Bicie się dzieci na podwórku

22.06.08, 11:02
Ciekawa jestem jak reagujecie?
Dzieci 7 lat. Dziewczynka. Bije inne dzieci.
I to nie tak, że uszczypnie, czy popchnie.
Po prostu chwyta za szyję, kopie, gryzie i jeszcze do tego z zachwytem pyta
się ofiary: "i co, boisz się?".
Jak dla mnie - lekkie przegięcie.
Widzę, że większość mam zostawia sprawy swojemu biegowi.
Moim zdaniem to błąd.
    • scher Re: Bicie się dzieci na podwórku 22.06.08, 14:16
      czekola napisała:

      > Ciekawa jestem jak reagujecie?
      > Dzieci 7 lat. Dziewczynka. Bije inne dzieci.
      > I to nie tak, że uszczypnie, czy popchnie.
      > Po prostu chwyta za szyję, kopie, gryzie i jeszcze do tego
      > z zachwytem pyta się ofiary: "i co, boisz się?".

      I jak reagujesz, gdy to widzisz?
    • czekola Re: Bicie się dzieci na podwórku 22.06.08, 19:30
      Jak?
      Zawsze mówię, że nie wolno się bić.
      Ponieważ jest to dziewczynka, która przychodzi do mojego dziecka, powiedziałam,
      że jeśli to sie powtórzy nie będę jej wpuszczać do domu. Wytłumaczyłam, że
      konflikty są normalna sprawą, a bicie NIE. Należy rozmawiać, a jeśli dzieci nie
      mogą się dogadać trzeba poprosić dorosłego.
      Teraz jest spokój, ale zastanawiam się, co robić, gdy sytuacja się powtórzy? A
      nie jestem tak naiwna, aby wierzyć, że moje gadanie na długo jej starczy.
      • scher Re: Bicie się dzieci na podwórku 22.06.08, 20:48
        czekola napisała:

        > Zawsze mówię, że nie wolno się bić.
        > Ponieważ jest to dziewczynka, która przychodzi do mojego dziecka,
        > powiedziałam, że jeśli to sie powtórzy nie będę jej wpuszczać do
        > domu. Wytłumaczyłam, że konflikty są normalna sprawą, a bicie NIE.

        No i dobrze.
      • lila1974 Re: Bicie się dzieci na podwórku 22.06.08, 20:53
        Takie zachowanie dziewczynki ma swoje przyczyny.
        Może być tak, że zwyczajnie próbuje ile jej wolno, bo może w domu
        nie bardzo się nią interesują lub pozwalają na zbyt wiele.
        Są oczywiście i inne mozliwości, których będąc z dala od tej rodziny
        nie poznasz, ale ...

        Skoro dziewczynka bawi się z twoim dzieckiem, to starajcie się dawac
        dobry przykład i nauczcie, jak rozwiązywac różne konflikty na drodze
        pokojowej. Nie wpadaj w irytację, gdy młodej zdarzy
        się "przewinienie", bo ona szybko wyczuje twój brak sympatii i
        przestaniesz być dla niej autorytetem. Na początku spróbuj po prostu
        życzliwej persfazji ... może grubszych dział nie trzeba będzie
        wyciągać.

        Na pobliskim podwórku jest pewne "wredne" dziecko, które to podjudza
        dzieci przeciwko sobie, szydzi, szkaluje, bywa wyjątkowo niemiła -
        ponieważ w żaden sposób nie mam bliższego kontaktu z tym dzieckiem,
        więc i nie mam wpływu na jej zachowanie, a zagrywa w białych
        rękawiczkach i w sumie niewiele można jej udowodnić, więc jeśli moja
        córka idzie się bawić w grupę, gdzie ona jest to po prostu spokojnie
        acz czujnie obserwuję rozwój sytuacji, a jeśli idzie ku złemu, to
        bywa, że zwyczajnie Konstancję zabieram i wskazuję inną zabawę, na
        tyle ciekawa, że dzieci są nią zainteresowane, a jeśli TA
        dziewczynka chce dołączyć, to lojalnie ją uprzedzam, że owszem może
        pod warunkiem, że bedzie szanowała zasady gry.

        Natomiast zdarzyło mi się dopaść jej młodszego brata, gdy dusił moją
        Kornelkę, gdy ta była bodaj dwulatką. Za pierwszym razem tylko lekko
        podniosłam głos i kazałam mu puścić moją córkę. Kiedy po jakimś
        czasie powtórzył atak, to złapałam go za ramię i uprzedziłam, że
        następnym razem, gdy podniesie ręke na moją córkę ja zrobię mu
        dokładnie to samo, co on jej oraz, że NIGDY więcej nie wejdzie na
        plac zabaw, jeśli my na nim będziemy, skoro nie umie się zachować.
        Poskutkowało. Na moją córkę więcej nie napadł.
        • lila1974 Re: Bicie się dzieci na podwórku 22.06.08, 20:55
          Gwoli wyjasnienia - dziewczynkę obserwuję od jej 6 roku życia,
          chłopca od 5. Dziś mają 9 i 8 lat.
          • alika77 Re: Bicie się dzieci na podwórku 22.06.08, 22:03
            Dziewczyny, jestem lekko zszokowana tym, co piszecie. Nigdy nie
            widzialam takiej sytuacji, ale mieszkam w Stanach i tu chyba troche
            inaczej wychowuje sie dzieci. Tak czy inaczej: gdzie sa rodzice tych
            dzieci??? Rozumiem, ze 9-letnie, czy nawet 6-letnie dziecko chodzi
            juz na podworko samo, ale nie wierze, ze dopiero w tym wieku zrobilo
            sie tak agresywne. Moze te dzieci sa tak traktowane w domach i po
            prostu powielaja to, co znaja? Jesli sa to dzieci w jakims sensie
            znajome (a skoro odwiedzaja sie wzajemnie to chyba sa), to moze
            nalezaloby przyjrzec sie ich rodzicom? Moze porozmawiac z mama? Moze
            jej maz traktuje ja i dziecko dokladnie w taki sposob, wiec mala po
            prostu odreagowuje i zachowuje sie jak tatus (lub mamusia). Trudno
            mi uwierzyc, ze dziecko moze byc tak agresywne i zle "samo z siebie".
            • czekola Re: Bicie się dzieci na podwórku 23.06.08, 10:07
              W przypadku, który tu opisuję jest tak, że dziewczynka ma starszego brata - z
              tego co zauważyłam rodzice traktują jako coś normalnego to, że rodzeństwo sie bije.
              Mama tej dziewczynki często powtarza, że jej córka jest "niedobra", pyskuje jej
              i się stawia.
              Wiem też, że w rodzinie tego dziecka nic złego się nie dzieje.
              Po prostu ci rodzice, jak niestety bardzo wielu!!!, wychowują dzieci NIE
              wychowując - myśląc chyba, że TO SIĘ ROBI SAMO.
              Dlatego nie przyszło mi do głowy rozmawiać z tymi rodzicami - wiem, że to nic
              nie da.
              • alika77 Re: Bicie się dzieci na podwórku 24.06.08, 02:38
                No to w takiej sytuacji szczerze mowiac nie za bardzo widze jakies
                sensowne wyjscie. Tzn. jesli ta dziewczynka przychodzi do Twojego
                dziecka, to mozesz miec na nia jakis tam wplyw, nie za wielki
                pewnie, ale przynajmniej na tyle, zeby z Twoim dzieckiem bawila
                sie "przyzwoicie". Tak jak ktoras z dziewczyn napisala, najlepiej
                podejsc przyjaznie i pozytywnie, wtedy dziewczynka Ci zaufa i
                bedziesz dla niej jakims tam autorytetem, a co za tym idzie, bedzie
                brala pod uwage Twoje zdanie i sie z nim liczyla. Nie dziwie sie, ze
                mala taka jest, skoro mama mowi o niej, ze jest "niedobra" etc., bo
                jesli tak mowi o niej, to na pewno tez mowi tak bezposrednio do
                niej. A skoro mama uwaza, ze dziewczynka jest niedobra, to ona tylko
                spelnia jej oczekiwania i tyle...
                To, co mnie lekko uderzylo w Twoim poscie to to:
                > Mama tej dziewczynki często powtarza, że jej córka
                jest "niedobra", pyskuje jej
                > i się stawia.
                > Wiem też, że w rodzinie tego dziecka nic złego się nie dzieje.
                > Po prostu ci rodzice, jak niestety bardzo wielu!!!, wychowują
                dzieci NIE
                > wychowując - myśląc chyba, że TO SIĘ ROBI SAMO.
                Wiem, ze pewnie byl to skrot myslowy i piszac ze nie dzieje sie nic
                zlego mialas na mysli, ze nikt tam nikogo nie trzaska i nie katuje,
                ale skoro rodzice uwazaja, ze bojki miedzy rodzenstwem (takie bojki,
                nie jakies tam popchniecia czy cos) sa normalne, a dzieci
                sa "niedobre", to niestety dzieje sie w tej rodzinie zle... Ale to
                prawda, wielu rodzicow po prostu "hoduje" dzieci zamiast je
                wychowywac, majac chyba nadzieje, ze same z siebie pewnego dnia
                odkryja, jak powinno sie zachowywac, czego nie wolno robic, a co
                jest ok. I rzeczywiscie chyba nie ma tu sensu rozmowa z nimi, bo
                tacy rodzice najczesciej przekonani sa, ze sa swietnymi rodzicami,
                tylko dzieci jakies "lewe" im sie trafily... Smutne sad
                • czekola Re: Bicie się dzieci na podwórku 24.06.08, 09:27
                  Oczywiście, że był to skrót myślowy.
                  Nie dzieje się nic złego - nie ma alkoholu, bicia, awantur, rodzice mają pracę,
                  dzieci chodzą czyste wink
                  Wczoraj mama tej dziewczynki mnie zaszokowała, bo usłyszałam jak mówi do córki:
                  zaraz będziesz miała kare, zamknę cię w łazience.
                  No to wymiękłam i więcej pytań nie mam................
                  • lila1974 Re: Bicie się dzieci na podwórku 24.06.08, 09:32
                    Mam taką naturę, że staralabym się zapoznać z tą mamą i nieco
                    wysądować, jak również tak pokierować rozmową, by do owej mamy
                    dotarło, że podstawą wychowania dziecka jest milość do niego a nie
                    kary.
                    • bloopsar Re: Bicie się dzieci na podwórku 24.06.08, 21:25
                      > Mam taką naturę, że staralabym się zapoznać z tą mamą i nieco
                      > wysądować

                      Wysądować?? Czyli co, posłać do sądu?? Chyba wysondować!
                      • lila1974 ups ... oczywiście, że SONDA 24.06.08, 21:31

Pełna wersja