Jaka kara dla 2,5 latka????

28.04.08, 14:25
Mam super synka, mądry sliczny miły... Ale regularnie na spacerach
są cyrki. Synek ucieka idzie swoja drogą, ma inną koncepcję na
spacer ale nie tylko. Potrafi np. w centrum handlowym pojsc w swoją
strone i nie zainteresowac się gdzie sa rodzice dobre poł godziny a
jesli juz to zrobi to tylko dlatego ze czegos potrzebuje... Juz
sama nie wiem jak oduczyć go takiego zachowania. Nie mam siły za
nim ganiac szukac martwic sie czy przypadkiem z za zakrętu nie
wyjedzie samochod - on sie niczego nie boi... Nie wiem tez w jaki
sposob go karac za takei zachowanie. Karą jst brak bajki ale jakos
szybko akceptuje i mimo ze obiecuje ze juz nie bedzie uciekał
oczywiscie na nastepny dzien to robi. Raz zdenerwowałam sie tak
bardzo ze dostał klapy w pupe ale nie przejął się za bardzo chwile
pochlipał i juz było dobrze i znowu nie słuchał moich nawoływań.
Nie mam zupełnie pomyslu...


    • mama_kotula Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 14:29
      jujaro napisała:

      > Mam super synka, mądry sliczny miły... Ale regularnie na spacerach
      > są cyrki. Synek ucieka idzie swoja drogą, ma inną koncepcję na
      > spacer ale nie tylko. Potrafi np. w centrum handlowym pojsc w swoją
      > strone i nie zainteresowac się gdzie sa rodzice dobre poł godziny

      Rozumiem, że w tym czasie rodzice idą za dzieckiem i "nawołują"?
      Ja się nie dziwię, że dziecię ma to gdzieś. Zresztą, dla takiego dziecka pobyt w centrum to żadna atrakcja - to znaczy żadną atrakcją jest chodzenie z mamusią za rączkę i oglądanie wystaw. Atrakcją jest uciekanie i samodzielna eksploracja terenu. To normalne w tym wieku.

      Zawsze mnie fascynowało - że 2,5-letnie dziecko trzeba ciągać za sobą do centrum i wymagać tam od niego chodzenia przy nodze tudzież siedzenia na dupie.

      Kary?
      Ewentualnie wyprowadzenie delikwenta z centrum. Ale to raczej kara dla żądnej zakupów mamusi, niż dla dziecka.
      Jak koniecznie musisz dzieciaka ciągnąć do centrum handlowego, zainwestuj parę groszy w najtańszy wózek typu parasolka.
      • jujaro Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 14:37
        mama_kotula napisała:

        > jujaro napisała:
        >
        > > Mam super synka, mądry sliczny miły... Ale regularnie na
        spacerach
        > > są cyrki. Synek ucieka idzie swoja drogą, ma inną koncepcję na
        > > spacer ale nie tylko. Potrafi np. w centrum handlowym pojsc w
        swoją
        > > strone i nie zainteresowac się gdzie sa rodzice dobre poł godziny
        >
        > Rozumiem, że w tym czasie rodzice idą za dzieckiem i "nawołują"?
        > Ja się nie dziwię, że dziecię ma to gdzieś. Zresztą, dla takiego
        dziecka pobyt
        > w centrum to żadna atrakcja - to znaczy żadną atrakcją jest
        chodzenie z mamusią
        > za rączkę i oglądanie wystaw. Atrakcją jest uciekanie i
        samodzielna eksploracj
        > a terenu. To normalne w tym wieku.
        >
        > Zawsze mnie fascynowało - że 2,5-letnie dziecko trzeba ciągać za
        sobą do centru
        > m i wymagać tam od niego chodzenia przy nodze tudzież siedzenia na
        dupie.
        >
        > Kary?
        > Ewentualnie wyprowadzenie delikwenta z centrum. Ale to raczej kara
        dla żądnej z
        > akupów mamusi, niż dla dziecka.
        > Jak koniecznie musisz dzieciaka ciągnąć do centrum handlowego,
        zainwestuj parę
        > groszy w najtańszy wózek typu parasolka.

        Zakupy w centrach handlowych akurat należą do najprzyjemniejszych
        spacerów bo tam zazwyczaj nie ucieka... - jedzie w wozku zakupowym.
        Więc chciałabym raczej rady co robic na powietrzu...A wierz mi ze
        nie chce juz go wozic w spacerówce...
        >
        >
        >
        >
        • mama_kotula Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 14:51
          jujaro napisała:


          > Zakupy w centrach handlowych akurat należą do najprzyjemniejszych
          > spacerów bo tam zazwyczaj nie ucieka...

          Przed chwilą napisałaś, że ucieka tongue_out


          > Więc chciałabym raczej rady co robic na powietrzu...A wierz mi ze
          > nie chce juz go wozic w spacerówce...

          Zaraz cię spróbuję przekonać, że spacerówka się przydaje tongue_out

          No to masz do wyboru:
          - przy każdej próbie ucieczki zabierać dziecię do domu - i tu masz dwie opcje:
          a) niesiesz protestującego delikwenta na rękach (po kilkuset metrach delikwent
          ważący 12 kilo nagle zaczyna ważyć 50)
          b) ciągniesz protestującego delikwenta za sobą po ziemi (jak wyżej)
          c) wieziesz protestującego delikwenta przypiętego w spacerówce wink

          - przy każdej próbie ucieczki uziemiać dziecię w jednym miejscu na kilka minut i
          tu też masz wybór:
          a) usadzać dziecię na ławce i pilnować (czasem siłą) aby z tej ławki nie zszedł
          przez czas kary
          b) usadzać dziecię w spacerówce i przypinać pasami tongue_out

          Kocham moją spacerówkę tongue_outPPP
          • mama_kotula Aaaa! no przecież zapomniałabym o genialnym 28.04.08, 14:54
            wynalazku pt. szelki smile
            Bierzesz delikwenta na smycz i nie ucieka smile
            Sprawdzone. Wprawdzie nie na moich dzieciach, ale na sporej liczbie dzieci
            znajomych i dzieci forumowych smile
            • jujaro Re: Aaaa! no przecież zapomniałabym o genialnym 28.04.08, 15:07
              A te szelki to chyba super pomysł - moze to jakos na niego podziała.
              A gdzie cos takiego mozna kupić?>
              • mama_kotula Re: Aaaa! no przecież zapomniałabym o genialnym 28.04.08, 15:09
                jujaro napisała:

                > A te szelki to chyba super pomysł - moze to jakos na niego podziała. A gdzie
                cos takiego mozna kupić?>

                A tutaj na przykład:
                allegro.pl/search.php?string=szelki&category=11763&category=11857
                • babcia47 Re: Aaaa! no przecież zapomniałabym o genialnym 28.04.08, 19:39
                  ło matko! czasem kiedy mi się dziecki za bardzo "rozłaziły" (każdy w
                  swoją strone oczywiście) śmiałam się, że smycz by sie przydała..no i
                  proszę! co prawda po czasie..ale mówię i mam smile)
                  • babcia47 Re: Aaaa! no przecież zapomniałabym o genialnym 28.04.08, 19:42
                    ps. ten wątek jest też na wychowaniu..hmm
        • ik_ecc Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 17:42
          jujaro napisała:

          > > Więc chciałabym raczej rady co robic na powietrzu...A wierz mi
          > > ze nie chce juz go wozic w spacerówce...

          Wywoz go gdzies gdzie sobie moze polazic gdzie chce i nie bedzie Ci
          to przeszkadzac - las, pole, plac zabaw bardzo daleko od drogi, itd.
          Ja tak robilam kiedy corka miala moment na uciekanie - kilka razy
          kiedy za nia NIE ganialam, NIE nawolywalam, tylko szlam sobie tam
          gdzie chcialam bardzo pomoglo - zaczela sie sama pilnowac.
          Przenioslo jej sie to tez na ulice. Albo moze na ulicy sie pilnuje
          dlatego, ze wie ze w innych miejscach ma niemal 100% swobode.
    • demonii.larua Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 18:25
      Spacerówka lub szelki, szybko doceni "grzeczną" swobodę smile)
    • kasiak37 Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 18:27
      dokladnie to matka pilnuje dziecko a nie odwrotnie.To Ty masz obowiazek zadbac
      zeby nie wpadl pod auto czy zeby np.nie porwal go jakis pedofil o co w tlumie
      nie trudno.Jak chcesz go karac?Ja raczej sklanialabym sie ku ukaraniu Ciebie za
      taka bezmyslnosc i grozne sytuacje,na ktore narazasz jako matka swoje dziecko.
    • anapi-it Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 20:52
      Mam identyczna sytuacje. Moja ucieka na kazdym kroku i zalicza
      wzystklie krzaki, bramy, ogrodki, sklepy, bary po drodze. Najgorsze
      bylo jak chciala uciekac na ulice, na szczescie juz sie tego
      oduczyla. w takich sytuacjach lapalam ja moco za ramiona i patrzac w
      oczy powtarzalam, ze po ulicy jezdza samochody,a duze i grzeczne
      dzieci chodza po chodniku. Teraz jak mamy przejsc automatycznie
      podaje mi reke. w sklepach niestety najbardziej lubi sie chowac,
      staram sie wiec kupowac tam gdzie zna nas obsluga i patrza na nia.
      Do powyzszych komentarzy: - wozek spacerowke mam, ale nie bede jej
      nasile przypinac aby zachodzila sie placzem, - na place zabaw gdzie
      moze sie wybiegac, ukrywac i wyszalec chodzimy codziennie, - do
      centrum handlowego musze czasami isc z dzieckiem (maz pracuje od
      rana do nocy), na przyklad po to aby kupic jej buty czy ubranie. Ja
      polecam ciagle przestrzeganie przed niebezpieczenstwem i w razie
      nieposluszenstwa silne przytrzymanie i spacer za reke (u tak malych
      dzieci "kary" nalezy wymierzac natychmiast aby rozumialo o co
      chodzi).
      • mama_kotula Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 21:07
        anapi-it napisała:
        > Do powyzszych komentarzy: - wozek spacerowke mam, ale nie bede jej
        > na sile przypinac aby zachodzila sie placzem,

        Noo - lepiej żeby zwiała i wpadła pod samochód, niż żeby miała się "zachodzić" ;>
        • anapi-it Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 21:17
          Jednak nie zwiala i nie wpadla pod samochod. Teraz juz sie nauczyla
          i rozumie, ze tak nie wolno. Gdybym ja ciagle przypinala to by sie
          tego jeszcze dlugo nie nauczyla i wystarczylo by raz wyjsc bez wozka
          aby jej palma odbila i wleciala na jezdnie.
          • phantomka Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 21:50
            Nauka chodzenia za reke przy ulicy, powinna byc utrwalana od momentu
            stawiania pierwszych krokow. Znam kilkoro dzieci, ktorych rodzice
            odpuscili sobie, a potem nagle wymagali od dziecka trzymania sie
            rodzica. U mnie nigdy nie bylo gadania, reka przy ulicy musi byc.
            Corka jest na to wyczulona i sama przy ulicy wola o podanie reki.
            W centrach miewam podobne "atrakcje" jezeli dziecko zobaczy cos, co
            ja fascynuje - najczesciej sklep z zabawkamismile I wtedy rodzice moga
            nie istniec. Ide za dzieckiem, bo trudno jej sie dziwic, ze tam ja
            ciagnie, chociaz kazda ucieczke musze z nia przegadac - kiedys do
            niej trafi, ze nie wolnosmile
            Mama kotula: nie wypowiadaj sie tak pewnie nt. dzieciecych upodoban,
            bo mysle, ze jest cala masa dzieci uwielbiajacych centra handlowe.
            Ja np. naleze do osob, dla ktorych sklepy moga nie istniec.
            Natomiast moja corka na haslo "idziemy na spacer" odpowiada "do
            sklepu" i tu pojawia sie usmiech szczescia. Chociaz w takich
            przybytkach bywa rzadko, to sklepy ja ewidentnie rajcuja.
            • mama_kotula Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 22:01
              phantomka napisała:
              > bo mysle, ze jest cala masa dzieci uwielbiajacych centra handlowe.

              Ale widocznie dziecka autorki wątku nie rajcują zakupy - rajcuje je uciekanie i
              jak napisałam, samodzielna eksploracja smile. Jakby rajcowały je zakupy, to by nie
              uciekało smile
              Bo chyba nie czekanie, aż mamunia zmierzy kolejną kieckę suspicious
              O, jeszcze ślizganie się po posadzkach i jazda na ruchomych schodach wink


              Moje dzieci też na hasło "spacer" rzucają odzewem "do Kerfura!!!" - no i idziemy
              do tego Kerfura, na lody znaczy się - czyli na pasaż, bo na halę to z dwójką nie
              idę, jeśli naprawdę nie muszę. Głownie dlatego, że po kilkunastu minutach
              zaczyna im się nudzić i małpiego rozumu dostają (wyścigi w alejkach, kładzenie
              się na ziemi i kontemplacja stropu). A ja jednak lubię robić zakupy we względnym
              spokoju.

    • zuzanka89 Re: Jaka kara dla 2,5 latka???? 28.04.08, 23:54
      Moja corka tez uwielbia uciekac i z tego powodu zawsze trzymam jej
      reke w "zelaznym uscisku" gdy gdzies idziemy (bo nie ufam sobie
      wystarczajaco, ze w razie czego ja dogonie). Poczatkowo
      protestowala, wyrywala sie i kladla na chodniku ale pozwolilam jej
      wyrazic niezadowolenie, polezec sobie i potupac i zakceptowala
      chodzenie za reke. W parku pozwalam biegac ile chce, gdzie chce i
      jak dlugo da rade bo park duzy i bezpieczny. Na zakupy chodze z nia
      bardzo rzadko i wtedy zabieram spacerowke lub jezdzi w wozku na
      zakupy. Nie wyobrazam sobie tez jechac gdzies z nia tramwajem lub
      autobusem bez wozka.
      Mi sie wydaje, ze zadna kara tu nie pomoze, jesli chcesz, zeby Twoj
      synek nie uciekal to musisz mu to uniemozliwic (trzymajac za
      reke/wozac w wozku/uzywajac szelek ze smycza) a z drugiej strony
      wyjasnic, ze nie pozwalasz uciekac bo to niebezpieczne.
Pełna wersja