4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY!

05.08.08, 23:25
Mój 4-letni syn do tej pory był z nianią w domu. Kobieta jest
cudowna, lat 56 - czyli trzecia babcia. Malowali, rysowali,
śpiewali, chodzili na spacery... Ale od września chciałabym posłać
go do przedszkola, żeby przebywał wśród dzieci. Jest zapisany, ale
nie chce słyszeć wogóle o przedszkolu. Na spacerach mija budynek
przedszkola dużym łukiem, w sklepie z butami (gdy poprosiłam
sprzedawczynię o jakieś lekkie kapcie do przedszkola) krzyczał, że
nie pójdzie do przedszkola, że buty mu się nie podobają, itd. Jak
tylko wspomnę, że za niedługo idzie do przedszkola, to krzyczy,
płacze, nie chce wogóle o przedszkolu słyszeć. Byliśmy w przedszkolu
na Mikołaja. Płakał całą drogą, płakał w szatni i potem jeszcze
przez chwilę w sali. Dzieci siedziały razem na krzesełkach i czekały
na Mikołaja, a on siedział mi cały czas na kolanach. Zastanawiam się
dlaczego tak jest. Obecnie przebywa prawie cały czas z dorosłymi.
Staram się organizować mu spotkania z jego rówieśnikami, ale on nie
chce bawić się z dziećmi. Byliśmy ostatnio na "Kinder party". Dzieci
bawiły się razem, a on (po 5-minutowej scenie w korytarzu, że nie
chce wchodzić do środka i bawić się z dziećmi) wziął sobie traktor i
bawił się sam w kącie. Na placu zabaw idzie tam gdzie nie ma dzieci.
Jeśli jest pusta piaskownica to idzie do piaskownicy, ale jak się
pojawiają dzieci to wychodzi i idzie np. na zjeżdżalnię, albo
huśtawkę (tam gdzie nie ma dzieci lub jest ich najmniej). Kiedyś
pojechałam do koleżanki, która ma trzech synów: 5-lat, 8-lat i 12-
lat. Bawił się z tym 12-latkiem, bo stwierdził, że z maluchami nie
będzie się bawić... Inny przykład - synek chętnie jeździł do niani
do domu. Ostatnio do niani przyjechały wnuki na parę dni. Pojechał
tam jak zawsze, ale jak wszedł do domu i zobaczył, że są dzieci to
zaczął płakać i chciał wracać do domu. Niania musiała "wygonić"
wnuki do innego pokoju i dopiero wtedy się uspokoił. Co mam zrobić?
Jak przekonać go do dzieci? Jak przekonać go do przedszkola?
    • mama_kotula Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 05.08.08, 23:29
      Mój syn od zawsze unikał rówieśników, wręcz bał się ich panicznie. "Bawił się"
      ze starszymi dziećmi. Ma zdiagnozowany zespół Aspergera (m.in. fobia społeczna).
      Do przedszkola chodzi, bawi się sam.

      Aaaa - co do zabawy z 12-latkiem - nic dziwnego. Do tej pory syn przebywał
      niemal wyłącznie w towarzystwie dorosłych, więc nie umie nawiązać rozmowy z
      dziećmi w swoim wieku.

      Ja bym poszła do psychologa, który może zalecić proste ćwiczenia socjalizujące i
      wykluczyć ewentualne podłoże zaburzeniowe lęków społecznych smile
    • dorota.konowrocka Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 12:10
      Może spróbuj "zaprzyjaźnić" go z JEDNYM dzieckiem na początek. Może jakaś
      sąsiadka ma synka w podobnym wieku, może masz jakąś kuzynkę czy znajomą z
      dzieckiem w podobnym wieku,z którą możecie raz, dwa razy w tygodniu zacząć się
      regularnie spotykać.

      D.
    • wandalina Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 13:13
      A czy Twój syn odzywa się wogole do dzieci? Zgadzam się z Mamą
      Kotulą, że powinnas pojsc do psychologa, bo są różne zaburzenia,
      które moga dawać takie zachowania, choćby mutyzm - znam dziecko,
      które też unikalo innych dzieci, nie chciało chodzic do przedszkola,
      nie rozmawiało z dziecmi. W takiej sytuacji konieczna jest terapia.
      Mysle, ze dobry psycholog ostatecznie wyjasni sytuajce. Trzymaj się.
      • olimpia_b81 Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 13:33
        moze i psycholog pomoze,moze to jakies zaburzenia ale uwazam,ze to twoja wina bo nie stwarzajac dziecko mozliwosci zabawy z innymi dziecmi,wybierajac starsza nianie sama spowodowalas,ze dziecko stalo sie takie "stary-malenki",
        nie jestem zlosliwa ale wiele mam tak robi nie zdajac sobie sprawy,ze krzywdzi dziecko.
        • peresia Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 14:20
          olimpia_b81 napisała:

          > nie jestem zlosliwa

          Jestes bardzo zlosliwa.

          • agnes0101 Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 19:15
            Oczywiście może to być problem bardziej psychologiczny , ale też nie
            koniecznie. Po części mogłabym się zgodzić z olimpia_b81, że dziecko
            nie mające zbyt dużego kontaktu z rówieśnikami zachowuje się jak
            mały dorosły. Znam conajmniej dwa takie przypadki. U swojego syna
            zresztą zaobserwowałam takie zjawisko gdy był w wieku 2-2,5. Przez
            pierwsze 1,5 roku jego życia zajmowała się nim moja ciocia. Spędzał
            bardzo dużo czasu na dworzu, na placach zabaw i było ok. Później się
            przeprowadziliśmy i dzieckiem zajęli się teściowe. Dość szybko
            zauważyliśmy że dziecko jakoś się zmienia. Po części można było to
            podciągnąć pod slynny bunt dwulatka, ale ja zaczęłam się nad tym
            zastanawiać. Zaczęłam codziennie wiercić w brzuchu teściowej gdzie
            była z synem , co robili etc. Okazało się że większość czasu
            spędzają i owszem na dworzu, ale z dala od placu zabaw (no chyba że
            jest mało dzieci) bo wnuczek to takie mega aktywne dziecko że nie
            mogą nad nim nadążyć. Lepiej więc gdy jadą na działkę gdzie jest
            sam, chodzą po ciociach , bo tak jest spokojniej. Efekt był taki że
            dziecko z dość pogodnego, odważnego malucha zaczął niechętnie
            chodzić na plac zabaw unikając właśnie dzieci. Być może to tylko tak
            się zbiegło z zachowaniem teściów, ale zaczęliśmy im tłumaczyć jak
            ważny jest kontakt z innymi dziećmi etc, my też staraliśmy się jak
            najwięcej spędzać z małym czas na placach zabaw, miejscach zabawach
            dla dzieci i powoli, powoli syn wrócił do normy. Mogłabym jeszcze
            opisać jeden przypadek takiego dziecka, ale tam zarówno rodzice jak
            i wszyscy bliscy trzymają to dziecko pod kloszem robiąc mu w ten
            sposób ogromną krzywdę, gdyż rośnie taki dorosły dzikus.
          • olimpia_b81 Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 21:14
            wierz mi,to nie jest BARDZOtongue_out
            • phantomka Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 22:01
              Z tym obwinianiem mamy to bym sie jednak wstrzymala. Cala masa
              dzieci do conajmniej 3 r.z. przebywa w towarzystwie osoby doroslej:
              mamy, taty, babci, niani - w zaleznosci, kto sie nim opiekuje.
              Jedynie niewielka czesc tych dzieci ma problemy z adaptacja wsrod
              grupy rowiesniczej. Moze to wynikac z tego, ze babcie lub nianie w
              podobnym wieku unikaja placow zabaw - u mnie na osiedlu jest to
              wlasciwie norma, ze zadne dziecko, ktorym opiekuje sie babcia lub
              starsza niania nie przychodzi na plac zabaw.
              Ktoras madrze radzila, zeby zaprzyjaznic dziecko z jednym,
              konkretnym.
              No i nie robic nic na sile, nie chce gdzies wejsc, to daj mu chwile
              poczekac, przyzwyczaic sie do tego, ze gdzies w otoczeniu sa inne
              dzieci, nie mow ciagle o przedszkolu, nie mow o tym, ze fajnie jest
              wsrod dzieci, itd. Bo to moze powodowac wieksza frustracje.
              Znajomi mieli takie dziecko, poslali je w wieku 4 lat do przedszkola
              i niestety mala cofnela sie calkowicie w rozwoju, zaczela sikac pod
              siebie, byla bardzo znerwicowana i depresyjna. Po m-cu wypisali ja i
              w tym roku znowu probuja, ale w innym przedszkolu. Dziecko radzi
              sobie juz duzo lepiej, bo przez ten rok intensywnie nad nia
              pracowali - najpierw zblizali sie do placow zabaw, bawili sie w
              poblizu dzieci, itd. Na dzien dzisiejszy widze, ze mala potrafi juz
              wlaczyc sie w zabawe z innymi dziecmi.
    • alexa-75 Re: 4-latek unika dzieci i przedszkola - POMOCY! 06.08.08, 23:29
      On kiedyś nie był taki... Bawił się z dziećmi, od pewnego czasu mu
      się odmieniło.
      Niania często chodziła i nadal z nim chodzi na plac zabaw. Mój synek
      jest raczej spokojnym dzieckiem. Niania mi swego czasu mówiła, że w
      piaskownicy wybiera sobie do zabawy największych łobuziaków i stara
      się ich naśladować. Właściwie to na placu zabaw w naszym mieście -
      on bawi się z innymi, bo już te dzieciaki zna. Problem jest w
      nieznanym środowisku, wtedy nie chce uczestniczyć we wspólnych
      zabawach i odchodzi na bok. Np. w Figlolandzie - kiedyś bawił sie
      piłeczkami razem z innymi dziećmi, jeździł na zjeżdżalniach i nie
      szło go wyciągnąc do domu. Teraz jak widzi, że w środku jest dużo
      dzieci to wogóle nie chce wejść. Do kuzynów (lat 2 i 6) kiedyś
      bardzo chętnie jeździł, a teraz jak do nich jedziemy to jest prawie
      całą drogą płacz. Staram się więc stawiać go przed faktem dokonanym
      i nie mówię dokąd jedziemy...
      Jeśli chodzi o przedszkole. Faktycznie rozważam mozliwość żeby
      poznać go z jakimś kolegą, żeby było mu raźniej. Zastanawiam się
      też, czy nie przestraszył się podczas "dni otwartych". Była tam
      Pani - nasza sąsiadka, więc myślałam, że będzie mu łatwiej (obecnie
      niestety jest ona na długim zwolnieniu i nie wiadomo czy wogóle
      wróci do pracy). Na początku Pani zapytała, kto go zna. Zglosiła się
      jedna dziewczynka i Pani kazała jej go wyściskać. Skończyło się na
      tym, że wszystkie dzieci zaczęły go po kolei ściskać i przytulać, co
      już na dzień dobry przeraziło mojego synka. Ja go przytulam i
      ściskam, ale to co inego jak przytuli mama, a jak zaczną przytulać
      nieznane osoby i to w takiej ilości. On biedny stał sztywno, a
      dzieci podchodziły kolejno i go ściskały... Potem synek zaczął bawić
      sie traktorem. Ale Pani powiedziała do najstarszego dziecka, że ma
      zając się nowym kolegą. Chłopak bardzo się przejął rolą, zabrał mu
      traktor i ciągnął za rękę w kierunku grupy, żeby bawił się z innymi.
      No i zacząl się płacz, wyrywanie się z objęć kolegi, itd... Może te
      zdarzenia go zniechęciły do przedszkola, do dzieci?
      Jeśli chodzi o starszą nianię - przecież nie załatwię mu niani 4-
      letniej, żeby miał się z kim bawić. Nawet jeśli miałby nianię 20-
      letnią to i tak obracałby się w środowisku dorosłych. Żłobka
      niestety w moim mieście nie ma, żeby od urodzenia mógł się bawić z
      dziećmi, a do przedszkola wcześniej sie nie dostał (za dużo
      chętnych, za mało miejsc). Jakie miałam inne rozwiązanie? Rodzeństwa
      na razie nie ma, ale przynajmniej raz w tygodniu staram się pojechać
      do kogoś kto ma dziecko w podobnym wieku, albo zapraszam do nas.
      Obecnie wiąże się to z wielkim płaczem, ale nie ustepuję i dalej
      jeździmy do dzieci. Na początku stoi przez 5, 10, 15 min. w
      korytarzu i płacze, że nie chce się bawić z dziećmi, że chce do
      domu. Ale potem wchodzi do środka, jak zobaczy jakąś ciekawą
      zabawkę. Z reguły (tak jak wcześniej pisałam) bawi się sam, mimo że
      inne dzieci są w pobliżu. Oprócz wizyt u znajomych dzieci jeżdżę z
      nim na place zabaw, albo do Figlolandu. Rozmawia z dziećmi, nie boi
      się ich tak panicznie. W Auchanie np. wsiadł ostatnio do takiego
      samochodu na zeton, w ktorym siedział juz chłopak i zaczął mu coś
      tłumaczyć. Śmiesznie to wyglądało... Tak się zastanawiam, że może
      nie będzie tak źle... Ale nie rozumiem, dlaczego tak się zachowuje?
Pełna wersja