opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania

03.09.08, 14:07
Jestem tata 4,5-letniego chlopca.
Moje dziecko lubi gdy "na dobranoc" opowiadam mu rozne historie:
a) nt. przyrody/zycia np. jak buduje sie domy, jak wytapia metale,
co to sa gwiazdy, jak rosna drzewa, jak dziala uklad odpornosciowy
czlowieka (!) etc. Oczywiscie o pewnym stopniu ogolnosci, zeby mial
jakakolwiek szanse je zrozumiec, ale zgodnie ze stanem faktycznym.
b) opowiesci fabularne nt. kowboja Marka na Dzikim Zachodzie (sam je
wymyslam na poczekaniu)

Poniewaz jednak "cala Polska czyta dzieciom" moja malzonka nalega
zeby mu czytac ksiazeczki zamiast "opowiesci dziwnej tresci" (czasem
czytam jak tylko ma ochote ale czesciej woli moje "produkcje").
Wychodzi bowiem z zalozenia ze jak nie zlapie "bakcyla czytania"
teraz to bedzie mialo problemy w szkole (czego oczywiscie ja tez bym
nie chcial).

W zwiazku z tym prosze rade: czy ktos wychowal/wychowywa dziecko
na "wlasnych" historiach kosztem czytania? I jak wplynelo to na
dalszy rozwoj dziecka a zwlaszcza jego zainteresowanie ksiazkami /
nauka?




    • alabama8 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 14:56
      W jednym i w drugim przypadku siedzisz i poruszasz ustami. Zafunduj
      żonie placebo w postaci Encyklopedii Brytannica na kolanach, a
      historie i tak będziesz opowiadać swoje.
      Kobita chyba łapie bieżące mody bez głębszego zastanowienia. A gdyby
      twoje historyjki sisane były na kartce to sytuacja wyglądałaby
      inaczej? A może to kwestia tego że nie nazywasz się Alfred
      Szklarski, Maria Kownacka czy niemiec Karol May (ten od Winnetou -
      który pisząc tę książkę nie widział Ameryki na oczy).
    • roza_am Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 16:58
      O pociąg do nauki bym się nie martwiła, bo chłopiec już go ma i to w sporej ilości. Być może nawet wyrośnie na indywidualistę, który będzie wolał zdobywać wiedzę z książek i własnych eksperymentów, a nie systemu szkolnego.

      Dlatego polecam w opowieściach o kowboju przemycać watki dotyczące życia emocjonalnego i społecznego, a nie tylko "męskich przygód". Dojrzałość szkolna, to nie tylko intelekt, ale też gotowość do życia w grupie i wśród pewnych reguł.

      I polecam także zapoznanie synka z kanonem dziecięcych lektur, żeby wiedział o jakim czerwonym kapturku wszyscy ciągle rozmawiają. Ale pewnie "literaturę bazową" przerabia w przedszkolu.
    • nangaparbat3 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 20:15
      Tata mi opowiadał, najchetniej jak był pilotem, najchetniej myśliwca i
      zestrzeliwal sztukasy (tak to sie chyba nazywało) - oczywiscie zmyślal. Poza tym
      recytował "Powrót taty", "Rękawiczkę"", "Panią Twardowską" i Asnyka.

      Wspaniale miec tatę, ktory wieczorem siada przy łózeczku i wymyśla. Tego żadna
      książka nie zastąpi.

      Ja czasem corce czytalam, czasem opowiadalam historie, które
      wymyślalam, ale ona jakos to wymyślanie inicjowala i sterowala nim (wlasnie tak
      powstawały basnie ludowe - najlepsza lektura dla dzieci). Powstawały opowiesci
      ułatwiajace jej na pewno rozwiazywanie jakichs jej problemów - choc często wcale
      nie musialam wiedziec, jakich. Poza tym troche podobnie jak Ty - opowiesci o
      świecie, o człowieku, nawet zyciorys Mozarta, też było: Ale to częście podczas
      spacerów.

      Nie mam cienia wątpliwosci, ze opowiadanie jest wielokrotnie wiecej warte niż
      czytanie - a jeśli jeszcze czasem mu poczytasz, to ideał.
      Zreszta Malżonka na pewno tez mu czyta, wiec o co chodzi?
    • alika77 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 20:43
      Ja zdecydowanie opowiadam sie za obecnym stanem rzeczy, czyli za
      Twoimi opowiesciami. I Ty i synek to lubicie, nie widze wiec powodu,
      dlaczego by zmuszac sie do czytania ksiazek, skoro macie frajde z
      wlasnych opowiadan. Akcja "Cala Polska czyta dzieciom" ma na celu
      nie tylko zachecanie do czytania jako takiego, ale tez do tego, aby
      spedzic czas z dzieckiem, poswiecajac mu go w 100% - co Ty
      zdecydowanie czynisz. A nawet uwazam, ze robisz wiecej, bo zadna
      sztuka usiasc i "odbebnic" bajeczke, a we wlasne opowiadanie trzeba
      sie zaangazowac, wysilic, wymyslec. I to wlasnie tworzy wiez i
      pomaga w rozwoju, a nie samo czytanie ksiazek. Moze i maly nie
      zalapie bakcyla czytania, ale za to zalapie bakcyla tworzenia,
      pisania albo konstruktywnego uzywania wyobrazni, a to moze byc duzo
      cenniejsze od zamilowania do ksiazek.
      A jak zona upiera sie tak bardzo przy ksiazkach to sama przeciez
      moze usiasc z malym i poczytac, po prostu w srodku dnia, przeciez to
      nie musi byc przed spaniem. Poza tym zawsze mozesz spisac swoje
      opowiesci i wydac, a wtedy moze cala Polska bedzie czytac je
      dzieciom smile
    • jola_ep Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 21:00
      Staszej czytałam przed snem. A ona do dziś tylko wspomina, jak opowiedziałam jej wymyśloną historyjkę o duszku. Niestety tylko raz trafiła mi się taka inwencja...
      Czytać lubi.

      Młodszemu nie czytałam, ani nie opowiadałam.
      Czytać lubi.

      W naszej rodzinnej tradycji do dziś wspominamy jak fantastycznie potrafił opowiadać mój dziadek. To cenna sztuka i nie każdy to potrafi smile

      > Wychodzi bowiem z zalozenia ze jak nie zlapie "bakcyla czytania"

      Bo bakcyl czytania to się chyba mimochodem łapie smile Jak w domu poniewierają się książki, a rodzice lubią czytanie, to i dziecię bakcyla złapie. Jeśli jednak ktoś zmusza się do czytania "bo taka moda", albo "tak trzeba", to nie sądzę, aby szczególne dobro z tego wypływało.

      W tej akcji chodzi o rozwijanie wyobraźni dzieci dzięki słuchaniu opowieści. Ty to robisz, więc cele akcji spełniasz smile))

      Pozdrawiam
      Jola
      • alessia27 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 21:19
        Moje dziecko nie lubilo sluchac jak czytam ksiazki.
        Natomiast chodz teraz do szkoly i musialam go zapisac
        do biblioteki.Siedzi jak mol ksiazkowy i kaze sobie czytac
        wlasnie o technice,pajakach,rekordach Guinnessa i rozne inne.
        Uwielbia robic zadanie domowe uczy sie pilnie literek.
        Ogolnie uwarzam ze jest dobrze mimo tego ze wczesniej nie
        cierpial ksiazek- teraz je uwielbia !

        ♥ Macius 10.05.2002
        • nangaparbat3 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 03.09.08, 21:24
          Chłopcy czesto wola gazety od ksiązek. I komiksywink
    • kalina81 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 04.09.08, 10:04

      Do dziś natomiast pamiętam obraz w pokoju mojego dziadka, przedstawiał dość
      rzadki las, z wysokimi drzewami, pomiędzy którymi płynęła rzeczka, gdzieniegdzie
      leżały głazy. Dziadek każdego wieczoru bazując na tym obrazie opowiadał mi inną
      historię. Do dziś, choć dziadka już nie ma, ilekroć popatrzę na ten obraz widzę
      płunące rzeką przebiegłe rusałki, ukrytych za głazami rozbójników czekających na
      przejazd królewskiego orszaku, siedzącego na drzewie kruka z pierścieniem
      księżnej w dziobie itd. itp.
      Czasami tato odpalał "anię" i był seans z rzutnika. Tak właśnie poznałam kanon
      bajek dla dzieci, choć mój tato uwielbiał zmieniać fabułę, więc dopasowywał
      jakieś zmyślunki do pojawiających się obrazków, przy czerwonym kapturku doszedł
      do tego, że babacia z wnuczką zaatakowały wilka i potem w niego wlazły, bo
      ukradły wcześniej emeryturę leśniczego, ale na szczęście leśniczy je przejrzał i
      rozwalił wilka, a babcie i wnuczkę wsadził do więzienia big_grin
    • vharia Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 04.09.08, 12:06
      Moja córka tak była "trzymana". No, ale ksiazki też sie pojawiały,
      to fakt, tylko ze zawsze wolałą opowiastki niż czytane bajki. Nie
      widzę u niej awesji do ksiażek a w szkole ciągle jeszcze zalicza się
      do dzieci "o szczególnie szerokim zasobie wiadmości", jak mówią
      nauczyciele. Czyli OKsmile
    • a.nancy Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 04.09.08, 12:12
      > nt. przyrody/zycia np. jak buduje sie domy, jak wytapia metale,
      > co to sa gwiazdy, jak rosna drzewa, jak dziala uklad odpornosciowy
      > czlowieka (!) etc.

      proste - zilustrowac opowiesci obrazkami z ksiazki, moze byc encyklopedia.
      moj tata tez mi tak opowiadal, potem w naturalny sposob przeszlo do wspolnego
      ogladania encyklopedii dla dzieci, a potem nauczylam sie czytac i sama spedzalam
      godziny nad encyklopedia, taka dla doroslych juz.
    • faq nie sluchaj zony 04.09.08, 13:39
      opowiesci sa interaktywne, buduja więz, sa mniej mechaniczne - zwlaszcza jesli
      musialbys sie do czytania zmuszac. Maluch lubi jak opowiadasz to badz
      'bajarzem'.Jak zona nie ma pomyslu na opowiadanie to niech ona mu czyta.
      Problem z lubieniem ksiazek badz nie, to dziecie bedzie mialo, jesli bedzie
      zmuszane do czytania nudnych pozycji, nie bedzie mialo swojej wlasnej
      biblioteczki, nie ujrzy rodzica pograzonego w lekturze, ale nie dzieciowej
      bajki, tylko swojej wlasnej ksiazki.
      Mysle, ze taka przeplatanka jest bardzo zdrowa, troche opowiesci troche czytania.

    • aalikan Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 04.09.08, 16:58
      tyle zostało juz powiedziane/napisane...
      pozazdrościć takiego tatysmile!!
      też "bajdurzę" czasem edukacyjnie, czasem odczarowując lęki mego 2,5 latka i
      słyszę tylko;"jeśe, jeśe". One to kochają wink
      polecam wplatać syna w te historie i pozwalać mu wtrącać swoje wątki, wtedy
      można sie wiele o dziecku dowiedzieć (u nas działa)
      pozdrawiam ciepło...mamę też
    • rycerzowa Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 04.09.08, 19:57
      Moje dzieci zostały wychowane na "opowieściach dziwnej treści" w ilościach
      hurtowych. Trochę to było naukowe, trochę rozrywkowe ( w stylu zabili go i
      uciekł), zawsze ze smrodkiem dydaktycznym.
      Ale to było OPRÓCZ czytania, nie zamiast.
      (U nas czytał tata , bo ja natychmiast usypiałam).
      Oczywiście, opowieści było o wiele więcej, niż czytania.

      Opowieści są o tyle lepsze,że rozwijają wyobraźnię dziecka, twórcze myślenie.
      Maluch szybciutko sam zaczyna wymyślać "historyjki", i opowiadać.
      Zanim coś napisze, trochę czasu musi upłynąć.
      • kanga_roo Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 07.09.08, 22:26
        też uważam, że najlepszy układ to opowiadanie_i_czytanie. ja się
        staram opowiadać np w samochodzie, czytać wieczorem. książeczki dla
        dzieci mają bowiem obrazki, a te są dla mojego trzylatka równie
        ważne, co treść. no i moje opowieści nie są jednak literaturą na
        poziomie np. Pana Kuleczki czy Muminków smile
    • mgla_jedwabna Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 17.09.08, 02:25

      Czytanie jest tak bardzo promowane, poniewaz jest dobrym rozwiazaniem dla osob, ktore nie wiedza, co mialyby z dzieckiem robic. A tak - maja gotowe rozwiazanie.

      Poza tym jest alternatywa dla filmow itp., poniewaz kladzie nacisk na na "rozwoj myslenia" u dziecka , bo nawet najbardziej szczegolowo opisanego bohatera trzeba sobie jeszcze wyobrazic wedlug tego opisu. Ale tutaj twoje opowiesci tez sie sprawdzaja smile

      Jest jeden aspekt, w ktorym ksiazki prawdopodobnie cie przewyzszaja - piekna polszczyzna. Literacka. Przydatna dla rozwoju werbalnego dziecka. To jednak nie to samo, co jezyk mowiony. Oczywiscie, nie kazda ksiazka moze sie takim poszczycic, ale czytanie dziecku dobrych ksiazek pozwala mu sie zapoznac ze slownictwem na codzien nieuzywanym. No, chyba ze uzywasz okreslen w rodzaju "zorza wieczorna", "w okamgnieniu", "migotanie kaganka", "sluzba wyroila sie na spotkanie swego pana" itd.
    • per-vers Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 20.09.08, 15:56
      A moze podzielcie sie po prostu bedtimem? Jednego dnia Twoja zona
      czytalaby dziecku ksiazki, a drugiego Ty opowiadalbys mu wlasne
      historie... Na zmiane...
    • 0golone_jajka mam dokładnie tak samo 22.09.08, 07:45
      ale przestałem już słuchać żony i robię swoje.
    • aniko16 Re: opowiesci dziwnej tresci zamiast czytania 23.09.08, 14:05
      Skoro obaj to lubicie to nie widzę problemu. W końcu czas przed
      zaśnieciem powiniem być relaksujący i przyjemny. Ja nie mam takiej
      wyobraźni i dziecku po prostu czytaliśmy. Ale on to uwielbiał i nie
      dało się inaczej. Jak tylko skończył roczek nauczył się
      słowa "czytaj" i nie było innej opcji. Leżał co wieczór zasłuchany i
      nigdy nie miał dość. Teraz jest w 2 klasie i czyta już sobie sam
      przed zaśnięciem. Dalej oczywiście przepada za tym jak ktoś mu czyta
      ale to obecnie rzadki luksus - nie ma czasu przy młodszej siostrze.
Pełna wersja