Gdzie popelnilam blad?

18.09.08, 22:30
Dziewczyny mam 2-letniego syna i duzy problem-nie moge z nim wyjsc
do kogos.Jak idziemy na plac zabaw albo do parku to nie ma problemu
synek biega jest zadowolony, zaczepia dzieci, usmiecha sie do nich,
bierze za raczki do innych ludzi podobnie, nie boi sie.Problem jest
gdy ja chce z nim isc do kogos, on w drzwiach juz zawraca, nie chce
wejsc, placze gdy sa tam inne dzieci, i wtedy i te dzieci placza i
wiadomo jest jazda na maxa.A jak idziemy do kogos i nie ma tam
dzieci to siedzi niechetnie albo stoi przy drzwiach wyjsciowych.

Nie wiem co robic.Synek caly czas spedza ze mna bo maz ma takie
rodzaj pracy ze go nie ma za czesto w domu.Nie wiem dlaczego tak
reaguje, nie wiem gdzie popelnilam blad, poradzcie mi prosze
    • sebaga Re: Gdzie popelnilam blad? 18.09.08, 23:01
      a musialaś gdzieś popełnic błąd? Może maly ma taki okres i mu przejdzie? Tez mam
      2-latka, też ma różne fazy i swoje male fobie. Ale mijają, pojawiają się
      następne i tak w kółko. Ja na Twoim miejscu spobowałabym takiej metody (chyba,
      ze już wypróbowałaś i nie działa): przed pójsciem gdzieś wiele razy opowiadaj o
      tym gdzie i po co idziecie. Staraj się stworzyć ekscytującą dla malca wizję
      czegoś fajnego, opisz jak będzie się bawił z dziecmi itd, co Ci wyobraźnia
      podsunie. U mnie to dziala, kiedy np. idę do lekarza i muszę malego zabrać ze
      sobą (nie znosi lekarzy, boi sięich)- opowiadam przez cały dzień, ze pan doktor
      będzie mamę badał, a syn bedzie czekał itd. Jak docieramy na miejsce też mówię
      co się będzie dzialo. Pomaga.
      • bestlafiorka sebaga 18.09.08, 23:10
        wydaje mi sie ze to moze dlatego ze tak duzo czasu spedza ze mna,
        ale przeciez jak idziemy gdzies na dwor to super sie bawi z
        dziecmi.Wiec nie wiem z czego to wynika.Ciezko mi gdziekolwiek z nim
        wysjc bo wiem co sie bedzie dzialo, niektorzy znajomi to rozumieja i
        nic nie mowia gdy wychodze od nich po pol godzinie z zanoszacaym sie
        dzieckiem.Ale babcia stwierdzila ze to przeze mnie on taki jest ze
        wychowuje go na dzikusa.
        W sumie to jak sie wychowuje dziecko na dzikusa bo ja nie wiem.
        Wiem ze mam problem i nie wiem jak sobie z tym poradzic
        • gazetowe_konto_z_debetem Re: sebaga 19.09.08, 06:58
          on jest jeszcze malutki. Moje też tak miały, że na podwórku czy placu zabaw
          chętnie bawiły się z innymi dziećmi, a w obcym domu nie chciały przebywać.
          Przyzwyczajaj go powoli, wyrośnie z tegosmile
        • niesiah Re: sebaga 19.09.08, 16:42
          Oj tam od razu dzikus ma dopiero dwa lata. Ja mam dwóch dwulatków siejących
          zniszczenie jak wolne rodniki w komórce - skutecznie ich katalizuję.
          Wiesz moja mama twierdzi, że mam bardzo niegrzeczne dzieci, bo nie potrafią stać
          na baczność zaleca profilaktyczne lanie.
          Ja bym uszanowała, że dziecko nie lubi takich wizyt odczekała trochę może za
          miesiąc będzie inna reakcja a po co jakąś traumę w nim utrwalać? Oczywiście
          jeżeli opowieści o fascynujących wydarzeniach u znajomych/babci nie odniosą skutku.
          Pozdrawiam
    • mcdza Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 07:47
      eee dzikusem napewno nie jest skoro na placu zabaw chetnie bawi sie z dziećmi i
      sie nie wstydzi, także myślę że nie masz sie czym martwić, może to własnie taki
      etap przechodzi jak pisał ktoś wcześniej
    • denea Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 08:48
      Taa, na dzikusa... Jak babcia ma głupoty takie gadać, to niech się
      lepiej wcale nie odzywa tongue_out
      W ogóle nie traktuj tego w kategorii błędu, tak jakby to była Twoja
      wina.
      Mam wrażenie, że dziecko czegoś się boi, niestety, nie mam pojęcia,
      czego. Być może ktoś kiedyś w odwiedzinach powiedział coś, co mały
      zrozumiał po swojemu i wbił sobie do głowy coś, co go przeraża. Bo
      ja wiem, że go tam zostawisz ? Może coś Ci się przypomni, jak się
      zastanowisz, zwłaszcza od kiedy się boi, może połączysz ten lęk z
      jakąś sytuacją.
      Opowiadanie gdzie i po co pójdziemy to dobry pomysł. Pogoda też Ci
      może pomóc, skoro syn lubi towarzystwo innych dzieci a teraz na
      placu pewnie ich mało albo wcale możesz wytłumaczyć, że w taką
      pogodę dzieci się odwiedzają, żeby się pobawić w jednym czy drugim
      domu.
      Albo że idziemy do kogoś żeby np. zanieść coś bardzo ważnego.
      Na pewno sama coś wymyślisz smile
      Dzieci miewają lęki i już. I czasem naprawdę ciężko się domyśleć, co
      konkretnie je przeraża. Mój dwulatek na przykład zaczął się bac
      innych psów, kiedy wychodzimy na spacer ze swoim, też nie wiem,
      czemu, bo zawsze spokojnie mówiłam, że nie znamy tego pieska i nie
      możemy go pogłaskać, ale bez paniki. Cóż, nadal robię swoje i
      przeczekuję...
      • bestlafiorka Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 13:38
        zastanowilam sie czy on mogl sie czegos wystraszyc i podejrzewam ze
        mogl sie wystraszyc dzieci mojej siostry.Bylismy tam ktorys raz i
        byla taka sytaucja ze moj synek wszedl ladnie z usmiechem do dzieci
        i tatmte zaczely sie o cos klocic a to sa dzieci rok po roku
        najstarsze 4 letnie, zaczely wszystkie wrzeszczec, bic sie jazda
        byla taka ze mi wlosy na glowie stanely a synek tak sie wystraszyl
        ze az dostal spazmow z placzu.Od tej pory nie chce tam isc.Wczoraj z
        nim bylam u siostry i juz w drzwiach zawrocil a jak chcialam go
        przytrzymac to byla histeria, za zadne skarby nie chcial tam byc.
        Jak idziemy do mojej kolezanki i jej coreczki, wtedy jest spokojniej
        ale dalej jest niepewny rozglada sie czsami chce isc, no chyba ze
        uda sie go zagadac i zabawic to wtedy jest super.
        Dziwi mnie to ze na placu zabaw gdzie jest mnostwo dzieci
        wrzeszczacych i wszelakiej innej masci, moj synek sie nie boi jak np
        krzycza albo placza.Nic sie nie dzieje.a wrecz przeciwnie jest
        usmiechniety i szczesliwy gdy moze sie wyszalec i nic mu nie
        przeszkadza.
        Cizko mi z tym bo nie moge z nim wyjsc nigdzie na dluzej.Najgorsze
        jest to ze niedlugo zbliza sie impreza rodzinna - chrzciny i juz
        boje sie jak to bedzie, jak on sie tam bedzie czyl, ja sie
        zachowa.Moze nie powinnam go tam zabierac???
        • oleancja Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 13:46
          pewnie te dzieciaczki źle mu się kojarzą, jeśli nigdy nie widział takich scen to
          ma prawo się bać, mój dwulatek też nie cierpi "przemocy" np scena z reklamy
          Danio warzywnego gdzie na głód spadają warzywa, to mój mały się denerwuje i
          zamyka oczy, a jak my z mężem kiedyś tak na żarty udawaliśmy że się bijemy,
          oczywiście śmiejąc się przy tym to mały prawie się popłakał, więc myślę że
          wystraszył się tej sceny, ja na razie nie zabierałabym małego do siostry, minie
          troszkę czasu to zapomni, a druga opcja to że ma po prostu taką fazę buntu i u
          Ciebie padło na wychodzenie z domu i kontakt z innymi dziećmi, ale szczerze to
          stawiam na to pierwsze
          • bestlafiorka Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 13:49
            dziekuje za odpowiedz
        • denea Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 17:56
          Ciężko powiedzieć... Może "groźna" scena bójki kuzynostwa źle mu się
          kojarzy, bo była w zamkniętym pomieszczeniu ? Na plac idzie się
          wyszaleć, z innym nastawieniem... No nie mam pojęcia.
          Mały człowiek myśli zupełnie inaczej smile Mój, jak to często bywa, nie
          chce zrobić kupy na nocnik albo do ubikacji. Jakież było moje
          zdziwienie, kiedy wyczytałam, że często małe dzieci uważają kupę za
          coś tak własnego jak część ciała i przeraża je np. widok kupy
          spuszczanej w wc tak, jakby to była co najmniej rączka wink). No i
          rzeczywiście, mam wrażenie, że o to mu chodzi, ale w życiu bym na to
          nie wpadła...

          Wiem, że to trudne, ale chyba starałabym się przeczekać. Jeśli nie
          musisz go brać na te chrzciny, to może lepiej nie bierz ?
          A swoją drogą zawsze warto tłumaczyć, chociaż czasem wydaje się, że
          do dziecka nie trafia czy nie rozumie.
          Jeszcze co do rodziny. No żesz do jasnej Anielki, aż się wkurzyłam,
          jacyż oni mądrzy. To jest dziecko, a nie tresowana małpka z cyrku -
          a gdyby był w ogóle nieśmiały ?? Dałabyś się wpędzić w poczucie
          winy, że coś źle robisz ?
          Taki ma okres, tak reaguje, jest indywidualny jak każdy żywy
          człowiek ! Powinni Cię wspierać zamiast wydziwiać nie wiadomo czego,
          a skoro nie potrafią... nie będę się wyrażać wink))
          Naprawdę, nie daj sobie wmówić nie wiadomo czego, z całej siły
          staraj się olać albo odszczeknąć.

          Jeszcze przyszło mi do głowy, że skoro ładnie się bawi na dworze, to
          może wspólne spacery czy wyjścia na plac pomogłyby mu oswoić się na
          nowo z "rodzinnymi" dziećmi ? Np. z dziećmi Twojej siostry ?

          Życzę powodzenia ale przede wszystkim spokoju smile
          • bestlafiorka do denea 19.09.08, 22:18
            chcialam Ci bardzo podziekowac za odpowiedz, dziekuje za wsparcie
            strasznie mi sie milo zrobilo ze mnie popierasz pomimio ze sie nie
            znamy.
            Niestety taki mam charakter ze zawsze sie przejmuje nawet
            najmniejsza pie....A rodzina meza juz duzo dala mi popalic.W
            kwesti wychowywania mojego synka to oni zawsze maja jakies ale,
            chocby nie wiem co zrobila.Ja zawsze stoje murem za swoim dzieckiem
            i tlumacze ze ma taki okres i zeby odpuscili, a oni oczywiscie wywod
            ze on jest taki przeze mnie bo siedze z nim w domu.Staram sie to
            olewac, ale i tak swoje wyrycze w poduszke sad
            A i na spacerze synek inaczej reguje na dzieci mojej siostry,
            chociaz jak zaczzynaja wrzszczec a potrafia robic to naprawde
            glosno, bo jedna druga chce przekrzyczec, to synek placze.Zobaczymy
            co bedzie czas pokaze.
            Pozdrawiam
    • lola211 Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 13:49
      Ten typ po prostu tak ma, widzialam takie przypadki.Pozostaje
      odczekac, az wyrosnie z tego i juz.
    • bestlafiorka Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 13:54
      wiec przeczekam, nic innego mi nie pozostaje, ale co mam tlumaczyc
      ludziom i rodzinie bo nie kazdy rozumie powod dla ktorego on tak sie
      zachowuje.Niektorzy atakuja i obwiniaja mnie za to ze on tak sie
      zachowuje u kogos, ostatnio uslyszalam ze jest mamisynkiem i ze ja
      mu szkodze na charakter, a od babci ze jest dzikusem.Tylko one nie
      widzialy go w innej sytuacji jak sie fanie bawi z dziecmi.Przykro mi
      ze tak na mnie najzedzaja bo na niektore rzeczy nie mam wplywu i
      staram sie wychowywac swoje dziecko najlepiej jak potrafie
      • oldrena1 Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 17:17
        bestlafiorka napisała:

        > wiec przeczekam, nic innego mi nie pozostaje, ale co mam tlumaczyc
        > ludziom i rodzinie

        Niczego im nie tłumacz. Nie ich sprawa, przecież. Już Cię wpędzili w
        poczucie winy. Całkiem bezinteresownie. A mogliby , skoro tak im
        doskwiera zachowanie Twojego synka, coś sensownego poradzić młodej
        mamie. smile
        Wystarczy, że ich zbędziesz spokojnym "minie mu to". Wyhoduj sobie
        grubą skórę smile i opracuj w zaciszu domowym kilka ciętych ripost.
        • bestlafiorka Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 22:27
          No niestety ze mnie taki beznadziejny typ ze zawsze sie pie...mi
          przejmuje i tym co ktos mi powie w zlosci badz i nie.
          Gruba to ja mam ale nie skore wink hehe ale musze cos zrobic bo
          inaczej sie wykoncze.
          A co do ripost to tez jestem do bani, no chyba ze juz mnie ktos
          totalnie wkurzy.
          Bede myslec i zapisze sobie na kartce wink
    • jdylag75 Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 16:21
      Mój synek zachowywał sie identycznie, nawet własnego dziadka sie bał, mimo, ze
      mojego ojca dzieci uwielbiają. Synek od urodzenia leżał kila razy w szpitalu
      miał kilka nieprzyjemnych zabiegów,po tym wszystkim nie znosił hałasu,
      generalnie lubił spokój i powtarzalny rytm dnia, na dodatek mieszkamy sami wiec
      znał dobrze tylko kilka twarzy, rodziców babcię i nianię.
      Martwiliśmy się, rodzina przewracała oczami, a wszystko minęło z dnia na dzień
      jak skończył 2,5 roku. Jest śmiały, chętnie chodzi w odwiedziny, łatwo nawiązuje
      kontakty i jest uroczy, rodzina jest zachwycona, my też.
      Myślałam, że to przypadek beznadziejny.
      • bestlafiorka Re: Gdzie popelnilam blad? 19.09.08, 22:22
        Moj synek tez lezal kilka razy w szpitalu, ostatnio w czerwcu na
        rotawirusa>Zauwazylam ze moj synek lubi sie wyszalec na dworze,
        czasami ze mna w domu, ale tez raczej lubi jak wszystko jest o
        ustalonej porze i jego dzien przebiega bez ekscesow.
        Czytajac twoj post wstapila we mnie nadzieja ze i mojemu synkowi to
        minie.
Pełna wersja