Nie daję sobie już rady

10.04.08, 15:42
Witam. Pewnie uznacie mnie za babe bez serca ale ja juz nie daje sobie rady z
corka meza. Jestem w jej zyciu od 7 lat. Wprowadzilam sie do nich jak mala
miala 2,5 roku. Matka ja zostawila ojcu i wogole sie nie kontaktuje z
dzieckiem. Od poczatku w jej wychowanie wtracali sie tesciowie czyli rodzice
meza. Byly z tego okropne awantury bo napuszczali dziecko przeciw mnie i ojcu.
Dlatego wyprowadzilismy sie do innego miasta ale to tez nie pomoglo. Tesciowa
dalej mieszala dziecku w glowie wiec wynieslismy sie za granice. 2lata
mielismy spokoj. Niestety musialam wrocic do domu ale maz zostal za granica.
Myslalam ze po takim czasie bede miala tesciowa z glowy ale mylilam sie.
Dziewczynka ewidentnie nie chce mieszkac ze mna. Bardzo ciagnie do babci.
Lekcewazy mnie, nie slucha co do niej mowie, chodzi nadasana i bije mlodsza
siostre coraz czesciej. Nie wiem jak z nia rozmawiac, jak tlumaczyc,ze chce
dla niej tego co najlepsze. Rozmawialam z mezem i mowilam ze Ona nie chce ze
mna mieszkac ze woli byc z babcia.Uwazam ze bylaby o wiele szczesliwsza gdyby
byla z babcia ktora od dziecka jest dla niej autorytetem. Zawsza byla lepsza
od nas bo gdy my czegos zabronilismy babcia na wszystko pozwalala i tak jest
do dzisiaj. Przy zwracaniu uwagi dziecku ze zrobila zle prace domowa zaczyna
od razy plakac. Tym beczeniem na zawolanie strasznie mnie denerwuje. Ma 9 lat
a zachowuje sie jak 4 letnie dzieciatko. Nie wiem jak przekonac meza zeby
odeslal ja do babci. Nie chce jej trzymac na sile przy sobie. Jezeli naprawde
zle sie czuje u nas to moze tam bedzie jej lepiej. Jak mam wplynac na meza
moze ktos mi cos doradzi? Bo nawet psycholog nie potrafil nam pomoc.
Stwierdzil ze pierwszy raz w zyciu spotkal sie z takim problemem.
    • montechristo4 Re: Nie daję sobie już rady 10.04.08, 15:49
      no to trafiłaś na kiepskiego psychologa. Radzę jeszcze poszukać
      pomocy. Odesłanie dziecka do babci to wyjście ostateczne. Może teraz
      dziecku wydaje się, że chciałaby mieszkać z babcią, ale w
      przyszłości może mieć żal do Twojego męża. Pomyśl, matka już ją
      zostawiła....
      Może spróbuj jeszcze raz, może faworyzujesz młodsze dziecko, może ta
      dziewczynka chce zwrócić na siebie uwagę?
      • ewa216 Re: Nie daję sobie już rady 10.04.08, 16:03
        Cos mi sie wydaje,że Tobie poprostu córka męża przeszkadza... Co z
        tego że lubi/kocha babcie? Mój syn też często twierdzi, że woli do
        babci bo rozpieszcza i pozwala na wszystko. Myślisz, że skoro córka
        męża jest krnąbrna czy płaczliwa to rozwiązaniem będzie odesłanie
        jej do babci? Tak poprostu mąż ma wybrać Ciebie i drugą córeczke a
        piewrszą oddać? Może za mało czasu poświęcasz starszej? Mąż powinien
        porozmawiać z rodzicami żeby sie nie wtrącali a jeśli to nic nie da
        to raczej urwać lub poluzować kontakty z rodzicami a nie pozbywać
        sie własnego dziecka. A jeśli Twoja córka za jakiś czas powie,że
        woli mieszkać z Twoją mamą na przykład i stanie sie nieznośna w domu
        to też ją odeślesz? Zastanów sie trochę.
        • rybk-a75 Re: Nie daję sobie już rady 10.04.08, 16:22
          to nie jest tak ze chce sie jej pozbyc. To z jej powodu dlugo nie chcielismy
          miec wlasnego dziecka zeby miec z nia lepszy kontakt moc sie dobrze poznac.
          Jezeli chodzi o babcie to nawet wyjazd za granice nic nie dal. Co z tego ze
          odizolowalismy babcie ktora sie wtracala jak ona od samego poczatku nie chciala
          byc z nami. Wiadomo ze u babci lepiej bo na wszystko pozwala. W domu sa
          obowiazki, chodzenie do szkoly itd. Od 7 lat staram sie byc dobra mama ale robie
          to wszytsko na prozno. Nie widac wogole zadnej poprawy. Z moja corka 3 latka
          potrafie sie dogadac. Jezeli mowie NIE dziecko rozumie i slucha. Dlaczego jezeli
          mowie Nie starszej to wogole mnie nie slucha? Te problemy nie pojawily sie teraz
          tylko trwaja od samego poczatku. Od 7 lat staram sie jak moge mowie, tlumacze,
          prosze i nic. Wogole nic do niej nie dociera tak jakby zapominala co sie do niej
          mowi. Nie potepiajcie mnie od razu ze jestem zla. Dlugo by bylo mi opisywac
          swoja sytuacje.
          • ewa216 Re: Nie daję sobie już rady 10.04.08, 16:43
            Ja Cie nie potępiam tylko spróbuj sobie wyobrazić odwrotną sytuacje:
            Ty masz dwie córki, jedna starsza Twoja, młodsza Twoja i męża. Mąż
            nie daje sobie rady ze starszą, a do tego córka głośno mówi o tym,
            że woli mieszkać z babcią. Ty widzisz, że mąż staje na głowie żeby
            sie z Twoją córką dogadać, a efektów nie ma. Czy w takiej sytuacji
            zdecydowałabyś się odesłać córkę na wychowanie do swojej mamy do
            innego kraju bo mąż Cię namawia, a córka w jakiś sposób burzy Waszą
            rodzinną harmonię? Szukajcie ratunku wszedzie ale nie powinniście
            nawet myśleć o opcji oddania córeczki. Przecież jeśli Twoja córeczka
            za kilka lat będzie nieznośna to nawet Ci do głowy nie przyjdzie
            żeby ją oddać babci. Jedyne co przez odesłanie do babci pokażecie
            dziecku to właśnie to ,że w ogóle sie w Waszym życiu nie liczy i że
            sie jej pozbyliście. To małe dziecko. Ona nie zdaje sobie sprawy z
            konsekwecji tego co mówi. Pomyśl jeszcze o tym, że skoro tu na forum
            piszesz, że sobie z nią nie dajecie rady, że może powinniscie ją
            oddać babci to może ona to czuje nawet jeśli na głowie stajecie żeby
            jej tego nie okazać i przez to też jest nieznośna. Mówcie jej oboje,
            że bardzo ją kochacie, że jest dla Was bardzo ważna itd. Psycholog
            nie zawadzi ale nie dla niej a dla Was żebyście nauczyli się ją
            kochać taką jaka jest...
    • gacusia1 Re: Nie daję sobie już rady 11.04.08, 03:34
      Ten psycholog sam potrzebuje pomocy...A zachowanie malej jest walka
      o milosc,jest proba zwrocenia na siebie uwagi ale i sprawdzeniem WAS-
      rodzicow,czy wystarczajaco Wam na niej zalezy. Odeslanie corki do
      babci byloby najprostrze dla Ciebie i meza ale czy faktycznie
      najlepsze dla corki? Poszukaj naprawde dobrego psychologa...
      • nini6 Re: Nie daję sobie już rady 11.04.08, 08:26
        Zapraszam tutaj
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
        • 13monique_n Nini6 15.04.08, 12:36
          uprzedziłaś mnie - własnie miałam wkleić ten link.

          Do autorki wątku - to nie jest łatwe, szczególnie przy babci, która
          irracjonalnie bruździ dziecku w życiu. Zajrzyj na "macochy",
          zapytaj. Tam są osoby, które wiele trudnych chwil przeszły.
    • selavi2 Re: Nie daję sobie już rady 11.04.08, 08:42
      Bo masz model buczacy. Moj syn buczal i mnie wkurzal do 12 roku zycia.
      A im bardziej sie staralam, tym bardziej mnie swym buczeniem wyprowadzal z
      rownowagi.
      Wedlug mnie Mala jest bardzo zmanipulowana przez babcie.
      A wedlug mnie, to psycholog powinien doprowadzic do spotkan wszystkich
      zinteresowanych łącznie z babcią. Najpierw kazdy indywidualnie, potem rodzice +
      MLoda, babcia + Młoda,a nastepnie wszyscy dorosli razem.
      Moze sprobuj tu (tu improwizuje): przy sądach rodzinnych sa mediatorzy - zglos
      sprawe do nich, poradnie rodzinne itp.
      Ja bym wogole zglosila sprawe do sadu rodzinnego, bo dziadkowie ewidentnie
      dzialaja na szkode zdrowia psychicznego i zycia dziecka.
      Nie wypada rodzicow do sadu?
      A wypada meczyc psychicznie male dziecko i nim manipulowac?
      Nawet jesli tak nie jest, to Sad rodzinny ma na tyle autorytetu by np. zalecic w
      odpowiednim miejscu terapie dla wszystkich czlonkow rodziny, dla ktorych uzna,
      ze bedzie ona potrzebna lub rozstrzygnac sprawe dla dobra dziecka. Byc moze
      faktycznie zamieszkanie z babcia bedzie wyjsciem, choc wedlug mnie ostatecznym.
      Ja bym tak zrobila, jak Tobie radze.
      Powodzenia.
      smile)
      • tosina Re: Nie daję sobie już rady 11.04.08, 09:07
        No tak ale zeby rozpetac swego rodzaju wojne o dziecko trzeba byc
        silnym psychicznie i naprawde chciec dobra dzieckaia nie mozliwosci
        wymigania sie od klopotu.Autorka nie przyszla po porade jak sobie
        poradzic bo juz nie ma sil na pasierbice ale jak wylgac sie od
        klopotu i dostac wsparcie meza.
    • kotbehemot6 Re: Nie daję sobie już rady 11.04.08, 09:24
      Po pierwsze psycholog do bani, moze warto zasięgnąc opinii innego. Po drugie,
      szczerze przyznam,ze trudno mi sobie wyobrazic jak babcia, która była dośc
      daleko od dziecka, więc pewnie kontakty siłą rzeczy były ograniczone do
      telefonicznych czy emeilowych mogła az tak bardzo zmanipulować dziecko??????
      Prawde powiedziawszy to i moje dziecko ,i pewnie każde woli miezkac u dzadków z
      przyzcyn , które podałaś. Ja bym jej pozowoliła zamieszkac z babcią,az by sie
      przekonała,ze pobyt u babci to nie jest sielanka, tylko równiez
      obowiązki-szkoła, lekcje, i inne....moze i babci też by to dobrze zrobiło.
    • daga_j Re: Nie daję sobie już rady 15.04.08, 12:29
      A ja to widzę tak:
      Przez 7 lat jesteś jakby matką zastępczą dla tej dziewczynki, odkąd miała 2,5 roku, czyli małe dziecko spragnione kobiecej miłości (matczynej). I przez 7 lat nie zdążyłaś pokochać tego dziecka jak własne? Rozumiem, że dorobiliście się też wspólnego dziecka, pewnie kochasz je miłością matczyną od początku i nie wyobrażasz sobie, że mogłabyś ją oddać komukolwiek, nawet jakby sprawiało duże problemy wychowawcze co nie? A tą starszą jesteś skłonna oddać - myślę, że ona to czuje. Różnicę w Twojej miłości, a żadna to dla niej przyjemność być przy niekochającej jej osobie, na dodatek patrzeć jak kochasz jej siostrę! To, że chcesz dla niej jak najlepiej nie jest równe miłości rodzicielskiej. Ta dziewczynka była porzucona przez matkę, a teraz pośrednio (może ona tak to odbiera) przez ojca - stałymi w jej życiu wydają się tylko babcia i dziadek... smutne to.
      w wielu rodzinach jest tak, że dziadkowie rozpieszczają wnuki, a rodzice wychowują i tak powinno pozostać, nawet jak dziecko mówi, że babcia jest lepsza (ale w normalnej rodzinie nawet tak mówiące dziecko woli pozostać z rodzicami). Zastanów się co czujesz do tej dziewczynki - albo ją pokochaj (czy nie jest na to za późno?..) albo może rzeczywiście niech ją wychowują dziadkowie (skoro rodzona matka i ojciec nie chcą). Przykra sytuacja.
      • to.ja.kas Re: Nie daję sobie już rady 15.04.08, 13:10
        Moja córka ryczała przy lekcjach, miała humory i dąsy, bywała
        niegrzeczna i wołała (do tej pory tak czasem ma), ze woli babcie.
        NIE ODDAŁABYM JEJ ZA CHOLERE !!!
        Bo to moja córka i ja kocham.
        A Ty rozważasz oddanie dziecka bo krnąbrne?
        Jakby mi moj facet powiedział, zasugerował bym oddała córkę babci
        wyleciałby z predkością błyskawicy i powrotu by nie było.

        Poczytaj powyzsze komentarze i rozwaz oddanie swojej córki babci by
        zajac sie starsza......nie wyobrazasz sobie tego???...No własnie
        • nurit Re: Nie daję sobie już rady 22.04.08, 21:21
          Mysle, ze to nie jest takie proste, jak niektore z was sugeruja. Pytanie, jak z
          mezem ustalili: czy autorka watku jest "tylko" jego zona, czy tez zastepcza mama
          dla jego corki. To nie musi byc oczywiste. Czesto problemy biora sie z
          niepewnosci relacji: jesli autorka nie jest mama in spe, jest jej trudniej
          wymagac, wychowywac itd - pytanie, czy maz jej w ogole na to pozwala.
          Nie jest tez nigdzie powiedziane, ze druga zona, nawet mieszkajac z dzieckiem
          meza od malenkosci, musi je pokochac. Wydaje mi sie niesprawiedliwy atak na
          autorke "jak to: nie pokochalas?!". To oczywiste, ze inaczej traktujesz obie
          dziewczynki - jedna jest latwa, a druga trudniejsza. To, ze nie jestes jej mama
          bardzo sytuacje komplikuje, bo latwo jest zwalic wine na to, ze nie wychodzi ci,
          bo to nie twoje dziecko (wiec dlatego cie nie slucha), a nie na bledy
          wychowawcze. Podobnie jak przedmowczynie nie wyobrazam sobie, ze moglibyscie
          odeslac mala. Koszmarny pomysl. Ale rozumiem, ze jest ci trudno. Dziewczyny
          dobrze radza, zebys poszukala innego psychologa, sprawdz na liscie PTP, gzie
          blisko ciebie przyjmuje licencjonowany psychoterapeuta rodzinny lub dzieciecy.
          Trzymaj sie.
Pełna wersja