Uciekajace dziecko.Jak oduczyc?

18.07.08, 21:08

Zazwyczaj nie pytam o rady jak wychowywac moje dziecko, bo po
efektach pracy z Emka widze, ze jest dosc dobrze ulozonym
dzieckiem.... ALE... no wlasnie... nadszedl taki moment, w ktorym
kompletnie nie wiem co zrobic...

Emka od jakiegos czasu chodzi do domowego przedszkola. Co wtorek
jezdza na wycieczke na taki targ gdzie jezdzi ciuchcia, etc...
Problem polega na tym, ze gdy tylko moje dziecko znajdzie sie "na
zewnetrznym" gluchnie i po prostu ucieka... najczesciej jest to
sprint "byle dalej" a czasami to po prostu zajmowanie sie czyms co
jest tysiac razy bardziej interesujace od mamy/taty/niani
wolajacych "Emma, wracaj!"

Ona po prostu udaje, ze nie slyszy, albo ze slyszy, tylko po prostu
nie ma ochoty wrocic... tyle razy z nia rozmawialismy... spokojnie,
bez krzykow, tlumaczylismy, ze sie zgubi, ze sa auta, ze to, ze
tamto.... i nic... obiecuje jedno, a na drugi dzien jest powtorka z
rozrywki... jesli jest w budynku to wspina sie na schody, idzie tam,
gdzie nie powinna... no po prostu nie reaguje....

Przeszukalam Tracy Hogg, ale nic tam nie pisze o takim problemie,
gdyby nadal zyla to bym chyba do niej zadzwonila...

Czy ma ktos jakis sensowny pomysl na rozwiazanie tej kwestii?
    • czekola bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 18.07.08, 21:13
      Co robić? błąd już musiał być wykonany - dziecko, które ucieka i nie reaguje już
      jest nauczone, że to dorośli reagują... na dziecka ucieczki. A nie dziecko - na
      nakazy dorosłych.
      • mijaczek Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 18.07.08, 21:15
        Ok, filozofie takiego postepowania mojego dziecka rozumiem, ja sie
        pytam o to jak to naprawic. Nie pytam sie czy popelnilam blad, tylko
        jak go naprawic...

        dziekuje
        • czekola Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 18.07.08, 21:26
          Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja! Co robicie, gdy dziecko nie przychodzi
          na komunikat, że ma wracać?
          • mijaczek Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 18.07.08, 22:26
            "Dorywamy" ja, kucamy pry niej i tlumaczymy, ze jesli mama/tata wola
            to ma wrocic, mowimy rowniez o niebezpieczenstwach w stylu "tam
            jezdza auta, nie wolno uciekac bo sie zgubisz, etc".
            Nikt nigdy nie pozwala jej bezkarnie biegac jesli juz raz ja
            zawolalismy...
            Po prostu nie wiem co mam zrobic, bo tlumaczenie nie pomaga...
            • czekola Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 18.07.08, 22:28
              "Dorywamy ją" - tu pewnie tkwi problem. WY za nią gonicie, dziecko czuje się
              bezkarne i bezpieczne - rodzice, opiekunowie przybiegną.
              • alika77 Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 00:05
                > WY za nią gonicie, dziecko czuje się
                > bezkarne i bezpieczne - rodzice, opiekunowie przybiegną.

                Czekola, maja stac i czekac az wpadnie pod samochod i przyjdzie do
                nich ze zlamana reka, tak?

                Mia,a moze by tak po prostu time-out?
                • mijaczek Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 00:22
                  dokladnie - opiekunka w przedszkolu nie moze porzucac reszty dzieci
                  zeby ganiac za nia jak rowniez nie moze stosowac metody "jak sie
                  czegos przestraszy to wroci", bo w koncu odpowiada za bezpieczenstwo
                  mojego dziecka!

                  ja sie pytam o metode dyscyplinowania dziecka albo tlumaczenia,
                  ktora sprawdza sie u odpornych na logike 3-latkow....
                  • alika77 Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 00:50
                    No wlasnie... To moze by "przecwiczyc" time-out z mama i tata, bo
                    rozumiem, ze od was tez ucieka, akurat jest weekend wink moze jak
                    przez dwa-trzy dni zobaczy, ze kazda ucieczka konczy sie time-outem
                    to da jej to do myslenia...? albo moze zamiast tego jakis system
                    nagrod, tzn. obiecac jej cos za to, ze idziecie na spacer i jesli
                    nie bedzie uciekac to pojdziecie gdzies gdzie lubi/dacie jej
                    lizaka/cos tam innego. To moze brzmiec jak przekupstwo, ale
                    skutkuje, tzn. z czasem zmniejsza sie czestotliwosc nagrod i dziecko
                    przyzwyczaja sie do sluchania. Na innym forum byla mama, ktora miala
                    problem z bijacym przedszkolakiem i zrobili cos takiego, ze dostawal
                    trzy gumy "na dzien dobry" kazdego dnia i jak uderzyl jakies dziecko
                    to musial mu oddac gume, a jak nie bil to na koniec dnia gumy byly
                    dla niego. Podobno poskutkowalo, moze i tu by sie sprawdzilo, dawac
                    jej cukierki/gumy/cos tam i jak ucieknie to pani zabiera, a jak nie
                    to na koniec dnia to jest dla niej. Generalnie u dzieci (i nie
                    tylko smile lepiej dzialaja nagrody niz kary, wiec ja chyba bym poszla
                    w tym kierunku.Innych pomyslow niestety nie mam sad
                    • mijaczek Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 00:54
                      Emma latwo sie rozprasza i time outy dzialaja pod warunkiem, ze sa w
                      domu...wtedy jest stawiana do kata i moze sobie poryczec...
                      nie wiem...bedzie musiala cos wykombinowac, bo dostalam ostrzezenie,
                      ze emka nie bedzie mogla przychodzic do przedszkola kiedy dzieci
                      beda gdzies szly...
                • czekola Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 21:30
                  Zaraz ze złamaną ręką... Przez pewien czas chodzić z dzieckiem w bezpieczne
                  miejsca, gdzie nikt by za dzieckiem nie biegał. Podstawowa sprawa - musiał być
                  ten pierwszy raz, gdy ktoś pobiegł.
                  • czekola Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 21:32
                    I musi być ten pierwszy raz, gdy dziecko zobaczy, że nikt za nią nie biegnie, że
                    to ONA ma się pilnować. Innej rady nie ma.
                    • alika77 Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 22:00
                      > I musi być ten pierwszy raz, gdy dziecko zobaczy, że nikt za nią
                      nie biegnie, ż
                      > e
                      > to ONA ma się pilnować. Innej rady nie ma.

                      jasne, i za pierwszym razem jak zobaczy, ze nikt nie biegnie to od
                      razu zalapie o co chodzi i nie bedzie uciekac. zastanow sie... inna
                      rada jest, trzeba tylko ja znalezc. poza tym mowimy o trzylatku, ONA
                      ma powinna rodzicow, ale od pilnowania sa dorosli, tak stanowi prawo.
                  • alika77 Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 21:53
                    > Podstawowa sprawa - musiał być
                    > ten pierwszy raz, gdy ktoś pobiegł.

                    nie wiem czy nie zalapalas, ale autorka postu juz napisala, ze nie
                    pyta czy zrobila blad tylko co teraz z ta sytuacja zrobic. wiec
                    wszelkie gledzenie o tym, czy ktos pobiegla kiedys za nia czy nie
                    jest tak jakby bez sensu i zadnego pozytku

                    > Przez pewien czas chodzić z dzieckiem w bezpieczne
                    > miejsca, gdzie nikt by za dzieckiem nie biegał.

                    ten fragment najwidoczniej tez ominelas: autorka napisala, ze mala
                    chodzi do domowego przedszkola, gdzie sa rowniez inne dzieci i
                    chodza w rozne miejsca, nie moga chodzic wszyscy pod katem tego,
                    zeby bylo bezpiecznie dla jednej dziewczynki, ktora ucieka. a
                    opiekunka jest odpowiedzialna za wszystkie dzieci, uciekajace i
                    nieuciekajace
      • mama303 Re: bo to pewnie jest bardziej interesujace :)) 19.07.08, 22:10
        czekola napisała:

        > Co robić? błąd już musiał być wykonany - dziecko, które ucieka i
        nie reaguje ju
        > ż
        > jest nauczone, że to dorośli reagują... na dziecka ucieczki.

        A mają nie reagować?, wybacz ale to jeszcze głuptas nie jest w
        stanie przewidywać, co się stanie gdy ucieknie a nikt nie zareaguje.
    • mama-123 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 21:39
      Ja moze radzilabym szelki , ktore zaklada sie albo na klatke
      piersiowa albo na nadgarstek. Dziecko ma wtedy wiecej swobody, ale
      tez nie ucieka.
      Na poczatku mnie te szelki dziwily, zreszta nigdy ich nie
      uzywalismy, ale niektore mamy tak i chyba sie sprawdzaja.
      Z czasem moze corka bedzie chciala isc gdzies dalej, ale szelki ja
      zatrzymaja. Mozna jej wtedy powiedziec: zdejmiemy szelki, ale nie
      mozesz uciekac. Gdyby jednak uciekla, to znowu szelki i nie ma rady.
      I tak w kolko az sie nauczy.
      www.mothercare.com/gp/product/B000IEYPO0/sr=1-2/qid=1216496319/ref=sr_1_2/026-6191629-0264426?ie=UTF8&mcb=core
    • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 22:14
      mijaczek napisała:

      > Emka od jakiegos czasu chodzi do domowego przedszkola. Co wtorek
      > jezdza na wycieczke na taki targ gdzie jezdzi ciuchcia, etc...


      A cóz to za przedszkole? gromadka maluchów na jakims targu? powinny
      mieć ogrodzone podwórko do zabawy i już.
      • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 22:21
        > A cóz to za przedszkole? gromadka maluchów na jakims targu?
        powinny
        > mieć ogrodzone podwórko do zabawy i już.

        doczytaj: domowe przedszkole, sama zacytowalas to po co pytanie
        jakie? a to dzieci musza siedziec w budynku albo na podworku? nie
        moga isc sobie w inne miejsce, gdzie jest ciekawie i sie dobrze
        bawia?
        • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 22:28
          alika77 napisała:

          > nie
          > moga isc sobie w inne miejsce, gdzie jest ciekawie i sie dobrze
          > bawia?

          Jasne super ubaw szczególnie dla tego uciekającego smile
          • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 22:32
            a dlaczego maja wszyscy rezygnowac z czegos, tylko dlatego, ze jedno
            dziecko ucieka? poza tym to, ze ucieka nie oznacza, ze jej sie nie
            podoba, bo ucieka tez w innych miejscach, na przyklad kiedy jest z
            rodzciami.
            • verdana Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 22:46
              Jesli macie pod opieką jeszcze inne dzieci - to będzie trudno.
              Na mojego uciekajacego trzylatka zadzialała bezbłednie jedna kara.
              Natychmiastowy, bezapelacyjny powrót do domu , mimo obiecanych na
              spacerze przyjemnosci. Zamiast do parku i na ciastko, jak bylo
              obiecane zlapany uciekinier został z miejsca przyprowadzony do domu,
              gdzie spedził resztę dnia w niełasce (zepsules nam wszystkim
              przyjemność, to teraz nie proś, zebysmy sie z toba bawili. Moglismy
              byc na miłym spacerze, a tylko ty jestes winny, ze trzeba było
              wrocic do domu). Przed kilkoma nastepnymi spacrami zostalo
              powiedziane, ze proba ucieczki to powrot - nawet, gdybyśmy szli na
              loy czy do kina.
              Podziałalo od pierwszego razu. Ale bylo nieprzyjemnie - dziecko
              plakalao rozpaczliwie całą droge do domu i pochlipywało caly dzień -
              nie pcieszane przez nikogo. Myslę jednak, ze w tak niebezpiecznej
              sytuacji - warto.
              • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 22:50
                Sposob zapewne dobry, byc moze ja kiedys wykorzystam (do tej pory
                moje dziecko nie uciekalo i nie ucieka, ale wszystko przed nami),
                gorzej, jak maluch sie wycwani i ucieka tylko w sytuacjach, gdzie
                nie ryzykuje utrata zadnych przyjemnosci, czyli np. na spacerze jest
                idealny, a rozkow dostaje jak jedziesz z nim cos zalatwic i po
                prostu musisz tam jechac - i co wtedy?
                • turzyca Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 13:41
                  Zapowiedziec na koniec zalatwiania spraw przyjemnosc? Jak dziecko bedzie
                  grzeczne to bedzie mila koncowka, jak nie, to po zalatwieniu ostatniej sprawy
                  powrot do domu bez atrakcji?
                  • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 16:52
                    no tak, ale 1) nie zawsze jest mozliwosc "przyjemnosci", bo sa takie
                    dni, kiedy po prostu nie ma na to czasu, 2) jak masz do zrobienia
                    cos, co zajmie pare godzin, to wizja loda czy czegos za te pare
                    godzin jest rownie odlegla jak ksiezyc, wiec dziecko najzwyczajniej
                    nie wytrzyma.
                    nie neguje sposobu, uwazam, ze jest jak najbardziej dobry i na pewno
                    w wiekszosci przypadkow skutkuje. tak sobie tylko teoretyzuje, co tu
                    zrobic z bardziej opornymi egemplarzami... wink
                    • verdana Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 19:45
                      To jest jedyny niemal wypadek, kiedy dopuszczam kłamstwo wobec
                      dziecka - po prostu naezy dziecku powiedzieć "planowalam,że teraz
                      pójdziemy na lody, ale z uciekajacym dzieckiem nie pojdę". Nie lubie
                      oszukiwania dziecka, ale w tym wypadku - bezpieczeństwo wazniejsze.
            • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 23:35
              alika77 napisała:

              > a dlaczego maja wszyscy rezygnowac z czegos, tylko dlatego, ze
              jedno
              > dziecko ucieka?

              Dla bezpieczeństwa całej gromadki maluchów, to chyba oczywiste. Co
              zrobisz? zaczniesz gonic to jedno a reszte zostawisz czy olejesz to
              uciekające? a jak trafi sie dwoje uciekajacych w różne strony? U dwu
              czy trzylatków to sie zdarza dośc często.
              • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 23:39
                > > a dlaczego maja wszyscy rezygnowac z czegos, tylko dlatego, ze
                > jedno
                > > dziecko ucieka?
                >
                > Dla bezpieczeństwa całej gromadki maluchów, to chyba oczywiste. Co
                > zrobisz? zaczniesz gonic to jedno a reszte zostawisz czy olejesz
                to
                > uciekające? a jak trafi sie dwoje uciekajacych w różne strony? U
                dwu
                > czy trzylatków to sie zdarza dośc często.

                no dobrze, ale mowimy o domowym przedszkolu - autorka postu daje
                corke pod opieke kogos, kto takowe prowadzi. wiec nie mozna wymagac,
                zeby opiekunka i reszta dzieci rezygnowaly z czegos, bo jedno z
                dzieci ucieka. rozwiazaniem jest znalezc sposob na zakonczenie
                ucieczek, a nie zakonczenie wycieczek.
                • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 19.07.08, 23:44
                  alika77 napisała:

                  >
                  > no dobrze, ale mowimy o domowym przedszkolu - autorka postu daje
                  > corke pod opieke kogos, kto takowe prowadzi. wiec nie mozna
                  wymagac,
                  > zeby opiekunka i reszta dzieci rezygnowaly z czegos, bo jedno z
                  > dzieci ucieka.

                  Domowe czy nie-domowe - przedewszystkim zapewnienie bezpieczeństwa a
                  potem pomysły na rozrywkę
                  • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 00:00
                    jezeli rodzice zatroszcza sie o to, zeby dzieci nie uciekaly to
                    wtedy bedzie i bezpiecznie i ciekawie. ale rozumiem, ze ty bys
                    zamknela dzieciaki w pomieszczeniu z gumowymi scianami, podloga i
                    bez okien - moze by sie troche ponudzily, ale przynajmniej by byly
                    bezpieczne...
                    • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 00:16
                      alika77 napisała:

                      > jezeli rodzice zatroszcza sie o to, zeby dzieci nie uciekaly to
                      > wtedy bedzie i bezpiecznie i ciekawie.

                      Rodzice sie troszczą ale czasem kilkulatki muszą wyrosnąć smile
                      Mojej córce się to zdarzało a dzisiaj akurat miałam okazje na
                      pewnej imprezce poobserwować 2,5 latniego notorycznie uciekajacego
                      mamie smyka.
                      Będzie się to zdarzac jak świat światem, jak ktos nie bierze tego
                      pod uwage to niech sie za prowadzenie przedszkola nie zabiera.

                      > ale rozumiem, ze ty bys
                      > zamknela dzieciaki w pomieszczeniu z gumowymi scianami, podloga i
                      > bez okien - moze by sie troche ponudzily, ale przynajmniej by byly
                      > bezpieczne...

                      Na otoczonym i bezpiecznym placu zabaw małe dzieciaki sie nie nudzą
                      a przynajmniej nie pouciekają opiekunom.
                      • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 00:35
                        wiec jak to sie ma do tego, ze tyle razy widzialam wycieczki
                        przedszkolakow, jak rowniez sama w takowych uczestniczylam?
                        • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 14:24
                          alika77 napisała:

                          > wiec jak to sie ma do tego, ze tyle razy widzialam wycieczki
                          > przedszkolakow, jak rowniez sama w takowych uczestniczylam?

                          Najmłodsze grupy raczej są wykluczane z wycieczek przedszkolnych a
                          jeśli juz to idzie z maluchami kilku opiekunów /często dodatkowo ida
                          rodzice do pomocy/
                          • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 20.07.08, 16:48

                            > Najmłodsze grupy raczej są wykluczane z wycieczek przedszkolnych a
                            > jeśli juz to idzie z maluchami kilku opiekunów /często dodatkowo
                            ida
                            > rodzice do pomocy/

                            rodzicow nigdy nie widzialam na wycieczkach, jak rowniez nie
                            przypominam sobie zeby jacys chodzili z nami. opiekunek moze byc i
                            trzy, ale dzieci tez jest wiecej, wiec na jedno wychodzi. troje
                            dzieci ucieka, kazda pani biegnie za jednym, pozostale 10 czy 15
                            pozostaje bez opieki. wiec...?
                            poza tym jako 4-5-letnie (dobrze czytasz) dziecko jezdzilam razem z
                            bratem na tygodniowe kolonie przedszkolne nad morze. opiekunki mialy
                            kilkanascioro dzieci pod opieka 24h/dobe i to w dodatku nad morzem.
                            wiec Twoj pomysl, zeby nie wychodzic nigdzie z dziecmi wydaje mi sie
                            tak jakby bez sensu...
                            • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 19:28
                              alika77 napisała:

                              > rodzicow nigdy nie widzialam na wycieczkach, jak rowniez nie
                              > przypominam sobie zeby jacys chodzili z nami.

                              A u mnie zawsze idą dodatkowo rodzice a trzylatki w ogóle nie
                              chodzą/nie jeżdżą na wycieczki do zatłoczonych miejsc. I słusznie -
                              ani im to zbytnio nie potrzebne do szczęscia /i męczące/ani
                              bezpieczne.

                              > poza tym jako 4-5-letnie (dobrze czytasz) dziecko jezdzilam razem
                              z
                              > bratem na tygodniowe kolonie przedszkolne nad morze. opiekunki
                              mialy
                              > kilkanascioro dzieci pod opieka 24h/dobe i to w dodatku nad
                              morzem.
                              > wiec Twoj pomysl, zeby nie wychodzic nigdzie z dziecmi wydaje mi
                              sie
                              > tak jakby bez sensu...

                              A mnie się wydaje bezsensem chodzenie z gromadką malutkich dzieci w
                              miejsca gdzie nie można im zapewnić opieki.
                              • alika77 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 19:45
                                > A mnie się wydaje bezsensem chodzenie z gromadką malutkich dzieci
                                w
                                > miejsca gdzie nie można im zapewnić opieki.

                                jednak nam jakos zapewniono opieke, bo wszyscy zawsze wracali cali i
                                zdrowi, a do tego szczesliwi, wiec dla Ciebie to moze byc bezsensem,
                                a dla mnie to jest "sensem"
                                • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 20:01
                                  alika77 napisała:

                                  > jednak nam jakos zapewniono opieke, bo wszyscy zawsze wracali cali
                                  i
                                  > zdrowi, a do tego szczesliwi

                                  Może dużo mieliście szczęścia wink
    • tijgertje Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 21.07.08, 09:25
      Mijaczku, doskonale znam ten problemsad Moj mlody ma 4,5 roku i
      zachowuje sie dokladnie tak samo.Ze wzgledu na niektore zachowania
      przerabiamy nawet obserwacje i testy psychologiczne, ciekawa jestem,
      czy specjalisciu cos poradza, choc psycholozka ostatnio uprzedzila,
      ze cudow mam sie nie spodziewac, bo on juz taki jestuncertain Mlody jak
      tylko zobaczy cos interesujacego, to mimo, ze zna doskonale reguly i
      inne dzieciaki w szkole poucza, jak sie maja zachowywac, to sam sie
      do nich nie stosujesad Myslelismy nawet, ze on autentycznie nie
      slyszy, ale okazalo sie, ze sluch ma wysmienity. Widzi cos
      interesujacego, to natychmiast MUSI to zbadac i caly swiat przestaje
      dla niego istniec. Nie pomagalo wiazanie na smyczy, kary,
      tlumaczenia, natychmiastowe powroty do domu, wiec kazde zakupy to
      stres gigant. Ze wzgledu na prace meza ja musze robic wszystkie
      zakupy, a nikt nie moze dziecka w tym czasie pilnowac). Staram sie
      wypady ograniczac do minimum, ale trudno zamknac dzieciaka w domusad
      Biegac za nim musze niestety, bo kilka razy mu sie chowalam,
      obserwujac jak sie zachowa. Jak zobaczylam, ze bierze za reke obca
      kobiete (nie ona jego!), pytajac, czy moze u niej mieszkac, to
      wymieklamuncertain Takie numery robil nam kilka razy, jak sie obrazil, bo
      mama czy tata chcial na przyklad isc w innym kierunku. Utrudnia to
      zycie okropnie, ale tez nie wiem, co z tym zrobic. Jak mlody zwiewa
      mimo ostrzezen, to biore za reke i nie puszczam az do domu, mimo
      wrzaskow i wyrywania, tlumacze spokojnie, dlaczego to robie i czasem
      mlody sie uspokaja i proponuje, ze to on mnie za reke bedzie
      trzymal. Czasem jest to minuta, czasem faktycznie idzie grzecznie ze
      mna jak modelowe dzieckosmile trudno dzieciaka przewidziec,
      dowiedzialam sie ostatnio po testach, ze rozwoj spoleczno-
      emocjonalny ma ciut do tylu, za to inteligencja wyprzedza reszte o 2-
      3 lata i maluch po prostu nie potrafi sobie z tym poradzic, chec
      odkrywania jest zbyt silna, a umiejetnosc przewidywania konsekwencji
      zachowania nadal w powijakach. Po wakacjach mamy dostac wytyczne,
      jak z nim pracowac, na razie jakos sobie radzimy. Im mniej nowych
      bodzcow, tym dziecko fajniejsze. Jest zbyt otwarty na ludzi, nikogo
      sie nie boi, poszedlby z kazdym i madre rady tego niestety nie
      zmienia. musi dorosnac i tyle, uczyc sie przez doswiadczanie roznych
      sytuacji, wiec zamykanie w domu daloby wrecz odwrotny skutek.
      Jedynie konsekwencja i powtarzanie tych samych rzeczy miliony razy
      cos daje. Moj urwis wolania autentycznie nie slyszy, nie tak, jak
      dzieciaki, ktore widzialam, zwiewajace tym szybciej, im mama
      glosniej wola, jeszcze z szerokim usmiechem na buzismile
    • madame_edith Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 21.07.08, 14:51
      Nie wiem Mijaczku czy ktoś Ci już to doradzał, ale mojego syna
      ucieczkowe zapędy spacyfikowałam raz na zawsze już dawno temu.
      Dowiedział się, że jeśli będzie zwiewał, to bedziemy chodzić za
      rączkę jak z maluszkiem. I faktycznie jak mu się zdarzyło dawno temu
      wyrwać to potem całą drogę szedł na uwięzi. Ponieważ on uwielbia
      chodzić koło mnie, ale nie za rękę to podziałało od razu. Przy
      przechodzeniu przez ulicę też od dawna wie, że musi podać rękę i
      wręcz się jej domaga, bo inaczej musi iść za rękę całą drogę. I jak
      krzyknę "Stój", to się zatrzymuje w pół kroku. Inna sprawa, że jak
      ja to krzyczę to się zatrzymuje pół ulicy wink
      • tijgertje Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 21.07.08, 19:42
        madame_edith napisała:
        Nie wiem Mijaczku czy ktoś Ci już to doradzał, ale mojego syna
        > ucieczkowe zapędy spacyfikowałam raz na zawsze już dawno temu.
        > Dowiedział się, że jeśli będzie zwiewał, to bedziemy chodzić za
        > rączkę jak z maluszkiem. I faktycznie jak mu się zdarzyło dawno
        temu
        > wyrwać to potem całą drogę szedł na uwięzi.

        Nie wiem, czy czytalas mojego posta powyzej? Robie tak samo i
        u "normalnych"dzieci to dziala, moj syn jak tylko zobaczy cos
        interesujacego, natychmiast ZAPOMINA wszystkie reguly. Obiecuje
        poprawe srednio 6 razy na godzine, po 2 minutach potrafi robic to
        samo, za co zostal ukarany. W szkole strasznie ciezki zywot z nim
        maja, mimo,z e jest wyjatkowo pogodnym dzieckiem i zazwyczaj
        problemow nie sprawia, to jednak czasem ywglada to tak, ze NIC nie
        dziala i nic nie jest w stanie wplynac na zmiane jego zachowania.
        Podobno ma z tego wyrosnac. Zobaczymy.
        • mijaczek Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 00:30
          Wczoraj dziewczyny pisalam wam wszystkim odpowiedz zbiorcza, ale
          niestety szlag trafil moj komputer i tak sie wkurzylam, ze przepadl
          caly moj post, ze nie chcialo mi sie nawet wchodzic na forum...

          Nie jestem w stanie odtworzyc calej mojej wypowiedzi, ale generalnie
          point byl taki -

          dziekuje za udzial paniom, ktore mialy straszliwie "yntelygentne"
          rzeczy do powiedzenia nie na temat... nie mam zamiaru tutaj opisywac
          historii mojego zycia, zebyscie szanowne zrozumialy co i jak. Nie
          kazde przedszkole musi wygladac jak to, w waszej wyobrazni i nie
          kazdy musi wychowywac dziecko tak jak wy...

          Poprosilam o rade dotyczaca zmiany zachowania mojego dziecka a co
          niektore panie tutaj mowia o zmianie warunkow zewnetrznych, o tym,
          ze dzieci popwinny byc za ogrodzeniem... NIE! dziecko musi umiec sie
          zachowac odpowiednio, a nie zamykac je w klatce, zeby nie mialo
          mozliwosci inaczej sie zachowac.

          Emma potrafi zachowywac sie jak cywilizowany czlowiek w wielu
          miejscach, rozumie wiele zasad dotyczacych zycia i kohabitacji, ale
          ta jedna kwestia po prostu do niej nie dociera....
          • mama303 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 19:35
            mijaczek napisała:

            > NIE! dziecko musi umiec sie
            > zachowac odpowiednio, a nie zamykac je w klatce, zeby nie mialo
            > mozliwosci inaczej sie zachowac.

            Małe dziecko ma prawo jeszcze nie umieć i własnie Twoje nie umie smile
            i dlatego zanim sie nauczy lepiej skupić się na zapewnieniu mu
            bezpieczeństwa nie w klatce tylko na placu zabaw gdzie pomysłowa
            opiekunka nie pozwoli się dziecku nudzić.
            >
            > Emma potrafi zachowywac sie jak cywilizowany czlowiek w wielu
            > miejscach, rozumie wiele zasad dotyczacych zycia i kohabitacji,
            ale
            > ta jedna kwestia po prostu do niej nie dociera....

            A no właśnie!
            Można tego dziecko stopniowo nauczyć ale zanim sie nie nauczy lepiej
            nie ryzykować. Ja swoje uczyłam sposobem - ucieczka = powrót do
            domu. To dośc skuteczna metoda ale oczywiscie nie sprawdzi sie w
            przypadku kilkorga dzieci.
            • mijaczek Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 20:47
              Kazde przedszkole, szczegolnie te domwe, rzadzi sie wlasnymi prawami
              i kiedy zapisujemy dziecko do przedszkola godzimy sie na te
              warunki...

              Nie chcialam tego robic, ale jak widac ludzie nie potrafia wyjsc
              poza ramy swojego umyslu, wiec wytlumacze szanownym kolezankom, ze
              mieszkam w Stanach, na odludziu, do najblizszego sklepu mam 10km, do
              przedszkola okolo 20km, do najblizszego placu zabaw/parku 15km...
              jesli wychodze z domu to najczesciej nie na 20 minut i planuje wtedy
              zrobic jak najwiecej... zeby znalezc w okolicy przedszkole, w ktorym
              byloby miejsce dla mojej corki, ktore by mialo dobre referencje i
              przystepna cene musialam sporo sie naszukac, wiec prosze sobie swoje
              komentarze wsadzic w kieszen...

              Rady w stylu "mam fajna rade, ale ona odnosi sie do innego problemu"
              mozna naprawde pominac, bo co one maja wniesc do mojej konretnej
              sytuacji, w ktorej to [wiem!] istnieje rozwiazanie...

              Emma jest niesamowicie inteligentna i przez to ciekawa swiata, ale
              nawet inteligentnym i ciekawym dzieciom trzeba stawiac granice i tym
              bardziej wymagac, zeby je rozumialy... szukam tutaj rad ludzi,
              ktorzy pomoga mi dotrzec do mojego dziecka rozumiejac rozne warunki
              i specyfike naszego zycia... to, ze mozna dziecko na placu zabaw i w
              domu trzymac to ja wiem, ale niestety, zycie rowniez polega na tym,
              zeby moc z dzieckiem pojsc w miejsce publiczne...
              • iwpal Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 20:59
                No dobra, jak już wszystkim nawrzucałas, bo masz "takie i takie
                warunki", to powinnas zrozumiec, ze jezeli dziecko ucieka i nie
                rozumie zagrożeń (a 3-latem ma prawo nie rozumiec, chociaz jeżeli
                jest tak superinteligentna, jak piszesz, to nie bardzo rozumiem,
                dlaczego miałaby nie rozumieć, ze uciekać nie wolno), bo np. łatwo
                sie rozprasza różnymi bodźcami, to rada jest jedna: złapać za rękę i
                nie puszczać. Jezeli nadal bedzie uciekała przed siebie, gdzie oczy
                poniosa (bo sie rozproszyła różnymi bodźcami i ją poniosły), to
                prawdopodobnie będziecie musieli poszukac specjalisty (pewnie dalej
                niż na odludziu). Jezeli inteligentne dziecko w wielu sytuacjach
                zachowuje sie "nieodpowiednio" (wg Twojego określenia), to zwykle ma
                to swoje nazwy (a kody w ICD-10 sa wspólne dla medycyny na całym
                świecie).
                I nie licz na to, ze ktoś, kto na oczy nie widział Twojego dziecka,
                da Ci złotą radę "jak oduczyć" i ta rada bedzie Ci sie podobała.
                • tijgertje Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 22.07.08, 23:28
                  iwpal napisała:

                  3-latem ma prawo nie rozumiec, chociaz jeżeli
                  > jest tak superinteligentna, jak piszesz, to nie bardzo rozumiem,
                  > dlaczego miałaby nie rozumieć, ze uciekać nie wolno

                  Ano dlatego, ze inteligencja to nie to samo co rozwoj spoleczno
                  emocjonalny, ktory z IQ ma niewiele wspolnego. Wybitni ludzie (nie
                  tylko dzieci) wielokrotnie potrafia rozwiazywac bardzo trudne
                  zagadnienia, a w prostych zyciowych sytuacjach nie potrafia sie
                  zachowac.

                  Mijaczku, zycie ci duuuzo cierpliwosci. Badz konsekwentna i
                  cierpliwa, tlumacz, jak ucieka to bez wzgledu na protesty trzymaj
                  twardo za lapke. Emka z tego wyrosnie, a pani z przedszkola niech ja
                  trzyma, albo sprobuje wiazac na smyczy. Innego wyjscia nie widzesad
                  Bylam w Stanach na 2-tygodniowych wakacjach, wcale nie na odludziu i
                  myslalam,ze zwariuje. W Wiatrakowie w promieniu 50km mamy 3 ogrody
                  zoologiczne i mnooostwo parkow rozrywki, muzeow, placow zabaw
                  wewnatrz i na zewnatrz, a w Stanach zywcem nie bylo co z dzieckiem
                  zrobic, zwlaszcza, jak sie nie chcialo godzinami w samochodzie
                  siedziecsad Nie wybierasz sie z powrotem ? wink
                  • iwpal Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 23.07.08, 05:13
                    >tijgertje napisała:

                    > iwpal napisała:
                    >
                    > 3-latem ma prawo nie rozumiec, chociaz jeżeli
                    > > jest tak superinteligentna, jak piszesz, to nie bardzo rozumiem,
                    > > dlaczego miałaby nie rozumieć, ze uciekać nie wolno
                    >
                    > Ano dlatego, ze inteligencja to nie to samo co rozwoj spoleczno
                    > emocjonalny, ktory z IQ ma niewiele wspolnego. Wybitni ludzie (nie
                    > tylko dzieci) wielokrotnie potrafia rozwiazywac bardzo trudne
                    > zagadnienia, a w prostych zyciowych sytuacjach nie potrafia sie
                    > zachowac. <<<<

                    Ano nie do końca, gdyż zwykle te obszary ida mniej więce w harmonii.
                    A ci wybitni, których przywołujesz niejednokrotnie mają - nazwane
                    już dzisiaj - zaburzenia (od ADHD po zespół Aspergera i inne mniej
                    wyraziste).
                    Pracuje z dziećmi od dawna (jestem psychologiem dziecięcym) i jeżeli
                    jest opisywana duża różnica pomiedzy inteligencją a pozostałymi
                    obszarami, to zapala mi sie czerwona lampka.
                    I wcale nie zamierzam pocieszać, ze to samo minie, bo czasem można
                    czekac i czekac, i czekać, i czekać.....
              • mama-123 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 23.07.08, 11:03
                mijaczek napisala:

                Emma jest niesamowicie inteligentna i przez to ciekawa swiata, ale
                nawet inteligentnym i ciekawym dzieciom trzeba stawiac granice i tym
                bardziej wymagac, zeby je rozumialy... szukam tutaj rad ludzi,
                ktorzy pomoga mi dotrzec do mojego dziecka rozumiejac rozne warunki
                i specyfike naszego zycia... to, ze mozna dziecko na placu zabaw i w
                domu trzymac to ja wiem, ale niestety, zycie rowniez polega na tym,
                zeby moc z dzieckiem pojsc w miejsce publiczne...

                dlatego wlasnie powinnas sie nie bac wymagac o swojej corki zeby Cie
                sluchala. W tym przypadku jest to rzecz bardzo wazna, bo chodzi tu o
                bezpieczenstwo. Postaw ulitatum ( albo idziesz przy mnie albo
                idziemy do domu) albo uzyj tej tzw smyczy (bo wtedy corka bedzie
                miala troche swobody ale i bezpieczenstwa).
                W domowym przedszkolu podobnie: albo idzie z grupa albo jesli nie to
                bedzie na tych szelkach. Krotka pilka. Jestem pewna, ze to zrozumie
                i sie dostosuje.
    • goania4 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 25.07.08, 10:22
      Całkiem niedawno miałam zbliżony problem ze swoją 2,5 letnią
      córeczką...dodtakowo jeszcze histeryzowała, a ucieczki na spacerach
      były codziennością dość koszmarną. Nie pomagały zakazy, kary,
      przekupstwo itd. Nie umiałam sobie z tym poradzić sama więc wybrałam
      się do psychologa po poradę...w następstwie powyższego, naszej
      determinacji w konsekwencji i współpracy Ali histerie przeszły po
      tygodniu, a co do ucieczek, to chciałam przekazać sugestie
      specjalisty na ten temat...i może Ci pomogą...Dziecko zawsze słyszy,
      że jest wołane i rozumie treść polecenia...problem w tym, że go nie
      wykonuje względnie na nie nie reaguje...powodem tego może być to, że
      w jego mniemaniu ono wie lepiej co można, a czego nie w pewnych
      okolicznościach i nic sobie nie robi z krzyczacych opiekunów
      etc...sugestią pani psycholog było działanie polegające na
      wyrobieniu w dziecku poczucia, ze to mama/tata/opiekun wie lepiej,
      bo jest mądry, dorosły. Można tego dokonać za pomocą małych kroczków
      w naszej codzinności...dziecko coś robi i mu nie wychodzi? nasza
      reakcja - ooo nie wiesz?...a ja wiem, bo jestem dorosła i ci pomogę
      itd. Za każdym razem, gdy dziecko z czymś ma problem lub o coś nas
      pyta należy zaznaczyć tę naszą przewagę wieku/dorosłości i przede
      wszystkim mądrości, dzięki czemu dziecko zacznie sobie zdawać
      sprawę, że rodzic wie wszystko czego ono nie wie i z czym ma
      problem...w końcu załapie na tych drobnostkach, że mama wie lepiej i
      zacznie to przekładać na inne sytuacje i kiedy mama je zawała gdy
      przyjdzie mu do głowy np: chęc ucieczki, a mama powie, że nie wolno
      pomyśli, że rzeczywiście, bo mama wie lepiej.Tak mi przedstawiła
      propozycję rozwiązania moich problemów specjalistka i odkąd
      stosujemy tę metodę spacery stały sie znacznie przyjemniejsze,
      przede wszystkim bezpieczniejsze dla dziecka...mówiąc szczerze moja
      córka nadal, choć sporadycznie ucieka ale nawet przy tych rzadkich
      wybrykach zatrzyma się, obejrzy za siebie i popatrzy na
      mnie...czasami próbuje tłumaczyć dlaczego tam własnie biegnie.
      Osobiście widzę duże postępy...czy metoda jest skuteczna zawsze?
      tego niestety nie wiem ale zdałam sobie sprawę z faktu, ze moje
      dziecko zawsze słucha i rozumie i po pewnym czasie umie
      wykorzystywac tę wiedzę.Życzę Ci powodzenia.
      pozdrawiam
      • mijaczek Ciag dalszy naszej historii 29.07.08, 00:56
        Jakis czas nie pisalam, bo zaczely nastepowac zmiany w zachowaniu
        Emmy i nie chcialam zbyt pochopnie chwalic dnia przed zachodem
        slonca, ale generalnie mam dobre wiadomosci...

        Zanim jednak przejde do wiadomosci o mojej corce chcialabym
        podziekowac wszystkim za wypowiedzi i za ich przemyslenia...

        Po pierwsze - nie zmienilismy podejscia do Emmy... nadal
        tlumaczylismy jej spokojnie, ze nie moze uciekac, ze auta sa
        niebezpieczne, ze moze sie zgubic, etc.

        Po drugie - nie dalam sie zwariowac i ani nie wypisalam Emmy z
        przedszkola, ani nie poddawalam w watpliwosc inteligencji mojego
        dziecka...

        I....? Od jakiegos czasu Emma przestala uciekac.... gdy idziemy z
        nia na spacer przypomina nam, ze trzeba trzymac raczke, bo auta
        jezdza, jesli nawet gdzies tam sobie pobiegnie to odwraca sie i
        czeka na nasza reakcje...

        Jest lepiej. Jutro wielka proba, kolejna wycieczka na wielki
        targ...zdam relacje po odebraniu Emki z przedszkola...
        • moninia2000 Kochany mijaczku! 31.07.08, 14:23
          Dopiero co zauwazylam Twojego posta.
          OK, miejmy nadzieje, ze juz po nic pisze, ale powiem pare slow od
          siebiesmile
          Nasza Amaya ma wlasnie skonczyc 3 latka. Okres uciekania ma juz za
          soba (na cale szczescie, uff), jednak bylo b.ciezko. Szczegolnie,
          gdy krytykowali nasze zachowanie w stosunku do malej znajomi czy
          rodzina, dla ktorych wyjsciem byla ostra kara, klaps czy po prostu
          cos mocnego..
          My jednak wciaz i cierpliwie powtarzalismy malej, ze nie wolno
          uciekac, tlumaczac dlaczego , potem tez bralismy za raczke do
          odwolania hihi, a ze za reke za bardzo nie lubila, to Ja meczylo..
          Jednak nie bylo cudu..
          Czas sam naprawil wszystko, nagle ktoregos dnia malenka zaczela sama
          prosic, zeby isc za reke w mscach niebezpiecznych, zauwazac
          samochody i ulice, przestala uciekac (stopniowo) i stala sie
          naprawde grzeczna panienka!
          Najlepsze, ze dziecko rownolegle wiekiem +- wychowywane zawsze
          ostro, ktore nigdy nie uciekalo, bo zaraz dostawalo itp...zaczelo w
          koncu uciekac i po tym calym ostrym wychowaniu, gdy ida razem, to
          wynikiem jest grzeczna Majuchna i niegrzeczny chlopiec, ktory wciaz
          ucieka nic juz sobie nie robiac z krzykow matki czy klapsow
          desperacji..
          Wierze, ze Emka zacznie Was sluchac, uciekanie nie jest
          zlosliwoscia przeciez, co zapewne wiesz, ale wynikiem Jej bogatego
          wnetrza i przezyc, ktore powoduja, ze cos Ja ciagnie i gna naprzodsmile
          Tak widze to u Amayi..Ona jest b.inteligentna, chce poznawac swiat i
          czasem sie zapomina..
          Powodzenia!
    • adina_1 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 01.08.08, 20:51
      Spróbuj tak: jeśli będziesz mi uciekać- idziesz ze mna za rękę. I za
      każdym razem, kiedy Cię nie posłucha bierzesz córcię za rękę. Musisz
      być przy tym bardzo konsekwenta. Po mięsiącu pracy z moimi
      bliźniakami widzę efekty. Nie jest jeszcze idealnie, ale się nie
      załamuję.

      Pozdrawiam.
      • iguana-0 Re: Uciekajace dziecko.Jak oduczyc? 02.08.08, 21:01
        U nas tez pomogła metoda"za rękę"widziałam ja kiedyś w "Super Niani"jak mała
        uciekała to ja ostrzegałam ze jak jeszcze raz ucieknie to będzie szła za rękę i
        konsekwentnie sie tego trzymałam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja