Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :)

18.07.08, 11:44
Wg określenia dla matek-kwok (jak ja) w jednym z postów na tym forum.

Uważam, że z dziećmi trzeba rozmawiać o zagrożeniach i mówić jak należy się
zachować w różnych sytuacjach. Oraz pytać, pytać, pytać.
Przykład - moja czternastolatka przez pierwszą część wakacji była w domu,
spotykała się więc codziennie z mieszkającą w pobliżu koleżanką, chodziły na
spacery, na lody, do kina itp. Zazwyczaj nie pytałam co planują, ale raz
instynkt mnie tknął i raptem spytałam dokąd idą. Usłyszałam "nad Wisłę".
Zamarłam, nie ukrywam. Mieszkamy w Warszawie na Gocławiu, dostępna część
wybrzeża Wisły to dzikie chaszcze, nic uporządkowanego. Gdzieniegdzie wędkarz
(choć i tych trudno na tym odcinku spotkać), w chaszczach natomiast -
neverending balanga.
Długo tłumaczyłam, dlaczego nie powinny tam iść, zwłaszcza tylko we dwie.
Znalazłam w internecie sprawę Tomka Jaworskiego i kazałam przeczytać. W
rezultacie pojechały do parku.

I teraz - jakie jest prawdopodobieństwo, że spotkałyby nad Wisłą:
a) ekshibicjonistę
b) grupkę złotej młodzieży po kilku piwach
c) głupiego Jaśka z sąsiedztwa, który lubi zaczepiać nastolatki?
itp.
może niewielkie.

Ale ryzyko że jeśli coś by im się stało to byłoby coś naprawdę poważnego
istniało. I ja nie chciałabym tego ryzyka podejmować.

wniosek: są matki, które uważają że dziecko musi się nauczyć na swoich
błędach. i są matki, które nie chcą podejmować ryzyka poważnych problemów. Ja
jestem trzęsidupą. Zakładam Stowarzyszenie. Ktoś chętny? smile



Nie umiem zrobić suwaczka sad((
A powinnam smile))
    • wieczna-gosia Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 12:05
      > Uważam, że z dziećmi trzeba rozmawiać o zagrożeniach i mówić jak należy się
      > zachować w różnych sytuacjach. Oraz pytać, pytać, pytać.
      Usłyszałam "nad Wisłę".
      > Zamarłam, nie ukrywam. Mieszkamy w Warszawie na Gocławiu, dostępna część
      > wybrzeża Wisły to dzikie chaszcze, nic uporządkowanego. Gdzieniegdzie wędkarz
      > (choć i tych trudno na tym odcinku spotkać), w chaszczach natomiast -
      > neverending balanga.
      > Długo tłumaczyłam, dlaczego nie powinny tam iść, zwłaszcza tylko we dwie.

      uwazanie ze dziecko powinno uczyc sie na bledach nie ma nic wspolnego z totalnym
      pojsciem na zywiol smile
      a wiec droga nisar w analogicznej sytuacji zrobilabym dokladnie tak samo.
      Aczkolwiek przyznaje ze posiadane 16 i 15 latka wiedzialy dlaczego nie nalezy
      wloczyc sie po chaszczach we dwie ciut wczesniej i z 14 latka odbywalam raczej
      rozmowy w stylu "mielismy jechac nad Wisle ale sie towarzystwo wykruszylo, wiec
      pojdziemy do parku."

      Acha- i nie odbieram tego jako trzesid.upstwa tylko zdrowy instynkt
      samozachowawczy smile
    • etruska Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 12:06
      Ja jestem chętna.
      Jakiś czas temu mojemu dziecku (lat 8-9) koledzy (lat 14-15)
      próbowali "zgasić światełko", tzn. poddusić do utraty przytomności -
      taka popularna zabawa wśród starszych małolatów. Uciekł. Parę
      miesięcy później (czyli niedawno) przeczytałam o tym, jak w Rosji
      przy analogicznej zabawie chłopcy poddusili kolegę ciut skuteczniej -
      nie przeżył.
      A ja się głupia kiedyś cieszyłam, że pomimo braku rówieśników w
      okolicy Młody ma towarzystwo, starsi chłopcy go nie odrzucają, grają
      z nim w piłkę itp. Teraz szczególnie go uczulam, żeby w podobnych
      sytuacjach uciekał i darł się w niebogłosy oraz oczywiście zgłaszał
      to natychmiast - nam-rodzicom, nauczycielom, wychowawcom na
      koloniach itp.
      Dla mnie ta sytuacja to argument, że przestróg nigdy za wiele -
      zagrożenie może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie i z
      najmniej spodziewanej strony.
    • lila1974 nisar 18.07.08, 12:13
      napisaląś:
      "są matki, które uważają że dziecko musi się nauczyć na swoich
      błędach. i są matki, które nie chcą podejmować ryzyka poważnych
      problemów."


      I to są matki normalne, tak jedne jak i drugie - a przeważnie jest
      to ta sama matka, która w zależności od sytuacji jest w stanie dać
      dziecku nieco swobody lub dyskretnie przestrzec i czuwać.

      Trzęsidupy - bo to moje określenie - to matki wiszące nad dzieckiem
      jak cień i wiecznie je upominające "nie rób tego", "rób tak" ... na
      zasadzie np. nie biegaj bo upadniesz albo się spocisz.

      Niestety dość często oglądam takie obrazki, gdy dziecko jest
      własciwie ubezwłasnowolnione w piaskownicy bądź na spacerze, bo
      wiecznie mamusia mu gdera, co i jak ma robić, nawet w sytuacjach,
      które tego absolutnie nie wymagają. I mam wrażenie, z edość szybko
      dziecko OGŁUCHNIE na gdakanie mamusi.
      • czekola Trzęsidupy 18.07.08, 14:35
        Określenie bardzo niesmaczne... Niegodne adminki.
        A nawet trolla, który sie szanuje wink))
      • hovawartka Re: nisar 18.07.08, 14:51
        czy ten przykład ilustruje twoją teorię lila?:
        mama z dziecmi (noworodek + ok 5 latek) siedziała w poczekalni. Jej
        syn z częstotliwością 2 minuty słyszał: "Nie stój", "nie baw się",
        nie trzymaj rąk w kieszeni", "nie dotykaj", "nie odchodź", "nie
        pobrudź spodni" itd, wszystkiego nie pamiętam. Dodam, że oprócz mnie
        w poczekalni nie bylo nikogo, chłopiec nie robił nic wyjątkowego czy
        niegrzecznego, ot taki cichutki, nawet mówił do niej szeptem.
    • czekola Za takie określenie adminka powinna przeprosić 18.07.08, 15:24
      Co to za język, w dyskusji? Trzęsidupa???
      Bo matka ostrzegła dziecko przed grożącym niebezpieczeństwem?
      Każdego obowiązuje poprawna polszczyzna - adminkę szczególnie!!!
      • 13monique_n Re: Za takie określenie adminka powinna przeprosi 31.07.08, 13:48
        Matko jedyna moja! Chyba jednak przesada. Jeśli adminka tym prostym
        słowem określiła postawę "mamuni" opisanej przez hovawartkę, to i
        tak była miłosierna tongue_outPPP.

        PS Epilog - czyli okres nastoletnio-studencki w wydaniu tak
        wychowywanych chłopców wygląda na przykład tak (rozmowa autentyczna,
        słyszana osobiście): "Piotrusiu, ("synuś" lat 21, student) byłeś w
        sprawie pracy?" "-Nie, mamo. Magda była. No, ja nie wiem, czy coś by
        się stało gdybym do tej pracy nie poszedł?" "- Piotruś!!!! Ty sam
        powinienes wiedzieć, czy coś by się stało. Jasne, wcale nie musisz
        iść do pracy! Dalej będę pokrywała Twoje wszystkie wydatki w czasie
        roku! A butów do szewca do dzisiaj nie zaniosłeś, mimo że proszę Cię
        od kilku dni!!!"
        Czy potrzebny jest komentarz?
    • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 16:24
      Sądzę, że 14latka, z którą matka odpowiednio, czyli dużo wcześniej,
      w wieku najpóźniej 10 lat, rozmawiała wyczerpująco o seksie, a więc
      i o gwałtach i przygotowywała do unikania zagrożeń, będzie się bała
      chodzić sama w jakieś chaszcze. Cóż, ja wychowałam się w mieście
      Łodzi, gdzie na porządku dziennym (nie nocnym) było wciąganie
      przechodzących ulicą dziewcząt do bram i gwałcenie ich. Dlatego od
      chwili, gdy zaczęłam sama wychodzić z domu (8-9 lat ku zgrozie
      niektórych forumowiczek, początkowo na krótkie dystanse), byłam
      uczona zasad bhp, a naczelną z nich była, by być zawsze na widoku
      innych ludzi, nie wchodzić w zaułki, miejsca osłonięte. Jestem już
      mocno dorosła, ale do dziś czuje obawę, gdy wchodzę do lasu i
      najbezpieczniej się czuję na ludnej ulicy. Na dobre mi to zresztą
      wychodzi, a dzieje się tak dlatego, że od dziecka byłam uczona
      SAMODZIELNOŚCI.
      Natomiast mam inne pytanie: na czym polega zagrożenie wynikające z
      spotkanie przez dwie 14latki ekshibicjonisty? Przecież on ogranicza
      się tylko do tego i można mieć pewność, że nie zgwałci, w
      odróżnieniu od tekstylnego. A 14latka z pewnością niejednego
      ekshibicjnistę już widziała.
      Co nie zmienia faktu, że radzę spacery w miejscach uczęszczanych i t
      nie tylk 14latkom.
      • bi_scotti Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 16:56
        Czy innym jest przestrzegac i uczyc, a czym innym jednoznacznie
        zabraniac. W jakims momencie i tak pozostawiamy dzieciom ostateczna
        decyzje czy pojda nad Wisle, czy do parku. W koncu za reku Ich do
        tego parku juz nie prowadzilas smile
        Tak mi sie przypomnialo, ze gdy za moich nastoletnich lat grasowal
        po okolicy "windziarz", ktory wsiadal z kobietami do windy i tam je
        czasem gwalcil, czasem molestowal, to moja babcia zapisala mnie na
        judo. Na wszelki wypadek smile Ale winda nikt mi nie zabranial jezdzic.
        A zagrozenia ze strony biednego ekshibicjonisty tez nie rozumiem. To
        biedni, nieszczesliwi ludzie, ktorym mozna wylacznie wspolczuc.
        • verdana Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 17:04
          Ja jestem matką umiarkowaną - przestrzegam, uczę, czasem wrecz
          zabraniam.
          Gdzie bywała moja niezwykle grzeczna córka w wieku podstawówkowym i
          gimnazjalnym dowiaduje się teraz, gdy ma lat 22. Bardzo się cieszę,
          ze o tym nie wiedziałam. Cieszę sie też, że robiła co robiła - ma
          bezcenne wspomnienia.
          Najbardziej narazone są na napady dzieci zarówno zbyt beztroskie,
          jak i te zbyt ostrozne.
        • majenkir Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 16:15
          bi_scotti napisała:

          > A zagrozenia ze strony biednego ekshibicjonisty tez nie rozumiem.
          >To biedni, nieszczesliwi ludzie, ktorym mozna wylacznie wspolczuc.

          Rozumujac tym tokiem, nalezaloby wspolczuc pedofilom i innym
          popaprancom. W koncu to nie ich wina, ze sa tacy wink).
          • lila1974 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 16:46
            Spróbuję moje dziewczynki nauczyć tego, co mnie pomogło nie bać się
            ekshibicjonistów - wyśmiewania ich przyrodzenia.

            Nie wiem teraz kto mnie tego nauczyl, bo raczej nie mama (tak
            przypuszczam, bo kiedyś bylam świadkiem, jak bardzo ją taki typek
            stojący w krzakach wystraszył - mnie nei, bo ja go nie zauważyłam) -
            w każdym razie ktoś i kiedyś powiedział, jak to jest co takiego
            gościa podnieca i co ja powinnam zrobić, aby mu tej przyjemności nie
            dostarczyć - WYŚMAIĆ!

            Nie bać się absolutnie, nie panikowac, bo to go tylko nakręca.

            fakt, że kiedy wyśmialąm to mialam już naście lat, bo na moje
            szczęście jako dzieciak nie musialam oglądac dyndającego sprzetu.
            Wyszłam kiedyś z podziemnego przejscia na dworcu, a tu na peronie
            (taki osiedlowy) stoi sobie przodem do mnie i się chwali. Nie powiem
            w pierwszej chwili mnie przystopowało, ale po sekundzie popatrzyłam
            i powiedziałam:
            - Tu się nie ma wcale czym chwalić, jakiś taki mizerny ten Twój
            sprzęt. Życzysz sobie, zebym zawołala kogoś z doroslych żeby cię w
            te jaja kopnął? Urosną.

            Zwinął sprzęt i czmychnął.
            Nie, powiem serce mi w piersi kołatalo, bo to jednak srednia
            przyjemność byla, ale przynajmniej miałąm tę satysfakcję, z eto ja
            jego przepłoszylam nie on mnie.

            To zdażenie zresztą, ajk i reakcja moich bliskich, kiedy im zdałam
            relacje pozwoliły mi na nabranie odwagi i gdy w pociągu facet
            postanowił się o mnie poocierać to rownież nie staląm jak trusia,
            tylko narobiląm mu siary.
          • bi_scotti Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 03:06
            majenkir napisała:


            > Rozumujac tym tokiem, nalezaloby wspolczuc pedofilom i innym
            > popaprancom. W koncu to nie ich wina, ze sa tacy wink).
            >

            A Ty nie wspolczujesz? Ja gleboko wspolczuje ludziom chorym
            psychicznie jakkolwiek by sie ta choroba u Nich nie objawiala.
            Pedofilia jest przy tym jednym z tragiczniejszych schorzen jako, ze
            wciaz nie znamy jednoznacznie ani jego zrodla, ani remedium na nie.
            Jest to tragedia indywidualna i spoleczna.
            Prawde mowiac okreslenie "popapraniec" w odniesieniu do czlowieka
            chorego budzi moj zdecyowany sprzeciw!
      • turzyca Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 01:45
        srebrnarybka napisała:

        > Natomiast mam inne pytanie: na czym polega zagrożenie wynikające z
        > spotkanie przez dwie 14latki ekshibicjonisty? Przecież on ogranicza
        > się tylko do tego i można mieć pewność, że nie zgwałci, w
        > odróżnieniu od tekstylnego. A 14latka z pewnością niejednego
        > ekshibicjnistę już widziała.


        Chyba jestem zapozniona w stosunku do 14latek, bo ja jeszcze zadnego nie
        widzialam. wink
        A co sie moze stac? Moze nic, a moze byc jak w przypadku mojej kolezanki, ktorej
        trafilo sie cos takiego w dosc tlocznym miejscu, lat miala okolo 18, pierwsze
        doswiadczenia okoloseksualne za soba, wiec widok niby znany, wink a wstrzasem to
        dla niej bylo strasznym. Jeszcze przez wiele lat trzesla sie na samo
        wspomnienie. Trudno przewidziec, co na kogo jak podziala.
        • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 09:28
          Z tego wynika, że córki nie powinno się wypuszczać samej z dommu do
          70 lat. Potem po pierwsze i tak nie dojrzy, a jak dojrzy, to będzie
          zadowolona, że ma chociaż takie przeżycia półseksualne.
          Przed wszystkimi zagrożeniami się dziecka nie uchroni, natomiast
          trzeba przygotować do stawienia im czoła. Sądzę, ze 18 latka, która
          dostała szoku na widok ekshibicjonisty, była po prostu zbyt chowana
          pod kloszem.
          Ja osobiście widziałam pierwszego ekshibicjonistę, jak byłam w I
          klasie podstawówki, kiedy (to wstyd) jako chowana pod kloszem (ale
          mniejszym, niż większość Szanownych Dyskutantek stwarza swoim
          dzieciom) jedynaczka nie wiedziałam jeszcze, że mężczyźni są inaczej
          zbudowani niż kobiety, wiec nie bardzo zrozumiałam, co facet na
          klatce schodowej (wracałąm z zakupami ze sklepu w tym samym domu)
          pokazuje, ale po minie orientowałam się, że robi coś brzydkiego i
          przyspieszyłam. Nie pamiętam, ilu ekshibicjonistow widziałam potem,
          ale architektura miasta, gdzie mieszkałam (Łódź i głębokie bramy
          starych kamienic) temu sprzyjała. Ale jako starsza (10-11 lat)
          dziewczynka wiedziałam już od mamy, że są faceci, którzy mają taką
          dewiację, że sprawia im to przyjemność, ale nie są POZA TYM groźni,
          należy na ich widok nie reagować, tylko przyspieszyć i spokojnie
          odejść. A sytuacja niczym nie grozi. Więc nie robiło to na mnie
          wrażenia.
          Na koniec autentycnza historia: w latach 80tych moja koleżanka,
          studentka ATK (obecnie UKSW) na Bielanach w Wwie, dokąd idzie się
          przez las, zgłosiła zakonnicy w sekretariacie, że w lesie straszy
          ekshibicjonista. Siostra odparła za spokojem: "to normalne".
          • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 10:04
            srebrnarybka napisała:

            > Ja osobiście widziałam pierwszego ekshibicjonistę, jak byłam w I
            > klasie podstawówki, kiedy (to wstyd) jako chowana pod kloszem (ale
            > mniejszym, niż większość Szanownych Dyskutantek stwarza swoim
            > dzieciom) jedynaczka nie wiedziałam jeszcze, że mężczyźni są
            inaczej
            > zbudowani niż kobiety, wiec nie bardzo zrozumiałam, co facet na
            > klatce schodowej (wracałąm z zakupami ze sklepu w tym samym domu)
            > pokazuje.

            Ja też, ale nie znaczy to że było to miłe przeżycie, wręcz
            przeciwnie, do dzisiaj to pamiętam - byłam przestraszona,
            zniesmaczona itd......
            Potem zdarzyło mi sie to jeszcze za dwa razy ale byłam dużo starsza
            i dlatego nie zrobiło to na mnie wrażenia. Tak, że czternastolatce
            bym jednak jeszcze tego oszczędziła gdyby tylko było to możliwe.
            • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 10:58
              Ja odradzałabym dwóm 14 latkom chodzenie po odludnych chaszczach,
              dlatego, że nie mogłyby się tam obronić w wypadku zagrożenia
              gwałtem. Prawdopoodopodobieństwo spotkania pijanego bandziora jest w
              takim miejscu spore, a skuteczność jego ataku bliska 100%.
              Oczywiście nie narażałabym też specjalnie nikogo, także dorosłej
              kobiety, na oglądanie ekshibicjonisty, ale uważam, że nie wolno
              zestawiać zagrożenia gwałtem i spotkaniem ekshibicjonisty.
              Nastolatka ma bardzo duże szanse nie zostać zgwałcona, a konekwencje
              ewentualnego gwałtu (ciąża, zakażenie AIDS, kiłą, szok, obrażenia
              ciała) są bardzo ciężkie i trzeba dążyć do uchronienia jej przed
              takim niebezpieczeństwem. Konsekwencje spotkania ekshibicjonisty są
              dużo mniejsze, a prawdopodobieństwo uchronienia dziewczynki przed
              takimi spotkaniami - bliskie zeru. Dlatego też lepiej przygotować
              dziecko na znoszenie tego ze spokojem. Gorzej, jeśli matka będzie
              traktować dziewczynkę, która widziała ekshibicjonistę jak zgwałconą,
              wtedy rzeczywiście wywoła u niej traumę.
              • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 21:42
                srebrnarybka napisała:

                > Dlatego też lepiej przygotować
                > dziecko na znoszenie tego ze spokojem.

                Nie przypuszczam aby jakiekolwiek dziecko zniosło spotkanie z
                ekshibicjonista ze spokojem. Jasne że krzywda fizyczna pewnie się
                nie stanie ale napewno każde dziecko to przeżyje. Nie wolno tego
                bagatelizować.
                • verdana Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 22:05
                  Znioslam ze spokojem. Nie przezylam. Usmiałam się. Dopiero robienie
                  z tego wielkiego przezycia może byc wielkim przezyciem.
                  • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 22:17
                    verdana napisała:

                    > Znioslam ze spokojem. Nie przezylam. Usmiałam się. Dopiero
                    robienie
                    > z tego wielkiego przezycia może byc wielkim przezyciem.

                    Twardzielka jesteś - takich dzieciaków nie jest za wiele.
                    Ja i moja koleżanka bardzo przeżyłyśmy i się przestraszyłyśmy.
                    Nienormalna jestem czy jak?
                    • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 19.07.08, 23:52
                      To może warto wychowywać córki na twardzielki, bo prędzej czy
                      później ekshibicjonistę spotkają i, będąc twardzielkami, łatwiej to
                      zniosą. A skoncentrować się na ochronie przed zagrożeniem gwałtem,
                      bo w tej sprawie twardzielstwo nie pomoże.
                      Na marginesie - wątek zaczął się od odludnych chasczy nad Wisłą. Tam
                      ekshibicjonistów nie ma z pewością, bo oi ustawiają się tam, gdzie
                      mógłby ich ktoś zobaczyć. W chaszczach ad Wisłą taki ekshibicjonista
                      może sobie stać próżno cały dzień i nie będzie się miał przed kim
                      obnażyć. Za to w parku, do którego Nisar posłała swoją córkę, może
                      ukryć się za drzewem i wyskawiwać zza niego, jak pojawią się co
                      atakcyjniejsze spacerowiczki. Ale generalnie w parku jest
                      bezpieczniej niż w odludnej chaszczy.
                      • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 00:26
                        srebrnarybka napisała:

                        > To może warto wychowywać córki na twardzielki, bo prędzej czy
                        > później ekshibicjonistę spotkają i, będąc twardzielkami, łatwiej
                        to
                        > zniosą.

                        To dobre! Znam pewego 6 letniego twardziela, który dorwał się do
                        pornosa i nie zrobił na nim wrażenia smile Innemu pewnie by sie
                        koszmary po nocach śniły. Z wrażliwca nie zrobisz twardziela, ludzie
                        są przeróżni juz od dziecka.

                        > A skoncentrować się na ochronie przed zagrożeniem gwałtem,
                        > bo w tej sprawie twardzielstwo nie pomoże.

                        Jedno nie wyklucza drugiego.

                        • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 01:09
                          Z wrażliwca nie zrobisz twardziela, ludzie
                          > są przeróżni juz od dziecka.
                          - owszem, ale wychowanie polega jednak na kształtowaniu pożądanych
                          cech charakteru. Jedną z nich jest twardość i kształtowanie jej to
                          właśnie obowiązek rodziców. Dzieci się nie tylko pilnuje i hoduje,
                          ale właśnie wychowuje.

                          - Znam pewego 6 letniego twardziela, który dorwał się do
                          > pornosa i nie zrobił na nim wrażenia smile Innemu pewnie by sie
                          > koszmary po nocach śniły.

                          - A co to ma od ekshibiscjonisty? Rozważamy problem ewentualnego
                          zagrożenia. Oglądanie pornosów już z pewnością żadnym zagrożeniem
                          nie jest i dlaczego miałyby się śnić koszmary?


                          - skoncentrować się na ochronie przed zagrożeniem gwałtem,
                          > > bo w tej sprawie twardzielstwo nie pomoże.
                          >
                          > Jedno nie wyklucza drugiego.

                          - do pewnego stopnia wyklucza. Jeżeli nie rozróżniamy wagi
                          poszczególnych zagrożeń i widzimy je wszędzie, to "chroniona" przed
                          nimi nastolatka uzna, że nie warto słuchać matki, która nigdzie i
                          nigdy nie pozwala chodzić, bo może natknąć się na ekshibicjonistę
                          lub gwałciciela. Ekshibicjonistów już paru widziała i przecież nic
                          się nie stało, a matka ciągle brzęczy, więc nie warto słuchać, nawet
                          wtedy, kiedy ostrzega przed realnym i poważnym zagrożeniem. Skoro
                          zdaniem matki natknięcie się na ekshibicjonistę w biały dzień w
                          Łazienkach (mnie się to zdarzyło) jest końcem świata i traumą nie do
                          przeżycia, a dla corki leberkiem, to córka nie zrozumie także,
                          dlaczego nie powinna sama spacerować po parku o 12 w nocy. Bo
                          przecież wiadomo, że matka zawsze przesadza.
                          • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 14:45
                            srebrnarybka napisała:

                            > - owszem, ale wychowanie polega jednak na kształtowaniu pożądanych
                            > cech charakteru. Jedną z nich jest twardość i kształtowanie jej to
                            > właśnie obowiązek rodziców. Dzieci się nie tylko pilnuje i hoduje,
                            > ale właśnie wychowuje.

                            Ciekawe.. zapytaj jakiegokolwiek psychologa czy kształtowanie
                            twardości jest obowiązkiem rodzica. Twardość nie jest wcale pożądaną
                            czy lepszą od innych cechą. A juz napewno jest poważnym błędem
                            rodzicielskim robienie z wrażliwca na siłe twardziela. Zreszta
                            odwrotnie takoż.

                            > - Znam pewego 6 letniego twardziela, który dorwał się do
                            > > pornosa i nie zrobił na nim wrażenia smile Innemu pewnie by sie
                            > > koszmary po nocach śniły.
                            >
                            > Rozważamy problem ewentualnego
                            > zagrożenia. Oglądanie pornosów już z pewnością żadnym zagrożeniem
                            > nie jest i dlaczego miałyby się śnić koszmary?

                            Rozumiem że Ty za zagrożenie uważasz tylko krzywde w sensie
                            fizycznym - czyli uszkodzenie ciała. Obejrzenie pornosa przez
                            szesciolatka może mieć poważne konsekwencje dla niedojrzałej
                            psychiki dziecka. Chyba między innymi dlatego trąbi się o zakładaniu
                            blokad na dostępach do internetu i nie zostawia sie dziciakom
                            dostępu do płyt z pornosami czy gazet pornograficznych. No prosze
                            Cię! wydawało mi sie to oczywiste że sześcilatek pornosa nie
                            powinien oglądać.
                            > - do pewnego stopnia wyklucza. Jeżeli nie rozróżniamy wagi
                            > poszczególnych zagrożeń

                            A kto mówi o nierozróznieniu wagi poszczególnych zagrożeń?. Jak dla
                            mnie jest oczywiste że spotkanie z ekshibicjonistą jest niczym w
                            porównaniu ze spotkaniem z gwałciciecielem, pedofilem. Jednakże
                            podniecony facet w przyrodzeniem na wierzchu śliniący sie na widok
                            przestraszonego dziecka i zaskoczonego dziecka to chyba nie jest cos
                            co jest bez wpływu na niedojrzałe emocjonalnie dziecię

                            > Ekshibicjonistów już paru widziała i przecież nic
                            > się nie stało, a matka ciągle brzęczy, więc nie warto słuchać,
                            nawet
                            > wtedy, kiedy ostrzega przed realnym i poważnym zagrożeniem.

                            Matka nie musi ciągle brzęczeć tylko wtedy gdy uzna za stosowne.
                            • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 15:20
                              Ciekawe.. zapytaj jakiegokolwiek psychologa czy kształtowanie
                              > twardości jest obowiązkiem rodzica.

                              - obowiązkiem rodzica jest WYCHOWANIE dziecka, czyli kształtowanie w
                              nim postaw i zachowań przydatnych w dalszym, samodzielnym życiu, a
                              nie wyłącznie chronionie go przed wszelkimi przykrościami i
                              zaspokajanie wszystkich jego zachcianek, jak rozumie to wiele
                              forumowiczek i, co gorsza, wielu obecnych psychologów.

                              Twardość nie jest wcale pożądaną
                              > czy lepszą od innych cechą.

                              - oczywiście, że jest, bo twardziel jest bardziej odporny na
                              przeciwności życia, które są przecież w życiu nieuchronne. Rodzice
                              nie będą dziecka chronić do jego śmierci przed wszystkimi
                              przykrościami.

                              A juz napewno jest poważnym błędem
                              > rodzicielskim robienie z wrażliwca na siłe twardziela. Zreszta
                              > odwrotnie takoż.

                              - błędem jest robienie czegokolwiek na siłę i nie zalecałam, by dla
                              treningu wysyłać codziennie 6latkę w miejsce, gdzie roi się od
                              ekshibicjonistów, by się uodporniła. Natomiast jeżeli dziecko zbyt
                              przeżywa jakieś zdarzenie, które nie jest tego warte, należy jednej
                              strony wykazać zrozumienie dla jego wrażliwości, a z drugiej -
                              jednak powoli, w sposób wyważony pozwolić mu dostrzec to zdarzenie
                              we właściwych proporcjach, a nie konserwować stress. Dobrze robi
                              WSPÓLNE z dzieckiem potraktowanie tego z humorem, by samo zaczęło
                              się śmiać. Ale oczywiście trzeba zrobić to tak, by dziecko nie czuło
                              się zlekceważone. Nie ma jednak powodu wzmacniać w dziecku
                              nieuzasadnionych lęków, ani tym bardziej - zaszczepiać mu ich. Sama
                              jestem nadwrażliwa i mam wielki żal do mojej matki, że jej jedyną
                              reakcją na moje koszmary nocne (w wieku 7 lat zaczęłam bać się
                              szkieletów) było branie mnie na noc do łóżka zamiast pójścia ze mną
                              do psychologa, który nauczyłby mnie radzić sobie z tymi lękami.
                              Spanie z mamusią było tylko znieczuleniem, a ja potrzebowałam
                              lekarstwa na zwalczenie choroby. Matka była przekonana, że skoro
                              naraża się na uciążliwość spania z dzieckiem, to robi dla mnie
                              wszystko i już więcej nie może. Gdyby mnie zaprowadziła do
                              psychologa, nie tylko ona nie musiałaby się męczyć, ale i ja bym się
                              mniej męczyła.

                              Rozważamy problem ewentualnego
                              > > zagrożenia. Oglądanie pornosów już z pewnością żadnym
                              zagrożeniem
                              > > nie jest i dlaczego miałyby się śnić koszmary?
                              >
                              > Rozumiem że Ty za zagrożenie uważasz tylko krzywde w sensie
                              > fizycznym - czyli uszkodzenie ciała. Obejrzenie pornosa przez
                              > szesciolatka może mieć poważne konsekwencje dla niedojrzałej
                              > psychiki dziecka. Chyba między innymi dlatego trąbi się o
                              zakładaniu
                              > blokad na dostępach do internetu i nie zostawia sie dziciakom
                              > dostępu do płyt z pornosami czy gazet pornograficznych. No prosze
                              > Cię! wydawało mi sie to oczywiste że sześcilatek pornosa nie
                              > powinien oglądać.

                              - kompletnie się nie rozumiemy. Oczywiście, że 6latek, a nawet 10
                              czy 14 latek nie powinien oglądać pornosa, ponieważ pornos zawiera
                              wykrzywioną i zakłamaną wizję seksu, a niedojrzała osoba nie jest w
                              stanie tej wizji odpowiednio zakwaliikować. Ale to nie oznacza, że
                              6latkowi po obejrzeniu pornosa będą się śnić koszmary, ponieważ on
                              sam nie dostrzega żadnego zagrożenia podczas tego oglądania i nie ma
                              powodu niczego się przestraszyć. O ile mogę zrozumieć, że
                              dziewczynka może się przestraszyć na widok obcego, dorosłego
                              mężczyzny, który dziwnie się zachowuje i dziwnie na nią patrzy
                              (dlatego trzeba ją przygotować odpowiednio na takie sytuacje, bo
                              przy nlepszych chęciach są one nieuniknione), to czego ma się
                              przestraszyć 6latek oglądający na video albo w czasopiśmie pornosa?
                              Przecież on nie rozumie, że nie powinien tego oglądać i nie ma
                              powodu się tego bać? Więc dlaczego miałyby mu się śnić koszmary?

                              Matka nie musi ciągle brzęczeć tylko wtedy gdy uzna za stosowne.

                              - ale jeżeli matka brzęczy w sytuacjach, które ewidentnie nie są
                              niebezpieczne i córka słusznie ich jako takie nie postrzega, to
                              zlekceważy brzęczenie w sytuacji poważnej.

                              • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 15:44
                                srebrnarybka napisała:

                                > - oczywiście, że jest, bo twardziel jest bardziej odporny na
                                > przeciwności życia, które są przecież w życiu nieuchronne. Rodzice
                                > nie będą dziecka chronić do jego śmierci przed wszystkimi
                                > przykrościami.

                                Twardzielowi być może łatwiej samemu ze sobą ale czy to jest cecha
                                pożądana i lepsza od innych? zostanę przy swoim zdaniu że nie
                                koniecznie. Ludzie sa fascynujacy bo sa różni. Dla wrażliwców też
                                jest miejsce.
                                > Nie ma jednak powodu wzmacniać w dziecku
                                > nieuzasadnionych lęków, ani tym bardziej - zaszczepiać mu ich.

                                Oczywiscie, że nie ma. Nie ma też powodu lekceważyc dziecięcej
                                wrażliwosci a ja odnieosłam wrażenie że dla Ciebie spotkanie dziecka
                                z ekshibicjonistą to poprostu nic bo ekshibicjonista przeciez nie
                                zgwałci.
                                > - kompletnie się nie rozumiemy. Oczywiście, że 6latek, a nawet 10
                                > czy 14 latek nie powinien oglądać pornosa, ponieważ pornos zawiera
                                > wykrzywioną i zakłamaną wizję seksu, a niedojrzała osoba nie jest
                                w
                                > stanie tej wizji odpowiednio zakwaliikować. Ale to nie oznacza, że
                                > 6latkowi po obejrzeniu pornosa będą się śnić koszmary, ponieważ on
                                > sam nie dostrzega żadnego zagrożenia podczas tego oglądania i nie
                                ma
                                > powodu niczego się przestraszyć.

                                Oj może się przestraszyć i to bardzo. Przeciez dziecko nie rozumie
                                co tam się dzieje i dlaczego ludzie dziwnie się zachowują i wydaja
                                dziwne /niepokojace czesto/ dźwięki. Dziecko nie odbierze tego jak
                                Ty czy ja, może zareagowac nieoczekiwanie.
                                >to czego ma się
                                > przestraszyć 6latek oglądający na video albo w czasopiśmie
                                pornosa?

                                Np. tego że Pan męczy panią smilelub odwrotnie
                                • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 17:33
                                  Twardzielowi być może łatwiej samemu ze sobą ale czy to jest cecha
                                  > pożądana i lepsza od innych? zostanę przy swoim zdaniu że nie
                                  > koniecznie. Ludzie sa fascynujacy bo sa różni. Dla wrażliwców też
                                  > jest miejsce

                                  - chyba rodzice powinni troszczyć się o to, by dziecko poradziło
                                  sobie w życiu, kiedy nie będą już mogli go chronić przed
                                  przeciwnościami, a nie o to, by ktoś się fascynował jego
                                  wrażliwością. Chyba lepiej, jeśli dziecko, a w przyszłości dorosły
                                  człowiek nie doznaje niepotrzebnych cierpień wywołanych przez
                                  czynniki, które cierpień wywoływać nie powinny?

                                  - Nie ma też powodu lekceważyc dziecięcej
                                  > wrażliwosci a ja odnieosłam wrażenie że dla Ciebie spotkanie
                                  dziecka
                                  > z ekshibicjonistą to poprostu nic bo ekshibicjonista przeciez nie
                                  > zgwałci.

                                  nigdzie nie pisałam o lekceważeniu dziecięcej wrażliwości, wręcz
                                  przeciwnie, o mądrym uczeniu dziecka radzenia sobie z problemami.
                                  Natomiast uważam, że 14 latka powinna być psychicznie przygotowana
                                  na spotkanie z ekshibicjonistą, bo takie spotkania sa nieuniknione i
                                  matka nie powinna zarażać jej lękiem zestawiającym spotkanie z
                                  ekshibicjonistą z gwałtem. Bardzo mądrze napisała o tym Lila. 14
                                  latka powinna wiedzieć, że bycie ekshibicjonistą to problem
                                  ekshibicjonisty, a nie jej. Co więcej - jest bezpieczna właśnie
                                  dlatego, że nie zgwałci. Gwałt to chyba jednak coś poważniejszego, a
                                  tego zdaje się nie rozumiesz.

                                  Przeciez dziecko nie rozumie
                                  > co tam się dzieje i dlaczego ludzie dziwnie się zachowują i wydaja
                                  > dziwne /niepokojace czesto/ dźwięki. to czego ma się
                                  > > przestraszyć 6latek oglądający na video albo w czasopiśmie
                                  > pornosa?
                                  >
                                  > Np. tego że Pan męczy panią smilelub odwrotnie

                                  - sądzę, że dzieci podchodzą do takich rzeczy dużo bardziej
                                  naturalnie, niż nam się wydaje. To, co piszesz, to moim zdaniem
                                  nadinterpretacja wynikająca z tabu, jakim otacza się seks.
                                  • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 22.07.08, 22:18
                                    srebrnarybka napisała:

                                    > - chyba rodzice powinni troszczyć się o to, by dziecko poradziło
                                    > sobie w życiu, kiedy nie będą już mogli go chronić przed
                                    > przeciwnościami, a nie o to, by ktoś się fascynował jego
                                    > wrażliwością.

                                    Rodzice powinni przedewszystkim znać i akceptować dziecko i jego
                                    poziom wrażliwosci. Po jednej dziewczynce spotkanie z
                                    ekshibicjonistą spłynie jak po kaczce i jeszcze sie
                                    pośmieje /chociaz to jak dla mnie kosmos smile/ a inna poczuje
                                    zażenowanie, strach, poniżenie itd itp i rolą matki jest wysłuchać,
                                    pomóc to jakos przetrawić a nie lekceważyć bo to właściwie nic i
                                    gwałtu fizycznego nie było. Na psychice był gwałt - nikt nie ma
                                    prawa traktować nikogo podmiotowo w celu wyładowania swoich napięć
                                    seksualnych. I to tez trzeba by córce przekazać jakoś.

                                    Chyba lepiej, jeśli dziecko, a w przyszłości dorosły
                                    > człowiek nie doznaje niepotrzebnych cierpień wywołanych przez
                                    > czynniki, które cierpień wywoływać nie powinny?

                                    Różne czymnniki w róznych ludziach i z różnym nasileniem wywołac
                                    moga cierpienie. Natura ludzka jest bardziej skomlikowa a wychowanie
                                    to nie pstrykniecie guziczka z zaradnoscią czy tez twardoscią
                                    życiową.


                                    > 14
                                    > latka powinna wiedzieć, że bycie ekshibicjonistą to problem
                                    > ekshibicjonisty, a nie jej.

                                    Ja mam sporo po 14tce a tak nie uważam. Ekshibicjonista wciaga
                                    jednak w swój problem swoje "ofiary" .
                                    Co więcej - jest bezpieczna właśnie
                                    > dlatego, że nie zgwałci.
                                    Bezpieczna w sensie fizycznym - jedynie. Upraszczasz to.

                                    > - sądzę, że dzieci podchodzą do takich rzeczy dużo bardziej
                                    > naturalnie, niż nam się wydaje. To, co piszesz, to moim zdaniem
                                    > nadinterpretacja wynikająca z tabu, jakim otacza się seks.

                                    Do jakich rzeczy dzieci podchodzą naturalnie - do pornografii????
                                    • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 22.07.08, 23:59
                                      Sądzę, że byłoby Ci lepiej w życiu, także jako dorosłej osobie,
                                      gdyby Twoi rodzice odpowiednio przygotowali Cię na nieuchronne
                                      spotykanie ekshibicjonistów od czasu do czasu. Nie zrobili tego i
                                      dlatego jest Ci w życiu ciężej niż mnie, bo dla mnie takie spotkanie
                                      nie jest problemem.
                                      Rodzice powinni znać poziom wrażliwości swego dziecka również po to,
                                      by wiedzieć, jak ono sobie będzie radziło w życiu. Jeśli wrażliwość
                                      jest nadmierna, powinni w mądry sposób pracować nad tym, by uczyć
                                      dziecko panować nad swoimi lękami, a nie wzmacniać w nim poczucie
                                      zagrożenia.
                                      • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 23.07.08, 17:07
                                        srebrnarybka napisała:

                                        > Nie zrobili tego i
                                        > dlatego jest Ci w życiu ciężej niż mnie, bo dla mnie takie
                                        spotkanie
                                        > nie jest problemem.

                                        Za to jestem bogatsza w przeżycia /różne, także pozytywne/. Cieszę
                                        się że rodzice nie zrobili ze mnie twardzielki czy luzaczki.
                                        • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 23.07.08, 18:20
                                          Nie sądzę, żeby moje życie było ubogie tylko dlatego, że nie
                                          panikuję na widok ekshibicjonisty. Cieszę się, że swoją wrażliwość
                                          zachowałam na okazje bardziej na to zasługujące.
                                          • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 24.07.08, 19:22
                                            srebrnarybka napisała:

                                            > Cieszę się, że swoją wrażliwość
                                            > zachowałam na okazje bardziej na to zasługujące.

                                            Taka "wybiórcza" wrażliwość - działa kiedy Ty chcesz smile

                                            • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 24.07.08, 22:12
                                              nie kiedy ja chcę, tylko kiedy wydarzenie na to zasługuje. Dzięki
                                              właściwemu wychowaniu w sprawach seksualnych nie rusza mnie to, co
                                              nie powinno ruszać.
                                              • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 25.07.08, 21:08
                                                srebrnarybka napisała:

                                                > nie kiedy ja chcę, tylko kiedy wydarzenie na to zasługuje.

                                                No właśnie wybiórcza ta Twoja wrażliwość - włancza się kiedy
                                                wydarzenie na to zasługuje w Twoim mniemaniu.

                                                > Dzięki
                                                > właściwemu wychowaniu w sprawach seksualnych nie rusza mnie to, co
                                                > nie powinno ruszać.

                                                Smutne to trochę że takie przewidywalne.

    • kalosze2 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 18:20
      Chyba powinnam się zapisać do klubu smile
      Na marginesie: czuję, że już niedługo będzie trzeba poruszyć z synem inny
      poważny temat. Mianowicie temat bezpiecznego i odpowiedzialnego seksu. Bowiem W
      DZISIEJSZYCH CZASACH różne niebezpieczeństwa uważam za całkiem realne.
      • verdana Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 18.07.08, 18:28
        O odpowiedzialnym seksie to ja mowilam juz dzieciom w przedszkolu-
        tzn. o AIDS np.
      • royalmail kalosze2 ? 18.07.08, 18:32
        Kalosze2 ? Ale Twój syn ma 9 lat ? Bezpieczny i odpowiedzialny
        seks ? Jak to chcesz 9-latkowi tłumaczyć i po co?
        • kalosze2 Re: kalosze2 ? 18.07.08, 18:37
          Masz rację, nie "niedługo", ale za kilka lat. W zasadzie to mam nadzieję, że
          wystarczy dać mu odpowiednią lekturę tongue_out Tak czy owak nie będę czekać, aż nauczy
          się na własnych błędach.
          • royalmail Re: kalosze2 ? 18.07.08, 18:39
            A to spoko, to wtedy ja też widzę sens tłumaczenia wink.
            • andaba Nisar :) 18.07.08, 19:04
              Chodzenie z koleżanką po chaszczach nie jest najlepszą rozrywką,
              niemniej czytając twoje posty mam nieodparte wrażenie, że twoja
              córka nie może się doczekać, aż zajmiesz się młodszym rodzeństwem i
              dasz jej trochę odetchnąć. Ja bym na jej miejscu tak miała.
              • nisar Andaba! 20.07.08, 11:38
                Młodszym rodzeństwem to ja się zajmuję od prawie miesiąca, co nie znaczy, że
                starszy dzieć przestał mnie interesować. I - jak widać - słusznie.

                Nie mądrzeje się automatycznie po przybyciu na świat młodszego rodzeństwa smile
        • verdana Re: kalosze2 ? 18.07.08, 19:26
          Po co? Po to, zeby wiedział. Np. jesli tlumaczylam 5-7 latkowi, zeby
          nie dotykał golymi rekami zranionego kolegi, bo AIDS przenosi sie
          przez krew, to na pytanie "A jak jeszcze", odpowiadałam, ze przez
          stosunki seksualne i ze trzeba stosować prezerwatywy. Nie wystarczy
          powiedzieć w wieku dojrzewania, kiedy nastolatki maja w d.., co
          mowią rodzice, trzeba "wdrukowac" to w dziecko, kiedy jeszcze
          rodzicom wierzy.
          Podobnie nie ukrywałam przed dziećmi zazywania pigulek
          antykoncepcyjnych.
          • royalmail Re: kalosze2 ? 18.07.08, 20:06
            Ależ ja siż z Tobą zgadzam verdano w kwestii
            wybiórczego "wdrukowywania" informacji w dziecko, nawet niewielkie.
            To metoda fajna w okresie długofalowym i przynosząca wymierne
            efekty. To taka metoda "małych kroków", bardzo skuteczna, bo
            owocująca w którymś momencie określonym zasobem wiedzy na dany
            temat.
            Pytanie zadałam, bo zrozumiałam, że kalosze2 planują dłuższą i
            tematycznie przekrojową przez "całość materiału" pogadankę (nie
            wiem, czy z wizualizacją włącznie).Takiego postępowania sensu nie
            widzę (9-latek zbyt mały i zbyt mało zainteresowany tematem),
            natomiast w przypadku starszego dziecka (o ile nie poprzestaniemy
            na "truciu"),dialog ma większy sens, bo pytania stawia sam
            zainteresowany. Wyjaśnia i uzupełnia to, co "wdrukowaliśmy" dziecku
            do tej pory. Tyle mi dyktuje moje doświadczenie.Może się mylę.
            • verdana Re: kalosze2 ? 19.07.08, 09:08
              Dlaczego 9-latek zbyt maly i nie zainteresowany? W tym wieku
              dokladnie moj syn pytał mnie o gejowskie parady (jestem za czy
              przeciw), o to, co bym zrobiła , gdyby jedno z moich dzieci było
              homoseksualistą - 9 latek to już nie jest male dziecko!
              • wieczna-gosia Re: kalosze2 ? 19.07.08, 09:22
                moje dzieci tez byly zainteresowane- rozmawiamy z mezem o roznych sprawach
                cpolecznych, spieramy sie przy okazji wspolnej kawy itd. a one sluchaja i zadaja
                pytania.
    • lila1974 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 13:40
      Zaobserwowałam na przykładzie własnym oraz koleżanek i kolegów ze
      szkoły podstawowej, że dzieciaki matek "luzarek" były o wiele
      bardziej przygotowane do róznych zaskakujących sytuacji niż dzieci
      mam "kwok".

      Mam wrażenie, że matka luzara tak swobodnie podchodzi do rozmów z
      dzieciekiem, że jednocześnie przekazuje mu nie tylko potrzebną
      wiedzę ale również spokój i odpowiednie podejscie - nic co ludzie
      nie jest nam obce. Natomiast mamy kwoki przede wszystkim starały się
      jak najdłużej chronić dzieci przed jakąkolwiek wiedzą, która była
      ich zdaniem dziecku niepotrzebna w tym wieku, a jak już stanęła oko
      w oko z krępującym pytaniem, to czuć było napięcie, jakie to w niej
      wywołuje. Odpowiedzi padały zwykle lakoniczne, a dziecko zostawało z
      poczuciem niedosytu i wrażeniem, z eoto są sprawy bardzo tajemnicze
      i wstydliwe, o ktorych istnieniu nie ppowinno mieć pojęcia.

      Podam przykład może bardzo prosty, ale mnie dał wówczas dużo do
      myślenia.

      Kiedy zaczęły się czasy miesiączek zaobserwowałam, ze część
      dziewczynek wręcz się wstydzi, że dostała okres, nie potrafiły
      otwarcie o tym porozmawiać, a gdy ktoś wyciagnął jej z plecaka
      paczkę podpasek, to często kończyło się na łzach. Inne podchodzily
      do tego spokojnie, ewentualnie strzelily w łep pacana, który grzebał
      w plecaku.

      Podobnie u chlopców. Część z nich naszą niedpyspozycje na w-fie
      przyjmowałą jako coś absolutnie normalnego. Byli jednak tacy, ktorzy
      robili z tego sensację, grzebali po tornistrze w poszukiwaniu
      podpasek i widac bylo ich chore zainteresowanie tematem.


      Ponieważ od dawna mam zapędy do rozszyfrowywania, co stoi za ludzkim
      zachowaniem, więc już wtedy mnie to zastanawiało, dlaczego takie są
      różnice w podejściu do tematu. Z moich obserwacji i rozmow z
      rówieśnikami wychodziło, że to wlasnie dzieci tych "grzecznych"
      rodziców nie potrafiły przejść do porządku dziennego nad tak
      naturalną kwestią jak okres, czy golizna (obrazki z książki od
      biologii).

      Pomna tamtych doświadczeń obiecałąm sobie, że moje dzieci nie będą
      chowane za zasłoną i postaram się od malego żyć z nimi w szczerości.
      Wolę, aby ode mnie dowiedzialy się wszystkiego, co jest im potrzebne
      do życia, niż szukały sensacji z językiem na brodzie.
      • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 13:45
        Bardzo mądra wypowiedź.
      • mama303 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 14:47
        lila1974 napisała:

        > Zaobserwowałam na przykładzie własnym oraz koleżanek i kolegów ze
        > szkoły podstawowej, że dzieciaki matek "luzarek" były o wiele
        > bardziej przygotowane do róznych zaskakujących sytuacji niż dzieci
        > mam "kwok".


        A pomiędzy "kwokami" a "luzarkami" jest jeszcze coś?
        Moim zdaniem zarówno matki typowe luzaczki jak matki typowe kwoki są
        niekorzystne dla dziecka.
        • lila1974 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 20.07.08, 14:59
          Szczerze? Dla mnie matka "luzarka" to własnie ten środek. To
          kobieta, ktora wie, kiedy jak się zachować. Natomiast nie mam tu na
          myśli osób, które się swoim dzieckiem zwyczajnie nie interesują.

          "Kwoki" (przy czym nie tylko matki, bo znam i ojców), to osoby,
          ktore są tak pełne lęków wlasnych, że masakrują nimi życie również
          własnych pociech.

          Matka luzarka potrafi zwęszyć niebezpieczeństwo i zachować się jak
          kwoka, gdy zajdzie taka potrzeba, natomiast kwoki nie wychodzą ze
          swej roli.
          • bi_scotti Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 03:24
            Straszenie dzieci "czarnym ludem", "Cyganem", "ekshibicjonista" czy
            chocby i "gwalcicielem" to kiepski pomysl na wychowanie. Z zyciem
            nalezy umiec sobie radzic podobnie jak z roznymi ludzmi ale to nie
            znaczy, ze trzeba sie swiata i ludzi bac! Oczywiscie, istnieja w
            zyciu zagrozenia, ktorych warto unikac ale wyrabianie w dziecku
            przekonania, ze swiat jest pelen takich zagrozen a ludzie dookola sa
            groznymi bestiami to wielka krzywda a nie zadne wychowanie. Ja bym
            pewnie nie uzyla okreslenia "twardziel", bo ono sugeruje jakis brak
            wrazliwosci a nie o to chodzi. Mnie zawsze zalezalo i wciaz zalezy
            na wychowaniu moich dzieci na ludzi odwaznych, ciekawych swiata i
            gotowych na przygody, chocby i niebezpieczne przygody. A zeby byc
            gotowym na cokolwiek niebezpiecznego lub chocby mniej bezpiecznego
            trzeba byc swiadomym FAKTYCZNYCH zagrozen jak rowniez wiedziec jak
            sobie radzic w mniej bezpiecznych sytuacjach. Nadal nie rozumiem
            jakie niebezpieczenstwo ma ze soba niesc spotkanie przez dziecko lub
            nastolatke nagiego mezczyzny, ktorego jedynym prognieniem jest
            publiczne pomachanie penisem. Jesli to jest zagrozenie to co nim nie
            jest?
            Ja mysle, ze dzieci nalezy przestrzegac przed wrednymi, chciwymi,
            bezwzglednymi ludzmi, przed materializmem, konsumcjonizmem,
            konformizmem, brakiem skrupulow, okrucienstwem, plotkarstwem,
            chciwoscia, zawiscia, cwaniactwem, zwykla glupota itd. A to sa cechy
            o wiele trudniejsze do rozpoznania w wielu bliznich niz penis na
            wierzchu. Uczenie dzieci unikania FAKTYCZNYCH zagrozen spolecznych
            jest bez porownania bardziej skomplikowane niz zabranianie Im
            wycieczki w krzaki nad Wisla. Niestety wiekszosc rodzicow poswieca
            zbyt duzo czasu i energii na bzdety typu pornusy i ekshibicjonisci a
            za malo lub wcale nie poswieca czasu na nauke radzenia sobie z tymi
            trudniejszymi do zdefiniowania i rozpoznania zagrozeniami ze strony
            innych ludzi, ktore otaczaja nas i niszcza na codzien.
            Nalezy trzasc dupa gdy sie wychowuje dzieci ale trzeba z glowa
            wybierac powody tego potrzasania smile
            • srebrnarybka Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 08:39
              100/100
    • karola_0 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 13:45
      Popieram Cię! Mimo,że jestem mamą 2-latka.Wogóle jako matka znam
      moje dziecko i potrafie mniej wiecej przewidziec co zrobi za chwile.
      Ale przejde do sedna,sama kieruje sie troską o własne
      dziecko,sąsiedzi zarzucają mi że jestem nadopiekuńcza ale urodziłam
      zdrowe dziecko i chce aby takie było do końca zycia,sprawne! Jest
      wiele przypadków kiedy zdrowe dziecko w jednej chwili staje się
      osobą niepełnosprawna bądz przez jakieś wydarzenie
      (np.gwałt,molestowanie)ma problemy z własną psychiką. Chrońmy nasze
      dzieci bo to my ponosimy całkowitą odpowiedzialność za nasze
      pociechy!
      • lila1974 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 13:51
        Być czujnym, to nie to samo, co wisieć nad dzieckiem i przelewac na
        nie własne lęki.

        Urodziląm starszą córkę, kiedy waliły się mury WTC, mój strach o jej
        życie i zdrowie był spotęgowany przez to wydarzenie wręcz do granic
        absurdu, ale potrafiłąm się z niego otrząsnąć i dziś czuwam, ale nie
        strasze.
      • agatka_s Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 14:00
        Ja jestem trzesi cos tam w srodku, nawet jestem wrecz paronoidalna
        trzesi cos tam....

        Ale kocham swoje dziecko i walczy z tym trzesi... cos tam , w
        sobie. Walcze dla dobra dziecka. Dla jego doraznego szczescia, ale
        przede wszystkim dla jego przyszlosci. Bo wiem ze jesli nie
        okielznam tego strachu, paniki i czasem irracjonalnego widzenia
        wszelkich zagrozen tego swiata, poprostu wychowam kaleke, czlowieka
        nie umiejacego sobie radzic w roznych sytuacjach zyciowych frustrata
        i panikarza. Poprostu przewartosciowalam szczescie i dobry rozwoj
        mojego syna, kosztem mojego egoistycznego poczucia bezpieczenstwa
        (bo w tych wszystkich strachach tak naprawde chodzi o poczucie
        bezpieczenstwa NAS MATEK, nie o bezpieczenstwo naszych dzieci)

        Powiem tak: w srodku jestem 100% mama kwoka, ktora najchetniej nie
        wypuscilaby swojego kaczatka spod skrzydel, ale na codzien jestem
        bardziej jak facet-pozwalam dziecku wejsc na drzewo, nawet jesli
        wiem ze niewykluczone ze z tego drzewa zraz zleci (pisze o tym
        drzewie bo kiedys byl taki artykul, ze jak rozni sie styl wychowania
        mamy i taty pokazuje jak podchodza do tego jak pociecha zaczyna sie
        wspinac na drzewo-mama leci i sciaga z tego drzewa, krzyczac uwaj bo
        zlecisz, a tata patrzy jak dziecko wspina sie i zlatuje (czasem
        wspina sie razem).

        Moje dziecko poki co zaliczylo juz rozne sytuacje extremalne (kilka
        wypadkow itp), a mnie wlosy deba stawaly juz wielokrotnie. Ale
        dziecko zyje i poki co nie boi sie zadnych sytuacji i w zasadzie
        wszedzie wchodzi jak w maslo, probuje, smakuje roznych rzeczy, a ja
        poprostu staram sie go nie ograniczac swoim strachem (teraz to juz i
        tak nie moge, bo jest poprostu za duzy, aby mu czegos zabronic).

        A ile mnie to kosztuje wewnatrz, no to juz tylka ja wiem. (ale kto
        mowil ze wychowanie dzieci to same przyjemnosci???....)
        • lila1974 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 21.07.08, 14:20
          No to ja jestem tatą w spódnicy - Uwielbiam zachęcać moje dziewczyny
          do nowych wyzwań smile
    • aniaturek0409 Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 24.07.08, 00:03
      ja też jestem trzęsidupą, i dobrze mi z tym, bo nigdy nie darowała bym sobie, że
      przez moje wygodnictwo coś się stało mojemu dziecku. Jestem mamą 6-letniego
      synka i na podwórko czy plac zabaw wychodzimy razem, a wokół dzieci sąsiadów
      według mnie to tzw dzieci ulicy, w wieku od 4-7 lat zwartą grupą niepilnowane
      przez nikogo biegają po chodnikach i ulicach i jak widzę przez okno jakie oni
      wynajdują sobie zabawy, to włos mi się na głowie jeży. I jak tak patrzę na te
      kilkulatki puszczone w samopas to zastanawiam się kto tu jest nienormalny, ja
      czy większość wokół..........
      • 123redomino Re: Jestem trzęsidup*ą! Nie żałuję :) 26.07.08, 00:15
        To właśnie trzęsidupstwo jest wygodnictwem w najczystszej postaci.
        Trudniej towarzyszyć dziecku w pokonywaniu kolejnych wyzwań.
        Towarzyszyć to ani blokować ani też puszczać samopas. Z drugiej
        strony uważam, że to dzieci puszczane samopas mają często większą
        świadomość realnych zagrożeń niż te żyjące pod kloszem. I większą
        umiejętność ich unikania.
        p.s. zachowanie autorki wątku za trzęsidupstwo nie uważam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja