pokonana

09.08.08, 22:04
Nie wiem co robić. Nie radzę sobie z wlasnym dzieckiem. Nie mam już
sił na podejmowanie syzyfowej walki. Trwa to już od dawna, tylko
wcześniej jakoś zwyciężałam.teraz czuje się pokonana.Przez wlasną
slabość i prawie 5cio latka. Nie ma na niego sily.
Nie słucha, pyskuje, robi wszystko odwrotnie niż mu każę, nie
skutkują prośby, grożby, krzyki...Nawet klaps.Zadne kary nie
przynoszą efektu.Syn nie ma poczucia straty-zabronię mu bawić się
zabawkami-nie to nie, popatrzę w okno. Zakaz bajek-nic nie
szkodzi.Nie pójdziemy na spacer-nie muszę iść. Jezyki i temu podobne
dzialaly tylko pierwsze kilka razy. System motywacyjny-nagradzanie
słoneczkami, wieszanie chmurek za złe zachowanie skutkowały 3
tygodnie. Pochwały i owszem ale nie motywują do podjęcia kolejnych
dobrych dzialań.
Wszystko zaczyna się od śniadania. Syn potrafi je jeść ponad godzinę-
niezależnie od tego co na to sniadanie dostanie. Ciągłe upomnienia
jedz, pośpiesz się, zjedz to wreszcie kwituje -przecież jem!
Zabranie posiłku też nie daje efektu.Do obiadu nic nie zje. Obiad-
powtórka ze śniadania.Kolacja to samo. Nie podjada między posiłkami.
Poprostu żyje powietrzem-takie odnosze wrażenie.
w trakcie dnia...Wszystko na przekór. Prosze by pozbierał zabawki,
zajmie się czymś zupełnie innym.Chcę poskladac z nim-bedzie patrzył
jak ja to robię.W sklepie nie powstrzyma się by czegos nie
dotykać.Kilka razy musiałam juz płacić za towar uszkodzony przez
niego. Podczas spaceru wchodzi na wszystko co się da, skacze jak
opętany.Ale gdy zapewniam mu możliwość wyladowania energii na
boisku, albo placu zabaw-zajmuje się zupełnie czymś innym, np
zbieraniem kamyków i puszczaniu ich po zjezdżalni. Kiedy mówię do
niego, to niby rozumie, bo powtórzy o co mi chodzi.Tyle że nic z
tego nie zrobi...Brak mi już sił na niego.Mam dość próśb, rozmów,
tłumaczeń, gróźb, klapsów i wrzasków gdy wszelkie moje granice
zostają przekroczone.
Borykacie się z tym? Jak sobie radzicie???
    • verdana Re: pokonana 09.08.08, 23:43
      Co to znaczy, ze zabranie posiłku nie daje efektu? A jaki efekt ma
      dac? Nie chce, niech nie je. To, ze do obiadu nie je - to dobrze,
      dlaczsego ma jeść? Przede wszystkim wydaje mi się, ze o wiele za
      duzo uwagi poswiecasz sprawie je-czy nie je. dzieki temu dziecko ma
      wladze. Gdybyś przestała w ogole zwracać uwage, nie je - to nie,
      dziecko straciloby bardzo ważna karte przetargowa a Wy oboje - jedno
      istotne zaźewie calodniowego konfliktu. Pisze to jako matka
      niejadka. Nie jadł, byl najnizszy w przedszkolu i w szkole? Trudno.
      Kazde dziecko w czasie spaceru tak się zachowuje - to nie dorosly,
      ktory bawi się na dyskotece, a w biurze pracuje. Caly spacer jest
      dla dziecka placem zabaw. aj mu wbiegac i zbiegacpo schodkach, lazic
      po murkach, przeskakiwac przez kałuże. na placu zabaw niech spuszcza
      kamyki ze zjeżdżalni - dlaczego nie?
      Mam wrażenie, ze ilość nierealnych nakazów i zakazow przekroczyla w
      tym wypadku zdolność Twego dziecka do zaaprobowania ich wszystkich.
      Gdyby przez caly dzień sluchał Twoich poleceń nie robilby niczego,
      na co ma ochote.
      Zredukuj zkazy i nakazy, zobaczysz, będzie lepiej.
    • gaja78 Re: pokonana 09.08.08, 23:46
      Nie mam doświadczenia z 5-latkami, ale nie bardzo rozumiem, co złego jest w tym,
      że jedzenie śniadania trwa godzinę ? Tzn. jaka jest tego szkodliwość -
      spieszycie się gdzieś codziennie rano ? Może można wstać pół godziny wcześniej i
      nie będzie ryzyka spóźnienia ?

      Dalej - co złego jest w skakaniu podczas spaceru ? Czy są to sytuacje w jakiś
      sposób niebezpieczne ?

      Co złego jest w spuszczaniu kamyków ze zjeżdżalni ?

      To jest tylko moje luźne skojarzenie co napiszę, ale być może syn za dużo ma
      tych "robisz źle" na co dzień ? Czy nie żyje przypadkiem w przekonaniu, ze
      większość rzeczy, które robi, powinien robić inaczej ? W poczuciu, że nie
      spełnia twoich oczekiwań ? Może stąd ta spora ilość "przekory" ...

      I jeszcze - czy sytuacja w domu jest dobra, stabilna, bezpieczna ? Dzieci
      potrafią różnie reagować na np. konflikty między rodzicami.
      • mama_kotula Re: pokonana 11.08.08, 09:29
        > ale nie bardzo rozumiem, co złego jest w tym,
        >że jedzenie śniadania trwa godzinę ? Tzn. jaka jest tego
        >szkodliwość - spieszycie się gdzieś codziennie rano ? Może można
        >wstać pół godziny wcześniej i nie będzie ryzyka spóźnienia ?

        Gaju, kochanie - za radę pt. "wstań pół godziny wcześniej rano, jak się
        spieszysz" z lubością dałabym w mordę tongue_out. I ty też, słonko, jakbyś chodziła spać
        o 2:00, a musiała rano wstać o 6:00 na przykład, bo trzeba zawieźć dziecko do
        przedszkola i jechać do pracy.

        Ja bym odpuściła kwestię jedzenia, zgadzam się z Verdaną - nie chce jeść, to
        niech nie je. Patent, jak dziecię je w naszym mniemaniu zbyt wolno, a gdzieś się
        spieszymy - składamy kanapki razem i bierzemy je "na drogę".

        A 5 lat to taki głupi wiek, że dziecko ma rozbuchane ego oraz tzw. robaki w
        tyłku. Norma.
        • gaja78 Re: pokonana 11.08.08, 10:51
          mama_kotula napisała:
          > Gaju, kochanie - za radę pt. "wstań pół godziny wcześniej rano, jak się
          > spieszysz" z lubością dałabym w mordę tongue_out. I ty też, słonko, jakbyś chodziła spać o 2:00, a musiała rano wstać o 6:00 na przykład, bo trzeba zawieźć dziecko do
          > przedszkola i jechać do pracy.

          Ok, rozumiem że nie zawsze wcześniejsze wstawanie wchodzi w grę. Powiedzmy, że była to z mojej strony propozycja do rozważenia w miarę możliwości wink
    • lolinka2 Re: pokonana 10.08.08, 00:13
      kochana, to co robisz, to dobry kierunek. Jeszcze jeden klocek do
      tego dołożę, bez którego te starania będziesz mogła o kant d@#$%y
      potłuc: k.o.n.s.e.k.w.e.n.c.j.a

      Powodzenia!
      • otojestem Re: pokonana 10.08.08, 09:47
        Wiem o czym piszesz, też mam pięciolatkę w domu smile Słowa: nie, nie mogę teraz, nie chce mi się są na porządku dziennym, proszenie się o wszystko po 100 razy raz skutkuje a raz nie. Nie walczę z tym jakoś specjalnie, nie krzyczę (co chwilę smile), nie karam jakoś specjalnie, tylko za rzeczy "okropne". Po prostu ciągła dyplomatka, raz jest sukces, a raz porażka big_grin
    • jola_ep Re: pokonana 10.08.08, 17:03
      Proponuję poczytać sobie trochę o specyfice tego wieku smile

      To okres walki przeciwko dotychczas uznawanym autorytetom. Ach, czyż
      jest większa zuchwałość, niż sprzeciw swojej matce? wink

      Dlatego dla własnego spokoju proponuję ograniczyć sporne terytoria.
      A pilnować tylko i wyłącznie tych najważniejszych spraw.
      Przy czym warto przewidywać konsekwencje swoich zakazów. Jeśli nie
      jesteśmy w stanie upilnować ich przestrzegania, to może warto 10
      razy pomyśleć, zanim je się wyda?

      Dać też dziecko większą autonomię i więcej spraw, nad którymi będzie
      panował. Przekonywać rzeczowymi i zrozumiałym dla dziecka
      argumentami. Czasem zwyczajnie przymknąć oko na jakąś zuchwałość i
      udać, że się tego nie widzi - bo wiele rzeczy dzieciaki w tym wieku
      robią dla frajdy wytrącenia z równowagi rodzica lub z potrzeby
      postawienia na swoim.

      Przykłady:

      >Ciągłe upomnienia
      > jedz, pośpiesz się, zjedz to wreszcie kwituje -przecież jem!

      Dlaczego go poganiasz? Niech je w swoim tempie. Pomyśl, co masz
      zrobić, abyś to dla Ciebie posiłki nie były denerwujące. Może po
      tym, jak sama się najesz, wstań i wyjdź do innego pomieszczenia?

      Dla mojego syna też jedzenie było stratą czasu. Nie poganiałam.
      Nawet pozwalałam dokończyć później. Dla otoczenia to pewnie
      niejadek - bo je mało, jest chudy i dość niski. Ale za to szybki,
      wysportowany i mało choruje.

      > W sklepie nie powstrzyma się by czegos nie
      > dotykać.

      Próbowałaś zagonić do wspólnego robienia zakupów? Czyli ty mówisz
      co, a on wkłada? Ustalić wcześniej listę i realizować według listy?
      Jak przekracza dopuszczalne zachowania - wyjdź ze sklepu, nie
      zabierz go następnym razem (innego zapowiedziane wcześniej
      konsekwencje). Jak zachowuje się porządnie, kup coś w nagrodę (ja
      pozwalałam wybrać jogurty, soczek, owoce, z założenia nie kupowałam
      słodyczy i zabawek)

      > Podczas spaceru wchodzi na wszystko co się da, skacze jak
      > opętany.

      Mój syn zawsze latał naokoło, wspinał się na stopnie, przeskakiwał
      murki itp. Myślałam, że to normalne smile Nawet sama zachęcałam, jak
      jęczał że go nogi bolą, aby sobie po trawniku obok chodnika
      pobiegał wink

      Pozdrawiam
      Jola
    • anja32 Re: pokonana 11.08.08, 21:10
      a ja bym poszla z nim do psychologa. Może Twój syn ma (odpukać)ADHD?
    • d.o.s.i.a Re: pokonana 11.08.08, 23:14
      A gdzie jest w zasadzie problem? Co robi Twoje dziecko nie tak, ze az tak
      zawziecie go kazesz? W swoim poscie nie podalas konkretnych przykladow ponad to,
      ze syn nie jest glodny przy sniadaniu i nie bawi sie tak jakbys chciala, zeby
      sie bawil...

      Jaki problem w tym, ze nie zje sniadania? Skoro spokojnie czeka do obiadu? ze
      nie zje obiadu? Wprowadzilas system niepodjadania i syn go przestrzega, wiec sie
      go trzymaj. Przeciez o to w nim chodzi prawda? Widocznie synowi ten system
      pasuje...? To dlaczego sie denerwujesz?

      Co do zabaw, to chyba nie wyobrazasz sobie, ze dziecko bedzie sie zawsze
      przykladnie bawilo tak jak Ty sobie to wymyslisz. Nie rozumiem co zlego w
      zbieraniu kamykow???

      Wydaje mi sie, ze syn czuje nad soba nadmierna kontrole. Niby sa reguly
      dotyczace jedzenia, ktore sama wprowadzilas, a syn je respektuje, ale jednak
      wraz jest zle. Nie moze sie pobawic po swojemu bo mama chce, zeby bawil inaczej.
      Naprawde nie dziwie sie, ze w tej sytuacji buntuje sie w kazdy mozliwy sposob.
      Zeby choc jedna rzecz moc zrobic po swojemu. Mnie by szlag trafil chyba smile
      • anulla1 Re: pokonana 11.08.08, 23:33
        Moja droga, są dzieci na które zakazy i wywieranie presii nie
        działa, spróbuj odwrócić sposób działania. Chwal syna za wszystko,
        za co się da, małymi kroczkami, szukaj pozytywów w jego zachowaniu i
        mów mu o tym, ze jesteś dumna, zadowolona,że cieszysz sie jak .....
        Opowiadaj przy nim , bliskim o osiągnieciach syna.
        Możliwe ,że zacznie mu zależeć na pochwałach i to bedzie bodźcem do
        lepszego zachowania.
    • alabama8 Re: pokonana 12.08.08, 09:57
      Na spacerze nie wystarczy puścić samopas i tylko strofować - nie rób
      tego, zostaw tamto. Jeśli akurat nie ma rówieśników do zabawy (albo
      nawet są) to pięciolatkowi i tak trzeba zorganizować zabawę i
      nauczyć ja speędzać czas, ja też mam 5-cio latka z robakami w d...e:
      1. rower (u nas 99% spacerów + umawianie się z kolegami na jazdę w
      następne dni, ja organizuje jazdy na czas dla syna i kolegów oraz
      sztafety w koło boiska)
      2. piłka (albo gra z kolegami albo odbijamy na zmianę o ściane i
      gramy na punkty! Młody zawsze wygrywa.)
      3. kreda do mazania po chodniku (też trzeba pomóc, nauczyć np. gry w
      klasy - dla chłopaka to też frajda)
      4. ringo, babington, tenis - czasem łażę z worem wypchanym pięcioma
      piłkkami i sześcioma paletkami i latamy po boisku ćwicząc raz to raz
      owo - na razie marnie wychodzi ale zawsz coś.
      5. wbrew pozorom pięcioletni chłopcy też lubią grać w GUMĘ - też
      treba pokazać.

      Sklep - dziewczyny dały kilka dobrych rad. Zaangażować w zakupy,
      niech pcha wózek czy wybiera produkty. Ja ostatnio kazałam mojemu
      pięciolatkowi zrobić listę zakupów bo ja nie mam czasu - gotuję, a
      on ma notować. Biedził się, smarował wołami na kartce, ale potem z
      dumą robił zakupy według listy i nie omieszkał pochwalić się listą
      ochroniarzowi w sklepie. Tym razem bez brykania, bez fikania, w
      pełnym skupieniu. Oczywiście ten numer nie wypali za każdym razem,
      ale trza kombinować, no nie dziewczyny smile

    • mama303 Re: pokonana 15.08.08, 09:14
      beata-to-ja napisała:

      > Borykacie się z tym? Jak sobie radzicie???

      Ja się borykam i czasem tez nie panuję nad sobą i się wydrę. Moja
      5,5 latka weszła teraz w okres jakiegoś strasznego buntu i to buntu
      często tylko dla buntu. Walczy chyba o władzę smile bo to bardzo silny
      charakter.
      Do upadłego staram sie tłumaczyc sobie że to tylko dziecko /chociaz
      potrafi dyskutować jak stara/i wychowanie to nie pole walki. Nie
      myśl o sobie "pokonana". Tu nie ma pokonanych. Staraj się dotrzec do
      małego sprytem, zaskakuj go, jak najmniej otwartych stać. Na co
      tylko możesz przymykaj oczy, czasem lepiej przymknąć oko niż
      wywoływać kolejną niewartą tego burzę. Nieugięta bądż tylko w
      kwestiach zasadniczych.
Pełna wersja