bunt 2-latka?ile można wytrzymać?

20.05.08, 23:25
nie daje juz rady
nie chce sie w ogole z nikim dzielic zabawkami
jak ktos przychodzi do nas z dzieckiem i maluch weźmie cos do reki
jakąkolwiek zabawke piotrusia to ten normalnie leci ryczy krzyczy
wyrywa z ręki a nawet potrafi uderzyć
jak idziemy z wiaderkiem do piaskownicy wszystko mi daje i
mowi "mamuś, tu"-wskazując palcem abym pilonowała i nikomu nie
dawała a on siedzi w piaskownicy i bawi sie zabawkami innych dzieci,
jak zauwazy ze jakies dziecko bierze te jego zabawki co teoretycznie
mialam pilnowac juz wyskok z piaskownicy i zabiera wyrywa z rąk

zaczął bić, uderzać rekoma np. mnie w nogę czy rękę, bierze zamach i
juz, jak mi sie udaje łapie ta reke i powtarzam ze nie wolno nikogo
bić, niewolno na nikogo podnosic reki
ale ile mozna gadac?jak dlugo to jeszcze potrwa?ja juz nie mam
siły!!
histeryzuje ciągle, pokazuje ze nie po jego mysli, ryczy o byle
co, kto mi zabrał dziecko albo tak zmanierował???gdzie jest moj
grzeczny pogodny synek??
ile moge tłumaczyc?jak długo?
jak go nauczyc ze trzeba sie dzielic z dziecmi?ja normalnie mam dosc
spotykania sie z innymi mamami i ich dziecmi bo sie denerwuje
adrenalinka normalnie skacze w kosmos piotrek co chwila ryczy

help mi bo wysiadam juz na maxa!!!!
    • wiu Re: bunt 2-latka?ile można wytrzymać? 21.05.08, 10:13
      Kiki80,

      Na wstępie przyznam się od razu, że nie mam (jeszcze) dzieci.
      Ale ... może przyda Ci się info o moich pomysłach.

      1) dlaczego twój synek nie chce się dzielić zabawkami?? Czy ma
      rodzeństwo, wktórym wybuchaja konflikty "włąsnościowe" a jeśli tak,
      to jak sa rozwiązywane? Jesli jest jedynakiem, to czy miał okazję
      być z innymi dziećmi i przyzwyczaić się do nich? Czy przydarzyło mu
      się coś przykrego kiedyś, że teraz tak pilnuej swoich zabawek? A
      może któras babcia sprzedała mu ten "lęk o własność"..?
      2) czy udało ci się kiedys już taka sytację (ktoś przychodzi do was
      z dzieckiem, to dziecko bierze do ręki zabawkę twojego synka, twój
      synek płacze i wyrywa ją) jakoś przeciwczyć? Czy odniosłać kiedys
      już jakiś choćby mały sukces...? Może przychodzi ci już coś na myśl -
      coś co mogło by pomóc twojemu synkowi przezwyciężyć jego lęk o
      zabawki? Może potrzebujecie kilku takich "oswajających scysji" zanim
      twój synek zacznie reagowac spokojniej i będzie potrafił bawić się
      swoimi zabawkami z innymi dziećmi?
      3) jak twój synek odnosi się - generalnie - do świata? Czy boi
      się "tego co na zewnątrz"? Czy postrzega świat jako przyjazny,
      pogodny, "swój" czy "obcy"?
      4) Jak ty odnosisz się do "obcych" - z ufnością, sympatią, czy
      raczej ... z rezerwą?
      • guderianka Re: bunt 2-latka?ile można wytrzymać? 21.05.08, 10:36
        Osobiście nie wierzę w "bunt 2 latka"

        Dziecko nie staje się nagle niegrzeczne "bo tak". Myślę,że bunt
        2latka wynika tylko i wyłacznie ze sposobu traktowania dziecka do
        tego magicznego dorosnięcia w 24 miesiąc
      • mruwa9 fakt, nie masz dzieci, 21.05.08, 10:47
        wiec nie wiesz, co to jest bunt dwulatka. Doszukujesz sie patologii
        w tym, co jest norma rozwojowa. Bez przesady.
        Do autorki: siedzisz na lawce, gdy dziecko wchodzi do piaskownicy?
        Siadz z malym w piaskownicy i sprobuj moderowac zabawa. Tlumacz, ze
        jesli synek nie chce pozyczyc innym dzieciom swoich zabawe, to nie
        ma prawa sam korzystac z cudzych foremek. Na zasadzie wzajemnosci.
        Jesli inne dziecko chce pobawic sie zabawka synka, pytajcie zawsze
        malego, czy sie zgadza. jesli tak- pochwal go za swietna decyzje,
        utwierdzajac go, ze zabawce nic sie nie stanie i ze na pewno
        zabierzecie ja do domu, gdy skonczycie sie bawic. Jesli maly powie-
        nie!- uszanuj decyzje. I odwrotnie- jesli twoje dziecko chce
        pozyczyc cudza zabawke, pytajcie (nawet ostentacyjnie) wlasciciela o
        zgode. IMHo wazne jest, zeby dziecko nie czulo zagrozenia, ze ktos
        za nie decyduje o jego wlasnosci i ze nie ma wplywu na losy wlasnych
        zabawek. Byc moze dziecko nie ma jeszcze ani potrzeby, ani
        umiejetnosci, zeby bawic sie z innymi dziecmi, w takiej sytuacji
        moze nie warto zbyt czesto zmuszac go do tloku w piaskownicy
        (wybierac mniej zatloczone place zabaw czy pory dnia, gdy na
        podworku jest mniej dzieci). Generalnie- uikac sytuacji, ktore
        generuja konflikty i awantury. Ale najtrudniejsze (choc IMHO
        najwazniejsze) jest zachowanie spokoju, zeby przestac sie bac
        wlasnego dziecka i jego zlosci. W przypadku histerii czy agresji
        umiec zabrac dziecko do domu lub cierpliwie (glucha na "zyczliwe"
        komentarze osob postronnych) stac i czekac, az dziecko przestanie
        sie tarzac po ziemi.
        • corneliss Re: fakt, nie masz dzieci, 22.05.08, 16:00
          jakbym czytala o sobie i swoim dziecku, lacze sie w bolu... tez mamy to samo z zabawkami i to nie tylko w piaskownicy (tak dziecko zaznacza wlasnosc, walczy o nia) ja sie staram tlumaczyc, a jak nie dociera to w tyl zwrot dziecko pod pache i do domu - do ryczacego i zanoszacego sie placzem dwulatka nie dociera nic - sprawdzone
          • hajaga Re: fakt, nie masz dzieci, 22.05.08, 19:51
            ja też się podpisuję - w chwilach takich awantur myślę sobie :Rany,
            a mój mąż chce kolejne dziecko, oszaleję chyba..." ale już tak na
            poważnie, to często jestem albo quasi bohaterką takich scen (jako
            mama) albo widzem, więc nie sądzę, żeby to była wielka patalogia.
            Wyrośnie, a ja będę mieć po prostu więcej siwych włosów, ale od
            czego są farbywink
            • kowalikm Re: fakt, nie masz dzieci, 23.05.08, 08:14
              Witam w klubie.
              Wczoraj mieliśmy małą rodzinną imprezkę.
              Było dwóch dwólatków - mój i jego brat cioteczny.
              2 latka to jednak nie jest wiek do wspólnej, grzecznej zabawy.
              Oni świetnie się razem bawili do momentu kiedy "Hubi"- gość nie wychodził z
              domu. Wziął ze sobą jeden z pistoletów, który Jaś ma u babci. Awantura straszna.
              Płacz, wręcz wycie... Było nam strasznie głupio. Dziadkowi udało się znaleźć
              identyczny pistolet w innym kolorze. Oczywiście nie pomogło. Histeria trwała
              dalej. Na szczęście mama Huberta przeżywa to równie często, więc wie o co
              chodzi, a Hubert pogodził się ze "stratą".

              Troszkę mi przykro, że mam takiego chytruska, ale od 2 miesięcy Jaś chodzi do
              przedszkola i mam nadzieję, że szybko się nauczy zasad panujących w grupie.

              A z tym rodzeństwem to prawda. Ostatnio był u nas bardzo mądry 4 latek siostry.
              Oczywiście zabawa zaczęła się jak zwykle - Jaś nie chciał podzielić się ani
              jedną zabawką - co najwyżej dał dotknąć i pokazywał ze swojej ręki. Tamten w
              żaden sposób nie powodował konfliktów i w sytuacji kiedy Jasiek nie chciał mu
              czegoś dać mówił - "ja tego nie potrzebuję, baw się, jesteś przecież mniejszy".
              Góra 10 min. to trwało. Później świetnie się razem bawili i nie było żadnego
              podziału moje twoje - Jaś sam przynosił swoje zabawki.

              Wierzę, że to minie - i to szybko, ale cóż i ten etap trzeba przeżyć...
        • babcia47 Re: fakt, nie masz dzieci, 23.05.08, 12:38
          > Do autorki: siedzisz na lawce, gdy dziecko wchodzi do piaskownicy?
          > Siadz z malym w piaskownicy i sprobuj moderowac zabawa.
          Myślę, że tu jest często "pies pogrzebany"..Mamy "wrzucają" do
          piaskownicy zabawki, dziecko i są przekonane, że będzie sie bawić
          tak jak inne..niestety wszystkiego, w tym i zabawy trzeba dziecko
          nauczyć. Trzeba też nauczyc dziecko kontaktu z innymi, które moze
          taki etap mają już za soba lub "nauczyły" sie wspólnej zabawy i
          dzielenia zabawkami w czasie kontaktów z rodzeństwem, dziećmi
          krewnych lub zabawy w towarzystwie mamy. Ja co prawda bardzo
          czekałam na okres kiedy mój starszy dorosnie do piaskownicy..bo
          wreszcie sama mogłam się w niej pobawic pod pretekstem jego
          nauki smile) ale zostawiłam go tam samego i przeniosłam sie na ławkę
          dopiero kiedy zauwazyłam, że daje sobie radę sam, tzn, umie się
          bawić samodzielnie i nie ma nadmiernych konfliktów z dziecmi
          bawiącymi się obok, na poczatku jako roczniak nie umiał
          jeszcze "współpracować", powoli zabawy zaczęły byc coraz
          częściej "wspólne"..Młodszy syn (o 2 lata) nie wymagał juz takiej
          nauki z mojej strony , bo uczył sie od starszego, którego nasladował
          we wszystkim..
          • ejka.pe Re: fakt, nie masz dzieci, 23.05.08, 19:33
            Ja też nie wierzę w bunt dwulatka. Moim zdaniem dzieci po prostu
            dorastają i dążą do coraz większej niezależności i samodzielności, i
            jest to najzupełniej naturalnewink Dziecko musi "dojrzec" do wspólnej
            zabawy z rówieśnikami. Zacznie się dzielic zabawkami, gdy poczuje na
            to ochotę, ale nie jest to możliwe w sytuacji, gdy ciągle się go do
            tego namawia... Nie chce pożyczac - w porządku, uszanujmy to. A
            skoro inne dzieci pozwalają mu bawic się swoimi rzeczami, niechże
            się bawi. Po co od razu tak "ząb za ząb"...
    • mama303 Re: bunt 2-latka?ile można wytrzymać? 23.05.08, 21:05
      kiki80 napisała:

      > nie daje juz rady
      > nie chce sie w ogole z nikim dzielic zabawkami

      Wcale nie musi, jak nie ma ochoty. Przyjdzie czas że sie nauczy,
      zapewniam. Moja córka tez miała taki etap, jak nie chciała sie
      dzielić to nie zmuszałam jej, jakoś szczęśliwie z tego wyrosła.
      • mgoralska2 Re: bunt 2-latka?ile można wytrzymać? 28.05.08, 13:41
        Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Nie obiecuję, że
        efekty będą po 2-3 razach, ale po pewnym czasie na pewno zadziała.
        Mój synek ma 2 lata i 4 m-ce i nic nikomu nie zabierze, i bynajmniej
        nie jest to kwestia jego natury ( temperament ma ognisty,
        indywidualista w 100%), ale mojego nudnego czasami powtarzania.
        Powodzenia.
Pełna wersja