Dodaj do ulubionych

Córka powinna dopłacać do domu?

05.10.08, 12:49
Moja córka ma 20 lat. Poszła właśnie na studia zaoczne i do pracy. W
domu nie jest lekko, uważam więc, że córka, która zarabia 1500zł
netto powinna dokładac się do domu. Uznałam, że 400zł to odpowiednia
suma pieniędzy, tym bardziej, że ze swojej pensji córka stałych
opłat ma jedynie studia (500zł miesięcznie) i bilet miesięczny i
kartę do telefonu (100zł), więc zostanie jej 500zł, co i tak jest
dużą sumą na ciuchy, kosmetyki i rozrywki (ja tyle na siebie nie
mam), zresztą ona czasami też dorabia roznoszeniem ulotek itp.

Czy któraś z Was ma podobną sytuację? Ile złotych wnoszą do domowego
budżetu Wasze dorosłe dzieci?
Pozdrawiam
I.
Obserwuj wątek
    • inus_123 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 13:32
      Bez jaj. Ona już wnosi do domowego budżetu 500 zł, które sama opłaca
      sobie za studia, a Ty nie musisz już tego robić, pomimo tego, ze
      wykształcenie dziecka jest obowiązkiem rodziców, 100 zł bilet
      miesięczny, który kupuje sobie sama i Tobie też to już odpada. No po
      prostu bez przesady.
      • griswold79 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 13:52
        Zgadzam się całkowicie z przedmówcą. Powinnas byc dumna z córki ze
        się uczy weekendami i pracuje w tygodniu. I szczerze, ze jesli ma 20
        lat i zarabia tyle ile napisałas to tylko pogratulować jej
        obrotności i charakteru. A tobie, że dobrze (tak zakładam po tym co
        pisałas) ją wychowałaś.
        Dlaczego wybrała studia zaoczne? Moze pomyslała o was? Założyla ze
        pojdzie do pracy i nie bedzie was obciążać finansowo za studia
        dzienne. No chyba ze nie dała rady z dziennymi.
        Uważam, że dopóki nie przymierasz głodem i nie wchodzicie na debet
        na koniec miesiaca powinnas dać jej spokój. A to ze mniej
        oszczędzasz niż ona to już nie jej wina tak po prawdzie i żaden
        argument. Zakładam ze czasem sama z siebie przyniesie cos do domu.
        Czy spozywke czy proszek do prania.

        Na marginesie masz odłożone jakies pieniazki przeznaczone na pomoc
        jej gdy bedzie się wyprowadzać czy szukac mieszkania? Jesli nie to
        tym bardziej powinnas dac jej spokoj. Pozdrawiam.
        • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 14:21
          500 zlotych na wszystko - ubranie, obiady na miescie w dni studiow,
          drugie śniadanie itd. to nie jest duzo. Jesli dochodza do tego
          podreczniki akademickie - po prostu nie starczy. Corka nie bedzie
          mogla iść na żadna imprezę, wypic kawy itd.
          Wlasciwie w tej sytuacji powinna znaleźć sobie pół etatu za 600
          zlotych.
          Masz rację tylko pod warunkiem, ze bez pieniedzy corki będziecie
          glodowali.
          • iloona1960 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 14:43
            Bez przesady, że ktoś sobie kupuje ubrania miesiąc w miesiąc. A
            obiad można jeść w domu, to samo z drugim śniadaniem - kanapki. Jak
            ktoś chce się stołować na mieście to i 1000zł nie wystarczy.
            Podręczniki się kseruje.
            Ja na imprezy też nie chodzę i kawy w mieście nie pijam.
            • aiczka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 02:48
              > Podręczniki się kseruje.
              Uh, ale to dopiero wtedy jest przebicie w cenie. Chyba, ze ktos wykorzystuje
              sluzbowe ksero. Metoda na obnizenie kosztow jest wypozyczenie z bilbioteki,
              jesli wydzial jest na to przygotowany (na szczescie moj byl, ale wiem ze nie
              wszystkich to dotyczy).
              • sir.vimes Są wydziały 06.10.08, 10:37
                na których książki trzeba sprowadzać z zagranicy - bo np. jest jedna sztuka w
                bibliotece wydziałowej i jedna do wypożyczania w BUWie. A osoba normalnie
                pracująca nie ma jednak za wiele czasu by siedzieć pod biblioteka i czekać na
                oddającego książkę... Zresztą - na te książki bywają rezerwacje na cały rok naprzód.

            • mamciulka-nikulka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 18.10.08, 20:35
              iloona1960 napisała:

              > Ja na imprezy też nie chodzę i kawy w mieście nie pijam.

              Twoja młodość minęła bezpowrotnie, a córka jak najbardziej powinna korzystać z
              życia póki jeszcze może wink
              A tak poważnie to uważam, że masz bardzo odpowiedzialną i obrotną córkę. U mnie
              w domu było też krucho z pieniędzmi, ale jak mój starszy brat poszedł do pracy
              rodzice powiedzieli mu wtedy, że dopóki będzie studiował nie będą brali od niego
              pieniędzy. Jak tylko skończył szkołę i nie miał żadnych wydatków, dokładał się
              do życia 500zł. Ja bym umówiła się z córką, że raz w tygodniu zrobi jakieś
              zakupy do domu, nie będzie się czuła opodatkowana, a będzie miała jakiś wpływ na
              to co jest w lodówce. Poza tym może porozmawiaj najpierw z córką jakie ma plany,
              bo może ona chce odkładać pieniądze na jakiś kurs, albo mieszkanie?
            • attiya Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.12.08, 18:06
              iloona1960 napisała:

              > Bez przesady, że ktoś sobie kupuje ubrania miesiąc w miesiąc. A
              > obiad można jeść w domu, to samo z drugim śniadaniem - kanapki.
              Jak
              > ktoś chce się stołować na mieście to i 1000zł nie wystarczy.
              > Podręczniki się kseruje.
              > Ja na imprezy też nie chodzę i kawy w mieście nie pijam.rozumiem,
              że skoro Ty nie chodzisz na imprezy, to Twoja córka też ma nie
              chodzić....Czy Ty jak miałaś 20 lat też nigdzie nie chodziłaś? Też
              kawy na mieście nie pijałaś? Sama nie korzystasz i innemu bronisz?
      • kasja06 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 15.01.09, 18:41
        Taaaa...pięknie...i kto tu przesadza?smile
        Nauczmy dzieci tylko brać,brać i brać i wychowajmy
        darmozjadów.Uważam,że córka powinna sama wyjść z taką
        propozycją,jeśli nie,to spokojnie z nią porozmawiać o domowym
        budżecie,mieszka ,więc powinna być świadoma sytuacji.
        Pzd
    • araukaria29 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 14:58
      więc zostanie jej 500zł, co i tak jest
      > dużą sumą na ciuchy, kosmetyki i rozrywki (ja tyle na siebie nie
      > mam), zresztą ona czasami też dorabia roznoszeniem ulotek itp.

      Ona też tyle na siebie nie ma. Czesne 500 zł, tel 100zł, miesięczny ile?100? do
      tego te Twoje hipotetyczne 400 i ile dziewczynie zostaje?400 zł. 400 nie 500.
      Czy Ty masz pojęcie ile kosztuje studiowanie?Wybaczcie, ale ja na ksero
      wydawałam majątek i drugi majątek na książki. Dorabia sobie rozdawaniem ulotek?W
      roku akademickim? Czyli pracuje, uczy się i jeszcze powinna sobie
      dorabiać...Obowiązkiem rodziców jest wykształcenie dzieci. Tak sądzę. Nie
      napisałaś jaka jest Wasza sytuacja, ale na internet jak rozumiem Was stać?I
      jeszcze nie wiadomo co robi, jeśli musi jeszcze się odpowiednio ubrać to ma
      przechlapane. Uważam, że źle zadałaś pytanie. Ile wnoszą do domowego budżetu
      Wasze dorosłe, ALE JESZCZE UCZąCE SIE DZIECI, byłoby bardziej na miejscu. Jakoś
      w tym wszystkim nie zauważyłam tych, wskazanych przez Ciebie pieniędzy na
      rozrywki, ciuchy i kosmetyki prawdę mówiąc....
      • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 15:16
        Czesne bywa wyzsze - bo kazda poprawka (a w tym stanie rzeczy
        poprawki moga się pojawić) to 100 zł. Kserowanie kosztuje majątek -
        książka skserowana jest drozsza od kupionej.
        Masz obowiazek utrzymywac córkę do 26 roku zycia, skoro jeszcze sie
        uczy.
        • bugmenot2008_2 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 15:37
          nie podoba mi się takie rozliczanie, bo jest w rodzinie nienaturalne i wskazuje
          na dość formalne stosunki mamy i córki
          jak studiowałam i pracowałam mieszkając u rodziców nie było "dokładasz 400 a
          reszta dla ciebie", tylko jakoś normalnie wychodziło,że raz ja płacę za zakupuy,
          raz rodzice inikt mnie nie rozliczał ani nie wypominał ze idę sobie wypić kawę
          na mieście. dokładałam tyle ilemogłam, tyle ile było potrzbne.
        • araukaria29 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 15:37
          Jasne, że kserowana kosztuje majątek. Bywa, że jest konieczne. Do tego dentysta,
          włosy też czasami trzeba podciąć, bo w pracy jednak trzeba jakoś wyglądać,
          przecież pracuje, więc od mamusi nie dostanie...
          Uważam, że dzieci, mieszkające z rodzicami, po skończeniu studiów powinny się
          dokładać to jasne. Kwota powinna zależeć od zarobków i ogólnej sytuacji, to też
          jasne. Tutaj te 400 zł byłoby właściwe gdybyście faktycznie przymierali głodem...
        • idac_swoja_droga Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 15:58
          Kiedyś słyszałem tekst odnosnie kogos bez pieniędzy: "Trzeba było
          się uczyć" i mi się przypomniał. Ciekawi mnie czy ty jesteś po
          studiach? Uważam, że większość ludzi sama jest odpowiedzialna za
          swój los. Jak pokierowałaś swoim życiem że masz 100zł na
          przyjemności? A może boli cię, że córka w wieku 20 lat jest bardziej
          cwana od ciebie i lepiej sobie radzi niż ty w jej wieku?

          Ktos napisał wczesniej - dlaczego poszła na zaoczne, a nie dzienne?

          Ps. Uważam, że to prowokacja.
          • iloona1960 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 16:01
            Poszła na zaoczne, żeby zarabiać na siebie. Ja ze swojej strony
            mogłabym dorosłemu dziecku dać jeść, kupić lekarstwa czy coś w tym
            rodzaju, ale nie fundowałabym mu imprez, wakacji, modnych ubrań itp.
            A skoro córka chciała to mieć, to musiała iśc do pracy, a więc na
            studia zaoczne. A skoro chce być dorosła, to czemu nie miałaby
            płacić swojej części rachunków? Też używa prądu, gazu, wody.
            • annamariamuff Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 16:10
              iloona1960 napisała:

              > Poszła na zaoczne, żeby zarabiać na siebie. Ja ze swojej strony
              > mogłabym dorosłemu dziecku dać jeść, kupić lekarstwa czy coś w tym
              > rodzaju, ale nie fundowałabym mu imprez, wakacji, modnych ubrań
              itp.
              Twoja corka mogla pojsc na dzienne spokojnie oczekiwac od Ciebie ,ze
              bedziesz pokrywala koszty wszystkich wydatkow zwiazanych z jej
              studiami plus dodatkowo utrzymanie
              Poszla na zaoczne i musisz pokryc TYLKO koszty zwiazane z
              utrzymaniem a Tobie nie pasuje bo ma wiecej pieniedzy na swoje
              wydatki. To Twoja corka nie cieszy Cie ,ze ma na przyjemnosci ?
              Jakies dziwne ulkady panuja w Waszej rodzinie.
              Chyba ,ze glodujecie wtedy rozumiem ,ze corka powinna sie dorzucic
              jesli zas chodzi tylko o zazdrosc ,ze ona ma 500 zl (trzeba jeszcze
              zobaczyc ile tak naprawde z tych 500 zl jej zostanie odliczajac
              ksero, poprawki i inne) a ty 100zl na wydatki, mam rade idz sobie
              dorobic wtedy bedziesz miala wiecej.

              > A skoro córka chciała to mieć, to musiała iśc do pracy, a więc na
              > studia zaoczne. A skoro chce być dorosła, to czemu nie miałaby
              > płacić swojej części rachunków? Też używa prądu, gazu, wody.

              Szczerze mysle ,ze z takim podejsciem corka szybko pojdzie na swoje
              jak tylko trafi sie okazja.
              • iloona1960 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 17:02
                W chwili obecnej nie pokrywam żadnych kosztów związanych z córką,
                poza jedzeniem i rachunkami za media, które zużywa.
                Sama płaci za lekarstwa, fryzjera, dentyste, ubrania, książki - bo
                jest dorosła i pracuje, i nie widzę w tym nic dziwnego. To, jak się
                rozporządza swoimi pieniędzmi to jej sprawa. Życie jest drogie,
                nauczy się oszczędzać.
                A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!) to
                czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?
                • araukaria29 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 17:34
                  W chwili obecnej nie pokrywam żadnych kosztów związanych z córką,
                  > poza jedzeniem i rachunkami za media, które zużywa.
                  > Sama płaci za lekarstwa, fryzjera, dentyste, ubrania, książki - bo
                  > jest dorosła i pracuje, i nie widzę w tym nic dziwnego. To, jak się
                  > rozporządza swoimi pieniędzmi to jej sprawa. Życie jest drogie,
                  > nauczy się oszczędzać.
                  > A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!) to
                  > czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?

                  Bo Twoim obowiązkiem jest wypuścić w świat dziecko wykształcone!I za
                  wykształcenie płacić powinnaś Ty...I wybacz, ale zamiast tu margolić może
                  poszukałabyś sobie lepszej pracy?Powinna uczyć się oszczędzać dając Ci pieniądze
                  pomimo, że sama płaci za swoje studia?Hehehehe ona umie oszczędzać, nie mam co
                  do tego najmniejszych wątpliwości, bo wiem ile studiowanie kosztuje.
                  Kosztuje!Może w końcu przyjmiesz do wiadomości ten prosty fakt? Powtórzę:studia
                  kosztują!Powinnaś płacić za studia, utrzymywać ją, dawać na dentystę, leki,
                  ciuchy itp...Dziewczyna poszła do pracy, sama płaci za czesne itd a matce
                  jeszcze źle...Zarabiając 1200 zl nie zapewnisz dziecku startu, znaczy mieszkania
                  itp...Możesz dać tylko wykształcenie.
                  Prawda jest taka, że nie przyszłaś tutaj, żeby poznać nasze opinie, tylko
                  upewnić się we własnych sądach...
                • mama_kotula Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 18:22
                  CytatA skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!) to czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu

                  Trzeba było od razu napisać, że żyjecie na skraju minimum biologicznego, to w ogóle tematu by nie było.
                  Nie martw się, Ilonko - jestem pewna córka się wyprowadzi w mgnieniu oka i nie będziesz musiała pokrywać jej używania prądu, gazu, wody i czynszu smile))

                  PS. ten post ostatecznie utwierdził mnie w przekonaniu, że to prowokacja trolla.
                • chalsia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 10:23
                  > W chwili obecnej nie pokrywam żadnych kosztów związanych z córką,
                  > poza jedzeniem i rachunkami za media, które zużywa.
                  > Sama płaci za lekarstwa, fryzjera, dentyste, ubrania, książki -
                  bo
                  > jest dorosła i pracuje, i nie widzę w tym nic dziwnego. To, jak
                  się
                  > rozporządza swoimi pieniędzmi to jej sprawa. Życie jest drogie,
                  > nauczy się oszczędzać.
                  > A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!)
                  to
                  > czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?

                  Ty się kopnij mocno w mózg, kobieto.
                  Zamiast się CIESZYĆ, że jest tak jak jest, to jeszcze Ci mało. Czy
                  do Ciebie nie dociera, że gdyby córka poszła na dzienne studia to
                  musialabyć opłacać nie tylko to co teraz (czyli jedzenie, prąd,
                  wodę, gaz) ale i lekarstwa, fryzjera, dentyste, ubrania, książki,
                  telefon, bilet miesięczny córki. Czyli miałabyś JESZCZE mniej niz
                  teraz. De facto praca córki i to, że płaci za wiele własnych spraw
                  dało Ci więcej wolnej Twojej własnej kasy. A Tobie mało.
                  Szczerze, to radze udać się do psychoterapeuty, bo TAKA zazdrość
                  wobec własnej córki jest chorobliwa.
                • sir.vimes Najlepiej na zębach 06.10.08, 10:53
                  > Sama płaci za lekarstwa, fryzjera, dentyste, ubrania, książki - bo
                  > jest dorosła i pracuje, i nie widzę w tym nic dziwnego. To, jak się
                  > rozporządza swoimi pieniędzmi to jej sprawa. Życie jest drogie,
                  > nauczy się oszczędzać.
                  > A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!) to
                  > czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?

                  Leczenie kanałowe jednego zęba może sięgnąć i 700 zet. Niech oszczędza. W końcu
                  straszne by było gdyby miała zęby w lepszym stanie niż matka. Chciało się być
                  dorosłą w końcu i niech ma za swoje.
                • hany3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 09.10.08, 15:35
                  iloona1960 napisała:
                  > rozporządza swoimi pieniędzmi to jej sprawa. Życie jest drogie,
                  > nauczy się oszczędzać.
                  > A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!)
                  to
                  > czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?
                  I TU CIĘ BOLI!!!! ZARABIA WIĘCEJ NIŻ TY!!!
                  TRZEBA BYŁO SIĘ UCZYĆ!!! JAK NIE BYŁO CIĘ STAĆ, TO TRZEBA BYŁO SIĘ
                  ZACHOWAĆ JAK TWOJA CÓRKA!!! MĄDRA DZIEWCZYNA, PEWNIE PO TACIE, BO
                  MAMA JAKAŚ NIEŻYCIOWA!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • mama_ameleczki Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 11:26
                  iloona1960 napisała:


                  > A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!)
                  to
                  > czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?


                  bo jest twoim dzieckiem ktore sie uczy i powinans sie cieszyc ze
                  mas ztakie dziecko, ktore zarabia i dzieki temu tylko te koszty
                  ponosisz
                • baz12 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 27.10.08, 13:05
                  Współczuję twojej córce takiej matki! Zamiast cieszyć się że
                  dziewczyna dobrze zarabia i nie ciągnie kasy od ciebie to ty jestes
                  zazdrosna ze ona zarabia wiecej! To mi sie w glowie nie miesci. Poki
                  jest mloda niech imprezuje. Naprawde wspolczuje relacji rodzinnych.
                • attiya Re: Córka powinna dopłacać do domu? 03.12.08, 18:13
                  iloona1960 napisała:

                  > W chwili obecnej nie pokrywam żadnych kosztów związanych z córką,
                  > poza jedzeniem i rachunkami za media, które zużywa.
                  > Sama płaci za lekarstwa, fryzjera, dentyste, ubrania, książki - bo
                  > jest dorosła i pracuje, i nie widzę w tym nic dziwnego. To, jak
                  się
                  > rozporządza swoimi pieniędzmi to jej sprawa. Życie jest drogie,
                  > nauczy się oszczędzać.
                  > A skoro jest dorosła i ma pracę lepiej płatną niż ja (ja 1200zł!)
                  to
                  > czemu ja mam pokrywać jej używanie prądu, gazu, wody i czynszu?

                  skoro piszesz, że nie pokrywasz żadnych kosztów zwiazanych z
                  utrzymaniem córki, to o co Ci jeszce chodzi? Powinnaś się cieszyć,
                  że ma dobrą pracę. Az tak dużo zużywa tej wody i prądu?
            • a.nancy Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 00:09
              iloona1960 napisała:

              > Poszła na zaoczne, żeby zarabiać na siebie. Ja ze swojej strony
              > mogłabym dorosłemu dziecku dać jeść, kupić lekarstwa czy coś w tym
              > rodzaju, ale nie fundowałabym mu imprez, wakacji, modnych ubrań itp.
              > A skoro córka chciała to mieć, to musiała iśc do pracy, a więc na
              > studia zaoczne.

              - czyli przyznajesz, ze poszla do pracy po to, zeby miec SWOJE pieniadze na
              SWOJE potrzeby (poza podstawowym utrzymaniem)

              > A skoro chce być dorosła, to czemu nie miałaby
              > płacić swojej części rachunków?

              - a jednoczesnie okazuje sie, ze ma sie dokladac do tego, co - gdyby nie
              pracowala - dostalaby za darmo.
              dlaczego chcesz UKARAC corke za to, ze poszla do pracy?
            • mama_ameleczki Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 11:23
              iloona1960 napisała:

              > Poszła na zaoczne, żeby zarabiać na siebie. Ja ze swojej strony
              > mogłabym dorosłemu dziecku dać jeść, kupić lekarstwa czy coś w tym
              > rodzaju, ale nie fundowałabym mu imprez, wakacji, modnych ubrań
              itp.
              > A skoro córka chciała to mieć, to musiała iśc do pracy, a więc na
              > studia zaoczne. A skoro chce być dorosła, to czemu nie miałaby
              > płacić swojej części rachunków? Też używa prądu, gazu, wody.


              Gdyby studiowala dziennie, towim zakichanym obowizakiem bylo by
              corke utrzymac, bo obowiazek jest nie do 18 lat tylko do kiedy
              dziecko sie uczy, wtedy musialabym dawac jej jeszcze na ciuchy,
              kosmetyki, na wszystko bo wogole nie zarabialaby swoich piweniedzy
              • babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 12:24
                > Gdyby studiowala dziennie, towim zakichanym obowizakiem bylo by
                > corke utrzymac, bo obowiazek jest nie do 18 lat tylko do kiedy
                > dziecko sie uczy, wtedy musialabym dawac jej jeszcze na ciuchy,
                > kosmetyki, na wszystko bo wogole nie zarabialaby swoich piweniedzy
                ..na utrzymanie, czyli jedzenie i podstawowe potrzeby (ciuchy by
                dupka nie marzła, srodki czystości by brudem nie zarosła) to
                obowiazek..ale nie najmodniejsze "ciuszki", kosmetyki i kase na
                balangi..to nie obowiazek to ewentualnie prezent!
        • marzeka1 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 15:59
          A dlaczego masz tylko 100 zł. na własne przyjemności? córka sama opłaca sobie studia, bilet miesięczny. Jest też młodą kobietą i nie pisz, że skoro ty nie chodzisz na kawę na mieście i imprezy, ona jako 20-latka ma robić to samo.
          • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 16:10
            Rozumiem zatem, ze córka ma pracowac, by oplacać Twoje przyjemnosci.
            I jak sama piszesz, poszła do pracy, by zarabiac na siebie, nie na
            Ciebie.
            jesli kazesz jej placic , a ona jest rozsadna, najmadrzej zrobi
            rezygnujac z tej pracy i zarabiajac dokladnie tyle, by oplacić
            studia. po co się ma zaharowywac, aby placić Tobie za przyjemnosci -
            bo jak sama mowisz, uwazsz że dawanie jedzenia czy lekarz jej się
            należą - wiec pieniadze będą dawane przez corke nie na wlasne
            utzymanie, tylko na Twoje rozrywki.
            • griswold79 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 17:17
              A co twój mąż na to? Ile on ma na przyjemności? Co mysli na temat
              córki? Ja byłbym dumny, że sobie sama radzi.
              Zazdrość o córkę? Pytanie dlaczego? Masz męża czy jesteś samotną
              matką (w tej sytuacji zazdrość zrozumiem). Córka młoda, studiuje,
              juz w wieku 20 lat wiecej zarabia niż matka, oprócz tego sobie
              dorabia. Ale jak pisałem: twoja córka mysli o przyszlosci, ty jak
              widac w jej wieku za duzo nie myślałaś skoro jest tak jak jest.
              Chore to trochę.
          • araukaria29 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 16:12
            To jest dobre pytanie, czy skończyłaś studia...Wybacz, ale 800 zł to nie to samo
            co 1000. I drugie pytanie, chyba o wiele ważniejsze...Czy Ty zdajesz sobie
            sprawę, ile Twoje dziecko wydaje na studia?Książki jak rozumiem spadają jej z
            nieba, ksera wszelakie itp także. Zeszyty i notatniki też...Też bym tak chciała
            podczas moich studiów, ale jakoś wszystkie musiałam kupić. Twoim obowiązkiem
            jest wykształcenie córki. Ale nie ...Ty całe czas swoje, 1000 zł na swoje
            przyjemności...Jasne, bo w podręcznik się ubierze itp... Szlag mnie trafia bo
            jeszcze niedawno sama studiowałam i wiem jak to wygląda. Cieszę się, że mam
            rodziców w porządku...Stać Cię na 100 zł na przyjemności miesięcznie? Znaczy, że
            stać Cię na utrzymanie córki na studiach. I chyba racja, że to jakieś
            trollowanie...sad
        • mama_kotula Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 16:10
          iloona1960 napisała:

          > Czyli uważacie, że ona - dwudziestolatka - powinna mieć do
          > dyspozycji prawie 1000zł, podczas kiedy ja na swoje własne
          > przyjemności mam może 100?? Śmieszne. Niby z jakiej racji?

          Aha. Czyli zamierzasz rozegrać to tak, abyście na przyjemności miały po równo,
          czyli po 500zł? smile
          Myślę, że powinnaś uzgodnić to z córką, a nie z obcymi ludźmi z forum smile

          PS. Też uważam, że to prowokacja smile
          • kasiak37 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 18:43
            Kobieto Ty najzwyczajniej w swiecie jestes zazdrosna ze corka zarabia wiecej od
            Ciebie,zawisc przez Ciebie przemawia,ot co.
            Jestes po studiach?Studiowalas kiedys?Widze ze nie,skoro nie masz najmniejszego
            pojecia ile co kosztuje.Powinnas sie cieszyc ze Ciebie odciaza placac za swoje
            studia i reszte i faktem jest ze na Tobie spoczywa obowiazek wzgledem uczacych
            sie dzieci do 26 roku zycia.
            Moj syn wlasnie zaczyna studia w Niemczech(semestr kosztuje 603 euro),ma 20
            lat,bedzie mieszkal w akademiku,ktory miesiecznie kosztuje 246 euro i w zyciu by
            mi nie przyszlo do glowy zeby wyciagac od niego jakakolwiek kase bo "mam za malo
            na swoje przyjemnosci-100 pln".I nie wymagam od niego nawet zeby na siebie
            pracowal bo to do mnie nalezy go wyksztalcic i wyzywic w czasie studiow.
        • a.nancy Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 00:04
          iloona1960 napisała:

          > Czyli uważacie, że ona - dwudziestolatka - powinna mieć do
          > dyspozycji prawie 1000zł, podczas kiedy ja na swoje własne
          > przyjemności mam może 100?? Śmieszne. Niby z jakiej racji?

          wiesz co? mam wrazenie, ze tu nie chodzi o kase. to znaczy, nie chodzi o to, ze
          NAPRAWDE POTRZEBUJESZ tych 400 zl. ty po prostu jestes zazdrosna.
        • sir.vimes Jakie "przyjemności"?? 06.10.08, 10:51
          ksero, podręczniki, koszulki do prac, jakieś segregatory, zeszyty, materiały
          biurowe tzw, drukarka lub drukowanie na mieście, ubranie w którym nie wstyd iść
          do pracy, bilet miesięczny, telefon, płyty czy dyskietki itp to są przyjemności???

          Poza tym - tak, jak najbardziej uważam, ze dziecko może mieć więcej kasy na
          przyjemności niż rodzice. Szczególnie, ze to jej pieniądze. Mogła w końcu iść
          na dzienne studia uniemożliwiające nawet dorabianie (są takie kierunki) i
          dzielić czas tylko na naukę i rozrywki. Sama zarabia pieniądze - ODCIĄŻAJĄC Was
          w ten sposób. Dziecko w jej wieku może nawet pozwać rodziców o alimenty jeśli
          się uczy.
        • mamciulka-nikulka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 18.10.08, 20:44
          iloona1960 napisała:

          > Czyli uważacie, że ona - dwudziestolatka - powinna mieć do
          > dyspozycji prawie 1000zł, podczas kiedy ja na swoje własne
          > przyjemności mam może 100?? Śmieszne. Niby z jakiej racji?

          A niby z jakiej racji ona ma odpowiadać za to, że mało zarabiasz?
          Jak sobie ułożyłaś życie to twoja sprawa, ale nie powinnaś podcinać dziecku
          skrzydeł na samym starcie tylko dlatego, że ty masz mniej. Skoro wogóle masz na
          swoje przyjemności, to znaczy, że nie przymieracie głodem, a od córki chcesz
          pieniądze, by mieć więcej na przyjemności, tak?
        • jesse_82 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 25.10.08, 23:25
          iloona1960 napisała:

          > Czyli uważacie, że ona - dwudziestolatka - powinna mieć do
          > dyspozycji prawie 1000zł, podczas kiedy ja na swoje własne
          > przyjemności mam może 100?? Śmieszne. Niby z jakiej racji?

          Czyli kosztem ciężko pracującej córki (przecież nie ma wolnego - 5 dni w
          tygodniu praca, weekend - szkoła) chcesz mieć pieniądze na własne przyjemności?
          ŻENUJĄCE!
          Pogadaj z nią, może odda Ci swoją fuchę w postaci roznoszenia ulotek. Zawsze na
          fryzjera będziesz miała.
        • marina111 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.11.08, 03:17
          a niby z jakiej ty masz jej zabierac?? To ile zarabiasz nie jest jej
          wina tylko twoja. Trzeba było sie uczyc albo znalezc bogatego meza.
          Wydaje mi się ze to ty masz kompleks. Jesli ja dobrze wychowałas to
          sama coś dorzuci. My z moja siostra nie musimy oddawac rodzicom
          zarobionych pieniedzy ale jak robimy im prezenty gwiadkowe itp to
          zawsze wybieramy takie na jakie oni by sobie nie pozwolili alnbo
          takie na jakie ich do tej pory nie było stac (bo zawsze było cos
          wazniejszego). Moja mam nie musiał nam powiedziec ze chce po Xzł od
          kazdej. ja mam inne studia i bardzo drogie ale moja siostra zarabia
          3000 a za szkołe płaci 300zł. Moja mama nic od niej nie chce i
          cieszy się ze ja stac sobie laptopa kupic na wakacje zagraniczne
          wyjechać. Pewnie ze łatwiej było by jej zabrac czesc ale ona umie
          cieszyc się zaradnościa corki
    • kol.3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 20:20
      Skoro zarabiasz tak mało, czemu Ty nie dorabiasz, żeby mieć więcej
      pieniędzy? Gdyby moje dziecko pracowało, byłabym za tym, żeby sobie
      coś odłożyło na przyszłość, a nie dokładało do domu. W końcu skoro
      tyle lat córka była utrzymywana z domowego budżetu, to jeszcze te 5
      lat chyba można wytrzymać.
        • kasiak37 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 21:20
          Ale tu chodzi o pomoc pracujego dziecka matce bo ma za malo na swoje wydatki w
          porownaniu do zarabiajacej corki.
          A obowiazek maja,tak samo jak maja obowiazek np.placic alimenty mimo ze dziecko
          jest na studiach zaocznych i mimo ze sobie dorabia.
          • delecta Re: Córka powinna dopłacać do domu? 05.10.08, 21:35

            > A obowiazek maja,tak samo jak maja obowiazek np.placic alimenty
            mimo ze dziecko
            > jest na studiach zaocznych i mimo ze sobie dorabia.

            Nie mają takiego obowiązku!
            (KRiO: Art. 133. § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń
            alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie
            utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka
            wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

            § 2. Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń
            alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w niedostatku.)

            Myślę, że jak matka zarabia ta nieszczęsne 1.200 ( i możliwe, że ma
            nawet wyższe wykształcenie - nie pisze, gdzie mieszka i gdzie
            pracuje), to ma grosze na swoje przyjemności i zapewne ograniczają
            sie one do wizyty u osiedlowej fryzjerki, taniej gazetki i zakupu
            podróbki perfum na bazarze. To tak dużo?

            Kwestia płatnych poprawek na płatnych studiach w ogóle nie powinna
            być tu poruszana.

            Zakładam jednak, że matka robiła WSZYSTKO - w miarę swoich
            możliwości, żeby pomóc córce w kwestii nauki (języki, inne zajęcia,
            a także niespychanie córki do roli darmowej gosposi w domu.



    • sir.vimes Jak rozumiem 06.10.08, 10:45
      dentystę, leki w razie choroby, programy do komputera, dyski, płyty, papier do
      drukarki, naprawy sprzętu, ksero itp podobne rzeczy niezbędne osobie uczącej się
      zaocznie (czyli potrzebującej dużo więcej materiałów do nauki znaleźć i
      "stworzyć" samodzielnie) opłacacie Wy, rodzice?
      Jeśli nie - to nie wiem gdzie ty widzisz kasę na ciuchy, kosmetyki i rozrywki.
      400z na kserówki, kawę przed egzaminem raz na jakiś czas, książki, komputerowe
      gadżety to nie jest za wiele... Poza tym - fajnie byłoby gdzieś czasem pojechać,
      pójść do teatru, kupić książkę nie związaną z nauką...
      Córka jest niesłychanie samodzielna jak na 20 latkę.

      Czy przymieracie głodem, ze potrzebujecie by dziecko dokładało Wam się do domu?
      Czy nie jest wystarczającym aż nadto "dokładanie się" sam fakt , że nie studiuje
      dziennie i dzięki temu może pracować i zarabiać na bilet miesięczny , telefon,
      kserówki????
    • kotek15 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 12:15
      a ja uważam że przesadzacie naskakując tak na matkę, ja pracowałam i
      studiowałam zaocznie , dokładałam rodzicom do "życia" i jakoś zyję.
      a oddanie 1/4 pensji to nie jest dużo.

      Jak brakuje Ci pieniędzy to uważam ze powinnaś brać od córki , może
      narazie np 200 zł, a jak Ci wystarcza to możesz nie brać.

      teraz pewnie usłyszę ze mam strasznych rodziców wink od brata też
      brali, sama uwazam ze utrzymywać 2 dzieci dwudziestokilkuletnich jak
      mają dochód to przesada.
      rodzicom od zycia też sie cos należy wink

      pzdr M
      • araukaria29 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 12:35
        1/4 to nie jest mało pod warunkiem, że pozostała kwota pozwala na studiowanie.
        400 zł nie wystarczy wszystko co potrzebne do studiów oraz to co dziewczynie do
        życia potrzeba z wyjątkiem jedzenia.Ja rozumiem, że można się obejść bez jadania
        na mieście, kina, kawy itp. Ale bez książek, kserówek, segregatorów, papieru do
        drukarki lub drukowania, dezodorantu i czasami butów i dentysty to się raczej
        nie da. Studia dla mnie są priorytetem i tyle. Jak rozumiem, gdy córka chodziła
        do szkoły średniej to kasa na podręczniki, dentystę i czasami buty to była?I
        nagle co?Po skończeniu studiów powinna się dokładać bez dwóch zdań. Jeśli
        podczas studiów zarabiałaby dobrze, to też pewnie wypadałoby się dorzucić. Ale
        dla mnie normą jest, że rodzice finansują studia dziecku lub przynajmniej
        pomagają. Taki mają obowiązek. I ja tu nie mówię zasadniczo o obowiązku
        prawnym, tylko o takiej zwykłej rodzicielskiej troski o dziecko i o chęci
        zapewnienia mu tego co najlepsze. Tutaj wchodzi w grę tylko utrzymanie w domu, a
        i to jak widzę za dużo...Ja tam myślę, że mamusia postawi na swoim, a dziewczyna
        jak jest obrotna, znajdzie sobie pracę płatną parę groszy więcej i zwieje z
        domu. Za granicę np...Zupełnie też nie rozumiem uporu matki w stwierdzeniach "na
        przyjemności" Czy Ty kobieto tak zwyczajnie zapytałaś ile Twoja córka wydała na
        książki i ile jej jeszcze na to będzie potrzeba? Pewnie nie...Jest dorosła i co
        Cię to w sumie obchodzi...Smutne. Cieszmy się, że mamy normalnych rodziców. I
        tyle w tej kwestii.
    • alabama8 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 12:26
      Uważam że "zjebka" zafundowana autorce wątku jest jak najbardziej
      nie na miejscu. Funkcjonowanie rodziny zasadza się na wspólnocie i
      solidarności. Uważam, że zarabiająca córka powinna dokładać się do
      budżetu domowego, więcej - uważam że to ona powinna wyjść z tą
      inicjatywą żeby odciążyć matkę.
      Priorytetem jest utrzymanie domu i kasa na "życie" a nie na
      przyjemności. Gdy dziecko mieszka z rodzicami to nigdy nie zdaje
      sobie sprawy i nie zastanawia się ile tak naprawdę kosztuje czynsz,
      woda, gaz czy inne stałe opłaty. Mieszka z "rozpędu" i uważa że wikt
      i opierunek mu się należy. Ale każde dziecko dorasta, zaczyna
      zarabiać na siebie i NA RODZINĘ. Córka jest już dorosła, podjeła
      pracę a studia zaoczne są tylko dodatkiem. Jest więc w stanie
      samodzielnie się utrzymiać i matka nie ma już obowiązku do
      alimentowania swojego dziecka poprzez np. urzymywanie go.
      Poza tym zwykła przyzwoitość nakzauje dokładanie się do budżetu.
      Chyba że panie chcą się zamienić rolami. Matka utrzymywała przez 20
      lat, teraz córka płaci za wszystko przez 20 lat. Sprawiedliwe? Tak.
      • mama_kotula Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 12:37
        Alabama, ale tu nawet nie chodzi o fakt samego dokładania sie - bo dokładanie jest ok, jest jak najbardziej na miejscu i jest w sumie czymś normalnym. Chodzi o ton, którego używa matka i o argumentację, sugerującą zwykłą zawiść o to, że córka zarabia więcej niż matka, o rozliczanie się z dzieckiem co do grosza, o decydowanie na co córka ma wydać swoje pieniądze i w jakich proporcjach. I o deklaracje, że gdyby córka nie pracowała, to matka by jej zapewniła utrzymanie w całości, ale skoro pracuje, to ją wydójmy - sprzeczność imho, deklaracje wyłącznie na papierze.
        Myślę, że córka sama zaproponowałaby dołożenie się do utrzymania, gdyby stosunki w domu były ok. A nie są, jestem pewna, że nie są - jak również jestem pewna tego, że córka sie migusiem wyprowadzi.
      • araukaria29 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 12:40
        alabama8 napisała:

        > Uważam że "zjebka" zafundowana autorce wątku jest jak najbardziej
        > nie na miejscu. Funkcjonowanie rodziny zasadza się na wspólnocie i
        > solidarności. Uważam, że zarabiająca córka powinna dokładać się do
        > budżetu domowego, więcej - uważam że to ona powinna wyjść z tą
        > inicjatywą żeby odciążyć matkę.
        > Priorytetem jest utrzymanie domu i kasa na "życie" a nie na
        > przyjemności. Gdy dziecko mieszka z rodzicami to nigdy nie zdaje
        > sobie sprawy i nie zastanawia się ile tak naprawdę kosztuje czynsz,
        > woda, gaz czy inne stałe opłaty. Mieszka z "rozpędu" i uważa że wikt
        > i opierunek mu się należy. Ale każde dziecko dorasta, zaczyna
        > zarabiać na siebie i NA RODZINĘ. Córka jest już dorosła, podjeła
        > pracę a studia zaoczne są tylko dodatkiem. Jest więc w stanie
        > samodzielnie się utrzymiać i matka nie ma już obowiązku do
        > alimentowania swojego dziecka poprzez np. urzymywanie go.
        > Poza tym zwykła przyzwoitość nakzauje dokładanie się do budżetu.
        > Chyba że panie chcą się zamienić rolami. Matka utrzymywała przez 20
        > lat, teraz córka płaci za wszystko przez 20 lat. Sprawiedliwe? Tak.

        Nie. Niesprawiedliwe. Rodzice decydując się na dziecko zdają sobie sprawę, że
        będą ponosić koszty. I to przez długie lata. Córka też będzie ponosić koszty
        wychowując własne dziecko. Nie byłabym w stanie skończyć studiów bez pomocy, i
        to przez pierwsze lata baaaaardzo znacznej moich rodziców. I nawet przez myśl im
        nie przyszło żądać ode mnie pieniędzy, kiedy gdzieś dorabiałam. Studia to
        priorytet. Moje dzieci też na moją pomoc będą mogły liczyć.
        • mama_kotula Re: Błąd w rozumowaniu 06.10.08, 13:36
          sir.vimes napisała:

          > "Córka jest już dorosła, podjeła
          > pracę a studia zaoczne są tylko dodatkiem. "
          >
          > Niestety, częsty.

          Bo jest dokładnie na odwrót. Praca jest dodatkiem do studiów i warunkiem ich
          ukończenia.
          • bi_scotti Re: Błąd w rozumowaniu 06.10.08, 14:26
            Ja to w ogole nie rozumiem takiego rozmawiania o pieniadzach bez
            konkretow. Przeciez to mozna sobie wszystko policzyc bez emocji: ile
            kazdy z doroslych czlonkow rodziny przynosi pieniedzy do domu, jakie
            sa typowe miesieczne wydatki, ile mniej-wiecej zostaje. I
            proporcjonalnie, z tego, co zostaje, kazdy sobie zachowuje swoje
            extra. Zadna filozofia. Skoro mloda kobieta pracuje i mieszka w domu
            to naturalne jest, ze sie do wydatkow domowych bedzie dokladac ale
            po co zaraz robic o to wojne. Usiasc przy stole, policzyc te
            wszystkie czynsze, gazy, prady i cala reszte, dogadac sie w kwestii
            zakupow jedzeniowo-mydlanych i bedzie dzialalo. Rodzice moze i maja
            obowiazek wyksztalcic dziecko ale nigdzie nie jest powiedziane, ze
            to musi byc wyksztalcenie uniwersyteckie - maja dziecku zapewnic
            tyle wyksztalcenia, by sie moglo utrzymac wiec juz nie przesadzajmy,
            ze ta mama MUSI corce oplacac studia - jak na to nie ma, to i nie
            oplaci. Z proznego i Salomon... Skoro corka pracuje to znaczy, ze ta
            matka juz Jej to wyksztalcenie zapewnila a wszystko, co dziewczyna
            robi ponad to Jej wlasna wolna wola. Swietnie, ze chce sie dalej
            ksztalcic, chwala Jej za to ale skoro mieszka w domu i pracuje to
            obowiazuja Ja takie same reguly jak innych pracujacych doroslych.
            Zawsze moze sie wyprowadzic i zyc na swoim. Z kolei nie ma co
            wyzylowywac corki do ostatniego grosza, bo wtedy faktycznie straci
            motywacje i do pracy, i do nauki. To wszystko warto zbalansowac a
            najlepiej po prostu wziac kawalek papieru i policzyc przychody i
            rozchody - wtedy wszystko jest jasne co, kto, ile. Czy nikt juz nie
            robi domowych budzetow?
            • alabama8 Re: Błąd w rozumowaniu 06.10.08, 15:23
              No w końcu jakiś rozsądny głos.
              Weźmy pod uwagę fakt że połączone zarobki obu pań (1.200 + 1.500) to
              są niskie kwoty. Nie mówimy tu o matce zarabiającej 3-5.000 - wtedy
              dyskusja miałaby sens. Ta kobita tak naprawdę klepie biedę więc
              naturalne jest że córka powinna trochę tej biedzie ulżyć.
              Jakim tonem się wypowiada nie ma najmniejszego znaczenia. Ton wynika
              z faktu że zapewne kochająca córka nie ma najmniejszej ochoty płacić
              za siebie. Obowiązki rodzica - obowiązkami - ale niech ma choć
              odrobinę przyzwoitości.
              • araukaria29 Re: Błąd w rozumowaniu 06.10.08, 15:55
                alabama8 napisała:

                > No w końcu jakiś rozsądny głos.
                > Weźmy pod uwagę fakt że połączone zarobki obu pań (1.200 + 1.500) to
                > są niskie kwoty. Nie mówimy tu o matce zarabiającej 3-5.000 - wtedy
                > dyskusja miałaby sens. Ta kobita tak naprawdę klepie biedę więc
                > naturalne jest że córka powinna trochę tej biedzie ulżyć.
                > Jakim tonem się wypowiada nie ma najmniejszego znaczenia. Ton wynika
                > z faktu że zapewne kochająca córka nie ma najmniejszej ochoty płacić
                > za siebie. Obowiązki rodzica - obowiązkami - ale niech ma choć
                > odrobinę przyzwoitości.


                Podsumujmy. Dziewczyna, która poszła do pracy, żeby nie obciążać rodziców
                kosztami, sama płacąca za swoje studia i całą resztę, z wyjątkiem opłat domowych
                i jedzenia ma mieć odrobinę przyzwoitości. Ale matka mająca na opłatę za
                internet i 100 zł na przyjemności, to przyzwoitości mieć nie musi?Nie łudźmy
                się. Przyjemności ma się wtedy, gdy opłaci się wszystko inne. Skoro stać ją na
                przyjemności za 1oo zł i na net to wybaczcie, może na kasie nie śpi, ale dramatu
                nie ma. Mąż pewnie zarabia. Pomysł z robieniem budżetu jest doskonały tylko co,
                jeśli to, co dziewczynie zostanie nie starczy na studiowanie?No tak, ale mamusia
                ma to gdzieś. Jej kalkulacja ma sie nijak do kosztów utrzymania. Odniosła się
                tylko do tego, że córce zostaje taaaaaki majątek na przyjemności....Hmmmm
                stwierdzenie, ze rodzice maja obowiązek kształcić dzieci na tyle, żeby były w
                stanie sie utrzymać jest porażające dla mnie. Ostatecznie po gimnazjum do prac
                fizycznych też potrzebują...Albo do sprzątania.
                Więc jeszcze raz.
                Dziewczyna poszła do pracy. Sama płaci za czesne, dentystę, podręczniki,
                drukowanie, zeszyty, czasami buty, kartę telefoniczną i miesięczny. Obawiam się
                że z przyjemności to zostaje jej raz na miesiąc lakier do paznokci i czekoladawink
                Mamusia, która dotąd płaciła za podręczniki, dentystę, buty, kartę itp już tego
                nie robi, chociaż wykształcenie dziecka należy do jej obowiązków i jeszcze chce
                od dziewczyny haraczu, który, moim zdaniem praktycznie uniemożliwi jej
                studiowanie. Argumentuje te żądania tym, że ona ma 100 zł na przyjemności a
                córka ma tak wielką kasę na przyjemności. Czyli po oddaniu działki mamusi aż 400
                zł. 400 nie 500.400 zł na podręczniki, które są horrendalnie drogie, zeszyty,
                drukowanie, dentystę i czasami buty...I ja się pytam....KTO TU POWINIEN MIEC
                ODROBINE PRZYZWOITOSCI????

      • inus_123 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 14:04
        alabama8 napisała:

        > Uważam że "zjebka" zafundowana autorce wątku jest jak najbardziej
        > nie na miejscu.

        Jest jak najbardziej na miejscu.

        > Priorytetem jest utrzymanie domu i kasa na "życie" a nie na
        > przyjemności.

        Priorytetem są studia.

        > Mieszka z "rozpędu" i uważa że wikt
        > i opierunek mu się należy.

        Bo mu się należy w 100%.

        > Córka jest już dorosła, podjeła
        > pracę a studia zaoczne są tylko dodatkiem.

        Wprost przeciwnie, to praca jest dodatkiem do studiów. Dziewczynie
        należy się uznanie za to, że podjęła pracę i sama opłaca sobie
        studia, bo miała pełne prawo do tego, aby pójść na studia i wymagać
        od rodziców ich opłacenia, bowiem obowiązek wykształcenia dziecka
        spoczywa na rodzicach, a nie na nim samym.

        > matka nie ma już obowiązku do
        > alimentowania swojego dziecka poprzez np. urzymywanie go.

        Owszem ma taki obowiązek, bo jest to dziecko uczące się. Sytuacja
        byłaby inna, gdyby dziewczyna nie studiowała, ale podjęła juz pracę
        i nadal mieszkała z rodzicami lub gdyby w wieku 30 lat zdecydowała
        się na studia. Wtedy jak najbardziej jako osoba samodzielna i
        dorosła powinna pokrywać część kosztów, ale w takim przypadku jak
        tutaj absolutnie. To, że podjęła pracę świadczy tylko o jej dobrej
        woli wobec rodziców i chęci ich odciążenia oraz o jej zaradności. W
        sytuacji gdy dziecko się uczy "psim obowiązkiem" rodziców jest
        zapewnienie dziecku wykształcenia, wiktu i opierunku, a nie karanie
        go za życiową zaradność.
    • alina66 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 15:07
      nie chcę mi się wierzyć, żeby pytanie autorki wątku , albo raczej
      sposób przedstawienia problemu, dość dla mnie kontrowersyjny -
      "przyjemności" itd, było na poważnie, ale napiszę.

      Moj syn też ma 20 lat, poszedł po maturze na dzienne studia, z
      których zrezygnował, poszedł do pracy i na zaoczne. Właśnie je
      zaczyna. Pracuje i dość dobrze na swój wiek zarabia, bo jest
      wielojęzyczny. Dostaje ode mnie pieniądze, bo się uczy, a to
      kosztuje, bo uważam to za swój naturalny obowiązek, bo nie chcę,
      żeby myślał, że chcę go ukarać za przejście na zaoczne.

      Myślę sobie, że jeśli autorka wątku jest naprawdę w skrajnie
      ciężkiej sytuacji życiowej, to powinna POROZMAWIAĆ z córką, zarówno
      na temat sytuacji jak i ewentualnie kwoty, którą córka miałaby
      dokładać- ale nie tonem, którego użyła w swoim poście i nie z taką
      argumentacją. Bo brzmi to dla mnie tak - ja nie mam na przyjemności,
      to niech ona nie ma. Pomijam sam fakt, czy i jakie przyjemności może
      mieć za podaną kwotę studiująca osoba...

      Mam podobną,roszczeniowo nastawioną matkę i brrrrrrrrr
    • alina66 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 15:12
      aha.

      Argument, że muszę dawać pieniądze mojej matce, bo ona na mnie
      łożyła, prała, wycierała tyłek, chodziła do lekarza, i że jakby mnie
      nie urodziła to byłaby piękna jak Sophia Loren i bogata jak
      Rockefeller słyszę od 42 lat.
      Nie przemawia do mnie.
      Jest obrzydliwy
    • majenkir Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 19:53
      Ciesze sie, ze nie jestes moja mama smile.
      Kiedy ja zaczelam pracowac (na caly etat, juz PO szkole), a jeszcze
      mieszkalam z rodzicami, mama brala ode mnie 200 zl/miesiac ,mnie
      zostawalo 500 zl (bylo to ponad 10 lat temu). Kiedy wychodzac za
      maz wyprowadzalam sie z domu dala mi cala ta kase! Trzymala ja po
      prostu, bo wiedziala, ze u mnie by sie rozeszla na nic smile). A potem
      sie przydalo smile.
        • mamciulka-nikulka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 18.10.08, 21:31
          A tutaj autorce watku chodzi o to ze
          > ona ma na swoje przyjemnosci tylko 100 pln a corce AZ 500!

          A tak naprawdę chodzi o zazdrośc, no bo pomyślcie tak: jest 5 październik, córka
          pewnie zaczęła pracę od września, dopiero dostała pierwszą wypłatę, opłaciła
          pierwsze czesne, pewnie jeszcze wpisowe, a matka jeszcze nawet nie wie ile mniej
          wydaje na córkę, bo ta dopiero zaczęła studia, ale w głowie ma cały czas te
          1500. Odejmijmy od nich 500 na czesne, 100 na telefon, 78 na miesięczny to już
          ma 820zł. Lekarstwa, dentysta, pewnie jakieś pigułki antykoncepcyjne, jakieś
          picie w szkole, zeszyty, kosmetyki to już spokojnie 400zł. I zostaje 400, które
          chce zabrać jej matka, więc młoda nie ma już nic, a matka prócz 100 na
          przyjemności ma jeszcze 400 do rozdysponowania według własnego uznania.
    • triss_merigold6 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 21:19
      Niech zgadnę: jestes samotną matką, zaliczylaś wpadę a pan upłynnił
      się przed albo tuż po narodzinach dziecka. Grosza na dziecko nie
      płacił i nie płaci, bo w innym przypadku miałabys dochód większy niż
      1200 zł. Skończyłas edukację najwyżej na maturze w technikum i nie
      kształcilaś się dalej, bo kod rodzinny kazał Ci iść do roboty i
      pracować na skutki braku antykoncepcji. Młodości nie miałas stąd
      wyjście na kawę wydaje Ci się dziką fanaberia, podobnie jak ciuchy
      nie pochodzące ze szmateksu.

      Niczego córce nie dasz - ani motywacji, ani wykształcenia ani
      mieszkania czy innego zabezpieczenia finansowego przyszłości. Jest
      duża szansa na to, że jak tylko dziewczyna zacznie zarabiać te 2
      tysiące na rękę to wynajmie byle stancję na mieści aby tylko uwolnić
      się od roszczeniowej i zazdrosnej matki.

      • guderianka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 21:25
        Miałam 19lat gdy zaczęłam pierwszą poważną pracę. I studia. Rodzice
        od razu zapowiedzieli mi,że nie muszę dokładać nic do domowego
        budżetu,że moim obowiązkiem jest przede wszystkim nauka. Sama
        opłacałam studia i wszystko co z nimi jest związane
        Jestem za to im bardzo wdzięczna-dzięki temu miałam poczucie,że
        mieszkam w domu a nie w hotelu..
    • izabela1976 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 22:22
      Przesadzacie i to strasznie.

      Córka jest dorosła. Matka zapewniła jej wykształcenie, takie na jakie było ją stać.

      Idąc Waszym tokiem rozumowania rodzice powinni dziecku opłacać studia, potem
      studia doktoranckie, potem jeszcze jakieś i jeszcze jakieś. Bo przecież dziecko
      się uczy. Ale tak to może się uczyć i do 40.

      Dziewczyna jest pełnoletnia. Ma przynajmniej 19 lat. Na dobrą sprawę powinna się
      wyprowadzić z domu i żyć na własny rachunek.

      Ja będąc na studiach pracowałam. Mamie oddawałam połowę pensji, za drugą połowę
      opłacałam studia, bilet. Jeśli chciałam mieć kasę na swoje przyjemności
      pracowałam po godzinach. Moja mama nie miała kasy by opłacać za mnie studia. Na
      to i na siebie musiałam zarobić sama. I z tego powodu jakoś nie czuję się gorsza.
      • kasiak37 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 22:36
        "Idąc Waszym tokiem rozumowania rodzice powinni dziecku opłacać studia, potem
        studia doktoranckie, potem jeszcze jakieś i jeszcze jakieś. Bo przecież dziecko
        się uczy. Ale tak to może się uczyć i do 40. "

        Bzdury prawisz.Poczataj dobrze wszystkie posty w tym watku.I co ciekawe mamunia
        nagle ucichla...
      • sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 08:06
        Jeżeli ktoś nie widzi różnicy miedzy 20 latką na pierwszym roku a 40 latką na
        doktoranckich - to chyba ma jakiś problem...

        > Idąc Waszym tokiem rozumowania rodzice powinni dziecku opłacać studia, potem
        > studia doktoranckie, potem jeszcze jakieś i jeszcze jakieś. Bo przecież dziecko
        > się uczy. Ale tak to może się uczyć i do 40.

        Moja mama nie miała kasy by opłacać za mnie studia. Na
        > to i na siebie musiałam zarobić sama. I z tego powodu jakoś nie czuję się gors
        > za.

        Ta dziewczyna tez na to zarabia - opłaca sobie życie , studia i nie wiem skąd
        mniemanie , ze w ogóle jej coś zostaje. Dla mnie podręcznik, buty na zimę ,
        segregator czy papier do drukarki to nie są zbędne pracującej studentce luksusy.
      • triss_merigold6 LOL 07.10.08, 09:00
        "Matka zapewniła jej wykształcenie takie na jakie było ją stać" -
        buahahaha. W tym kraju istnieje obowiązek nauki do 18 roku życia
        więc matka łaski nie robiła, że dziewczyna chodziła do szkoły
        zamiast do fabryki. Nie robiła jej również łaski, że kupowała
        podręczniki, przybory szkolne, dawała jeść, opłacała szkolne
        wycieczki i wyjścia z klasą.
    • jakw Re: Córka powinna dopłacać do domu? 06.10.08, 23:35
      Wiesz, może powinna się dokładać - ale jednak na miarę swoich
      możliwości. Bo z tych 500 złotych to musi sobie kupić czy skserować
      jakieś podręczniki. Więc z tych 500 złotych, które jej twoim zdaniem
      zostaną, to się pewnie zrobi sporo mniej. A na dorabianie
      roznaszaniem ulotek to nie licz: praca w tygodniu + studia w
      weekendy dużo czasu jej nie zostawią. Imho najlepiej by było
      porozmawiać z córką, przedstawić sytuację taką jaka jest i wysłuchać
      jak ona to widzi.
    • alabama8 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 09:02
      Tak mi się wydaje że towarzystwo nie doczytało.
      Córka zarabia 1500.
      Za szkołę buli 500 + 100 bilet = zostaje jej 900 PLN
      Jeśli się dołoży do miszkania w kwocie 400 PLN to i tak zostanie jej
      500 na "życie".
      Po drugie - od kiedy horrendalnie drogie podręczniki kupuje się co
      miesiąc?


      • guderianka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 09:16
        Alabama-to nie chodzi o skrupulatne wyliczenia, ile córce zostanie a
        ile odda matce. Chodzi o stosunki panujące rodzinie i stawianie
        sprawy na ostrzu noża. "Zarabia-niech dopłaca do domu ". Dopłacanie
        powinno wynikać z dobrej woli, z naturalnej kolei rzeczy , z chęci
        pomocy itp. a nie z nakazu..
        Jak wspomniałam ja nie musiałam płacić za wyżywienie i opierunek,
        ale jeśli mogłam-starałam się odwdzięczyć rodzicom, a to kupiłam coś
        extra do jedzenia i przygotowałam kolację, a to mamie firmowe
        perfumy sprezentowałam, a to prezenty na wigilię były "wypasione"
        itp. I wszyscy byliśmy zadowoleni bo nikt nie czuł nad sobą
        jakiegokolwiek przymusu, który sprawiałby że w rodzinie powstają
        kwasy
        • sir.vimes Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 09:37
          wszystko
          co potrzebne do jako takiego funkcjonowania pokrywa sama studentka, wiec o co
          chodzi , Alabamo?

          Myślę, ze gdyby matka postulowała dokładanie się do rachunków za gaz i prąd
          wypowiedzi byłyby nieco inne, ale matka postuluje by córka finansowała jej
          przyjemności , bo ona ma na nie tylko 100 zł.
      • kasiak37 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 10:23
        "Za szkołę buli 500 + 100 bilet = zostaje jej 900 PLN
        Jeśli się dołoży do miszkania w kwocie 400 PLN to i tak zostanie jej
        500 na "życie". "

        Alabama a czy Ty iedykolwiek studiowalas?Jakie 900 i jakie 500 na zycie???Wiesz
        co i ile kosztuje???A o cenach ksiazek to nie masz pojecia.
        • malenstwo123 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 12:33
          A może to matka powinna zmienić pracę. W MC Donalds by więcej
          zarobiła niż 1200! albo niech sama idzie roznosić ulotki.
          Matka zapomniała albo nie jest świadoma, że na studiach trzeba się
          uczyć i że za ładne i modne ciuchy 5 czy 4 nie dostanie na
          egzaminie. A kiedy córa ma się uczyć? Nawet na zaocznych jest dużo
          nauki, dużo trzeba robić samemu a gorzej jest jak brakuje czasu i
          motywacji. A zmęczenie po pracy nie jest dobrą motywacją.

          Jestem może starsza od tej dziewczyny bo mam 24 lata. Kończę studia
          w tym roku, podejrzewam że jedne z cięższych (tak się uważa
          powszechnie). Moja sytuacja wygląda bardziej "klasycznie" smile bo nie
          mieszkam z rodzicami przyjechałam do stolicy na studia. Od rodziców
          nie dostaję na utrzymanie nic (w zasadzie czasem czuje się jak
          sierota), ale mam kredyt studencki (z trudem dostałam bo rodzice nie
          byli moimi żyrantami), stypendium naukowe (niezbyt wysokie ale skoro
          się udało to fajnie)wcześniej też miałam socjalne (wyszłam za mąż w
          sierpniu i już mi nie przysługuje). Pomimo studiów dziennych staram
          się pracować popołudniami i w weekendy (umowa zlecenie).

          Trochę pieniędzy więc mam na swoje utrzymanie ale ilości pieniędzy
          które wydaję na ksero i książki są ogromne. Do tego czasem trzeba
          coś zjeść na mieście między zajęciami albo przed pracą...pieniądze
          się rozchodzą momentalnie. Na robiemie kanapek w domu już mi czasu
          nie stracza bo albo nie ma chleba albo mam 5 min do pociągu. Moze
          nie mam tak źle bo mąż już pracuje i płaci główne rachunki i na
          razie nie wymaga bym się dokładała. Ja poprostu czasem zrobię zakupy
          lub kupię jakiś szampon czy proszek do prania i tak na koniec
          miesiąca wychodzę na zero.

          Współczuję tej dziewczynie bo wiem jak ciężko jest mieć takich
          rodziców. Moi nie wymagają bym im coś dawała ale ja od nich też nic
          nie dostałam (nawet kwiatka czy kartki z życzeniami z okazji ślubu)
          Najgorsze jednak jak słyszę ile ja zawdzięczam swojej matce, jaka
          jest dumna że ma zdolne córki, że to jej zasługa, że
          studiowałyśmy/studiujemy na tka prestiżowych kierunkach(aż płakać
          się chce) Tylko że nie miałam ani kasy ani wsparcia, nikt mnie się
          nie zapytał: "córko czy jadłaś dziś coś na ciepło". Nie zrobiła mi
          obiadu, nie uprała spodni, nie pomogła zmienić pościeli gdy
          zakuwałam do sesji... Wiedziałam, że mam liczyć na siebie. Z głodu
          nie umarłam i sobie poradziłam ale przynajmniej mi nie wypominała,
          że kupiłam sobie nową bluzkę czy poszłam na pizzę.

          Na pewno dziewczyna ma łatwiej, niż gdyby mieszkała sama w obcym
          mieście. Przynajmniej na zupę może liczyć, ma gdzie mieszkać i ma
          pewność że będzie tam mieszkać za miesiąc lub dwa (wynajmując pokój
          nigdy się tej pewności nie ma).

          Ale ze ma 400-500zł dokładać się...troche dużo jak na to że mieszka
          u matki. Myślę, że najlepiej by było gdyby jeszcze matka jej się
          dorzuciła smile (żartuję!)
          Powinny porozmawiać ze sobą.Matka ewidentnie jej zazdrości. Ale
          córka nie zarabia majątku.
          Gratuluję córki smile rozsądna dziewczyna tylko aby matka jej nie
          zmarnowała!
        • paszczakowna1 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 14:26
          Dla mnie jest sprawa oczywista, ze gdy wspolne gospodarstwo domowe prowadzi
          kilka osob zarabiajacych, kazdy sie do niego doklada. I stosunki pokrewienstwa
          nie maja tu nic do rzeczy.

          Ja ze swojego stypendium naukowego polowe oddawalam rodzicom (co i tak zdaje sie
          nie pokrywalo kosztow mojego utrzymania), wtedy gdy mieszkalam z nimi w domu.
          Nikt mnie o to nie prosil, ale uwazalam to za rzecz zrozumiala sama przez sie. I
          jakos z tego, co mi zostawalo, swoje wydatki pokrywalam spokojnie, a zarobione
          pieniadze moglam odkladac na wakacje.

          Ataku na autorke watku nie rozumiem. Ton nie ton, ma prawo oczekiwac, ze
          mieszkajaca w domu zarabiajaca corka sie do wspolnego budzetu dolozy. Ile, to
          rzecz do ustalenia, ale 400 zl nie wydaje mis sie kwota wygorowana.
          • verdana Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 14:38
            Owszem, ale o ile córka dołozy się do budzetu powinna liczyć na to,
            ze lekarza np. opłaci matka. A nie, ze córka się dołozy, a w zamian
            nie dostanie niemal nic.
            Bo zywienie i dach nad glową matka ma obowiazek uczacej się córce
            zapewnić.
            • paszczakowna1 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 15:05
              > Owszem, ale o ile córka dołozy się do budzetu powinna liczyć na to,
              > ze lekarza np. opłaci matka. A nie, ze córka się dołozy, a w zamian
              > nie dostanie niemal nic.

              OK, zgoda, ze wydatki wyjatkowe oplacaja w tym ukladzie rodzice.

              > Bo zywienie i dach nad glową matka ma obowiazek uczacej się córce
              > zapewnić.

              No niby tak, ale na miejscu tej corki czulabym sie mocno nieswojo wiedzac, ze
              zarabiam wiecej niz matka, a jeszcze oczekuje od niej utrzymania.
            • emilly4 Iloona masz calkowita racje! 07.10.08, 15:08
              A co tam niech 20-latka dorzuca sie do chleba, wody i pradu...
              Jak slysze takie wypowiedzi, to wlosy deba staja.
              Niektore z 20 latkow, ba 25 latkow nie wiedza co to znaczy pracowac, Twoja corka
              w wieku 20 lat jest na studiach zaocznych, w tygodniu wstaje rano i idzie do
              pracy, dodatkowo zajmuje sie jeszcze roznoszeniem ulotek (co nie jest
              przyjemnoscia), uczy sie, aby jej czesne nie poszlo na marne, a Ty wstretna
              materialistko jeszcze chcesz wyludzac od niej 400zl na wode????!!!!
              Lepiej pociesz sie faktem, ze nie wydajesz 500zl na czesne, 100zl na telefo,
              300zl na ciuchy, 100zl na fryzjera, 50 zl na piwo i co tam jeszcze twoje dziecie
              zapragnie!
              • znowuniedziela Re: Iloona masz calkowita racje! 07.10.08, 15:26
                a ja uwazam, ze skoro mieszka w domu mimo pracowania i studiowania
                powinna dolozyc sie do budzetu domowego-korzysta wszak z dobr
                domowych. Jest obrotna to plus a to niech nie idzie na marne. Ale
                400 to za duzo uwazam-skoro pracuje i studiuje i jeszcze dorabia to
                200 wystarczy-wszak wcale nie ma jej w domu.
                • emilly4 Re: Iloona masz calkowita racje! 07.10.08, 15:55
                  Masz oczywiscie racje i pani iloonka rowniez, ale styl i charakter podejscia do
                  tematu jest zdecydowanie niesmaczny. Jesli matka faktycznie jest pod kreska, to
                  mile byloby dolozenie 100-200zl do rachunkow, badz kupowanie wlasnego jedzenia i
                  gotowanie-skoro, jak powiedziala Pani iloonka ona taka obrotna i dorosla.
                  Z drugiej jednak strony, ostatnio ogladalam "Rozmowy w Toku" o rodzicach tzw.
                  dojnych krowach, gdzie dzieciaki wysysaja z rodzicow kase, nie zastanawiajac sie
                  skad rodzice maja brac na ich wydatki i kaza im dzieciom placic za sprzatnie,
                  nauke itp. Corka Pani iloonki sama szybko zorientowala sie, ze na matke z
                  pewnych okolicznosci nie ma co liczyc jesli chodzi o "darmowa' kase i zadbala
                  sama o siebie, placi czesne, bilety, telefon, ubrania, lekarzy i lekarstwa..jak
                  na 20 letnia osobe to naprawde fajna i wpelni dojrzala postawa. I ja bedac na
                  jej miejscu, nie powinnam zazdroscic mojej corce, ze ma o 300zl wiecej ode mnie,
                  ale byc z niej dumna jak c.h.o.l.e.r.a..a z zadnej z wypowiedzi owej Pani, takie
                  slowa nie padly i dlateko foremki na nia najechaly smile
                  I jeszcze jedno, zamiast pytac sie na forum ile jej wlasna corka ma dorzucac do
                  domowego budzetu, sama powinna usiasc z corka i porozmawiac o ciezkiej sytuacji
                  materialnej matki.
            • mamagapka Re: Córka powinna dopłacać do domu? 29.12.08, 22:23
              rodzice mają obowiązek utrzymywać uczące się dziecko ale NIE na studiach
              zaocznych. Muszą to być studia dzienne ewentualnie szkoła policealna dzienna.
              dziewczyna nie powinna sama płacić za leki, natomiast powinna dokładać się do
              mieszkania skoro zarabia. może być symbolicznie ale powinna się dokładać.
    • tracja4 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 17:02
      Mam taką sytuację w domu, ja jestem córką.
      Takie coś rodzi frustrację. Bo po oddaniu rodzicom pieniędzy (mimo
      że jak ktoś wyżej zauważył nie dostaję w zamian kasy na dentystę,
      buty na zimę czy ksiązkę) stać mnie na swoje utrzymanie - tzn. mogę
      sobie co miesiąc kupić spódniczkę albo jakiś kosmetyk i niewiele
      ponadto, ale NIE MOGĘ ZMIENIĆ SWOJEJ SYTUACJI.

      Nie mogę iść na kurs językowy, na prawo jazdy, więc z głodu i chłodu
      nie umrę, ale i pracy lepszej nie znajdę, kwalifikacji nie podniosę.
      Błędne koło. Ewentualnie mogę odkładać grosz do grosza, ale za tych
      kilka miesięcy oszczędności pewnie zjedzą podwyżki gazu i prądu, ot
      co.

      Przykro mi, że pracujące mniej koleżanki mogą gdzieś wyjechać, a ja
      tylko palcem po mapie, bo mimo wstawania cały miesiąc o 6 i wracania
      do domu o 18 - nie mogę sobie pozwolić na jednodniowy wypad w góry.
      Mimo, że jestem młoda, nie zaliczyłam wpadki, nie mam dzieci na
      utrzymaniu, powinnam chodzić na kursy, zwiedzać kraj, a tu nic...

      • aurita Re: Córka powinna dopłacać do domu? 07.10.08, 20:58
        > ponadto, ale NIE MOGĘ ZMIENIĆ SWOJEJ SYTUACJI.


        Bo to chyba o to chodzi: zebyscie sobie nie pomyslaly czasami ze mozecie bez
        mamus obejsc. Kontrola musi byc... sad

        fakt ze dzieci pomagaja rodzicom pochwalam. Ale tutaj pani nie zyje w biedzie bo
        MA 100 zl na przyjemnosci (w biedzie by nie miala nawet 5 zl). Zreszta nie
        skarzy sie ze zyje w nedzy. Nie mowi ze corka trwoni kase na prawo i nalewo,
        jest tylko zla ze corka ma wiecej od niej... OBRZYDLIWE!!!
        • croyance Re: Córka powinna dopłacać do domu? 16.10.08, 15:29
          Mnie sie wydaje, ze glowny problem autorki watku to nie tyle
          zazdrosc o pieniadze, ale o wyksztalcenie. Corka nie miala pewnie
          mozliwosci pojscia na studia dzienne, musiala wiec wybrac zaoczne i
          prace. Matka nie spodziewala sie tego pewnie, i teraz kombinuje, jak
          by tu corce utrudnic zycie, by ta doszla do wniosku, ze sie jednak
          na studia nie nadaje. Mysli, ze jest od matki madrzejsza, gowniara
          jedna, nie?

          Autorko watku, powinnas byc dumna z corki, bo w tej chwili pracuje
          na to, zeby miec zycie lepsze niz Twoje. Powinnas sie tym cieszyc, a
          nie zazdroscic.
    • biedro_neczka iloona1960 07.10.08, 19:16
      raaaaaaany jak ja współczuję twojej córce, że ma taką matkę
      materialistkę!
      Kobieto jak czytam to co ty tutaj wypisujesz to włos mi sie jeży na
      głowie. Ty nie kochacz córki, tylko najważniejsze dla ciebie są jej
      pieniądze. Zazdrościsz jej, że zarabia? Ma do tego prawo, ma prawo
      wydawać na siebie, a jak jest mądra to i ona o czasu do czasu do
      czegoś się dołoży! Ona nie ma takiego obowiązku. Równie dobrze
      mogłaby iść na stancję.
      Ja też w młodym wieku zaczęłam pracować i zarabiałam trzy razy
      więcej niż moja mama miała renty. Nigdy w życiu mi nie powiedziała,
      że powinnam dołożyć się do wody, gazu, czy prądu! Sama czasami
      robiłam zakupy. I to mamę cieszyło. Zarobione pieniądze wydawałam
      wyłącznie na siebie (czasami coś z ubrań kupiłam mamie), kupowałam
      ubrania, drogie kosmetyki, perfumy. Było mnie stać. Teraz mam
      rodzinę i pieniądze przeznaczam na inne rzeczy.
      To co Ty piszesz jest po prostu straszne! Nie chciałabym mieć takiej
      matki! Bo mamą to ty nie jesteś!
      • paszczakowna1 Re: iloona1960 08.10.08, 10:11
        > Ja też w młodym wieku zaczęłam pracować i zarabiałam trzy razy
        > więcej niż moja mama miała renty.
        [...]
        > Zarobione pieniądze wydawałam
        > wyłącznie na siebie (czasami coś z ubrań kupiłam mamie), kupowałam
        > ubrania, drogie kosmetyki, perfumy. Było mnie stać.

        Nie wytrzymalam. Naprawde uwazasz, ze jest sie czym chwalic?
        • sir.vimes Paszczakowna1 08.10.08, 15:09
          Podejrzewam , że poprzednia wypowiedź powstała ku ośmieszeniu obrończyń córki.
          Ale może się mylę?


          > > Zarobione pieniądze wydawałam
          > > wyłącznie na siebie (czasami coś z ubrań kupiłam mamie), kupowałam
          > > ubrania, drogie kosmetyki, perfumy. Było mnie stać.
          >
          > Nie wytrzymalam. Naprawde uwazasz, ze jest sie czym chwalic?
    • kamelia04.08.2007 tylko troche masz racje, ale generalnie nie masz 08.10.08, 14:37
      skoro córka jest dorosła i pracuje, a twoja (wasza?) sytuacja jest
      przecietna (masz w koncu troche pieniedzy na przyjemnosci), to
      uzasadnione jest by córka w jakims stopniu dokładala do kosztów
      utrzymania.
      Oczywiscie schody sie zaczynaja w miejscu oszacowania wysokosci tej
      sumy.
      To jest jedna strona medalu - tutaj troche masz racje i tu sie
      konczy twoja racja.

      Druga strona medalu - córka sie uczy za własne pieniadze, choc to
      twoim obowiazkiem jest jej zapewnic wykształcenie.
      Z postu wynika, że jestes najprawdopodobniej samotna matką - to
      twoim psim obowiazkiem jest zatroszczyc sie o aliemnty od ojca DLA
      córki.
      Wpakowałas siebie i córke w samotne macierzynstwo, ciekawe czemu
      winna córka, ze nie potrafilas zadbac o antykoncepcje. Wiaze sie to
      z trudniejsza sytuacja materialną.

      Uzasadnienie dokładania sie córki do budzetu domowego tym, że lepiej
      zarabia od ciebie i ze ma wiecej pieniedzy na przyjemnosci jest
      poniezej pasa. Żenada i wskazuje tylko na to, ze zazdroscisz
      dziewczynie, że ma wyzsza pensję. Zamiast liczyc JEJ pieniadze, to
      powinnas sama zabrac sie za robote i poszukac lepszej pracy, a nie
      kombinowac jak zrobic by córka nie miała lepeij niz ty.
      Ciesz sie, ze jest bardziej zaradna niz ty i ze sie chce uczyc i
      placi za to sama (mimo że to nalezy do twoich obowiazków).
      Przy takiej postawie nie spodziewaj sie, ze dłużej z toba pomieszka,
      znajdzie jakis pokój na miescie, gdzie niekt nie bedzie zagladał jej
      do portfela i rozliczał na co wydaje własne pieniadze. Na pewno nie
      bedzie ci sie zwierzać z tego ile zaraobiła, bo po prostu sie jej to
      nie opłaca, bo ty zaraz jej to wyrwiesz.
      • sir.vimes no i o to chodzi chyba 08.10.08, 15:13
        "a nie
        kombinowac jak zrobic by córka nie miała lepeij niz ty. "

        Jak można zazdrościć czegokolwiek własnym dzieciom, ludziom własnej produkcji???
        Urody, pieniędzy, pracy, studiów, czegokolwiek..?

        Zawsze jak czytam, słucham przepełnionych zazdrością wobec WŁASNYCH dzieci słów
        to przypomina mi się pewna staruszka z Agaty Christie, która truła posiłki
        dzieciom , z obawy, że jak umrze pierwsza to potomstwo będzie się dobrze bawić.
        • kawka74 Re: no i o to chodzi chyba 08.10.08, 17:44
          Generalnie pani sprawia wrażenie, jakby nie lubiła własnego dziecka. Smutne.

          przypomina mi się pewna staruszka z Agaty Christie, która truła posiłki
          > dzieciom , z obawy, że jak umrze pierwsza to potomstwo będzie się dobrze bawić.

          Czekaj, czekaj, a gdzie to było? Bo nie mogę skojarzyć...?
          • edytka991 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 08.10.08, 21:58
            Ja jeszcze studiuję mam 22lata niedługo zostanę matką, mój przyszły
            mąż mnie utrzymuje bo studiuję dziennie (niestety moich stódiów nie
            da się studiować zaocznie) ale moi rodzice powiedzieli mi jedno
            studia oni będą mi opłacać, abym tylko ich nie rzuciła bo muszę iść
            do pracy aby wychować własne dziecko.
            A przecież Twoim zdaniem jestem już dorosła więc chciałam mieć
            rodzinę to będę ją miała i muszę sama się utrzymywać.
            Tylko moi rodzice chcą żebym miała jakieś wykształcenie, znalazła
            dobrą pracę, te pieniądze które pójdą na moje studia abym odłożyła
            dla maluszka (na jego puźniejsze krztałcenie)
            Bo to jest obowiązek rodziców.
            • dobrakobieta3 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 21.10.08, 22:33
              Większość z was to jakaś subkultura chyba...

              Co wy z tymi obowiązkami rodziców??? Zadbać o wykształcenie dzieci
              to muszą bodajże do poziomu gimnazjum - no, ja uważam, że po prostu
              do poziomu szkoły średniej. Od tego momentu, jeżeli dzieciak pracuje
              i mieszka z rodziną ZAWSZE ma święty obowiązek dokładać się do
              rachunków. Jeśli sobie nie życzy - do widzenia, proszę sobie wynająć
              kąt i się utrzymywać.

              A jaką łaskę córka robi, że płaci za swoją naukę i bilet, skoro ma z
              czego a rodzice średnio? Głupia byłaby matka pozwalając jej
              wyłącznie hulać i podrzucać do pralki gacie do uprania czy wyjadać z
              lodówki rzeczy zakupione za własną pracę.

              Poczytajcie sobie uważnie powyższe wypociny w całym wątku i
              przyznajcie sami przed sobą, co wyrośnie z waszych dzieci.

              A do edytki991 - chciałaś mieć rodzinę, Twój problem. Rodzice mogą
              pomóc - ok, ale NIE MAJĄ TAKIEGO OBOWIĄZKU!!! Czy wy nauczycie się
              odróżniać miłość i wychowanie od blichtru i obłudy...? Brrr.
              • chalsia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 21.10.08, 23:12
                > Co wy z tymi obowiązkami rodziców??? Zadbać o wykształcenie
                dzieci
                > to muszą bodajże do poziomu gimnazjum - no, ja uważam, że po
                prostu
                > do poziomu szkoły średniej. Od tego momentu, jeżeli dzieciak
                pracuje
                > i mieszka z rodziną ZAWSZE ma święty obowiązek dokładać się do
                > rachunków. Jeśli sobie nie życzy - do widzenia, proszę sobie
                wynająć
                > kąt i się utrzymywać.


                he he he he, nieznajomośc prawa nie zwalnia ze stosowania się do
                niego.
                Owszem, rodzice mają obowiązek kształcić dzieci do poziomu szkoły
                średniej, Potem już nie muszą. ALE MUSZĄ utrzymywać swoje dzieci,
                jesli te dalej kontynuują naukę. Jakby dziewczyna poszła na dzienne
                studia np. medyczne (przy których naprawde nie bardzo jest jak
                dorobić więcej niż na kawę i ciacho), to matka do ich końca (a
                trwają 5 lat) musiałaby utrzymywać córke w całości. A jakby nie
                chciała, to córka poszłaby do sądu i dostała od rodziców alimenty
                na pokrycie 100% kosztów jej utrzymania.
                Myślę więc, że aktualna sytuacja autorki wątku jest zdecydowanie
                lepsza niz wyżej opisana.
                • babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 09:45
                  A jakby nie
                  > chciała, to córka poszłaby do sądu i dostała od rodziców alimenty
                  > na pokrycie 100% kosztów jej utrzymania.
                  hmm..zauważ, ze sąd nie zabrałby matce całego dochodu, bo tego
                  zrobic nie moze i musiałby zostawić jej srodki na własne
                  utrzymanie..z kwoty, która by zasądził na rzecz córki raczej nie
                  stac by jej było na studiowanie i samodzielne utrzymanie..wiekszośc
                  wpisów na tym wątku ustawia potomstwo w roli parozyta żerujacego na
                  swoich rodzicach! Dorosła córka ma prawo zniszczyć swojego
                  rodziciela kosztem własnej wygody..a nawet przyjemnosci, które
                  sądząc po postach należą jej sie jak psu miska, nawet jeżeli reszta
                  rodziny (matka) bedzie życ na skraju nędzy..dla mnie 1200,- na
                  utrzymanie dwóch dorosłych osób to pokrycie tylko bierzących
                  wydatków i to na b. niskim poziomie. Owszem rodzic jest zobowiązany
                  utrymać uczace się, dorosłe dziecko..ale w ramach swoich mozliwości
                  a nie swoim kosztem, szczególnie jeżeli córka jest w stanie sama sie
                  utrzymać czyli otrzymała juz od matki wykształcenie niezbedne do
                  samodzielnego utrzymania. W zasadzie w tej sytuacji sąd wogóle nie
                  zasądziłby alimentów na rzecz córki, chyba, ze przeniosła by sie na
                  studia dzienne..ale i w tej sytuacji tylko w takiej wysokości jaka
                  jest mozliwa do zapłacenia przez matkę. My utrzymywalismy synów na
                  studiach..ale na swoje przyjemnosci i zachcianki musieli zarobić
                  sami! PS. podręczniki pozyczali z bibliotek lub kserowali potrzebne
                  strony na własnej drukarko-kopiarce..za grosze..kopiarka to był
                  jednorazowy, niezbyt duzy koszt (ok 300,-), sporo materiałów
                  sciągali z netu..jego koszt jest niewielki (ja płacę ok 30,-) w
                  porównaniu z osiąganymi oszczędnosciami i bawi mnie argument, ze
                  ktoś ma mało kasy ale korzysta z netu bo bez niego musiałby na wiele
                  rzeczy, w tym zdobycie informacji, bieganie po urzedach, kupowanie
                  prasy, poradników, rozmowy telefoniczne itp. wydac znacznie wiecej
                  • chalsia Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 10:13
                    > samodzielnego utrzymania. W zasadzie w tej sytuacji sąd wogóle
                    nie
                    > zasądziłby alimentów na rzecz córki, chyba, ze przeniosła by sie
                    na
                    > studia dzienne..ale i w tej sytuacji tylko w takiej wysokości
                    jaka
                    > jest mozliwa do zapłacenia przez matkę.

                    no przeciez taką tylko sytuację opisuję - studia dzienne i to
                    takie, które de facto uniemożliwiają zarobienie więcej niż na kino,
                    kawę i ciacho.

                    Ponadto wykształcenie dziecka w liceum ogólokształcącym nie jest
                    poziomem wykształcenia umożliwiającym samodzielne utrzymanie - w
                    ocenie sądu. Wykształcenie zawodowe - owszem - tak.
                    • babcia47 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 22.10.08, 12:15
                      > Ponadto wykształcenie dziecka w liceum ogólokształcącym nie jest
                      > poziomem wykształcenia umożliwiającym samodzielne utrzymanie - w
                      > ocenie sądu. Wykształcenie zawodowe - owszem - tak.
                      znam przypadek z zycia mojego znajomego gdzie sąd w podobnej
                      sytuacji nie zasądził od ojca alimentów (odrzucił wniosek), na córke
                      która znalazła zatrudnienie po ogólniaku, niźle płatne i podjęła
                      nauke na studiach zaocznych..dopiero gdy córka zrezygnowała z pracy
                      i przeniosła się na studia dzienne uzyskała alimenty, lecz w takiej
                      wysokosci jaką ojciec mógł zapłacic po uwzglednieniu środków
                      niezbednych na utrzymanie siebie, nowej rodziny i alimenty na brata
                      tej dziewczyny, syna z poprzedniego małżeństwa..w rezultacie nie
                      była w stanie utrzymac się na studiach dziennych (poza miejscem
                      zamieszkania) a na porzucony etat juz wrócić nie mogła..sytuacja o
                      tyle paskudna, ze córkę "podpusciła" matka cięta na exa..a za to
                      zapłaciła córka..bo ojciec mimo najlepszych chęci wiecej dac jej nie
                      mógł, matka sama utrzymywała się z niskiej renty i alimentów
                      płaconych na młodsze dziecko, córka też była regularnie "zasilana"
                      przez ojca w ramach studiów zaocznych tyle, że nie w formie
                      uregulowanej prawnie
                    • babcia47 Re: Uczące się dziecko może wnieść o alimenty 23.10.08, 10:04
                      > A dla mnie z lekka chore jest utrudnianie dziecku życia na samym
                      starcie dla
                      > własnego kaprysu .
                      w czym utrudnia?..tym, ze pokrywa wszystkie potrzeby życiowe córki
                      ale równiez spodziewa sie jej wkładu finansowego w rodzinne
                      zycie? ..od córki, która jest w stanie zarobić wiecej niż
                      matka? ..jak widać matka zadbała o dotychczasowe wykształcenie i nie
                      wyrzuca jej z domu, nie każe samej sobie radzić..a teoretycznie
                      mogłaby to zrobić, bo dziecko dorosłe i samodzielne finansowo.
                      Jeszcze dwa pokolenia temu naturalnym było, ze dzieci "odchodziły" z
                      domu po podstawówce, jadąc do oddalonych szkół srednich (moi rodzice
                      i ich rodzeństwo w wieku 14 lat!!), rodziców nie było stac na to by
                      utrzymywac i kształcic piecioro czy siedmioro dzieci..i jakos im to
                      nie przeszkodziło w zdobyciu wykształcenia (w tym wyższego) przy
                      pomocy stypendiów i własnej pracy. Ja również w wieku 21 lat stałam
                      sie samodzielna finansowo (pracowałam i uczyłam się), owszem rodzice
                      pokrywali moje potrzeby codzienne, ale w zyciu nie przyszło mi do
                      głowy by rządać od nich kasy, która pozwoliła mi na balowanie i
                      inne "przyjemnosci" jak ciuchy, kosmetyki czy kawki na mieście..mało
                      tego, sama uznawałam za naturalne, ze ze swoich dochodów robiłam
                      kilka razy w tygodniu podstawowe zakupy do domu..jeżeli rodzice
                      chcieli mi sfinasować jakis wiekszy zakup (korzuch, maszynę do
                      szycia) czy dać kasę na inne wydatki to była to tylko ich dobra wola
                      i prezent..w ramach tego na co ich było stać, a nie "psi" obowiazek
                      • babcia47 Re: Uczące się dziecko może wnieść o alimenty 23.10.08, 10:12
                        ps."20 laka do profesury ma naprawdę daleko, Babciu." zgodnie z
                        obecnym prawem dopóki dziecko sie uczy, nie ma z tym problemów
                        (dziekanki)a wykształcenie moze podnieść jego poziom wiedzy i zycia
                        rodzic ma obowiazek go utrzymywać niezależnie od wieku..to jak się
                        dobrze dziecko postara rodzic może finansować jego naukę do
                        emerytury..ciekawe tylko kto bedzie utrzymywać jego dzieci i wnuki?
                        chyba też ten rodzic..w tym przypadku matka z swojej pensji w
                        wysokości 1200,-. Rozumiem, ze rodzic ma obowiązek pomóc swojemu
                        dziecku, w ramach własnych mozliwości..ale chyba własne plany i
                        marzenia finansować powinien przede wszystkim zainteresowany..jeżeli
                        córka bedzie sie starać i dobrze uczyc ma np. mozliwośc uzyskania
                        stypendium naukowego (od jakiegoś czasu na zaocznuch też przysługuje)
                        • sir.vimes no to jasne 23.10.08, 12:14
                          Rozumiem, że według ciebie zarabiające na multum wydatków dziecko na 1 czy 2
                          roku to dokładnie taka sama sytuacja jak pasożyt na pięćdziesiątych z kolei
                          studiach nie zarabiający złamanego grosza.



                          > ps."20 laka do profesury ma naprawdę daleko, Babciu." zgodnie z
                          > obecnym prawem dopóki dziecko sie uczy, nie ma z tym problemów
                          > (dziekanki)a wykształcenie moze podnieść jego poziom wiedzy i zycia
                          > rodzic ma obowiazek go utrzymywać niezależnie od wieku..to jak się
                          > dobrze dziecko postara rodzic może finansować jego naukę do
                          > emerytury..ciekawe tylko kto bedzie utrzymywać jego dzieci i wnuki?
                          > chyba też ten rodzic..w tym przypadku matka z swojej pensji w
                      • chalsia Re: Uczące się dziecko może wnieść o alimenty 23.10.08, 10:27
                        > w czym utrudnia?..tym, ze pokrywa wszystkie potrzeby życiowe
                        córki
                        > ale równiez spodziewa sie jej wkładu finansowego w rodzinne
                        > zycie? ..

                        się zagalopowałaś - autorka watku pokrywa jedynie jedzenie, pranie
                        i opłaty stałe (czynsz, media) a to nie są wszystkie potrzeby
                        życiowe
                      • sir.vimes Nie wiem czego się spodziewa - bo wkład w wydatki 23.10.08, 12:10
                        córka ma i to ogromny. Samo zdjęcie z matki głowy ciężaru wydatków na dentystę i
                        lekarza (nie wiem jak jej się to udaje, szczerze mówiąc) to jest ogromny wkład w
                        budżet domowy.

                        > w czym utrudnia?..tym, ze pokrywa wszystkie potrzeby życiowe córki
                        > ale równiez spodziewa sie jej wkładu finansowego w rodzinne
                        > zycie?

                        jak widać matka zadbała o dotychczasowe wykształcenie i nie
                        > wyrzuca jej z domu

                        Nie wyrzuca z domu? Babciu, ja na miejscu tej dziewczyny wolałabym mieszkać w
                        wynajętym pokoju z koleżanką. Dobra koleżanka się makaronem z apetytem podzieli,
                        spódnicę pożyczy i nie będzie wilkiem patrzeć na kupioną na zajęciach kawęwink

                        I zapewne dziewczyna tak właśnie zrobi - wyprowadzi się i już.
          • sir.vimes Panna Marple opowiadała 09.10.08, 00:18
            o tym, a w której książce to już nie pamiętam...

            >
            > przypomina mi się pewna staruszka z Agaty Christie, która truła posiłki
            > > dzieciom , z obawy, że jak umrze pierwsza to potomstwo będzie się dobrze
            > bawić.
            >
            > Czekaj, czekaj, a gdzie to było? Bo nie mogę skojarzyć...?
            • kawka74 Re: Smutne ale i nieco straszne, Kawko 09.10.08, 10:22
              Ano.
              Ja rozumiem - nie przelewa mi się, ledwo wiążę koniec z końcem, chciałabym pomóc
              córce, ale nie bardzo mam jak; kurna, cieszyłabym się, gdyby zarabiała na
              siebie, a mnie zostałyby stosunkowo niewielkie koszta. Gdybym jednak i tak nie
              była w stanie ich ponieść, porozmawiałabym z córką jak z człowiekiem, zamiast
              szukać na forach internetowych argumentów, jak wymusić na niej te 400 złotych.
    • burza4 Re: Córka powinna dopłacać do domu? 09.10.08, 13:45
      chyba was ludzie lekko pogięło z tą nagonką. Owszem - obowiązkiem
      rodziców jest wykształcić dziecko - ale NA MIARĘ MOŻLIWOŚCI
      finansowych, jakimi dysponują. Trudno oczekiwać, że dozorca wyśle
      dziecko na Oksofrd, choćby bardzo zdolne było.

      przesadzacie z tymi potrzebami, jadanie na mieście, książki,
      leczenie. Kto przy tak niskich zarobkach funduje sobie prywatnego
      dentystę? studia skończyłam nie kupując żadnego podręcznika,
      pożyczało się po znajomych w razie potrzeby i tyle. Zresztą w
      większości przedmiotów wystarczyły solidnie prowadzone notatki z
      zajęć. A tu? matko boska, lista, drogie książki, dodatkowa
      literetura ściągana z zagranicy - gdzie, po co? na studiach
      zaocznych na których nic nie wymagają? śmiech na sali.

      smutne jest jedynie to, że 20-latka sama nie uważa że matkę
      należałoby odciązyć, skoro tyle lat matka od ust sobie odejmowała.
      Nie zna sytuacji domowej? nie widzi, że matkę na nic nie stać?
      sama powinna zaproponować pokrywanie części kosztów.
      • kawka74 Burza w szklance wody 09.10.08, 14:12
        Owszem - obowiązkiem
        > rodziców jest wykształcić dziecko - ale NA MIARĘ MOŻLIWOŚCI
        > finansowych, jakimi dysponują. Trudno oczekiwać, że dozorca wyśle
        > dziecko na Oksofrd, choćby bardzo zdolne było.

        Toteż bystra dziewczyna sama sobie zapewnia fundusze i, o ile dobrze widzę, nie
        oczekuje niczego od matki poza dachem nad głową i jedzeniem. I to matka jest w
        stanie jej zapewnić.
        Natomiast matce nie podoba się, że córka ma więcej pieniędzy na przyjemności,
        niż ona. Na PRZYJEMNOŚCI, nie na prąd, gaz, wodę. Kumasz?

        studia skończyłam nie kupując żadnego podręcznika,
        > pożyczało się po znajomych w razie potrzeby i tyle.

        Kiedyś ludzie prali na tarze i tyle. I dobrze było, jak jedna tara obskakiwała
        całą wieś. A teraz się, cholera, panie, rozbestwili i każden jeden chce mieć
        pralkę automatyczną w domu.
        Głupoty piszesz, Burzo, i tyle. Twoje metody studiowania nie są, o ile wiem,
        obowiązujące.

        > Nie zna sytuacji domowej? nie widzi, że matkę na nic nie stać?

        Na jakie 'nic'?
        • paszczakowna1 Re: Burza w szklance wody 09.10.08, 15:10
          A to wyjaśnijcie mi proszę jedną rzecz.

          Jak dorosła córka mieszka wspólnie z rodzicami, i pracuje i zarabia, powinna
          finansowac swoje utrzymanie, tak?

          Teraz jak ta sama córka raz na tydzień w sobotę pójdzie na 3h do Europejskiej
          Głównej Szkoły Wyższej Tego i Owego, o dokładaniu się do utrzymania nie ma mowy,
          a rodzice mają być szczęśliwi, że czesnego i podręczników nie muszą płacić, tak?

          Czy ja może czegoś nie zrozumiałam...