greenwitch
05.08.08, 13:38
Witam wszystkich i prosze o rade.
Problem z gryzieniem innych dzieci w przedszkolu przez mojego syna ciagnie sie niemal od roku.
Synek poszedl do przedszkola (prywatna placowka) w wieku 1 roku i byl najmlodszy w grupie (przyjeto go na probe, bo byl juz wysadzany na nocnik i zasypial sam, nie korzystal ze smoczna, pil z kubka itp. no i sie sprawdzil). Generalnie przez pierwsze pol roku byl w przedszkolu dzieckiem idealnym - pupilem pan. Zaznaczam od razu, ze w domu nie mam z synkem zadnych problemow wychowawczych (nie wiem, co to bunt choc ma juz 2,5 roku). Owszem, jest on dzieckiem bardzo zywym, ale poslusznym, sprzata po sobie zabawki, sam je, czesciowo sie ubiera. Poza tym nie jest maruda, ale dzieckiem radosnym, skorym do wyglupow i zabawy. Nie bijemy naszego syna, nie mam powodu tez, by w jakikolwiek sposob go karac (wiadomo miewa gorsze dni, czasem sie sprzeciwia, pomarudzi, ale potrafimy sobie wszystko wytlumaczyc i na spokojnie dojsc do porozumienia).
Tymczasem w przedszkolu - pieklo! Jak slucham relacji o wlasnym dziecku, to czasem mysle, ze opiekunki pomylily rodzica.
Otoz nie ma dnia bez gryzienia inych. Glownie za wyrwanie zabawki. Czasem "bez powodu". Jedno z dzieci wyladowalo w szpitalu, mialo przegryziona tkanke miekka. Inne dzieci maja do dzis slady w postaci blizn po zebach malego.
Dzis znowu uslyszalam, ze w synku "jest tyle zla, agresji i frustracji". Skad ja sie pytam??? Przeciez ja go nie znam takim - nigdy nie widzialam. Nawet na podworku zdarza sie, ze ktos mu cos zabierze w zabawie itp. a on grzecznie odda, zachowuje sie wrecz niesmiale wsrod dzieci, ktore dobrze i dlugo zna.
Jak synek mial 1,5 roku za ugryzienie dziecka za kare sadzano go w takim wysokim folteliku, z ktorego nie mogl zejsc.
Konsultowalam temat z dwoma psychologami. Poradzono mi, by konsekwentnie panie karaly synka odrywajac go za ugryzienie od zabawy, wyprowadzajac w "nudne" miejsce na ok. 2-3 minutki, by tam sie uspokoil i tlumaczac, za co jest kara...
Przekazalm to w przedszkolu i ponoc panie konsekwetnie tego pilnuja od jakichs 2 miesiecy. Efektow nie ma.
Jestem juz zmeczona tym tematem. Prawie codziennie odbierajac dziecko slysze na niego skargi. Jest mi przykro i jestem zla, bo nie wiem, jak temu zaradzic. Poza tymi incydentami panie bardzo chwala malego. Mowia, ze slucha, ze opiekuje sie mlodszymi dziecmi, przytula i glaszcze jak ktos sie przewroci itp. A z drugiej strony to gryzienie. Poza tym syn chodzi do przedszkola bardzo chetnie.
Aha! Psycholog mowila tez, ze syn gryzie, bo malo mowi i jak bezie duzo wiecej rozmawial, to przestanie gryzc. Synek mowi coraz wiecej (w domu nawija caly czas) w przedszkolu ponoc mniej, a gryzienie nie ustaje.
Czy ktos zna podobny problem i wie, jak jemu zaradzic???