Rozmowy przez telefon

08.10.03, 12:02
Witam, mam taki problem (jeden z wielu). Mianowicie, nie pozwalam moim
córeczkom odbierać telefonu i to zrozumiały, ale za nic do nich nie dociera,
że mają być cicho jak ja, czy mąż rozmawiamy przez telefon. Jak któreś z nas
jest w domu to po prostu zamykamy się w innym pokoju i rozmawiamy, ale jak
jestem z nimi sama to ... np. przed chwilą dzwoniła do mnie szefowa z pracy z
zapytaniem o kapitał początkowy) b. ważna sprawa, no i osoba trochę też), a
ja po prostu nic nie słyszałam przez ich darcie. Zamknęlam się w pokoju, ale
zaczęly jeszcze głośniej krzyczeć i walić w szybę drzwi. Zakryłam słuchawkę
ręką i próbowałam je uspokoić - bez skutku. Było mi tak głupio, a przy okazji
byłam taka wściekła na siebie (że nie panuje nad sytuacja) i na dzieci (że
się nie słuchają). Przeprosiłam szefową i w miarę szybko skończyłam rozmowę.
No i zaczeło się kolejne tłumaczenie zwłaszcza starszej 3,5 letniej.
Oczywiście w ogóle nie rozumiała dlaczego nie może rozmawiać z tą panią!
Tłumaczyłam i tłumaczyłam, powiedziała, że rozumie i obiecała, że wrzeszczeć
wiecej nie bedzie...oczywiście do czasu zanim nie zadzwoni kolejny telefon
(już tyle razy to przerabialiśmy). Już tyle razy nie mogła rozmawiać z
dziadkami za karę i nic...może właśnie tu jest przyczyna, może dopóki nie
rozumie, to w ogóle nie powimnno się jej pozwalac na jakiekolwiek rozmowy.
Ale i czy w ten sposób można ukarać babcię, która mieszka bardzo daleko i
widzi wnuczki raz do roku? Macie jakiś pomysł, żeby rozwiązać ten problem?
Mama Oleńki i Inusi.
    • judytak Re: Rozmowy przez telefon 09.10.03, 10:23
      Moje też hałasują jak rozmawiam przez telefon. Albo chcą koniecznie mi ten
      telefon wyrwać. Telefon, to atrakcyjna zabawka, tym bardziej, jeśli kojarzy się
      dziecku z rozmową z babcią. Może nie do końca rozumieć, że przez telefon
      słychać osobę, która dzwoni, a nie osoby, którą chciałoby się słyszeć. Możesz
      zrobić dziecku demonstrację - np. zadzwonić do jakiegoś kolegi z pracy, którego
      dziecko nie zna, i który nieszczególnie umie się obchodzić z dziećmi, i dać
      córce słuchawkę. Oczywiście uprzedziwszy kolegę. Albo jeszcze drastyczniej,
      zadzwoń do biura numerów, albo na policję i daj dziecku słuchawkę....

      Są też takie zabawkowe telefony, zestaw dwóch aparatów, połączonych kablem albo
      na fale radiowe, przez których można naprawdę rozmawiać (np. z drugiego
      pokoju). Możesz im to kupić i wprowadzić hasło "twój telefon też dzwoni, idź
      odbierz"

      Tyle mam pomysłów na dziś
      Pozdrawiam
      Judyta
      • magolcia Re: Rozmowy przez telefon 09.10.03, 11:35
        Ja jeszcze nie mam tego problemu, bo wprawdzie Ola (15 miesięcy) chce wyrwać mi
        słuchawkę, ale mówić jeszcze nie umie smile) Ale tak sobie myślę, że może pozwól
        dzieciom na rozmowy z niektórymi osobami - niech mają okazję skorzystać z
        telefonu, żeby zadzwonić np. do babci, lub cioci i pogadać chwilę. Może
        zrozumieją, że jeżeli one mogą chwilę pogadać z kimś, to Ty też musisz odbyć
        jakąś rozmowę. A co się dzieje, jak odbierają same telefon ? Czy nie chcą Ci
        oddać słuchawki, czy ich paplanina sprawia, że musisz się za nie wstydzić ? Bo
        jeżeli nie, to może niech odbiorą czasami telefon - naucz je jak mają się
        zachować, pokaż jak należy prowadzić rozmowę, jak zapytać dzwoniącego z kim
        chce rozmawiać i w jakiej sprawie - to nawet może być zabawne, a na pewno
        pouczające (dla dzwoniącego również smile)) A bliższych znajomych uprzedź, że
        macie w domu małą sekretarkę do odbierania telefonu, więc żeby się przygotowali
        na niestandardowy zestaw pytań smile
        Tak się na razie wymądrzam, ale nie mam innego pomysłu - bo jeżeli całkiem je
        odizolujesz od telefonu, to chyba będą się starały za wszelką cenę Ci
        przeszkodzać w rozmowie.
        Pozdrawiam
        Magda
        • agusia029 Re: Rozmowy przez telefon 09.10.03, 13:36
          Dzieki dziewczyny za pomysły, chociaż ten z policją, to moze trochę...nie
          bardzo, co? W każdym razie na pewno z niego nie skorzystam, jeszcze sprawdzą
          mój numer tel. i będę miała nieprzyjemnosci.
          Co do odbierania telefonów - to mają kategoryczny zakaz i całe szczescie do
          tego się stosują, bo im nie popuszczam. Uważam, że dzieci nie powinny odbierać
          telefonu. Mnie na przykład denerwuje to. Kiedyś dzwoniłam do kolegi w bardzo
          ważnej sprawie z komórki (akurat miałam mało już na karcie), a tu odbiera jego
          3 letnia córeczka i w żadnym wypadku nie chce mi dać taty (dodam , że ona mnie
          wcale nie zna, a mi kończyła sie właśnie karta). A co wtedy, kiedy dzwoni np.
          ktoś z pracy, a dziecko zaczyna gadać jakies głupoty? Dlatego też nie pozwalam
          im samym odbierać telefonu.
          Mają oczywiście telefony zabawki - chyba w sumie ze 4 i nawet w nich ktoś tam
          gada. Może rzeczywiscie takie krótkofalówki by cos rozwiązały? Myślę jednak, że
          nie w tym problem. Ja po prostu raz jej daję telefon gdy na przykład dzwoni
          babcia, a innym razem nie daję, gdy dzwoni ktoś tylko do mnie. I tu dziecko ma
          zagwozdkę - dlaczego tak?, i w żaden sposób nie może tego pojąć. Skoro ja
          rozmawiam, dlaczego ono nie może. Dziecko potrzebuje konsekwencji, jasnych
          zasad, a tu te zasady są różne: raz tak, raz tak. Dlatego tez chciałam posunąc
          sie, az tak daleko i w ogóle zabronic im korzystania z telefonu. Ale jak mówie
          wtedy nie mogły by rozmawiać nawet z babcia, która mieszka b. daleko stąd, a
          pozatym co tu duzo gadac, telefon tez czegoś uczy.
          Czyba zastosuję, to co pisała któras z was: kiedys oddam telefon jakieś mojej
          koleżance, która bedzie udawała np. pania policjant i wtedy moze przestraszy
          sie trochę i zrozumie?
          Pozdrawiam. Mama Oleńki i Inusi.
          • maak3 Re: Rozmowy przez telefon 09.10.03, 16:46
            z tą policją to glupota
            lepiej ustal z dziećmi,że kiedy nie będą ciszej,kiedy rozmawiasz przez telefon
            to nie obejrzą bajki i już albo co podobno skuteczniejsze nagradzaj je za
            ciszę, niekoniecznie materialnymi rzeczami ale wspólną zabawą jakąś
            szczególnie atrakcyjną dla nich
            • agusia029 Re: Rozmowy przez telefon 09.10.03, 17:22
              To już chyba w ogóle nie będą ogladaly bajeksmile - patrz inny
              wątek:KONSEKWENCJA. Moze więc lepiej te nagrody?
              Dzieki i pozdrawiam.Mama Oleńki i Inusi.
              • e.beata Re: Rozmowy przez telefon 10.10.03, 13:51
                Z tego co zauważyłam na przykładzie własnym i znajomych, to mama jest niezwykle
                potrzebna właśnie wtedy gdy rozmawia przez telefon wink.

                Zakazane najbardziej kusi wink.
                Ja małemu pozwoliłam na odbieranie telefonów. Przedstawiał się i przekazywał mi
                słuchawkę. Często też rozmawiał przez telefon z babcią, znajomymi. No i dostał
                komórkę zabawkę, od tej pory bawiliśmy się w rozmowy telefoniczne.
                Chyba w związku z tym dość szybko telefon przestał być niezwykle atrakcyjną
                zabawą. Teraz to go nawet muszę czasem prosić aby odebrał gdy ja nie mogę wink))
                • kamila_trojaczki Re: Rozmowy przez telefon 14.10.03, 15:45
                  Witam mam podobny problem ze swoimi 11 mc TROJACZKAMI
                  Wiem, ze bledem bylo podsuwanie im sluchawki gdy tatus dzwonil. Wowczas bylo
                  przyjemie popatzrec jaka maja zdziwiona- radosna minke gdy z suchawki
                  wydobywla sie tusiowy glos. Teraz jest to spory i narastajacy problem bo na
                  dzwiek dzwonka z telefonu podrywaja sie i pedza jedno przez drugie- raczkujac
                  w strone telefonu, a jak juz odbiore to poprostu tak sie wydzieraja, ze nic
                  nie slysze. Mozecie sobie tylko wyobrazic jak moga sie przekszykieac na ogol
                  bardzo spokojne dzieci ja poprostu ledwo to wytrzymuje nie mowic juz o osobie
                  dzwoniacej, ktorej jeszcze musze tlumaczyc, ze dzieci sa spokojne itd.. tylko
                  teraz bla bla blaa. Czasem dzwoni ktos kto ma malo stycznosci z moimi dzicmi
                  np. z pracy i pada pytanie jak ja wytrzymuje takie wrzaski, a ja poprostu nie
                  wytrzymuje bo zdarzaja sie wylacznie jak ktos dzwoni. Brak konsekwencji w tym
                  przypadku moge sobie napewno zarzucic, bo raz im daje sluchawke a innym razem
                  nie a jak 11 miesieczne dzieci maja to zrozumiec. No coz czlowiek uczy sie na
                  bledach.
                  Pozdrawaim cieplutko Kamila z 11mc Aleksandra, Dominikiem i Julia 2002,11,19
                  • agusia029 Re: Rozmowy przez telefon 14.10.03, 16:24
                    Nie wiem co zrobisz za rok, ja juz trzymam kciukismile
                    Gratuluje trójeczkismile
                    Mama Oleńki i Inusi.
                    • mrrr Re: Rozmowy przez telefon 14.10.03, 21:02
                      hej, hihi, zdaje sie, ze wszystkie mamy ten problem. u mnie dzialają komunikaty
                      typu- dzwoni telefon i potrzebuję teraz w spokoju porozmawiac, czy mogę liczyc
                      na ciszę?
                      jezeli rozmowa trwa dluzej i synek (3 lata) zapomina, co obiecal, i powtorzenie
                      komunikatu nie skutkuje, mowie w przestrzen :- dzieci, ktore nie sluchaja mamy,
                      nie ogladaja dobranocki...
                      to zwykle skutkuje.

                      opniewaz oczywiscie dzieci maja mnostwo waznych spraw do nas nie cierpiacych
                      zwloki, to na wszelki wypadek mam dla niego rozne rzeczy ktorymi lubi sie zajac-
                      np labirynty do rysowania, wycinanki do wyklejania, etc. wręczam mu je w
                      momentach, gdy chce, by cicho i spokojnie czekal na cos, a on sie skupia na tym
                      i jest ok. najwyzej powiem do sluchawki- przepraszam na moment zaraz wroce- u
                      umieszcze dziecko przy jego biureczku z jego zajęciem. zwykle dziala. im wiecej
                      tego typu atrakcyjnych zabaw- np naklejki, rysowanki, koraliki i sznurowka,
                      ciastolina, plastelina, farby akwarelowe- stosunkwo latwe do zmycia
                      skadkolwiek, to wieksza szansa, ze cos z tego wybierze radosnie i tym sie
                      zajmie na dluzej. moj syn uwielbia takie manualne zajecia, nie wiem, czy to sie
                      sprawdzi u Was smile.
                      a! puzzle nie, bo przybiega za chwile, ze czegos nie moze ulozyc, hihi. chyba,
                      ze takie najprostsze, z kilku elementow smile.


                      • agusia029 Re: Rozmowy przez telefon -do mrrr 15.10.03, 07:45
                        Dzieki za rade mrrr, wyglada na to, że książka i metody w niej opisane sa
                        skutecznesmile Ksiązkę już kupiłam (czytałam twój watek o sztuczności), zaczynam
                        od akceptowania uczuc. Na razie wychodzi mi to albo nieporadnie, albo jest to
                        az tak nowe, bo moja 3,5 letnia córeczka patrzy na mnie z niedowierzaniem. Czy
                        to na pewno ta sama mamusia? Aha, rysowac swojej złosci nie chciała, bo
                        powiedziała, że to brzydko. Fakt zawsze mówiliśmy jej, ze brzydko się zachowuje
                        jak leży na podłodze i kopie nózkami, ale czy to źle? Nie chce stosować
                        wszystkiego co tam napisane bezkrytycznie. Juz sama nie wiem...
                        Mama Oleńki i Inusi
                        • mrrr Re: Rozmowy przez telefon -do mrrr 16.10.03, 05:34
                          ooo, dobrze, ze mi przypomnialas. cos mi ostatnio roznie idzie i wlasnie widze,
                          ze za malo sie skupiam na jego uczuciach a za duzo na przekazaniu, co ja czuje.
                          pewnie dlatego, ze mam ten kryzysik, co sie tu wyzalalam...

                          nie, no oczywiscie sprawdzaj, co dziala U Ciebie, o to chodzi, zeby dzialalosmile.
                          Ale my duzo rysujemy, juz zapomnialam nawet, skad sie to wzielo. zapisujemy lub
                          rysujemy to co on czuje- jesli ma jakies bardzo gwaltowne odczucia i np
                          strasziwie sie frustruje, to pytam , czy chcialby to zapisac. On, ze tak i ze
                          ja mam to zapisac. i ja zapisuje, np:
                          Olaf chcialby oglądać bajke NATYCHNMIAST. Wcale nie chce isc spac. zapisuje
                          mowiac glosno, pytam, czy o to chodzilo. (on sie o takie rzeczy stresuje tylko,
                          gdy jst spiacy) on potwierdza, dodaje - i to, i to jeszcze. I mowi np. i
                          narysuj Olafa, jak płacze. ja rysuję buzke z łezkami.
                          On mowi- a teraz narysuj , jak krzyczysz
                          ( przyznaję sie, przyznaję!!!!smile)- rysuję siebie z otwartymi ustami.

                          a teraz narysuj, jak Olaf jest usmiechniety i mama jest usmiechnieta.

                          chwile trwa, ale sprawdza sie przy najwiekszych histeriach.

                          no a poza tym gramy na bębnach i spiewamy, czy tez wykrzykujemy- wwywoluje to
                          nieodmiennie salwy smiechu u niego, jesli zaczne grac na bębnie i wyspiewywac
                          to co on wykzykuje. i zamienia sie to w radosną zabawę.

                          dzis wkurzal sie i machnal rączką i uderzyl o parapet, a ja, jedza jedna, nie
                          moglam sie powstrzymac, i masując mu ją zaczelam mowic obludnie- "tak to bywa,
                          jak ktos sie tak awanturuje "( mialam dzis jakis straszny dzien, nie moglam sie
                          powstrzymac, brrr, slsyze co mowie, a jednak mowie).. a on- prosze, nie mow tak
                          do mnie..
                          a ja, brnąc- a co mam mowic?
                          on:- powiedz, ze placzę.
                          ja- placzesz.
                          wybuch smiechu, jego i moj.
                          -placzesz, placzesz.
                          -powiedz jeszcze raz, ze placze smilesmile

                          i juz mily wieczor. zdaje sie, ze dzieki stosowaniu metod z tej ksiazki dalam
                          synkowi wieksza niezaleznosc w radzeniu sobie ze mna smile, ale nei w sensie
                          wchodzenia mi na glowe, tylko wkomunikowaniu , ktore budzi mnie z zaslepienia,
                          zagubienia, doła- w ktore jako samotnej mamie zdarza mi sie wpadac.

                          mysle, ze te ksiazki daja mi jakas taka baze... daleko mi do mam z tych scenek,
                          ale mam kierunek, i jak zbocze, a zdarza mi sie to czesto, to szybciutko mogę
                          zawrócic, zamiast rozbic sie o skaly smile
                          taki kompasik.

                          jak moj synek sie kladl na podloge,to co ja mowilam? aa, ze to nie jest metoda,
                          ze jak cos sie chce to mozna spokojnie powiedziec, bo takie awanturowanie sie
                          tylko mame denerwuje.
                          rzeczywiscie , mial taki moment ze tak jakby sie zalamywal, padal na zienmie i
                          spektakularnie kopal nozkami. no, ale biedak nigdy nic nie wskural, wiec mu sie
                          szybko znudzilo.

                          jak nie chce rysowac, to moze wystarcza jej, ze zauwazylas i nazwalas.
                          rysowanie jest potrzebne przy wielkim ataku- gdy dizecko jest spiace, zmeczone
                          i naprawde histeryzuje, albo gdy mame tez poniosolo i sie poklucili i zalezy
                          jej na tym, zeby jemu ulzylo i uwolnil emocje...

                          zwykle wystarcza mu, jak powiem- chciales bardzo to i to, tak? i sfrustrowalo
                          Cie bardzo, ze costam costam?
                          - bo bardzo Ci zalezalo...
                          - i czujesz sie pewnie bardoz rozczarowany...
                          czy cos w tym stylu. on jakos od azu przestaje plakac i mowi- tak. ak. chcialem
                          to. i zwykle ja proponuje jakies inne rozwiazanie, ktore pasuje mnie, i on mowi-
                          no dobrze, to jutro upieczemy ciasteczka ( a nie po kąpieli)- zwykle powtarza
                          slowo w slowo moja propozycje, jakby sie upewniajac , i jest ok.

                          pozdrawiam!smile))




                          • agusia029 Re: Rozmowy przez telefon -do mrrr 16.10.03, 07:13
                            Ach, jestem ciekawa kiedy kupiłas te książke, ja dopiero 3 dni temu, więc...
                            Ale cierpliwosci, prawda, ważne, ze się uczesmile Na razie to nawet za bardzo nie
                            mam kiedy czytac tej ksiazki (zreszta jest tam nawet napisane, żeby robic to
                            powoli). Ostatnio zauważyłam jak maż zaczyna trochę dziwnie mówić do dzieci
                            (zwykle szybko sie denerwuje) - okazało się, że przedladał książkesmile
                            Mama Oleńki i Inusi
Pełna wersja