alfa36
12.10.08, 00:21
Mamy synka, 3 latka, ktory wszystko chce, wszytko wymusza... Od jakiegoś czasu mąż "zaczał go wychowywać', a wychowywanie polegało na tym, że mąż zaczynał krzyczeć na dziecko, nie pozwalał mu plakać (tzn. krzyknął, mlody zaczynal plakac, tatus znow krzyknął, żeby nie plakal, dziecko "zagłuszalo" płacz). Zupelnie nie mogłam dogadać sie z meżem w tej kwestii, choć rzeczywiście mlody przy ojcu jest grzeczny, a mi "wszedl na glowę". Kiedy to dzialo się przy mnie nie pozwalałam meżowi krzyczeć, zabieralam dziecko do innego pokoju, przytulalam, itp., ale dzieckiem zajmuje się też tatuś. Mam wrażenie, że takie postępowanie wyrządzilo dziecku krzywdę. Synek boi sie krzyku, placzem reaguje na najmniejsze podniesienie glosu (typu: uważaj szafka, uderzysz się), a kiedys tak nie bylo. Jak wytlumaczyć dorosłej osobie, że w ten sposób wychowuje zalęknione dziecko?