stypkaa
25.04.08, 12:22
Hej,
wiem, że było juz o tym, ale każdy przypadek jest trochę inny więc
pozwolę sobie napisać o swoim i poprosić o rady

Mamy w domu żywego do bólu 3-latka i trochę mniej żywego, ale nie
dużo mniej roczniaka.
Wiadomo, że jest zazdrość, mimo, że od samego początku staraliśmy
się ją zminimalizować to jednak jest.
Głównym problemem jest to, że Starszy bije Młodszego. I o ile jakieś
tam klepnięcie w złości, gdy Młodszy mu coś zniszczy jestem w stanie
zrozumieć i jakoś tam przyjąć za nieuniknione to o tyle celowe
robienie krzywdy mnie doprowadza do wściekłości i bezsilności
jednocześnie.
Przykłady: Starszy najeżdza na Młodszego jeździkiem, Młodszy się
przewraca, wyje etc.
Starszy podbiega do Młodszego i popycha go, ten się wywraca itd.
Starszy podbiega do Młodszego i centralnie leje go z otwartej ręki
po głowie...
Stosowaliśmy różne metody: tłumaczenie, prośby, kary. Ale nic nie
działa. Nie wiem czy my coś robimy źle czy może po prostu tak musi
być??
On wie, że tak nie wolno robić, że NIKOGO się u nas w domu nie bije,
my też ich nie bijemy, nie widzi nigdzie przemocy, a mimo to sam
bije i to z premedytacją. A jak się pytam czemu to robi to nie
potrafi mi odpowiedzieć. Jak się pytam co się stało - to mówi, że
zrobił krzywdę dzidzi.
Nie wiem co z tym zrobić? Karać go? Jak, żeby było skutecznie?
Staramy się poświęcać mu dużo uwagi. Jak młodszy idzie spać to
zawsze bawię się ze Starszym, zawsze ma tą godzinkę czy dwie nas
tylko dla siebie.
Nie mogę patrzeć dłużej na ten ciągły płacz Młodszego, na jego
smutną minkę, na to jak się uchyla albo siada ze strachu jak tylko
Starszak się do niego zbliża

((
Poradźcie coś...