rorio2 Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy dzi... 04.02.09, 19:10 Ciekawe, że ludzie dalej wypisują takie głupoty. Jakaś religia? Akt wiary i akt rozumu, huh? A co z transseksualistami? Wpływ środowiska? Choroba? Teoria coś się sypie. Odpowiedz Link Zgłoś
the_ukrainian Męskość i kobiecość upada 04.02.09, 19:14 Zamiast mężczyzn mamy teraz wymuskanych, wypachnionych lalusiów – gogusiów którzy nigdy sobie nie skalali pracą rączek delikatnych jak płateczek róży. Lalusie i leserzy którzy zamiast iść do zawodówki albo technikum wolą się obijać w ogólniaku a potem robić magisterkę na jakiejś socjologii, naukach politycznych, ekonomii, zarządzaniu i innych papierkowych pseudospecjalizacjach. Żadnego fachu w ręku, żadnej chęci i dwie lewe ręce do roboty, wystrojone toto, wypachnione, ulizane, włoski na żelik, tu grzyweczka, tam kosmyczek i to niby ma być facet? A zamiast kobiet mamy teraz agresywne, przebojowe harpie. Zero delikatności, jakiejś wrażliwości, ciepła. Zero potrzeb rodzinnych, nic. Tylko kariera, rozwój a dom i dzieci to coś niegodnego ich – księżniczek. Wściekłe toto, niedostępne, mściwe. Jak to wygląda? Co ci ludzie z siebie zrobili? Co chcą zrobić z tymi biednymi dziećmi? Mamy dwie płcie i każda z nich jest odmienna. Tego nie da się zmienić i żadna filozofia tu nie pomoże. Dla niektórych ludzi jeszcze ma znaczenie czy oni dupcą czy sami są dupceni. Cokolwiek napiszą nawiedzeni psychologowie i feministki to i tak nie zmieni tego że ja nie chcę mieć w domu kobiety która ma twarde łapska pobrudzone smarem bo świetnie się spełnia zawodowo jako mechanik samochodowy. Niech sobie będzie nawet mistrzynią w tym fachu, nieważne. Jako kobieta jest dla mnie totalnie aseksualna. Dla mnie to nie jest kobieta tylko facet z którym mogę iść na piwo, pogadać o naprawie samochodów chociażby ale zero seksu bo nawet by mi na nią nie stanoł tak jak nie staje mi na facetów. I wcale nie jestem ja jeden jedyny taki. Kto nie widzi różnic między płciami to jego sprawa. Niech sobie będzie jaki chce tylko niech tym nie zaraża innych i nie psuje zdrowego społeczeństwa a w szczególności dzieci. Są na tym świecie społeczeństwa gdzie każdy zna swoje miejsce. Jeszcze w tym kraju minarety będą górowały nad miastami i nie będzie już Europejczyków bo sami się swoją własną głupotą i polityczną poprawnością wykończą. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga The ukrainian, to jak w końcu? 04.02.09, 19:21 dało się wychować lalusiów i harpie, czyli wychowanie decyduje, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
the_ukrainian Re: The ukrainian, to jak w końcu? 04.02.09, 19:49 No pewnie że decyduje. Dlatego trzeba wychowywać mądrze a nie tak jak piszą te oszołomy. Nie wychowywałem dzieci ale to przecież chyba widać jaki dzieciak jest i jak jest coś źle to trzeba reagować. Myślisz że ja nie widzę że jeden że moja znajoma obecie dwunastoletnia ma zadatki na harpię? Już to zajebiście widać jak zgrywa twardzielkę a łezki w oczach bo boli po upadku z konika i ledwo łazi. I żeby tylko to ale ona jeszcze jest uparta i zawzięta. Może być dobrą pracownicą korporacji albo banku ale nie dobrą kobietą. Chyba że się ją jeszcze wychowa bo jest na to czas. Odpowiedz Link Zgłoś
ewwwwa Re: Męskość i kobiecość upada? 05.02.09, 13:29 "the_ukrainian" Jaka jest rola twojej żony, dbać o dzieci, ugotować, posprzątać, poprać i zawsze ma być gotowa do seksu. Dobrze jeszcze jak przyniesie do domu kase, inaczej będzie nikim. Nie chce takiego faceta, wole równopartnerstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
the_ukrainian Re: Męskość i kobiecość upada? 05.02.09, 21:21 Po co ja mam się wypowiadać skoro sama wiesz najlepiej jaka jest rola mojej żony której nie mam jeszcze? Po co mam cokolwiek pisać skoro sama już wiesz najlepiej jakim jestem facetem i wiesz na pewno że takiego nie chcesz. Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Maminsynki i łobuziary 04.02.09, 19:15 mam córkę i syna i wiem, że chłopcy od dziewczynek się różnią upodobaniami, temperamentem i zainteresowaniami. I żadne wychowanie na to nie am wpływu. Bo są różne. Tak różnią się między sobą chłopcy i dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
bartek.rad Re: Maminsynki i łobuziary 04.02.09, 19:29 Mnie osobiście też żadne badania naukowe (nauka nie raz udowodniła że prawda jest dla niej względna w zależności od stanu wiedzy na jakiś temat i ciągle ewoluuje) nie przekonają do tego że można nas ukształtować jak się ma tylko ochotę ( w takim wypadku nie ma sensu o nic nikogo oskarżać anie nagradzać to co zrobił to tylko kwestia środowiska wygodna teoria dla złoczyńców, hehe), różnimy się wyglądem to dlaczego nie możemy się różnić cechami osobowości ? Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Re: Każde dziecko jest inne,to nie zależy od płci 09.02.09, 08:56 Jaaaasne. Jak będziesz mieć syna i córkę i się nimi zainteresujesz to nabierzesz rozumu. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Maminsynki i łobuziary 26.07.09, 02:15 Wiesz, a ja widuje wielu ludzi, ktorzy maja rodzenstwo roznej plci i oni sie roznia niezaleznie od tego, czy maja brata czy siostre. Siostry nie sa wcale identyczne, jak rozowe lale. Nie przykrawaj ludzi do swoich mitycznych wyobrazen. Odpowiedz Link Zgłoś
poszakalu Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy dzi... 04.02.09, 19:52 Polacy dojrzeją do percepcji takich artykułów za 100-200 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
fioolkaa Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy dzi... 04.02.09, 20:48 w późniejszych latach też to pokutuje- to np. chłopcy są klasowymi wesołkami rozwesalającymi towarzystwo, natomiast dziewczyny mają podziwiać swoich "rycerzy" one nie powinny sie zachowywać nazbyt niepoważnie natomiast u chłopców jest to wręcz wskazane Odpowiedz Link Zgłoś
ekiwok No, może artykuł trafi do wszystkich 04.02.09, 21:29 i następne pokolenie facetów będzie mogło chodzić w sukienkach, nie wzbudzając kontrowersji, czy kpiących spojrzeń. Żenujący artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
pamejudd Autorka artykułu jest niedouczoną kretynką... 04.02.09, 23:24 ..kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
may79 Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy dzi.. 05.02.09, 09:27 to jest jakis koszmar, czytam dopiero drugi artykuł w tym dziale i jest kolejnym który traktuje temat jednostronnie. Jakaś indoktrynajca w kierunku bezpłciowości. Geny i kultura maja wpływ na nas w różnorodnych proporcjach, np. przy inteligencji to geny odgrywaja większa role, ale przy cechach temperamentalnych juz kultura. Ale nie da sie wyłączyc każdego z tych czynników. Projekt pt. teraz dziewczynki będą sie bawić samochodzikami, a chłopcy lalkami wydaje się byc śmieszny bo to jakby nakłanianie do odwrócenia ról teraz chłopcy = lalki, dziewczynki = samochodziki. A dlaczego nie dac dziecku wyboru dac mu samochodzik i lalki, niech samo sobie wybierze czym ma się bawić. Gdzie w tym wszystkim jest psychologia ewolucyjna która mówi o ewolucyjnym niejako zdefiniowaniu ról kobiety i mężczyzny. A idąc dalej czy ktos zastanawiał się nad tym czego oczekuja od mężczyzn kobiety dzisiajsze - te wyzwolone, a jaka jest dzisiejsza rola mężczyzn. Czy aby nie sa zagubieni, bo z jedenj strony oczekuje się od nich bycia bardzo wrażliwym, ale kobiety potrzebujące wsparcia oczekują też tego żeby byli silni, a im się w głowie przewraca bo jaka jest ich definicja mężczyzny? - totalne zagmatwanie. Wycofywanie pistoletów i "czołgów" z uzasadnienie antyprzemocy ok, ale ludzie nie wariujcie... Jeśli jestem kobietą, mieszkającą z partnerem, niezależną, mającą swoje zdanie, swoje aktywności niezależne od mojego partnera, a jednocześnie dbam o sprzątanie, gotowanie, to znacyz że jestem kura domową????? Świat zwariował - ot i pointa... Odpowiedz Link Zgłoś
wewaw Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy dzi.. 05.02.09, 10:11 A mi się wydaje, że jest właściwie można mowić o spektrum osobowaści ludzkich i zachowań i w zasadzie bez znaczenia jest czy istnieje korelacja poziomu hormonów i determinacji genowej z tymi zachowaniami. Może na poziom hormonow męskich czy żeńskich można jeszcze jakoś wpłynąć ale na geny załóżmy, że nie. W związku z tym należałoby się tylko na ile wolno nam ksztaltować zachowania dziecka w sensie uczenia ról, przekazywania stereotypów związanych z płcią. Zapewne - jakichkolwiek badań by nie robić - zawsze okaże się, że najlepszy jest złoty środek. Bo co mogą pokazać badania? - dla niektórych - brak wpojonych ról i stereotypów wywola problemy z identyfikacją, dla niektórych wpojone role i stereotypy spowodują frustracje i dysonanse + wszystkie stany pośrednie. Oczywiście można wyznaczyć jakąś średnią - i na niej oprzeć programy szkolne, rady zalecenia - ale zawsze będą one działać na średniaków a jednostki znajdujące sie na końcach krzywej Gaussa zawsze będą odczuwaly dyskomfort. Teraz tylko trzeba zadać sobie pytanie, jak średniacy = większość spoleczeństwa pozwoli rozwinąć się tym nieśredniakom tzn- energicznym i bojowym kobietom zdobyc adekwatny zawód i się w nim zrealizować, a i delikatnym chłopcom też. Jak będzie ich traktować, jak będzie im pozwalać na indywidualne podejście do ról- matki praującej, ojca na urlopie wychowawczym. Myślę,że tolerancja, empatia i zloty środek są jak zwykle kluczem.. (ależ frazes.. ale czy jest jakiś lepzy pomysl?) Odpowiedz Link Zgłoś
kicislawa Maminsynki i łobuziary - przedzszkole bleeeeeeee 05.02.09, 11:48 Miałam szczęście nie chodzić do przedszkola Wychowali mnie rodzice, Babcia, Prababcia i Dziadek oraz...Pippi, Ronja i masa innych fajnych książek. Od kiedy pamiętam buntowałam się przeciwko białym rajstopom i długim włosom a nawet sikaniu na siedząco ...a nawet jak byłam w sukience to na drzewie, grzebiąc w błocie, bawiąc w księdza, księżniczkę czy w pogrzeby zabawek . Nie zakazywano mi ani siostrze żadnych zabaw, nie dzielono na zabawy dla dziewczynek czy dla chłopców, co lepsze przez płot nauczyła mnie przechodzić Babcia . Jedyna rzecz której mnie uczono....to nie krzywdzić innych, (nie walić chłopczyka łopatką po głowie ) nie narzucać siebie innym, nie żądać czegoś co sprawia komuś ból, i nie dlatego, że jestem dziewczynka więc nie wypada, a dlatego by nie krzywdzić innych. Teraz jestem silną, świadomą siebie kobietą. Chodzę w spódnicy, bo tak mi wygodniej, włosy wciąż krótkie , bez wtłaczania w role...odkryłam sama i odkrywam wciąż role do których czuję się powołana, te w których czuję się dobrze i w których się spełniam. Bez narzucania i sztucznego kreowania! Uczmy dzieci być dobrymi ludźmi. Kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelpiszczyk Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy dzi.. 05.02.09, 12:50 tysiące słów, gdy wystarczą dwa zdania: 1. mężczyźni od milionów lat konkurowali o przekazanie genów za pomocą agresji - zdominowanie/ wygranie konkurencji z innymi samcami stanowiło warunek dopuszczenia takiego samca przez samicę (tak samo jak u innych ssaków). Dlatego mężczyźni są agresywni i mają tendencję do współzawodnictwa. 2. Kobiety od milionów lat nie konkurowały o przekazanie genów za pomocą agresji. Determinowały to dobrze rozwinięte umiejętności macierzyńskie umożliwiające odchowanie potomstwa i przekazanie mu umiejętności samodzielnego przetrwania. Dlatego kobiety nie są agresywne (chyba, że wyrobi się to u nich w procesie wychowania) i mają tendencje opiekuńcze i "wychowawcze". I tyle. Co tu dużo pisać, gdy sprawa jest rozwiązana już od dawna. Bezsensowne bicie piany. Howgh Odpowiedz Link Zgłoś
nemezis99 Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 05.02.09, 14:27 hehe a u hien panie, inaczej - samice są o 30% większe i silniejsze od samców, stadem zawsze rządzi samica, która sobie wybiera samców z haremu - a samce mniejsze, cichsze i słabsze. Jak małe hieny wychowywali w niewoli (bez starszych osobników jako wzór) to i tak samice przejmowały kontrolę i władzę - czyli wrodzone. Wniosek - wrodzone się liczy, ale wrodzone nie jest raz zadekretowane i może różnie z tym być, gdyby ewolucja człowiekowatych przebiegała inaczej to kobiety byłyby większe, silniejsze, bardziej agresywne i dominujące - rodzenie dzieci nie ma tu nic do rzeczy. A w Afryce zdarzały się plemiona, gdzie tylko kobiety mogły posiadać ziemię (i cokolwiek) oraz sprawować najwyższe funkcje przywódcze. Najważniejsza jest dla ludzkości różnorodność - bez różnorodności będziemy nudni. Odpowiedz Link Zgłoś
ewwwwa Ślub zawsze zniewala jedną ze stron. 05.02.09, 13:16 Chyba przesada z tymi różnicami. Predyspozycje są różne u każdego dziecka, to nie zależy od płci. A związki powinny być partnerskie. Dużo mężczyzn chce mieć żony służące i dlatego tak różnicuje płeć. Z tego powodu mądre kobiety wybierają wolne związki, bez ślubu. Tylko nieudolni mężczyźni boją się mądrych pracownic i mądrych żon. Kobiety są dyskryminowane wszędzie, w telewizji- w serialu jak głupia to kobieta, kościół-na kazaniu i w biblii, "żona ma być podwładna mężowi" itd... Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Ślub zawsze zniewala jedną ze stron. 05.02.09, 14:02 W bibli "zona ma byc podwladna mezowi", ale "moz ma kochac zone jak Chrystus kosciol ...za ktory dal swoje wlasne zycie" i jak "swoje wlasne cialo, ktore zywi i pielagnuje". Chyba nie problem byc uleglym komus kto cie kocha? Troche nie rozumiem jak wolny zwiazek ma byc rozwiazaniem problemu egoizmu i chorego wyobrazenia o relacjach miedzyludzkich. Bez slubu beda partnerami, a po slubie juz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Ślub zawsze zniewala jedną ze stron. 05.02.09, 18:44 titta napisała: > Chyba nie problem byc uleglym komus kto cie kocha? Wielki problem. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Ślub zawsze zniewala jedną ze stron. 01.01.14, 15:49 Uwierz mi, że wielu kobiet, w tym mnie, fakt, że mężczyzna kocha nie skłoni nigdy do bycia uległą. Ja nie mam tego w swojej naturze. Jestem samodzielna, niezależna i dobrze mi z tym. Mój mąż też ceni mnie i szanuje za to, że taka jestem, poznał mnie dobrze, zanim się pobraliśmy i odpowiadają mu te cechy. Oboje potrafimy równie dobrze podejmować decyzje w imieniu swoim i rodziny - dlaczego więc mam być uległa mężowi? Kościół jest niestety 100 lat za Murzynami... Odpowiedz Link Zgłoś
pamejudd Proszę, zacznij znowu brać leki. 05.02.09, 16:16 Paranoja to naprawdę groźna choroba i nie powinnaś liczyć, że sama minie... Odpowiedz Link Zgłoś
welcometopoland Krolewny to sa moze do 13 lat... :) 05.02.09, 13:27 potem lolity, siksy, gowniary Od 16 lat bzykaja sie na lewo i prawo Od 18 lat j/w + lansuja sie Od 23 lat zmieniaja facetow Od 28-29 lat staja sie zimnymi zolzami / zonami Od 30+ staja sie j/w + rozwodkami Chlopak lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
zewszad_i_znikad Re: Krolewny to sa moze do 13 lat... :) 04.01.14, 12:55 Nie bzykam się. Nie lansuję się. Nie zmieniałam facetów (ani kobiet), bo nie wchodziłam w związki. Nie jestem zimną zołzą ani żoną. Nie jestem rozwódką. Mam 32 lata. Jestem Kobietą Niepodległą. Odpowiedz Link Zgłoś
rockclimber Widać że ten artykuł pisała BABA chłopczyca na100% 05.02.09, 13:51 Do autorki: Co ty gadasz kobieto! -facet z natury jest silniejszy a kobieta słabsza fizycznie(kobieta nigdy nie dorówna facetowi nie ważne jak długo będzie ćwiczyć, chyba że zacznie przyjmować dożylnie testosteron - ale wtedy urosną jej wielkie WĄSY!) -kobieta jest lepsza w kontaktach z ludźmi. Ja wśród facetów jestem wyjątkiem pod względem wrażliwości i emocjonalnej inteligencji. A i tak większość przeciętnych kobiet bez problemu mi dorównuje. myślisz że skąd się wzięły te stereotypy i "narzucone" role? przez tysiące lat ludzie dokładnie poznali zachowania kobiet i mężczyzn, teraz po wielu latach doświadczeń role są już uporządkowane. No cóż chcesz być facetem? Twoja sprawa, ale ludzie wierzą w to co czytają w gazecie i robisz im zamęt w głowie. TO jest tylko twoje zdanie(albo nawet nie twoje tylko jakiejś filozofii) Zauważ że maminsynek nie poradzi sobie w życiu ani żadna kobieta go nie zechce. Tak samo mężczyzna nie chce chłopczycy ale kobietę, która nie nosi ciężarów - dla czego nie nosi ciężarów? Ponieważ kobieta w pewnych momentach życia nosi w sobie dziecko. I gdyby pracowała przy noszeniu ciężarów to co dziecku by groziło w czasie takiej pracy(i tak wiem że wy feministki-chłopczyce-dziwadła zasłonicie się urlopem macierzyńskim;]) Na co dzień podrywam dziewczyny na ulicy i widzę że męskie chamstwo i "kozactwo" u dziewczyn to osoby pochodzące z patologicznych rodzin, których matki nie szanowały i nie doznały od rodziców uczuć przekształcając je w chłopczyce. Odpowiedz Link Zgłoś
langolier_maximus Re: Widać że ten artykuł pisała BABA chłopczyca n 05.02.09, 15:11 To,ze ty wolisz kobiety lagodne jak baranki, domowe itd.to twoja sprawa.Zycze ci takiej a jak juz masz to gratuluje.Ale nie generalizuj (w kazdym razie jesli masz wiecej niz 14 lat pownienes przestac ;->Ja tam sie podciagam na drazku do upadlego-od dziecka lubilam to i wspinanie po linie , bez sportu i zmeczenia nie czuje sie spelniona i jako nastolatka chcialam isc do wojska.. Wspolne zainteresowania przyczynily sie do tego ze poznalam meza.I nie wpedza go w kompleksy fakt ze sama umiem sobie dac rade z roznymi ciezkimi przedmiotami . Wiec moze nie generalizuj co kto lubi tylko sie wypowiadaj w swoim imieniu.Ja tak zawsze robie-to pomaga ) Odpowiedz Link Zgłoś
pamejudd A gdzie napisane, co kolega woli? 05.02.09, 16:22 Może zamiast ćwiczyć mięśnie powinnaś była trenować mózg? Niestety, chyba rzadko która "obrończyni uciśnionych kobiet" to robi... Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Widać że ten artykuł pisała BABA chłopczyca n 05.02.09, 18:41 rockclimber napisał: > Na co dzień podrywam dziewczyny na ulicy I żadna Cię nie chce, biedaku? Więc sobie tłumaczysz, że to ich, a nie Twoja wina. Odpowiedz Link Zgłoś
szary212 Swiat malej księzniczki !!! 05.02.09, 14:45 ..to najlepsza bajka na świecie dla chłopaków i dziewczynek. Oboje z synem(4 lata) ją uwielbiamy, a poza tym młody uwielbia tez autka - sam się dorwał, nikt mu po urodzeniu ich w ręce nie wpychał( przeciwnie - wpychaliśmy zajączki i misie). A księżniczka szczerbata RZĄDZI! Odpowiedz Link Zgłoś
farmer_mendoza Co w Irlandi mówi się o gender? 27.12.13, 11:35 Wiecie, co w Irlandii mówi się o gender? Nic. Nigdy tu o tym nie słyszałem. To tylko w Polsce mass media masują ludziom mózgi tą pseudonaukową propagandą. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Co w Irlandi mówi się o gender? 27.12.13, 16:00 Spoko, u nas zalani gender czują się głównie biskupi... (a i to okazuje się, że chyba nie wszyscy) Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Zaistniało nieporozumienie 01.01.14, 12:17 W Irlandii nic o tym nie mówią, bo są tam ludzie inteligentni i wiedzą, że gender to tylko rodzaj badań, obserwacji-gałąź nauki, jak np. socjologia-a własciwie dla mnie to jest jakaś gałązka socjologii-badająca role płci w społeczeństwie. Dawno temu tez badano teorie "tabula rasa" i inne i są po tych badaniach, obserwacjach tomy wydawnictw, wnioski itd. W ciemnogrodzie zwanym Polska ciemny lud wszystko kupi, więc niedouczeni księża straszą "genderem" tak jak na Dominikanie czy Haiti straszyli wężami i specjalnie do celów straszenia przywlekli je na wyspy ze sobą, a ludzie się bali. To przecież gender wciskał księzom dzieciaki do łóżek a biedni księża nie umieli się przed tym szatanem bronić. I dlatego ostrzegają przed szatanem-genderem ciemny lud-aby lud tez się bał nauki, socjologii, czytania itd. Kiedyś np. swiadkowie Jehowy też zabraniali dzieciom iść do szkół-polecano co najwyżej zawodówki-bo przecież ciemnym ludem łatwiej sie manipuluje, a takie dziecko jak pójdzie do liceum, a później nie daj boże na studia to jeszcze mu się horyzont myślowy poszerzy, zobaczy, że świat to nie tylko nawiedzony przewodnik duchowy i jeszcze "odejdzie do świata" zwabiony przez szatana i nie będzie działał na rzecz organizacji religijnej-obojętnie czy to swiadkowie czy katolicy. Dlatego gender, jak kazda socjologia, jak nauka języków swoich i obcych (poezja, rozwój literatury, czytanie zakazanych w danym nurcie religijnym książek), wykształcenie-jest takim szatanem, którym trzeba straszyć. Biedne ciemnotowate owieczki łatwiej można straszyć, rządzić takimi, utrwalać stereotypy i wciskać -promować homofobię, rasizm, ksenofobię, a także łatwiej w razie prób wyzwolenia się skłócić takich ludzi, podzielić na grupy i je wewnętrznie skłócać dalej. Ciemnota łatwiej się rządzi. Ciemnota nie rozliczy rządzących z niczego-wystarczy podanie ciemnocie tematu zastępczego(gaye, in vitro, związki partnerskie) i ciemnota będzie się zachowywała jak rządzący chcą-obojętnie czy to rządzi Watykan, jego agenci, czy czerwoni, czy inne pająki rządzące. Odpowiedz Link Zgłoś
marek12013 Re: Co w Irlandi mówi się o gender? 03.01.14, 14:45 W Polsce też bym o tym nic nie słyszał gdyby kościół wespół ze swoimi lizusami w kółko o tym nie nadawał. Odpowiedz Link Zgłoś
zewszad_i_znikad Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 27.12.13, 12:53 Zetknęłam się z teorią, że nawet średnio mniejsza siła fizyczna kobiet - z pozoru niepodważalnie biologiczny niepodważalny fakt - ma podłoże kulturowe, wyrasta z warunkowania we wczesnym dzieciństwie. Prowadzono kiedyś badania, w którym oczywiście nie ujawniono przed badanymi ich prawdziwego celu - z pozoru miały bodaj dotyczyć zdolności niemowląt i ich rodziców do komunikowania się ze sobą. Pośrodku pomieszczenia ułożono okrągły "wał" z poduch, w środku siedzieli rodzice, a raczkujące dzieci miały za zadanie jakoś się do nich dostać. Wielokrotnie obserwowano, że dziewczynkom rodzice zwykle pomagali się przedostać przez przeszkodę, często łapali je i przestawiali nad swoją stronę, ale od chłopców oczekiwali wysiłku, samodzielnego wspięcia się na poduchy. Maleńkie dzieci, w wieku, w którym jeszcze mało co rozumieją i z pewnością nie mają w głowie pojęć takich jak "płeć", "dziewczynka", "chłopiec", "oczekiwania", "rola społeczna" - ale już urabia się je do hiperdymorfizmu płciowego, czyli sztucznego wyolbrzymiania różnic płciowych... Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 02.01.14, 13:53 zewszad_i_znikad napisała: > Zetknęłam się z teorią, że nawet średnio mniejsza siła fizyczna kobiet - z pozo > ru niepodważalnie biologiczny niepodważalny fakt - ma podłoże kulturowe, różnice poziomu testosteronu oczywiście nie mają tu znaczenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
linulina Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 27.12.13, 13:58 Zastanawiam się czy kobiety krytykujące feminizm i genderyzm rozumieją na czym w/w polegają? Gdyby nie feminizm nie mogłybyście głosować, a wasza rola ograniczałaby się do pielęgnowania domowego ogniska. Nie mogłybyście się kształcić i pracować. Feminizm daje kobietom prawo do decydowania o sobie. Gender sugeruje, że każdy człowiek może być czymkolwiek chce i do czego jest predysponowany. Dziewczynka-pilotem,chłopiec-pielęgniarzem itp. Nie mieści mi się w glowie chęć zredukowania feminizmu czy gender do chłopców chodzących w sukienkach i kobiet z wąsami. Jeżeli chodzi o reklamy to niestety mają one duży wpływ na powstawanie i utrwalanie stereotypów związanych z płcią. W polskich reklamach kobieta jest najczęściej przedstawiana jako obiekt seksualny/matka/godpodyni domowa. Czasami jest również idiotką z otwartą buzią słuchającą wykładu eksperta w męskim wydaniu. Podoba wam się to? Mnie, nie bardzo. Ciekawe, jak wyglądałby świat gdyby sto lat temu kobiety nie walczyły ze stereotypami i twierdziły, że maja określone role społeczne i to im pasuje? Wolę nie myśleć jak wyglądałoby moje i wasze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 01.01.14, 16:08 To chyba najrozsądniejsza wypowiedź w tym wątku i zgadzam się z nią w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
lukki69 Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 27.12.13, 15:19 poprawnie wychowane dziecko w zdrowej,opartej na tolerancji i miłości parze nie ma problemów z gender,agresja,wojna czy homoseksualizmem.Jest ciekawe swiata,zdrowe nerwowo,wie ze nie nalezy nikogo krzywdzic a pomagac słabszym.W duzym uproszczeniu,takim jak ten artykuł mozna powiedzieć ze kobieta chce przede wszystkim miec potomstwo i pieknie wyglądać a męzczyzna byc jak najdłuzej duzym chłopcem i bawic sie w wojne i samochody.Kobiety i meszczyzni powinni byc doceniani równo według swoich zasług a nie płci.Wszelkie skrajnosci są złe jak totalitaryzm.Wszystko ma sie opierac na szacunku-wtedy jest dialog. Odpowiedz Link Zgłoś
gagatek1988 Wokół płci dziecka: gender, uprzedzenia i stere... 31.12.13, 11:31 Ja to chyba jestem nienormalna. Uwielbiałam od dziecka sukienki i biżuterię, ale lałam się z chłopakami. Robiłam sobie makijaże jak Loren i należałam do harcerstwa. Wymagam od facetów całowania w rękę i przepuszczania przodem, ale zarabiam więcej od moich kolegów na równorzędnych stanowiskach. Moich dwoje dzieci (niewielka różnica wieku) wychowałam stosownie do ich płci, chociaż do piaskownicy chodzili w dresach, a na "wyjścia" galowo - garniturek i satynowa sukienka. Bawili się i lalkami i autkami, ale oboje woleli klocki, chociaż syn czarne i szare, a córka kolorowe. Śmieszy mnie równanie płci. Każdy hodowca wie, że samica jest cenniejsza - trzeba ją oszczędzać od zbędnych obciążeń i należ się jej specjalne względy. Ale bez dobrego samca wszystko na nic. Jeśli oczekujemy sukcesu biologicznego obie płcie zasługują na dobre traktowanie, ale każda na swój sposób - kobieto dbaj o siebie, mężczyzno wzmocnij się. Niestety nie wiem czego oczekują osoby nierozmnażalne (jeśli nie było takiego słowa właśnie je utworzyłam) - może właśnie równości płci? Ja się domagam względów specjalnych! Odpowiedz Link Zgłoś
linulina Re: Wokół płci dziecka: gender, uprzedzenia i ste 31.12.13, 14:22 Chyba nie rozumiesz czym jest gender i feminizm. Ani jedno ani drugie nie ma na celu zrównania płci pod względem biologicznym. Nie wiem skąd się takie dziwne opinie biorą. Odpowiedz Link Zgłoś
linulina Re: Wokół płci dziecka: gender, uprzedzenia i ste 31.12.13, 14:25 I co oznacza 'wychowanie stosowne do płci'? Niezbyt rozumiem. Czyli niezgodne z zainteresowaniami, ale zgodne ze stereotypami - o to chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Czego żądają osobniki nierozmnażalne-objawienie: 01.01.14, 11:49 Osobniki-jak je nazwałaś "nierozmnażalne"-pary gayów czy pojedyńczy ludzie gay/faceci i facetki-chociaż facetki gay mogą się rozmnozyć spermą od dawców-także facetów gay/ żądają normalnego traktowania i niezabierania im podstawowych praw obywatelskich i człowieka. Gayów jest tylko 3-10% populacji-średnio mówi się o 5-7%, wiec niedużo. Też mają prawo do miłosci, bycia razem. Mają prawo zawrzeć związek partnerski, małżeństwo ze sobą-jeśli oboje tego pragną- a kołtuńskie społeczeństwo-a właściwie najdurniejsi jego przedstawiciele-politycy-zabraniają im tego. W normalnym kraju nie jest dziwotą że sobie para gayów poszła do restauracji czy pubu zjeść obiad razem, na imprezę sobie poszli czy siedzą przy winie w restauracji i patrzą sobie w oczka. Mają do tego prawo. To co się w Polsce wyrabia to jest szczyt wszystkiego: promowanie ciemnoty, homofobii, ksenofobii i rasizmu! Zamiast reform ciemnota-głupielokami łatwiej się rządzi i łatwiej im wciska swoje pomysły-bo ciemny lud wszystko kupi. I taki ciemny lud będzie płacił każde podatki nałozone przez zwichrowany system państwowy. Ludzie oczywtani, wykształceni, otwarci na świat nie dają soba tak łatwo manipulować, zachodzi niebezpieczeństwo że mogą się zbuntować, protestować, a takie narodowce wygolone, homofoby-nazwane eufemistycznie "kibicami" zamiast bandytami i chuliganami nie będą protestować w kwestiach waznych, im da się da temat zastępczy: łapanie gayów i sprawdzanie kto z kim śpi. Po co robić reformy, ulepszać państwo ciężko pracując? Nałozy się obciążenia, skłóci jedne grupy z drugimi, wszystko wina gayów i obcokrajowców Odpowiedz Link Zgłoś
attka dlaczego tak jest? 31.12.13, 21:22 kolory, ubrania, akcesoria... są często wykorzystywane aby podkreślić / określić płeć małego dziecka (najczęściej takiego do roku, ale zdarza się to też przy starszych dzieciach). Dla wielu matek sytuacja w której ktoś błędnie określa płeć jej dziecka jest dość... upokarzająca. Szczególnie dotyczy to matek dziewczynek, dla których nazwanie ich córek chłopcami ("jaki duży synek", "co za fajny chłopak!") jest równoznaczne z określeniem, że ich córka nie wygląda jak dziewczynka (a co za tym idzie - nie jest zbyt ładna). W tym momencie ubranie jej na różowo / w spódniczkę / nałożenie ozdób... jest wysłaniem sygnału do otoczenia - "to dziewczynka!" Możecie sobie mówić, że to głupie, że źle świadczy o kobietach, że znacie mnóstwo kobiet, którym jest to obojętne itd., ale jak uczciwie spojrzycie na swoje otoczenie to zobaczycie, że takie sytuacje są dość częste. Im trudniej przy dziecku określić jakiej jest płci tym większe prawdopodobieństwo, że matka będzie podkreślała pewnymi symbolami (kolory, obrania, ozdoby, akcesoria...) prawdziwą płeć dziecka. Oczywiście zawsze są wyjątki, ale nie o tym dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto To potworne GENDER spowodowało, że sikający facet 01.01.14, 11:40 nie może tego robić na siedząco-a przecież tak wyugodniej, że nie ma wspólnych koedukacyjnych toalet-a co komu przeszkadza toaleta-skoro są kabiny? Gender także jest diabłem bo najpierw uczyło że dla dziewczynek jest niebieskie, dla chłopczyków różowe, a potem przy pomocy hipermarketów zmieniło to i od lat jest różowe dla dziewczynek a dla chłopców niebieskie. Gender jest odpowiedzialne za wchodzenie dzieci do łóżek księdzom i molestowanie księży przez dzieci, w szczególności ministrantów tudzież dziewczynki w pomieszczeniach parafialnych. Napadają na biednych księży, którzy nie mają się jak bronić. To gender też pokazywało że są plemiona gdzie panował matriarchat i faceci pełnili role wspomagające, na polowanie szły kobiety-zachowujące się jak lwice. Są też te Gendery tak przebiegłe, że pokazywały w toku swoich badań jak to w niektórych plemionach gaye sa cenieni tak bardzo, że jak wioska wyruszała na polowanie, to własnie gaye zajmowali się wychowaniem dzieci, gotowaniem, pracami w wiosce czy przygotowywaniem ubrań. Gender to jest coś przerażającego! Najbardziej gendera boją się księża-stąd przed nim ostrzegają ponoć w kazaniach-gazety o tym piszą i media pieją Pieją, kury pieją-nie mają koguta! Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: To potworne GENDER spowodowało, że sikający f 02.01.14, 11:24 czemublokujecie_mikonto napisała: To gender też pokazywało > że są plemiona gdzie panował matriarchat i faceci pełnili role wspomagające, na > polowanie szły kobiety-zachowujące się jak lwice. ale gdzie ???? konkretnie i współcześnie ?. Odpowiedz Link Zgłoś
krolowa.mieczy Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 01.01.14, 13:04 Wybór koloru ubranek dla dzieci jest załamujący w Polsce. Dziewczynka MUSI mieć zawsze różowy lub jakąś różową wstawkę. A przecież jest tyle innych fajnych soczystych kolorów! Dla chłopca jest dostępna cała paleta barw, a dziewczynkom zostaje różowy w każdej tonacji. Dzieci nie mam, ale moim bratanicom kupuję zawsze zagranicą ubrania, gdzie dostępne są we wszelkich kolorach i nie ma presji producentów: różowy - niebieski. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Maminsynki i łobuziary - czego (nie) uczymy d 01.01.14, 14:36 Mój syn uwielbia "truskawkowe ciastko" i reklamy barbi. Natomiast bawi się standardowo samochodami, kredkami i rysuje kredkami. Chciałam mu kupić lalkę ale on pluszaki traktuje jako poduszki albo ja mam ich używać jako pacynki i robić teatrzyk. Odpowiedz Link Zgłoś