Czy macie jakieś rady?

04.10.08, 10:45
Mieszkam za granicą i mam roczną córkę,której wszędzie pełno.Wiadomo rośnie,poznaje świat,uczy się wszystkiego itp.Jestem z córką całymi dniami sama,mąż pracuje do późna i nie mam nikogo kto mógłby mi przy córce pomóc.Czasem nie daję rady kiedy po raz milionowy mówię tego nie wolno,nie szczyp bo to boli itp itd ........ Czasem krzyknę na małą bo naprawdę nie wiem jak już mam postępować sad Bardzo szybko się ostatnio denerwuję a najgorzej się czuję kiedy po głowie mi chodzi jedno stwierdzenie "jesteś złą matką" ,"nie powinnaś tak postępować wobec dziecka" sad Czy macie jakieś rady,jak radzić sobie w sytuacjach kiedy po prostu brak wam sił i nerwów a musicie być z dzieckiem?
    • per-vers Re: Czy macie jakieś rady? 04.10.08, 11:06
      Twoje dziecko jest malutkie, ale i tak poczytaj ten artykuł:
      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,2985076.html
      Ja też mam czasem takie refleksje...
      Może pomogłaby jakaś doraźna przyjemność dla samej siebie? Kup sobie
      coś, o czym marzysz - jakiś drobiazg, płytę, książkę, kosmetyk...
      Obejrzyj z mężem wieczorem dobry film. Coś, co Cię trochę oderwie...
      A co do kwestii wychowawczych poczytaj też artykuły w dziale Male
      dziecko. I może postaraj się raz na jakiś czas zorganizować dziecku
      jakąś bezpieczną zabawę, która je pochłonie - w tym wieku może coś z
      wodą, w wannie - przelewanie, rozlewanie, a Ty usiądź w tym czasie
      obok, miej dziecko na oku i zajmij się czymś swoim. I jeśli mąż nie
      wychodzi gdy dziecko jeszcze śpi i nie wraca, gdy ono już zasnęło,
      to jego też włącz w opiekę nad małą - np. bedtime co drugi dzień
      (kolacja, kąpiel i usypianie dziecka), u nas sprwadza się
      znakomicie smile Co drugi wieczór mam dla siebie, no i nie włącza mi
      się dzieciowstręt wink
    • alika77 Re: Czy macie jakieś rady? 04.10.08, 15:47
      wiem doskonale co czujesz, bo jestem w takiej samej sytuacji, tzn.
      mieszkamy za granica, zadnej rodziny, ja calymi dniami sama z mala.
      to, co moge Ci doradzic, to zebys poszukala jakiejs mamy z dzieckiem
      w wieku Twojego, z ktorymi byscie sie mogly zaprzyjaznic - mozecie
      wtedy spotykac sie razem, a to jednak zawsze czas inaczej mija, niz
      samotne uzeranie sie z dzieckiem. poza tym jakby juz sie dzieci
      poznaly i przyzwyczaily to moglybyscie sie wymieniac w pilnowaniu,
      zeby miec troche czasu dla siebie, np. jednego dnia ona pilnuje
      dzieci przez 2 h, a Ty masz "wychodne", a innego dnia Ty. no i
      sprobuj zaangazowac meza, zeby Cie troche odciazyl, jesli marudzi,
      ze przeciez on ciezko pracuje a Ty tylko siedzisz w domu, to
      zafunduj mu jeden dzien ze swojego zycia, niech od rana do wieczora
      zajmie sie dzieckiem - naprawde pomaga taka terapia szokowa wink
      Mozesz sobie poczytac poradniki o rozwoju dziecka, o metodach
      wychowawczych i nie wiem co jeszcze, ale jesli nie bedziesz miala
      odpoczynku, pomocy i czasu na doladowanie baterii to te wszystkie
      rady i porady o kant d... rozbic (sama jestem pedagogiem, a zrobilam
      wiele niepadagogicznych rzeczy wlasnie w wyniku przemeczenia).
      I nie mow sobie, ze jestes zla matka. Ja tez daje sie czasami w to
      wkrecac, bo nie mam cierpliwosci, bo krzykne, bo nie mam ochoty sie
      bawic... Ale nie jestesmy zlymi matkami, jestesmy przemeczonymi
      matkami i tyle.
      • verdana Re: Czy macie jakieś rady? 04.10.08, 18:06
        Odpocząć i przestac się gnębić poczuciem winy.
        • alessia27 Re: Czy macie jakieś rady? 04.10.08, 18:09
          Ja tez jestem calymi dniami sama z dzieckiem.
          Syn ma obecnie lat 6 ale od urodzenia syna maz
          oracowal calymi dniam a na weekend nawet nie wracal
          do domu.Nie mialam nikogo do pomocy i nadal nie mam.
          Zawsze sobie swietnie radzilam.
          Nie rozumiem jak mozna przy jednym dziecku nie dac sobie
          rady ?


          ♥ Macius 10.05.2002
          • alika77 Re: Czy macie jakieś rady? 04.10.08, 22:24
            a gdzie wyczytalas, ze ona sobie nie daje rady? bo ja czegos takiego
            nie wyczytalam. jedyne co napisala, ze prosi o porady jak sobie
            radzic w sytuacjach, kiedy brakuje jej cierpliwosci i ponosza ja
            nerwy - a jest duza roznica miedzy tym, a "nie dawaniem sobie rady".
            poza tym Twoj syn ma 6 lat, co oznacza, ze chodzi do zerowki, a
            pewnie co najmniej 2 poprzednie lata spedzil w przedszkolu - mialas
            wiec spokoj na 8 h dziennie i smiesznym jest porownywac to do
            wychowywania rocznego dziecka. a jak bylo na poczatku to pewnie nie
            pamietasz albo nie chcesz pamietac, bo nie wmowisz mi, ze bylo
            rozowo. byc moze Tobie sprawia przyjemnosc jakis martyrologiczy
            masochizm "jestem Matka Polka i sama ze wszystkim sobie poradze i
            jeszcze powiem, ze mi z tym dobrze", ale jak dla mnie to zycie
            powinno byc czyms wiecej niz tylko poswiecaniem sie i umeczaniem.
            • duszek-leniuszek Re: Czy macie jakieś rady? 05.10.08, 10:30
              Bardzo Wam dziękuję za rady i miłe słowa smile Może nie do końca wyraziłam się jasno,bo uważam że jak do tej pory świetnie daję sobie radę sama z córką smile Chodzi,mówi po swojemu i potrafi powiedzieć parę słów jak np tata,mama,baba,bapap(to znaczy banan)papa i macha rączką kiedy to mówi,i jeszcze parę innych smile Świetnie się rozumiemy (tak mi się przynajmniej wydaje)razem się bawimy choć córka i tak sama świetnie bawi się sama wink Mam czasem tylko problem w sytuacjach kryzysowych,kiedy potrzebny jest spokój i opanowanie ja szybko tracę cierpliwość i kiedy jestem zdenerwowana(nie zawsze na małą)potrafię nawet krzyknąć na córkę.A później czuję się winna.Chodziło mi raczej co robić aby właśnie nerwy opanować.Trudno to wszystko opisać tak po prostu w paru słowach.Dziękuję za wyrozumiałość mam i dobre rady smile
              • alika77 Re: Czy macie jakieś rady? 05.10.08, 15:20
                > Mam czasem tylko problem w sytuacjach kryzyso
                > wych,kiedy potrzebny jest spokój i opanowanie ja szybko tracę
                cierpliwość i kie
                > dy jestem zdenerwowana(nie zawsze na małą)potrafię nawet krzyknąć
                na córkę.A pó
                > źniej czuję się winna.Chodziło mi raczej co robić aby właśnie
                nerwy opanować.

                Wiem doskonale o czym mowisz, powiem Ci, co ja robie w takich
                sytuacjach. Jesli to mozliwe (jestesmy np. w domu) to robie sobie
                time-out smile czyli wychodze do innego pomieszczenia, zeby ochlonac,
                a druga metoda, ktora byc moze wydaje sie smieszne, to taka, ze
                mysle sobie o tym, ze jak my traktujemy dzieci jak sa male, tak one
                potraktuja nas na starosc i wyobrazam sobie siebie, stara, z
                Alzheimerem albo demencja starcza wink i moja corke, ktora wrzeszczy
                na mnie albo szarpie, bo nie ma juz cierpliwosci do mnie smile jak juz
                powiedzialam, moze i smieszna metoda, ale u mnie dziala, pomaga mi
                sie opanowac i zobaczyc w malej nie zlosnika czy marudnego
                dzieciaka, a moja mala dziewczynke, dla ktorej jestem calym swiatem
                i ktora jest calkowicie zalezna ode mnie.
Pełna wersja