kura17
14.08.08, 15:52
zupelnie nieoczekiwanie zaobserwowalismy, ze, "stosowana" przypadkiem metoda z
filmow kryminalnych "dobry glina - zly glina" przynosci calkiem dobre
rezultaty u naszego 3.5 latka. gdy jeden rodzic usiluje cos "wynegocjowac" i
mu to zupelnie nie wychodzi i dochodzi do "ostrego tonu glosu", kary,
obietnicy kary itp, to maly nie ulega, ale zaczyna wzywac drugiego rodzica...
... i z tym drugim, dobrym glina, wykonuje bez gadania, wesolutko, to, co nie
udalo sie zlemu glinie... (rodzice w rolach sa bez znaczenia).
czasem nawet ten sam rodzic moze byc zlym glina, a zaraz potem, po propozycji
pojednania ("chcesz sie przytulic?"), dobrym glina
i musze przyznac, ze odkad sobie z tego zdalam sprawe, czasami, jak juz mi
pomyslow brakuje, stosuje ta metode celowo (wczesniej nie bylo to celowe, po
prostu zaobserwowalismy taka prawidlowosc)... celowo podnosze troche glos...
celowo "za wczesnie" strasze kara (choc wczesniej dluzej stosowalabym inne
metody negocjacji)... zeby "wymusic" sytuacje zly/dobry glina (bo dziala jak
marzenie...).
i zastanawiam, sie, czy dobrze robie?
bo nigdzie sie z opisem takiej metody nie spotkalam... niby dziala na
doroslych (przestepcow

, jak nam pokazuja filmy, ale czy to dobre tez dla
dzieci?
jak myslicie?
dodam, zeby nie bylo nieporozumien, ze rodzaj zachowac "zlego gliny" nie jest
ani agresywny (nigdy nie bije dziecka), ani gwaltowny, ani ponizajacy dla
dziecka. nie wychodzi nigdy poza to, co i tak wczesniej czasem sie zdarzalo.