Koszmarna sytuacja

29.04.08, 10:10
Wczoraj byłam świadkiem takiej sytuacji: chłopak, ok. 4 letni pobił
drugiego, trochę chyba młodszego. Mama pobitego zareagowała wg. mnie
prawidłowo (mama bijącego stała jak kłoda, zero reakcji), złapała
chłopaka za ramiona, przytrzymała i spokojnym głosem powiedziała do
niego, ze jeszcze raz uderzy małego, a dostanie lanie od niej.I
chłopak próbował się wyrywać, jakby nie słyszał co mówi, a potem
napluł jej na twarz! Babeczka wstała i odeszła. Ale widziałam, jak
sie potem poryczała. No słów mi brak. Mama tłumaczyła że on takie
zachowanie wynosi z podwórka (hm..., jakos inne dzieci nie) i że nic
z tym nie zrobi. Szczerze mówiąc nie wiem, jak wyjść z takiej
sytuacji z honorem na miejscu tej oplutej...
Anka
    • mgla_jedwabna Re: Koszmarna sytuacja 29.04.08, 12:50
      Nie wiem, czy to jest właściwe rozwiązanie, ale ja raczej po
      oderwaniu dziaciaka bijącego od jego ofiary skierowałabym go do jego
      matki i powiedziała, co się dzieje. Że jego dziecko bije moje itd.

      "Mama tłumaczyła że on takie
      > zachowanie wynosi z podwórka (hm..., jakos inne dzieci nie) i że
      nic
      > z tym nie zrobi."

      Jak to nic??? A system kar i nagród, np. ewentualna izolacja od
      innych dzieci? "Jak nie umiesz się ładnie bawić z dziećmi, to
      będziesz bawił się sam?". Wreszcie profesjonalna pomoc osób trzecich
      (nauczycielki przedszkolne, pedagog, psycholog)?

      Nie może być tak, że matka agresora nie reaguje i uchodzi jej to
      płazem. Potem takie dzieciaki wyrastają na agresorów w stylu tych z
      klasy Marii z dzisiejszego Dużego Formatu.

      Swoją drogą, nawet gdyby matki agresora nie było widac w pobliżu i
      trzeba by było przemówić bezpośrednio do dzieciaka, to nie powinno
      się mu grozić laniem. Bo (jak dla mnie) jest to wysyłanie
      komunikatu, że wolno bić temu, kto ma akurat przewagę fizyczną
      (czytaj: jak matka ofiary nic nie widzi i nie może spuścić lania, to
      wolno bić).

      No i oczywiście zdaję sobie sprawę, że łatwo jest się wymądrzać
      siedząc przy kompie, a na placu zabaw nie każdemu starcza zimnej
      krwi. Szkoda matki i dziecka, bo oboje są tu ofiarami
      nieodpowiedzialnej, lekkomyslnej mamuśki.
    • babcia47 Re: Koszmarna sytuacja 29.04.08, 14:08
      ja bym przypomniała "szanownej" mamusi agresora, że jest
      odpowiedzialna za to co robi jej dziecko i albo niech łaskawie
      reaguje (skutecznie chroni inne dzieci) albo niech nie przychodzi ze
      swoim "zwierzakiem" w miejsca gdzie bawią się inne dzieci..bo wezwę
      straż miejską..Byłabym tak brutalna wobec niej na ile jej dziecko
      wobec mojego..Mnie by nie interesowało czy ona z tym cos zrobic może
      czy nie, ona ma OBOWIĄZEK zapobiec naruszaniu nietykalności innych
      osób..a często w takich sytuacjach mamy agresorów nie reaguja, bo
      albo nie widzą nic zdroznego w ich zachowaniu (czasem wręcz aprobuja
      jako "nozmalne" zachowanie u chłopca), lekcewarzą takie zachowanie,
      usprawiedliwiaja sie własna bezsilnością albo zapominaja, ze wrazie
      uszkodzenia ciała to one będą odpowiadały za dziecko, które nie
      można jeszcze pociągnąć do odpowiedzialnośći..mamusia woli
      przygladać się z boku jak dzieciak obija inne niz narazić sie na
      gniew i niegrzeczne zachowanie z jego strony wobec niej
    • jaka.to.melodiaa Re: Koszmarna sytuacja 29.04.08, 18:52
      szczerze mowiac gdyby bachor splunął mi w twarz strzeliłabym go w
      pysk z liścia, nie wiem czy o to pytasz
      • kiraout Re: Koszmarna sytuacja 29.04.08, 20:40
        Oj, zrobiłabym to z rozkoszą (nawet nie wiem, czy nie na pewno) smile),
        no, ale potem odpowiadałabym za pobicie dziecka. I tak źle i tak
        niedobrze.
        • babcia47 Re: Koszmarna sytuacja 30.04.08, 23:40
          ja bym napluła mamusi..
          • martabmw Re: Koszmarna sytuacja 01.05.08, 00:05
            ujęłaś to krócej babciu47
          • nangaparbat3 Babciu kochana 04.05.08, 14:45
            najpierw pomyślalam, ze "to ja juz chcialabym byc babcią".
            Ale potem mi sie przypomniało, ze dopiero po 80 mozna robic co sie zechce, bo
            juz nie wsadzają do więźnia (podobno). To Tobie chyba jeszcze brakuje trochęsmile)))
            • babcia47 Re: Babciu kochana 04.05.08, 23:18
              jak słyszę o takich sytuacjach to krew sie we mnie pieni i budzą
              demony..dziecko koszmarne..nie da sie ukryć ale wine za to i za całą
              sytuacje ponosi "mamusia"..i nie zasługuje na grzeczne
              potraktowanie..moze i za oplucie miałaby szansę mnie oskarzyc..ale
              równie dużą szansę ja miałabym oskarzyc ją za naruszenie
              nietykalności mojego dziecka przez jej syna oraz znieważenia mnie
              przez oplucie...i za jej brak reakcji!! Tego typu "mamusie"
              zapominają" że maja obowiązek wychowawczy wobec własnych dzieci..i
              ponoszą całkowitą odpowiedzialnośc za ich zachowanie przynajmniej do
              13-tego roku życia!!!
    • kol.3 Re: Koszmarna sytuacja 29.04.08, 20:52
      Niechby ktoś postronny spróbował się odezwać w tej sytuacji
      (zwłaszcza jakaś starsza pani) to obie mądre mamuśki powiedziałyby,
      że one same lepiej wiedzą jak wychować dziecko, podczas kiedy
      wychowują małe bydlątka.
      • ibulka Re: Koszmarna sytuacja 30.04.08, 15:37
        szkoda dzieciaka. jak za jakiś czas napluje komuś w twarz, to dostanie ładny
        wpie.. i nie będą patrzyć, czy smarkacz czy nie...
    • agramax Re: Koszmarna sytuacja 30.04.08, 16:48
      kiraout napisała:

      > Wczoraj byłam świadkiem takiej sytuacji: chłopak, ok. 4 letni
      pobił drugiego, trochę chyba młodszego. Mama pobitego zareagowała
      wg. mnie prawidłowo, złapała chłopaka za ramiona, przytrzymała i
      spokojnym głosem powiedziała do niego, ze jeszcze raz uderzy małego,
      a dostanie lanie od niej.

      To twoim zdaniem jest PRAWIDŁOWE zachowanie ?! Gdy starsza osoba
      mówi, że nie wolno bić młodszych, bo jak nie to ona mu wtłucze ? No
      to w końcu mozna bić słabszych czy nie ? Chyba można, skoro starszy
      tak tłumaczy. Przy takim podejściu tylko czekać, aż jej syn, na
      razie młodszy, stanie się wkrótce takim samym agresorem.
      • babcia47 Re: Koszmarna sytuacja 30.04.08, 23:43
        pomijając traume jaką mógł w tym momencie przeżyć agresor jeszcze
        jest reakcja "ofiary" która dostała jasny przekaz, że mama nie
        pozwoli mu zrobic krzywdy..moim zdaniem postąpiłą prawidłowo!
    • martabmw Re: Koszmarna sytuacja 30.04.08, 23:14
      Proponuję żeby mama pokrzywdzona podeszła i opluła mamę agresora, nie wiem na
      ile poczułaby się lepiej, ale może taka terapia szokowa spowodowałaby, że coś do
      niej dotrze i jednak da do myślenia. Może chamskie i okrutne, ale lepsze to niż
      wyładowanie się na słabszym dziecku.

      Dlaczego proponuję terapię szokową. Otóż, (ja byłam świadkiem innej sytuacji)
      pani wypuściła pieska na plac zabaw, mimo ewidentnego znaku zakazu wprowadzania
      zwierząt. Pies jak to pies zwyczajnie zrobił kupę pod karuzelą, w którą wdepnęło
      dziecko. Matka dzieciaka woła do właścicielki, żeby sprzątnęła po pupilu. Słyszy
      tekst - co to pani przeszkadza? Wzięła więc husteczkę, zebrała resztki kupy i
      wytarła babce w futro. Baba w krzyk a matka do niej - no, pani to przecież nie
      przeszkadza? Końca awantury niestety nie widziałam, ze słyszenia wiem, że babie
      dostał się mandat za kupę. Jednakże od tej pory zawsze widuję ją z psem na
      smyczy, nie mówiąc o tym, że od ogrodzonego placu zabaw trzyma się z daleka.
      • betty_julcia Do agramax 03.05.08, 22:10
        taka mądra jesteś to zaproponuj wyjscie z sytuacji. Nie sztuką jest
        negować, sztuką poradzic...
    • nangaparbat3 Re: Koszmarna sytuacja 04.05.08, 14:57
      1. tez uważam, ze ta pani zareagowala prawidłowo. Sądząc z zachowania "agresora"
      i jego mamy przemoc to dla nich chleb codzienny - juz mu nic nie zaszkodzi
      informacja, ze dostanie lanie, a warto zeby uslyszal, ze inni nie są bezbronni.
      Niestety to jest tak, ze jak ktos jest wychowywany od małego przy uzyciu
      przemocy, innego jezyka nie rozumie, chyba ze po terapii - a nie po jednorazowej
      interwencji w parku.
      2. naplucie przez czterolatka to zadna ujma na honorze, po prostu czterolatek
      nie kwalifikuje się do spraw honorowych, nie ma takiej zdolnosci, by obrazic
      dorosłego (mozesz sprawdzic u Boziewicza).
      3. Mama zaatakowanego dziecka własciwie nie miala nic wiecej do zrobienia -
      natomiast bezwzglednie powinni sie wtracic świadkowie (swiadkinie?) Zupełnie
      serio - to jest czas i miejsce na reakcje przedstawicieli społecznosci - no ja
      bym na pewno z ta matka pogadala, przede wszystkim zażądalabym, żeby natychmiast
      przeprosila oplutą. Pewnie by nie przeprosila, ale mialaby informacje, ze cos z
      nia nie tak.
    • krolowanocy Re: Koszmarna sytuacja 07.05.08, 11:27
      kiraout napisała:
      > Wczoraj byłam świadkiem takiej sytuacji: chłopak, ok. 4 letni >pobił drugiego, trochę chyba młodszego. Mama pobitego zareagowała >wg. mnie prawidłowo (mama bijącego stała jak kłoda, zero reakcji), >złapała chłopaka za ramiona, przytrzymała i spokojnym głosem >powiedziała do niego, ze jeszcze raz uderzy małego, a dostanie >lanie od niej.

      A według mnie to bardzo niedobra reakcja, bo po pierwsze dziecko bijące otrzymuje jasny przekaz że jego zachowanie było normalne - on bije słabszego, jego bije silniejszy.
      Po drugie jest to wkraczanie w kompenencje i sposoby wychowawcze matki tego chłopca.
      Nic nie zrobiła, ok, to niedobrze, ale nie znaczy to, że mamy za nią wychowywać jej dziecko! Jakby ktoś podszedł do mojego syna i powiedział że go zbije, zrobiłabym wielką awanturę.
      Co to w ogóle za pomysł żeby na agresję odpowiadać agresją?
      Jest tysiące sposobów na ukaranie dziecka, bez stosowania kar cielesnych.
      Nie piszesz też nic o okolicznościach tej bójki: czy bawili się razem i w pewnym momencie zaczął się jakiś konflikt, którego nie udało im się rozwiązać inaczej niż bójką, czy poszło o zabawkę, czy jeszcze inaczej.
      A może ten młodszy coś zrobił wcześniej starszemu, i starszy się bronił, tylko Ty tego nie zauważyłaś?
      Jatwo oceniać, jak sytuacja została przedstawiona jednostronnie.

      Ale niezaleznie od wszystkiego w żadnym wypadku nie biłabym cudzego dziecka, ani nawet nie groziła takim zachowaniem.
    • krwawakornelia a co jest twoim zdaniem 07.05.08, 12:29
      prawidlowego w zachowaniu tej mamusi?
      • nangaparbat3 czasem agresja jest jak najbardziej konieczna 08.05.08, 17:12
        I własnie w takiej sytuacji, kiedy silniejszy bije slabszego.
        Informacja dana bijacemu, ze dostanie lanie, jesli jeszcze raz tak sie zachowa,
        jest słuszna i konieczna - kiedy bije, to nie czas na prowadzenie rozmow i
        rozstrzasanie, kto ma a kto nie ma prawa sie wtracic i w jaki sposób.
        Zechciejcie pamietac, ze w wiekszosci rodzin polskich przemoc i bicie maja sie
        jak najlepiej i wychowujac własne dzieci w przeświadczeniu, ze przemoc nigdy, w
        zadnej sytuacji nie jest dopuszczalna, wystawiacie je tym, ktorzy przemocy sie
        nie boją.
        Przemoc nie jest dobra i nie nalezy jej stosowac, ale nie wolno bac sie jej az
        tak, by jej ulegac.
    • apocalipsaa Re: Koszmarna sytuacja 07.05.08, 12:44
      Nie rozumiem czego naskakujecie na matkę broniącą dziecka. Ja w takiej sytuacji
      zachowałabym się jak lwica, broniąc swojego potomstwa. Wychowywać to ja mogę
      swoje dzieci, a nie cudze. I jeśli matka "potwora" nie reaguje, to robię to ja.
      I co to za gadanie "jaki dajesz mu przekaz?", "agresja za agresje", itp.? A co
      miała zrobić? Poczekać, aż jej dziecku poleje się krew. Może miała ukucnąć przed
      agresorem, opowiedzieć mu bajeczkę o bijącym inne zwierzątka zajączku z którym
      nikt nie chciał sie bawić, a w między czasie dać się chłopcu osikać?
      Bawić się w "jeszcze raz tak zrobisz a wyjdziemy z placu zabaw" to ja mogę z
      moim dzieckiem. Jego mogę wyprowadzić, a nad tamtym dzieckiem nie mam takiej władzy.
      A ja na jej miejscu jeszcze bym opierdzieliła matkę-niewidkę i z miła chęcią
      wytarłabym chusteczką ślinę dzieciaka, po czym wpakowała mu ją do pyska... ale
      to już tylko moja wyobraźnia.
      • spacey1 Re: Koszmarna sytuacja 07.05.08, 15:53
        "Broniąca" wychowała w tej sytuacji także swoje dziecko. Ono także usłyszało, że
        można bić słabszych.
        • betty_julcia he he 07.05.08, 16:51
          no, ja też uważam ze mamusia uderzonego powinna jeszcze nadstawić
          drugi policzek!

          No i co z tego ze wtrącam się w kompetencje wychowywania
          mamusiowego. Widocznie mamusia nie daje sobie rady skoro nie potrafi
          zareagować poprawnie na zachowanie syna. W takich sytuacjach trzeba
          zareagować zeby uświadomić mamusię, ze jej bachor nie jest jedyny na
          placu.
          Jakby taka sytuacja sie stała, to mało ze agresor by został
          upomniany, jakby ze strony mamy nie było żadnej reakcji to juz
          zadbałabym swoją reakcją o to by jak najszybciej opuścili plac
          zabaw. I żeby to mamusia agresora ze wstydu nie wiedziała gdzie się
          schować a nie jak autorki koleżanka, uciekać z oplutą twarzą.

          • spacey1 Re: he he 07.05.08, 20:17
            Jest spora przestrzeń pomiędzy stanowczą reakcją a powiedzeniem dzieciakowi, że
            jak nie przestanie, to mu się przyleje. Dlaczego zwolenniczki tekstu
            wygłoszonego przez obrończynię uderzonego dziecka nie odniosą się do zarzutu, że
            reagowanie na przemoc przemocą jest absurdem? Że w taki sposób utwoerdza się
            agresora (i obserwatorów, a więc także ofiarę), że można lać, ale tylko
            słabszych. Że agresor miał prawo, bo przecież był starszy, skoro mama też może.
            Dlaczego tego nie skomentujecie? Nie znacie innego sposobu załatwiania spraw,
            niż przemoc?
            Zadziwia mnie mówienie, że trzeba tak czy tak reagować, ale jak to nie pomoże,
            to lać. Lanie nie jest skuteczne, ani straszenie laniem. Wywołuje jeszzce więcej
            agresji, tylko odłożonej.
            • betty_julcia Re: he he 07.05.08, 21:29
              Ale bachor przecież w tylek nie dostał...mało tego, ofiara poszła
              poniżona a on dalej sie bawił....
              a większosć się skupia jak to nieładnie postąpiła dziewczyna..
              dziwię sie ze nie opluła malego...smile

              przed chwilą w podobnym wątku napisałam jak moja mama wlała w dupę
              pasem przy calej klasie klasowemu tyranowi i agresorowi. JAkoś mając
              taki zły przykład nie wyrosłam na łobuza załatwiającego porachnki
              pasem, nikogo nigdy w zyciu nie uderzyłam. Wyrosłam w przekonaniu ze
              moja mama jak lwica zawsze stanie za mną murem, w kazdej sytuacji i
              nie patrząc na konsekwencje ani zagrożenia. Klasa też na tym
              incydencie nie ucierpiała ani tym bardziej na psychice. W końcu
              skończyło się lanie nas po głowach i napadanie w szatni.
              NAuczycielki zadowolone nawet ojciec policjant.
              • agramax Re: he he 07.05.08, 23:46
                betty_julcia napisała:
                > przed chwilą w podobnym wątku napisałam jak moja mama wlała w dupę
                > pasem przy calej klasie klasowemu tyranowi i agresorowi.

                Brawo, takich mamy pedagogów. Gdyby coś takiego przydarzyło się w
                klasie mojego dziecka (oczywiście innemu dziecku), natychmiast
                złożyłabym skargę na nauczyciela w dyrekcji i w kuratorium.
                NIe wiem co rozumiesz mówiąc łobuz, ale czytając co piszesz, to
                mentalnie tkwisz w tym, że czasami przemoc jest uzasadniona. I na
                pewno twoje dzieci nie raz porządnie od ciebie dostały/dostaną,
                bo "im się należało".
                • julamimi do agramax 08.05.08, 13:40
                  czytujesz czasem fantasy? Przeczytaj "Bezbronne imperium" (Terry
                  Goodkind)...
                  • agramax Re: do agramax 08.05.08, 15:40
                    NIe czytuję fantasy.
                    Z moich obserwacji wynika, że w Polsce jest bardzo duże przyzwolenie
                    na bicie dzieci. Moja znajoma przeszła prawdziwą gehennę, gdy
                    okazało się, że jej dziecko dostało klapsa w przedszkolu (widoczne
                    ślady na pośladku), zresztą nauczycielka sama się do tego przyznała.
                    Dyrektorka skargę przyjęła, ale wyraźnie zbagatelizowała. Poszli na
                    policję; tam przyjęli zgłoszenie dopiero po dokonaniu odbukcji.
                    Wszędzie patrzyli się na nią jak na wariatkę, że z powodu klapsa
                    robi taki raban. Zawiadomili również kuratorium. Tylko dzięki ich
                    determinacji, sprawa w miarę pomyślnie się dla nich zakończyła;
                    odmówili posyłania dziecka do tego przedszkola pomimo przeprosin
                    dyrekcji i nauczycielki, ale kuratorium było zobowiązane do
                    znalezienia innego dogodnego przedszkola (integracyjnego) dla
                    dziecka i rodzeństwa.
                    Ktoś już tu wyżej napisał, że między stanowczą reakcją matki na
                    bicie swojego dziecka a straszeniem laniem "oprawcy" jest zasadnicza
                    różnica. Też bym wystąpiła w obronie swojego dziecka, ale nie w taki
                    sposób. Pełne aprobaty wypowiedzi na tym forum tylko ie utwierdzają
                    w tym, że w Polsce jeszcze bardzo długo będzie całkowite
                    przyzwolenie na bicie i szarpanie dzieci przez dorosłych. Bo tylko
                    to skutkuje, według nich.
                    • nangaparbat3 Re: do agramax 08.05.08, 17:03
                      "Klaps" nie jest czymś, co zostawia ślady na posladku. To grube nieporozumienie.
            • babcia47 Re: he he 08.05.08, 00:07
              Że w taki sposób utwoerdza się
              > agresora (i obserwatorów, a więc także ofiarę), że można lać, ale
              tylko słabszych
              - jest jeszcze cos takiego jak przyzwolenie na robienie słabszemu
              krzywdy i cacakanie sie z oprawcą z powodu "poprawnosci
              politycznej"..gdyby ktos mnie bił a mój mąz by nie zareagował..to
              posłała bym go do diabła i miała o nim jak najgorsze zdanie..moze
              mój potencjalny oprawca byłby słabszy od męża..i co w zwiazku z tym?
              Mąż powinien go klepnąć w ramie i grzecznie poprosic by przestał?
              czy zareagować tak by nieprzyjemna dla mnie sytuacja się skończyła a
              agresor został ukarany??? Podobnie jest z dzieckiem! Mówimy o
              konieczności zapewnienia dziecku poczucie bezpieczeństwa..i jego
              mama ma spokojnie przygladać sie kiedy jest okładany przez
              silniejszego chłopca i znikad nie ma ratunku?????..bo jego własnej
              mamie "nie wypada" zareagować, a mama agresora nie uznała za
              stosowne??? Agresja niesprowokowana jest czymś nagannym..ale jeżeli
              dziecko dostanie przekaz: masz czuwac nad czyimś bezpieczeństwem i w
              momencie jego zagrozenia masz prawo reagowac..nawet gdyby wymagało
              to z twojej strony brutalnosci..jest prawidłowe! Niech osoby, które
              krytykują tu zachowanie mamy ofiary zastanowia sie jak by sie same
              czuły, gdyby ktos je napadł (silniejszy od nich) a ktos inny,
              swiadek powstrzymał by sie od reakcji..bo sam jest od napastnika
              silniejszy???..a napastnik dalej by ją okładał, bo np. wezwany
              policjant (matka agresora) zamiast przerwać atak dochodziłby kto tu
              zaczął i kto ma rację, albo by uznał, że on jest z drogówki i nie
              będzie się wtrącać??? Znamienne, że podobnie jak z sądzeniem obrońcy
              ofiary napadu, który okazał sie skuteczny w obronie i "uszkodził"
              napastnika tak i tutaj zamiast zastanowić się nad postawą matki
              bijącego dziecka i jaki ona dała przekaz swojemu dziecku.. robi się
              sąd nad obrońcą..ja bym również rozdzieliła dzieci, nie ręcze, że
              nie pozwoliłabym sobie na jakis komentarz czy groźby wobec dziecka
              (emocje robią swoje)..ale "mamusię" zrównałabym z ziemią!!!
              • krwawakornelia to co piszesz, kupy sie nie trzyma 18.05.08, 19:40
                i dajesz wlasnie przepis "jak wychowac dziecko na przyszlego
                przestepce/przyszla ofiare"
                powiedz jeszcze ze ludzie sa zli.
                swiat jest niebezpieczny, nikomu nie mozna ufac.
                Brawo.

                Ty napewno nie jestes jakims 17 latkiem , ktory za duzo gier
                komputerowych uzywa?
                • babcia47 Re: to co piszesz, kupy sie nie trzyma 19.05.08, 14:47
                  Kornelciu..ja juz musiałam bronic swoich dzieci przed kolegami z
                  klasy wychowanymi w podobny sposób jak opisany tu agresor.. Tak!!
                  świat bywa niebezpieczny a ludzie bywają źli a raczej źle wychowani
                  i dziecko powinno o tym wiedzieć, a nie żyć w jakiejś Iluzji.. Przez
                  lata uczyłam moje dzieci, że nie wolnno wdawać się w bijatyki, jak
                  ktos jest wobec nich agresywny maja iśc po pomoc do Pani..Wiesz jak
                  to się skonczyło?? Grupa osiłków w klasach (1-3) urządziła
                  pozostałym istna gehenne a mój syn był jednym z ulubionych "worków
                  do bicia"..Nie bedę się wdawać w szczegóły co moje dziecko przeszło
                  i jak to sie odbiło na nim..ale napiszę tylko (bo całą sytuację
                  opisywałam na tym forum niejednokrotnie), że musiałam zweryfikować
                  swoje metody wychowawcze, nauczyć synów bronić sie skutecznie,
                  wysłać ich na zajecia z nauki walki i narobic porzadnego "dymu" w
                  szkole. Życie to nie jest bajka a świat dzieci nie taki idealny jak
                  Ci sie to wydaje..co gorsza bywają okrutniejsze i bardziej brutalne,
                  szczególnie gdy wiedzą, że sa bezkarne..
                  To Ty mi wydajesz sie osobą, która ma o świecie i życiu bardzo
                  wyidealizowane pojęcie..moze po prostu nie spotkałaś sie jeszcze z
                  takimi zachowaniami, ale przekonywanie dziecka, że świat jest
                  bezpieczny, ludzie zawsze wspaniali, nie istnieja przestepcy,
                  dewianci i że trzeba wszystkim ufać..to przesada..wystarczy prasę
                  poczytac!
                  PS. Koledzy mojego młodszego syna w wieku 13 lat szli do kina (mój
                  wtedy szczęśliwie został w domu bo mu się nie chciało) Mijało ich na
                  chodniku dwóch wygolonych wyrostków w wieku 17 lat. W tym momencie
                  jeden zupełnie niesprowokowany z całej siły udezył kolegę syna
                  pięścią w twarz..skończyło sie złamaniem nosa wgnieceniem
                  twarzoczaszki, poważną operacją i kilkumiesięczna rekonwalescencją
                  dzieciaka..Byli swiadkowie oprawcę złapano i osadzono, przyjechali z
                  innego miasta, nawet nie znali napadnietego, może liczyli że nie
                  zostana złapani..jaki ten świat idealny..
                  • krwawakornelia dobrze dobrze, ja rozumiem 21.05.08, 13:09
                    tez jako 15latka zostalam z kolegami napadnieta przez skinow tuz pod
                    wlasnym domem, u mnie skonczylo sie na szyciu nadgarstka i u kolegi
                    na powaznym wstrzasie mozgu. Ale co to za argument?

                    Jako malej dziewczynce nie raz ukradziono mi pieniadze, raz nawet
                    grozono nozem po drodze ze szkoly, I co?
                    Nie mam traumy. Nie wychowuje dzieci w strachu, w przekonaniu ze
                    swiat jest straszny i na kazdym kroku trzeba uwazac.

                    To jest bez sensu, bo to od nas zalezy w jakim swiecie zyja nasze
                    dzieci. I ja nie mam ochoty dostosowywac dziecka do panujacych
                    warunkow, tylko staram sie je uczyc, ze owszem zle rzeczy sie
                    zdarzaja, ale to my ksztaltujemy i tworzymy spoleczenstwo w ktorym
                    zyjemy.

        • apocalipsaa Re: Koszmarna sytuacja 08.05.08, 15:12
          spacey1 napisała:

          > "Broniąca" wychowała w tej sytuacji także swoje dziecko. Ono także usłyszało, ż
          > e
          > można bić słabszych.


          No widzisz. A moje dziecko w tej sytuacji dostałoby jasny przekaz, że mama nie
          pozwoli go skrzywdzić.
        • babcia47 Re: Koszmarna sytuacja 08.05.08, 23:32
          spacey1 napisała:

          > "Broniąca" wychowała w tej sytuacji także swoje dziecko. Ono także
          usłyszało, że można bić słabszych.
          ..ale usłyszało też, że powinno sie bronic osoby, za które się
          odpowiada..i ze "agresor" nie ma żadnych praw, nawet jezeli jest
          jeszcze mały ale bije słabszego!! Czyli ze nie wolno bic słabszych,
          bo to naganne..i moze sie wiazać z nieprzyjemnosciami a nawet
          poważną karą..
          • betty_julcia Do agramax 18.05.08, 17:48
            Mylisz się. Moja mama nie jest pedagogiem. Nigdzie tego nie
            napisałam więc nie wiem z czego to wnioskujesz. Moze po prostu naucz
            się czytać ze zrozumieniem.
            Moja mama poszła tam jako matka która miała dosyć wiecznego bicia
            mnie i moich koleżanek przez chłopaka z mojej klasy. Ani moja ani
            żadnego dziecka z klasy psychika nie ucierpiała. Wręcz przecienie...
            przestaliśmy być workami treningowymi agresora.

            Jeżeli chodzi o moje dzieci, nie martw się. Nie biję ich i nie
            pozwoliłabym tknąć ich nikomu. Jetsem matką lwicą, jakby jakiś
            bachor sie na nich wyżywal też by oberwał pasem. I moje dzieci będą
            miały świadomosć ze ich matka jest w stanie zawsze zadziałać o ile
            zaistniej taka potrzeba. Nie jestem z tych mamusiek co to boją się
            wychylić, pytają na forum, i czekają aż siniaki ich dziecka sie
            wygoją, i może sprawa sama się zakończy, moze agresor znajdzie sobie
            inny obiekt znęcania się.
          • krwawakornelia babcia.... 18.05.08, 20:06
            jedyne co przekazala swojemu dziecku to, to:
            1. przemoc jest sposobem na rozwiazywanie konfliktow.
            2. Dorosly ma prawo bic i grozic itd. dzieciom.
            3. Pokazala swojemu dziecku jak sie wchodzi w role ofiary, przez co

            wychowuje swoje dziecko albo na ofiare, albo na przyszlego agresora.

            4. pokazala dziecku, ze nie musi samo rozwiazywac konfliktow, bo
            przyjdzie mamusia i to za niego zrobi.

            • babcia47 Re: babcia.... 19.05.08, 15:02
              ad1. czasem użycie siły jest konieczne a w przypadku obrony osoby za
              którą się odpowiada usprawiedliwione nawet przez polskie prawo..mój
              ssyn nie chciał "bić się" z kolegami wiec uznali, że jest
              słabeuszem i moga go wysmiewać i okładac..cudze dzieci wymusiły na
              mnie zweryfilowanie równie "idealnego" podejscia do tej sprawy jaka
              masz Ty..Jak pokazałam Młodemu kilka babskich chwytów i ciosów,
              kiedy tamci oberwali i okazało sie ze mój syn nie jest taki
              bezbronny...nabrali respektu i odczepili sie od niego..Sam nie
              prowokował ale nauczył sie bronic..niestety o kilka lat za późno..
              ad2. Matka nie uderzyła tamtego dziecka.jedynie go przytrzymała i
              zagroziła. Przekazała swojemu dziecku, że będzie go broniła i że on
              to kiedyś ma również to robic w obronie swoich dzieci..ma prawo
              powstrzymac napastnika, szczególnie jeżeli nie robi tego osoba,
              która ma taki obowiazek.
              ad3. Wręcz przeciwnie..pokazała, że ma prawo sie bronić..
              ad4. Pokazała jak trzeba rozwiązać taki konflikt w sytuacji
              szczególnej..bo Twoim zdaniem co dziecko i jego matka mieli zrobić?
              poczekac aż napastnik sie zmęczy lub znudzi okładaniem chłopca? a
              moze zaproponowac mu inną zabawę, przekupic obietnica pójścia na
              lody?
              Ty pewnie stałabyś i czekała, aż sie napastnikowi znudzi..biedne to
              Twoje dziecko..
              • betty_julcia Re: babcia.... 20.05.08, 10:02
                Bo są mamusie, które zaglądają zza krzaka albo syzbko bierą nogi za
                pas bo się boją zareagować, nie mają w sobie na tyle asertwnosci
                żeby sprzeciwić sie dręczeniu wlasnego dziecka, boją się
                konfrontacji z problemem. Swój strach i tchórzostwo zasłaniają obawą
                ze w razie ingenencji okaleczą dzicko na całe zycie, zrobią z niego
                ofiarę, pokażą że przemocą nie rozwiązuje się problemów.

                Ja tam wolę żeby moja córka potrafiła kopnąć napastnika między nogi
                i nie wstydziła sie głosno krzyczeć i wołać o pomoc w razie napadu,
                molestowania itp itd. A takie zostawianie dziecka samemu sobie to
                przykrywanie wlasnych kompleksow, odcinanie się od problemu.
                • krwawakornelia i znowu 20.05.08, 18:34
                  ingerujac w konflikt dziecka, pozbawiasz go mozliwosci samoobrony.
                  Pozbawiasz go tez szansy nauczenia sie rozwiazywania konfliktow.
                  I chowasz kolejne pokolenia "ofiar-agresorow"
                  I poco ?
                  To bez sensu.
                  Male dzieci wystarczy rozdzielic, "jak krew zaczyna sie lac" i tyle.
                  I sie nie wtracac w ich konflikty.
                  Jak moje dziecko sobie nie radzi, to je rozdzielam i tyle. Bez
                  oceniania, bez atakowania kogokolwiek, bez niepotrzebnego
                  komentowania.
                  Bo skad ja mam wiedziec o co poszlo? I kto ma racje?
                  I co to ma do rzeczy?
                  • babcia47 Re: i znowu 20.05.08, 21:07
                    ja zrozumiałam, ze to agresor napadł na słabszego i okładał go bez
                    reakcji ze strony matki..w takiej sytuacji ofiara by sie
                    dowiedziała, ze takie zachowanie moze napastnikowi ujść na sucho bez
                    żadnej konsekwencji..mógł sobie słabszego kolegi uzyć zamiast worka
                    treningowego..a jego(ofiary)nikt nie tylko nie bronił ale nie miał
                    do tego prawa, bo by sie jeszcze bidulek(napastnik) zestresował..to
                    jest własnie umacnianie zarówno postawy agresora..jak i ofiary..i
                    przekaz dla bitego, że jak znajdzie słabszego od siebie może
                    postapić podobnie
                    • krwawakornelia pani wszystko wiedzaca 20.05.08, 22:24
                      pozostaje mi tylko cieszyc sie ewolucja.
                      Dinozaury tez w koncu wyginely.
                      • babcia47 Re: pani wszystko wiedzaca 21.05.08, 02:04
                        nie jest to pierwsza wymiana dań miedzy nami i teksty o trollowaniu
                        przyjmuje jako próbę zastapienia brakujacych argumentów w dyskusji
                        tej i poprzednich..ten tekst natomiast jest ponizej jakiejkolwiek
                        krytyki i wiecej nie zamierzam sie znizać do dyskusji z Tobą, bo
                        jakkolwiek próbujesz się przedstawiać jako zwolenniczka moralnosci,
                        miłości, zrozumienia.. to tym jednym wpisem pokazałas prawdziwe
                        oblicze..z dwojga złego wolałabym juz sie zetknąć z tym
                        niewychowanym małolatem, przynajmniej (na razie) nieczego i nikogo
                        nie udaje..Ja "wyginę" ale po sobie pozostawię dobrze wychowane
                        dzieci, to już jest faktem!!..co Ty zostawisz po sobie to tylko
                        możemy prorokowac..a fałszywych proroków ten świat widział już
                        wielu..
                        • krwawakornelia Ty poprostu przeginasz. 21.05.08, 13:11
                          Wiek naprawde nie uprawnia automatycznie do wszystkiego.

                          • babcia47 Re: Ty poprostu przeginasz. 22.05.08, 00:44
                            wiek nie ale doswiadczenie tak..to o czym piszemy ja juz
                            przerabiałam na "żywej materii" i kiedys tak jak Ty miałam głowę
                            nabitą "ideałami" i pomysłami jak dzieci wychować "po
                            bożemu"..niestety rzeczywistość szybko i brutalnie sprowadziła mnie
                            na ziemie i musiałam czym predzej weryfikowac swoje przekonania i
                            ratować co sie jeszcze dało dla dobra dzieci a nie dla własnej
                            ambicji czy poklasku otoczenia..guzik mnie obchodzi czy mi wierzysz
                            czy nie, czy moje doswiadczenia uwazasz za godne uwagi czy nie..ja
                            na tym nie zyskam ani nie strace, tym bardziej że w
                            zasadzie "karierę" mamy jako wychowawcy juz zakonczyłam i moge już
                            tylko podziwiać jej owoce.. jednak skoro moge pewne rzeczy opisac
                            czy opowiedziec z pozycji "historyka" to sie dzielę..moze komuś sie
                            to przyda i zastanowi się czy nie wprowadzic jakis poprawek..w sumie
                            wiem czemu mnie tak wkurzają Twoje wypowiedzi..nie przyjmujesz za
                            możliwe, że wypadki moga sie potoczyc inaczej niz sobie załozyłaś
                            czy wyczytałaś w "mądrych książkach"..a ja w odróżnieniu od Ciebie
                            juz wiem, że mogą się potoczyć inaczej!! Nikogo nie namawiam do
                            stosowania takich metod wychowawczych z jakich ja korzystałam,
                            zawsze opisuje to co przeżyłam sama w podobnych sytuacjach lub
                            wyrażam własny pogląd na niektóre sprawy czy opisane okoliczności..a
                            do tego jak kazdy mam prawo jak kazdy na tym forum
    • 0golone_jajka Re: Koszmarna sytuacja 18.05.08, 18:08
      Nieźle, naplułbym gnojkowi tak samo w twarz, żeby zobaczył jak to jest. Klapa bym nie dał, bo za to grozi prokurator chyba, ale za plucie??
      • agmar3 mój syn nie umiał oddać agresorowi-synowi mojej 20.05.08, 11:57
        koleżanki, która podchodzi do swego syna jak do świętego obrazu.
        Upomnieć gościa nie można bo będzie cierpiał, jak tw.mama - dziecko
        jest często skrzywione i ma agresora. Przylał mojemu synowi (obaj
        po 4 lata) z pięści w czoło ni z tego ni z owego - w zabawie. Więc
        spokojnie - starałam się - powiedziałam, by tego nie robił. Zresztą
        to nie była nowa sytacja. Uczę swoej dziecko siły argumentów
        słownych i radzi sobie, ale tutaj mu ich zabrakło bo miał łzy w
        oczach z bólu i poszedł w kąt.

        Koleżanka jest na mnie obrażona - jak mogłam powiedzieć: A nie bij
        B. Nie wyzwałam, nie zagroziłam, nie dotknęłam. Patrząc mu w oczy
        to powiedziałam.
        Czy mam uczyć swoje dziecko agresji, bo będzie ciapą? Daje do
        myślenia. Sama go nie biję, mąż tez nie, ale mam nauczyć by bił
        innych?
        Swoją drogą skąd się bierze takie zachowanie, wiecie?

        Koleżanka mnie unika, ale wcześniej powiedziała, że zachowałam się
        strasznie, upominając jej dziecko. A dziecko powiedziało, że jestem
        głupia. Mama nie zareagowała. TAk samo jak nie reaguje, gdy
        dzieciak ją okłada - taka forma sprzeciwu.
        Współczuję jej. Ale jak jej dobrze, to trudno.



      • mama303 Re: Koszmarna sytuacja 20.05.08, 22:04
        0golone_jajka napisał:

        > Nieźle, naplułbym gnojkowi tak samo w twarz, żeby zobaczył jak to
        jest. Klapa b
        > ym nie dał, bo za to grozi prokurator chyba, ale za plucie??

        Jasne -Ty bys napluł, potem on Tobie potem Ty jemu itd, itp.
        Niektórzy dorosli łatwo zniżają sie rozumem do małych rozumków
        dziecięcych.
        Mama broniąca nie wykazała sie jakimś szczególnym rozsądkiem wdając
        sie w pyskówke z czterolatkiem.
        Oczywiście że trzeba reagować jak dzieci sobie krzywde robią ale z
        głową a jeszcze taka odważna była że jak małuch na nia napluł to sie
        wzięła i popłakała. Normalnie do przedszkola by sie nadała jak ulał.
        • betty_julcia Re: Koszmarna sytuacja 20.05.08, 23:02
          No pewnie. NAjlepiej nie powinna nic mówić tylko wziąść swoje
          dziecko, bez słowa i odejść kawalek dalej. Jak agresor poszedłby za
          dzieckiem to znów kawałek dalej. Gdyby znów próbował się czepiać to
          powinni zacząc gonić się w kółko wokół piaskownicy. Oooo! To byłaby
          świetna nauka, i jak zabawnie by sie na placu zrobiło. No bo
          powiedzieć nic nie może, zwrocić uwagi matce też nie, nie wtrącać
          się bo urazi dziecko i jeszcze zostanie opluta. No, chybaze ma
          jeszcze inne wyjście, dać świetny przyklad swojemu dziecku i odejść
          z placu zabaw, zmienić na inny, moze tam nie trafi się żaden agresor.
          • mama303 Re: Koszmarna sytuacja 20.05.08, 23:20
            betty_julcia napisała:

            > No pewnie. NAjlepiej nie powinna nic mówić tylko wziąść swoje
            > dziecko, bez słowa i odejść kawalek dalej.

            Mówić, mówić - tylko mądrze. Reagować na krzywdę niezależnie czy
            krzywda dzieje sie mojemu czy obcemu dziecku - ale mądrze a nie
            najpierw leciec z łapami i sie głupio odgrażać a potem odejść i
            popłakać sobie. Co ten agresor i ten poszkodowany wynieśli za naukę
            z tej całej rozdmuchanej przez dorosłego sytuacji?
    • harrypotter Re: Koszmarna sytuacja 20.05.08, 23:40
      Taaa...Teraz wielka dyskusja o obcej matce upominajacej przyszlego bandziora.
      Przyszlosc takich agresorow jest jasna, beda dreczyc ruwiesnikow od zerowki do
      konca edukacji a potem w doroslym zyciu.
      Lepiej pomyslec o jakiejs akcji dla rodzicow zle rozumiejacych bezsresowe
      wychowania albo dla zwyklych chamow.
      Matka owego dzieciaka byla pewnie ucieszona ze jego synek poradzil sobie ze
      slabeuszem. Temu chlopcu pewnie nie raz zwracano uwage, tylko nigdy nie byl to
      jego rodzic
      • mama303 Re: Koszmarna sytuacja 21.05.08, 13:00
        harrypotter napisał:

        > Przyszlosc takich agresorow jest jasna, beda dreczyc ruwiesnikow
        od zerowki do
        > konca edukacji a potem w doroslym zyciu.

        Czy Ty aby napewno piszesz o czterolatku??
        Może odrazu do więzień takich?
    • atari800xl Re: Koszmarna sytuacja 22.05.08, 08:44

      > sytuacji z honorem na miejscu tej oplutej...


      no napluc dzieciakowi..ale tak siarczyscie...
    • camel_3d mialem cos podobnego 22.05.08, 08:47
      moja kolezanka wziela odemnie meble kuchenne. Wyladowalismy je przed jej
      budynkiem. Po chodniku jechala na rowerze mala dziewczynka, mama szla obok. No i
      dziewczynka z premedytacja wjechala rowerkiem w szafke. A mamusia...mamusia nic,
      powiedziala tylko jet..no chodz juz... myslalem, ze zdziele babe...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja