#letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!!

22.09.08, 09:59
Może któraś z Was dziewczyny też miała taki problem i poradzi co
robić, bo już naprawdę czasami nie mam siłsad
Moja 3letnia córka na WSZYSTKO reaguje płaczem - gdy nie chce jeść,
gdy prosi o picie, kiedy skończy się bajka, kiedy prosi o to, żeby
jej włączyć następną, jak prosi o ciastko albo chce skasować bilet w
tramwaju - ZAWSZE robi to tonem płaczącej, marudzącej, rozmemłanej i
jęczącej terrorystki. Próbowałam to ignorować - nie poskutkowało,
zwracałam uwagę dosadnie - też na nic, nie wiem już co mam z tym
robić. Po pierwsze mam tego dość, a po drugie to jest zwyczajnie,
nawet fizycznie męczące.
Pomóżciecrying(
    • jagabaga92 Re: #letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!! 22.09.08, 10:16
      Ja mojemu "jękusiowi" tłumaczyłam, żeby ładnie poprosił. Próbowałam go przez
      chwilę naśladować i pytałam, czy podobałoby mu się, gdybym w taki sposób
      zwracała się do niego. I tak do bólu: on jęczał, ja też jęczałam. Ale,
      oczywiście, nie podobało mu się. Dlatego uczyliśmy się tak modulować głos, żeby
      nie brzmiał jęcząco. Teraz synek ma 4 lata i tylko czasami zdarza mu się
      zajęczeć (tak na zasadzie "czym skorupka za młodu nasiąknie..."wink, ale proszę
      go wtedy o "normalny" ton w wszystko wraca na właściwe tory.

      Życzę Ci dużo cierpliwości smile
    • maniolka05 Re: #letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!! 22.09.08, 11:06
      tez tak mam crying,niestety nie mam złotego srodka. Staram sie
      ignorować,jeczę tak jak mała i pytam sie czy nie lepiej
      powiedziec,poprosić niz jęczeć. Nauka trwa,moja cierpliwość jest
      codziennie wystawiana na próbę ;p Życzę powodzenia ;p
    • kosmitka06 Re: #letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!! 22.09.08, 12:13
      U nas podobnie... mała ma 28 mies. Tyle tylko, ze gdy ja badz maż ją
      naśladowaliśmy (jęk czy płacz), to mała wtedy jeszcze bardziej się
      rozkręcała i w efekcie była sto razy glośniejsza.
      Staram się nie zwracac na to uwagi, ale nie zawsze się udaje- mała
      wtedy jeszcze bardziej sie denerwuje że nie patrzy się w jej stronę,
      że jej się nie zaczepia...
      Teraz jestesmy na etapie "coś za coś", jeżeli zrobi coś sama z
      siebie albo to o co sie ją poprosi to dostaje np. lizaczka,
      cukierka, jakieś spineczki do włosów, małą zabawkę, cos co np.
      kupiłam w sklepie "wszystko po 2,50".
      Najbardziej denerwuje nas to, że wszystko robi na złość i na odwrót.
      Aby zjadła obiad czy posprzątała zabawki trzeba jej powiedzieć,
      że "niewolno Ci jeść obiadu, niewolno Ci sprzątac zabawek" wtedy są
      rezultaty. Wiem, że to jest chore... i staramy sie tego nie robic
      ale niestety tak jest!
      Pozdrawiam
      • oli.nek Re: #letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!! 22.09.08, 13:34
        u mnie działa jedno - NIE SŁUCHAM płaczącego tonu, dziecko ma powiedzieć do mnie
        normalnie wtedy posłucham. oczywiście wałkuję temat przed, po. tłumaczę, że nie
        będę słuchać jęczenia, bo ja nie jęczę, słuch mam dobry i nie jestem 'inna', by
        do mnie w ten sposób mówić (skrót myślowy). DZIAŁA!
        • frika_2000 Re: #letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!! 23.09.08, 11:05
          Kurcze, u nas tez to dzialalo tylko do czasu az mala nie wyczaila, o
          co nam chodzi. No coz, nic innego poza ignorowaniem takiego tonu
          chyba nam nie zostalo. Z tym robieniem wszystkiego na odwrot u nas
          jest tak samo, 'NIE' jest dla zasady. Poza tym mamy jeszcze problem
          (od tygodnia) z pyskowaniem - ni wiem czy nauczyla sie tego w
          przedszkolu czy to taki okres (nie lubie tego wytlumaczenia), ale
          jest tak pewna siebie, ze czasem mam ochote dac jej porzadnego klapa
          w tylek za jej odzywki. Ah te dziecicrying
    • lambert77 Re: #letnia płaczka - nie mam już cierpliwości!!! 23.09.08, 11:19
      mój dwulatek przez to przechodzi ... są momenty, że mam ochotę wstać
      ubrać się i wyjść z domu bo jeszcze pięć minut jęczenia i krew się
      poleje sad ... dziękować Bogu to nie jest nagminne ale jak go trafi
      gorszy dzień to nie ma zmiłuj od świtu do wieczora. Właśnie jesteśmy
      z szanowną małżonką po takim weekendzie z naszym ukochanym
      pierworodnym nic tylko schować się gdzieś i nie wchodzić mu w drogę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja