"dobry glina" i "zly glina"

14.08.08, 15:52
zupelnie nieoczekiwanie zaobserwowalismy, ze, "stosowana" przypadkiem metoda z
filmow kryminalnych "dobry glina - zly glina" przynosci calkiem dobre
rezultaty u naszego 3.5 latka. gdy jeden rodzic usiluje cos "wynegocjowac" i
mu to zupelnie nie wychodzi i dochodzi do "ostrego tonu glosu", kary,
obietnicy kary itp, to maly nie ulega, ale zaczyna wzywac drugiego rodzica...
... i z tym drugim, dobrym glina, wykonuje bez gadania, wesolutko, to, co nie
udalo sie zlemu glinie... (rodzice w rolach sa bez znaczenia).
czasem nawet ten sam rodzic moze byc zlym glina, a zaraz potem, po propozycji
pojednania ("chcesz sie przytulic?"), dobrym glina smile

i musze przyznac, ze odkad sobie z tego zdalam sprawe, czasami, jak juz mi
pomyslow brakuje, stosuje ta metode celowo (wczesniej nie bylo to celowe, po
prostu zaobserwowalismy taka prawidlowosc)... celowo podnosze troche glos...
celowo "za wczesnie" strasze kara (choc wczesniej dluzej stosowalabym inne
metody negocjacji)... zeby "wymusic" sytuacje zly/dobry glina (bo dziala jak
marzenie...).
i zastanawiam, sie, czy dobrze robie?
bo nigdzie sie z opisem takiej metody nie spotkalam... niby dziala na
doroslych (przestepcow wink, jak nam pokazuja filmy, ale czy to dobre tez dla
dzieci?
jak myslicie?

dodam, zeby nie bylo nieporozumien, ze rodzaj zachowac "zlego gliny" nie jest
ani agresywny (nigdy nie bije dziecka), ani gwaltowny, ani ponizajacy dla
dziecka. nie wychodzi nigdy poza to, co i tak wczesniej czasem sie zdarzalo.
    • verdana Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 15:55
      Problematyczne - uczy dziecka wykorzystywania jednego rodzica
      przeciw drugiemu.
      • kura17 Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 16:11
        wiesz co, nigdy na to nie popatrzylam z tej strony...
        moze dlatego, ze po akcji zly glina-dobry glina, humory malemu mijaja i jest
        mily, nigdy nie chowa urazy, ani nie "obraza sie" na "zlego rodzica"...
        jakos nie mam poczucia, ze on nami manipuluje...
        ... bardziej - ze my nim...
        • verdana Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 17:16
          Bo na pewno jeszcze nim nie manipulujecie, ano odwrotnie. Ale dluże
          stosowanie tej metody , szczegulnie przy starszym dziecku, ktore ją
          szybko "załapie", do tego musi doprowadzić.
          • kura17 Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 19:21
            Verdana, ale on nic na tjym nie zyskuje - jesli zly glina da kare, to ona
            zostaje. i tak musi zrobic, co mial zrobic. tylko teraz robi to z fobrym glina
            bez fochow, na ogol z usmiechem na twarzy. wiec to raczej my zyskujemy wink
            no ciezko mi sobie wyobrazic, co on zyskuje...
            ... ale ja w ogole mam slaba wyobraznie w temacie "co dziecko potrafi wymyslec" wink)
            • kozauwoza Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 19:24
              To może być niezła metoda. Tylko żeby jeden rodzic nie wszedł na
              stałę w rolę tego złego a drugi - dobrego.
              • kura17 Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 19:54
                u nas sie zmieniamy, los jak wicher wink
                raz maz podpada, raz ja, jak wypadnie
                • verdana Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 20:44
                  A co bedzie, jak tylko jedno z Was będzie w domu?
                  Nie mowiac juz o tym, ze starsze dziecko popelnia "przestepstwa",
                  przy ktorych czasem nawet "dobry" glina powinien byc zły. Póki jest
                  male - moze byc. Potem jednak okaze się, ze dziecko nie reaguje na
                  ostrzejsze, surowe uwagi, czeka na pojawienie się kogoś, kto
                  zalagodzi sytuację. A czasem nie nalezy lagodzic.
                  • kura17 Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 21:07
                    Verdana, ja nie mowie, zeby to stosowac caly czas smile
                    ot, zaobserwowalam, ze cos takiego dziala

                    i owszem, sa i sceny, gdy jedno z nas jest w domu. i wtedy albo jest "wycie do
                    ksiezyca" (czyli do "dobrego" rodzica), az dziecko sie uspokoi, albo od razu
                    dziala zamiana zlego gliny na donrego ("chesz sie przytulic?").
                    ja wyje, to probujemy innych metod, az do skutku wink

                    Verdana, ale (u nas!) dobry glina w sumie NIE lagodzi sytuacji... mam przyklad z
                    dzis - kurczak nie chcial sie rano ubierac, a musielismy byc w przedszkolu na
                    czas, bo jechali na wycieczke (dodam, ze wstajemy odpowiednio wczesnie, nasze
                    dzieci sa na chodzie miedzy 5 a 6 wink. probowalam go do tego "namowic" ja, nie
                    udalo sie... wreszcie ostrym tonem powiedzialam, ze mam tego dosc i wychodze...
                    synek sie rozdarl "tata, tata". przyszedl maz, a maly z usmiechem sie ubral,
                    gadajac przy tym jak najety... nikt nic nie lagodzil, maly zwyczajnie "wlaczyl
                    inna opcje" po pojawieniu sie meza smile

                    a jakie sytuacje uwazasz za takie, ktorych nie nalezy lagodzic? bo ja zawsze,
                    bez wzgledu na "przestepstwo", oferuje mozliwosc przytulenia sie (zawsze pytam,
                    czy dziecko chce sie przytulic). to przytulenie nie zmienia konsekwencji czynu,
                    nie niweluje kary. po prostu przypomina dziecku, ze je kocham, bez wzgledu na
                    zle zachowanie. ze krytykuje zachowanie, a nie jego.
                    mozesz napisac, jakie przestepstwa, wg Ciebie, nie zasluguja na takie
                    lagodzenie? a moze zle zrozumialam?
                    ja mloda matka jestem, ciagle sie ucze smile lubie to (uczenie sie)
                    • verdana Re: "dobry glina" i "zly glina" 14.08.08, 22:18
                      W wieku Twojego syna to chyba jeszcze żadne... Ale później -
                      swiadome i niepotrzebne kłamstwa, zrobienie komuś świństwa, robienie
                      na złość innemu dziecku, złosliwość - taka, zeby sprawiła komuś ból,
                      bardzo zaawansowane lenistwo(noo, nie wiem..), chamskie odzywki -
                      zalezy zresztą od sytuacji.
                      Nie mówię, ze ten sposób jest w ogóle zły - ale już sama widzisz, ze
                      dziecko nauczyło się, ze w razie konfliktu trzeba zawolac "dobrego"
                      rodzica, a nie sluchać "złego". Co będzie, gdy ten "dobry" nie
                      będzie mogl być "dobry"? I czy dziecko nie zrozumialo już, że mama
                      może byc wsciekla a i tak przyjdzie tata (czy odwrotnie)z milym
                      usmiechem i wszystko będzie OK? Ze tego zlego nigdy nie trzeba
                      sluchać?
                      Wiem, ze to takie teoretyczne rozwazania, ale jak poradzi sobie Twój
                      syn z rozwiazywaniem konfliktu np. z Panią? czy zareaguje na
                      ostrzejsza uwage, czy będzie czekał na negocjatora, ktory zaagodzi
                      spór?
                      Uwazam, że to dobra metoda - ale bardzo sporadycznie. Natomiast w
                      momencie, gdy juz syn się nauczył, ze "zy" nic nie osiagnie - możcie
                      mieć w przyszlosci problem.
                      • kura17 Re: "dobry glina" i "zly glina" 15.08.08, 10:25
                        ok, rozumiem smile
                        na razie, jak pisalam, w zasadzie nie stosujemy tej metody swiadomie, ot czasem
                        "sama sie stosuje"...
                        na codzien mamy inne sposoby, sa sytuacje, masz racje, kiedy nie ma zmiluj i
                        "dobry" rodzic nie przychodzi, tylko, na przyklad, maluch wychodzi do pokoju,
                        "zeby sie zastanowic". i uswiadomilam sobie wlasnie, ze pilnujemy
                        (podswiadomie?), zeby takie spory zalagadzal zawsze wlasnie ten ZLY rodzic, przy
                        ktorym nastapil "atak niepoczytalnosci" wink
                        bedziemy pamietac, zeby schemat "zly/dobry glina" stosowac w sytuacjach
                        wyjatkowach, np gdy nie ma czasu, albo nerwy bardzo zawodza... wink
Pełna wersja