jak kochac dziecko?help...

26.07.08, 22:29
Kiedy urodzilam Anie mialam 35 lat. Moze to i pozno, moze zbyt dlugo bylam
singlem, niezaleznym,zbuntowanym, silnym singlem, ktory wszystko co ma i kim
jest,zawdziecza sobie. Skonczylam studia, na ktore ciezko sie dostac bez
tzw.'chodow', pracowalam w ciekawych, prestizowych miejscach, ja corka robola
i gryzipiorki (?). Wszystko ladnie pieknie, a kiedy urodzila sie Ania wpadlam
w panike. Nie umialam sobie z nia w zaden sposob poradzic - nie wychodzilo ani
karmienie, ani kolysanie (nie chcialam jej lulac, zaslanaijac sie zmeczeniem).
Potem polozylam totalnie kwestie wychowania, wracajac do pracy kiedy Ania
miala pol roku,zatrudnilam nianke zamiast bawic dziecko osobiscie. Potem nie
nauczylam Ani siadc na nocnik....
Ale do rzeczy. NIE UMIEM BYC MATKA. W domu rodzinnym bylam przez swoja matke
odpychana, moze i kochana,ale niekoniecznie. Nie spodziewalam sie od matki
niczego dobrego - kiedy po raz 1 od kilkunastu lat mnie przytulila, i kiedy
zaplakala na moim slubie zesztywnialam i zdebialam zamiast wtulic sie w nia.
Matka zawsze mowila mi, ze ja bede beznadziejna matka i nie warto zebym miala
dzieci.
Te wszystkie zle slowa zatruly mnie do tego stopnia, ze nie zawsze potrafie
kochac moja Coreczke. cale szczescie, ze pilnuje sie bardzo, ale nie w tym
rzecz, zeby sie pilnowac z tym. Pomozcie, co mam sobie powiedziec, jak sie
pozbierac, zeby nie zafundowac mojemu dziecku powtorki z mojego dziecinstwa...
    • obyoby10 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 00:25
      Kochasz swoją córeczkę, jestem tego pewna.
      Moja przyjaciólka oczekuje dziecka, też jest już po trzydziestce i
      zawsze powtarzała, że nie będzie miec dzieci, bo nie chce. Kiedy się
      jednak zdecydowała, pragnęła miec chłopca, była wręcz pewna, ze to
      będzie chłopiec, więc gdy lekarz na usg zapewnił, że to dziewczynka,
      wpadła w popłoch. Wiesz dlaczego? Bo miała bardzo podobne do Ciebie
      relacje z matką i przyznała mi, że boi sie , czy "będzie umiała być
      mamą dla dziewczynki".
      Myślę, że powinnaś postawić grubą krechę między tym, co było, a tym,
      co jest.
      Miałaś kiepskie relacje z matką, nie najlepiej wspominasz
      dzieciństwo - bywa, nie rozpamiętuj...Potem szłaś przebojem przez
      życie, sama dochodząc tam, dokąd chciałaś - studia, sukcesy w pracy.
      Tak było.
      Teraz jesteś mamą Ani - nadal idziesz przebojem przez życie, nadal
      masz swoją pracę, ale teraz wszystko już się zmieniło. Priorytetem
      chyba jednak powinna być Ona...I mówię to jako matka aktywna
      zawodowo (wróciłam do pracy, gdy mała miała 4 miesiące), która
      każdego dnia szarpie się, starając się godzić pracę z wychowywaniem
      dziecka - jak większość z nas.
      Może jesteś po prostu tą szarpaniną zmęczona? Wiem po sobie, że
      ilekroć sytuacja w pracy stawała się gorąca, natychmiast odbijało
      się to na moim stosunku do dziecka: zmęczenie, stres - mniej
      cierpliwości - irytacja - poczucie winy, refleksje typu: jestem złą
      matką - szukanie przyczyn bycia złą matką.
      Czasem wystarczy trochę odpocząć, by zmieniła się perspektywa...
      Zapomnij o swojej matce - nie jesteś nią, nie popełnisz tych samych
      błędów, co ona. Przykład: moja mama miała traumatyczne dzieciństwo -
      była bita i upakarzana przez swoją matkę. Mnie nigdy nie uderzyła,
      nie upokorzyła, jest najcierpliwszą, najczulszą, najkochańszą matką
      pod słońcem. Nie powieliła scenariusza z dzieciństwa... Ty też tego
      nie zrobiszsmile
      Popatrz na nią jak śpi - ja tak często ładuję akumulatory po ciężkim
      dniu, gdy np. dałam jakąś plamę jako matka, np. popełniłam "grzech"
      niecierpliwości wobec małej, nie poświęciłam jej wystarczajaco dużo
      uwagi - siadam przy niej gdy śpi, patrzę i myślę, ża cała jest taka
      moja, najbliższa i że ode mnie zależy, jakim będzie kiedyś
      człowiekiem, że warto się starać, bo tylko raz ma trzy latka, bo
      coś mi umknie... Mnie to pomaga...
      A jutro weź Anię na daleki spacerek - bez pośpiechu, rozmawiaj z
      nią, przytulaj, powiedz, jak bardzo ją kochasz.
      I pamiętaj, że idealnych matek nie ma - Ty też taką nie będzieszsmile)
      Pozdrawiam Cię
      P. S.
      Się rozpisałam - ja tak mamsmile
      • io.na Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 06:47
        To ile masz lat nie ma tutaj nic do rzeczy.Raczej chodzi o model matki, którego
        doświadczałaś całe życie.Ja bym radziła kilka spotkań z terapeuta na ten właśnie
        temat.
        • guderianka Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 08:36
          Przychylam się do wypowiedzi przedmówczyni. Wiek nie ma nic do
          rzeczy. Masz problemy z emocjami i ich wyrażaniem/odczuwaniem a to
          kwestia metryki.
      • graniasta Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 05:40
        O.. moja matka tez mnie niczego nie nauczyla - mowila , ze ja i brat
        bedziemy robic niektore rzeczy jak bedziemy starsi. Ale to jakos
        nigdy nie nastapilo. Teraz mysle, ze jej sie nie chcialo, wolala
        wszystko zrobic szybciej sama. Ktoregos razu, gdzies w pierwszej-
        drugiej klasie podstawowki bylam u kolezanki i ona musiala umyc
        podloge w kuchni aby wyjsc na dwor. Strasznie jej tego zazdroscilam.
        Ja teraz angazuje mojego trzylatka w rozne sprawy - sprawia mi to
        przyjemnosc, gdy pod moim nadzorem przygotowuje kawe dla mamy w
        ekspresie, kroi warzywa na salatke , wyciera lustra plynem do mycia
        naczyn itp.
        Mysle, ze to jedna z lepszych form spedzania czasu z dzieckiem -
        dziecko dobrze sie bawi jednoczesnie uczac sie pewnych rzeczy.
        Rosnie jego poczucie wlasnej wartosci bo moze pewne rzezcy zrobic
        samo.

        Kells przebywaj z coreczka jak najwiecej, nie uciekaj od niej -
        wspolnie spedzony czas zaprocentuje. Im bedziesz czesciej z nia tym
        latwiej przyjdzie Ci ja kochac.
    • asis09 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 08:48
      Moja mama też wiele rzeczy robiła nie tak. Właściwie nogdy nie było rodziców w
      domu.Wiecznie o wszystko pretensje, dołowanie, wymaganie.Do dziś ona się
      dziwi że nie potrafię się do niej przytulić, powiedzieć kocham.
      Mój mąż przyzwyczaił się że taka jestem / ciekawa na jak długo?/
      A ja urodziłam w wieku 35 lat. Mam córeczkę. I.....
      Na początku uciekałam do pracy, nie chciałam byc w domu, dusiłam się.
      Trwało to jakieś dwa lata.
      Teraz robię wszystko żebym nie była tak jak moja mama. To taka metoda
      na "zmianę relacji" w następnym pokoleniu.
      Rozpieszczam mała, przytulam, mówię ze jest dla mnie najlepsza pod słońcem.
      Najgorzej było na początku przełamać pierwsze lody.
      A teraz moje dziecko jest NAJWAZNIEJSZE dla mnie, po prostu wychowuję
      księżniczkęwink))
      A tak na marginesie : moi rodzice są na mnie ciężko obrażeni za mój model
      wychowywania.
      • scher Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 09:57
        asis09 napisała:

        > A teraz moje dziecko jest NAJWAZNIEJSZE dla mnie, po prostu
        > wychowuję księżniczkęwink))

        Uważaj, żebyś nie przesadziła w drugą stronę. Dziecko trzeba kochać
        mądrze, stawiać mu wymagania.
        • asis09 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 10:12
          Wiem, ale narazie upajam się możliwością robienia rodzicom na przekórwink))))))
          • sir.vimes hmmmm... na złość rodzicom odmrożę dziecku uszy? 27.07.08, 11:49
            rodzice sa obecni w sposób niepokojacy w twojej relacji z córką...

            wychowujesz ją im na przekór czy z miłości do niej?

            Jak sama piszesz - to ta pierwsza opcja.

            Nie lepiej przerobić swoje problemy z rodzicami w jakiś sensowny sposób a
            dziecka w to nie mieszać?
            • asis09 Ale Koleżanki dosłowne są :-( 27.07.08, 19:56
              Kocham moje dziecko, wychowuję je tak jak uważam za stosowne.
              Według mnie najlepiej.
              A że przy okazji rodzicom się nie podoba taki model
              i nie pozwalam narzucać sobie ich pomysłów / w efekcie okazuje się
              że to wygląda na przekorę - bo robię tak jak ja chcę/,
              a Wy w przewadze jesteście
              jak zawsze na forum "święte" to już całkiem inna para kaloszy.
              A poza tym to nie ja mam problem, a autorka wątku.
          • marzeka1 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 13:49
            I dlatego INSTRUMENTALNIE, jak rzecz traktujesz córkę??? Wiesz, dziecku robi się krzywdę,nie potrafiąc mądrze kochać: wtedy gdy jest się złym rodzicem, któy nie przytuli, nie powie, że kocha, ale zły rodzic to także ten, któy nie wyznacza granic, na wszystko pozwala.Czym różnisz się od matki? niczym- nie potraficie mądrze kochać dzieci.
          • scher Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 18:02
            asis09 napisała:

            > Wiem, ale narazie upajam się możliwością robienia rodzicom
            > na przekórwink))))))

            Na przekór to robisz własnemu dziecku. Czteroletnia "księżniczka" to dość niepokojący wariant. Nie upajaj się zbyt długo, bo będzie za późno.
      • jacek226315 Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 16:34
        asis09 napisala:
        >.....Rozpieszczam mala,przytulam,mowie ze jest dla mnie
        najwazniejsza pod slonce,
        Nic dziwnego,jestes jej matka,ale ciagle wmawianie dziecku a
        szczegolnie dziewczynce,ze jest naj...to najlepszy sposob na
        wpedzenie dziecka w kompleksy.
        Moja bratowa ,nic nie robila tylko wmawiala swej corce ,ze jest
        najpiekniejsza do dwudziestu lat trzyala ja na kolanach, i efekt
        taki,ze bron panie Boze powiedziec,iz ktos jest ladny i
        grzeczny,najpierw byl placz a teraz dasy
        • sir.vimes Akurat nie widzę 30.07.08, 11:37
          w tym nic nienormalnego.

          Dla matki zazwyczaj jej dziecko jest najpiękniejsze.

          I co niby miała mówic? Brzydka jesteś? I to niby nie wpędza w kompleksy?

          A trzymanie na kolanach i przytulanie - fajnie, ze niektórzy potrafią przytuli
          dorosłą córkę. Szkoda raczej, że więcej rodziców tego nie robi.
    • intuicja77 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 15:17
      Tak trudnych spraw jak trauma z dzieciństwa i zaburzone relacje z
      Mama nie pomoże Ci rozwiazać nikt na forum. Moim zdaniem powinnaś
      poszukac jakiegoś mądrego psychologa , jakiejs psychoterapii
      Powodzenia!!!
    • aurita Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 20:07
      Przede wszystkim masz toksyczna matke i powinnas z tym zrobic porzadek (porada u
      psychoterapeuty)

      Po drugie...

      Kiedy mialam 34 lata dowiedzialam sie ze nie bede mogla miec dzieci. I wtedy
      dopiero zrozumialam ze bardzo chce miec dziecko.
      Udalo sie dzieki IVF i moze dlatego ja, w tak bardzo podobnej sytuacji do Ciebie
      (z toksyczna matka, wiekiem i dobra praca)kocham moje dziecko i udalo mi sie
      pokonac strach i zniechecenie. Codziennie dziekuje Bogu ze pozwolil mi na
      macierzynstwo. Pomysl, gdyby Twojej corci nie bylo... jakie by bylo Twoje zycie?

      Ty tez sie mozesz zmienic. To ze Twoja matka byla (i jest) beznadziejna matka
      nie oznacza ze Ty taka jestes. To ze ona nie umiala Cie kochac to nie znaczy ze
      Ty nie umiesz. Zamknij oczy i przypomnij sobie co sie dzialo kiedy bylas
      dzieckiem? co bys chciala zeby Twoja matka zrobila? Jak bys chciala zeby
      wygladaly wasze relacje? zdaj sie na instynkt, na swoje serce. Badz spontaniczna.

      UMIESZ byc matka, pozwol tylko wyjsc swojemu "ja" i koniecznie "zalatw" sprawe
      ze swoja matka.
      • alessia27 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 21:15
        Skoro Twoja matka cie odtrancala
        to ty nie popelniaj tego bledu.
        Chyba pamietasz jak sie czulas
        w dziecinstwie.
        Radze jakies spotkania z psychologiem
        moze problem lezy w czyms innym ...
        A coreczke napewno kochac na swoj sposob tylko
        nie potrafisz tego okazac.
        • alessia27 Re: jak kochac dziecko?help... 27.07.08, 21:18
          co do wychowania KSIEZNICZKI...ja wychowuje KSIECIA !!!
          Moja mama tez mnie wychowywala jak ksiezniczke i uwazam
          ze jest to calkiem ok.NAwet jakos sobie sama radze w zyciu !!!
          • kellss Re: jak kochac dziecko?help... 28.07.08, 11:04
            Przeczytalam sobie Wasze posty - BARDZO WAM DZIEKUJE!
            Faktycznie, zaczyna do mnie docierac to, ze ja i moje dziecko nie musimy
            powtarzac bledow mojej matki...Moze rzeczywiscie nie musze ciagle ogladac sie za
            siebie i wszedzie slyszec glos mojej matki - Nie tak sie wychowuje dzieci!
            Troche dyscypliny! Jestes beznadziejna, nie nadajesz sie! Twoj brat ma o wiele
            wiecje wyczucia zyciowego niz ty! itak dalej....
            Pomyslalam, ze nie ma nic zlego w tym, ze tak cieszylam sie, ze urodzilam
            dziewczynke - i, ze nie zaniedbam dbania o jej samopoczucie jako dziecka
            kochanego, docenianego, ze nie bede gnac jej do kazdej pracy, wyreczac sie nia
            we wszystkim co dotyczy domu....a na final skomentowac prace dziecka jako
            beznadziejna...

            Dzieki - macie racje z wychowywaniem ksiezniczek i ksiazat - zycie i tak da
            naszym maluchom w kosc, predzej czy pozniej...to moze warto zafundowac im milosc
            bez ograniczen...
            • corneliss Re: jak kochac dziecko?help... 28.07.08, 12:18
              chyba nie czytalas ze zrozumieniem, nie chodzi o to zeby wychowywac ksiezniczki
              i ksiazeta; dziecko wychowane w takim bezkrytycyzmie i braku granic bedzie
              egoistyczne, nauczone tylko brac i bedzie zyc w przeswiadczeniu ze wszystko mu
              sie od zycia nalezy; rowniez bedzie emocjonalna kaleka, a co najgorsze to moze
              nie radzic sobie w doroslym zyciu nie tylko z emocjami ale i z relacjami z ludzmi

              grunt to madrze kochac, jednakowoz dawac duzo milosci, ale i stawiac bariery tam
              gdzie one koniecznie, uczyc zasad jakie funkcjonuja w zyciu;
              jestem przekonana ze dasz rade, mimo ze zyjesz w przeswiadczeniu ze nie jestes
              dobra matka; ja tez nia nie jestem, mam syna a nie wyobrazam sobie miec corki,
              mw. z tych samych powodow co i Ty.
              mialam podobna relacje w domu, zawsze bylam beznadziejna, dolowana, krytykowana.
              ja ucieklam od swej rodzicielki zagranice, a i tak nie mam spokoju...
              ale dla swojego dziecka mimo ze jestem surowa, jestem najlepsza matka jaka
              potrafie, i tez walcze ze zmorami dziecinstwa; mimo tego moj syn dostaje o niebo
              wiecej milosci i uwagi niz ja kiedys
              da rade sie z tego wykaraskac (moje dziecie jest w podobnym wieku co Twoja
              corka, niestety - a moze i -stety ja sie poswiecilam i mimo zarwanej tzw.
              kariery ucze sie kazdego dnia kochac go mocniej).

              reszte napisalabym Ci na priva bo byl czas kiedy sie znalysmy.
              zycze Ci powodzenia, sukcesow wychowawczych, duzo cierpliwosci i milosci zarazem
              dla twojej rodziny
              • alessia27 Re: jak kochac dziecko?help... 28.07.08, 18:45
                Kellss

                ja dokladnie wychowuje KSIECIUNIA
                Moj ksiaze ma szystko czego zapragnie
                kupuje mu to co on chce sprzatam jego
                pokoj bo on nie ma czasu.
                Przyjdzie czas na jego dorosle zycie
                i jeszcze sie napracuje smile
                Dodaje ze moj syn wcale nie jest
                rozwydrzonym dzieckiem, dzieli sie z
                innymi dziecmi i jest bardzo kolezenski.
                Masz jedno dziecko wiec mozesz je troszke
                porozpieszczac i zrobic z niej mala ksiezniczke smile)
                • aurita Re: jak kochac dziecko?help... 28.07.08, 22:50
                  O Boze....

                  Kellss nie wychowuj potwora ktory nie bedzie umial zyc bez Ciebie ani z Toba,
                  pamietaj ze ty masz pomoc Twojej corce w USAMODZIELNIENIU sie.
                  Kochac to nie znaczy nie wymagac: moja trzylatka sprzata swoj pokoj od "zawsze"
                  nawet jezeli polega to na wrzucaniu bezladnym zabawek do wielkiej skrzyni.
                  Jezeli prosi o pomoc to jej pomagam, tlumacze dlaczego trzeba sprzatac po sobie,
                  razem gotujemy, nastawiami pralke i wiele innych przyziemnych rzeczy ktore moja
                  matka ze mna nie robila i mnie nie nauczyla (mam zal o to) a pozniej powiedziala
                  ze ja NIC nie umiem (i to byla prawda)

                  To "przyjdzie czas i jeszcze sie napracuje" to jakby moja matke slyszala czy
                  nastepne zdanie bedzie "ja tyle dla ciebie robie a ty niewdzieczny jestes"
                  brrrrrrrrrrr
                  alessia zastanow sie co robisz...
                • jacek226315 Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 16:46
                  alessia27 napisała:

                  > Kellss
                  >
                  > ja dokladnie wychowuje KSIECIUNIA
                  > Moj ksiaze ma szystko czego zapragnie
                  > kupuje mu to co on chce sprzatam jego
                  > pokoj bo on nie ma czasu.
                  > Przyjdzie czas na jego dorosle zycie
                  > i jeszcze sie napracuje smile
                  > Dodaje ze moj syn wcale nie jest
                  > rozwydrzonym dzieckiem, dzieli sie z
                  > innymi dziecmi i jest bardzo kolezenski.
                  > Masz jedno dziecko wiec mozesz je troszke
                  > porozpieszczac i zrobic z niej mala ksiezniczke smile)
                  > I Twoja przyszla synowa podziekuje Ci zes wychowala ksiecia ktory
                  bedzie oczekiwal,ze mu zona sluzaca bedzie i tak jak"mundra"mamunia
                  sprzata pokoj,bo dzisiaj nie ma czasu a jutro nie bedzie mu sie
                  chcialo. Znam taka pare , facet czterdziestoletni nie moze odciac
                  sie od pepowiny matuli, i bedzie siedzial umierajac z glodu przy
                  pelnej lodowce,ale nie wie jak sobie na talerz nalozyc.Tez chowany
                  byl na ksiecia.Ciekawym,czy bys chciala takiego meza.Jeszcze sie
                  chwalisz,ze chowasz inwalide?
                  >
                • scher Re: jak kochac dziecko?help... 31.07.08, 10:32
                  alessia27 napisała:

                  > ja dokladnie wychowuje KSIECIUNIA
                  > Moj ksiaze ma szystko czego zapragnie
                  > kupuje mu to co on chce

                  Politowania godne nastawienie do wychowania dziecka.

                  > sprzatam jego pokoj bo on nie ma czasu.

                  Bo on nie ma czasu...
          • marzeka1 Re: jak kochac dziecko?help... 28.07.08, 19:34
            I książę, i księżniczka to najcześciej dzieci-koszmarki dla postronnych (uwierz, wiem, o czym piszę!), wyjątkiem jest durna, zapatrzona w takie dziecię matka.
            • 123redomino Re: jak kochac dziecko?help... 28.07.08, 21:32
              Przecież nie trzeba kazać biednym dzieciom szorować całego domu
              włącznie z kibelkiem na błysk ani sprzątać zamiast książątek -
              wystarczy robić to razem - jest to forma spędzania wspólnego czasu i
              zacieśnia więzi.
              p.s. moja rodzicielka nie wtajemniczała mnie nigdy w domowe sprawy
              porządkowe, nie miała do tego chęci i cierpliwości a ja przez to do
              dziś mam kłopoty z prowadzeniem domu i nie mogę się przyzwyczaić.
              Jakoś mnie nagle nie oświeciło i nie nauczyłam się sama "potem"..
              • kellss Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 12:00
                ee, z tym wychowaniem córci na ksiezniczke nie mialam na mysli wyreczania jej we
                wszystkim - raczej nie obciazania jej wszelkimi winami za moje bledy czy z to ze
                deszcz pada. No i nie chce zeby czula sie niepotrzebna, odrzucana, bo mama
                akurat nie ma ochoty na rozmowe...Tak sobie jeszcze pomyslalam....kiedy wracam
                mysla do mojego dziecinstwa i kontaktow z rowiesnikami, naprawde lepiej bylo
                dzieciomo wyzszym poczuciu wlasnej wartosci ( lub tymze poczuciu sztucznie
                wygenerowanemu przez rodzicow na rozne sposoby ) niz tym grzecznymm,
                altruistycznym szarym myszkom....Ostatnio cora duzo czasu spedza na zabawach z
                rowiesnikami (plac zabaw) i obserwujac dzieci widze, ze lepiej jest dzieciom
                halasliwym, rozwydrzonym, roszczeniowym....
                To czego chce, to wychwoac ja na osobe ktora zna swoja wartosc i byle matolek
                jej nie podskoczy, ot co...Tylko nie wiem jak to zrobic....
                • julamimi Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 13:29
                  > To czego chce, to wychwoac ja na osobe ktora zna swoja wartosc i
                  byle matolek
                  > jej nie podskoczy, ot co...Tylko nie wiem jak to zrobic....

                  uwierzyc w siebie - ze dasz rade wychowac szczesliwe, silne
                  emocjonalnie, acz nie rozwydrzone dziecko.

                  Jak ja bym chciala, zeby ludzie nie mieli takich obciazen z
                  dziecinstwa... sad

                  Szczerze trzymam kciuki. Pozwol sobie na spontanicznosc, sluchaj
                  intuicji i siebie w budowaniu relacji z corka. Nie porownuj sie
                  ciagle do swojej matki i nie przywoluj jej na mysl w kazdej sytuacji
                  dotyczacej TWOJEGO dziecka.
                  Swoja relacje z matka - albo odloz na bok, albo sprobuj ulozyc we
                  wlasnej glowie z pomoca jakiegos specjalisty. Przy czym ani to, ani
                  to nie bedzie latwe...

                  pozdr
                • majaa Re: jak kochac dziecko?help... 01.08.08, 14:17
                  kellss napisała:

                  Ostatnio cora duzo czasu spedza na zabawach z
                  > rowiesnikami (plac zabaw) i obserwujac dzieci widze, ze lepiej
                  jest dzieciom
                  > halasliwym, rozwydrzonym, roszczeniowym....

                  Chyba raczysz żartować? A w czym im tak lepiej? Bo zabiorą drugiemu
                  łopatkę do piasku, bo wepchną się na siłę na huśtawkę? Teraz jeszcze
                  im to "uchodzi na sucho", ale w dorosłym życiu mało kto akceptuje
                  takich rozwydrzonych i roszczeniowo nastawionych ludzi. Wbrew
                  pozorom nie jest im tak łatwo, jak Ci się wydaje.


                  > To czego chce, to wychwoac ja na osobe ktora zna swoja wartosc i
                  byle matolek
                  > jej nie podskoczy, ot co...Tylko nie wiem jak to zrobic....

                  Gdybyż rodzice mieli na to gotową receptę...
                  Moim zdaniem grunt w tym, żeby "nie przeginać" w żadną stronę.
    • hapesek Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 16:28
      Terapia. Znalezc dobrego terapeute, zeby pomogl poukladac siebie. Szkoda ze w
      naszym kraju jest to jeszcze tak malo popularne. A z drugiej strony moze strach,
      ze sie trafi na terapeute idiote, ale kto nie ryzykuje....
    • tepetoja Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 18:21
      kellss - jesteś skrzywdzona przez toksyczną Matkę. To nie jest Twoja wina ani
      pewnie Twojej matki też nie bo przecież ona nie chciała Cie skrzywdzić. Nie
      zaspokoiła Twoich potrzeb wtedy kiedy Ty potrzebowałaś (m.in potrzeba ciepła,
      miłości, poczucia bezpieczeństwa) i teraz jesteś w pewnym sensie uposledzona
      przez ten brak.
      Możesz sobie pomóc sama i radze to zrobić chociażby po to aby nie powtórzyć tego
      samego błedu ze swoją Anią. I ciesze sie bo widze że chcesz i jesteś świadoma
      tego że coś jest nie tak. To pierwszy krok do uzdrowienia.
      Pamiętaj: NIE TY JESTEŚ WINNA!!! od tego założenia zacznij. polecam Ci bardzo
      serdecznie książke Johna Bradshawa "Powrót do swego wewnętrznego domu - jak
      odnaleźć i otoczyć opieką swoje wewnętrzne dziecko". To wewnętrzne skrzywdzone
      dziecko to TY kellss...
      Jest jeszcze jedna książka tego autora "Toksyczny wstyd" - postaraj sie to
      zdobyć i postudiować - powinno Ci pomóc. Ja te książki zdobyłam na allegro bo
      nakłady są już w Polsce wyczerpane.
      Gdybyś potrzebowała szczegółów lub pomocy - napisz do mnie maila
    • agnen Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 19:08
      Bardzo współczuję takiej sytuacji. Chyba rzeczywiście rozwiązaniem jest
      spotkanie z mądrym psychologiem. Problemem nie jest to czy traktujesz córkę jak
      księżniczkę, czy też stawiasz wymagania, a to żebyś umiała pokazać że ją kochasz.
      • hanuli Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 21:13
        Pani słowa brzmią jak cytat z książki, którą świeżo przeczytałam.
        ("Tajemnice kobiet. Z matki na córkę", autor: Bertrand Cramer). Nie
        znajdzie tu Pani prostej recepty, jak postępować, ale książka daje
        dużo do myślenia. Bardzo pomaga zrozumieć i uporządkować relacje
        łączące nas z naszymi rodzicami i z naszymi dziećmi. Pomaga przerwać
        zły przekaz międzypokoleniowy, który czasami ciągnie się od b. dawna.
        Autor jest znanym szwajcarskim psychologiem i można powiedzieć,
        że "zjadł zęby" na Pani problemie.
        Nie wiem czy książkę można jeszcze kupić. Ja kupiłam w merlin.pl
        Życzę powodzenia.
        Najważniejsze, że uświadomiła sobie Pani swój problem.

        • na-luzie Re: jak kochac dziecko?help... 30.07.08, 17:48
          ta książka jest jeszcze do kupienia:
          merlin.pl/Tajemnice-kobiet-Z-matki-na-corke_Bertrand-Cramer/browse/product/1,433978.html
          Twoja wypowiedź zainteresowała mnie na tyle że postanowiłam ją zamówić
          • sweet_pepe Re: jak kochac dziecko?help... 31.07.08, 14:59
            Ta książka jest w porządku, też mogę polecić
    • ala1-970 Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 20:22
      Cześć, wzruszyłaś mnie tym listem, poryczałam się. Ja urodziłam syna
      mając prawie 32 lata, też jestem singlem do tej pory, też skończyłam
      studia i 2 kierunki podyplomowych. Czasami też wydaje mi się, że
      jestem złą matką, bo też nie wychodziło mi to nieszczęsne karmienie
      i oddałam syna do żłobka, gdy miał 10 miesięcy. Usłyszałam nawet, że
      jestem wyrodna!!!!!! Wychowuję swojego synka bardziej
      rygorystycznie. Ale nie zapominam też o przytulaniu i zwykłym
      słowie : Kocham Cię. Mój syn też często przytula się do mnie i mówi,
      że mnie kocha bardzo i że jestem najfajniejszą mamą na świecie.
      Dzisiaj syn powiedział do radia i telewizji na warsztatach
      plastycznych, że warto nauczyć się robić kwiaty z bibuły właśnie dla
      mamy i to jest w tym najpiękniejsze. A co do wychowania, to powiem
      Ci, że ten rygor i dyscyplina dobrze mu robi, panie w przedszkolu
      chwalą go że jest grzeczny, usłuchany, dobrze wychowany. Pamiętaj,że
      dla swojej córeczki zawsze Ty będziesz tą jedyną osobą,
      najważniejszą w życiu i czasami drobne błędy w wychowaniu zdarzają
      się każdej matce, nie ma idealnych mam!!!!!! Mama Michała
    • veevaa moja rada 29.07.08, 22:15
      Milosci mozna sie nauczyc.
      Moja rada jest taka - trzeba pojsc do psychologa. Zle wspomnienia z dziecinstwa,
      zle nawyki sprawily, ze jest w tobie blokada. mozna ja pokonac, z pomoca
      wlasciwej osoby. warto sprobowac. Nie bac sie, gdy pojawia sie trudnosci.
    • allka44 Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 22:26
      a ja mysle, ze macierzystwo to taka plątanina radości i wyrzutów sumienia.
      głowa do góry, kochajcie się nawzajem.
    • gosc_nie_dzielny Re: jak kochac dziecko?help... 29.07.08, 23:47
      kellss napisała:

      > Kiedy urodzilam Anie mialam 35 lat. Moze to i pozno, moze zbyt
      [...]
      > pozbierac, zeby nie zafundowac mojemu dziecku powtorki z mojego

      Mysle, ze nie powinnas probowac zmieniac sie na sile. Sa osoby, ktore
      zwyczajnie nie nadaja sie na rodzicow - nie lubia dzieci i calej masy klopotow,
      ograniczenia wolnosci jakie sie z nimi wiaza.

      Osobiscie juz dawno sie pogodzilem z tym faktem i nie staram sie szukac
      usprawiedliwienia w przezyciach z dziecinstwa. Nawet uwazam wyjscie poza
      spoleczne i atawistyczne bodzce popychajace do prokreacji za pewien krok do
      przodu w ewolucji (jesli nie biologicznej, to na pewno spolecznej).

      Sprobuj moze przekazac sprawy wychowania rodzicom, czy partnerowi, a sama stac
      z boku i obserwowac. Moze kiedy pojawia sie sytuacje, kieyd bedziesz mogla sie
      zaangazowac glebiej - a jesli nie, nie ma nieszczescia. Twoje dziecko moze
      wyrosnac na normalna i samodzielna osobe bez przewrazliwionego rodzica, ktory
      spedza z nim kazda mozliwa chwile. Wlasciwie to nawet szybciej osiagnie dzieki
      temu emocjonalna samodzielnosc i lepiej bedzie radzic sobie w przyszlosci.
      • daria13 Re: jak kochac dziecko?help... 30.07.08, 15:34
        gosc_nie_dzielny napisał:

        Sprobuj moze przekazac sprawy wychowania rodzicom, czy partnerowi, a sama stac
        z boku i obserwowac. Moze kiedy pojawia sie sytuacje, kieyd bedziesz mogla sie
        zaangazowac glebiej - a jesli nie, nie ma nieszczescia
        Wspaniała rada. Czyli: nie angażuj się w wychowanie dziecka, stosuj zimny
        wychów, nic na siłę, a dziecko i tak sobie poradzi, może nawet lepiej niż mając
        kochającą matkę. Nie ma nieszczęścia. A jednak jest i właśnie autorka wątku jest
        tego najlepszym przykładem i potrzebuje rady, bo widzi, że coś jest nie tak, a z
        jej wypowiedzi wynika, że to właśnie taka nieangażująca mama jej zafundowała
        obecne problemy. Gratuluję przenikliwości.
        Moja mama była kochająca, poświęciła się mojemu wychowaniu całkowicie (jestem
        jedynaczką), ale rzadko mnie chwaliła, za to nie skąpiła mi, mimo całej swojej
        uwagi i miłości, licznych uwag krytycznych. Dzięki temu miałam i mam dużo
        kompleksów, które utrudniają życie, ale za to wyrobiło się we mnie
        przeświadczenie, że nie należy tego robić dzieciom i od ich najmłodszych lat,
        trzeba je chwalić, wspierać i podkreślać ich osiągnięcia, co skrzętnie robię i
        ani mi w głowie obawa, że powielę błędy mamy, wręcz przeciwnie, chwilami miałam
        obawy, żeby nie przegiać w drugą stronę. Na szczęście świadomość, że żadna
        przesada nie jest dobra, pomogła mi znaleźć złoty środek, czyli chwalenie
        konstruktywne, wspieranie, ale bez wyręczania, stawianie na samodzielność i
        indywidualizm dzieci. A przy tym wszystkim ciągłe, nieustające kochanie,
        całowanie, przytulanie, bo bardzo to wszyscy lubimy, bez względu na wiek. Tego
        nigdy za dużo.
        Też jestem pracującą mamą i nie poświęcam dzieciom tyle czasu, ile bym pragnęła,
        ale dawno nauczyłam się, że nie ilość, a jakość i dzieci wcale nie chcą, żeby
        mama była ciągle do ich dyspozycji, one też potrzebują trochę swojej
        przestrzeni. Grunt, żeby te wszystkie wspólne chwile umieć spędzać przyjemnie i
        to przyjemnie dla obu stron. Wiem, że to niełatwe, ale możliwe.
        Myślę, że osoba, która pamięta krzywdy wyrządzone (często nieświadome,
        niechcący) przez własną matkę, tym bardziej, wiedząc jak to boli, powinna umieć
        świadomie starać się za wszelką cenę oszczędzić tego własnemu dziecku.
        Kellss - Ty tę pamięć i świadomość już masz i to najlepsza droga do sukcesu. Nie
        poddawaj się zwątpieniu i chwilowym rozterkom, nie wyobrażasz sobie, jak dziecko
        już niedługo wynagrodzi Cię za wszelki trud włożony w jego wychowanie. Życzę
        powodzeniasmile
    • amambilis Re: jak kochac dziecko?help... 30.07.08, 10:54
      Mi się udało tak: amabilis.blox.pl/2008/03/Jak-zostalam-
      mama.html
    • tk_s Re: jak kochac dziecko?help... 30.07.08, 11:48
      Sugeruję dobrą terapię i to jak najszybciej zanim skrzywdzisz
      dzieciaka. To pomagasmile
      --------------------------------------------------------
      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych...
      (Jack Carter)
      --------------------------------------------------------
    • wyksztalciuch2 Re: jak kochac dziecko?help... 30.07.08, 19:38
      Nie wydaje mi sie abyś nie potrafiła kochać, bo to biologia. Nie wertuj w
      pamięci swoich wspomnień związanych z dzieciństwem, bo też byłaś kochana przez
      matkę- i to też jest pewnik. Ona po prostu nie potrafiła zrozumieć twoich
      potrzeb uwarunkowana własnymi wyobrażeniami o odpowiedzialnym rodzicielstwie.
      Jesteś dorosłą kobietą, sama decydujesz, czy wspomnienia jakie posiadasz
      będziesz segregować, czy poddawać się nim jak lecą. Zastanów się co dla ciebie
      jako dziecka było najważniejsze ( jesteś zdolna, nie raz dokonywałaś analiz na
      różne tematy). Podejdź do tego jako kolejnego wyzwania w swoim życiu. Nie
      obwiniaj się, bo to niczego nie zmieni, a pogarsza twój nastrój. Nie jesteś
      doskonała,przyjmij to do wiadomości i zamiast żyłować wymagania dotyczące
      własnej osoby, wrzuć luz. Tak po prostu jest. Trudy naszych rodziców odkrywamy
      sami wychowując własne dzieci. Teraz masz zadanie stosunkowo proste: nakarmić,
      napoić, ubrać i przytulać, przytulać, przytulać. Ja jak byłam bardzo zmęczona
      kładłam malucha w łóżku u siebie i razem odpoczywaliśmy( bez względu co na to
      lekarze i psycholodzy). Masz życiową rewolucję, dopuść innych do dziecka.
      Partnera, dziadków. Patrz na nich jak podchodzą do TWOJEGO dziecka. I bądź
      dumna, że to twoje.
Pełna wersja