zaczęłam bić dziecko! pomocy!

19.10.08, 22:30
witajcie! to co napisze jest straszne, ale nie wiem juz gdzie szukac
pomocy.Zaczne od poczatku. Mam 26lat, męża i prawie 4 letnią corcie,
z którą 3 lata byłam na urlopie wychowawczym.Jest naszym oczkiem w
głowie, od poczatku staralismy sie wychowywac ja bezstresowo , nie
pozwalilsmy sobie i innym na nią krzyczec, ani tym bardziej bić, a
zwłaszcza ja byłam na tym punkcie uczulona,ponieważ byłam bita w
dzieciństwie przez ojca i nie chciałam ,aby moje kochane dziecko
kidykolwiek tego zaznało. Zawsze więc staraliśmy sie, wszystko
spokojnie tłumaczyć.
Odkąd pamietam byłam osobą nerwową,łatwo sie złościłam gdy cos szło
nie po mojej mysli, ale równie łatwo i szybko mi to przechodziło, do
czsu kiedy zaczęły sie nasze problemy małżenskie,(a było to jakieś
rok temu ,jesienią) z ktorymi nie moglismy sobie poradzic efektem
czego były moje czeste napady złości,zaczęłam krzyczec na męza.
Niestety zaczęłam tez ,z byle powodu krzyczeć na swoją ukochana
coreczke.Oczywiście wygladało to tak, że najpierw na nią
nakrzyczałam, a później miałam takie wyrzuty sumienia ,że plakałam
po kątach. Zauważyłam też, że gdy sie bardzo zdenerwowałam,zaczynała
bolec mnie głowa, i miałam wrażenie że cos uciska mi żołądek.
Wiedziałam ,że musze cos z tym zrobić,najpierw wiec kupiłam sobie
jakies leki uspokajajace w aptece, po których zauważałam jakby
poprawe. W sumie to jakos przemęczyłam zime , ale wiosną znów
zczęłam byc bardziej nerwowa, doszło do tego ,że gdy ania nie
chciała sie ubierać, lub robiła coś na złość, puszczały mi tak
nerwy ,że nią potrząsałam, lub dawałam klapsa.Czułam, sie z tym
wsystkim coraz gorzej ,zaczęłam mysleć ,że jestem wyrodną matką.
Kolezanka , poradziła mi abym poszła z tym problemem do
psychologa,bądź psychiatry. Postanowiłam najpierw pujśc do lekarza
rodzinnego, aby pomógł mi zacząć ,leczenie,i w razie potrzeby dał
skierowanie do odpowiedniego specjalisty. Opowiedziałam swoją
historie pani doktor :,że jestem bardzo nerwowa, że często krzycze
wyładowując w ten sposób swoją złość na coreczce,itp. Pani doktor
stwierdziła,że powinnam sie wyciszyć, że to napewno przez to ,że
jestem cały czas z corką, że powinnam poszukac sobie pracy, i że
pomoc psychologa bądź psychiatry jest mi nie potrzebna poniewaź,
dostanę tylko leki które bedą mnie "ogłupiać". Zaczęłam więc myśleć,
(mimo tego że b. chciałam byc na wychowawczym) że to chyba
faktycznie przez to ciągłe siedzenie w domu, i rutyne. Zblizał, sie
koniec mojego urlopu, wiec postanowiłam poszukac sobie pracę a anię
zapisać do przedszkola.Udało sie ,znalazłam prace i od lipca tego
roku pracuje, najpierw ania zostawała z babcia a od września chodzi
do przedszkola. I faktycznie była poprawa, choc nadal byłam nerwowa,
coraz rzadziej krzyczałam na córcię, ale to była tylko chwilowa
poprawa, wystarczyło jedno zdarzenie które, wyprowadziło mnie z
równowagi, a cały koszmar powrócił, i to mam wrażenie że ze zdwojoną
siłą, zaczęłam bic swoje dziecko, za to że nie chce ubierać tego co
jej daję, za to ,że coś rozleje, za to że nie słucha jak o cos ja
prosze np. o posprzątanie zabawek itp. I do tego zaczęłam przeklinać,
(czego nigdy nie robiłam) staram sie nie przy ani, ale czasami sie
nie powstrzymuje. Narazie to bicie wyglada tak, że uderze ja raz na
jakiś czas mocniej w pupe, (oczywiscie towarzyszą temu wielkie
wyrzuty sumienia- przecież obiecałam sobie dawno temu ,że nigdy nie
uderze własnego dziecka) ale boje sie, że moge zacząć bic częsciej,
lub mocniej . Ciągle tłumacze sobie ,że nie moge tak robic i
czasami udaje mi sie opanować, nie reagowac złoscią, wychodze z
pokoju, lub zamykam buzie aby nie krzyknąć, ale czasami wybucham i
wtedy zamyka sie koło. tak w skrócie wygląda mój problem. Uwierzcie,
pisząc to ,dławiło mnie w gardle, ale nie wiem juz co robić nie chce
krzywdzić swojej rodziny. Boje sie ,że bedzie gorzej.
Błagam pomóżcie mi.
    • kocianna Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 19.10.08, 22:50
      A jak wyglądają Wasze sprawy małżeńskie? Nadal się kłócicie?
      Myślę, że psycholog tu nie zaszkodzi - żeby zrozumieć samą siebie, znaleźć
      przyczyny i sposoby poradzenia sobie z nimi. Może masz teraz za dużo obowiązków?
      Może pracę lepiej tylko na 1/2 etatu? Warto czasem poszukać takiej
      profesjonalnej pomocy.
    • asia.sthm Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 19.10.08, 23:02
      Endiii, zanim nie rozwiazecie problemow malzenskich, moze jednak
      wroc do lekarza i popros o cos na uspokojenie. Czasem nie ma rady,
      trzeba sie wspomoc chemia.

      > poprawa, wystarczyło jedno zdarzenie które, wyprowadziło mnie z
      > równowagi, a cały koszmar powrócił..

      Jesli jakies zdarzenie potrafilo doprowadzic cie do takiego
      roztroju, to szukaj dziewczyno pomocy.
      Najwazniejsze, ze zdajesz sobie sprawe z powagi sytuacji.
      Staraj sie nie wdawac w awantury o duperelki, unikaj sytuacji, w
      ktorych wiesz ze nerwy cie poniosa. Nie licz ze dziecko bedzie
      wspolpracowac. Im bardziej ty jestes nerwowa, tym bardziej corka
      chce sprawdzic czy nadal jestes jej kochana mama. Ze zwariowanego
      kola musisz ty wyjsc pierwsza.
    • lila1974 Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 19.10.08, 23:11
      Nie słuchaj lekarz rodzinnej tylko idź do psychiatry.
      Poszukaj komunikatywnej, rzeczowej osoby o sprawdzonej renomie.
      najprawdopodobniej nie dostaniesz leków "ogłupiających" a regulujące
      poziom serotoniny. Będziesz po nich funkcjonować normalnie, tylko
      Twoje nerwy będa pod większą kontrolą. Będziesz miała czas w
      sytuacjach nerwogennych zastanowić się nad rozwiązaniem jej.

      Wszystko może pomóc (praca zawodowa, relaks w samotności, odciążenie
      przez męża) ale pomaga na chwilę - sama nigdy nie wiesz, kiedy
      wybuchniesz a bezbronna córka jest wentylem przez który upuszczasz
      pary.

      Dobry psychiatra nie zrobi ci krzywdy a zdecydowanie pomoże - wiem
      po sobie - stany jakie opisujesz (za wyjątkiem bicia) są mi znane -
      poszłam do psychiatry i teraz wiem, że to była słuszna decyzja, choc
      diagnoza wprawiła mnie w osłupienie. Najważniejsze, że leczenie
      przynosi skutek.
    • asia_i_p Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 20.10.08, 08:10
      Popieram dziewczyny - idź do psychiatry.
      Z drugiej strony popatrz na sytuację obiektywnie - córka dostała
      kilka silnych klapsów - to źle, a nawet bardzo źle. Ale to nie
      znaczy, że już się stałaś swoim ojcem. Postaw sprawę w ten sposób -
      pracuję nad tym, żeby w naszym domu nie było kary fizycznej. Nie
      nazywaj tego koszmarem, nie gromadź wielkich słów - to jeszcze
      zwiększa twoje napięcie. Im bardziej boisz się, że wybuchniesz, im
      bardziej potęgujesz wyrzuty sumienia, tym bardziej prawdopodobny
      staje się wybuch złości. Zrób sobie listę powodów, dla których
      jesteś dobrą mamą. Mówię poważnie - nie pomożesz sobie i córce,
      przyczepiając sobie etykietkę potwora.
      Masz objawy uzależnienia od napadów złości. Musisz iść do lekarza,
      bo samo wytłumienie złości nie pomoże, skończy się to depresją.
      Możesz tam iść bezpiecznie - niezależnie jak ty widzisz tę sytuację,
      z zewnątrz ona wygląda tak "Dziecko dostaje klapsy, matka sobie nie
      radzi, trzeba pomóc matce". To jeszcze nie jest przypadek, w którym
      odbierają prawo opieki nad dzieckiem, możesz bez obaw szukać pomocy.
    • szarsz Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 20.10.08, 21:17
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25314
      to dlla dzieci alkoholików, ale każde Dorosłe Dziecko znajdzie tam
      coś dla siebie.
    • green_land Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 21.10.08, 10:12

      Dopóki sprawy między Wami, dorosłymi nie zostaną rozwiązane, nie
      ważne jak, czy to będzie powrót do miłości czy może i rozwód, dopóty
      Ty będziesz wyżywać się na małej. A to miecz obosieczny. Cierpi
      dziecko, a Ty fundujesz sobie nieciekawą przyszłość. Sama zresztą
      najlepiej wiesz, jak wygląda takie życie.

      Nie ma co sie rozczulać. Ale NIE PODNOŚ WIĘCEJ RĘKI NA DZIECKO!
      Niech Ci to w ogóle do głowy nie przychodzi. Jak
      wpadniesz na taki pomysł, wsadź głowę pod zimną wodę
      i trzymaj ją tak długo, aż ochłoniesz. Pewnie
      wystarczy pierwszy strumień wody.

      Dziecko widzi, że mamusia ma problem, a jej się dostaje. I jej
      myślenie moze być proste - to ja jestem przyczyną tego, że rodzice
      się kłócą, to przeze mnie.

      I koniecznie idź do psychologa/psychiatry. W mojej miejscowości
      działa to tak, że pierw idzie się do psychiatry, a ten decyduje, czy
      wystarczą leki, które on przepisuje, czy też potrzebna jest jeszcze
      pomoc psychologa. Mam nadzieję że dostaniesz leki, bo wydaje mi się
      że bez nich się nie obejdzie. Decyzja lekarza, jakie one będą.
      Pamiętaj, że czasami trudno dobrać odpowiedni lek do schorzenia.
      Trzymam za Ciebie kciukismile I nie zadręczaj sie zbytnio, co się
      stało, to się stało. Tego już nie zmienisz. Rozmawiaj z dzieckiem,
      tłumacz, że mamusia krzyczy, bo jest zdenerwowana, ale że nie jest
      to jej wina - i przeproś ją za swoje zachowanie. Mi też zdarza sie
      opierniczyć małą, bo np. jestem wkurzona więc jej się obrywa bo coś
      tam narozrabiała. Ale gdy niesłusznie jej się dostanie, przepraszam
      ją i tłumaczę sie że to nie jej wina ale moja, bo byłam zdenerwowana
      np. na tatę. Dziecko bezkrytycznie kocha rodziców. Przebaczy Ci
      wszystko, ale musisz jej pomóc zrozumiećsmile
      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki - uda Ci sięsmile
      • verdana Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 22.10.08, 15:26
        Radzę dwie rzeczy - psychologa albo psychiatrę - to raz.
        Dwa - przyznanie przed sama saoba, ze matka nie jest cyborgiem. Bic
        dziecka nie nalezy, ale krzyknąc, gdy jest naprawdę świadomie
        niegrzeczne - dlaczego nie? Bez przesady, nie ma nic zlego w
        sporadycznym nakrzyczeniu na dziecko albo ukaraniu go.
        Póki nie przyjmiesz do wiadomosci, ze starsze dziecko może Cię
        zdenerwować i ze nie musisz wszystkiego przyjmowac z usmiechem na
        ustach i stoickim spokojem - będzie Ci latwiej. Probujesz negowac
        fakt, ze masz uczucia, a to musi się skonczyć niekontrolowanymi
        wybuchami.
        • anika99dwa Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 25.10.08, 15:10
          Szokujące, bo czytajac Twój post mialam wrażenie, że czytam o sobie,
          z tym, że ja mam 2,5 letniego synka. Byłam u psychiatry. Przepisał
          mi leki, ale gdy przeczytałam ulotki, przeraziłam się (silnie
          uzależniające, zespół odstawienny itp) i nie wzięlam ani tabletki.
          Nadal wiec jestem w punkcie wyjścia. Czasami zdaje się mi, że jest
          lepiej, ale tak jak u Ciebie, drobna sytuacja potrafi mnie nagle
          wyprowadzić z równowagi. I nienawidzę weekendów, kiedy to cały dzień
          musze być z dzieckiem, gdyż wtedy moje nerwy nidgy nie wytrzymują.
          Pozdrawiam.
    • ala_2500 Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 25.10.08, 21:10
      a próbowałaś afirmacji? niektóre kobiety stoją kilka-kilkanaście minut przed
      lustrem mówiąc "jestem piękna i bogata" ja mówię "jestem rozsądną, pewną siebie
      kobietą, nie potrząsam dzieckiem, nie wyładowuję się na nim". stosuję również
      wizualizacje: wieczorem wyobrażam sobie jutrzejszy poranek i krzyki córeczki: tę
      bluzkę nie!! chcę tamtą (która jest brudna, nie na tę pogodę itp), i dalej: nie
      będę nosić półbutów! chcę sandały!! i wyobrażam sobie co wtedy powiem: że
      spokojnie po raz setny wytłumaczę, albo w jaki sposób odwrócę uwagę małej, z
      góry wymyślam opowiadanie o tym, że jak mała była mniejsza to bardzo chciała
      taką czapkę i ja odpowiedziałam, że dla małych dzidziusiów nie ma takich
      czapek, ale obiecuję, że jak urośniesz to taką kupię, potem co kilka dni razem
      przychodziłyśmy oglądać tę czapkę/buty/bluzkę aż mała urosła (moje dziecko
      bardzo wsłuchuje się w takie historie, które co dwa, trzy dni rozwijam), albo
      wymyślam, że jutro powiem, że jej lalkę bolą uszki od krzyków i dziś przez cały
      dzień będziemy mówić ciszej, zobacz córeczko, trochę uszka spuchły, są większe
      niż wczoraj, albo zastanawiam się co też jutro fajnego ma się wydarzyć (babcia
      przyjdzie, idziemy na plac zabaw, kupię lizaka) i wieczorem wyobrażam sobie że
      zanim się zacznie awantura ja zacznę opowiadać o tym co będzie popołudniu. i jak
      ten ranek nastanie i awantura się zacznie to przypominam sobie że wczoraj
      widziałam siebie spokojną, opanowaną i czasem mi się udaje... i łykam magnez..
      • mama303 Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 26.10.08, 07:46
        ala_2500 napisała:
        > i łykam magnez..

        koniecznie z wit.B6. Pomaga na stresy i nerwy.

    • endiii Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 29.10.08, 14:21
      witajcie! b. dziekuje za rady. Napewno skorzystam z usługi
      specjalisty tylko nie wiem czy psychologa czy psychiatry, pytałam
      juz o dobrych psychiatrów, w mojej okolicy. Czy któraś z Was wie na
      czym polega pomoc psychiatry? Boje sie , (tak jak ktoś pisał w
      jednej z odpowiedzi),że leki ,ktore przypisywane są na nerwy
      uzależniaja, czy to prawda?
      Od czasu kiedy pisałam o swoim problemie, i przeczytaniu Waszych
      odpowiedzi nie udezyłam ani razu corci,raz nią szarpnęłam ale wciąż
      krzycze i przeklinam w jej obecności. Aha i kupiłam sobie magnez z
      wit. B6.

      Dziekuje wszystkim , ciesze sie ,że jest takie forum. pozdrawiam!
      • aga1176 Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 18.11.08, 00:24
        Witaj! Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy specjalisty, to
        rzeczywiście do niego idź. Leki plus zdrowe odżywianie się pewnie
        pomogą.
        Ja miałam podobny problem. Coraz częściej krzyczałam na
        córkę. Zdarzały się klapsy. Po takim klapsie uświadamiałam sobie, że
        nie był on żadną przemyślaną przeze mnie karą, lecz był ujściem
        mojej złości.
        Po urodzeniu drugiego dziecka było lepiej. Starałam
        się córce okazywać więcej niż dotąd uwagi i cierpliwości, aby nie
        czuła się odtrącona z powodu pojawienia się braciszka.
        Po około trzech miesiącach nerwy znowu zaczęły mi puszczać. Zdarzało
        się, że nakrzyczałam na córkę lub dałam klapsa. Wieczorem, gdy
        dzieci spały, ja miałam wyrzuty sumienia, że znowu zawiodłam, że nie
        jestem dobrą mamą itd. Postanawiałam sobie poprawę, ale następnego
        dnia znowu byłam jak odbezpieczony granat.
        A teraz Ci napiszę, jak sobie z tym poradziłam.
        Po pierwsze zauważyłam, że napady złości miewam wyłącznie w domu.
        Dlaczego? To proste. W domu stale mam coś do zrobienia. To ja dbam o
        porządek, więc rozlany sok na obrusie łatwo może mnie zdenerwować.
        Zaczęłam więc więcej bywać poza domem. Młodsze dziecko zostawiałam
        pod opieką babci, a ze starszą córką jechałam do wesołego miaseczka,
        ZOO, szłyśmy do baru na frytki. Obiad poza domem - rewelacja! Nie
        musisz sama go robić, łatwiej wybaczasz dziecku spadające frytki,
        jesteś na luzie.
        W domu też nauczyłam się radzić sobie ze złością. Gdy Mała coś
        zmalowała, a ja czułam, że zaraz wybuchnę, mówiłam do niej: "Wyjdź
        do drugiego pokoju i nie przychodź aż Cię zawołam, bo jestem na
        Ciebie bardzo zła za to co zrobiłaś!" Córa widząc, że nie żartuję,
        wychodziła. A ja nabierałam głęboko powietrza i uspokajałam się. Gdy
        miałam ochotę dać klapsa, po prostu wychodziłam lub odsyłałam Małą
        do innego pomieszczenia. To pomaga. Trzeba tylko pamiętać, żeby
        odesłać dziecko w bezpieczne miejsce, a nie do kuchni, w której coś
        się akurat gotuje. Wieczorem próbowałam przypomnieć sobie, czy dałam
        dziecku klapsa lub krzyczałam na nią. Klapsy szybko się skończyły, z
        krzykami było gorzej. Postanawiałam sobie, że następnego dnia
        jeszcze bardziej się postaram. Oprócz tego wybaczałam sobie to co
        wcześniej się stało. Nie można się zadręczać. Trzeba sobie wybaczyć.
        Stumilowym krokiem okazał się mój powrót do pracy. Jestem ciągle
        zajęta i zmęczona, ale w pracy odpoczywam od dzieci. W domu mam
        wiele zaległości (pranie, sprzątanie, prasowanie), ale to nic.
        Staram się z tego żartować i wybaczam sama sobie. Jest ładna pogoda
        i mogłabym zrobić pranie lub pójść z dziećmi na długi spacer? To
        oczywiste, że pójdziemy na spacer. Pranie nie zając. Jest niedzielne
        przedpołudnie, a ja zapomniałam wyjąć mięso z zamrażarki? To nic.
        Przecież pizza to super pomysł na niedzielny obiad. Pisałaś, że masz
        kłopoty w małżeństwie. A może namówiłabyś męża, aby sam zabrał córkę
        gdzieś na cały dzień? Ty miałabyś trochę czasu tylko dla siebie, a
        dla dziecka takie chwile spędzone tylko z Tatą też są bardzo
        korzystne.
        Jak juz pisałam, ja uporałam się z moim problemem i Tobie też się
        uda. Pierwszy, ważny krok masz już za sobą - poprosiłaś o pomoc.
        Jeśli okazujemy dzieciom agresję (słowną lub fizyczną), robimy to
        najczęściej dlatego, że sami z czymś sobie nie radzimy. A jesteśmy
        tylko ludźmi. Wybaczaj sobie własne błędy i niedociągnięcia,
        sprawiaj sobie przyjemności, a łatwiej będzie Ci wybaczyć dziecku,
        że coś zbroiło. I jeszcze jedno: Tak rozmieniaj pieniądze, aby
        zawsze mieć przy sobie monety jednozłotowe. Jak przyłapiesz siebie
        na przeklinaniu (w obecności dziecka lub nie), wrzuć monetę 1zł do
        jakiejś puszki, ale nie rób tego przy dziecku. Po tygodniu kup za te
        pieniążki coś dla siebie i córki. Na początku będą to pewnie spore
        upominki, ale za jakiś czas starczy Wam z ledwością na paczkę
        paluszków. Powodzenia! I pamiętaj: Jesteś Super Mamą!!!
        • marcysia51 Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 18.11.08, 22:27
          Ja tez mam problemy małzeńskie i tez jestem bardzo nerwowa,mam nerwice i chora
          tarczyce co potęguje moje napady złosci,ale zagryzam zeby i nawet mi nie
          przyjdzie do głowy wyzywac sie na dzieciach.Od klapsa jeszcze nikt nie umarł ale
          bicie to juz przesada.
          Jak chcesz sobie ulzyc po niepowodzeniach z mężem to przywal jemu,czemu jest
          winne dziecko.
          Sorki,ze nie pogłaszczę Cie po główce i nie poradze abys sie wyciszyła i poszła
          do specjalisty.Ja napisze ci dosadnie,że to co robisz jest poprostu karygodne i
          weź dupsko w troki i nie myśl za duzo bo to nie pomaga tylko szukaj pomocy u
          specjalisty nie na forum,zanim w napadzie swojego szału nie zrobisz dziecku krzywdy.
          Pozdrawiam
    • maadzik3 Re: zaczęłam bić dziecko! pomocy! 19.11.08, 10:25
      Juz uswiadomilas sobie problem. To dobrze. Teraz w te pedy Ty do pychiatry bo
      wyglada na to ze potrzebujesz pomocy (lekarz jak kazdy, wiekszosc w ktoryms
      momencie zycia potrzebuje, skierowania nie trzeba), a na wizyte u psychologa
      wybierz sie i sama i z corcia. Wiekszosc poradni wychowawczych nieodplatnie
      pomaga w takich sytuacjach. Sa tez poradnie przy fundacjach. Szukaj pomocy bo
      sama rady sobie nie dasz a problem jest powazny. To nic zlego ze potrzebujesz
      pomocy - kazdy czasem jej potrzebuje. Zbrodnia byloby sie o nia nie starac gdy
      zagrozone jest Twoje dzieco. Prosze, pospiesz sie
Pełna wersja