dziecko - fetysz czy garb?

05.06.08, 17:50
Dziś od dziecka nie oczekujemy, że będzie wypełniać nasze założenia
i nakazy, że będzie się podporządkowywać woli rodziny i starszych,
nie oczekujemy też od niego pracy, liczymy za to, że to chciane,
oczekiwane, upragnione, nada sens naszemu życiu. Można zaobserwować
dookoła swoisty kult dziecka.

Rodzice przekonani o tym, że dzieciństwo to posag, jaki winni
dziecku dać na dorosłość, starają się jak mogą, żeby życie dziecka w
tym czasie było totalnie bezproblemowe, jasne i czyste, syte i
zdrowe. Idąc za radami poradników, czasopism poświęconych
rodzicielstwu rodzice nie mają wyjścia, chcą sprostać. I uświęcają
swoje dzieci traktując je jak małe bóstwa....

więcej na www.broszka.pl

broszka.pl/dziecko-fetysz-czy-garb,a
    • dorotakatarzyna Re: dziecko - fetysz czy garb? 06.06.08, 00:07
      To jakie ma być dziecko? Brudne, głodne i chore? Tego oczekuje od rodziców autor
      artykułu? Jakieś niepotrzebne dorabianie ideologii do tak naturalnej sprawy, jak
      rodzicielstwo...
    • kropkacom Re: dziecko - fetysz czy garb? 06.06.08, 11:02
      Kolejny pseudo filozoficzny wywód osoby której się nie che....

    • alina66 Re: dziecko - fetysz czy garb? 06.06.08, 11:09
      cóż za budująca mozliwość wyboru - fetysz czy garb .....
    • agra1 Re: dziecko - fetysz czy garb? 06.06.08, 12:17
      a czemyu tylko skrajności? już nic pośrodku nie ma?
    • krwawakornelia a co to Za bzdura? 08.06.08, 22:28
      skad te poezje wyciagnelas?
    • mallard Scar, uderzyłaś w stół! ;) 09.06.08, 13:38
      A ile na nim par nożyc, to się okaże...
    • scher Re: dziecko - fetysz czy garb? 09.06.08, 14:25
      Ziarno prawdy w tych obserwacjach tkwi. Uważam, że co do tego "swoistego kultu dziecka" ma autor dużo racji.
    • green_land tworzenie nowej rzeczywistości? 09.06.08, 14:32

      > Dziś od dziecka nie oczekujemy, że będzie wypełniać nasze
      założenia
      > i nakazy, że będzie się podporządkowywać woli rodziny i starszych,
      > nie oczekujemy też od niego pracy, liczymy za to, że to chciane,
      > oczekiwane, upragnione, nada sens naszemu życiu

      Przyznam, że równie bezsensownych tez można postawić całe mnóstwo.
      Tylko po co?
    • 123redomino Re: dziecko - fetysz czy garb? 11.06.08, 16:21
      Tekst znakomicie podsumowuje współczesny trend wychowania i co w tym
      takiego oburzającego ?? Prawda w oczy kole ??
      Że mam obowiązkowo lubić egoistyczne i przemądrzałe dzieci ?
      Że mam chylić czoła bo ma w szkole wspaniałe wyniki a reszta
      nieważne ?
      Że mam zamknąć dziecko w złotej klatce i zrobić mu "Truman show" ??
      Jest demokracja, sprzeciwiam się po prostu bo bieda będzie z takimi
      dziećmi.. Co z tego że mądre i zadbane jeżeli nienawykłe do radzenia
      sobie z trudnościami i problemami życiowymi bo wcześniej je ktoś
      sztucznie usuwał. Dziecku będące przedmiotem kultu rodzinnego trudno
      będzie się potem z tego otrząsnąć i zostać normalnym członkiem
      społeczeństwa.
    • lila1974 Re: dziecko - fetysz czy garb? 11.06.08, 21:47
      Dla mnie ani jedno ani drugie.

      Posiadanie potomstwa to była moja i męża zachcianka.
      Teraz w ich wychowaniu towarzyszy mi mysl, że skoro je powołaliśmy
      na świat to jesteśmy za nie odpowiedzialni. Powinniśmy zatem dołożyć
      starań, by ich dzieciństwo było szczęśliwe a w tym założeniu zawiera
      się zarówno pieszczenie ich jak i uczenie, że życiem ludzi rządzą
      pewne zasady, którym nalezy zrozumieć i się do nich dostosowac, by
      ich życie nie było pasmem udręk dla nich samych, jak i dla osób
      mających z nimi kontakt.

      Swego czasu na niektóre połajanki mamy odpowiadałam: "Ja się na
      świat nie pchałam" - dziś jako mama też mam to zdanie w głowie -
      moje dzieci się na świat nie pchały, to ja i mąż je tu zaprosiliśmy.
    • iw Re: dziecko - fetysz czy garb? 12.06.08, 11:32
      hmmm - tak sobie przeczytałam to tu jakieś truizmy pani pisze -
      albo nalezy to traktować jako subiektywne przemyslenie i tyle.
      bo np - ja mam dziecko niezaplanowane a z jego ojcem nie jesteśmy
      malzeństwem - czyli co patologia/ - nic innego niz alkoholicy? i
      patrzymy na malego jak na "gebe do wykarmienia"?!
      nastepnie - ludzie radzą sie innych na forach w internecie bo jest
      taka mozliwość - kiedyś gromadziły sie "baby" i radziły mlodym....

      dalej - w pewnym wieku wyprawa z dzieckiem do kawiarni - to wielka
      wyprawa bo pieluchy coś do picia jedzenia i cały asortyment.. - to
      jednak wysilek....

      w pewnym stopniu dziecko ogranicza na świat - i to normalne - bo nie
      wydziesz i nie poczytasz - wedy kiedy ci sie tego zachce tylko wtedy
      gdy bedzie można... - tak jest i to żadna eureka....

      nie rozumiem z czego tu halo robić?
      dziekuje za wypowiedź
      pozdr.
Pełna wersja