czy wy też macie dość?

09.10.08, 22:21
mam dwie córki jedna ma 5 lat druga 1,5 roku chciałam zapytać czy wy
dziewczyny macie ochotę uciec gdzieś gdzie miałybyście spokój. ja codziennie
jak wstaje mam ochotę żeby był wieczór aby dziewczynki spały, ja je naprawdę
kocham ,ale jestem zmęczona moim życiem moja codziennością mój mąż pracuje od
rana do wieczora a dziewczyny są naprawdę żywe, może jestem złą matką? co wy o
tym sądzicie?
    • mama_kotula Re: czy wy też macie dość? 09.10.08, 22:30
      Starsza do przedszkola w trybie natychmiastowym tongue_out
      A potem już sama będziesz wiedziała, co robić wink
    • molla7 Re: czy wy też macie dość? 09.10.08, 22:31
      ja to nazywam syndromem osaczenia, nie ma dokąd uciec przed własnymi dziecmi.
      np. popołudniowa drzemka mojego dziecka to byl upragniony czas, kiedy choc godzine mogłam miec wszystko gdzies,...
      oddac dzieci kto się nawinie i iśc na zakupy... bezcennnesmile
    • lolinka2 Re: czy wy też macie dość? 09.10.08, 22:59
      dziewczyno, złaź z tego pręgierza na który sama wlazłaś smile
      jesteś po prostu człowiekiem, a nie maszyną - i możesz spokojnie, jak
      każdy inny śmiertelnik, mieć dość.

      Dzieci wypuścić należy z domu, zaznają rozrywki, edukacji i takich
      tam... sama wypuścić się gdzieś również, w zależności od możliwości/
      chęci/ potrzeb do pracy, na zakupy, do fryzjera, do wolontariatu....
      whatever... w ramach odpoczynku smile
    • srebrnarybka Re: czy wy też macie dość? 10.10.08, 08:59
      jestem zmęczona moim życiem moja codziennością mój mąż pracuje od
      > rana do wieczora a dziewczyny są naprawdę żywe, może jestem złą
      matką?

      - jeżeli robisz dla swoich dzieci coś, co Ciebie męczy i nie masz na
      to ochoty, to jesteś dobrą matką, bo robis coś dobrego dla swoich
      dzieci nie wahając się poświęcić swojego dobra. Jeżeli zajmowanie
      się dzeickiem sprawia matce wyłącznie przyjemność, to nie jest to
      dowód, że jest dobrą matką, bo robi to przede wszystkim dla własnej
      przyjemności, a nie dla dziecka. I przestań sie zadręczać poczuciem
      winy.
      • iza-263 Re: czy wy też macie dość? 10.10.08, 10:07
        Oczywiście że jesteś dobrą matką, to że jesteś zmęczona i masz dość
        to normalne przy dwójce małych dzieci. Ja miałam dość przy jednym
        dwulatku, oddałam do żłobka i posżłam do pracy. Odrazy było lepiej i
        dla niego i dla mnie. Pamiętaj że mama szczęśliwa to mama trochę
        leniwa. Dzieci nie mogą nam przesłonic całego świata i zastąpic
        wszytskiego. Pięciolatkę oddaj do przedszkola to też dla niej bardzo
        dobre rowiązanie, a z tą mniejsza dasz sobie juz radę. Na żłobek
        jeszcze za wcześnie chociaz mój synek miła dwa lata i trzy miesiące
        jak poszedł i naprawdę było ok. Ale to oczywiście zalezy od dziecka.
        • todeskult Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 16:53
          Phi, to mój złobkowym weteranem jest: od 3 mies. do 2,5 roku wink)
          Teraz zalicza przedszkole :0

      • aurita Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 16:24
        > - jeżeli robisz dla swoich dzieci coś, co Ciebie męczy i nie masz na
        > to ochoty, to jesteś dobrą matką, bo robis coś dobrego dla swoich
        > dzieci nie wahając się poświęcić swojego dobra.

        Absolutnie sie z tym nie zgadzam!!!!
        nie rob dla dzieci tego na co nie masz ochote, to najlepszy sposob aby zostac
        zfrustrowana matka ktora wszystko dzieciom wypomni i bedzie sie naprzykrzac
        mowiac "a ja sie dla ciebie poswiecalam".
        NIE NIE NIE

        Masz prawo czuc sie zmeczona, male wypady bez dzieci mile widziane
    • esi1 Re: czy wy też macie dość? 10.10.08, 10:16
      Mamy, mamy wink
      Ja mam syna - 6,5 lat i córka - 3,5lat. Jak się czasem razem rozkręcą, to mam
      ochotę uciec na koniec świata wink
      Za to w poniedziałek jadę na 5 dni na szkolenie, do Gdańska i jestem baardzo
      szczęsliwa smile Owszem, będę tęsknić, ale przy okazji wypocznę.
    • alizee6 Re: czy wy też macie dość? 10.10.08, 11:20
      oooo.... jasne, że czasami też mam dość. Mam dzieci w podobnym wieku, córcia
      jednak chodzi do przedszkola, poszła jak miała 3 latka, a ja zostałam z
      półrocznym brzdącem w domu i już zrobiło mi się lżej. Teraz jak się zdarzy że są
      we dwójkę w domu też marzy mi się ucieczka w kosmos. Bo żeby dobrze funkcjonować
      w domu trzeba pomyśleć o sobie, tak więc jak pisały poprzedniczki, córa do
      przedszkola, a malec za jakiś czas do żłobka
    • karo610 Re: czy wy też macie dość? 10.10.08, 12:06
      Ja mam te same odczucia przy jednym dziecku! Zwłaszcza że był chory
      i przez tydzień znowu siedzielismy razem w domu.. tak się wtedy
      zastanawiałam, jakim cudem dałam radę siedzieć na wychowawczym ponad
      2 lata?
      Ostatnio wzięłam dzień wolny z pracy, rano zawiozłam małego do
      przedszkola i dzień spędziłam sama na zakupach ciuchowych! Polecam
      taką terapię smile
    • gonzo132 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 15:22
      Jestem tatą dwóch córeczek - 4 lata i 3 miesiące. Mam tak pukładane
      życie zawodowe, że dużo czasu spędzam z dziećmi. Kocham je ogromnie,
      a i tak conajmniej raz na dwa dni bierze mnie cholera taka jasna, że
      mam ochotę uciec z domu, pójść do więzienia, polecieć na księżyc czy
      coś w tym guście. Momo to uważam, że jestem zupełnie normalny.
    • kasiagarcia Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 15:56
      Mam w domu dwa maluchy - 2 latka i 3 miesieczniaka. Kocham ich szalenie,
      uwielbiam spędzać z nimi czas, ale jeżeli zdarzą mi się dwa dni pod rząd kiedy
      nie mam jakiegoś wsparcia przy nich to zaczynam chodzić po ścianach. Cały dzień
      czekam na ich drzemkę z cichą nadzieję że uda się je z synchronizować tak abym
      miała choć chwilę wolnego. I też czasem mam poczucie winny, ale głównie myślę że
      jestem normalnym zdrowym psychicznie człowiekiem, który nie może funkcjonować w
      stanie permanentnej gotowości 24/24.
    • mili_vanili tak! 11.10.08, 16:29
      To normalne! Mam już większe dziecko, ale też mnie to dopada...
      Dlatego tak organizuje czas, że raz na dwa tygoddnie spędza dzień u
      zaprzyjaźnionej rodziny (godz. 12-21), a w następnym tygodniu ja
      przejmuje dzieci i tamta rodzinka odpoczywa jako "bezdzietna" ;P

    • duk123 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 16:40
      karolciaa23 napisała:

      > mam dwie córki jedna ma 5 lat druga 1,5 roku chciałam zapytać czy wy
      > dziewczyny macie ochotę uciec gdzieś gdzie miałybyście spokój. ja codziennie
      > jak wstaje mam ochotę żeby był wieczór aby dziewczynki spały, ja je naprawdę
      > kocham ,ale jestem zmęczona moim życiem moja codziennością mój mąż pracuje od
      > rana do wieczora a dziewczyny są naprawdę żywe, może jestem złą matką? co wy o
      > tym sądzicie?

      Moja matka tez tak miala. Teraz ma 80 lat i nawet telefonow od niej nie odbieram
      - glupia k. tak sobie doigrala
      • kruk51 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 16:51
        Twierdzę, że to Ty nie dorosłaś do wysokiej pozycji społecznej jaką jest matka !
        Nic z domu nie wyniosłaś. Niczego się nie nauczyłaś. Wycho
        wano Cię na egoistkę. Młodość, uroda i temperament, to jeszcze nie są
        kwalifikacje na żonę i matkę
        • funia81 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 17:55
          Tak jest! Potzebne jest jeszcze wrodzone (lub nabyte) zamilowanie do
          samoumartwiania sie!
          • kruk51 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 18:58
            I tym samym dałaś dowód niedojrzałości psychicznej i społecznej !
            Macierzyństwo to misja ! Do tego trzeba dorosnąć.
            • karolciaa23 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 19:06
              to czyli wszystkie te mamy które napisały że czasami mają ochotę uciec na koniec
              świata są nie dojrzałe inie powinny zostawać matkami(nie zgadzam się)
              • siodmykrasnoludek Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 09:58
                KRUK 51

                nie dorabiaj ideologii tam, gdzie jej nie ma. to kobieta rodzi,
                opiekuje sie(z reguly) , facet nie umie sie odnalezc w 1/3 swiata
                rodzicielskiego. wiec naprawde prosze - bez ideologii misyjnej, ok?

                a ja uwazam, ze autorka postu inicjalnego MA swiete prawo byc
                zmeczona. w koncu opiekuje sie dziecmi, dwojka, rozbrykana parka. i
                ma je 24/dobe. propozycja? sceduj czesc obowiazkow na meza. niech
                sie tez zajmie dziecmi po powrocie zpracy przez, powiedzmy, 2 g. w
                tym czasie ty zajmiesz sie TYLKO soba. smile
    • lubie_gazete Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 19:02
      Jak się już nad tym zastanawiasz to znaczy że jesteś.
    • mw-te Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 19:04
      karolciaa23 napisała:

      może jestem złą matką? co wy o
      > tym sądzicie?

      jestes dobra matka tylko ci asertywnosci brakuje, my nasze bachory zatluklismy i
      zostały zjedzone, a teraz stoja grzecznie w kącie pokoju,bo sa wypchane przez
      preparatora zwierzat,czasem sie je odkurzy i jest OKsmile)) big_grinDDDDDD
      • zalobanarodowa Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 23:18
        po cos sie debilu chwalil milicja jest juz na twoim tropie a fakt szykuje tytuł
        Potwory
    • a20-02 Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 22:49
      Oto i dzisiejsze matki a potem takie upchają swoje dzieci w
      przedszkolu i mają jeszcze wielkie wymagania. Moje dzieci mnie nie
      męczą, owszem jestem czasem zmęczona ale nigdy nie przyszło mi do
      głowy utyskiwać na swój los.
      • morekac Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 08:41
        Widocznie jesteś jeszcze bardziej poświętliwa niż autorka wątku.
        Tak, dawniej matki wychowywały dzieci z pomocą niani, guwernantki,
        kucharki i pokojówki. Pan mąż miał zarobić na służbę. Oraż wymierzyć
        karę cielesną. Jak matka musiała pracowac oddawała malucha na mamki -
        90% dzieci umierało...Dawne czasy były fajne.
      • mowi_sie Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 09:07
        Panie, Panowie. Oto Ideał.
    • zalobanarodowa Re: czy wy też macie dość? 11.10.08, 23:16
      to po cos robiła? masz az tak malo wyobrazni zeby przewidziec ze tak bedzie?
      mozesz oddac je innemu tak naiwnemu i bedziesz miec spokoj
    • seattle92 Ja jeszcze nie mam dzieci i już mam ich dość! 12.10.08, 06:46
      Nie mam zamiaru mieć dzieci. To jest ostatnia rzecz, o której myślę. Boje się
      porodu, a poza tym dzieci są niewdzięczne i wulgarne. Nie chcę na takie bachory
      inwestować moich ciężko zarobionych pieniędzy! Wolę inwestować w siebie.
      Przynajmniej będę miała pewność, że pieniądze nie zostaną zmarnowane.
      • the_cause cóż za nieznośna egzaltacja 12.10.08, 08:40
        Nie egzaltuj się tak, to żałosne.
      • mic44 Re: Ja jeszcze nie mam dzieci i już mam ich dość! 12.10.08, 09:09
        Słusznie to jest cos nad czym ewolucja pracowała miliony lat-Twoje geny zupełnie nieprzydatne dla ludzkości znikna z tego swiata.
      • mowi_sie Re: Ja jeszcze nie mam dzieci i już mam ich dość! 12.10.08, 09:11
        seattle92 napisała:
        dzieci są niewdzięczne i wulgarne. Nie chcę na takie bachory
        > inwestować moich ciężko zarobionych pieniędzy! Wolę inwestować w siebie.
        > Przynajmniej będę miała pewność, że pieniądze nie zostaną zmarnowane.


        Popieram w 100 %. Inwestuj w siebie bo jest to niezbędne . Zacznij od psychologa...
        • egzekutor.pl Re: Ja jeszcze nie mam dzieci i już mam ich dość! 12.10.08, 20:44
          widać też byłaś rozpieszczonym ,,bachorem,,-i wyrosłaś na
          prawdziwą egoistkę -dobrze ,że ludzie z takim rozumkiem nie
          posiadają dzieci !
      • kotek.filemon Re: Ja jeszcze nie mam dzieci i już mam ich dość! 14.10.08, 12:10
        Egzaltacja egzaltacją, ale stanowisko mi bliskie. Swoich dzieci mam dość, choć się jeszcze nawet w mglistych planach nie pojawiają. Jeśli się to zmieni, to dobrze, jeśli nie, to jeszcze lepiej...
    • imesh.pl Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 11:00
      Karolcia23, zanim odpowiem Tobie odniosę się do kilku wypowiedzi na tym forum.

      srebrnarybko - dla siebie też coś trzeba robić dobrego. Twoje życie składa się wyłącznie z poświęceń? Wątpię.

      duk123 - Twoja matka prawdopodobnie nawet nie wie, jakie ma szczęście, że nie odbierasz od niej telefonów. To dramat żyć ze świadomością, że urodziło się socjopatę...

      kruk51 - moherek na bereciku ci się lekko sfilcował. Zima idzie zajmij się lepiej szukaniem nowego (duk123 to nie przypadkiem twój sobowtór?)

      a20-02 - takie refleksje często przychodzą później, jak dzieci dorosną i zechcą żyć samodzielnie. Może warto po utyskiwać teraz, żeby potem im tego samodzielnego życia nie zatruć...

      zalobanarodowa - a skąd miała wiedzieć? Jakby człowiek wiedział, ze przewróci to by się sam położył.

      Karolcia, ja przerobiłam już wszystkie etapy macierzyństwa i teraz mogę tylko już czekać na wnuki. To co napiszę wynika z praktyki a nie domysłów, plotek i gazet i opowieści sąsiadek.
      Twoje samopoczucie to nic innego jak depresja. I to mocno uzasadniona. Wszystko ma swoją wytrzymałość, ludzka psychika też. Nie patrz na to, że inne dają radę. Jeden człowiek zniesie więcej inny mniej.
      Możesz się męczyć dalej, ale ale po co? Twój stan odbija się również na dzieciach. Ty musisz je wychowywać na nie z nimi wytrzymywać. Niestety nie pocieszę Cię. Małe dzieci to mały kłopot. Duże dzieci... To czego z nimi nie przerobisz teraz zemści się na tobie za kilka lat.
      Sama sobie nie poradzisz a wsparcie w mężu raczej masz nie wielkie. Teraz jesteś za słaba, żeby cokolwiek zmienić. A zmienić musisz sporo.Idź więc do lekarza poproś o leki antydepresyjne. I nie kombinuj, ze wstyd, ze głupio,że leki szkodzą, że kupisz takie bez recepty, że zastosujesz metody z babskiej gazetki. To jest XXI wiek, depresja to choroba i to całkiem pospolita, a chorobę trzeba leczyć. Lekami a nie wiarą w cuda. Nie katuj się dłużej.
      Efekty poczujesz za parę tygodni i będziesz nimi bardzo mocno zdziwiona. Jak się wygrzebiesz z tego doła to sama zobaczysz co Cię w niego tak na prawdę wpędziło, co jest nie tak, co trzeba zmienić. I będziesz miała siłę, żeby to zmienić. Za pół roku zauważysz, że od tygodnia nie bierzesz tabletek bo o nich zapomniałaś. A zapomniałaś bo już nie będą Ci potrzebne.
      Trzymaj się!
      • kruk51 Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 17:05
        Szanowna ! imesh ! Moherek mi się nie sfilcował, bo go nigdy nie miałem
        Natomiast potwierdzam, że małżeństwo i rodzicielstwo jest poświęceniem
        nie tylko w sensie wyznaniowym. W związku małżeńskim żyjemy z żoną 42lata.
        Po urodzeniu pierwszego syna, żona doznała szoku poporodowego. Chorowa
        ła psychicznie trzy lata. Dwa dalsze lat to stabilizacja zdrowotna. Po
        upływie dalszych dwóch lat zdecydowaliśmy się po konsultacji z lekarza
        mi na drugie dziecko. Też syn. I choć nie były to aniołki, nigdy nie
        było tak byśmy mieli ich dość. Dzieci były dla nas sentencją życia. Nic nie było
        ważniejsze od nich. Dziś starszy syn dobiega 40 -tki a
        młodszy 35 lat. Mamy czworo wnucząt po parce u każdego z nich i to
        znów wnuki są naszą treścią i radością życia. Jak się dobiega siedem
        dziesiatki, to to wszystko inaczej wygląda. Wypowiedzi Pań są prze
        rażające. Jeżeli miłość nie jest postawą małżeństwa i rodziny to po
        co wstępować w jakikolwiek związek i zakładać rodzinę ? Okres choroby
        mojej żony był najtrudniejszym w moim życiu. Ale ani na moment nie
        przyszło mi do głowy porzucić ją i naszego synka. Zwycięzcą okazała
        się być zwykła miłość, zwykłych ludzi, mężczyzny do kobiety i kobiety
        do mężczyzny. Cóż więcej ? Bądźcie bardziej ludzcy dla siebie.
        • srebrnarybka Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 18:06
          Szanowni Przedmówcy mnie nie zrozumieli. Ani moje, ani nikogo innego
          życie nie składa się wyłącznie z poświęceń i nie uważam, że tak
          powinno też wyglądać życie założycielki wątki. Odniosłam się tylko
          do jednego fragmentu jej wypowiedzi: tego mianowicie, w którym
          obwinia się i uważa za nie dość dobrą matkę dlatego, że dzieci ją
          męczą, chociaż, mimo tego zmęczenia, prawidłowo się nimi zajmuje.
          Zwróciłam uwagę na inną sprawę: otóż, zakładając hipotetycznie, że
          to w 100% możliwe, jeśli zajmowanie się dziećmi sprawia matce
          wyłącznie przyjemność, to trudno stwierdzić, czy jest ona dobrą
          matką, czy może egoistką robiącą coś dla własnej przyjemności, co
          przy okazji jest też dobre dla jej dzieci. Ale może być tak, że
          głównym motywem zajmowania się dziećmi czy wręcz ich posiadania,
          jest chęć doznania przyjemności. Jedna z dyskutantek w innym wątku
          tak właśnie stwierdziła, że dziecko miała dla przyjemności i karmiła
          je piersią tylko dlatego i tylko wtedy, kiedy jej to sprawiało
          przyjemność, a nie dlatego, że jest to ważne dla zdrowia dziecka.
          Nie jestem pewna, czy taką matkę można nazwać dobrą matką, bo ona
          jest dobra dla siebie, a dla dziecka - przy okazji. Natomiast matka,
          która jest gotowa poświęcić coś dla dziecka jest z pewnością matką
          dobrą, bo zajmuje się dzieckiem dla niego samego, a nie dla własnej
          przyjemności. I paradoksalnie - testem na to jest właśnie odczuwanie
          znużenia czy innych uciążliwości wynikających z macierzyństwa.
          Dopiero matka, która jest gotowa podjąć taki trud dla dziecka, a nie
          dla siebie, może być uznana za dobrą matką. Podobnie w przypadku
          dyskutanta, którego żona miała szok poporodowy. Przecież nie jest
          tak, że w tym czasie on nie był zmęczony tą sytuacją, bo to
          niemożliwe. Ale podjął trud, bo kochał żonę.
          Życie jest skomplikowane, więc sposobności do takich testów
          dostarcza nam w bród samo. Zatem nie ma potrzeby wymagać od siebie
          więcej, niż życie od nas wymaga. Dobra matka nie musi więc poświęcać
          się dla dziecka na okrągło, może i powinna, dla dobra swojego i
          dziecka, zajmować się też sobą i swoimi sprawami w ogóle
          niezwiązanymi z dzieckiem. Natomiast fakt, że pewne elementy opieki
          nad dzieckiem ją męczą nie jest powodem do wstydu, tylko raczej
          chwały. Co nie znaczy, że powinna wyłącznie męczyć się dla dziecka.
        • v.2 Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 22:10
          Szanowny Panie, nikt tu nie pisze o porzucaniu dzieci. Rodzimy je, wychowujemy, cieszymy sie z każdego ich sukcesu i wspieramy w potrzebie.Tylko proszę zauważyć, że my matki jesteśmy tak samo jak nasze dzieci tylko ludźmi. Mamy lepsze i gorsze dni. Ja mam 17 letnią córkę. Wychowuje ja samotnie, ojciec dziecka nie żyje. Moja dziewczyna jest wspaniałą młodziutka osóbka, chociaż nie pozbawiona wad. Ale cóż one znaczą przy jej zaletach. Bardzo Ja kocham i widzę,że ja dla Niej też jestem ważną osobą. Pamiętam jednak, że kiedy moje Szczęście miało kilka latek bywało tak, że oprócz wielu radości w ciągu dnia, dwie z nich szczególnie zasługiwały na uwagę: jedna - rano, kiedy moje dzieciątko budziło się, druga - wieczorkiem, kiedy otulone i wycałowane smacznie zasypiało. Nie widzę w tym niczego niewłaściwego.Autorce postu życzę aby nabrała trochę dystansu do życia, do sprawowania opieki nad swoimi pociechami. Jeżeli relacje emocjonalne są ok, to troszkę zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Pozdrawiam.
    • ginusia Jak to sie mowi... 12.10.08, 15:03
      male dziecko - maly problem, duze dziecko - duzy problem. Ja mam juz
      duze, jedno 21 a drugie 13 lat. Czasem tesknie do tych chwil jak
      byly jeszcze malutenkie. Zawsze mozna bylo takiego bachorka
      uspokoic, zainteresowac czyms, zabawic itp. A teraz... Koszmar,
      wieczne dyskusje, niezliczone pytania, wymagania. No mam czasem
      dosyc!!! Ale kocham, coz zrobic. Zycze Wam cierpliwosci
      dziewczyny smile)).
      • verdana Re: Jak to sie mowi... 12.10.08, 18:53
        Poprzedni post trochę potwierdza moje spostrzezenia. Są matki
        idealne dla mlodszych dzieci i takie, ktore są stworzone dla
        starszych. Mnie małe dzieci męczyly, choć one o tym nie wiedziały -
        co pewien czas mialam ochote ktoreś udusić. Ale z kazdym rokiem było
        lepiej i lepiej, a wiek nastolatkowy był najlepszy ze wszystkiiego.
        Mialam wsrod znajomych trochę idealnych, nigdy sie nie meczacych,
        zachwyconych dziećmi matek maluchów. Przez parę lat zyły tylko dla
        dzieci, nigdzie nie byly same. Rekordzistka przez trzy lata
        opuscila dziecko na 1 dzień, by urodziń następne. Wtedy je
        podziwiałam. Po czym okazalo się, ze szybko sie wypalily, ze
        starszymi dziećmi kontakt maja gorszy, jesli nie po prostu zly. Ta
        sama rekordzistaka dzieci w szkole podstawowej widziała godzine
        dziennie, bo pracowała.
        Odpoczynek i wlasne życie - to fundamentalna podstawa, jesli planuje
        się macierzyństwo nie na wiek przedszkolny, ale na co najmniej 18-19
        lat.
        • ginusia Re: Jak to sie mowi... 13.10.08, 08:32
          To nie jest tak myslisz, Verdana. Ja wcale nie wypalilam sie i
          kontakt mam dobry z moimi "starymi dziecmi" tylko problemy sa inne -
          powazniejsze np. synek oznajmiajacy, ze wyprowadza sie z domu zeby
          zamieszkac ze swoja dziewczyna, humory i chimery corki nastolatki
          itp itd. Malutkie dziecko meczy bardziej fizycznie a starsze potrafi
          wykonczyc psychicznie.
          Masz calkowita racje piszac, ze odpoczynek i wlasne zycie to
          podstawa do wykonywania dobrej roboty jako matka, zapomnialas jednak
          o czyms rownie waznym, przynajmniej dla mnie, mianowicie o pracy.
          Kobieta pracujaca i w miare zadowolona ze swojej pracy to jest to smile
          • verdana Re: Jak to sie mowi... 13.10.08, 16:03
            Bo praca u mnie sie rozumie sama przez sięsmile
            Ale ja powinnam siedziec cicho, bo chyba trafiły mi sie nietypowe
            nastolatki.
    • dakota-ty Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 19:56
      Ja mam juz dorosłe dzieci , ale kiedy dziś wspominam to kiedy były
      małe i ja siedziałam z nimi w domu to pamiętam głównie ogromne
      zmęczenie.Mąż pracował a ja cały czas z dziećmi. Kochałam i kocham
      swoje dzieci ale potrzebowałam tylko żeby ktoś mnie czasami
      odciążył.Żebym nie była prze 3 lata tak cholernie zmęczona.I jeśli
      ty masz czasami ochotę od nich uciec to ja bardzo dobrze to rozumiem.
      • anita258 Re: czy wy też macie dość? 12.10.08, 23:08
        Ja czytam wasze posty to jakbym czytał o sobie.Też sam cały dzień bo Mąż w pacy
        do wieczora,a mój 4 latek jest bardzo żywym dzieciaczkiem,dobrze ze póki drugi
        synek który ma 8 tygodni narazie jest spoko.A jeszce mnie dobiło że starszak nie
        dostał sie do przedszkola.Masakra.Też bym gdzieś się ukryłasmileNo ale cóz taka
        moja rola MATKI POLKIsmile))
    • taba Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 01:32
      Ja mam dwójkę lat 6,5 oraz lat 2,5
      Czasem mam ich po dziurki w uszach, nsjlepiej bym weszła w kąt,
      wyszła gdzieś ....obojętnie, byle dalej.
      A poza tym KOCHAM je BARDZO BARDZO i uważam że jestem dobra matką
      I to że się ma czasem dosć - samo zycie


      Pozdrawiam ciepło
    • amambilis Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 10:03
      Normalna reakcja - ja mam jedno dziecko i też często mam dość. Wiecznie
      zadowoleni i wyluzowani rodzice to chyba są tylko na reklamach pampersów. smile
      amabilis.blox.pl
    • hek_sa Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 11:16
      Każda normalna matka czasem ma ochotę udusić swoje dziecko.Nie wierzę w ideały
      które z zachwytem podchodzą do wszelkich "działań" naszych
      milusińskich.Wychowanie dzieci to ciężka praca. Poświęcanie się ,w myśl zasady
      "dla dobra dziecka", bywa wyczerpujące.Czasem trzeba odpuścić i odpocząć.Jak
      ktoś już w tym wątku pisał, dziecko i jego wychowanie to zajęcie na jakieś 18-20
      lat i nie ma zmiłuj, "walcz albo giń".A mówiąc trochę poważniej, matką jest się
      całą dobę,to ciężka praca, dlatego konieczna jest czasem jakaś odskocznia,
      chwila odpoczynku,oderwanie sie od obowiązków.
      Dzieci to wielka radość ale w codziennym "kieracie" trudno ,co chwilę, o tym
      sobie przypominać.
    • asja2 Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 15:24
      ja mam dwóch niespełna 5 letnich synków, moje dzieci to dwa wulkany,
      jeden bardzo żywy, nie wie, co to znaczy posiedzieć 2 minuty
      spokojnie, a jeśli juz się zdarzy, to musi spiewac,zadawac pytania,
      itp itd, drugi z kolei jest bardzo charakterny, chciałby nami
      rządzić, a jak się nie da to sie buntuje, w domu , poza godzinami
      snu, jest non-stop harmider, wrzask, albo kłótnie i bijatyki między
      chłopcami,albo wspólne psocenie, żeby uzyskac karność, słuchanie
      poleceń i przyzwoite zachowanie, ja musze cały czas ich "wychowywac"
      po weekendzie jestem wypompowana do granic możliwości, czasami dużo
      gorsze jest zmęczenie psychiczne niż fizyczne, myślałam, że jak
      podrosną to będzie juz super, pod pewnymi względami jest lepiej, ale
      jednak ciągle dają mi popalić
      oczywiście kocham moje dzieci ponad wszystko, ale karolcia rozumiem
      Cię doskonale, ja pracuję , więc mam odskocznię, mimo to miewam
      dość, nie wyobrażam sobie siedziec z nimi non-stop w domu, bo chyba
      bym zwariowała
      pozdr.
    • mamaigiiemilki Re: czy wy też macie dość? 13.10.08, 21:17
      idz do pracy, to zatesknisz za dziecmismileserio; jak tak mam; i jezeli moge byc w
      domu z nimi dluzej, to jestem przeszczesliwa; nie uwazam przebywania z corami za
      jakas kare dla mniesmilei ostatnio tego czasu wspolnie spedzanego jakos mi za mało...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja