zlota.baba
25.08.08, 09:54
Moje dziecię ma prawie trzy lata. Gdy się urodziła, przesypiała 8h ciurkiem w
nocy, nie budziła się nawet na cyca. Do skończenia 14 miesięcy nie wiedziałam,
co to nieprzespana nocka.
Od 20 miesięcy moje dziecko przespało normalnie z 10 nocy.
Po pierwsze zasypia koło 23. I to pomimo schematu wieczornego: 19:30 wanna,
mleko, zęby, książeczka... A potem muszę siedzieć z nią, aż zaśnie. Muszę, bo
nie uśmiecha mi się zmienianie codziennie zarzyganej z krzyku pościeli
względnie ganianie dzieciaka po domu.
Po drugie budzi się po kilku godzinach (2-4 w nocy), domaga się spania z
rodzicami, odmowa wywołuje histerie takie, ze niedługo sąsiedzi policję wezwą.
Nie są to złe sny, ani lęki nocne, jest kontaktowa, pyskata, kłóci się i
awanturuje na zmianę z wyciem. Wyje nie ze strachu, a po to, żeby ją wziąć do
naszego łóżka w którym jest a) za mało miejsca, b) nie akceptujemy spania z
rodzicami. Nie i już.
Po trzecie ja już nie wytrzymuję, potrafię się wydrzeć na nią, a niezlanie jej
tyłka to heroiczny wysiłek.
Odnoszę ja do łóżka, kładę, przykrywam, przypominam, że każdy śpi u siebie i
zanim dojdę do swojego pokoju, już ona tam jest.
Z jej łóżka widać nasze - jak usiądzie widzi nas śpiących. W pokoju ma taką
małą lampeczkę "na nocny strach" - działała prawidłowo jakieś 10 dni, potem i
tak wycie było
Jasny gwint noooooooooo

Ja już mam dość