5 latek wielki problem

29.10.08, 23:29

Drogie mamy mam duzy problem z moim synkiem i bardzo prosiłabym o ajkies
sugestie w mojej sprawie.
Od wrzesnia synek 5 lat poszedł do nowego przedszkola i zaczeły sie problemy i
skargi pani.Syn sie nie słucha,nie uczestniczy w zajęciach grupowych,nie chce
rysowac,uczyc sie wierszyków.w tym czasie chodzi,przeszkada (za dwa dni dzieci
nie potrafia wierszyka bo Bartek przeszkadzał,a Bartek powtórzy bezbłędnie
mimo,że wogóle nie uważał)
w domu-pieknie rysuje,maluje,bawi.Ma jakies swoje dziwne zachowania których
nie cierpię i mnie wkurzają,ale nie jest cholera jakims szatanem.
Mąż juz dwa razy zrobił aferę,bo pani krzyczała na Bartka np za to,że
przyniósł do przedszkola swojego misia aby czuc sie bezpiecznie.
Bartek zrobił sie smutny i zamkniety w sobie.
Dzis sytuacja na zajęciach karate (podglądałam) wszystkie dzieci wykonują
polecnia trenera a moje dziecko lezy i macha nogami,biega i macha
rękami,wogóle nie jest zainteresowany zajeciami.
Kurna gdzie nie pójdzie to się na niego skarżą,co sie dzieje? gdzie
popełniliśmy błąd?
Dzis noramalnie przy rozmowie z nim zryczałam się,to jeszcze dziecko ale ma
już 5 lat,mam prawo czegos od niego wymagac.
Rozważam wizytę u psychologa,bo nie wiem co dzieje sie z moim dzieckiem,jak
ktos mi mówi coś na jego temat to zastanawiam sie czy to nie pomyłka.
Pomocy!!!
--
    • asia.sthm Re: 5 latek wielki problem 29.10.08, 23:59
      Marcysiu, napij sie zimnej wody, pooddychaj przepona i przestan sie
      zamartwiac. Masz najzupelniej normalnego pieciolatka. To ze wszyscy
      skarza nie znaczy, ze jest w nim jakis powazny blad, to oznacza ze
      ci co skarza nie potrafia sobie poradzic z zywym pieciolatkiem.
      Tobie tylko sie wydaje, ze wszystkie dzieci sluchaja z wyjatkiem
      twojego. Dzieci maja gorsze i lepsze dni. Twoj synek ma
      najprawdopodobniej teraz ciezki okres. Misia mu zabraniaja, skarza,
      nie rozumieja i o zgrozo zobaczyl matke placzaca z bezsilnosci. On
      twoje lzy moze zrozumiec bardzo opatrznie. Natychmiast zalagodz te
      sprawe.
      I szczerze mowiac, to wydaje mi sie ze od pieciolatka nie mozna
      wymagac za wiele. On nie lubi pewnie tego przedszkola za grosz.
      Niektorym dzieciom naprawde ciezko wytrzymac na zajeciach, a zycie w
      atmosferze nieustajacych pretensji jest nie do wytrzymania.....nawet
      dla doroslych.

      PS Pani krzyczaca za misia powinna isc natychmiast do kąta i sie
      wstydzic.
      • monkastonka Re: 5 latek wielki problem 12.11.08, 14:41
        Hejka
        też mam szalonego 5 latka.
        tylko że Pani z karate kazała go wypisać bo on chciał uczyć dzieci
        po swojemu i dzieci słuchały jego a nie pani chociaż Maciek w życiu
        karate się nie uczył smile)))))))) jest dominującą osobą i wszędzie go
        pełno
        Pani z przedszkola 3 razy wysyłała mnie z nim do psychologa że
        Maciuś ma jakieś zaburzenia byliśmy i owszem u 3 nawet 4
        niezależnych żaden nie stwierdził ani ADHD ani innych odchyleń od
        normatywu. Wkurzało mnie jego zachowanie ale stwierdziłam że nie ma
        co się zadręczać i napawno mu przejdzie. I faktycznie jak odpuściłam
        to jest duży postęp. Ma wprowadzony tygodniowy system kar i nagród
        musi zebrać odpowiednią ilość plusów żeby dostać małą nagrodę.
        Nie ma się co martwić popatrz na to z innej strony wolę by mój Maćko
        był taki niż siedzącą w koncie ciamcia ramcią
        Pozdrawiam
        Mońka
    • mruwa9 zaraz, zaraz, 29.10.08, 23:59
      a wczdsniej dziecko tez chodzilo do przedszkola? I jak
      funkcjonowalo w poprzednim przedszkolu?
      Jesli w poprzednim bylo zle i teraz jest zle, to moze porada
      psychologa nie bylaby bledem. Natomiast jesli w poprzednim
      przedszkolu bylo ok, a teraz do bani, to stawialabym raczej na
      problem z personelem - w wersji eufemistycznej " chemia nie
      zadzialala", a mowiac wprost: personel jest do d.upy i stawia
      dziecku wymagania nierealne do wieku i mozliwosci. Wowczas
      psycholog nic nie pomoze bo nie w dziecku problem, tylko
      przedszkolanki nie tego...A w domu mlody funkcjonuje bezproblemowo?
      • mruwa9 jeszcze jedno 30.10.08, 00:02
        piszesz, ze wszyscy mlodego atakuja i maly stal sie zamkniety w
        sobie. A co Ty wowczas robisz? Stoisz za dzieckiem murem, czy
        dolaczasz sie do atakow? Z ciekawosci pytam.
        • marcysia51 Re: jeszcze jedno 30.10.08, 00:20
          Bartek wcześniej chodził do innego przedszkola,ale musielismy zrezygnowac
          poniewaz było bardzo daleko od domu.Poza tym Bart nie chciał tam chodzic (musiał
          wczesnie wstawac,jechalismy ok.40 min i ogólnie bardzo tam za nami tęsknił)
          Teraz mamy mini-przedszkole niedaleko domu,synek chetnie tam chodzi,ale wiecznie
          coś jest z nim nie tak.
          Jak ktos na Bartka naskakuje to ja go bronię,jest mi go poprostu szkoda,ostatnio
          w sobote byliśmy na poranku własnie w tym przedszkolu,Bartek siedział przy
          mnie,zaproponowałam aby poszedł do dzieci,nie chciał.Za kilka minut jednak
          zdecydował,że pójdzie i zapytał czy może,pozwoliłam i powiedziałam,że będę
          siedziała na krzesełku na końcu sali,nie zdążyłam tam dojśc kiedy usłyszałam
          wrzask dzieci,które machały paluszkami i krzyczały BARTEK NIE WOLNO!!!wygladały
          jak małe wrony,synek skulił sie pod ścianą,mina w podkówkę,oczy
          czerwone.Podeszłam aby zapytac co sie stało,otóż moje niedobre dziecko w drodze
          do innych dzieci zajrzało za kotarę,która była postawiona do przedsztawienia.Tak
          sobie pomyślałam,że skoro te dzieci tak na niego napadły to musza miec taki wzór
          w przedszkolu.
          Ja wiem,że on jest jak najbardziej normalny,ale widzę,że reszta grupy słucha
          pani,uważa a on nie,zrobił sie taki samotnik.
          W domu jest ok sam zje,sam sie umyje,ubierze.Co prawda niektóre rzeczy musze
          powtarzac po kilka razy,ale w końcu je wykonuje.
          Dzis na karate trener powiedział,że Bartek jest zmanierowany i trzeba nad nim
          popracowac,ale kurde jak ja mam to zrobic?
          • elkas3 Re: jeszcze jedno 30.10.08, 00:39
            Jeżeli nie możesz zmienić przedszkola, to trzeba znaleźć miejsce, gdzie syn
            będzie się czuł dobrze. U nas sprawdziły się takie popołudniowe zajęcia
            plastyczno-ruchowe. Może to też być basen lub jakiekolwiek inne zajęcia, gdzie
            będą inne panie i inne dzieci. Najwyraźniej przylgnęła do niego łatka i teraz
            trudno będzie się jej pozbyć. Syn zachowuje się normalnie jak na 5-latka, ale
            otoczenie z jakiegoś powodu uznało, że nie pasuje do grupy. Jedyne co możesz
            zrobić to znaleźć inną grupę, która przyjmie synka bez uprzedzeń.
          • asia.sthm Re: jeszcze jedno 30.10.08, 01:10
            > Dzis na karate trener powiedział,że Bartek jest zmanierowany i
            > trzeba nad nim popracowac,ale kurde jak ja mam to zrobic?

            Ja bym na twoim miejscu spytala co dokladnie ma na mysli uzywajac
            slowa ´zmanierowany`` okreslajac 5-letnie dziecko oraz jak zamierza
            nad tym popracowac. To byla wyjatkowo metna wypowiedz jakby nie bylo
            fachowca zajmujacego sie dziecmi. Niech sprezyzuje.
            Marcysiu, nie daj sie splawiac. Ludzie zajmujacy sie twoim dzieckiem
            powinni wykazac maksymum dobrej woli aby problem rozwiazac, sytuacje
            poprawic, a nie dolowac dziecko i ciebie.
            Nie daj sie i szable w dlon smile
            • marcysia51 Re: jeszcze jedno 30.10.08, 17:36
              Wg trenera Bart jest 'zmanierowany' ponieważ wszystko musi sie kręcic wokół
              niego,jak tylko zauważa brak reakcji ze strony innych osób zaczyna sie dziwnie
              zachowywac tzn.wygłupiac się sad
              • asia.sthm Re: jeszcze jedno 31.10.08, 00:03
                marcysia51 napisała:

                > Wg trenera Bart jest 'zmanierowany' ponieważ wszystko musi sie
                >kręcic wokół niego,jak tylko zauważa brak reakcji ze strony innych
                >osób zaczyna sie dziwniezachowywac tzn.wygłupiac się sad

                Wg mnie to ten trener nie nadaje sie na trenera dla dzieci. Uzywa
                niezdarnych okreslen i nawet nie wie ze jest zachowanie typowe dla
                5-latkow. Jesli Bartek nie lubi karate razem z tym trenerem (i
                wcale mu sie nie dziwie), to niech skonczy i wymyslcie cos innego.
                On najprawdopodobniej powinien sie wybawic, wyszalec, zanim dojrzeje
                do szkoly. I to jest jego prawo.
    • komyszka Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 08:20
      dziecko nie potrafi/nie chce odnalezc sie w grupie rówieśnikow. gdyby dotyczylo
      to jednego m-ca, np. przedszkola-ok. tak sie zdarza, jak ktos napisal-"brakuje
      chemii". oczywiscie nie moznaby bylo tego tak zostawic. ALE - problem eskaluje
      na zajecia karate. ok- niby znow mozna zrzucic na brak chemii, choc wg mnie to
      juz oznacza istnienie jakiegos problemu. niekoniecznie super- powaznego ale
      trzeba dzialac bo wbrew temu co ktos wczesniej napisał- to nie jest NORMALNA
      sytuacja dla 5-latka i ja bym tego nie bagatelizowala. po pierwsze- uzyskac
      KONKRETNE informacje od przedszkolanki i trenera: kiedy pojawily sie takie
      zachowania? w jakich sytuacjach? jak dziecko radzi sobie ogolnie? (dydaktycznie,
      społecznie),jakie maja sugestie aby zmienic polozenie syna? porozmawiac z synem
      jak on widzi to wszystko.
      piszesz ze maz juz 2 razy robil pani "afere" tzn co? czy zadne dziecko nie moze
      przynosic do przedszkola zabawek czy tylko syn?
      • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 17:42
        Rozmawiałam z synem nie raz i zawsze słysze to samo,że jego nie interesuje nic
        tylko zabawa,on nie chce w przedszkolu robic nic poza zabawą,karate go nudzi bo
        trener wydaje polecenia a to juz mu nie po nosie.
        Mąż zrobiła aferę dlatego,że w mmencie kiedy kobieta zaczyna krzyczec na syna on
        sie aż cały kuli,zamyka sie w sobie,jest smutny.
        Pani w przedszkolu prosiła mnie aby Bartek nie przynosił do przedszkola małych
        zabawek,poniewaz gubią sie i jest mu przykro,ale ani słowem nie wspomniała o
        wiekszych zabawkach np.miś.Awantura była o to,że podobno pani jemu mówiła aby
        nie przynosił żadnych zabawek,tylko problem polega na tym,że ja nie wiedząc o
        tym rano pozwoliłam dziecku zabrac misia.Gdyby pani powiedziała do mnie,że
        żadnych zabawek wtedy nie pozwoliłabym zabrac misia,a tak to zrobiła sie afera
        bo pani ciężki przekazac informacje rodzicom.
    • ana119 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 09:53
      Może dzieci tak reagują bo już nie raz popsuł im zabawę? zamiast
      robić awanturę pani porozmawiaj jak wyglądają relacje między
      dziećmi. Myśle że to różnica temperametów i brak skupienia
      uniemożliwiają wspólną zabawę.
      • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 17:44
        Tak,tylko jak ja moge mu pomóc jaesli jestem w pracy a syn w przedszkolu,to
        raczej normalne,że dzieci maja inne temperamenty ale co maja robic rodzice tych
        z większym temperamentem,nie posyłac do przedszkola?
        • fogito Re: marcysia 01.11.08, 21:13
          Jeśli masz możliwość poślij go do przedszkola montessori - tam
          indywidualizm jest w cenie i dzieci uczą się we włanym rytmie. Na
          pewno też warto wybrać się do psychologa, który może przeprowadzić
          test dojrzałosci w aspekcie emocjonalnym i intelektualnym. Ja byłam
          z synem i jemu się bardzo podobało.
          • marcysia51 Re: marcysia 01.11.08, 22:45
            A jeśli mogę zapytac to gdzie byłaś?
            Ja jestem z Warszawy,
            pozdrawiam
            • fogito Re: marcysia 01.11.08, 22:52
              O, to masz sporo przedszkoli montessori do wyboru smile Ja byłam z
              dzieckiem u psychologa w poradni dla dzieci niedosłyszących, więc
              raczej tam nie pójdziesz, ale na pewno na forum zdrowie albo W-wa
              ktos Ci może cos polecic. Mojemu dziecku bardzo się te testy
              podobały i super na nich wypadł. My poszlismy w ramach terapii
              logopedycznej, a nie z konkretnym problemem, ale myślę, że warto, bo
              często mozna się wielu rzeczy dowiedzieć - na pozór oczywistych.
              I pomyśl poważnie o zmianie przedszkola, bo to o którym piszesz to
              porażka.
              • marcysia51 Re: marcysia 03.11.08, 00:09
                Eh zmiana przedszkola jest raczej niemozliwa,mieszkamy na bemowie a tutaj na
                jedno miejsce jest 5 dzieci.Już jak sładalismy podania o przyjęcie do pierwszej
                grupy nie dostał sie do 6 przedszkoli,bo z listopada i ma pełną rodzinę smile
                Woziłam go daleko od domu ale to była masakra,wszedzie w biegu,non stop go
                poganiałam aby sie nie spóźnix do pracy,a z pracy szybciutko aby zdążyc go
                odebrac,koszmar.
    • ana119 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 18:10
      w domu poćwicz z nim skupianie się np. poprzez wspólne garanie w gry
      typu chińczyk, domino albo memory.
      • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 22:20
        w domu często gramy w karty i różne gry,Bartek uwielbia układac sam puzzle i
        skupia sie przy tym bardzo.
        Wydaje mi się,że problem powstaje gdy znajdzie się w grupie sad
        • mruwa9 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 23:00
          to, ze sie przedszkolanki czy trener skarza, to nie dziwi.
          nauczyciele zwykle wola miec bezproblemowe dzieci, niewychylajace
          sie w zadna strone, indywidualisci niemile widziani, bo stwarzaja
          problemy (czytaj: wymagaja od nauczycieli wiekszego wysilku
          intelektualnego).
          Nadal nie odpowiedzialas na moje pytanie, czy w poprzednim
          przedszkolu mlody czul sie dobrze i nie bylo problemow, czy uklady
          byly rownie chore, jak obecnie?
          Cos mi sie zdaje, ze Twoje dziecko, jako indywidualista, staje sie
          obiektem mobbingu i to w zgodnej wspolpracy dzieci i personelu
          przedszkola. Obym sie mylila.
          • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 30.10.08, 23:14
            W poprzednim przedszkolu nie było na młodego skarg,co prawda nie zawsze
            uczestniczył w zajęciach bo wolał sie bawic ale nikt z tego nie robił problemu.
            W poprzednim przedszkolu było 25 dzieci i jedna pani więc tak na dobrą sprawę
            było jej na rękę jedno dziecko mniej do tłumaczenia.Teraz jest góra 14 dzieci i
            dwie panie z czego jedna uważa,że pracuje absolutnie za karę.
    • gemmavera Re: 5 latek wielki problem 31.10.08, 11:46
      komyszka napisała:

      > dziecko nie potrafi/nie chce odnalezc sie w grupie rówieśnikow. gdyby dotyczylo
      > to jednego m-ca, np. przedszkola-ok. tak sie zdarza, jak ktos napisal-"brakuje
      > chemii". oczywiscie nie moznaby bylo tego tak zostawic. ALE - problem eskaluje
      > na zajecia karate. ok- niby znow mozna zrzucic na brak chemii, choc wg mnie to
      > juz oznacza istnienie jakiegos problemu. niekoniecznie super- powaznego ale
      > trzeba dzialac bo wbrew temu co ktos wczesniej napisał- to nie jest NORMALNA
      > sytuacja dla 5-latka i ja bym tego nie bagatelizowala.


      W pełni zgadzam się z Komyszką. Moim zdaniem warto poszukać pomocy, zamiast
      przyjmować, że to tylko kwestia indywidualizmu dziecka i złego podejścia
      przedszkolanki/trenera karate.

      Kurcze, z tego, co piszesz wynika, że w poprzednim przedszkolu wbrew pozorom też
      był problem - no bo sorry, ale dziecko, które nie chce uczestniczyć w zajęciach
      i cały czas pozostaje z boku, pozostawione samo sobie, to nie jest układ
      idealny. I przedszkolanki w tamtym przedszkolu tez nie były w porządku, skoro,
      jak piszesz, było im to uciekanie od grupy na rękę.

      Ja bym dla świętego spokoju pogadała z jakimś psychologiem dziecięcym.
      Też mam w domu pięciolatka, który jest indywidualistą i też nie lubi przedszkola
      - ale jednak zachowuje się inaczej.
    • ik_ecc Re: 5 latek wielki problem 31.10.08, 19:10

      > nie chce
      > rysowac,uczyc sie wierszyków.w tym czasie chodzi,przeszkada (za
      > dwa dni dzieci
      > nie potrafia wierszyka bo Bartek przeszkadzał,a Bartek powtórzy
      > bezbłędnie
      > mimo,że wogóle nie uważał)

      Dowod na to, ze czlowiek najlepiej sie uczy w zabawie.

      Nie kazdy jest stworzony do zajec "pod linijke". Twoj syn byc moze
      jest wlasnie wybitny i nie ma cierpliwosci do tego... Ja nie mialam.
      • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 31.10.08, 22:03
        Oj no i jak sie uczyłaś?
        Wiecie dzieci chodzące i przeszkadzające są źle postrzegane w grupie,no i w
        szkola nawet jeśli to chodzenie jest formą przyswajania wiedzy.
        • ik_ecc Re: 5 latek wielki problem 01.11.08, 20:34
          marcysia51 napisała:

          > Oj no i jak sie uczyłaś?
          > Wiecie dzieci chodzące i przeszkadzające są źle postrzegane w
          grupie,no i w
          > szkola nawet jeśli to chodzenie jest formą przyswajania wiedzy.

          Szczerze Ci odpowiem, ze bardzo duzo wagarowalam (od 4 klasy szkoly
          podstawowej regularnie), bo w szkole nudzilam sie koszmarnie. Zasade
          mialam jedna - nie opuscic zadnej klasowki. Mialam doskonale oceny,
          nauczyciele mnie lubili i patrzyli na moje nieobecnosci chyba przez
          palce (rodzice tez) - a nieobecna bylam z reguly wiecej niz obecna
          (z pozytkiem dla wszystkich). Skonczylam bardzo dobre studia, mialam
          bardzo dobrze platna prace. Kiedy urodzila sie corka postanowilam
          nie wrocic do pracy tylko postawic na edukacje domowa, zeby corce
          oszczedzic nudow i klamstw i innych zbednych atrakcji...
          Innymi slowy - nic Ci nie poradze, szkoda mi Twojego synka.
    • mama303 Re: 5 latek wielki problem 31.10.08, 23:25
      marcysia51 napisała:

      > Kurna gdzie nie pójdzie to się na niego skarżą,co sie dzieje? gdzie
      > popełniliśmy błąd?

      Popełniacie taki błąd że pozwalacie się skarzyc na swoje dziecko!
      Z tego co piszesz nie wynika aby on robił cos złego.Pięciolatek ma
      świete prawo nie potrafić się jeszcze dłużej skupić i rozpraszac w
      grupie, zwłąszcza że to nowe miejsce w którym pewnie czuje sie
      niepewnie. Stójcie murem za swoim dzieckiem i dajcie go stłamsić.
    • babsy Re: 5 latek wielki problem 01.11.08, 09:47
      Witam,
      to, co opisujesz, przypomina mi trochę historie z mojej rodziny.
      Mój siostrzeniec, nomen- omen też Bartek, również miał tego typu kłopoty w
      przedszkolu i na innych zajęciach. Nie słuchał poleceń, zawsze robił wszystko po
      swojemu, nie potrafił poczekać na swoją kolej, nie potrafił przegrywać. Na ogół
      nie umiał się skupić, choć były takie sytuacje, w których skupiał się idealnie.
      Przedszkolanki zawsze na niego narzekały- że nieposłuszny, że nonkomformista, że
      kłóci się z innymi dziećmi... W grupie nie bardzo potrafił się odnaleźć, jako
      tzw. "problematyczne dziecko".
      Bartek ma ADHD. Został zdiagnozowany w szpitalu na Litewskiej w Warszawie
      (świetni specjaliści). Gdyby diagnoza nastąpiła wcześniej, być może dorośli
      wiedzieliby, jak z nim postępować, a dziecko nie wyrosłoby w poczuciu, ze jest
      gorsze, że jest dziwne i nikt nie chce się z nim bawić. Bartek ma teraz 7 lat,
      poszedł do specjalnej szkoły integracyjnej, chodzi na zajęcia pozalekcyjne na
      SWPS (specjalnie dla dzieci z ADHD), na których siedzi przez 1,5 h i potrafi się
      skupić i wykonywać polecenia.
      Ja jestem ciotką Bartka i też mam ADHD. Z tym, ze "za moich czasów" dzieci były
      po prostu niegrzeczne i nikomu nie przyszło do głowy, że moje "kłopoty
      wychowawcze" mają związek właśnie z tym zaburzeniem. Dobrze pamiętam niechęć ze
      strony grupy (przedszkole, szkoła), bo zachowywałam się bardzo ekspresyjnie, a z
      drugiej strony byłam bardzo wrażliwa i bardzo łatwo było mnie zranić. Bardzo
      chciałam, zeby dzieci mnie lubiły, toteż np. popisywałam się, żeby zwrócić na
      siebie ich uwagę (ze skutkiem odwrotnym do zamierzonego). Odpyskowywałam
      nauczycielce, bo nie potrafiłam się powstrzymać. Obrywałam za impulsywne
      zachowanie, którego po prostu nie potrafiłam kontrolować i którego po fakcie
      żałowałam. Niestety, mama- nauczycielka nigdy nie stanęła po mojej stronie, gdy
      np. w szkole po raz setny zarzucano mi coś, czego nie zrobiłam (stałam się
      klasowym kozłem ofiarnym), czego efektem były zaburzenia poczucia własnej wartości.
      Podsumowując: nie pozwól, by Twoje dziecko poczuło się zaszczute przez zarzuty z
      księżyca wzięte. Twój Bartek- jak na mój gust- zdradza pewne objawy ADHD, choć
      wcale nie musi ADHD mieć. Ale jeśli tak jest- wiedz, że ludzie (nauczyciele,
      trenerzy) mało wiedzą o tym zaburzeniu i nie będą skorzy do pomocy. Zawsze
      stawaj po stronie dziecka, co nie oznacza niezauważania jego złego zachowania,
      ale dawaj mu poczucie bezpieczeństwa (kiedy cały świat jest przeciw mnie, mama
      zawsze będzie ze mną). Dowiedz się czegoś więcej o ADHD- w necie istnieje bardzo
      dobra strona adhd.org.pl, gdzie można znaleźć mnóstwo przydatnych informacji
      oraz porad na forum.
      A jeśli dziecko nie lubi się bawić w grupie- nie należy zmuszać. Ja też zawsze
      byłam i pozostałam outsiderem, z jedną, góra dwiema bliskimi koleżankami.
      Powszechnie czułam się nierozumiana i inna, co dziś mi nie przeszkadza, ale
      wtedy było nie lada problemem. A w gruncie rzeczy jeśli Twoje dziecko dobrze
      czuje się w małym gronie lub samo ze sobą- to przecież nie jest aż taki wielki
      problem. Jestem przekonana, że to bardzo wrażliwy i mądry chłopiec, który
      powinien być chroniony przed bezrefleksyjną ignorancją świata zewnętrznego.
      • lolinka2 Re: 5 latek wielki problem 01.11.08, 11:25
        babsy napisała:
        Bartek ma ADHD. Został zdiagnozowany w szpitalu na Litewskiej w
        Warszawie
        > (świetni specjaliści).

        Polemizowałabym.
        Niekoniecznie w temacie ADHD, ale zdecydowanie w temacie szeroko
        rozumianej psychiatrii i psychoterapii dziecięcej.
        • nupik Re: 5 latek wielki problem 03.11.08, 09:04
          stawiam na ADHD też, zwłaszcza, ze zapamiętuje wierszyk nie uważając, dzieciaki
          z ADHD są ponadprzeciętnie ineligentne ale nie potrafią odnalezc się w grupie.
          jestem nauczycielką w gimnazjum integracyjnym mam uczniów z ADHD.pracuję z nimi
          od 5 lat. profil pasuje. to wspaniałe dzieciaki, często wyrastają na
          ponadprzeciętne osobowosci, kończa swietne studia, ale szkoła to dla nich męka,
          bo kazda próba ułozenia ich jest dla nich nie do przyjęcia. jesli wczesnie
          zacznie się pracowac z takim dzieckiem, jest duża szansa na mniej bolesne
          przejsce tego etapu.twoj syn zdradza pewne symptomy, jest jeszcze wczesnie i
          mozna go ustawic. skorzystaj z pomocy specjalisty, nie zaszkodzi a moze pomoże.
          nie chcesz przeciez przezywac gehenny w podstawówce. to zadna ujma. masz
          wyjątkowe dzieckosmile mój jest tak grzeczny i tak chętnie uczesniczy we
          wszystkich zajęciach w przedszkolu ze az mnie wkurza. ja byłam anarchistką całe
          zycie a tu taki mi sie trafił komsomolec mały.
          • ania999958 Re: 5 latek wielki problem 03.11.08, 12:00
            Jak czytam posta od gł.nadawcy to tak jakbym widziała mojego synka.
            Różnica test taka że on ma 6 lat.
            Nigdy nie należał do aniołków.Od urodzenia były z nim jakieś
            problemy wychowawcze.Do przedszkola poszedł w wieku 5 lat(wcześniej
            nie chodził wogóle).I zaczeło się..Ciężki było mu się dostosować do
            trybu "przedszkolaka"ale właściwie nie z powodów braku "wgryzienia"
            się w grupę tylko właśnie z powodów wychowawczych.Od początku lubił
            chodzić do przedszkola i do tej pory nie stwarza z tym
            problemów.Jedynym problemem co mnie smuci to jest właśnie jego
            zachowaniesad
            -ruchliwość- bo taki jest wszystko wokoło go interesuje
            -brak posłuszności - Pani nie raz prosi go by czegoś nie robił on na
            chwilę przestanie potem dalej swoje
            -tak jak Bartek-nie za bradzo uczestniczy we wspólnej nauce
            piosenek,wierszyków-a potem wszystko zna umie...
            -na karate też często słyszę że rozwala grupę bo nie mozna go
            opanować(ostatnio twierdził że wszystko było śmieszne)pewnie nie
            ćwiczy z dziećmi tylko wygłupia się
            -też zauważyłm że chcąc zwrócić na siebie uwagę woli rozrabiać i
            wyczyniać,pokazywać różne rzeczy..
            -w domu nie raz trzeba powtarzać kilka,kilkanaście razy by osiągnąć
            efekt
            Ostatnio był z babcią w kościele i oczywiście nie mógł usiedzieć
            babcia upominała go ale on nie słucha...

            W przedszkolu z tego co rozmawiam z Panią bywają różne dni raz jest
            do zniesienia i jest nieżle raz nie do opanowania...Dobrze tylko że
            Panie są wspaniałe chcą jakoś radzić sobie z nim i wiedzą już że
            nerwami na niego nie wpłyną tylko na spokojnie...

            A teraz może trochę jego dobrej stronysmile
            -wrażliwy
            -pomocny
            -bystry
            -spostrzegawczy
            -dosyć dikładny jeżeli coś robi
            -super pamięć
            -jeżeli chce potrafi ładnie pokolorować rysunek,ułożyć puzzle,skupić
            sie na dłużej

            Martwi mnie jedynie to jego zachowanie.CO będzie dalej.Za rok 1
            klasa.Byłam z nim u psychologa i pani po 15 minutach testu skłaniała
            się ku ADHD ale dla mnie to dziwne by po standardowych testach
            przyczepić łatkę dziecku...Czasem zastanawiam się co robię
            żle...Owszem są dni że mam dość wtedy krzycżę na niego co potęguje
            problem.Wiem że nie powinnam bo to nic nie rozwiąże ale czasem
            wychodze z siebie...
            Na ile 6 letni chłopiec może być nieposłuszny?A na ile to może
            problemy podłoża psychologicznego?

            Uff rozpisałam się ale jak przeczytałam posta o Bartku to tak jakbym
            widziała swojego syna...którego bardzo kocham i nie wiem jak mu
            pomóc...




    • mr_skywalker Re: 5 latek wielki problem 03.11.08, 12:46
      Witam,

      No tak. Widać, ze coś jest nie tak z Bartkami. Moj syn -Bartek- lat 5,5 też ma
      problemy w przedszkolu, aczkolwiek sporo zależy od wychowawczyni. Moj syn jest
      wczesniakiem, dzieckiem wrażliwym, słabszym ruchowo i plastycznie niż inne
      dzieci. Ale oczywiscie po to jest przedszkole, zeby go doprowadzić do dobrego
      stanu, zeby go nauczyć tego itp. Poprzednia wychowawczyni, choć nie ukrywała
      problemów z Bartkiem i jego brakami to robiła wszystko zeby było dobrze, nigdy
      złego słowa na Bartka nie powiedziała, bo uważała, ze rzeczy które robi mieszczą
      się w pewnych normach. Od nowego roku zmieniła sie wychowawczyni i odrazu same
      skarki na niego: że nie słucha się, ze kopie, że bije, ze mu odbija i że
      generalnie jest najgorszy w grupie. . Żona ze łzami w oczach słuchała tych
      tekstów, które zresztą słyszały też inne dzieci. I generalnie można jasno
      powiedzieć ze wychowawczyni go nie lubi i robi wszystko żeby mu nie dać szansy.
      Sprawa oczywiście wylądowała u Dyrekcji bo nie można dać sobie wejść na głowę.
      Ale niezależnie od tego Bartek jest dzieckiem, które często wpada w złość,
      zakłada, ze zawsze bedzie/musi być pierwszy we wszystkim, że musi mieć coś czego
      inni nie mają, ale jednocześnie nie akceptuje tego, że może być inaczej. Efekt
      tego jest taki, ze się wscieka często i o byle co, nie dochodzą do niego nasze
      tłumaczenia, ze raz sie jest na wozie a raz pod wozem, że raz Pawełek ( jego
      brat) coś ma, a raz on. Dzien po dniu kilka razy dziennie są awantury, które
      doprowadzają nas do szału i już sobie z tym nie radzimy. Nie potrafimy/nie wiemy
      jak do niego dotrzeć. Z racji wcześniactwa są problemy ze skupieniem się, ze
      rysowaniem, czy nauką. Boimy się tej zerówki, że nie poradzi sobie, a my nie
      wiemy jak mu pomóc. Dlatego też szukamy w Warszawie kogoś kto by nas naprowadził
      na odpowiednią drogę postępowania.

      Pozdrawiam,
      • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 03.11.08, 19:40
        Kurcze jednak z tego co czytam,dużo jest dzieci z takimi problemami jak mój
        synek.Niestety drodzy rodzice nie poradzimy sobie sami,musimy prosic o pomoc
        kogos innego dla dobra naszych dzieci.
        Gdyby ktos znalazł dobra pomoc prosze o informację,ja jestem na etapie
        poszukiwania dobrego psychologa dzieciecego,tylko którego wybrac z szerokiej
        oferty przeróżnych poradni psychologicznych?
        pozdrawiam
        Mama Bartka i Kacperka
        • wesolabuzia1 Re: 5 latek wielki problem 03.11.08, 22:06
          "dorzucę" do tego jeszcze swojego 6,5 letniego synka. Od września
          poszedł do zerówki. Wcześniej w przedszkolu-żadnych skarg. A od 2
          tygodni słyszę tylko..a Patryk się nie słucha, nie uczesniczy w
          zajęciach... mówi jak ja mówię itp. Od zawsze był dzieckiem
          ruchliwym i rozgadanym-ale krzywdy nikomu nie zrobił.
          I chyba skorzystam z rad rodziców i bedę "stała murem" za swoim
          dzieckie jednocześnie nie bagatelizując skarg.
          Jeśli na początku "wmówi" się dziecku,ze to ono jest niegrzeczne to
          w końcu ono same zaczyna w to wierzyć i już póżniej żeby "nie
          rozczarować" innych robi wszystko co "złe"!!!
          • monika9920 Re: 5 latek wielki problem 03.11.08, 23:36
            marcysia, nie wiem jak jest u was, pewnie w mini przedszkolu nie ma psychologa.

            Moj syn zachowuje sie podobnie do Bartka, przy tym ma fenomalna pamiec i jakies
            uwilebienie dla liczb. W wieku 5 lat sam sie nauczyl czytac liczby trzycyfrowe ,
            obecnie (6 lat)bez problemu czyta 4-cyfrowe, pamieta numery autobusów z jakiegos
            przystanku na ktorym bylismy raz w zyciu kilka miesiecy wczesniej, wyniki malo
            waznych meczow sprzed roku itd..

            ale w przedszkolu zachowanie identyczne jak Bartka.

            Poszlam do poradni psychologicznej - pani psycholog dlugo ze mna rozmawiala w
            tym czasie maly wycinal sobie karteczki jak aniolek przez bita godzine - ciezko
            mi bylo opisac jego zachowanie w przedszkolu (np. robienie z siebie glupka
            podczas zajec, przeszkadzanie calej grupie, itd... ).

            Na kolejnej wizycie pani psycholog zrobila malemu test (rozpoznawanie cyferek,
            figur, kojarzenie obrazkow, ukladanie klockow itd..) i okazalo sie ze test zdal
            rewelacyjnie, swietnie sie przy nim bawiac, tyle ze maly mial wtedy 4 lata, a
            test byl dla szesciolatkow.....

            Pani stwierdzila, ze moze dziecko jest nad wiek rozwiniete i wierszyki o wiosnie
            w przedszkolu go nudza.... no tak, ale to nie bylo zadnym rozwiazeniem problemow...

            Potem zwrocilam sie do psychologa w naszym przedszkolu - prosilam, zeby
            poobserwowala malego w grupie podczas zajec. po tych obserwacjach nastapila
            seria spotkan, czesciowo tylko ja i pani psycholog, czesciowo wizyty z dzieckiem...

            diagnoza byla jedna (nie wiem czy trafna) ten typ tak ma..... tzn... to co go
            interesuje potrafi zglebic do konca i jest w tym na wyzszym poziomie niz reszta
            rowiesnikow (cyfry, liczenie), ale nie jest w stanie nagiac sie do pewnych norm,
            koniecznosci np. sluchania jakiejs bajki, albo uczenia sie wierszykow (ktore
            nota bene i tak przyswaja bez problemu z powodzeniem wystepujac na
            uroczystosciach)...... troche taki typ zwariowanego naukowca - swietnego w
            swojej dziedzinie, ale nie dbajacego o to, zeby skarpetki na nogach byly do pary....

            Jakby nie bylo, uwazam ze konsultacja z psychologiem jest potrzebna i nie mozna
            wszystkiego zwalac na zle przedszkolanki czy bezpodstawna niechec grupy do
            twojego synka....

            ja stoje przed podobnym problem, bo w jakis sposob jednak dziecko musi sie
            przystosowac do panujacych norm.... czy w szkole, czy na studiach, czy w pracy
            bedzie wiele sytuacji nudzacych syna , nie odpowiadajcych jego temperamentowi i
            dziecko musi nauczyc sie z nimi radzic,nie przeszkadzajac innym i nie robiac
            sobie zlej reklamy
            • agusia99 Re: 5 latek wielki problem 04.11.08, 02:38
              Hej Marcysiu i pozostałe mamy "odmieńców"
              Też mam problem ze swoim najstarszym synem 6-latkiem (z 3 dzieci). Jeteśmy też z
              Bemowa. Opisy zachowań Waszych dzieci jak ulał pasują do naszego.
              Napiszę to, co mogliśmy i zrobiliśmy dla naszych dzieci.
              1. problem zaczął się nie teraz, kiedy nasz Mati chodzi do zerówki, lecz
              wcześniej ze 2-3 lata - zaczęliśmy wtedy z mężem chodzić na wspaniałe warsztaty
              umiejętności wychowawczych do poradni rodzinnej na Borowego 8 (Jelonki), teraz
              jestem na 2 kursie o rywalizującym rodzeństwie.
              2. zanim Mati trafił do szkolnej zerówki chcieliśmy zbadać czy w ogóle jest
              zdolny do "obowiązku szkolnego" i za poradą dobrej pedagog - zgłosiliśmy się do
              poradni psychologicznej na ul. Karolkową 56 do p. Katarzyny Rokickiej (świetny
              psycholog)
              3. w międzyczasie ruszają zajęcia w tej poradni dla dzieci nadpobudliwych (od 7
              listopada) i mam nadzieję jeździć tam z Mateuszkiem.

              Co do warsztatów - wspaniale jest gdy oboje rodzice mogą w nim uczestniczyć i
              rzeczywiście w domu trzymać się reguł (nota bene wszystkie osoby zajmujące się
              dziećmi a w szczególności przedszkolanki i wychowawczynie w szkole powinny taki
              kurs przejść). Co do mojego dziecka - znajoma pedagog mówiła mi, żeby nie wracać
              i nie wypytywać Mateusza co i jak było w szkole. Bo to też trudne jest dla
              niego, tym bardziej że sam nie chce nic na ten temat mówić.

              A jak jest u Was? Czy Wasze dzieci chętnie dzielą się tym, co było w szkole? Jak
              określają swoje zachowania?
              Aga
              PS. Marcysiu, w przyszłym roku nie puszczaj Bartka do podstawówki na
              Szwankowskiego. Tu nie ma dobrej kadry. Lepiej jest na Oławskiej - to szkoła
              integracyjna. Mają po 2 panie na 1 klasę i fajne metody wychowawcze. Szkoda, że
              ja wiem to dopiero teraz. Osobiście żałuję, że nie tam zapisałam syna, ale na
              Szwankowskiego ma 3 min. od domu.
              • mr_skywalker Re: 5 latek wielki problem 04.11.08, 10:22
                Witaj,

                A dlaczego uważasz, ze ten psycholog jest dobry? Czym Was przekonał do siebie ?
                To jest dla mnie ważne, przy podejmowaniu decyzji odnośnie psychologa.
                Pozdrawiam
                • gyokuro Re: 5 latek wielki problem 10.11.08, 21:41
                  To ja jeszcze dorzucę swojego - 5,5 roku. Przedszkolanka potrafi go ustawić, ale
                  co będzie w szkole to pojęcia nie mamsad Julek skupia się na tym, co go
                  interesuje. I wtedy jest super skupiony i za nic nie wytrącisz go ze słowotoku
                  na ten super interesujący temat. To, co trzeba zrobić (np. umyć zęby) zrobi po
                  dwudziestu przypomnieniach i wymyślając w trakcie jakieś zabawy, żeby było
                  ciekawiej.
                  Kumaty zdecydowanie jest, pamięć ma taką, że nas z mężem powala to czasem. Umie
                  czytać, czasem całościowo, czasem sylabizując, i wcale go tego nie uczyliśmy.
                  Dodaje bez problemu z przekroczeniem progu dziesiętnego. Jak jedziemy samochodem
                  prosi - mamo, zadaj mi jakies zadanie (ma na mysli dodawanie lub proste
                  mnożenie). Czasem pyta dla zabawy - ile to jest 2 razy 6? mówię - 12. On na to -
                  5 dodać 7, 3 razy 4...
                  Bardzo rzadko opowiada, co działo się w przedszkolu, nie skarży się ani nie
                  zachwyca. Rzadko śpiewa piosenki i mówi wierszyki, ale je zna - bo czasem coś
                  jednak powie.
                  Przedszkolanki rzadko na niego narzekają, w sumie jedna czasem narzeka, druga
                  mówi, że sobie z nim radzi. I nie dziwię się, bo ona jest stanowcza i konkretna.
                  W domu daje nam popalić, ale też jakoś sobie radzimy. Nosimy się z zamiarem
                  pójścia do psychologa.
                  • marcysia51 Re: 5 latek wielki problem 11.11.08, 14:37
                    E kochana to co Ty masz za problem,że nieposłuszny? no przestań.Masz super
                    zdolne dziecko,mój za tydzien kończy 5 lat i nie ma najmniejszej ochoty na nauke
                    literek,cyferek a tymbardziej dodawania czy odejmowania.Juz wymyślałam cuda
                    wianki,specjalne książeczki,specjalne długopisy i nic.A za kilka miesięcy zerówka sad
                    • mamapodziomka Re: 5 latek wielki problem 11.11.08, 15:23
                      U nas z karate bylo podobnie, blaznowanie kiedy pan nie zwracal na nia uwagi,
                      etc. ale pan byl fajny, olewal blaznujace dzieci az sie uspokajaly, no i mloda
                      byla mlodsza (2.5 roku miala). Po jakims czasie uspokoila sie i teraz nawet nie
                      moge narzekac, bo wykonuje polecenia, jakos sie nauczyla. Teraz nadal uwielbia
                      byc w centrum uwagi, ale stara sie ja osiagnac wykonujac polecenia. Moze troche
                      jeszcze zbyt natarczywie, ale mysle, ze u 5-latkow to jeszcze w normie.

                      Mysle, ze w takiej sytuacji przede wszystkim starala bym sie nie poddawac. Nie
                      wypisywac od razu z zajec, postarac sie przetrzymac troche, ew. zapisac na
                      zajecia, gdzie jest mniej dzieci, latwiej dopilnowac delikwenta wink Moze akurat
                      karate to nie bylo to, moze jakas plastyka, zajecia muzyczne?? Sprobujemy chyba
                      ze skrzypcami w tym roku, choc to jeszcze nie na 100% zdecydowane, ale moze w
                      sytuacji 1 na 1 mlodemu byloby latwiej sie skupic?

                      Jesli jestes w stanie na spokojnie do tego podejsc, moze sprobujesz 10 minut
                      dziennie z nim pracowac? W tym wieku zazwyczaj wystarcza 10 minut, ale
                      regularnie. Ja z mloda staram sie tak pracowac, ze wzgledu na polski, uzywamy
                      entliczka-pentliczka dla pieciolatkow i ogolnie calkiem niezle nam idzie. Ale na
                      poczatku mialam troche problemow z tym, zeby wszystko brac na spokojnie, nie
                      wsciekac sie kiedy nie chce wspolpracowac, zawsze konczyc ZANIM dziecku sie
                      znudzi, etc.

                      Na niektore rzeczy dobrze znalezc trick. Mloda miala problem z liczeniem (ma
                      lekkie zaburzenia w zakrese audytywnym i to bylo dla niej trudne) wiec gralismy
                      w gry, ktore wymagaly liczenia. Najpierw do 6 (kostka do gry) potem takie
                      bradziej skomplikowane. Dodawanie juz poszlo latwo, oczywiscie ciagle sie myli,
                      etc. ale chetnie gra w gry (najlepiej takie, w ktorych to liczenie, dodawanie
                      jest lekko "ukryte", nie znajdowanie jakichs kartonikow wink Fajne, jest tez
                      memory (ogrywa nas okrutnie). Dobrze jest miec rytm, ustalony czas, dziecko sie
                      wtedy przyzwyczaja i jest latwiej.

                      Jesli chodzi o kontakty z innymi dziecmi to probowalas zapraszac inne dzieci do
                      domu? To ma dwa plusy, jeden to, ze w mniejszej grupce latwiej zalapac
                      zachowania spoleczne, drugi, to ze dzieci sie zaprzyjazniaja i chetnie bawia
                      razem i w przedszkolu.

                      No i musisz poobserwowac swoj egzemplarz wink co na niego dobrze dziala, a co
                      wrecz przeciwnie. Ja juz wiem, ze moje musi byc wybiegane (w dni kiedy nie ma
                      sportu ani tanca wracamy ok. 5 km na piechote do domu), a bardzo szkodza jej
                      slodycze i telewizja. Od jednego i drugiego w wiekszej ilosci dostaje glupawki i
                      to w takiej lekko agresywnej formie. Zamiast TV chadzamy teraz czasem do kina i
                      to dobry pomysl, bo dostarcza naprawde mase radosci.

    • marcysia51 Byłam u psychologa 18.11.08, 22:31
      ale nie jestem przekonana czy coś z tego wyjdzie.Pani zrobiła wywiad odrazu
      nastawiła mnie na ADHD ( w co ja oczywiscie nie wierzę)powiedziała,ze musimy
      jeszcze przyjśc bez dziecka,potem ona musi pójśc do przedszkola bo ewidentnie
      widzi,że pani zrobiła sobie z Barta kozła ofiarnego.No a potem zobaczymy.
      Zaznaczyła tez że żaden psycholog nie postawi diagonozy o ADHD przed ukonczeniem
      przez Barta 6 lat.
      No zobaczymy,kolejna wizyta po 3 grudnia,idziemy sami z mężem oj bedzie sie
      działo smile
      • michalina38 Re: Byłam u psychologa 26.11.08, 06:32
        marcysiu kochana, pytasz gdzie zrobiłaś błąd, odpowiem Ci lekko
        ironicznie że dając mu takie imię, większość Bartków tak ma. Mój mąż
        też taki był i z dzieciństwa pamięta wielkie czarne łzy swojej mamy
        spływające wiecznie po policzkach, teraz jest kapitanem, skończył
        dobrą szkołę (chociaż nie bez problemów wychowawczych). Odpuść sobie
        i jemu, dzieci tak miewają, nie przejmuj się tylko pomóż mu przejść
        przez życie bez większych stresów dla niego i dla innych. Moja córka
        biegała po sali robiąc wszystko inne niż kazała pani i wiedziała
        wszystko, teraz się uspokoiła i uczy sie świetnie, nauczyła siedzieć
        w jednym miejscu bo stwierdziłyśmy że tak jest ładniej smile. Nie
        zadręczaj siebie i dziecka, masz wspaniałaego, mądrego faceta w domu,
        trochę z nadmiarem energii. Pan od karate jest od tego żeby nad
        dzieckiem zapanować, są systemy nagród i kar, nie krzyków, pani w
        przedszkolu też nie ma prawa krzyczeć, zapytaj pani kiedy za coś
        pochwaliła Twojego syna, każdego za coś można pochwalić i to
        mobilizuje, nie ciągłe skargi. Powodzenia Wam życzę, masz fajne żywe
        dziecko, wyrośnie z tego, zapytaj kolegów w pracy czy wszyscy byli
        grzeczni w przedszkolu, a później popatrz czy nadal biegaja po sali i
        plują jedzeniem przy drugim śniadaniu wink, wszyscy z tego wyrastaja,
        zapewniam Cię.
        • marcysia51 michalina38 08.12.08, 22:23
          Wielkie dzieki,chyba raczej tak zrobię.
          Ostatnio bardzo zaczełam z nim pracować w domu,literki,szlaczki i inne sprawy
          przygotowawcze do zerówki,ale chyba faktycznie nie ma co sie napinać.
          Pozdrawiam serdecznie
          P.S. a co do imienia to no cóż masz całkowitą rację smileAle dla mnie to było i
          jest najpiękniejsze imię męskie na świecie smile
    • karanissa Re: 5 latek wielki problem 09.12.08, 10:01
      A tez sie dopisze. Moj pieciolatek chodzi do sredniakow. Nie bylo z
      nim nigdy wiekszych problemow wychowawczych, w grupie czul sie
      dobrze, bystry, mily, latwo bylo go lubic.

      Od jakichs dwoch miesiecy - nie ma tygodnia, zeby pani nie
      przekazywala nam jakiegos "kwiatka". A to nie chcial cwiczyc na
      judo, a to odmowil uczestniczenia w pracy zbiorowej i poszedl bawic
      sie na dywanik, a to pomalowal sobie (ku uciesze innym) na plastyce
      brzuch farbami... Ewidentnie szuka poklasku. Jego zachowanie (takze
      w domu) stalo sie bardziej wybuchowe, reakcje przerysowane, latwo
      sie denerwuje, gdy mu cos nie wyjdzie... Widze, ze jest dosc bystry,
      lubi rozwiazywac cwiczenia z literkami i cyferkami. W domu da sie go
      okielznac, ale rozumiem, ze pani w przedszkolu ma 20 takich lebkow
      jak on i nie ma tyle czasu co ja, zeby drazyc temat i egzekwowac
      sposobem posluszenstwo.

      Kazda sytuacje omawiamy w domu. Staram sie dotrzec do sedna sprawy,
      bo nigdy nie jest tak, ze "dziecko jest niegrzeczne" i na tym
      koniec. Zawsze, zawsze jest jakas (nierzadko) bardzo drobna
      przyczyna, ktora (niezauwazona) moze potem spowodowac lawine zlego
      zachowania. Omawiamy cala sprawe, co bylo zle w jego zachowaniu, a
      potem wymyslamy lepsze rozwiazania, jak mozna bylo nie dopuscic do
      konfliktu. No i jest oczywiscie tablica - a na niej punkty za dobre
      zachowanie smile

      W przyszlym roku zaczyna sie szkola, nie chce, zeby moje dziecko
      bylo oznaczone latka "ten niegrzeczny", "ten niespokojny".

      A do psychologa tez mam zamiar sie wybrac, moze cos nam podpowie.

      Pozdrawiam wszystkich pieciolatkow i ich rodzicow!
Pełna wersja