Wychowywanie krzykiem

12.10.08, 00:21
Mamy synka, 3 latka, ktory wszystko chce, wszytko wymusza... Od jakiegoś czasu mąż "zaczał go wychowywać', a wychowywanie polegało na tym, że mąż zaczynał krzyczeć na dziecko, nie pozwalał mu plakać (tzn. krzyknął, mlody zaczynal plakac, tatus znow krzyknął, żeby nie plakal, dziecko "zagłuszalo" płacz). Zupelnie nie mogłam dogadać sie z meżem w tej kwestii, choć rzeczywiście mlody przy ojcu jest grzeczny, a mi "wszedl na glowę". Kiedy to dzialo się przy mnie nie pozwalałam meżowi krzyczeć, zabieralam dziecko do innego pokoju, przytulalam, itp., ale dzieckiem zajmuje się też tatuś. Mam wrażenie, że takie postępowanie wyrządzilo dziecku krzywdę. Synek boi sie krzyku, placzem reaguje na najmniejsze podniesienie glosu (typu: uważaj szafka, uderzysz się), a kiedys tak nie bylo. Jak wytlumaczyć dorosłej osobie, że w ten sposób wychowuje zalęknione dziecko?
    • trocheprawdy [...] 12.10.08, 03:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • proren Do trocheprawdy: 14.10.08, 14:07
        wyhamuj!!! nie ma bachorów tylko dzieci - mniej lub bardziej
        grzeczne, ale DZIECI. Czy na ciebie ktoś mówił: bachor??? na pewno
        było ci wtedy bardzo miło.
    • gdzie-idziesz Re: Wychowywanie krzykiem 14.10.08, 14:24
      po pierwsze - nie pochwalam metody, którą stosuje Twój mąż. Krzyk do
      niczego dobrego nie prowadzi
      ale
      zabierając małego do innego pokoju, w momencie gdy ojciec go ukarał,
      tuląc go podważasz autorytet ojca, nagradzasz synka za swoje
      zachowanie (w kocu nie bez powodu ojciec na niego krzyczał)
      Robisz sobie w domu front - mamusia i synuś przeciwko niedobremu i
      krzyczącemu ojcu
      podważasz swój autorytet - dziecko wie, że ojciec nie bez powodu na
      niego krzyczy, wie że to jest kara za jakieś zachowanie, Ty
      nagradzasz go za jego płacz, pocieszasz (a przecież synek w tym
      momencie jest WINNY bury którą otrzymał)
      synek wszystko wymusza, ponieważ Ty go tego nauczyłaś
      Uważam że powinnnaś porozmawiać z mężem i ustalić wspólny front
      wychowywania małego - żadnych wymuszeń, ale też i żadnych krzyków.
      Dogadajcie się jakie metody wychowawcze zastosujecie
      a oprócz tego NIE WOLNO CI podważać autorytetu męża przy dziecku,
      choćbyś nawet nie zgadzała się z jego metodami wychowawczymi. Jak
      dziecka nie będzie przy Was pogadajcie na zasadzie - nie podobało mi
      się Twoje postępowanie... Twój mąż pewno też zgłosi zastrzeżenia do
      Twojego postępowania
      • mamciulka-nikulka Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 11:22
        Przede wszystkim musicie się z mężem dogadać i zająć jedno
        stanowisko - dziecko nie będzie grzeczne jeśli wy we dwoje będzieci
        po dwóch stronach barykady. My z mężem też mamy inne metody
        wychowawcze, ale dogadaliśmy się, że jak jedno załatwia coś z
        dzieckiem to drugie nie wchodzi w paradę, nie podważa jego zdania.
        Jeśli coś mi albo mężowi nie pasuje omawiamy to już we dwoje,
        zastanawiamy się jak najlepiej można było postąpić i staramy się
        zastosować to przy następnej takiej sytuacji.
        Bardzo złe jest to, że mąż nie daje się wypłakać dziecku. To bardzo
        niedobre, wiem z doświadczenia, bo mój ojciec tak ze mną postępował,
        tylko on dawał mi lanie, a potem jak ja płakałam mówił "przestań
        płakać, bo znowu dostaniesz" - to największa trauma mojego
        dzieciństwa. Tłumiony gniew kiedyś musi przecież mieć ujście.
        Porozmawiajcie o tym koniecznie, bo z tego nic dobrego nie wyniknie.
        Co do krzyku to nie ten ma racje kto głośniej krzyczy, mąż musi się
        nauczyć nie krzycząc być stanowczym, ja sama się teraz tego uczę, bo
        mały ma zachowania, które doprowadzają mnie do szału, ale
        zauważyłam, że właśnie takie stanowcze krótkie zdanie najbardziej
        robi na nim wrażenie.
        • anajas Re: Wychowywanie krzykiem 17.10.08, 10:56
          mamciulka-nikulka napisała:

          > Bardzo złe jest to, że mąż nie daje się wypłakać dziecku. To bardzo niedobre,
          wiem z doświadczenia, bo mój ojciec tak ze mną postępował, tylko on dawał mi
          lanie, a potem jak ja płakałam mówił "przestań płakać, bo znowu dostaniesz" - to
          największa trauma mojego
          > dzieciństwa. Tłumiony gniew kiedyś musi przecież mieć ujście.

          Mam dokładnie takie same doświadczenia, i też uważam że dziecko musi "móc się
          wypłakać" jeśli zostanie ukarane. Mój m. też tego nie rozumie.
      • lila1974 Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 11:39
        gdzie-idziesz napisała:

        NIE WOLNO CI podważać autorytetu męża przy dziecku,
        > choćbyś nawet nie zgadzała się z jego metodami wychowawczymi. Jak
        > dziecka nie będzie przy Was pogadajcie na zasadzie - nie podobało
        mi
        > się Twoje postępowanie... Twój mąż pewno też zgłosi zastrzeżenia
        do
        > Twojego postępowania


        Nie do końca się z tym zgodzę, co napisałas.
        Oczywiście, ze najważniejszy jest wspólny front rodziców i podobne
        podejscie do wychowania, kiedy jednak rodzic wrzeszczy to drugi
        rodzic MA OBOWIAZEK dziecko chronić przed poniżeniem.

        Jesli nasza autorka zabiera i pociesza synka za każdym razem, gdy
        ojciec nawet normalnym głosem zróci mu uwagę to oczywiście nie jest
        dobrze Jesli jednak zabiera małego z lini ognia to jest to
        zachowanie ze wszech miar słuszne.

        Wrzask jest rownie wstrętną metodą wychowania jak bicie.


        Jeśli Twój mąż nie potrafi inaczej dogadać się z synkiem, to ma
        ewidentny problem. Jakieś sytuacje w jego życiu sprawiły a może
        nadal sprawiają, że nie potrafi inaczej.

        Kategorycznie zażądaj od męża powściągliwości słownej.
        Nie od czapy byłaby wizyta u psychiatry - pan ma napady zwykłej
        agresji, którą się LECZY! (Wiem, bo sama uznałąm, z eprzeginam z
        wrzaskiem i zgłosiląm się po pomoc do specjalnisty.)
        • gdzie-idziesz Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 12:21
          Lila
          ja z postu założycielki wywnioskowałam, że mąż od jakiegoś czasu zaczął stosować
          metodę krzyków. Rozumiem, że wcześniej tego nie było, ale mały przez akceptacje
          jego zachowania, zezwalanie na wymuszenia stał się rozwydrzonym i niegrzecznym
          dzieckiem. Rozumiem tez że ojciec nie tylko krzykiem zwraca się do dziecka -
          autorka napisała że przy ojcu mały jest grzeczny, jej wszedł na głowę (pewnie
          mama mu pozwala na bardzo dużo) Pewnie ojciec stawia małego do pionu w
          sytuacjach, kiedy mały jest nieznośny. Moim zdaniem rodzice nie są dla małego
          autorytetem, być może ojciec próbował innych sposobów doprowadzenia małego do
          pionu, ale maluch jest tak rozpuszczony (przez mamę i może tatę też) że nie
          uznaje innych argumentów jak te, którym towarzyszy strach. A z normalnych metod
          wychowawczych nic sobie nie robi, bo nauczył się stawiać na swoim.
          Nie pochwalam zachowania ojca, zwłaszcza nakazu uciszenia płaczu pod groźba
          kary, ale zabieranie dziecka i pocieszanie go w sytuacji gdy przewinił uważam za
          coś znacznie gorszego. Co innego wziąć małego PO całym zdarzeniu i porozmawianie
          z nim na spokojnie - oberwałeś od tatusia, dlaczego - co takiego zrobiłeś że
          tatuś się zdenerwował, uważasz że byłeś grzeczny, jak sądzisz zasłużyłeś na
          burę, musimy pomyśleć jak powinieneś był zachować się w tej sytuacji.
          A ojciec powinien wyrabiać sobie autorytet oparty na zaufaniu, nie strachu.
          Myślę że pomoc poradni rodzinnej potrzebna jest wszystkim, nie tylko ojcu. Cała
          rodzina musi wypracować sobie sposoby kontaktu z malcem, nie oparte na
          wymuszaniu (mama) czy strachu (tata)
          • lila1974 Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 12:27
            W swojej wypowiedzi tylko poniekąd odniosłam się do opisanej
            sytuacji - bardziej chodzilo mi o to Twoje podważanie autorytetu
            wogóle.

            Jakoś tak zapadło w narodzie to zdanie, że nie wolno a zapomina się,
            ze (niestety) czasami TRZEBA! Bo dziecko musi wiedzieć, ze rodzic
            robi źle i drugi rodzic mu tego robić nie pozwala. Musi się czuć
            bezpiecznie i wiedzieć, ze przed nieuzasadnionym wrzaskiem czy innym
            objawem agresji ma prawo schować się za plecy drugiego rodzica.

            Mówię tu oczywiście o sytuacjach, gdy to bezpieczeństwo psychiczne
            lub fizyczne jest realnie zagrożone, a nie tylko mamusi się wydaje,
            z ejest.
            • gdzie-idziesz Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 12:41
              Nie chodziło mi o podważanie autorytetu ogólnie.
              Uważam że rodzic ma obowiązek przyznawać się dziecku do błędów, uczy to że nikt
              nie jest nieomylny i każdy, nawet dziecko ma prawo popełnić błąd. Uważam że
              dobre jest powiedzenie po fakcie - tatuć na ciebie nakrzyczał, niedobrze jest
              krzyczeć na dzieci ale bardzo zdenerwowałeś tatusia bo byłeś niegrzeczny,
              kiedy... i spróbować umówić się z dzieckiem - obiecuję ci, że tatuś nie będzie
              na ciebie krzyczał, kiedy np rozlejesz herbatę, ale ty obiecaj że w zamian nie
              będziesz rozlewał herbaty celowo. I najlepiej gdyby taką rozmowę przeprowadził
              ojciec, przeprosił przy tym za swoje zachowanie. Wtedy malec też przeprosi, a
              przy tym zrozumie że źle się zachował i zdenerwowanie ojca było uzasadnione. Ja
              rozumiem, że te wrzaski nie są bezzasadne, tylko wynikają z zachowania chłopca.
              • lila1974 Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 13:06
                Obiecanki cacanki szczerze mówiąć - rodzic, ktory wrzeszczy, sam z
                siebie raczej tego nie zmieni. A wrzask wcale nie musi być
                konsekwencją na prawdę złego zachowania dziecka - przeważnie jest
                konsekwencją zmęczenia i rozdrażnienia rodzica.


                > Nie chodziło mi o podważanie autorytetu ogólnie.
                > Uważam że rodzic ma obowiązek przyznawać się dziecku do błędów
                (...)
                Ale czym innym jest sytuacja - JA wrzeszczę - Ja przepraszam a czym
                innym KTOŚ wrzeszczy a ja jako matka mu an to pozwalam.

                Wiesz, największy żal do mojego męża miewam o to, że NIE REAGUJE,
                gdy ja podnosze głos na dziewczynki. Po fakcie czasami mi powie, że
                to czy tamto było niepotrzebne - ale jest już po ptokach. Jako
                ojciec ma OBOWIĄZEK uciszyć mnie NATYCHMIAST - własnie wówczas, gdy
                widzą to dzieci - daje im tym znać jestem, czuwam, nie bójcie się.
                • gdzie-idziesz Re: Wychowywanie krzykiem 15.10.08, 13:55
                  Trudno jest powstrzymać się od okazania zniecierpliwienia wobec
                  dzieci, kidy jest się zmęczonym. Wiem to po sobie - wracam z pracy,
                  teściowa mi za uchem nadaje po raz setny tę samą wiadomość, dziecko
                  chce się bawić, mąż też czegoś oczekuję, a ja dostaję szału. Na
                  szczęście nie odbija się to na dziecku (nie zawsze) Mąż wie, że
                  kiedy on jest w domu a ja dopiero wracam ma odseparować mnie od
                  teściowej, dziecka i zapwnić możliwość spokojnego zjedzenia obiadu.
                  Ja poprosiłam o to męża, właściwie za każdym razem muszę go od nowa
                  prosić, próbowałaś zrobić to samo? - zanim Twój szał odbije się na
                  dzieciach poprosić go żeby zajął się małymi a Tobie pozwolił
                  odetchnąć i nabrać dystansu? Przecież ojciec gdyby przy dzieciach
                  Tobie kazał się zamknąć, albo zabrał dzieci mówiąc chodźcie, mama
                  jest zła (w momencie gdy Ty wydzierasz się na dziecko nawet z
                  błachego powodu) - wysyłałby im komunikat że jest lepszy od mamy, że
                  mama jest be. Co innego gdyby widział że chodzisz nabuzowana i
                  profilaktycznie w tym momencie zabierał Ci dzieci z widoku. Mówisz
                  że po fakcie zwraca Ci uwagę, to nie jest po ptokach jak piszesz, to
                  może być dobry wstęp do dyskusji. Pomyśl, kiedy są sytuacje że
                  wybuchasz - zmęczona po pracy? głodna? PMC? i powiedz o tym mężowi
                  żeby wiedział. Facetowi takie rzeczy trzeba do głowy łopatą ładować
                  (przynajmniej mojemusmile)
                  Ja wychowywałam się w domu, gdzie jedno z rodziców nastawiało dzieci
                  przeciwko drugiemu. Nie życzę nikomu takiej sytuacji.
                  Co do sytuacji założycielki wątku, mi się wydaje że ojciec chłopca
                  krzyczy na niego, gdy mały zasługuje sobie swoim zachowaniem
                  (świadczy o tym fakt że od niedawna ta sytuacja ma miejsce -
                  wcześniej ojciec nie bywał rozdrażniony?)
                  • lila1974 Re: Wychowywanie krzykiem 17.10.08, 09:59
                    Czy rozumiesz, ze jestem PO diagnozie lekarskiej i w moim przypadku
                    to NIE JEST WYŁĄCZNIE kwestia rozdrażnienia, przemęczenia itp.?

                    I niestety, takich przypadków jak mój jest tysiące - najgorsze
                    jednak jest to, ze są to przypadki nieuświadomione, bo cała rzesza
                    ludzi powtarza im np. "no, tak bo ty masz taką stresującą
                    pracę", "masz prawo być zła, bo twoje dzieci sa na prawde
                    żywiołowe", "idź do fryzjerki, do kosmetyczki, do biblioteki czy na
                    jogę to odpoczniesz" itd itp ... i ludzie ci nieświadomie ale robią
                    krzywdę zarówno tej znerwicowanej matce jak i jej dzieciom.

                    Nie zawsze "relaks" jest panaceum na wszystkie bolączki - dużej
                    rzeszy ludzi przydałałaby się specjalistyczna pomoc (o czym się po
                    prostu PRZEKONAŁAM na włąsnym przyklądzie jak i sporej grupie osób w
                    moim otoczeniu).


                    Nie mam większych problemów z rozmowami z mężem, ba! zaryzykowałabym
                    twierdzenie, że jesteśmy w tej dziedzinie dość mocno powyżej
                    średniej krajowej. Nie jestem typem, ktoy czeka, aż mąż się domyśli.
                    Jeśli czegoś potrzebuję, to mu o tym mówię. Co nie jest jednoznaczne
                    z tym, że on ZA KAŻDYM razem trafi w 10 moich potrzeb.

                    Poniekad mam wrażenie, ze Twoja sytuacja życiowa sprawiła, ze masz
                    nieco spaczone postrzeganie takich spraw jak AUTORYTET RODZICA.
                    Powtózę jeszcze raz - rodzic ma OBOWIĄZEK chronić dziecko przed
                    drugim rodzicem, jeśli ten ewidentnie robi mu krzywdę - a wrzask
                    jest krzywdą na psychice dziecka!

                    Oczywiście w normalnych, zdrowych domach, nei będzie to sytuacja
                    częsta, więc o szarpaniu autorytetu nie ma tu mowy - co innego
                    sytuacja, w której nic się złego nie dzieje, a mimo to jeden z
                    rodzicó strofuje drugiego i robi to nagminnie.

                    > Co do sytuacji założycielki wątku, mi się wydaje że ojciec chłopca
                    > krzyczy na niego, gdy mały zasługuje sobie swoim zachowaniem

                    > (świadczy o tym fakt że od niedawna ta sytuacja ma miejsce -
                    > wcześniej ojciec nie bywał rozdrażniony?)


                    NIE MA PRAWA wrzeszczeć na niego!!!
                    Żadne zachowanie dziecka nie jest tak karygodne, by zasługiwało na
                    dzikie ryki, szarpanie itp.
                    A śmiem twierdzić, że wrzaski tatusia nie sprawią, że jego syn się
                    zreflektuje i stanie aniołkiem - wręcz przeciwnie - dziecko uzna, że
                    jest złe, że ZASŁUGUJE na te wrzaski i będzie miało o sobie jak
                    najgorsze mniemanie, a po drugie będzie rozrabiało nadal.


                    Chlopiec jest jeszcze mały, ciekawe co zrobi tata, gdy syn będzie
                    rósł a jego pomysly będą coraz ciekawsze - poniżanie? wyzywanie?
                    bicie? dotkliwe kary? CO?
                    • gdzie-idziesz Re: Wychowywanie krzykiem 17.10.08, 13:07
                      Lila
                      W żadnym z wcześniejszych postów nie napisałaś że masz jakieś
                      medyczne wytłumaczenia swojego postępowania. Ja ogólnie nie miałam
                      ochoty, ani potrzeby prywatnych wycieczek w Twoim kierunku. Ty w
                      jednym z poprzednich postów napomknęłaś o swojej sytuacji i swoim
                      patrzeniu na sytuację opisaną w wątku, dlatego ustosunkowałam się do
                      opisanej przez Ciebie sytuacji (nie wiedząc że z jakiś powodów masz
                      problemy z opanowaniem swoich uczuć.
                      I zgodzę się z Tobą w 100% WYCHOWANIE KRZYKIEM DO NICZEGO DOBREGO
                      NIE PROWADZI. To jest taka sama przemoc jak bicie. Tylko że moim
                      zdaniem rola drugiego rodzica powinna być taka żeby nie dopuszczać
                      do sytuacji kiedy rodzic krzyczy, a nie zabierać dziecko z lini
                      frontu w momencie kiedy dziecko ZASŁUŻYŁO sobie na burę. Inna jest
                      sytuacja gdy dziecko umyślnie wylało na podłogę picie i matka czy
                      ojciec na nie krzyczą (KRZYKU NIE POCHWALAM W ŻADNYM WYPADKU! SĄ
                      INNE METODY WYCHOWAWCZE), a inna jest sytuacja, gdy dziecko znajduje
                      się wściekłej z niewiadomego powodu matce (czy ojcu) na drodze i
                      tenże rodzic bez powodu zaczyna wrzeszczeć na dziecko. W tej drugiej
                      sytuacji obowiązkiem drugiego rodzica jest ingerencja i chronienie
                      dziecka, a w pierwszej moim zdaniem nie należy wkraczać w konflikt,
                      bo podważa się autorytet tego rodzica i jedo pozycję w domu.
                      Zdaję sobie sprawę że ludzie dorośli, tak jak i dzieci są różni,
                      jednym jest łatwiej, innym trudniej powstrzymać swoje emocje.
                      Ja byłam wychowywana przez znerwicowaną matkę, w domu pełnym
                      krzyków. I jako dziecko tysiąc razy bardziej bolały mnie te chwile
                      gdy oberwałam bez powodu, nie sprawiedliwie. Obrywając w sytuacji
                      gdy coś zbroiłam (najczęściej nieświadomie lub nie chcący)
                      wiedziałam że awantura będzie, chowałam się przed matką ale jak już
                      zaczynała na mnie krzyczeć przyjmowałam to za karę na którą
                      zasłużyłam.
                      Wracając do sytuacji z wątku - Tak, ojciec nie ma prawa krzyczeć na
                      dziecko, ale musi razem z matką opracować sposób dotarcia do malucha
                      bez przemocy. Bo według mnie mały został rozpuszczony przez mamę i
                      dalej walczy o utrzymanie swojej naczelnej pozycji w rodzinie.
                      Ojciec próbuje go opanować, przykre tylko że robi to w najgorszy z
                      możliwych sposobów.
    • iwonka50 Re: Wychowywanie krzykiem 16.10.08, 14:27
      Ja tez miewam często odrębne od męża zdanie na temat postępowania
      wobec dzieci. On nieświadomie poniża je mówiąc tonem, którego nie
      umiem nazwać ale na pewno nie jest przyjemny. Częst krzywi się i
      marszczy czoło jak mówi do dzieci. Albo ja jestem przewrażliwiona
      albo mam jednak rację, ze nie kazdym tonem można się odezwać do
      dziecka. Nawet jeżeli się nie krzyczy. Na tym tle często dochodzi
      między nami do spięć. Mąż był wychowany w domu, gdzie kłótnie były
      co 5 minut, między wszystkimi. On inaczej chyba nie umie. U mnie w
      domu natomiast była dobra atmosfera. Tutaj różnimy się mocno.
      Podejście do dzieci to u nas główne pole, na którym dochodzi do
      spięć, niestety.
    • camel_3d jakos to najczesciej tak jest.. 16.10.08, 14:30
      ze tatusiom dzieci nie wchodza na glowe..maja przed nimi wiecej respektu..a
      mamusie..no coz.. ciu ciu ciu..i dziecko wie, ze moze sobie na wiecej pozwolicsmile))
      • alfa36 Odpowiadam 16.10.08, 20:56
        Wcześniej... dziecko bylo mniejsze (obecnie 3 latek), ja zajmowalam się nim do 2 roku życia ( byl bardzo stęskniony za tatą), teraz chodzę do pracy, ostatnie pół roku ojciec widowal dziecko prawie wyłacznie w weekendy ( a mnie w zwiazku z pojsciem do pracy tylko popoludniami i wieczorami), no i jeszcze jedno: mały poszedl do przedszkola i, jak już kiedys mąz powiedział, albo jest chory alby zmęczony. Ja zachowanie dziecka tlumaczę właśnie tym. Mlody w weekendy zachowuje się inaczej. A mąż... no cóż, wiecznie rozdrażniony i chyba nie probuje hamowac (co ja robię). Dzieki za rady. Spróbuję je wykorzystać.
        • anajas Re: o to to.. 17.10.08, 10:53
          Dokładnie jakbym słyszała mojego męża jeszcze rok temu: "ona jest wiecznie chora
          albo zmęczona" smile Rzeczywiście tak było i stąd przeważnie zachowanie dziecka
          było nie do zniesienia. Po upływie roku dziecko zmieniło się w prawie-aniołka
          (już nie choruje i nie jest tak zmęczona po przedszkolu) i każdy nieuzasadniony
          krzyk ze strony mojego męża jest przeze mnie bezwzględnie tępiony!! Mnie się też
          zdarza krzyczeć jak coś mnie wkurzy (niekoniecznie córa) ale staram się dziecko
          przepraszać jeśli niepotrzebnie na nie nakrzyczałam.
      • fogito Re: camel 17.10.08, 10:36
        ...a gucio prawda, bo u nas jest odwrotnie. Tata, który ma mniej
        czasu dla syna zwykle spędza go na zabawach z nim. Ja jestem od
        czarnej roboty i tzw. dyscyplinowania. Tata jest łagodny i nigdy nie
        wrzaśnie a mamusi niestety się zdarza, z czego absolutnie dumna nie
        jestem i ograniczam jak mogę.
        I jak mama jest zła - to synek ucieka do taty i ma do tego prawo smile
Pełna wersja