Złe towarzystwo?

12.04.08, 16:12
Witam.
Przejdę do rzeczy. Moja młodsza córka (13 lat) w tym roku zacznie gimnazjum i
z tego powodu postanowiła zapoznać się z gimnazjalistami, zeby mieć "lepszy"
start w szkole. Nie byłoby w tym nic złego, ale córka zaprzyjaźniła się z
tegoroczną trzecioklasistką i dość dużą grupą z klasy 2-giej. To nadal nic
złego, ale wiem, że jej koleżanka pali i pije, a nawet czasami pali zioło. Za
to jej nowa "paczka" to prawie sami chłopacy (chociaż to mnie nie dziwi, bo
córka zawsze miała lepsze kontakty z chłopcami niż z dziewczynkami) oni
również regularnie piją i palą. Kiedy się o tym dowiedziałam, postanowiłam
porozmawiać z córką, ale ona powiedziała, że ja dramatyzuje i nie mam
przesadzać, bo ona nie ma 5-ciu lat i nie musi bawić się w piaskownicy z
rówieśnikami.
Od kąd Julia się z nimi zadaje zaczęła ubierać się inaczej, chodzić z nimi na
koncerty (idzie ze swoją starszą siostrą, a na koncercie się już rozstają) i
raz wydawało mi się, ze czuję od niej alkohol. No i jej powroty do domu w
weekendy się opóźniają. Jeżeli ktoś ją odprowadzi (mieszkamy w małym
miasteczku) to może być o 21.
Wydaje mi sie że nie jest to odpowiednie towarzystwo dla 3-nasto latki. Co mam
zrobić? jak z nią rozmawiać i jak przekonać żeby nie robiła głupot?
Pozdrawiam, Opttymistka.
    • sun_of_the_beach Re: Złe towarzystwo? 12.04.08, 19:36
      Nie demonizowałbym wpływu "towarzystwa" - ważniejsze, jakie wartości przekazujemy w domu. No ale jeśli w domu mamy ważniejsze sprawy niż wychowywanie dzieci, wówczas rolę "wychowawcy" przejmuja rówieśnicy...
      • nangaparbat3 Sun 12.04.08, 21:07
        po co ten sarkazm?
        Dla nastolatkow najwazniejsi sa rowiesnicy, a jesli nie są - cos jest nie tak.
        Inna rzecz, ze rowiesnicy miewają idiotyczne pomysły, co w polaczeniu z rownie
        idiotycznymi pomyslami naszego wlasnego nastolatka daje mieszanke wybuchową.
        Poza tym nie dziwie sie niepokojom Optymistki - rowieśnicy o rok czy dwa starsi
        to w tym wieku czesto prawdziwe autorytety, łatwo im namowic do sprobowania
        alkoholu, zapalenia papierosa, trawki.
        • sun_of_the_beach Re: Sun 12.04.08, 23:41
          Sarkazm? W którym miejscu? Nie powiedziałem też, że grupa nie ma silnego oddziaływania - tym bardziej ważne jest, w co wyposażymy dziecko w domu. Jeśli nasze relacje z dzieckiem są ok, to nacisk wywierany przez grupę nie jest taki straszny. Bałem się, że to zbyt oczywiste, żeby pisać, a ty przypisujesz mi sarkazm?
          • nangaparbat3 Re: Sun 13.04.08, 00:02
            A tu:
            No ale jeśli w domu mamy ważniejsze sprawy niż wychowywanie dzieci,
            > wówczas rolę "wychowawcy" przejmuja rówieśnicy...
          • mama303 Re: Sun 13.04.08, 08:47
            sun_of_the_beach napisał:
            > Bałem się, że to zbyt oczywiste, żeby pisać.

            To nie jest wcale takie oczywiste. Dużą rolę ma także charakter
            dziecka. Niektóre jednostki sa bardzo wpływowe, inne bardziej
            niezależne.
            • sun_of_the_beach Re: Sun 13.04.08, 10:40
              A co ma wpływ na charakter dziecka?
              • oldrena1 Re: Sun 13.04.08, 12:19
                sun_of_the_beach napisał:

                > A co ma wpływ na charakter dziecka?
                I geny (w tym: wpływające na reaktywność układu nerwowego), i wychowanie (lub szerzej - środowisko wychowawcze, które obejmuje nie tylko rodzinę). Uczeni od lat spierają się, co bardziej wpływa.
                • sun_of_the_beach Re: Sun 13.04.08, 17:35
                  Brawo, lekcja odrobiona. Zatem dalej: skoro genów nie możemy zmienić (póki co), to na czym pozostaje się skupić zamiast prowadzić akademickie dyskusje?
                  • 13monique_n Re: Sun 14.04.08, 12:26
                    Czekajcie, czekajcie. Optymistka prosiła o rady, a póki co, niewiele
                    ich dostała.
                    Z mojego punktu widzenia - niełatwo jest mi radzić - mam syna w 2 kl
                    gimnazjum. Miewa durne pomysły, chociaż sprawiedliwie powiem, że
                    akurat trzyma sie z daleka od pijących i palących kolegów. Tylko, że
                    on i ja dużo rozmawialiśmy "od zawsze". Ale ja często tłumaczę, że
                    obawiam się, żeby nie narobił durnot. Od czasu do czasu jest w
                    wiadomościach jakaś spektakularna informacja o rozróbach
                    gimnazjalistów i ja każda okazję wykorzystuje do pogadania z moimi
                    dziećmi - o tym, co się stało, dlaczego, ich zdaniem... Chyba warto
                    zachować spokój w rozmowach z córką. I jak najwięcej czasu mieć, gdy
                    chce rozmawiać.
Pełna wersja