dziubelek2
10.09.03, 23:08
pozwoliłam sobie na rękoczyny wobec kolegi? moich dzieciaków. wstyd mi teraz,
ale ośmiolatek doprowadził mnie do ostateczności. zaczęło się od tego, że
moja czterolatka dostała od niego kamieniem w głowę - jak się pózniej
tłumaczył, chciał trafić w kogo innego. następnie napluł na mojego
pięcioletniego " ciapę", bo ten nie chciał go słuchać. następnego dnia
przeciągnął go za nogi po ziemi, zdzierając mu naskórek z kolan. a na
zakończenie wepchnął go i czteroletniego syna sąsiadów do oczka wodnego,
dodając, że jeszcze "da mu kopa".
no i nie wytrzymałam, gdy michał przyszedł cały mokry - poszłam, wydarłam się
na smarkacza i pociągnęłam go za ucho.
zdaję sobie sprawę, że nie tędy droga - ale wiem, że interwencja u rodziców
tego chłopca nic by nie dała, gdyż należą do tego gatunku rodziców, którzy
uważają, że ich dziecko nie jest zdolne do takich czynów.
czy powinnam pozwolić na to, by chłopaczek wyżywał się na moich dzieciach?
czy chodzić krok w krok za dziećmi?
no i jak sobie radzić w takiej sytuacji?
pozdr.zgnębiona własną bezsilnością ( bo uciekanie się do przemocy przecież
jest jej dowodem) anka