niejadek

28.08.08, 18:03
Potrzebuje pomocy!!!!! Moja 5-letnia córka nic nie je DOSŁOWNIE!!!
jak już mi sie uda wmusić w nią coś to np. serek Danio waniliowy je
20-30 min przy czym każdą łyżeczkę serka za nim połknie to trzyma w
buzi i "gryzie" jeśli tak to można nazwać.Pół kromeczki chleba
potrafi jeść pół godz. Ja już nie mam sił,na nic prośby grozby. Ona
nigdy nie powie,że jest głodna o zjedzieniu drugiego dania nie ma
mowy nawet słodycze ją nie kręcą.Tak sobie myślę,że może pomógł by
mi jakiś dietetyk.Jestem z Warszawy- jeśli macie jakieś
doświadczenia w tym temacie to BARDZO proszę o pomoc.
    • bi_scotti Re: niejadek 28.08.08, 18:37
      Jedyne sensowne postepowanie w takich okolicznosciach to olanie
      sprawy. Nie chce, nie je. Posilki sa dla calej rodziny o okreslonych
      porach, jedzenie stoi na stole, co kto wzial na talerz, musi
      skonczyc - jesli nie chce jesc, mowi "dziekuje" i moze wstac od
      stolu. Jak nie zje o danej porze, nie ma jedzenia pomiedzy posilkami
      ale nie ma tez namawiania, proszenia, nakazywania, przekupywania
      przy posilkach. Uczynilas z jedzenia problem, musisz sie z tego jak
      najszybciej wycofac. Sa dzieci, ktore po prostu BARDZO malo jedza. I
      to jest w porzadku tak dlugo jak rodzice przyjmuja to bez histerii.
      • nchyb Re: niejadek 28.08.08, 19:06
        mam podobne doświadczenia jak Bi-scotti.

        Jedynie proponuję - zrobić dziecku badania - morfologię, mocz,
        jakieś pasożyty. Ogólna ocena stanu zdrowia. Jak jest ok, to dać
        dziecku święty spokój i nie zamęczać.
        • edyta1177 Re: niejadek 28.08.08, 19:39
          robiliśmy jej wszystkie badania wszystko jest ok waga ok nie ma
          anemii ale jakoś nie daje mi to spokoju
          • gosiulaart Re: niejadek 28.08.08, 21:05
            Mój niejadek ma 3 latka.Na wspomnienie o jedzeniu jest krzyk.Jedyne
            co toleruje to mleko z butelki,ale ile można?W badaniach wyszło mu
            niskie żelazo,dawałam jest jeszcze gorszy apetyt.Dawałam różne
            leki,było raz lepiej raz gożej.Denerwują mnie wypowiedzi typu:nie
            dawaj nic przetrzymaj.Próbowałam takich metod kończyło się na
            zawrotach głowy,bólach brzucha i gorszym apetycie,bo brzuch się
            zakulił i jadł mniej.A po zatym nie wiem jaka matka miałaby sumienie
            nie dawać dziecku nic i czekać aż samo zawoła.Mój po 7
            godź.niejedzenia nadal odmawia ale widać,że jest głodny,bo jak dam
            mleko to wcina odrazu.A twoja córcia chodzi do przedszkola?Mój da
            sobie wcisnąć jedzenie przy bajce,jak się uda.Ostatnio straszyłam
            go,że jak nie zje to wyrzucę bajki,albo samochody,którymi się bawił
            zamiast jeść.Nawet skutkuje.Ciągle wymyślam coś innego,żeby go
            zająć,bo jak nie myśli o jedzeniu to je.Od września idzie do
            przedszkola,zobaczymy może z innymi nabierze apetytu.Napisz coś
            więcej może jakoś pomogę.Jutro idę do innego lekarza może coś
            poradzi.Powodzenia wiem ile się trzeba namęczyć i nikt tego nie
            zrozumie jak sam nie doświadczy.Pytanie:ile godzin dziecko można
            głodzić?
            • molla7 Re: niejadek 28.08.08, 21:21
              ?Mój da
              > sobie wcisnąć jedzenie przy bajce,jak się uda.Ostatnio straszyłam
              > go,że jak nie zje to wyrzucę bajki,albo samochody,którymi się bawił
              > zamiast jeść.Nawet skutkuje.Ciągle wymyślam coś innego,żeby go
              > zająć,bo jak nie myśli o jedzeniu to je.Od września idzie do
              > przedszkola,zobaczymy może z innymi nabierze apetytu.

              gosiula, niebawem będziesz musiała stac na głowie i klaskac nogami.
              desperacja mam niejadkow jest wielka.
              powoli jedzenie przestaje byc jedzeniem, staje sie horrorem, przykra sprawa, któą załatwi mama.
              Czy przy innych członkach rodziny też odbywaja się takie cyrki???
              dopóki dziecko nie pomie że jedzenie jest ok, i to fajna sprawa, o której sie samemu decyduje, bedziecie przeżywać takie mecyje.
            • molla7 Re: niejadek 28.08.08, 21:31
              utro idę do innego lekarza może coś
              > poradzi.Powodzenia wiem ile się trzeba namęczyć i nikt tego nie
              > zrozumie jak sam nie doświadczy.Pytanie:ile godzin dziecko można
              > głodzić?

              tu nie pomoże lekarz, kropelki, syropki.
              potrzebna jest zmiana mentalności i nawyków zywieniowych, a to dłuższa droga.
              Łatwiejsza gdy z dzieckiem jak człowiekiem a nie jak z ssakiem postepuje sie jak najwczesniej.

              Nikt nikogo ni musi głodzic.
              Pozwalamy decydowac o swoim brzuchu dziecku, dajemu wybór, pozwalamy znaleść przykjemność z jedzenia, pokazujemy jak zachowują sie inne dzieci, posiłki spozywamy razem z caął rodzina, w miłej atmosfrze, zamiast urządania godnitwy wokół talerza i robienia afery o niezjedzenie tego czy tamtego.
              Trzylatek który wybiera wyłącznie butelke z mlekiem, źle siwadczy nei swoim zdrowiu, ale postępowaniu swoich rodziców.
            • brookeforrester Re: niejadek 29.08.08, 16:32
              "jak nie mysli to je"

              poczekaj kilka lat, okaze sie ze wychowalas pieknego anorektyka/bulimika.
    • reninka72 Re: niejadek 28.08.08, 20:47
      Czy probowalas ZAPISYWAC wszystko co dziecko je w ciagu dnia? Moze uzbierac sie
      tego wiecej niz ci sie wydaje.
      Zgadzam sie z dziewczynami wyzej, ze najlepsze rozwiazanie to przestac robic z
      jedznia afere. Zauwazylam, ze posrod znajomych najwieksze problemy z jedzeniem
      sa zawsze jak mamy zanadto sie przejmuja - zjedz choc troszeczke, a moze to a
      moze tamto. Owszem, staraj sie przygotowywac posilki, ktore corka lubi ale nie
      naklaniaj, ani tym bardziej nie zmuszaj. Nie chce, w porzadku. Zglodnieje to
      przyjedzie.Z glodu z pewnoscia nie umrze.
      • gosiulaart Re: niejadek 28.08.08, 21:20
        reninka72:co z tego że dziecko po zjedzeniu tego czy tamtego uzbiera
        w ciągu dnia jako taki posiłek.Raczej ważne jest to co je,skąd
        będzie czerpać witaminy ,jak posiłek przez kilka lat będzie wyglądać
        podobnie.5-letnie dziecko z regóły je już wszystko,jak nie będzie go
        nakłaniać do jedzenia innych rzeczy to się przyzwyczaji i nic nie
        tknie nowego.Ja jak przestałam się mniej przejmować to dziecko nie
        je teraz tego co kiedyś zjadało i jego menu się uszczupliło jeszcze
        bardziej.To nie jest taka prosta sprawa.Uwieżcie,że przez 3 lata
        kilka razy dziennie karmiąc dziecko można przetestować wiele metod.
        • molla7 Re: niejadek 28.08.08, 21:23
          > To nie jest taka prosta sprawa.Uwieżcie,że przez 3 lata
          > kilka razy dziennie karmiąc dziecko można przetestować wiele metod.

          karmisz 3-latka?
          wyręczasz go w czyms co jest jego sprawą. Podstawowa sprawa- każdy grzebie w swoim talerzu i nie robi scen o jego zaartość pod koniec posiłku na cudzym talerzu.
          • bi_scotti Re: niejadek 28.08.08, 21:37
            Wychowalam 3 niejadkow - zyja, maja sie swietnie. Zadne z moich
            dzieci nie lubilo i nie lubi jesc, wszystkie sa BARDZO szczuple i
            BARDZO wysportowane. Tylko przy pierwszym probowalam idiotycznych
            metod wspominanych powyzej - bajki, namawianie, chodzenie z czyms
            tam za delikwentem. W koncu sama zmadrzalam tak kolo 2 roku zycia
            mojego pierwszego niejadka i nagle swiat stal sie piekniejszy dla
            calej rodziny. Jedzenie przestalo byc tematem glownym calego dnia,
            OLALAM sprawe a dzieciom jakos nic sie nie stalo. Jedyne co nalezy
            dawac dzieciom "w zamian" jedzenia to jak najwiecej ruchu na swiezym
            powietrzu i jak najwiecej snu - tego to one naprawde potrzebuja w
            duzych ilosciach.
            Serdecznie zycze Waszym niejedzacym dzieciom zeby Ich mamy daly Im
            swiety spokoj z tym jedzeniem. Nic tak nie niszczy radosci
            dziecinstwa jak koniecznosc zaspokajania maminych ambicji spozywania
            posilkow!
            • gosiulaart Re: niejadek 28.08.08, 21:56
              bi_scotti ja jestem otwarta na wszelkie propozycje,może napisz
              konkretnie co rozumiesz pod pojęciem olałam sprawę.Ja chętnie
              posłucham co robić.Jak wyglądały posiłki twoich dzieci,jak ich
              sadzałaś do jedzenia jak jadły i wszystko.U mnie jest dodatkowy
              problem:babcia,która lata wszędzie za nim z jedzeniem i ciągle mu
              coś proponuje.Bo ja też chętnie bym to olała ale babcia co chwila
              mnie denerwuje słowami :jak on schudł,i twierdzi że za mało mu
              podtykam jedzenia.Dodam,że moje dziecko ze 3 razy powiedziało że
              coś by zjadło,a tak nigdy nie jest głodny nawet po całej nocy.
          • gosiulaart Re: niejadek 28.08.08, 21:45
            Zdaję sobie sprawę ,że to już się staje chore.Ale przy innych też
            tak je tzn.tylko moja mama może mu coś wcisnąć jak ja.Od reszty zje
            tylko słodycze,bo nikt nie jest w stanie go nakarmić.Daję mu
            możliwości samodzielnego jedzenia,chlebek jak ma dobry dzień zje
            sam,drugie danie też sobie ponadziewa na widelec ale po kilku kęsach
            już nie jest głodny.Zupy sam nie ruszy,raczej wyleje,jak mu podsuwam
            żeby jadł coś sam a nie chce wywala na podłogę.Co mam wtedy robić?
            Powiesz nic nie daj.Więc nie daję i mówię że następna będzie
            kolacja,kończy się na tym ,że już noc dziecko nic nie jadło chce mu
            się spać.Czy dalej mam mu nic nie wciskać?Robię mu wtedy mleko i
            pije.Ale ile można żyć na samym mleku.Dziecko ma niedowagę i ciągle
            mu przepisują witaminy.Kończy się na tym że muszę go szprycować
            lekami.
            • otojestem Re: niejadek 28.08.08, 22:43
              Miałam podobny problem. Wszystko jak u ciebie, tylko że bez niedowagi. Był okres
              między 2, a 3 rokiem życia, że nie jadła nic oprócz mleka i tylko i wyłącznie z
              butelki. Zrobiłam 2 manewry. Po pierwsze mleko tak, ale w kubku albo płatki z
              mlekiem na talerzu. Jak nie chciała jeść, trudno, odstawiałam. Później był
              obiad, zawsze robiłam coś co w miarę jej podchodziło i wiedziałam że cokolwiek
              ruszy. Zjadała tylko tyle na ile miała ochotę. Kolacja to samo. Po drugie
              schowałam wszystkie słodycze, żeby nie miała dostępu nawet do 1 cukierka między
              posiłkami. Nie powiem, że było łatwo i przyjemnie. Jak płakała między posiłkami
              że jest głodna proponowałam jej bułkę z serkiem topionym, na serku malowałam
              różne obrazki co czasem okazywało się strzałem w 10. Jeżeli chodzi o słodycze,
              były tylko popołudniu i pod warunkiem, że zjadła coś z obiadu. Na początku jadła
              malutkie ilości, ale z czasem się przyzwyczaiła. Na dzień dzisiejszy nie ma
              problemu ze śniadaniem, czy kolacją. Jeżeli chodzi o obiad, czasem zje więcej
              czasem mniej, na warzywa nawet nie chce patrzeć. Zasada - słodycze tylko po
              zjedzonym obiedzie funkcjonuje do dzisiaj.
              • bi_scotti Re: niejadek 29.08.08, 01:51
                U nas bylo tak: dopoki dzieci nie poszly do szkol mialy 5 posilkow
                dziennie - sniadanie, drugie sniadanie, obiad i podwieczorek. Tak
                wiec jesli dziecko faktycznie NIC nie zjadlo na ktorys z posilkow,
                nastepny byl w sumie nie tak za dlugo. Zadnego ale to ZADNEGO
                podjadania pomiedzy posilkami i naprawde zero slodyczy. Zaowocowalo
                to tym, ze moje dorosle juz prawie dzieci slodyczy nie lubia, nigdy
                ich do nich nie kusilo, wszystko co zebraly np. na Halloween
                rozdawaly kolegom w szkole albo my zjadalismy - lucky rodzice smile
                Dzieci byly nauczone, ze co wezma na talerz musza zjesc ale
                nakladaly sobie prawie od zawsze same (nawet jak robily przy tym
                straszny balagan na stole smile czyli mialy prawo nalozyc BARDZO MALO.
                Na przyklad jeden plasterek jajka na twardo i to bylo przez dlugi
                czas cale sniadanie mojej corki. Ale ten jeden plasterek raz
                nalozony samodzielnie na talerz musiala zjesc smile
                Zawsze spedzalismy mnostwo czasu na swiezym powietrzu niezaleznie od
                pogody.
                Nigdy nie mielismy oddzielnego jedzenia dla dzieci i oddzielnego dla
                doroslych - zadnych specjalnych potraw, zabaw z jedzeniem i tak
                dalej natomiast wspolne siadanie do stolu bylo i jest zawsze
                celebrowane - wszyscy brali i biora udzial na nakrywaniu, potem w
                sprzataniu. Posilek to nie tylko JEDZENIE ale wspolny rodzinny
                moment i wszyscy staralismy sie i staramy zeby to byl moment
                przyjemny. Tak wiec my-rodzice nie zatruwalismy dzieciom tego
                momentu dreczeniem Ich zeby wiecej zjadly a w zamian dzieci zawsze
                sobie cos malego wybraly ze stolu, co bez protestow przelknely.
                Piszac "olalam" mam na mysli to, ze zrezygnowalam z jakiejs
                wewnetrznej wizji ile i czego moje dziecko/dzieci maja jesc zeby
                przezyc. Pogodzilam sie z mysla, ze One same beda sobie dawkowac to,
                co jedza z tego, co ja wystawiam na stol. I moja rola bylo i jest
                wystawiac na stol wartosciowe potrawy.
                To nie jest zaden magic takie poskramianie niejadka a glownie
                poskramianie wlasnych instynktow karmienia i dokarmiania. To jest
                przede wszystkim kwestia konsekwencji i ustawienia sobie
                wewnetrznych priorytetow - czy chcemy miec dziecko nakarmione i
                nieszczesliwe czy raczej funkcjonujace wedlug jego wlasnego balansu
                kulinarnego i zadowolone z zycia. Ja doszlam do wniosku, ze nie bede
                dyktowac moim dzieciom ile maja jesc, pozostawilam sobie decydowanie
                o tym co jedza i kiedy. No i dziala smile
                Bon apetit!
                • alika77 Re: niejadek 29.08.08, 05:41
                  bi_scotti, bardzo mi sie podoba to co napisalas i popieram w 100%
                  taka filozofie. Zastanowilo mnie tylko jedno i jesli mozesz to
                  prosze odpowiedz:"(...)mialy prawo nalozyc BARDZO MALO.
                  > Na przyklad jeden plasterek jajka na twardo i to bylo przez dlugi
                  > czas cale sniadanie mojej corki. Ale ten jeden plasterek raz
                  > nalozony samodzielnie na talerz musiala zjesc smile". No wlasnie, co
                  tu oznacza slowo "musiala"? No bo przeciez tak naprawde nikogo do
                  jedzenia zmusic nie mozna i po tym co napisalas raczej nie moge
                  wyobrazic sobie Ciebie jako jedzy stojacej nad dzieckiem i
                  wciskajacej mu na sile plasterek jajka do ust wink Wiec jak im to
                  uswiadamialas, ze musza zjesc, mialy jakies konsekwencje za
                  niezjedzenie czy jak?
                  pozdrawiam
                  • edyta1177 Re: niejadek 29.08.08, 11:07
                    wiecie co to nie jest tak,że latam za małą i ciągle jej coś podtykam
                    do jedzenia i jestem nadgorliwa i wręcz upierdliwa. U mnie w domu są
                    3 posiłki- sniad. obiad kolacja i chciałabym,żeby je
                    zjadła.Machnełam ręką i dla nie na zmianę gotuje pomidorową. barszcz
                    biały i szczawiową a ona najchetniej jadłaby kaszki nestle dla
                    niemowlat!!!!!!!!! jeszcze miesiąc temu jej dawałam na śniadanie i
                    wierzcie mi,że nigdy bym nie pomyślała,że 5 latce bedę kaszki
                    kupować ale ile tak można nie można namówić jej na nic nowego, od
                    razu jest protest. Po rozmowie z córki pediatrą wprowadzam zasadę
                    pół porcji,żeby pół dnia nie musiała spędzać przy stole i zobaczymy
                    mam nadzieje,że się uda.
              • bi_scotti Re: niejadek 29.08.08, 01:54
                Aha i zapomnialam dodac, ze tu gdzie ja mieszkam nie ma takiego
                pojecia "niedowaga" u dziecka - jesli dziecko rozwija sie normalnie
                pod wzgledem motorycznym i intelektualnym to nikt sie jego waga
                przejmowac nie bedzie, bo dzieci sa rozne i roznie waza. Ja wiem, ze
                w Polsce wciaz sa jakies centyle i inne takie bzdurki ale miliony
                dzieci na swiecie rosna sobie szczesliwie bez tych wszystkich
                obliczen wiec tym to juz bym sie zupelnie nie przejmowala jezeli
                dzieciak lubi biegac, gada i radzi sobie np. z Lego smile
                Dziecko tez czlowiek - ma prawo nie lubic jesc i kropka!
                • gosiulaart Re: niejadek 29.08.08, 14:08
                  Dzięki za tak obszerne wypowiedzi,jestem za.Tylko jak przetłumaczyć
                  to mojej mamie z którą mieszkam,co miała taki problem ze mną.Podobno
                  też nic nie chciałam ale tego nie pamiętam.Dziś jem więcej niż mąż.
                  • woman-in-love Re: niejadek 29.08.08, 15:26
                    nie olewaj, dziecko też może mieć coś w rodzaju anoreksji. Przypuszczam, ze
                    kiedyś psychologia zajmie sie tym tematem; czekanie aż dziecko zgłodnieje może
                    być daremne.
                    • jola_ep Re: niejadek 29.08.08, 16:07
                      > nie olewaj, dziecko też może mieć coś w rodzaju anoreksji.

                      "Olać" - to znaczy podejść do spraw jedzenia spokojnie (wiem, jak bardzo może być to trudne).

                      Cytat z tekstu na temat anoreksji dziecięcej (nie mylić z tą, która występuje u dorosłych):
                      "Jeśli pediatra natrafia na taki przypadek, skupia uwagę raczej na rodzicach niż na dziecku. – Pracujemy z nimi zarówno indywidualnie, jak i w grupie – opowiada Luz Fernández. – Chcemy uzmysłowić im, że rozwiązanie problemu wymaga nade wszystko spokoju, a to wcale nie jest łatwe. Tłumaczymy rodzicom, że dziecko ma się dobrze i wszystko wskazuje na to, że jest zdrowe. Kiedy rodzice się uspokajają, dziecko zaczyna jeść."

                      Ja postępuję (postępowałam) podobnie jak bi-scoti.
                      Przede wszystkim ograniczyłam słodycze i inne "zapychacze": paluszki, bułeczki, słodkie soczki, słodkie serki itp. Typowe słodycze były bez ograniczeń w niedziele i święta. W pozostałe nawet jak dostawały coś od babci, to lądowało to na szafie. Po paru akcjach babcie nauczyły się (naprawdę nie mogę na nie narzekać smile ), że lepiej przynieść dziecku arbuza smile To, co dostawały na święta, starczało na parę miesięcy. Ja słodyczy nie kupowałam (sobie też). W dni słodyczowe jadły ile chciały i kiedy chciały. Miały eksperyment z opychaniem się słodyczami przed śniadaniem i ponieważ je zemdliło, to przekonały się, że warto coś wcześniej zjeść.

                      Moim zdaniem warto unikać sytuacji, w której słodycze mogą skojarzyć się z nagrodą - np. jak zjesz obiad (zadanie do wykonania), to dostaniesz cukierka (nagroda). Nagrodą jest to, że dziecko ma co jeść.

                      Jogurty, serki itp. były ograniczane, kupowałam je od czasu do czasu (dzieci lubią, jak się je rozpuszcza). "Naciągałam się" w warzywniaku "no dobra, to już kupię wam te śliwki" - owoce były w nagrodę, a jak nie jadły, to ich stata, sama zjadłam smile))

                      W czasie posiłków nakładałam bardzo mało (zawsze można było wziąć dokładkę), nie wymagałam dojedzenia. Można było jeść co się chce i ile się chce z tego, co było dostępne. Po obiedzie można było resztki wywalić, albo zostawić na talerzu i zjeść później. Mój młodszy bardzo lubił jeść często, ale po trochu: był czas, gdy obiad trwał trzy godziny : pobiegał, skubnął, znowu pobiegał itp. Podjadanie między posiłkami było dozwolone, byle nie przed samym obiadem.
                      Od czasu do czasu namawiałam na spróbowanie nowości - na zasadzie "dlaczego ma Ciebie ominąć przyjemność jedzenia tego". Czasem bywa tak, że trzeba parę razy coś spróbować, aby zasmakować smile Ale nie naciskałam.

                      Ważne jest nasze spokojne podejście do spraw jedzenia. Dzieci to nie gęsi i rady typu, że musi zjeść, to można sobie ...
                      Jak się zaczynamy martwić, to chcemy, czy nie - dzieciaki to odczują. Naciskane zaczynają się bronić, czasem wykorzystują sprawy jedzenia jako sposób na manipulowanie rodzicami, choćby po to, aby zwrócić na siebie ich uwagę.

                      Mam dwójkę tzw. niejadków. Pamiętam, jak moja teściowa martwiła się, że moja córka tak mało je... Dobrze, że na codzień mieszkamy 400km dalej... Teraz jej kolejna wnuczka też jest niejadkiem i babcia oczywiście się martwi. Dziewczyna jada tylko ziemniaki, bułki, parówki i oczywiście słodycze. Zabraliśmy małą na wycieczkę - zażądała parówkę, zaoferowałam jej to, co było dostępne i zjadła bułeczkę z 1cm kabanosa. W domu to podobno niemożliwe.

                      Moje drugie dziecko jadło jeszcze mniej. Miał zdiagnozowaną niedowagę. Mimo to "olałam" sprawy jedzenia. Ma już prawie 9 lat, nadal jest chudy, ale chorował bardzo mało, jest szybki i sprawny. Na podchwytliwe pytanie pediatry " czy lubisz jeść" odpowiedział wzdychając: "tak, ale w przedszkolu dają jeść tylko cztery razy" wink
                      Starsza już od dawna nie zwraca na siebie uwagi pediatrów: "jaka ona jest chuda, żebra jej sterczą" itd. itp. bo jest pochłaniającą wszystko co przed nią nie ucieka nastolatką wink

                      Oboje lubią jedzenie (choć młodszy je nadal bardzo mało), a przy stole mamy miłą atmosferę.

                      Pozdrawiam
                      Jola
    • daissy76 Re: niejadek 29.08.08, 22:27
      Moja córeczka na szczęście je całkiem dobrze. Natomiast mogę polecić
      fajny sposób na szybkie jedzenie wszelkich serków, który
      zaczerpnęłam z jednej z książek dla dzieci.
      Zabawa polega na tym, że serek to zoo, a każda łyżka to zwierzątko,
      np hipopotam, albo lew, które trzeba zaprowadzić do domku - buzi.
      Oczywiście niektóre zwierzątka są duże a inne małe, więc trzeba
      odpowiednio nakładać serek na łyżeczkę. U nas znika naprawdę w kilka
      minut.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja