barbaram1
14.09.08, 23:20
Ostatnio bardzo często mi się zdarza siedząc w teatrze (w kinie z resztą
też)mieć w pobliżu mamę lub babcię, która całą sztukę (seans)opowiada swojemu
dziecku, co dzieje się na scenie. "o, kotek usiadł, kotek wstał, kotek śpiewa
piosenkę, kotek złapał myszkę... itd, itd" Doprowadza mnie to do szału!
Półtorej godziny opowiadania dziecku, co dzieje się na scenie. Pomijam fakt
totalnego przeszkadzania innym w teatrze, ale zastanawiam się po co dziecku
tak wszystko się tłumaczy. Zaznaczam, że dziecko miało oczy i "na moje oko"
nie miało wady wzroku.