czy to ja jestem winna?

30.10.08, 19:29
Pomocy,już nie wytrzymam.Moja 5-letnia córka zaczęła się strasznie
dziwnie zachowywać.Po pierwsze ma całkowity awers do
jedzenia.Przestała jeść,żeby coś przełknęła to muszą odbyć się
wrzaski,prośby i cały teatr.W tej chwili je jedną bułkę na cały
dzień.Jest jakby apatyczna,nie lubi wychodzić na dwór,na zajęcia
śpiewu,tańca(wcześniej uwielbiała).Najlepiej leżałaby cały dzień pod
kocykiem i słuchała bajek,które jej czytam.Ew.pobawi się lalkami w
jakiś teatrzyk.Nic ją nie boli,nie ma gorączki.
A dziś teść mi powiedział,że to ja jestem winna.Bo córka ma za bardzo
ustabilizowane życie.Kto to słyszał,żeby dziecko jadło o określonych
porach,czy szło spać o określonej godzinie.Załamka.
Co ja mam robić,do kogo się udać?
    • peresia Re: czy to ja jestem winna? 30.10.08, 19:35
      Do lekarza po skierowanie na morfologię i poziom żelaza we krwi.
      • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 30.10.08, 19:36
        Miała juz takie badania i na pasożyty też i wszystko ok.Może je
        ponowić,bo tamte robiłam 3 miesiące temu?
        • verdana Re: czy to ja jestem winna? 30.10.08, 20:18
          Natychmiast do lekarza - kolejna morfologia, badania moczu,
          szczegółowoe analizy.
          To jest opis powaznie chorego dziecka.
          • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 30.10.08, 21:26
            o Matko,jakiej powaznej?Przemknęła mi przez myśl białaczka i aż sie
            przestraszyłam tej myśli.
            • lolinka2 Re: czy to ja jestem winna? 01.11.08, 21:22
              moja myśl pierwsza: poważna choroba somatyczna
              moja myśl druga: depresja dziecięca
    • maja_sara Re: czy to ja jestem winna? 31.10.08, 01:17
      Ustabilizowane życie, to dla dziecka akurat to, co najlepsze. Teść
      chyba miał zły dzień i powiedział Ci byle co po złości.
      Dziewczyny dobrze radzą-idź do lekarza, bo zachowanie dziecka jest
      niepokojące. Lepiej -przy dziecku- dmuchac na zimne.
    • nangaparbat3 Re: czy to ja jestem winna? 02.11.08, 09:15
      Udac sie do lekarza, natychmiast.
      • azile.oli Re: czy to ja jestem winna? 02.11.08, 17:10
        No ja się niestety dołączę do poprzedniczek.Idź z dzieckiem do
        lekarza,to nie musi być nic poważnego,ale jako matka dwójki
        nastolatków powiem Ci,że w przypadku moich dzieci niechęć do
        jedzenia nie zawsze była objawem choroby (choć często),to niechęć do
        aktywności fizycznej u małego dziecka,dotychczas ruchliwego niemal
        zawsze zwiastowała chorobę. Zrób też koniecznie kilkakrotne badanie
        moczu.U mojej córki niechęć do jedzenia była pierwszym objawem
        infekcji,wyniki były na początku dobre.I to wcale nie musi być jakaś
        poważna choroba,po prostu czasem coś się długo kluje.Dziecko niby
        zdrowe,ale coś nie tak.Teściem się nie przejmuj,w niczym nie
        zawiniłaś.
        • maksimum Re: czy to ja jestem winna? 02.11.08, 20:39
          Tesciu mial racje.Terroryzujesz dzieciaka.
          Jesli"Nic ją nie boli,nie ma gorączki." i badania nic nie wykazaly,to podloze
          jest psychiczne.
          Dzieciaki ktore sie olowiu najedza tez tak maja.
          • green_land Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 17:06
            > Dzieciaki ktore sie olowiu najedza tez tak maja.

            ???
    • miacasa Re: czy to ja jestem winna? 02.11.08, 23:08
      a czy ktoś jej nie skrzywdził? to, co opisujesz jest bardzo niepokojąca, za duża
      zmiana w zachowaniu
      • nupik Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 08:39
        no ja nie popieram tej medycznej paniki. nie doceniacie niestety psychiki. sama
        cierpięna nerwice lękową, kóra udawała po kolei wszystkie choroby swiata (od Sm
        po raka). jezeli podstawowe badnia sa ok, trzeba pomslec o tm, że coś się stało
        i ona to przezywa. teraz: 1. jak napisała miacasa - czy ktoś jej na tych
        zajęciach nie skrzywdził ? nie mówie od razu o molestowaniu, ale chocby o
        krzyku, konflikcie w przedszkolu.2. czy cos w waszym zyciu się zmieniło ? czy
        masz dla niej tyle czasu co przedtem? czy dzieje się cos w rodzinie (choroba
        np) co przed nia ukrywacie? dzieciak słyszy często strzęp rozmowy, której nie
        rozumie i sobie dopowiada. ja tak nakręciłam sobie paranoję, ze moi rodzice się
        rozwodzą. miałam wtedy z 6 lat i to jest jedyne ale dotkliwe wspomnienie z
        tamtego okresu. usłyszałam kawałek rozmowy (jak się potem okazało o rozwodzącej
        się siostrze mamy), dokleiłam do tego opowieści z przedszkola o rozwodach
        rodziców (mama jednej z dziewczynek porzuciła wtedy rodzinę)i deprecha jak ta
        lala (widać,ze od dziecka miałam skłonnosci depresyjne). przestałam jeść, a
        jadłam i tak bardzo mało, nie chciałam chodzic do zerówki, którą uwielbiałam,
        nie chciałam wychodzic z domu i najlepiej czułam się z moimi rodzicami w łózku.
        spróbujcie z nia obydwoje pogadac. dziecko w tym wieku umie już okreslic swoje
        samopoczucie. a jak nie pomoże, owszem lekarz, ale psycholog jest potrzebny. a
        białaczka..wybaczcie, wiem wszystko o tej chorobie (chory brat). owszem - spadek
        energii, apetytu,ale do tego potrzeba więcej objawów (siniaki, nienaturalna
        bladość,a przede wszystkim złe wyniki badań krwi {leukoctoza} - nie ma białaczek
        u dzieci z prawidłowym obrazem rozmazu, bolące kończyny). powodzenia.
    • alabama8 Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 08:49
      Kiedy się zaczeła dziwnie zachowywać? Wczoraj czy tydzień temu? To
      zasadnicza różnica, a o tym nie piszesz. Jeden "dzień zdechalaka" to
      może być początek choroby, kilka dni to już problem.
      • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 10:29
        zaczęła sie tak dziwnie zachowywać już jakis tydzień temu.U nas w
        domu wszystko jest ok.Nie kłucimy się,nie szeptamy.Ale zauważyłam,że
        córka inaczej o 180 stopni zachowuje sie jeśli przyjdzie do nas ktoś
        obcy.Jest wesoła,rozgadana jak wcześniej(chociaż jeść i tak nie
        chce).Tylko szepta mi na ucho żebym nic nie mówiła,że ona tak się
        teraz zachowuje.O byle co jest ryk(nie płacz,brak łez).
        Jak ja mam z nia postępować,czy na siłe wciskać jedzenie,czy
        błagać,czy na siłe wyprowadzać z domu?I jeszcze to trzymanie kupki.
        Nie chce się załatwiać,a każde majteczki pobrudzone.
        A jeszcze,na zajęciach tez nic nie było niepokojącego,jedyne co,to
        czasem mówiła,że jest nudno.
        • green_sofia Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 10:41
          Przede wszystkim badania medyczne. Dokładne, łącznie z neurologicznymi (EEG
          MRI). Najpierw zbadajcie córkę a potem można zastanawiać się nad podłożem
          psychologicznym ale broń Boże nie mówcie tego przy niej. Ja jako dziecko byłam
          chora, wyniki dobre więc wszyscy lekarze bez pardomu mówili przy mnie że
          symuluję i ze nadaję się do psychologa. Zamiast do psychologa mądra mama
          zaprowadziła mnie do kolejnego neurologa który wykrył groźną chorobę, która bez
          interwencji lekarzy mogła się skonczyć śmiercią. Teraz nie ma po tym śladu,
          jedynie wspomnienia. Ale jak czytam Twój post to jakby o mnie był. Objawy takie
          same wink


          A jeśli jednak uprzecie się przy aspektach psychologicznych to podpowiem coś z
          moich ostatnich wykładów z psychologii na Akademii Medycznej - dziecięca
          hipochondria. Może dziecko chce zwrócić Twoją uwagę? Może czuje się samotne,
          może ma jakieś swoje problemy których ty nie widzisz? To tłumaczyłoby zmiany
          zachowania przy gościach.
          • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 10:53
            o Matko,jak choroba?A do neurologa po co aby rocić EEG?Jakie to
            mogłyby być zmiany neurologiczne?
            • green_sofia Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 16:39
              U mnie zaczęło się od własnie takich objawów jak u Twojej córki, poźniej doszły
              poważniejsze ale dopiero po około roku bezowocnych poszukiwań przyczyny.
              Wycierpiałam się sporo a mogłam tego uniknąć. Zrobiono mi w końcu Angio-MRI i
              okazało się że naczyniak który początkowo jak to mówili lekarze "nie miał
              znaczenia klinicznego" zaczął uciskać konkretne rejony mózgu, dając takie
              objawy. Teraz nie ma po tym śladu, ba po pół roku od diagnozy nie było ale ile
              się namęczyłam wcześniej to moje.

              EEG po to aby wykluczyć zmiany padaczkowe, około 60-70% padaczek to takie typu
              "petit mal" które nie dają objawów atakami tylko kilkusekundowym "zawieszeniem"
              uwagi. Mogłaś tego nie zauważyć a apatia córki może być tego skutkiem bo nawet
              takie ataki petit mal prowadzą do ogólnego zmęczenia. Sam fakt że po ataku z
              drgawkami chory zasypia na kilka-kilkanaście godzin kamiennym snem- takie jest
              wycieńczenie organizmu.
        • green_land Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 17:17
          To "tylko" tydzień.

          >Tylko szepta mi na ucho żebym nic nie mówiła,że ona tak się
          > teraz zachowuje
          Czyli chyba słyszała, jak o niej rozmawiacie - i jest to dla niej
          problemem.

          Ma apetyt, czy mogłaby cały dzień nic nie jesć? Może weźniesz ją do
          kanjpy na jej ulubione danie, chociażby na frytki do McDonalda?

          >I jeszcze to trzymanie kupki.
          > Nie chce się załatwiać,a każde majteczki pobrudzone
          Może nie chce jeść, by nie robić kupy?
          Nie zwracaj uwagi na jej brudne majtki, spróbuj wytłumaczyć, że to
          nic takiego, że takim małym dzieciom moze się to zdarzać, ba, że
          zdarza się i dorosłym. Bo moze wydarzyło się coś, co spowodowało, że
          ma taką awersję do jedzenia, a co za tym idzie do robienia kupy? A
          osowaiłość i brak ochoty do zabawy to inna bajka?

          Powtórz koniecznie badania moczu. Zrób badania kału na wszelkie
          pasożyty, lamblie, owsiki. I powtórz morfologię z rozmazem + OB i
          CRP.
          • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 17:42
            green_sofia,a czy Ty wtedy też tak miałas,że poza domem zachowywałas
            się normalnie.Dziś np.wyciągnęłam małą na zajęcia do
            dzieci.Płakała,broniła się.Kiedy już doszłysmy bawiła się super i
            jeszcze pół godziny po zajęciach się została.Jak to tłumaczyć?
            • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 03.11.08, 19:09
              a może to jakiś bunt.Zauważyłam,że wszystkie czynności codzienne
              budzą w niej jakby awersje.Nap.mycie zębów(raptem nie chce tego
              robić),jedzenie,ubranie sie rano,pójście spać.Teraz np.była moja
              siostra z mężem i wyszala sie z nimi na maksa.Czego ja chce mnie się
              zapytali.Nawet zjadła kanapkę.Wyszli a ona już leży i że się nie
              będzie myła i nie pójdzie spać.O Boże dodaj mi cierpliwosci,bo ja
              to tylko bym płakała z tej niemocy.
              • miacasa Re: czy to ja jestem winna? 04.11.08, 18:35
                lęk przed defekacją, pobrudzone majtki, drażliwość, apatia i ogólne
                rozdrażnienie to często objawy chorób pasożytniczych układu pokarmowego albo też
                mała miała zatwardzenie i bolało ją przy robieniu kupy, a że jedzenie =
                późniejsza defekacja, to nie chce jeść
                • ren12 Re: czy to ja jestem winna? 05.11.08, 20:25
                  mała ma już zrobione badania i wszytko super.Pediatra dała jeszcze
                  skierowanie na dokładniejsze badania kupki.A i jeszcze syropki na
                  zatwardzenia i syrop na apetyt.
                  Natomiast jej zachowanie trochę się zmienia.Już nie pokłada się w
                  ciągu dnia,ale nadal nie chce myc zębów i nie chce na kibelek.
                  Może to jakiś bunt,bo mnie zaczęła traktoeać jak równej sobie.
                  W dodatku zrobiła się jakaś zrażliwa i nieposłuszna i te wrzaski.
                  Ach może minie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja