Dodaj do ulubionych

ofiara , kat i moja impulsywna reakcja

10.09.03, 23:08
pozwoliłam sobie na rękoczyny wobec kolegi? moich dzieciaków. wstyd mi teraz,
ale ośmiolatek doprowadził mnie do ostateczności. zaczęło się od tego, że
moja czterolatka dostała od niego kamieniem w głowę - jak się pózniej
tłumaczył, chciał trafić w kogo innego. następnie napluł na mojego
pięcioletniego " ciapę", bo ten nie chciał go słuchać. następnego dnia
przeciągnął go za nogi po ziemi, zdzierając mu naskórek z kolan. a na
zakończenie wepchnął go i czteroletniego syna sąsiadów do oczka wodnego,
dodając, że jeszcze "da mu kopa".
no i nie wytrzymałam, gdy michał przyszedł cały mokry - poszłam, wydarłam się
na smarkacza i pociągnęłam go za ucho.
zdaję sobie sprawę, że nie tędy droga - ale wiem, że interwencja u rodziców
tego chłopca nic by nie dała, gdyż należą do tego gatunku rodziców, którzy
uważają, że ich dziecko nie jest zdolne do takich czynów.

czy powinnam pozwolić na to, by chłopaczek wyżywał się na moich dzieciach?
czy chodzić krok w krok za dziećmi?

no i jak sobie radzić w takiej sytuacji?
pozdr.zgnębiona własną bezsilnością ( bo uciekanie się do przemocy przecież
jest jej dowodem) anka
Obserwuj wątek
    • adasari Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 10.09.03, 23:34
      Nie miej żadnych wyrzutów. Czasem tylko tak można pomóc takiemu dziecku-samemu
      w dżungli życia bez żadnych wymagań.
      • nariolla Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 10.09.03, 23:49
        Ja też mam coś podobnego"na sumieniu".Kilka lat temu,na placu zabaw chłopiec na
        oko 9-lo lat,wołał moją córeczkę-wtedy 3 latka-trzymającą w rączce torebkę z
        chrupkami,kiedy podchodziła do niego,odchodził dalej,aż w końcu schował się za
        krzakami i mała oczywiście za nim,wtedy wstalam z ławeczki i szybko weszłam za
        te krzaczki.Patrzę,a ten mały łotr trzyma już w ręce torebkę z chrupkami,a
        drugą ręką tarmosi małą za kurteczkę.Córa oczy ze strachu jak guziki,widzę,że
        ją aż zatkało.Moja reakcja była momentalna,też tego "chłopczyka"potarmosiłam za
        ubranko,aż rozsypały się chrupeczki.Potem zabrałam malutką,która dopiero wtedy
        zaczęła przerażliwie płakać.Dopiero jak ochłonęłam,zaczęłam się zastanawiać,co
        zrobiłam,ale stało się.Do dziś ten chłopak,o wiele już starszy,omija mnie z
        daleka.A rodzicom pewnie słowa nie pisnął,bo jak widywałam go potem,starał się
        być "niewidzialny".Nie wiem,czy moja reakcja była dobra,czy zła,w każdym razie
        była skuteczna.W chwili,gdy dziecku coś złego się dzieje,matka zamienia się
        chyba zawsze w furię.Pozdrowionka dla wszystkich "furiatek".
        • mika.r Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 11.09.03, 10:18
          Hej!
          A ja wam powiem, że gdybym się dowiedziała, że ktoś wytargał moje dziecko za
          ucho, to zrobiłabym niezłą awanturę, bo od tego jestem JA a nie ktoś obcy.
          Pamiętajcie, że wasze dzieci też będą duże, i nie zawsze będą aniołkami
          chodzącymi z wami na podwórko. W takiej sytuacji owego delikwenta należy
          zaprowadzić do rodziców i kazać mu aby sam powiedział co zrobił.
          Myślę, że nie chciałybyście, aby obcy karali wasze dzieci.Zwrócenie uwagi to co
          innego, ale za ucho czy szarpanie to przesada.
          Pozdrowionka
          Monika
      • nanai do adasari.. 11.09.03, 10:37
        "kto mieczem wojuje ten od miecza ginie".moze dlatego swiat jest takim
        zagrozeniem dla Ciebie adasari bo Ty jestes zagrozeniem dla swiata?
        przemoc,ktora propagujesz,bo "inaczej sie nie da" nie jest zadnym wyjsciem z
        sytuscji na dluzsza mete,nie dla naszego juz i tak podupadlego przez
        krzywdzenie innych swiata.jesli jest ofiara bedzie i kat,pozniej role sie
        zmienia,ofiara stanie sie katem a kat stanie sie ofiara.i znowu bedzie to
        samo,bo przemoc rodzi przemoc.

        jesli dziecko uderzy moje dziecko nie oddam temu dziecku,nie zbije go,bo chce
        mu pokazac,ze tak nie wolno,nie wolno bic nikogo.dam mu inny wzorzec
        zachowania.odprowadze do rodzicow,bo to ich dziecko.przestane pozwalac na
        wspolna zabawe jesli sytuacja sie nie zmieni ale nie uderze w zaden sposob
        dziecka.

        mowisz adasari,ze taki jest swiat,ze swiat jest dzungla.to my tworzymy ten
        swiat,ja i ty i inni,to my robimy z niego dzungle.zamiast uczyc sie z niej
        przezyc zacznijmy sie cywilizowac.

        pozdrawiam

        nanai
        • ata_x Re: do adasari.. 11.09.03, 11:33
          Nanai, toretycznie się z tobą zgadzam. Wpadłabym w furię, gdyby ktoś uderzył
          moje dziecko, bo ja z zasady nie bije ani swojego ani czyjegoś dziecka.
          Uważam, że nie tędy droga. Bo przemoc rodzi przemoc. To teoretycznie.

          I bardzo chciałabym, żeby jakaś nieprzewidziana sytuacja nie zweryfikowała
          mojej teorii w praktyce. Bo sytuacje bywają różne. Ale to i tak nie
          usprawiedliwa przemocy w ogóle.
          • kassik Re: do adasari.. 11.09.03, 12:18
            Ja wiem, że agresja jest zła, nie jestem za biciem ale pomyślcie, czy czasem
            nie skończy się tak, że będziemy unikać łobuzów (bo inne metody nie
            poskutkowały) i w efekcie nasze dzieci nie będą miały sie gdzie bawić.
        • adasari Re: do adasari.. 11.09.03, 13:17
          Widzę,że się mi przyglądasz.
          Wysuwasz dość daleko idące wnioski.Proszę o nieprzyklejanie mi etykietek.smile)
          Nie propaguję przemocy.
          A kwestia czy należy karać dzieci,gdy nie ma wyjścia,to już kwestia przyjęcia
          jakiejś doktryny.smile)Ty uważasz,że nie,i dlatego będziesz zbawiać świat,nauczać
          młodzież i reagować PO jakimś dramacie-w sposób łagodny,nieagresywny,bo
          przecież każdy ma jakąś przeszłość,itd....Ja uważam taką postawę za
          niesprawdzoną,wyczerpaną,nieaktualną i strasznie naiwną.
          Ja jestem za ucinaniem tego w zarodku.Bo jak widać z doświadczeń życiowych,być
          może tylko to nam pozostało.Świat naukowy nie ma gotowej recepty na wypleninie
          złych postaw u młodzieży.Mamy 2003 rok i NIKT jeszcze nie doszedł do tego.BO
          NIE MA TAKIEJ ZŁOTEJ METODY.
          Chyba,że Ty jesteś pewna.Zgłoś się po Nobla.smile)

          Jeśli poskutkowało i do tego dziecka ten chłopiec więcej nie podejdzie-to
          znaczy,że zadziałało.Poza tym sa różne stopnie "agresji" jak ją
          nazwałaś.Autorka postu nie znęcała się nad dzieckiem.
          No i rzecz,o której pisały dziewczyny.Życzę,abyś spotykała w swoim życiu tylko
          takie sytuacje,gdzie odprawianie kazań i nowoczesnych metod bezstresowych dadzą
          skutek,a ludzie w oka mgnieniu z wilków zamienią się w łagodne baranki.


          • nanai Re: do adasari.. 12.09.03, 10:31
            adasari napisała:

            > Widzę,że się mi przyglądasz.
            > Wysuwasz dość daleko idące wnioski.Proszę o nieprzyklejanie mi etykietek.smile)

            nie przyklejam Ci etykietek,jestes za daleko zebym mogla to zrobic smile) wyrazam
            tylko swoja opinie na temat tego co piszesz.


            > Nie propaguję przemocy.
            > A kwestia czy należy karać dzieci,gdy nie ma wyjścia,to już kwestia
            przyjęcia
            > jakiejś doktryny.smile)Ty uważasz,że nie,i dlatego będziesz zbawiać
            świat,nauczać
            > młodzież i reagować PO jakimś dramacie-w sposób łagodny,nieagresywny,bo
            > przecież każdy ma jakąś przeszłość,itd....Ja uważam taką postawę za
            > niesprawdzoną,wyczerpaną,nieaktualną i strasznie naiwną.
            > Ja jestem za ucinaniem tego w zarodku.Bo jak widać z doświadczeń
            życiowych,być
            > może tylko to nam pozostało."

            Bo jak widac z doswiadczen zyciowych.. No wlasnie,doswiadczenia zyciowe bardzo
            rzutuja na nasze opinie.. Regowac po jakims dramacie to swoja droga,a
            zapobiegac dramatom to juz inna sprawa.Rozwijac swiadomosc poprzez
            wiedze,rozwijac podswiadomosc poprzez korzysci a dramat nie bedzie nam
            potrzebny zeby zaspokajac swoje niskie instynkty,nastawione na
            przetrwanie.Problem jak dla mnie polega tutaj na postawach zyciowych
            modelowanych podswiadomie zbiorowo,przekazywanych poprzez
            pokolenia.Spoleczenstwa nastawione na przetrwanie maja "zapisana w genach"
            przestepczosc i zycie aby przezyc (od pierwszego do pierwszego na przyklad ale
            przyklady mozna mnozyc..),dlatego tutaj reakcja (klaps,bicie,oko za oko,dusic
            w zarodku) nie ma juz sensu,bo nie dotrze do przyczyny problemu,jest tylko
            strachem odpowiadajacym na strach.Zdusic w zarodku nie przyniesie w
            konsekwenji niczego,bo tych zarodkow jest masa.

            Świat naukowy nie ma gotowej recepty na wypleninie
            > złych postaw u młodzieży.Mamy 2003 rok i NIKT jeszcze nie doszedł do tego.BO
            > NIE MA TAKIEJ ZŁOTEJ METODY.
            > Chyba,że Ty jesteś pewna.Zgłoś się po Nobla.smile)

            Nie omieszkam adasari zglosic sie po Nobla smile mam od niego 15 minut na
            piechote,tak ze daleko isc nie musze smile

            > Jeśli poskutkowało i do tego dziecka ten chłopiec więcej nie podejdzie-to
            > znaczy,że zadziałało.Poza tym sa różne stopnie "agresji" jak ją
            > nazwałaś.Autorka postu nie znęcała się nad dzieckiem.
            > No i rzecz,o której pisały dziewczyny.Życzę,abyś spotykała w swoim życiu
            tylko
            > takie sytuacje,gdzie odprawianie kazań i nowoczesnych metod bezstresowych
            dadzą
            >
            > skutek,a ludzie w oka mgnieniu z wilków zamienią się w łagodne baranki.

            Przeciez wlasnie o to chodzi,zeby ludzie z wilkow zamieniali sie w
            baranki,czyz nie? wink kazda idea a nawet religia dazy do dobra (chociaz
            najczesciej po trupach) wlasnie dla takiej zamiany.a jedyna skuteczna jak dla
            mnie rzecza tutaj jest ksztaltowanie swiadomosci,wychowywanie
            podswiadomosci,zmienianie wzorcow na poziomie genetyki i nie polega to na
            prawieniu kazan ale na zmienianiu odruchow,nawykow,neuroz,przekonan i wielu
            innych rzeczy.I nic w tym bezstresowego nie ma,przeciwnie dokonuje sie to w
            wielkim stresie czasem i przy duzym nakladzie energii,a przede wszystkim przy
            udziale woli z nastawieniem na prawdziwa korzysc.

            a co do tych barankow i wilkow,przypomnialo mi sie ze Jezusowi cos takiego sie
            z latwoscia udawalo np.przy uzdrawianiu z opetania.. ciekawe my teraz nawet w
            opetanie nie wierzymy smile chodzi mi o to,ze w ludziach ogolnie jest malo wiary
            w zmiane (zamiane tez) dlatego zycie neurotycznie toczy sie w taki a nie inny
            sposob,w takim a nie innym tepie.. zreszta,kazdy tak naprawde ma to tepo
            inne,to chyba zalezy od skali i rodzaju neurotyzmu.

            pozdrawiam

            nanai





            pozdrawiam

            nanai
    • ata_x Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 11.09.03, 11:44
      Wiresz Dziubele, to trudna sprawa. Ale chyba faktycznie nie powinnaś go ciagnąć
      za to ucho, może nawrzeszczenie wystarczyłoby ?
      Kurcze, ja do potulnych nie należe, ale duszę w zarodku świerzbienie ręki,
      która chciałaby ukarać cudze (swoje też) dziecko. Trudno ci radzić na
      odległość, bo każda sytuacja jest inna, ale ja sotsuję następujace metody w
      podobnych przypadkach w zależności od potrzeb:
      1. z groźna miną stwierdzam, że nie zyczę sobie takiego zachowania,
      2. tłumię w zarodku próby zblizenia się takiego osobnika do mojego dziecka,
      jeśli znajduje się w poblizu,
      3. unikam miejsc, a wktórych moge go spotkać,
      4. rozmawiam z rodzicami
      5. nawrzeszczę albo nasyczę.
      Do tej pory skutkowały takie metody. Bardziej oporne egzemplarze mi się nie
      trafiały.
      Zawsze sobie przypominam, że skoro nie życzę sobie aby ktoś fizycznie ukarął
      moje dziecko, to sama tego nie mogę robić. I liczę do trzech albo pięciu.
      • gabi_99 Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 12.09.03, 09:41
        skoro zastanawiasz się nad swoją reakcja to znaczy że szukasz metod
        rozwiązywania tego typu problemów. ata_x świetnie ujęła temat wychowawczo
        czasem postraszenie jest gorszy od samej kary i niestety jakoś jest tak ze my
        rodzice musimy więcej się uczyć niż nasze dzieci bo nas też nikt nie
        przygotował na agresję otoczenia
    • adzia_a Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 12.09.03, 08:21
      Wiesz, Anka, myślę, żee nie masz specjalnych powodów do większych wyrzutów
      sumienia, bo nie sądzę, żeby Twoja reprymenda miałą jakiekolwiek skutki -
      chociaż młody pewnie po tym przestanie dręczyć Twoje dzieci, to już coś.
      Natomiast wydaje mi się, że takie zachowanie daje rodzicom dzieciaka mocne
      argumenty do ręki - wiesz, "ta babka krzywdzi naszego aniołka" i raczej, jeśli
      on się im poskarży, to nie ma szans, żeby Ci ueiwrzyli kiedyś w przyszłości,
      gdy sie będziesz na niego skarżyć...

      Co więcej, wydaje mi się, że ani targanie za ucho, ani wygłaszanie wzniosłych
      kazań o miłości bliźniego swego nie dadzą efektów wychowawczych, jesli nie
      wezmą się za to rodzice...
    • dziubelek2 Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 12.09.03, 17:05
      właściwie to ja go nawet nie wytargałam (choć miałam taką ochotę, oj, ogromną),
      co złapałam za ucho - ale sam fakt mnie pognębił. zachowałam się jak kwoka,
      kotka lub jakakolwiek inna zwierzęca matka - a wolałabym być jednak bliżej
      ludzkich odruchów niż zwierzęcych.
      wiem, że sama też nie chciałabym żeby obcy karali moje dziecko.
      zachowałam się tak, jakby jakaś czerwona płachta spadła na moją głowę.
      a co do tego prowadzenia do rodziców - wszystko pięknie, tylko jak pisałam
      rodzice nie zareagują - wiem, że żadne konsekwencje wobec chłopca nie zostaną
      wyciągnięte, co najwyżej usłyszy "nie rób już tak więcej , marcinku" , a ja
      rzeczywiście stanę się tą, która oczernia grzeczniutkiego chłopczyka.
      to był pierwszy raz , kiedy zamieniłam się w wariatkę i mam nadzieję, że w
      przyszłości uda mi się ochronic swoje maluchy w bardziej cywilizowany
      sposób.pozdr.anka
      • mika.r Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 12.09.03, 17:37
        Dziubelek2!
        Ja na twoim miejscu poszłabym razem z tym Marcinkiem do rodziców
        (zaprowadziłabym) i to on a nie ja miałby powiedzieć jak się zachował.Zaręczam
        ci, że reakcja rodziców byłaby całkiem inna, niż gdybyś poszła i mówiła sama.
        Wiem to z doświadczenia, bo sama tak zrobiłam z krnąbrnym małolatem, i jego
        zapatrzonymi w niego rodzicami.
        Powiem ci jeszcze, że taka reakcja jak twoja pokazuje twojemu dziecku, że na
        agresję odpowiada sie agresją.Małe dzieci wbrew pozorom tak świetnie analizują
        sytuację i wyciągają wnioski, że sama nieraz się dziwiłam, bo wydawało mi się
        że jeszcze nie rozumieją. Rozumiem ,że to był impuls, ale tak sprawy nie
        załatwisz.
        Pozdrowionka
        Monika
        • maja252 Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 12.09.03, 20:02
          Witajciesmile)

          zregóły się nie angażuje w takie dyskusje ...bo ile mam tyle opini i pewnie
          każdy po częsci ma racje...ale pisze po to zeby uświadomić niektórym mamom że
          nie zawsze da sie doprowadzić takiego delikwenta do domu ..do rodziców ..moja
          koleżanka chciała uczynić coś takiego po fakcie jak 7 czy 8 latek celowo
          wepchnął 4 latka do błota ...jeszcze się skubaniec cieszył jak
          szalony ....moja znajoma wzieła go za ręke i powiedziała że pójdziemy do
          rodziców...o dziwo zupełnie spokojnie ...ma to uroczy chłopiec wiwinoł się i
          kopnoł ja prosto w brzuch następinie uciekł ......wiecie co ona jeszcze teraz
          po kilku dniach żałuje że nie wytarmosiła go za ucho...czasem chyba tak
          trzeba ...mam nadzieje że ja się nigdy nie znajde w takiej sytuacji bo nie
          wiem co ja bym zrobiła na jej mniejscu


          Pozdrawiam Maja
          • amyk Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 13.09.03, 10:42
            Ode mnie dostalby lanie , pożądne lanie - a nie tylko pociągnięcie za ucho.
            Potem musiałby powiedzieć czy wie za co dostał.
            Tak robiłam z moim obecnie 19 latkiem - a biłam bardzo żadko. Takie lańsko
            wystarczało czasem na pół roku, czasem na rok i dłużej.
            Jak był malutki trwałam w przekonaniu że nie będę nawet dawała klapsa, - będę
            tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć - ale w pewnym momencie jak o malo nie zrobil
            sobie porządnej krzywdy (2 i 5 roku) stwierdziłam że tak się nie da.
            Dzieci są różne.
            Były klapsy - których częstotliwość w bardzo szybkim tempie malała. Za każdym
            razem mówiłam za co i dlaczego. Jak już umial się wysłowić - sam musiał
            powiedzieć za co dostał lańsko (nie musial mnie przepraszać) - u mnie to
            skutkowało. Ostatnie lanie dostał chyba (bo już dobrze nie pamiętam i on też )
            w wieku 11 czy 12 lat. Dziś jest normalnym nastolatkiem (młodzieńcem) z którym
            nie mam większych problemów a czasem zaskakuje mnie swoją dojrzałością i
            samodzielnością.
            Ale oprócz tego staram się dużo z nim rozmawiać - na różne tematy.
            Najmłodszego czasem też uraczę klapsem - i też tłumaczę. Jest inny niż Michał -
            jest bardzo żywy, impulsywny, agresor - a klapsów też jest już coraz mniej -
            ostatnio nawet nie ma.
            Dlatego jestem zdania - że czasem trzeba naprowadzić dziecko na prostą drogę
            nawet lańskiem. Rozumie wtedy znacznie szybciej o co chodzi i na dłużej
            zapamiętuje.
            To na tyle w tym temacie (swojego zdania nie zmienię)
            AniaZ.
            • magolcia Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 15.09.03, 13:57
              "Jak już umial się wysłowić - sam musiał
              powiedzieć za co dostał lańsko (nie musial mnie przepraszać) - u mnie to
              skutkowało. "
              Kobiety, takie jak Ty przerażają mnie...
              Bez komentarza
              Magda
              • allga Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 16.09.03, 08:26
                Hej!
                W potoku dyskusji i dywagacji o moralności, społeczeństwie i Bogu zgubiłyśmy tę
                dziewczynkę, której tak podstepnie zabrał zbój chrupki! Czy zauważyłyście, że
                mała rozpłakała się dopiero PO INTERWENCJI MAMY?????????!!!!!!!!!!! To złość i
                agresja własnej mamy ją bardziej przeraziły niż zabiegi chłopaka w celu
                zabrania chrupek. Widzieć wściekłą matkę... to my własnymi emocjami czesto
                nadajemy dzieciom sens zdarzeń... UWAGA!!!!
                5miesięczna mama
              • amyk Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 16.09.03, 20:04
                magolciu - to tak drakońsko brzmi jak się czyta - ale ja jestem oazą spokoju i
                cierpliwości w stosunku do swoich dzieci.
                AniaZ

                • mika.r Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 16.09.03, 22:12
                  amyk!
                  Ale tu chodzi o reakcję na zachowanie obcego dziecka!!!I co?Też lańsko?Oj
                  dałabym ci popalić za bicie nie swojego, a np mojego(bez urazy).
                  A poza tym ja osiągnęłam te same efekty wychowawcze bez "okresowych lań" a
                  właśnie cierpliwą rozmową(nie tłumaczeniem i prawieniem morałów bleeee), ale to
                  przy innym temacie dyskusjii
                  I zdania nie zmienię!
                  Pozdrowionka
                  Monika
                  • amyk Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 17.09.03, 13:41
                    To mogę tylko pogratulować - takich osiągnięć.
                    Ale ........napisalam że dzieci są różne.
                    Właśnie dlatego że bylam taka cierpliwa moje "starsze" często przeginało w
                    drugą stronę (to słowa starszaka).
                    Ja w takiej sytuacji napewno bym zareagowała lańskiem - choć nienawidzę
                    rozwiązań siłowych ale też nie cierpię agresywnego zachowywania się dzici.
                    Kiedyś zdarzyla nam się taka sytuacja.
                    Byliśmy na działce - na sąsiedniej działce rozgościli się nowi własciciele z
                    chłopczykiem trochę starszym niż wtedy Michał
                    Chłopczyk ten nie pozwalal Michałowi przechodzić po ogólnie dostępnej drodze
                    za ogrodzeniem - rzucał w niego kijami, kamieniami, sypały sie z jego ust
                    niecenzuralne słowa. Michał wystraszony przybiegł do mnie ze łzami w oczach i
                    z takimi pytaniami "dlaczego on rzuca we mnie kamieniami,dlaczego tak brzydko
                    mnie nazywa, ja tego nie rozumiem , co mu zrobiłem, dlaczego.... a ja chciałem
                    sie z nim bawić.
                    Mama chłopca na zwróconą w sposob spokojny uwagę miala tylko jedną odpowiedź
                    że ona mu już powiedziala że tak nie wolno i sprawę uważa za załatwioną, po
                    czym wróciła do swoich zajęć. Tata chłopczyka wogóle się tą sytuacja nie
                    zainteresował. Synek jej dalej sobie pozwalał na takie samo zachowanie - bez
                    żadnej dalszej reakcji swojej rodzinki.
                    Na szczęście bywali na tej działce bardzo żadko.
                    Zachowania dzieciaczka za każdym razem byly takie same.
                    To my ustąpiliśmy, my zchodziliśmy z drogi - Mikolaj zawsze wtedy bawił sie
                    po drugiej stonie działki - z dala od agresora.
                    Czy na tym ma polegać wychowanie.
                    Cudzego dziecka nie uderzę ale miałam ochotę potrząsnąć tym małym draniem.
                    Może tak by sie nie zachowywał gdyby poczuł na sobie skutki swego zachowania.
                    Działka została przy moim ex, problem zniknął.

                    Nie nalezy przykładać jednakowej miarki do wszystkich dzieci - jest tyle
                    charakterów ile maluchów.
                    Ja każdemu życzę takich spokojnych, niekonfliktowych, spolegliwych dzieci -
                    ale osobiście wolę te nieusłuchane, takie które rozpiera energia .
                    I uważam że czasem trzeba pokazać dziecku gdzie jest jego miejsce - to my
                    musimy je wychować, pokazać co dobre, co złe -dlatego czasem ten klaps (dany w
                    odpowiednim momencie) jest czasem sto razy bardziej efektywniejszy i
                    wychowawczy niż naście lat tłumaczenia (nie mylić z tłuczeniem za byle co) ten
                    czas który tracisz na długie cierpliwe tłumaczenie (w międzyczasie ono może
                    komuś zrobić krzywdę - jak będzie odporny na gadanie rodziców)- ono może
                    wykorzystac na rozwijanie swoich zainteresowań i pasji, na naukę , zabawę, na
                    rozmowę o przyjemniejszych sprawach itp..
                    A wracając do tematu ...... Lańsko i tłumaczenie - taka bylaby moja reakcja
                    gdyby tym agresorem było moje dziecko (cudzego jak mowiłam nie tknę)
                    Taka jest moja filozofia

                    Pozdrawiam AniaZ
                    • amyk Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 17.09.03, 14:03
                      Faktycznie - trochę niedoczytałam ten pierwszy post watku UPS...!!!- i
                      pomyliłam dzieciaczki - czyje są czyje.
                      W takiej sytuacji obcemu maluchowi robię pogadankę na temat przyczyn i skutków
                      tj. umoralniającą. Taka pogadanka zazwyczaj pomaga.
                      Ale ze swego dzieciństwa pamiętam że takie pociągnięcie za ucho przez obcą
                      osobę długo się pamięta i schodzi się jej z drogi.
                      Jezeli rodzice nie nauczą podstaw dobrego wychowania - no cuż - nie mozna
                      obojętnie patrzeć, nie reagować ... i udawać że nie ma tematu.

                • magolcia Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 17.09.03, 10:26
                  Nie znam Cię i nie chcę oceniać. Całkiem możliwe, że jesteś (pomijając fakt
                  tych lańsk) dobrą matką. Ale we mnie wszystko się buntuje przeciwko biciu
                  dzieci, a już na tyle małych, że ledwo się wysławiają - aż mam łzy w oczach.
                  Jestem przekonana, że bicie nigdy nie dało nic dobrego - Tobie może się
                  wydawać, że dziecko wyniosło z tego jakieś przemyślenia, refleksje... Ale to
                  nieprawda.
                  Pozdrawiam
                  Magda
    • nariolla Re: ofiara , kat i moja impulsywna reakcja 17.09.03, 22:07
      O rany,wyszło na to,że jestem jakimś potworem bijącym cudze dzieci.No nie,tak
      strasznie to nie wygląda.Jestem także zdania,że nie wolno uderzyć
      dziecka.Jednak zazdroszę niektorym opanowania,gdyż w sytuacji,którą
      opisałam ,kiedy widziałam bezpośrednie zagrożenie dla mojego dziecka,nie byłam
      w stanie cierpliwie tlumaczyć,spokojnie rozmawiać i wyjaśniać agresorowi
      niewłaściwość jego postepku.Łatwo o tym mówić,teoretyzować,jednak myślę,że w
      takich sytuacjach,kiedy matka widzi zagrożenie dla swego dziecka,budzi się w
      niej "lwica".Piszę tu o sytuacjach nagłych,gdy coś dzieje się tu i teraz,kiedy
      nie ma czasu na przemyślenia i trzeba reagować natychmiast.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka