kiki80
20.05.08, 23:25
nie daje juz rady
nie chce sie w ogole z nikim dzielic zabawkami
jak ktos przychodzi do nas z dzieckiem i maluch weźmie cos do reki
jakąkolwiek zabawke piotrusia to ten normalnie leci ryczy krzyczy
wyrywa z ręki a nawet potrafi uderzyć
jak idziemy z wiaderkiem do piaskownicy wszystko mi daje i
mowi "mamuś, tu"-wskazując palcem abym pilonowała i nikomu nie
dawała a on siedzi w piaskownicy i bawi sie zabawkami innych dzieci,
jak zauwazy ze jakies dziecko bierze te jego zabawki co teoretycznie
mialam pilnowac juz wyskok z piaskownicy i zabiera wyrywa z rąk
zaczął bić, uderzać rekoma np. mnie w nogę czy rękę, bierze zamach i
juz, jak mi sie udaje łapie ta reke i powtarzam ze nie wolno nikogo
bić, niewolno na nikogo podnosic reki
ale ile mozna gadac?jak dlugo to jeszcze potrwa?ja juz nie mam
siły!!
histeryzuje ciągle, pokazuje ze nie po jego mysli, ryczy o byle
co, kto mi zabrał dziecko albo tak zmanierował???gdzie jest moj
grzeczny pogodny synek??
ile moge tłumaczyc?jak długo?
jak go nauczyc ze trzeba sie dzielic z dziecmi?ja normalnie mam dosc
spotykania sie z innymi mamami i ich dziecmi bo sie denerwuje
adrenalinka normalnie skacze w kosmos piotrek co chwila ryczy
help mi bo wysiadam juz na maxa!!!!