czudna
11.06.08, 19:59
Jestem mamą dwójki dzieci: 3 lata i 20 miesięcy. Od początku robię
przy nich wszystko sama. Mąż musi pracować, jesteśmy młodzi, bez
wyrobionej pozycji i stanowiska. W zasadzie całymi dniami i
wieczorami jestem z dziećmi, swoją drogą oboje to żywczyki. Nie
pomaga mi żadna babcia (bo nie mają czasu i nie są zaintersowane
tematem), niania (bo za drogo), dzień w dzień ta sama harówka, nawet
wyjście do sklepu po chleb zawsze wiąże się z tym, że muszę zabrać
ze sobą dzieci. Nie mam już siły, zaciskam przy dzieciach zęby i
staram się uśmiechać, ale jak długo można wytrzymać takie napięcie.
Zazdroszczę tym mamom, które mogą liczyć na pomoc życzliwych
krewnych, sąsiadek i tym dzieciom, których mamy mają siłę je
rozpieszczać. Ja coraz częściej stosuję spychotechnikę. Jest b.
wiele spięć. Nie jestem dobrą matką, nie mam na to siły.