lena04
01.10.03, 10:37
Chodzi o koleżankę mojej 6-letniej córki, która mojemu dziecku robi
przysłowiową wodę z mózgu. Jest dwa lata starsza i na pewno cwańsza - a
nasze dziecko jeszcze naiwne wierzy prawie we wszystko, co ta
powie. "Kwiatki" w stylu - "kto z rodziny do ciebie nie przychodzi z
drogimi prezentami jest zły", albo "jestem gościem u ciebie w domu i musisz
mi usługiwać" lub "jak nie będziesz bawiła sie w to co ja chcę to sobie
pójdę" to są tylko drobne wyjątki. Po niemal każdej wizycie musimy coś
odkręcać i tłumaczyć. Potrafią się też i ładnie bawić ale więcej jest tych
niekorzystnych stron wspólnych spotkań. Obie jednak ciągną do siebie -
szczególnie tamta, gdyz jest jedynaczką i po prostu nudzi się w domu. Ale
widzę, że nasze dziecko nie jest sobą po takich spotkaniach. Próbowałam juz
wymyślać jakieś sposoby spławienia sąsiadeczki ale jak nie wejdzie drzwiami
to oknem. Co tu zrobic? Jak porozmawiać z tym dzieckiem, żeby na razie dała
spokój tym wizytom. Z jej mamą widuję się na ulicy - mamy dobre sąsiedzkie
kontakty ale powiedzieć jej wprost co myslę o zachowaniu jej dziecka też
głupio - jasne, że się obrazi. Poradzcie mi prosze bo autentycznie nie wiem,
jak ten problem rozwiązać.
pozdrawiam!