jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki?

01.10.03, 10:37
Chodzi o koleżankę mojej 6-letniej córki, która mojemu dziecku robi
przysłowiową wodę z mózgu. Jest dwa lata starsza i na pewno cwańsza - a
nasze dziecko jeszcze naiwne wierzy prawie we wszystko, co ta
powie. "Kwiatki" w stylu - "kto z rodziny do ciebie nie przychodzi z
drogimi prezentami jest zły", albo "jestem gościem u ciebie w domu i musisz
mi usługiwać" lub "jak nie będziesz bawiła sie w to co ja chcę to sobie
pójdę" to są tylko drobne wyjątki. Po niemal każdej wizycie musimy coś
odkręcać i tłumaczyć. Potrafią się też i ładnie bawić ale więcej jest tych
niekorzystnych stron wspólnych spotkań. Obie jednak ciągną do siebie -
szczególnie tamta, gdyz jest jedynaczką i po prostu nudzi się w domu. Ale
widzę, że nasze dziecko nie jest sobą po takich spotkaniach. Próbowałam juz
wymyślać jakieś sposoby spławienia sąsiadeczki ale jak nie wejdzie drzwiami
to oknem. Co tu zrobic? Jak porozmawiać z tym dzieckiem, żeby na razie dała
spokój tym wizytom. Z jej mamą widuję się na ulicy - mamy dobre sąsiedzkie
kontakty ale powiedzieć jej wprost co myslę o zachowaniu jej dziecka też
głupio - jasne, że się obrazi. Poradzcie mi prosze bo autentycznie nie wiem,
jak ten problem rozwiązać.
pozdrawiam!
    • wieczna-gosia Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 10:51
      Prawda jest taka ze jesli nie bedzie ta to bedzie inna. Podzialaj od srodka.
      Ucz dziecko odmawiac i nie zabiegac o przyjazn powyzej pewnych granic. Ucz ze
      tacy ludzie boja sie odrzucenia dlatego takie glupoty gadaja i nie ma sie co
      dawac zastraszac.
    • evee1 Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 10:53
      A czy mozesz jakos ograniczyc ich kontakty? Jak przychodzi
      do Was, to powiedziec, ze zaraz wychodzicie i Twoja corka
      musi jeszcze cos przed wyjsciem zrobic. A jak juz jest u
      Was to pilnowac w co sie bawia (wiem, ze to nie jest latwe)
      i w razie czego zwracac uwage (ja zwracam uwage dzieciom
      innych jak mi sie nie podoba ich zachowanie).
      Nie wiem czy bawia sie razem na podworku, czy tylko w domu.
      Ograniczyc kontakty domowe jest latwiej niz te na podwroku,
      bo trudno przestac dziecko puszczac na podworko. Ale teraz
      idzie zima, to moze latwiej przeniesc te kontakty do domu
      i wtedy pilnowac i sterowac. Tylko nie wiem czy masz czas.
      Moja corka tez ma taka kolezke w szkole, do ktorej strasznie
      lgnie, a tamta tez ma nie najlepszy wplyw. Ja co prawda
      mam lepsza sytuacje, bo my sie przeprowadzamy za pare miesiecy
      i problem po prostu zniknie.
    • e.beata Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 14:37
      Lenka, mała wkrótce pójdzie do szkoły, tam także różne są koleżanki.
      Potraktuj sąsiadeczkę jako doskonały poligon przed trudami życia szkolnego wink.
      Córka powinna wiedzieć, że ludzie różni są i poglądy też różne mają, i wcale
      nie trzeba się ze wszystkimi zgadzać. Naucz ją asertywności itp.

      Nie polecam na pewno jawnych kłamstw i oszystw, w stylu - właśnie wychodzimy ;-
      ). Takiego przykładu córce nie dawaj wink.
      I raczej nie wyrażaj się negatywnie o koleżance przy córce. Skoro ją lubi...
      będzie jej przykro, że rodzice nie akceptują jej znajomych.
      • evee1 Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 15:17
        > Potraktuj sąsiadeczkę jako doskonały poligon przed trudami życia szkolnego ;-
        ).
        Poligon, poligonem, ale wplyw nadal pozostaje negatywnym wplywem. Owszem
        mozna probowac coreczce tlumaczyc, ze to czy tamto zachowanie jest
        niewlasciwe, ale jak corka jest wlasnie zachwycona takim zachowaniem
        kolezanki, to tlumaczenie nie zawsze na wiele sie zdaje.
        U mojej corki w szkole (cale szczescie juz w innej klasie) jest dziewczynka,
        ktora zachowuje sie jak stara-malutka, nosi dosyc wyzywajace ubrania
        i w ogole zachowuje sie dosyc wulgarnie. Nie uwazam zreszta, ze to jej
        wina, tylko matki, ale co robic. I ja nie uwazam, ze koniecznie moja
        corka powinna sie z nia bawic, zeby cwiczyc sie przed trudami zycia.
        Jak mam osmiolatce wytlumaczyc co to znaczy ubierac sie wyzywajaco.

        > Córka powinna wiedzieć, że ludzie różni są i poglądy też różne mają, i wcale
        > nie trzeba się ze wszystkimi zgadzać. Naucz ją asertywności itp.
        To oczywiscie jest najlepsze wyjscie, ale to nie jest tak, ze dzis
        postanowie uczyc, a jutro dziecko juz bedzie asertywne. To jest
        proces i w miedzy czasie dziecko tez musi sobie jakos dac rade,
        czy tez raczej my rodzice powinismy mu w tym pomagac. Zreszta pisze
        rzeczy oczywiste.

        > Nie polecam na pewno jawnych kłamstw i oszystw, w stylu - właśnie
        wychodzimy wink. Takiego przykładu córce nie dawaj wink.
        Tylko czasami po prostu inaczej sie nie da. To co mam mowic prawde,
        "prosze nie przychodz tu, bo sie okropnie zachowujesz i masz zly wplyw
        na XXX"? W gruncie rzeczy w doroslym zyciu tez musimy czasami stosowac
        uniki. Jak nas chce odwiedzic ktos nie proszony, to raczej nie mowimy
        mu prosto w twarz "odchrzan sie" tylko staramy sie jakos delikatnie sie
        wykrecic.

        > I raczej nie wyrażaj się negatywnie o koleżance przy córce. Skoro ją lubi...
        > będzie jej przykro, że rodzice nie akceptują jej znajomych.
        Tu sie niestety nie zgodze, bo w takiej sytuacji skad corka ma wiedziec,
        ze takie czy inne postepowanie u niej samej mam akceptuje badz nie.
        Skoro kolezanka cos robi i moja mamusia o tym wie, to jak ja tak bede
        robic, to tez jest OK. I nie chodzi mi o to, zeby mowic, ze kolezaka
        jest glupia, tylko to, ze tak jak postepuje nie jest OK.

        Nie wiem czy Ty piszesz to tak tylko teoretycznie, czy moze masz juz
        dziecko w tym wieku i piszesz to na podstawie wlasnego doswiadczenia.
        Moja Joasia ma osiem lat i jest bardzo otwarta, odwazna i towarzyska.
        Ale jednoczesnie jest bardzo ciekawa i baaaardzo niewinna i latwowierna.
        W sytuacjach, kiedy wie, ze cos jest nie tak umie powiedziec "nie"
        (czyli niby nie ma problemow z asertywnoscia), ale jednak jest jeszcze
        za mala i za malo doswiadczona, zeby wiedziec co jest dobre czy zle w
        kazdej sytuacji. Nie zamierzam jej trzymac pod kloszem i oczywiscie
        do pewnego stopnia chce, zeby zdobywala doswiadczenie zyciowe, ale
        lepiej niech to robi pod kierunkiem rodzicow, ktorzy jasno okreslaja
        co jest dobre, a co nie.
        • e.beata Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 03.10.03, 12:22
          evee1 wątek co prawda nie o Twoim dziecku ale odpisuję wink:

          Uczieczka od problemu nie jest jego rozwiązaniem!
          Taki odrzucony problem może wrócić w najmniej oczekiwanym momeńcie i dopiero
          narobić bigosu.
          Negatywne wpływy na dzieci mamy ze wszystkich stron. Są i będą.
          Więc nie świat zewnętrzny należy zmieniać /o ile nie można/ ale to co w środku
          dziecka. Nie masz gwarancji, że kolejna koleżanka będzie "właściwa".


          > > Nie polecam na pewno jawnych kłamstw i oszystw, w stylu - właśnie
          > wychodzimy wink. Takiego przykładu córce nie dawaj wink.
          > Tylko czasami po prostu inaczej sie nie da. To co mam mowic prawde,
          > "prosze nie przychodz tu, bo sie okropnie zachowujesz i masz zly wplyw
          > na XXX"?

          Naprawdę uważasz, ze w takiej sytuacji lepiej jest pokazywać i uczyć własnego
          dziecka kłamstw i fałszu????? Co o Tobie pomyśli córka????
          Dajesz jej jasny przekaz że nie chcesz aby bawiła się z tą koleżanką i z tego
          powodu koleżankę okłamujesz, córkę też wink. No chyba że za każdym razem
          będziesz naprawdę wychodziła z domu wink.
          Każda z nas chciałaby w pełni akceptować przyjaciół dzieci, ale naprawdę
          wszystkich się nie da. Mi też nie wszyscy znajomi synka odpowiadają.
          Przecież jest i tak że nie potrafimy nawet zaakceptować znajomych meża albo i
          nawet jego matki wink. Dzieci widocznie u swoich kolegów widzą inne wartości niz
          my wink. I myślę że jesteśmy od tego aby z nimi rozmnawiać. Pokazać złe i DOBRE
          strony takiej znajomości.


          > > I raczej nie wyrażaj się negatywnie o koleżance przy córce. Skoro ją lubi.
          > > będzie jej przykro, że rodzice nie akceptują jej znajomych.
          > Tu sie niestety nie zgodze, bo w takiej sytuacji skad corka ma wiedziec,
          > ze takie czy inne postepowanie u niej samej mam akceptuje badz nie.

          Ja nie o KONKRETNYM postępowaniu piszę. Bo na to uwagę TRZEBA zwrócić.
          Chodzi mi właśnie o to abyś nie mówiła że jest niedobra, zła, niegrzeczna, że
          jej nie lubisz, nie chcesz aby córka się z nią bawiła itp.
          A napewno będzie córce miło jak czasem powiesz o niej coś miłego, pochwalisz za
          coś.


          > Moja Joasia ma osiem lat i jest bardzo otwarta, odwazna i towarzyska.
          > Ale jednoczesnie jest bardzo ciekawa i baaaardzo niewinna i latwowierna.
          > W sytuacjach, kiedy wie, ze cos jest nie tak umie powiedziec "nie"
          > (czyli niby nie ma problemow z asertywnoscia), ale jednak jest jeszcze
          > za mala i za malo doswiadczona, zeby wiedziec co jest dobre czy zle w
          > kazdej sytuacji. Nie zamierzam jej trzymac pod kloszem i oczywiscie
          > do pewnego stopnia chce, zeby zdobywala doswiadczenie zyciowe, ale
          > lepiej niech to robi pod kierunkiem rodzicow, ktorzy jasno okreslaja
          > co jest dobre, a co nie.

          To ja nie wiem o co tobie chodzi.
          Skoro nie chcesz trzymać pod kloszem, to nie trzymaj.
          Przecież właśnie teraz zdobywa doświadczenie życiowe pod kierunkiem rodziców.
    • kiciakicia Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 14:53
      A ja bym spróbowała inaczej podejść do sytuacji i słysząc tekst - "kto z
      rodziny do ciebie nie przychodzi z drogimi prezentami jest zły" próbowałabym
      wyjaśnić że niektórych ludzi stać na drogie a innych nie ale kazdy z nich ma tą
      sama intencję i że nie wielkośc czy cena się nie liczy - lecz dobroć serca i to
      nie tylko mojej córce ale również małej sąsiadce której jak widać rodzice nie
      poswiecają dużo czasu lub tez maja takie same poglądy ale takich ludzi w
      dzisiejszych czasach chyba nie ma, bo kogo tak naprawde stać na drogie prezenty
      dla kazdego z rodziny. Mozesz sie też spytac tej małej madrali czy jak jej mama
      idzie do kogoś z tanim prezenet jest złym człowiekiem - chyba nie bo przecież
      kocha ja nadal tak samo. Taka lekcja przyda sie napewno - zapewne Ty sama
      wyjasniłaś córce na czym to polega ale tamta moze tego nie wiedzieć.
      Co do zabaw mozesz wymysleć taka zabawą że jednego dnia dziewczynki bawią sie w
      to co jedna wymyśli, a drugiego w to co druga. Słowo usługiwać zapewne miało
      kontekst "przynieś, podaj, pozamiataj" i tu należałoby porozmawiać z ta małą że
      jeśli bedzie tak sie zachwywać to jak bedzie duza do nie bedą ją lubili inni
      gdyż nie mozna wykozystywać wszystkich w taki sposób. Rozmawiałabym z nią w
      toważstwie Twojej córeczki a to dlatego ze na przyszłośc przy podobnych
      sytuacja prawdopodobnie Twoja mała powie "A MOJA MAMUSIA MÓWIŁA ŻE TAK NIE
      MOŻNA" Moze po jakimś czasie mała sąsiadka zauważy że coś robi nie tak.
      Nie wiem czy Ci w czymś pomogłam, pozdarwiam Anita
      • adzia_a Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 15:16
        Ano właśnie.
        Też uważam, że najlepiej zrobisz, jeśli będziesz uczyć córeczkę, że z poglądami
        innych jak najbardziej można dyskutować i że potrzebuje szukać sobie
        autorytetów wśród koleżanek i kolegów.

        Myślę, że to zaprocentuje, bo Twoja córeczka jest coraz starsza i będzie
        spotykać się z coraz to nowymi osobami, które będą chciały wyprać jej mózg wink
        i urobić ją na swoją modłę.
    • dosiamamafilipa Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 16:22
      powiedz sasiadce ze corka ma. np rotrawirus i przez miesiac nie moze sie
      kontaktowac z innymi dziecmi, moze w tym czasie sasiadka znajdzie sobie iine
      towazystwo do zabaw.
    • odalie Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 01.10.03, 20:23
      Hej!

      Nie wiem, co inne dziewczyny doradziły - dopiero wróciłam z pracy smile.

      Powiem od siebie tak - podobną sytuację znam, bo wystąpiła u dalszej rodziny
      (tam sprawa się skończyła wraz z przeprowadzką - dominująca mała sąsiadka
      została, dosłownie, porzucona - nie, nie, nie przeprowadzali się z powodu
      dziewczynek smile))) ).

      Sytuacja trudna. Jak ja to widzę, jedyne wyjście to uodpornić Twoją małą. Takie
      i podobne dominujące dziewczynki spotka nie raz na swojej drodze, a radzić
      sobie musi. Warto by popracować nad wzmocnieniem poczucia wartoście własnej u
      Twojego dziecka - pewnie to brzmi okropnie, ale chyba w tym przypadku nie
      zaszkodzi (no, nie na zasadzie komplementów czy porównań, ale stworzyć warunki
      aby mogła zrobić coś sama z siebie super, wykazać się w czymś.)

      Dobrze według mnie byłoby stworzyć jej warunki, aby poznawała nowe koleżanki i
      mogła się z nimi bawić i przyjaźnić. Jeśli brakuje odpowiednich koleżanek w
      okolicy, może zapisać ją na jakiś taniec czy coś podobnego, gdzie poznałaby
      nowe koleżanki? Oczywiście to nie zagwarantuje, że z marszu się zaprzyjaźni z
      kimś nowym, ale może z czasem - no i chodzi o stworzenie alternatywy, żeby ta
      sąsiadeczka nie była jedyna i nie do zastąpienia.

      Dwa - wyjaśnić córce (najlepiej na zasadzie podsunięcia rozwiązań, tak aby sama
      do tego doszła, no wiesz, "A jak myślisz, dlaczego?") że w Waszym domu ona ma
      również prawo ustalać warunki - zresztą poza domem też, relacje powinny być
      wzajemnie negocjowane, a nie narzucane.

      Trzy - no niestety, w ostateczności grać tego "złego policjanta" i
      interweniować. Np. w znanym mi przypadku sąsiadeczka nigdy nie miała zyczenia
      sprzątać zabawek po sobie, gdy była gościem, natomiast jej mama nie miała
      oporów przypominać o sprzątaniu "naszej" małej. No i po prostu mama "naszej"
      dziewczynki zaczęła pilnować i kategorycznie wymagać sprzątania od tej
      sąsiadeczki, wprost mówiąc: "Gdy się bawicie u ciebie, to xxx sprząta, więc ty
      też pomóż zrobić porządek". (Nie wiem, co na ten temat aktualne poradniki
      psychologiczne smile może to zbyt nachalne wtrącanie się w życie dziecka).

      No to tyle smile

      Pozdrawiam!

    • praktycznyprzewodnik Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 12.10.03, 18:05
      Przeciez nie musisz wcale kłamac. mozesz powiedziec,ze diecko nie moze sie
      bawic, bo musi sie teraz kapać i naprawde kazac dziecku isc do łazienki. Mozna
      tez powiedziec, ze córka musi teraz Ci w czyms pomagac (np. obierac ziemniaki
      do obiadu) i zaproponowac, ze beda pomagały razem. Jest szansa ze ta mała
      zrezygnuje i pójdzie do siebie.
      Nie bierz tego co ona mówi za jej poglądy. Po prostu powtarza co usłyszała tu i
      tam i czeka na efekty, bo jest starsza.
      Ciekawe czy ona nie bawi sie z innymi dziecmi, bo takich u was nie ma w
      poblizu, czy dlatego,ze już sie na niej poznały i odrzuciły jako zbyt
      dominujacą. I przeniosła sie na bezpieczniejszy teren.
      Tak czy siak wzmacniaj córeczkę, bądz troche w poblizu, bo jeszcze ją namówi do
      czegos naprawde niebezpiecznego.
      • grzalka Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 13.10.03, 15:03
        Rozbawił mnie temat tego postu- brzmi tak jakbys chciala ja dyskretnie usunąćwink
        Makabrawink
    • evee1 Re: jak się pozbyć szkodliwej sąsiadeczki? 14.10.03, 14:12
      e.beata napisała:

      > evee1 wątek co prawda nie o Twoim dziecku ale odpisuję wink:
      >
      > Uczieczka od problemu nie jest jego rozwiązaniem!
      > Taki odrzucony problem może wrócić w najmniej oczekiwanym momeńcie i dopiero
      > narobić bigosu.
      > Negatywne wpływy na dzieci mamy ze wszystkich stron. Są i będą.
      > Więc nie świat zewnętrzny należy zmieniać /o ile nie można/ ale to co w
      środku
      > dziecka. Nie masz gwarancji, że kolejna koleżanka będzie "właściwa".
      Zgadzam sie w 100%.

      > Naprawdę uważasz, ze w takiej sytuacji lepiej jest pokazywać i uczyć własnego
      > dziecka kłamstw i fałszu????? Co o Tobie pomyśli córka????
      Zycie nie jest bialo-czarne, ale szare. Jezeli ktos mi nie odpowiada i
      z dana osoba nie za bardzo chcialabym utrzymywac stosunki, to nie musze
      od razu tej osobie mowic dlaczego tak jest (zeby byc w zgodzie z prawda),
      bo po prostu tej osobie moze byc przykro. Ja tam wole byc uprzejma
      w stosunku do wszystkich, ale niekoniecznie ze wszystkimi musze wchodzic
      w bliskie kontakty. A jezeli ktos bardzo chce sie z Toba przyjaznic, ale
      Ty jednak nie bardzo chcesz, to jednak trzeb umiec jakos delikatnie z tego
      wybrnac. I nie chodzi o to, ze dana osoba ewidentnie robi cos kompletnie
      niezgodnego z naszym systemem wartosci i mozemy jej to wytknac.

      > Dajesz jej jasny przekaz że nie chcesz aby bawiła się z tą koleżanką i z tego
      > powodu koleżankę okłamujesz, córkę też wink. No chyba że za każdym razem
      > będziesz naprawdę wychodziła z domu wink.
      > Każda z nas chciałaby w pełni akceptować przyjaciół dzieci, ale naprawdę
      > wszystkich się nie da. Mi też nie wszyscy znajomi synka odpowiadają.
      > Przecież jest i tak że nie potrafimy nawet zaakceptować znajomych meża albo i
      > nawet jego matki wink. Dzieci widocznie u swoich kolegów widzą inne wartości
      > niz my wink.
      > I myślę że jesteśmy od tego aby z nimi rozmnawiać. Pokazać złe i DOBRE
      > strony takiej znajomości.
      Tez sie tutaj zgodze, ale jezeli wychowujesz swoje dzieci i widzisz, ze przez
      przebywanie z pewnymi dziecmi robia sie nie takie jakbys tego chciala, to
      przeciez jakos musisz zareagowac. Ja tu pisze (zeby nie bylo watpliwosci)
      nie o dzieciach, ktore jakos tam nie budza Twojej sympatii (to jest naturalne
      - nie musimy przeciez wszystkich lubic), ale takie, po zabawie z ktorymi Twoje
      dziecko nabiera roznych zachowac, ktorych Ty nie akceptujesz.
      I tu nie chodzi o ewidentnie zle zachowanie, bo akurat w tym przypadku latwo
      jest wytlumaczyc dziecku dlaczego takie zachowanie jest "be" i sie tak nie
      powinno robic. Ale jest cala sfera roznych innych zachowan, kiedy trudno
      powidziec, ze TAK robic nie wolno i dokladnie wytlumaczyc dlaczego.
      Ja naprawde nie wiem co mozna zrobic w danej sytuacji, poza proba unikania
      kontaktow.

      > > > I raczej nie wyrażaj się negatywnie o koleżance przy córce. Skoro ją
      > lubi.
      > > > będzie jej przykro, że rodzice nie akceptują jej znajomych.
      > > Tu sie niestety nie zgodze, bo w takiej sytuacji skad corka ma wiedziec,
      > > ze takie czy inne postepowanie u niej samej mam akceptuje badz nie.
      >
      > Ja nie o KONKRETNYM postępowaniu piszę. Bo na to uwagę TRZEBA zwrócić.
      > Chodzi mi właśnie o to abyś nie mówiła że jest niedobra, zła, niegrzeczna, że
      > jej nie lubisz, nie chcesz aby córka się z nią bawiła itp.
      > A napewno będzie córce miło jak czasem powiesz o niej coś miłego, pochwalisz
      > za coś.
      Alez ja akurat jestem daleka od mowienia caly czas zle i tez jestem za tym,
      zeby szukac dobrych stron. I jak kolezanka Joasi do niej przyszla, to
      oczywiscie bylam grzeczna i potem pochwalilam ja, ze bardzo ladnie jadla,
      zaniosla sama talerze po sobie do kuchni, a przed wyjsciem grzecznie
      posprzatala. Co nie zmienia faktu, ze Joasia bardzo sie przejela, jak
      pod koniec roku ta sama kolezanka powiedziala jej, Joasia ma jej przyniesc
      swoje nalepki i jak moja corka nie da jej swoich nalepek, to przestanie sie
      z nia przyjaznic. Tutaj musielismy Joasie uspokajac, ze wcale tych nalepek
      nie musi jej dawac i ze kolezanka nie powinna byla tak robic, ale ona byla
      naprawde przerazona. Dodam, ze ta kolezanka miala taki sam komplet nalepek,
      bo dostaly go wczesniej na urodzinach. To bylo tuz przed wakacjami, wiec
      przez wakacje obie panny zapomnialy o tych nalepkach i dalej sie przyjaznia.
      Ale ich przyjazn polega na tym, ze maja z kim szalec w czasie przerw, bo
      inne dziewczynki bawia sie w "nudne" zabawy.

      > > Moja Joasia ma osiem lat i jest bardzo otwarta, odwazna i towarzyska.
      > > Ale jednoczesnie jest bardzo ciekawa i baaaardzo niewinna i latwowierna.
      >> Skoro nie chcesz trzymać pod kloszem, to nie trzymaj.
      > Przecież właśnie teraz zdobywa doświadczenie życiowe pod kierunkiem rodziców.
      Czyli mowimy o tym samym smile)). Niech sie ksztalca, ale pod czulym okiem
      rodzicow.
Pełna wersja