lodzwawa
03.09.08, 14:07
Jestem tata 4,5-letniego chlopca.
Moje dziecko lubi gdy "na dobranoc" opowiadam mu rozne historie:
a) nt. przyrody/zycia np. jak buduje sie domy, jak wytapia metale,
co to sa gwiazdy, jak rosna drzewa, jak dziala uklad odpornosciowy
czlowieka (!) etc. Oczywiscie o pewnym stopniu ogolnosci, zeby mial
jakakolwiek szanse je zrozumiec, ale zgodnie ze stanem faktycznym.
b) opowiesci fabularne nt. kowboja Marka na Dzikim Zachodzie (sam je
wymyslam na poczekaniu)
Poniewaz jednak "cala Polska czyta dzieciom" moja malzonka nalega
zeby mu czytac ksiazeczki zamiast "opowiesci dziwnej tresci" (czasem
czytam jak tylko ma ochote ale czesciej woli moje "produkcje").
Wychodzi bowiem z zalozenia ze jak nie zlapie "bakcyla czytania"
teraz to bedzie mialo problemy w szkole (czego oczywiscie ja tez bym
nie chcial).
W zwiazku z tym prosze rade: czy ktos wychowal/wychowywa dziecko
na "wlasnych" historiach kosztem czytania? I jak wplynelo to na
dalszy rozwoj dziecka a zwlaszcza jego zainteresowanie ksiazkami /
nauka?