bunt 2-latka

18.09.03, 22:22
Kubeczek ma 22 mce i okazuje sie,ze bunt jest u niego na porzadku
dziennym.od jakiegos czasu zaczyna bardzo domagac sie czegos co chce,jest
zazdrosny jesli mam inne dziecko na rekach,jesli zajme sie kims innym a nie
nim.Potrafi plakac ,krzyczec na ulicy jesli nie idziemy w strone ,w ktora on
cjce.Siada albo kladzie sie na ulicysmile))))),mnie chce sie smiac z niego,ale
ludzie wokolo patrza na mnie jak na wariatke i tylko szeptaja.Nie wiem jak
poradzic sobie z jego uporem i ta nagla zloscia?przeciez nie dam mu
klapsa,bo to w niczym nie pomoze.Co zrobic mam?
iza
    • justyna1212 Re: bunt 2-latka 30.09.03, 14:56
      Jeśli chodzi o zazdrość, to myślę, że trzeba zapewniać o miłości do naszego
      dziecka, mówiąc jednocześnie, że czasem bierzemy na ręce inne dziecko, bo je
      lubimy. A jego kochamy najmocniej na świecie. Jeśli to możliwe, to przytulić
      oboje dzieci razem. Ja również miałam problem z urządzaniem "scen". W naszym
      przypadku pomogło tłumaczenie i anielska cierpliwość. Choć przyznam, na
      początku nie było łatwo, oj nie... Tłumaczyłam, że jeśli płacze i krzyczy to
      NA PEWNO nie spełnię jej zachcianki. Jeśli spokojnie powie o co chodzi, wtedy
      dogadamy się. Tak więc stałam obok wrzeszczącej córki, powtarzałam, że nic tym
      nie wskura i ... czekałam, aż się uspokoi. Na starsze paniusie nie zwracaj
      zupełnie uwagi. I nie dawaj klapsa, bo to rozjuszy Was oboje. Życzę
      wytrwałości.
      • edytek1 Re: bunt 2-latka 30.09.03, 15:44
        Moje zaledwie 17 m dziecko też dostaje kociokwiku jak ja robię coś inego niż
        ona ode mnie oczekuje. Kiedy się kladzie na ulicy to przekładam tam gdzie jest
        bezpiecznie i podkładam coś pod głowę a potem mólwię poleż sobie córci mama na
        ciebie poczeka i jej wtedy przechodzi. No coż takie dziecko jest pełne
        sprzeczności , samo nie wie czego chce. Delikatnie mówić komentarze mam w
        nosie. Staram się jakoś z moją małą dogadać choć nie zawsze mi to wychodzi.
        Przypomniałao mi się: Wczoraj chłopiec 2,5 roku ma wyjść z parku. Nie che
        placze mama mówi do niego, ze już czas a on nie i stoi i się drze. Moja
        koleżanka mama 7 latniego ch łopca i 1,5 dziewczynki mówi do tego
        rozdarciuszka. :
        - Głośniej, bo jeszcze nie wszyscy cię słyszą.
        On się dalej drze. Po 5 minutach i kilku nieudanych próbach usadzenia w wózku,
        kiedy wszystkie babcie mają już swoje zdanie na temat rozdartych dzieci moja
        koleżanka mówi:
        Pokrzycz głośniej, bo mnie jeszcze głowa mało boli i Ci chłopcy na tej bujaczce
        z tyłu napewno Cię nie słyszą.
        Mały wytarł nos i mówi: Na zlość tej pani nie będą płakał!]
        Wsiadł do wózka i pojechał do domku ze swoją mamą która porózumiewczo
        uśmiechała się do mojej koleżanki.
        Oj wychowanie to trudna sztuka.
    • mosia.k Re: bunt 2-latka 01.10.03, 11:39
      Witajcie mamy dwulatkówsmile
      W zasadzie, to co piszecie o "buncie" naszych dwulatków jest,jak dla mnie,
      pocieszające, bo myślałam raczej, że w ten sposób wychodzi charakterek mojej
      córci oraz to, że ją zwyczajnie rozpuściłam (albo raczej babcie...).
      A bunt pewnie minie z czasem, gdy nasze pociechy zaczną więcej rozumieć.
      Przynajmniej mam taką nadzieję...
      Moja 21 miesięczna córka w chwilach "kryzysu", gdy nie może wyegzekwować ode
      mnie tego, czego chce, np. gdy nie chce siedzieć w wózku na spacerze, tylko
      chodzić, też wrzeszczy okrutnie, w domu kładzie się na podłogę i jak
      najbardziej świadomie klepie mnie swoją małą rączką mówiąc "bije, bije".
      Dodam, że przy mnie jest o wiele częściej nieznośna niż przy niani czy babci.
      Czy u Was też tak jest??? Napiszcie proszę, bo zachodzę w głowę, czy może to
      tylko ja nie potrafię jej okiełznać i poradzić sobie z jej temperamentem.
      Gdzieś podświadomie wiem i czuję, że dziecko zawsze najbardziej "próbuje" swoją
      mamę i że jest to jak najbardziej naturalne, ale wiadomo, wątpliwości zawsze
      pozostają.
      Co do ataków szału, to czytałam i też rozmawiałam z psychologiem, że należy je
      ignorować. Podchodzić do nich ze stoickim spokojem, jak gdyby nigdy nic. Dla
      mnie osobiście to bardzo trudne, często "wychodzę z siebie" i mam ochotę
      wymierzyć mojej córuni soczystego klapsa. Ale wiem, że gdybym przyjęła taką
      taktykę, to non stop musiałabym ją klepać. No więc bywa różnie, zależnie od
      skali przewinienia. To tyle co wiedziałam i mogłam powiedzieć smile
      A nasze pociechy to i tak studnia pomysłów bez dna.....Pozdrowionka Mosia
    • brucha Re: bunt 2-latka 01.10.03, 13:15
      hej,

      moje 23 miesięczne szczęście na razie nie kładł się na ulicy (jeszcze na to
      nie wpadł???), ale w domu mu się zdarza w przypływie niechęci do świata zalec
      na podłodze albo wcisnąć się w kąt i wydawać dźwięki mordowanego kota
      (ostatnio koncertował ok. godziny). naszym sposobem jest nie reagować, a nawet
      wychodzić z pokoju. jak nie ma audytorium to i artyście szybciej mija ochota
      na występ.... Jak zdarzy się awantura w miejscu publicznym (np. facet ma
      ochotę wleźć, gdzie mu absolutnie nie wolno, przejść przez ulicę nie trzymając
      mnie za rękę, lub np. ostatnio w sklepie z lubośćią najeżdżał dziecinnym
      wózkiem na zakupy na nogi pani w kolejce do kasy) reaguję natychmiast - czyli
      tłumaczę co jest nie tak i albo poproszony sam natychmiast przestaje robić to
      czego mu nie wolno, albo biorę pod pachę i wynoszę z miejsca zdarzenia (wrzask
      bywa wtedy okrutny, ale mija jeszcze szybciej niż się zaczął). w ten sposób
      dosyć szybko załapuje o co chodzi i nie powtarza swoich wpadek. choć muszę
      przyznać, że nie ma zbyt wielu rzeczy, których absolutnie mu nie wolno, więc i
      zapamietać jest łatwiej.
      a tak poza tym to albo nas faza buntu właściwego jeszcze nie dopadła, albo
      mamy farta i przechodzimy wersję łagodną bo jakoś nie czuję się szczególnie
      skatowana przez mojego dwulatka (chociaż zdarza się, że padam z wyczerpania).
      w sumie mnie też się zdarza warczeć na świat bez powodu. wtedy chętnie bym
      gryzła i kopała, tylko nie mam już tej dzieciecej śmiałości...

      pozdrawiam mamy buntowników
      m.
    • ani_st Re: bunt 2-latka 01.10.03, 15:33
      nie wspolczuje Ci ani nie zazdroszcze. Jeste z Toba i tez mam w domu
      zbuntowanego 2 latka.
      Pomysl sobie ze nie jestes sama i ze sa dzieci takie jak Twoje, od razu Ci
      ulzy!!!!! Ja tak mysle w gorszych chwilach- a tych jest wiecej niz lepszych...
      Pozdrawiam
      Anita z 2 letnim buntownikiem
    • iberka :-) 02.10.03, 20:50
      ciesze sie,ze nie jestem sama z takim malym lobuzemsmile.Kuba jest grzecznym
      dzieckiem,tak ja uwazam,slucha polecen,jest wesolysmile.Ale ma napady
      zlosci,trwaja one chwilke niemniej jednak ja czuje sie wtedy
      bezsilna......wiec mowie i mowie i mowie.I tak np.na spacerach Kuba idzie w
      prawo a ja w lewo i wolam go prze dluuga chwile,w koncu siadam na lawce i
      czekamsmile...po chwili przybiega mowi "akam"czyli kocham i sie przytulasmile))))).
      Ale pojawil sie nowy problam.Skad dzieci umieja bic?Kuba teraz jak sie zlosci
      to porrafi podejsc i mnie klepnac raczka.to nie boli oczywiscie,zrobila tak
      moze 3 czy 4 razy niemniej jednak boje sie aby kiedys nie bil mocniej,zeby nie
      byl agresywny.zastanwiam sie skad on wie o tym "klepaniu"?ja go nie
      bije,wiem,ze nikt inny tez go nie bije,bo Kuba jest zawsze ze mna.
      I mam jeszcze jedno pytanie,znacie moze jakas dobra ksiazke o wychowaniu?Poza
      seria "drugi i trzeci rok zycia dziecka"Murkoff i cos tam jeszcze.
      iza
Pełna wersja