agusia029
08.10.03, 12:02
Witam, mam taki problem (jeden z wielu). Mianowicie, nie pozwalam moim
córeczkom odbierać telefonu i to zrozumiały, ale za nic do nich nie dociera,
że mają być cicho jak ja, czy mąż rozmawiamy przez telefon. Jak któreś z nas
jest w domu to po prostu zamykamy się w innym pokoju i rozmawiamy, ale jak
jestem z nimi sama to ... np. przed chwilą dzwoniła do mnie szefowa z pracy z
zapytaniem o kapitał początkowy) b. ważna sprawa, no i osoba trochę też), a
ja po prostu nic nie słyszałam przez ich darcie. Zamknęlam się w pokoju, ale
zaczęly jeszcze głośniej krzyczeć i walić w szybę drzwi. Zakryłam słuchawkę
ręką i próbowałam je uspokoić - bez skutku. Było mi tak głupio, a przy okazji
byłam taka wściekła na siebie (że nie panuje nad sytuacja) i na dzieci (że
się nie słuchają). Przeprosiłam szefową i w miarę szybko skończyłam rozmowę.
No i zaczeło się kolejne tłumaczenie zwłaszcza starszej 3,5 letniej.
Oczywiście w ogóle nie rozumiała dlaczego nie może rozmawiać z tą panią!
Tłumaczyłam i tłumaczyłam, powiedziała, że rozumie i obiecała, że wrzeszczeć
wiecej nie bedzie...oczywiście do czasu zanim nie zadzwoni kolejny telefon
(już tyle razy to przerabialiśmy). Już tyle razy nie mogła rozmawiać z
dziadkami za karę i nic...może właśnie tu jest przyczyna, może dopóki nie
rozumie, to w ogóle nie powimnno się jej pozwalac na jakiekolwiek rozmowy.
Ale i czy w ten sposób można ukarać babcię, która mieszka bardzo daleko i
widzi wnuczki raz do roku? Macie jakiś pomysł, żeby rozwiązać ten problem?
Mama Oleńki i Inusi.