Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci :/

25.08.08, 09:54
Moje dziecię ma prawie trzy lata. Gdy się urodziła, przesypiała 8h ciurkiem w
nocy, nie budziła się nawet na cyca. Do skończenia 14 miesięcy nie wiedziałam,
co to nieprzespana nocka.
Od 20 miesięcy moje dziecko przespało normalnie z 10 nocy.
Po pierwsze zasypia koło 23. I to pomimo schematu wieczornego: 19:30 wanna,
mleko, zęby, książeczka... A potem muszę siedzieć z nią, aż zaśnie. Muszę, bo
nie uśmiecha mi się zmienianie codziennie zarzyganej z krzyku pościeli
względnie ganianie dzieciaka po domu.
Po drugie budzi się po kilku godzinach (2-4 w nocy), domaga się spania z
rodzicami, odmowa wywołuje histerie takie, ze niedługo sąsiedzi policję wezwą.
Nie są to złe sny, ani lęki nocne, jest kontaktowa, pyskata, kłóci się i
awanturuje na zmianę z wyciem. Wyje nie ze strachu, a po to, żeby ją wziąć do
naszego łóżka w którym jest a) za mało miejsca, b) nie akceptujemy spania z
rodzicami. Nie i już.
Po trzecie ja już nie wytrzymuję, potrafię się wydrzeć na nią, a niezlanie jej
tyłka to heroiczny wysiłek.
Odnoszę ja do łóżka, kładę, przykrywam, przypominam, że każdy śpi u siebie i
zanim dojdę do swojego pokoju, już ona tam jest.
Z jej łóżka widać nasze - jak usiądzie widzi nas śpiących. W pokoju ma taką
małą lampeczkę "na nocny strach" - działała prawidłowo jakieś 10 dni, potem i
tak wycie było uncertain

Jasny gwint noooooooooo uncertain Ja już mam dość sad
    • jola_ep Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 10:17
      Mam trudno zasypiające dziecko. W nocy budziła się gdzieś od 8
      miesiąca (wtedy z 7 razy w nocy).

      Podziwiam Twoją denterminację...

      Też próbowałam bardzo długo przekonać córę, że spać chodzi się
      wcześnie. Ale w końcu dałam sobie spokój. Kładłam ją spać, gdy była
      zmęczona - czyli około 21. Czasem była to 22. Pamiętam, że moja córa
      była zmęczona jakieś 5-10 minut. Jak w tym czasie wrzuciłam ją do
      łóżka, to spała, a jak nie zdążyłam, to ze zmęczenia nabierała
      hiperaktywności i wtedy uśpić było ją trudno. Może i nie spała
      przepisowo wcześnie, ale za to ja miałam w sumie spokojniejszy
      wieczór smile

      W nocy budziła się długo, długo też nie potrafiła sama zasypiać -
      ale u niej to częściowo była wina bogatej wyobraźni i lęków nocych.
      Wbrew pozorom lampka za bardzo nie pomaga, tylko tworzy więcej
      przerażająco wyglądających cieni...

      Dlatego kupiłam jej normalne, duże łóżko i w nocy po prostu szłam w
      półśnie do niej, waliłam się obok niej i spałam dalej. Jak byłam
      dostatecznie zmęczona, to czasem nawet przy tym się nie budziłam.

      Jeśli chodzi o usypianie, to ważna jest spokojna atmosfera (wiem,
      wiem, znam to uczucie, gdy dziecię długo nie zasypia ). Przytulałam,
      czytałam książzeki itp.itd. potem siadałam obok i czytałam coś dla
      siebie, albo wyszywałam (lubię haft krzyżykowy), albo coś cichego
      robiłam, zapowiadając, że za parę minut znowu ją przytulę. Potem ją
      przytuałam (aż zaczynała ziewać), znowu siadałam obok itd.
      Postanowiłam potraktować to jako czas relaksu dla siebie, bo bez
      tego usypiania to wiadomo, zawsze się jakaś robota znajdzie,
      szczególnie gdy matka pracująca wink Po jakimś czasie siadałam dalej,
      a potem, zaczęłam wychodzić - początkowo na krótko i w konkretnym
      celu, np. zamieszać zupę. Potem wracałam, przytulałam, potem znowu
      wychodziłam... Przyszedł dzień, gdy po wieczornym przytulaniu,
      wychodziłam, a jak wracałam, to córa spała smile Z wyjątkiem dni, gdy
      miała dużo wrażeń (nawet pozytywnych), wtedy długo nie potrafiła
      wieczorem wyciszyć się i zasnąć.

      Czy Twoje dziecko jeszcze śpi w dzień? Bo jeśli tak, to może po
      prostu nie jest wieczorem senna?

      I może wyje dlatego, że ze strachu tak bardzo pragnie być z Wami w
      nocy? Nawet mój super dobrze sypiający synek miał okres lęków
      nocnych (pierwszy raz ok.dwóch lat), choć oczywiście wtedy nie
      potrafił mi jeszcze powiedzieć, że tak naprawdę przychodzi do nas,
      bo się boi ciemności. Nawet jak miał 6 lat, to dopiero po dobrych
      paru miesiącach wyznał, że przychodzi do nas, bo boi się
      złodzieja...

      Pozdrawiam
      Jola
      • zlota.baba Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 10:29
        Dzięki za tak rozbudowaną odpowiedź smile
        jola_ep napisała:
        > Dlatego kupiłam jej normalne, duże łóżko i w nocy po prostu szłam w
        > półśnie do niej, waliłam się obok niej i spałam dalej. Jak byłam
        > dostatecznie zmęczona, to czasem nawet przy tym się nie budziłam.
        Młoda śpi na normalnym łóżku od dawna. Ale ja koło niej nie zasnę, nie ma szans.
        Dlatego też nie może spać u nas - bo ja bym nie spała.
        > Jeśli chodzi o usypianie, to ważna jest spokojna atmosfera (wiem,
        > wiem, znam to uczucie, gdy dziecię długo nie zasypia ). Przytulałam,
        > czytałam książeczki itp.itd. potem siadałam obok i czytałam coś dla
        > siebie, albo wyszywałam (lubię haft krzyżykowy), albo coś cichego
        > robiłam
        Ja robię na drutach i czytam. Ale mój chronotyp przewiduje zasypianie o 21,
        potem już jestem nieprzytomna.

        > Po jakimś czasie siadałam dalej,
        > a potem, zaczęłam wychodzić - początkowo na krótko i w konkretnym
        > celu, np. zamieszać zupę. Potem wracałam, przytulałam, potem znowu
        > wychodziłam...
        Nawet jak poprawiam się na krześle, czy wstaję po centymetr krawiecki to już
        ryczy uncertain

        > Czy Twoje dziecko jeszcze śpi w dzień? Bo jeśli tak, to może po
        > prostu nie jest wieczorem senna?
        W dzień śpi tylko jeśli ktoś (nigdy ja, mam resztki instynktu samozachowawczego)
        ją uśpi - babcia czy tata. "Bo dziecko musi spać w dzień." Wieczorem nie jest
        senna o żadnej porze, najdłużej (eksperymentalnie) kursowała do 1:30 (Sylwester
        chyba to był).

        Najgorsze, że to trwa_nieprzerwanie_ od ponad półtora roku. Nic się nie zmieniło
        wtedy, gdy zaczęły się kłopoty sad
        • corneliss Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 10:50
          jakbym czytala o sobie i synku, taki sam schemat, wciaz szukam sposobu... moze z tym krotkim wychodzeniem i wracaniem to dobry sposob, moj ma 28 mies. i czasem jest u nas juz o 24, czaswm o 2 w nocy
        • jola_ep Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 11:03
          > Młoda śpi na normalnym łóżku od dawna. Ale ja koło niej nie zasnę,
          nie ma szans

          Może po prostu wbrew pozorom nie jesteś jeszcze dostatecznie
          zmęczona? wink
          Jeśli w nocy odprowadzisz ją do jej łóżka, położysz się obok niej
          (ew. na materacu na podłodze - choć to dość desperackie), to ona
          mimo wszystko nie zasypia? A jeśli zasypia, to momentalnie się
          budzi, gdy wychodzisz?

          > Nawet jak poprawiam się na krześle, czy wstaję po centymetr
          krawiecki to już
          > ryczy uncertain

          Może nie mam racji, ale przypomina mi to desperacką
          próbę "pilnowania mamy". Moim zdarzało się to, gdy ich poczucie
          bezpieczeństwa było zagrożone (nawet takim głupstwem, gdy
          wychodziłam z domu rano, bez ich obudzenia). Z mojego doświadczenia
          wynika, że czasem najlepsze to nasycić dzieciaka swoją obecnością,
          tak, aby poczuło się pewnie: czyli początkowo zapewnić, że nie
          będzie się wychodziło i tego pilnować. Dopiero jak dziecko nie
          reaguje na Twoje poruszenie na krześle, można spróbować zacząć
          krążyć - początkowo tylko po pokoju dziecka.

          Czy próbowałaś muzyki do usypiania? Jakiś bajeczek dla dzieci?

          Zwykle pierwszym etapem jest umiejętność samodzielnego usypiania
          dziecka. Niektóre potrzebują trochę czasu, aby do tego dorosnąć.

          >Wieczorem nie jest
          > senna o żadnej porze

          "Senna" w przypadku mojego dziecka oznaczało, że miała cień
          zmęczenia w oczach - coś, co chyba tylko ja patrafiłam dostrzec.
          Biegać to ona potrafiła też bardzo długo... Taki typ. Do dziś nie
          zaśnie przed 22-gą, nawet jakby chciała i była bardzo zmęczona.
          Ma to chyba po mnie.

          Pozdrawiam
          Jola
          • zlota.baba Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 14:31
            jola_ep napisała:
            > A jeśli zasypia, to momentalnie się
            > budzi, gdy wychodzisz?
            O, to to, jakbyś przy tym była!
            > Czy próbowałaś muzyki do usypiania? Jakiś bajeczek dla dzieci?
            Tańczy, śpiewa, recytuje, rymuje, cudawianki odstawia - to zbyt pobudzające dla
            niej. Próbowałam i spokojnej muzyki klasycznej u kołysanek z płyty - figa z
            makiem uncertain
            > "Senna" w przypadku mojego dziecka oznaczało, że miała cień
            > zmęczenia w oczach - coś, co chyba tylko ja potrafiłam dostrzec.
            > Biegać to ona potrafiła też bardzo długo... Taki typ. Do dziś nie
            > zaśnie przed 22-gą, nawet jakby chciała i była bardzo zmęczona.
            Hm, no właśnie, ja rozumiem, że chronotyp taki i w ogóle... Gorzej z tym darciem
            nocnym sad
            Bardzo dziękuję, rozsądnie prawisz, kobieto smile
            • guderianka Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 15:16
              1. Zrobiłabym badania kału by przekonać się,że to nie pasożyty psują
              nocki
              2. Poszłabym na wspólne zakupy i kupiłabym z córką nowe
              łóżko/marzutę/poduszkę/lampkę (w zależności od stanu finansów) czyli
              coś co będzie ładne, wyjątkowe i specjalnie dla dużej dziewczynki,
              która śpi ładnie w swoim łóżeczku
              • jola_ep Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 20:54
                > 2. Poszłabym na wspólne zakupy i kupiłabym z córką nowe
                > łóżko/marzutę/poduszkę/lampkę (w zależności od stanu finansów)
                czyli
                > coś co będzie ładne, wyjątkowe i specjalnie dla dużej dziewczynki,
                > która śpi ładnie w swoim łóżeczku

                Mojej córze najlepiej pomógł jej młodszy brat. Wtedy nie była sama w
                pokoju. W jej przypadku zrobiłam jeden błąd - za wcześnie
                przeniosłam do jej pokoju. Gdy spała w naszym, obok naszego łóżka,
                było dużo lepiej.

                W jej przypadku numer z nowym łóżkiem, kołderką itp. nie działał.
                Dopiero posapywanie brata + zrobienie "gniazda" z łóżka coś
                dało. "Gniazdo" to co najmniej dwie mięciutkie poduszki i jasiek
                (nadmiarowe poduszki robią za przytulanki), jakaś maskotka, latarka,
                lampka, pilot do odtwarzacza z bajkami (do słuchania) i cała masa
                innych rzeczy.

                Przy malutkich dzieciach chyba najlepiej nie dzielić mieszkania na
                część "dla dorosłych" i "dzieci", tylko na część "dzienną"
                i "nocną", gdzie mogą być razem z rodzicami. Oczywiście jeśli chodzi
                o potrzeby dzieci. Niektórzy tymczasowo w części "nocnej" śpią np.
                na materacach (znam takich smile ),rodzice mają swój, dzieci - swój.
                Można położyć materacyk obok łóżka rodziców - dla nocnych wędrowców -
                mają zabierać ze sobą kołderkę i poduszkę, i kłaść się cicho,
                rodziców w miarę możliwości nie budząc wink Albo materac obok łóżka
                dziecka, gdzie śpi w nocy mama - o ile to będzie dla niej do
                zaakceptowania. To trochę ryzykowne, ale z drugiej strony w końcu
                dzieci dorastają.

                I to jest najbardziej pocieszające. Pamiętam, że moja córa w wieku 4
                lat przesypiała całe noce smile A i z usypianiem nie miałam już
                większych problemów.

                Pozdrawiam
                Jola
                • guderianka Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 20:57
                  Na każdego działa co innego wink

                  Jolu-tak z ciekawości, córcia była wcześniakiem ?
                  • kiniak22 Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 23:10
                    witam w klubie! moaj ma prawie 3 lata i tez moge policzyc przespane noce sad nie
                    mam pojecia co z nia zrobic sad z tym ze ja zeby ograniczyc lazenie po nocy po
                    prostu spie z corka sad ale i to ni epomaga bo albo budzi si emilion razy w nocy
                    albo raz na kilka godzin sad(( a niby wszystko z nia w porzadku uncertain
                  • jola_ep Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 29.08.08, 13:48
                    > Jolu-tak z ciekawości, córcia była wcześniakiem ?

                    Ani trochę. Urodziła się niemal dwa tygodnie po wyznaczonym terminie porodu.

                    Przyszło mi jeszcze do głowy, że może pomógłby baldachim, coś w tym stylu:
                    www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00099058
                    Moja córa polubiła bardzo spanie na dole piętrowego łóżka. Jak była starsza dodatkowo zabudowała sobie wolne boki ażurową ścianką z K'nexów (takie klocki), nawet miała drzwiczki, ale zrezgnowała z nich, gdy chorowała i musiała wstawać w nocy do łazienki wink
                    Generalnie dobrze się czuje w łóżku, które przerobiła może nie tyle na gniazdo, co na przytulną norkę wink

                    Moim zdaniem dzieci tak naprawdę wymagają w nocy towarzystwa. Cywilizacja wymusiła na nich konieczność samotności w nocy, a nie każde z nich jest w stanie się do tego przystosować. Tym towarzystwem niekoniecznie muszą być rodzice, wystarczy brat lub siostra. Dopiero później, gdy dorstają, zaczynają poszukiwać swojego azylu i miejsca na samotność.

                    Pozdrawiam
                    Jola
    • nangaparbat3 Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 25.08.08, 15:33
      Tez to przerabiałam, ale mniej dramatycznie - moze dlatego, ze pogodziłam sie z
      losem i leżalam przy niej, aż usnela (mialam prawo czytac). I podobnie jak u
      Ciebie - pierwszy rok zycia rewelacyjny, zero problemow, dopiero potem....
      Tłumaczylam sobie, ze to ja sama indukuje problem - jako dziecko bylam bardzo
      posłuszna, chodzilam spac kiedy mama kazala, po czym godzinami lezalam w lóżku
      nie mogac zasnac - bardzo chciałam oszczędzic tego mojej córce, i zawiodlam na
      calej linii.
      Skonczylo sie jak skończyla 6 lat i szła do zerowki, powiedzialam, ze jest za
      duża, na zasypianie z matką, ze moze sprobuje sama - i spokojnie sie zgodziła.
      Matkę zastąpiła jej nasza kotka, kóra zreszta blyskawicznie polapala si, w czym
      rzecz, kiedy mala szla spac, kładła się obok niej, kiedy corka zasypiala
      glebokim snem, kotka przychodziła do nas.
    • mamamisia6 Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 26.08.08, 09:13
      Mam ten sam koszmarny problem z tą różnicą że mój syn ma 8 lat !!!!
      Kiedy był mały nie było takich cyrków z zasypianiem, we wrześniu
      zeszłego roku mój mąż wyjechał na cztery miesiące za granicę,
      byliśmy z synem sami i dla towarzystwa spał wtedy ze mną ( nigdy nie
      pomyślałabym że konsekwencje tego będą się ciągnęły miesiącami).Po
      powrocie męża chciałam żeby wszystko wróciło do stanu poprzedniego,
      syn ma pokój,który uwielbia, nigdy nie było problemu z samodzielnym
      spaniem nawet jak był malutki. A tu niespodzianka, nie potrafi
      zasnąć, denerwuje się, cały się trzęsie, jest mokry tak się poci z
      nerwów. Próbowałam wszystkiego - nic nie pomaga każdej nocy ląduje w
      naszym łóżku. Od stycznia przeżywam koszmar, najpierw chciałam
      wszystko przeczekać, byłam cierpliwa, konsekwentnie odsyłałam go do
      jego pokoju, byłam z nim aż zaśnie - różne metody. Teraz mam dość i
      powoli tracę zimną krew, pracuję a młody potrafi mnie tym chodzeniem
      budzić kilka razy w nocy, rano jestem nieprzytomna. Nie wspominając
      już o tym że za chwilę zapomnimy z mężem co to jest seks.Jestem tym
      wszystkim podłamana, w tym wieku dziecko nie powinno mieć już raczej
      takich problemów.Poza tym Mały jest ok, bystry,samodzielny, zabawny,
      super chłopak... do wieczora,kiedy zaczyna się cyrk. Sorki że tak
      obszernie ale przynajmniej wyrzuciłam z siebie co nieco i może ktoś
      będzie miał dla mnie też jakąś radę. Pozdrawiam.Iza
      • jola_ep Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 29.08.08, 16:39
        > Mam ten sam koszmarny problem z tą różnicą że mój syn ma 8 lat !!!!

        Dzisiaj w nocy obudziłam się w towarzystwie mojego synka (lat prawie 9) wink Takie rzeczy zdarzają nam się co jakiś czas, z wyjątkiem okresu wakacyjnego, gdy śpimy wszyscy w tym samym pokoju. Młody twierdzi, że nic nie pamięta, wcale nigdzie nie chodzi i chyba mi nie dowierza wink

        Zaczął chodzić, gdy miał około 7 lat. Być może ma to jakiś związek z tym, że w tym okresie dzieci zaczynają zwykle odczuwać lęki abstracyjne. Duchy, złodzieje, baby jagi itp. W dodatku jak mawiała moja córa "mamusiu, ja wiem, że duchów nie ma, ale moja wyobraźnia tego nie wie".

        Po doświaczeniach ze starszą nie chciało mi się go uczyć samodzielności. Więc ustaliłam, że ma zrobić wszystko, aby mnie nie obudzić: niech sobie do nas włazi, byleby zabierał ze sobą swoją kołdrę i poduszkę. Miejsce się znajdzie wink Parę razy przydybał go mąż i kazał dać mi spokój i pozwolić się wyspać. Na trochę pomogło. Jak robi mi się niewygodnie, to go odprowadzam i przytulam. Ale on szybko zasypia.

        Też pracuję.

        > będzie miał dla mnie też jakąś radę.

        Moim zdaniem warto spróbować podejść do tego spokojnie. Dzieci tak mają, że w nocy wędrują. Moja mama twierdzi, że to jak dziecięce choroby: niemal każde przez nie przechodzi, ale w końcu mijają.

        Spróbować dojść przyczyn. Może nie chodzi tylko o to, że "przyzywczaił się do dobrego". Może wyjazd taty w jakiś sposób zachwiał jego poczuciem bezpieczeństwa - niekoniecznie tym odczuwanym "świadomie". A może to okres lęków i pomoże "odcięcie" od telewizji i większości bajek?

        Pierwszym krokiem powinno być upewnienie się, że dziecko zasypia wieczorem samo. Czy tak jest?

        Po drugie można spróbować poprosić o to, aby w nocy, jak się obudzi, spróbował sam zasnąć: poczytał coś sobie, włączył bajkę-grajkę do słuchania (świetnie sprawdza się odtwarzacz na pilot), oczywiście powinien mieć w swoim zasięgu lampkę, którą może włączyć. Dobrze, jeśli w nocy może zastosować te same rytuały co przed snem: u mojej córy w tym wieku skutkowały Bajki-Grajki (bardzo cichutko), lubiła też czytać. Przy zasypianiu światło było zapalone.

        Jeśli nie zaśnie, to może przyjść po Ciebie. Zapewnij go, zawsze może na Ciebie liczyć. Jak masz siły, to możesz w nocy spróbować przytulić go, aż zrobi się bardzo senny (np. do drugiego ziewnięcia wink), a potem wyjść, zapowiadając, że za 5 minut zajrzysz do niego na całuska. Potem musisz oczywiście zajrzeć, wyjść, zapowiadając np. że jak znowu nie zaśnie, to znowu go przytlisz itp. Ja siły nie miałam, więc zwykle po prostu zasypiałam razem z córą w jej łóżku smile

        Jeśli chodzi o życie rodzinne, to usypiałam dzieci dość późno, szczególnie starszą. Zwykle te parę godzin po zaśnięciu spała. Na wszelki wypadek przez pewnien czas zamykałam wieczorem drzwi do naszej sypialni "na trochę" wink

        Pozdrawiam
        Jola
    • jakw Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 29.08.08, 21:19
      Starszą jak miała 3 czy 4 lata to usypiałam bodaj z godzinę - i tak
      przez rok. Rano i tak znajdowała się u nas w łóżku. A ja zasypiałam
      przy jej łóżku na materacu i w środku nocy mało przytomna szłam do
      naszego łóżka. Minęło. Może spraw sobie materac koło jej łóżka?
      Ale jeszcze dość długo musiała się świecić lampka. I co jakiś czas
      było coś w stylu:"mama, a czy za oknem na pewno nie chodzi
      dinozaur?" albo "A mi się wydaje, że tam za oknem do siedzi Buka i
      się boję".
    • mamik.net Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 01.09.08, 21:09
      Niektóre dzieci chyba z tego nie wyrastają. Mój syn ma pięć lat - a ja pamiętam
      1 dosłownie 1 noc, kiedy spał ciurkiem do rana. Obudziłam się bladym świtem i
      pobiegłam do łóżeczka sprawdzić, czy jeszcze żyje. Najpierw czekałam aż skoczy 3
      miesiące, później pół roku. Jak zacznie chodzić, jak się wybiega w lecie, jak
      popływa itp. Nie działa ani prośba ani groźba. Rozwiązania siłowe rodem z niani
      ( 10 raz odkładanie do łóżka ) przynosiło 3 zarwane noce i wycie do białego
      ranka a później gorączka. Największe sukcesy mamy stosując nagrody, ale sukces
      tzn. że budzi się np. raz w nocy. Od tego roku przestałam walczyć - może
      wyrośnie tak jak ze smoczka. Jeśli płacze kładę się obok niego i śpię z godzinę
      a później wracam.
      • sabko Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 01.09.08, 21:52
        Szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego nie możesz po prostu z nią spać i tyle.
        Po tylu nieprzespanych nocach masz jeszcze siłę ja odnosić do łózka????? Jeśli
        nie umiesz z nią spać to kup materac i śpij przy jej łóżku.
        Moja córeczka ma 3,5 roku i też około 3-ciej w nocy zawsze przybiega do naszej
        sypialni i śpimy w trójkę. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy aby zmuszać ją do
        spania samej jeśli z jakiś powodów tego nie chce.

        Ktoś kiedyś napisał ze człowiek jest jedynym ssakiem który wygania swoje młode z
        legowiska

        Dzieci potrzebują bliskości.
    • daga_j Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 02.09.08, 11:42
      Według mnie i mojego doświadczenia w tym wieku dziecko prześpi całą noc tylko jak nauczy się całkiem samo zasypiać! I też sądzę, że bez protestów się nie obejdzie. Ale co wolisz - kilka wieczorów z zarzyganą pościelą (po prostu zmień na świeżą, umyj dziecko i dalej ma zasypiać) czy ciąg dalszy tego co jest na nie wiadomo ile jeszcze miesięcy? Ona widzi, że im bardziej płacze a nawet zwymiotuje - tym pewniejsze, że osiągnie swój cel. Na uciekanie z łózka jedna rada - bez słowa wziąć na ręce, zanieść do łóżka, położyć, buziak na dobranoc i wychodzisz. I tak kilkanaście-kilkadziesiąt razy pierwszego wieczoru, drugiego już mniej, trzeciego.. może sama zaśnie? Za każdym razem jak zawoła żałośnie mamo! przyjść dać buziaka, upewnić, że jesteście obok i czuwacie nad nią, może spokojnie zasnąć. I te trzy wieczory (i pewnie noce, bo też będą pobudki) przeżyć. Nie jest to męczenie dziecka, bo jesteś zawsze blisko, gdy woła przychodzisz i pocieszasz (krótką chwilkę) - nie będzie miało dziecko traumy, że nie może liczyć na rodziców.
      My tak nauczyliśmy naszą córkę w podobnym wieku. Trzeciego wieczoru zasnęła sama bez wołania nas!
      Teraz już ma 4 lata i nie ma żadnego problemu w tym temacie, choć czasem woła nas raz czy wa, bo a to chce pić (daję jej wodę) a to coś jeszcze powiedzieć. Ale mamy rytm dobowy taki, że o 20 dziecko jest już śpiące (wstaje teraz o 7:30) i szybko zasypia sama - drzwi od pokoju są otwarte. Powodzenia!
      • sabko Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 02.09.08, 18:05
        Pewnie nie jestem nowoczesna bo to są nowe metody wychowawcze ale na miły bóg
        dlaczego mamy tak męczyć swoje dzieci...... dlaczego nie mogą spać z nami gdy
        tego potrzebują. Każde dziecko w pewnym wieku zacznie spać samo, nie znam
        nastolatków chcących spać z rodzicami. Czy te kilka lat wspólnego spania, które
        miną szybciej niż sądzicie to dla was rodzica aż taka wielka tragedia ?
        • daga_j Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 02.09.08, 22:51
          Nietrafnie określasz moją metodę mianem męczenia dziecka. Jest to wychowywanie, pokazywanie dziecku jak w danym wieku powinno się zachowywać, co umieć, należy wymagać od dziecka pewnych zachowań, a nie akceptować wszystko czekając kiedy wyrośnie z nawyków które nam przeszkadzają. A wspólne spanie z dzieckiem po pewnym czasie przeszkadza. Ja też nie jestem za tym, że spanie z rodzicami to tragedia, przecież ponad 2 lata dziecko do nas w nocy przychodziło i spaliśmy o rana razem bo nikt nie miał siły jej odprowadzać. Wzięłam się za odprowadzanie gdy pomyśleliśmy o drugim dziecku, jedna ta metoda nie zdała egzaminu, bo córka budziła mi się tak często i oczekiwała, że posiedzę przy niej aż zaśnie, że kompletnie się nie wysypiałam, mam zapiski tamtych nocy to gorzej niż z noworodkiem wink A trwało to bite 2 miesiące, twarda byłam ale po takim czasie stwierdziłam, że do niczego to nie doprowadzi, i aby dziecko przesypiało całą noc to musi umieć samo zasypiać.
          Wrócę do planowanego drugiego dziecka, bo plan wszedł w życie i nie wyobrażałam sobie spania we czwórkę, a ty widocznie sobie wyobrażasz?.. W jakimś poście chyba Ty napisałaś (czy się mylę?), że Oliwka, Twoja starsza córka czasem do Was przychodzi i to jest dla Ciebie ok, ale jak byście się wysypiali gdyby i młodsze dziecię przychodziło? We czwórkę w jednym łóżku?
          Powiem szczerze, że jak urodziłam synka to zdarzało się jeszcze, że córka przyszła w nocy, a on noworodek spał ze mną (i nadal śpi) bo karmiłam piersią i było mi tak lżej. Ale wtedy ciągle musiałam go pilnować by córka go nie uderzyła przez sen, było ciasno tak, że w pewnym momencie stwierdziłam, że wszyscy leżymy ciało obok ciała, ja na dodatek na boku, więc normalnie jak sardynki w puszce (łóżko szer. 140cm) - i to dla Ciebie jest urok?!
          Wpisały się też na forum mamy, których pociechy do 8 roku życia chcą spać z mamą i tatą - to też jest Twoje "kilka lat"?
          Po to dziecko ma swój pokój, łóżku i pościel, a rodzice swoje, by każdy się wysypiał jak należy.
          Ja pewne zasady jak mówiłam wprowadzam odpowiednio do wieku. Nie razi mnie butelka u 6 miesięcznego dziecka, ani wspólne spanie z rodzicami pierwszy rok czy nawet dwa ale w starszym wieku uważam, że to rodzic decyduje - "ten nawyk trzeba już wyplenić".
          Spałam z córką (a właściwie ona z nami) póki ją karmiłam piersią a potem przychodziła z przyzwyczajenia, oduczyłam ją tego, bo .. przyszedł czas na synka smile teraz jego kolej, ale mam nadzieję, że do końca 2 roku życia synek prześpi całą noc w swoim własnym łóżeczku. I jakąś metodą trzeba będzie to osiągnąć, prawda?
          • sabko Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 02.09.08, 23:27
            Mamy po prostu inne podejście do wychowywania dzieci, ja uważam, że w większości
            spraw udaje się znaleźć jakiś złoty środek aby nie było potrzeby stosować tak
            drastycznych ( dla mnie) metod wychowawczych.
            Gdy urodził się mój młodszy synek Jaś, tym bardziej nie chciałam aby Oliwka
            poczuła się w jakiś sposób odtrącona więc przez pewien czas ja spałam z nią ( ma
            w swoim pokoju spore łózko) a maż z synkiem ( Jaś był karmiony butelką więc w
            nocy w roli karmiciela wcielił się maż)
            Gdy wszyscy przyzwyczailiśmy się do nowej sytuacji w domu, córeczka znów spała
            sama ( przychodząc do nas w nocy)a my z Jasiem w sypialni. Okazało się, ze Jaś
            uwielbia swoje łóżeczko i w nocy nigdy nie było potrzeby brana go do siebie.
            Teraz dzieci śpią już razem w swoim pokoju ( Oliwka nadal do nas często
            przychodzi, Jaś też ale to już aby nas obudzić około 7.00) smile

            Nie wiem, może mam szczęście, że mam takie dzieci w stosunku do których nigdy w
            żadnej sprawie nie musiałam stosować metod ,które dopuszczają histeryczny płacz
            czy wymioty z nerwów. Może gdybym miała inne dzieci, pisałabym inaczej ale na
            dzień dzisiejszy jest to dla mnie niewyobrażalne.

            P.S Sama chyba do 6 roku życia biegałam w nocy do sypialni moich rodziców i też
            nigdy nikt nie widział w tym nic złego, jakoś z tego wyrosłam smile
          • jola_ep Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 03.09.08, 14:24
            > Jest to wychowywanie,
            > pokazywanie dziecku jak w danym wieku powinno się zachowywać, co
            umieć, należy
            > wymagać od dziecka pewnych zachowań, a nie akceptować wszystko
            czekając kiedy
            > wyrośnie z nawyków które nam przeszkadzają.

            Nie masz racji. Tzw. normy określające co dziecko powinno, zmieniają
            się w zależności od szkoły (psychologicznej), czasów, rejonów świata
            (jeśli chodzi o samodzielne spanie).
            Takie normy trudno również określić, ponieważ dzieci są różne. Jedne
            zasypiają bez problemu, inne z trudem. Dla jednego dziecka wystarczą
            trzy noce na odprowadzanie i naukę samodzielnego zasypiania, innemu
            i dwa tygodnie za mało (próbowałam).

            Sztuka w tym, aby mając na względzie dobro dziecka, rodzice
            wypracowali sobie swoją własną strategię, odpowiednią dla ich
            rodziny.

            Jeśli dziecko tak dramatycznie domaga się obecności rodziców, to
            naprawdę jej potrzebuje. Nie zawsze możemy tę potrzebę zaspokoić.
            Ale jeśli po przemyśleniu stwierdzimy, że możemy, to czemu nie?

            > noc to musi umieć samo zasypiać.
            Doszłam do tego samego wniosku. Uczyłam bardzo stopniowo,
            bezstresowo i jakby "podążając za dzieckiem".

            Ale starsze dziecko, które przychodzi w nocy, to trochę inny
            problem. W pewnym okresie pojawiają się silne lęki. Dzieci boją się
            rzeczy "konkretnych" (np. dźwięków) i rzeczy abstrakcyjnych.
            Niektórym dzieciom te lęki w pełni objawiają się właśnie w nocy. To
            też warto mieć na uwadze.

            Mój super-dobrze-śpiący synek, który przesypiał całe noce niemal od
            urodzenia (w okresie około roczku spał ze mną), potrafił sam zasnąć
            od 1,5 roku (wcześniej nie testowałam, bo zasypiał przy piersi),
            nagle zaczął się budzić gdy miał 7 lat. Odprowadzałam, on
            przychodził, trzymał się mnie kurczowo. A ja go NIE ROZUMIAŁAM. On
            kręcił: że niechcący przyszedł, czaił się. Dopiero gdzieś po pół
            dowiedziałam się, że chłopak złodzieja się boi...
            Widzisz, on potrafił zasnąć, nawet gdy panicznie się bał. Ale szkoda
            by mi było własnego dziecka, które zostałoby przeze mnie zmuszone do
            samotnego przeżywania lęku w nocy - nawet gdy zaraz potem zasypiało.

            Pozdrawiam
            Jola
          • joannaiwa Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 04.09.08, 14:42
            daga_j napisała:

            > Nietrafnie określasz moją metodę mianem męczenia dziecka. Jest to
            wychowywanie,
            > pokazywanie dziecku jak w danym wieku powinno się zachowywać, co
            umieć, należy
            > wymagać od dziecka pewnych zachowań, a nie akceptować wszystko
            czekając kiedy
            > wyrośnie z nawyków które nam przeszkadzają. A wspólne spanie z
            dzieckiem po pew
            > nym czasie przeszkadza.

            A kto właściwie przesądził ostatecznie w jakim wieku dziecko powinno
            zasypiać samo? To jedynie Twoja ocena i Twój subiektywny punkt
            widzenia. A ponieważ masz wiecej władzy - wdrażasz politykę
            wygodniejszą dla siebie, bo to Tobie takie zachowanie przeszkadza.
            Dlaczego potrzebę bliskości dziecka określasz mianem "nawyku"? Czy
            Tobie nie jest przyjemniej zasypiać z mężem (to chyba nie jest
            niebezpieczny nawyk wink? Tak naprawdę, jak wynika z moich
            obserwacji, rodzice odmawiają dzieciom często rzeczy, z których sami
            korzystają bez skrupułów, żądają aby były bardziej samowystarczalne
            niż my sami jesteśmy. A wystarczyłoby czasami postawić sie trochę w
            sytuacji tego dziecka, ale temu przeszkadza często nasze wygodnictwo
            dorosłych i to że to my decydujemy.

            Ja też nie jestem za tym, że spanie z rodzicami to trag
            > edia, przecież ponad 2 lata dziecko do nas w nocy przychodziło i
            spaliśmy o ran
            > a razem bo nikt nie miał siły jej odprowadzać.


            2-letnie dziecko jest jeszcze ciagle malutkie. Prawdopodobnie
            wystarczyłoby jeszcze troszkę poczekać - około 3 lat dzieci zyskują
            bardzo na samodzielności, widzę to po swoim synu.

            było ciasno tak, że w pewnym momencie stwierdziłam, że wszyscy
            leżymy
            > ciało obok ciała, ja na dodatek na boku, więc normalnie jak
            sardynki w puszce (
            > łóżko szer. 140cm) - i to dla Ciebie jest urok?!

            Jak dla mnie lepszym rozwiazaniem byłoby kupno większego łózka.


            > Wpisały się też na forum mamy, których pociechy do 8 roku życia
            chcą spać z mam
            > ą i tatą - to też jest Twoje "kilka lat"?

            Różne są dzieci i różne ich potrzeby. Krótko mówiąc - dzieci się na
            świat nie prosiły. To my jesteśmy dorośli i powinniśmy wykazać się
            odpowiedzialnością i zrozumieniem, a nie tylko wymaganiami. Ja ze
            swej strony nie znam żadnego ośmiolatka, który chciałby spać z
            rodzicami. Moim zdaniem - dzieci, które tak reagują doznały jakiegoś
            zaburzenia poczucia bezpieczeństwa (np. rodziców ciagle nie ma),
            albo przeżywają silne lęki (np. za dużo się naogladały nie
            przeznaczonych dla nich filmów czy programów w telewizji). Nie ma
            skutku bez przyczyny. Raczej trzeba szukać przyczyn takich zachowań,
            niż zwalczać tylko ich skutki, bo to jak z chorobą - leczona tylko
            objawowo wróci.

            > Po to dziecko ma swój pokój, łóżku i pościel, a rodzice swoje, by
            każdy się wys
            > ypiał jak należy.

            Czy dziecko prosiło Cię o swój pokój, łózko i pościel? A może
            bardziej zależy mu na bliskości z rodzicami, bo to przecież czysta
            biologia.

            > Ja pewne zasady jak mówiłam wprowadzam odpowiednio do wieku.

            No właśnie pytanie, czy odpowiednio do wieku?


            Nie razi mnie bute
            > lka u 6 miesięcznego dziecka, ani wspólne spanie z rodzicami
            pierwszy rok czy n
            > awet dwa ale w starszym wieku uważam, że to rodzic decyduje - "ten
            nawyk trzeba
            > już wyplenić".

            Nie określiłabym potrzeby bliskości jako nawyk - pisałam o tym
            wyżej. Poza tym jest jeszcze jeden ważny czynnik. W tym zagonionym
            świecie mamy dla dzieci coraz mniej czasu, bo pracujemy, zajmujemy
            sie domem, udzielamy towarzysko, oglądamy telewizję itd. Wg jednych
            z ostatnich badań rodzice świadomie spędzają z dzieckiem dziennie
            nie wiecej niż 1 godzinę, a czasem i mniej. Dla dzieci, również tych
            starszych to bardzo mało. Niewykluczone, że próbują to sobie
            rekompensować właśnie w nocy.

            > Spałam z córką (a właściwie ona z nami) póki ją karmiłam piersią a
            potem przych
            > odziła z przyzwyczajenia, oduczyłam ją tego, bo .. przyszedł czas
            na synka smile
            > teraz jego kolej, ale mam nadzieję, że do końca 2 roku życia synek
            prześpi całą
            > noc w swoim własnym łóżeczku. I jakąś metodą trzeba będzie to
            osiągnąć, prawda
            > ?

            Nie wiem, czy taka konstatacja "teraz czas na synka" nie spowoduje u
            Twojej córki syndromu odrzucenia, a braciszek będzie postrzegany jak
            największy wróg, który zajął jej miejsce w Waszym łóżku i sercu. To
            najprostsza droga do antagonizowania rodzeństwa i nie oczekuj od
            Twojej córki zrozumienia dla takiej sytuacji. Ty też nie wykazałabyś
            się zrozumieniem, gdyby pewnego dnia Twój mąż przyprowadził młodszą
            od Ciebie kobietę i stwierdził, że teraz jej kolej w Waszym łóżku, a
            Ty powinnaś nauczyć się trochę samodzielnego zasypiania, bez niego.
            Brutalne? - Właśnie stosujesz tę metodę na swojej córce.
    • aluc Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 02.09.08, 18:18
      starszy się nauczył, mlodszy się nie nauczył, usypiam i toleruję
      przychodzenie do naszego łóżka nad ranem, bo jakoś jest niewyuczalny

      ponieważ nie słyszałam o podobnym problemie u zdrowych nastolatków,
      zakładam, że samo minie

      oby tak nie kopał tylko smile)

      aha - pierwszy rok życia dziecko przespalo w swoim łóżeczku,
      zasypiało po prostu odłożone
    • ik_ecc Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 03.09.08, 02:44
      zlota.baba napisała:

      > Wyje nie ze strachu, a po to, żeby
      > ją wziąć do naszego łóżka w którym jest a) za mało miejsca, b) nie
      > akceptujemy spania z rodzicami. Nie i już.
      > Po trzecie ja już nie wytrzymuję, potrafię się wydrzeć na nią, a
      > niezlanie jej tyłka to heroiczny wysiłek.

      No to masz problemik. Osobiscie wyprodukowany i starannie
      podtrzymywany. Hmm... Z jednej strony opcja taka, zeby zaakceptowac,
      ze dziecko ma silna potrzebe bliskosci z rodzicami, dostawic jej
      lozko obok swojego, przesypianie nocy ciurkiem i ogolna sielanka...
      Z drugiej strony masz opcje zeby sie (1) nie wysypiac i (2) toczyc
      wojne z corka... Hmmmm.... TRUDNY WYBOR.

      • oli.nek Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 05.09.08, 20:11
        zlota.baba, masz identyczną sytuację jaką ja miałam jeszcze parę miesięcy temu.
        IDENTYCZNĄ - zasypianie TYLKO przy mamie, w nocy budzenie się i CHODZENIE po
        mamę, gdy mama próbuje się bezszelestnie wyjść z pokoju, płacz. ale rozwiązałam
        ten problem. baterie mi się kończyły.
        było drastycznie - wieczorne zasypianie z mamą zamieniłam na zasypianie przy
        bajce. a gdy w nocy przychodziła po mnie ja krzyczałam i groziłam (bo oczywiście
        spokojne tłumaczenie nie docierało), kazałam spać samej i już. była w nocy
        histeria, echo aż niosło się na klatce schodowej. wszystko trwało parę nocy, gdy
        nagle się skończyło smile) jeszcze przez jakiś czas wołała by tylko ją przykryć,
        ale i to po miesiącu minęło (wiem, że przykryta być nie lubi, więc to był taki
        pic na wodę). nagle moja córa przestała też sikać w nocy w pieluchę smile nagle
        minął lęk wysokości i zechciała spać na górze piętrowego łóżka. nagle przestała
        być dzidziusiem chociaż wciąż przytulaśna jest smile i WRESZCIE przesypia całą noc
        i wstaje rano wesoła. jak i mama smile

        teraz wiem, że ona po prostu ma taki charakterek, bo jej 15 m-czna siorka już
        przesypia całe noce - bez mamy smile
    • iwpal Re: Problemy ze snam - znowu i do us... śmierci : 05.09.08, 20:35
      Moja miała podobnie przez rok - aż sie okazało, że owsiki (rok
      walczyliśmy z róznymi rzeczami zanim przez przypadek sie okazało -
      bo objawy nie były typowe). Po przeleczeniu (cała rodzina) - spanie
      wróciło do normy. Gdy po ok pół roku obudziła sie w nocy z krzykiem,
      ze chce spać z nami, to tez był nawrót owsicy.
Pełna wersja