Jak karać? Dziecko cztery i pół roku.

30.10.08, 20:57
Szczerze mówiąc, zwykle wystarczały groźby, na 90 procent: "jeśli
zrobisz to jeszcze raz, będziemy musieli cię ukarać". Mały wiedział,
że rodzice karzą dzieci, kojarzył przewinienie z karą (albo mamy
taką nadzieję), staraliśmy się, żeby kara była związana z tym, co
zrobił.
Teraz coraz częściej czuję, że nasz autorytet pada. Mały "robi to
jeszcze raz" i kara powinna być nieuchronna.

Zbiegło się to z pojawieniem się w naszym domu dorosłego psa.
Mały znęca się nad psem. A może to nie znęcanie? Przytula za mocno,
aż pies się dusi, ciągnie za ogon, ma pomysły w stylu "przywiążę
Funię do stołu".
Tu wiem, jak ukarać. Zakaz zbliżania się do psa do końca dnia.

Ale są inne sprawy. Wkręcanie się, że mama zapaliła światło na
klatce, a on chciał. Mama odpięła smycz psu, a on chciał, tata
wyłączył DVD, a on chciał. Robi nam o to awantury, płacze, ma
pretensje, do nas, rodziców, trwa to po pół godziny!

I kiedy robi inne rzeczy, które nam się nie podobają, mówimy
raz: "nie rób tak", czy "nie mów tak", tłumaczymy, dlaczego,
w prostych słowach, mówimy drugi raz. Za trzecim razem wkraczamy.
I tu powinniśmy ukarać, żeby załapał, że tak nie można, ale jak?
Mąż jest za tym, że "mama nie odezwie się do ciebie przez pół
godziny" ( w przypadku robienia mi awantury), ale mnie wydaje się to
ciężką karą.

To jest jedynak (i chyba tak zostanie) i jest naszym oczkiem w
głowie. On chyba wie o tym.
Czasem myślę, że dobrze go wychowujemy, przedciez się staramy, a z
dugiej boję się, że to jednak prowadzi do przemądrzałego pępka
świata, któremu wszystko wolno.

Może macie jakieś rady?
    • kag73 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 09:32
      moj ma 3,5 i tez mamy temat, on chcial cos zrobic a ktos go uprzedzil. Czasami
      jak da sie odkrecic, to pozwalamy zeby on to zrobil, ale ogolnie staram sie nie
      ustepowac i mowie "za pozno powiedziales, nastepnym razem musisz sie pospieszyc"
      i "ide" dalej chociaz ryczy, najlepiej nie skupiac sie wtedy na nim i tym
      wrzasku, po prostu robic swoje, zeby zauwazyl, ze na nikogo to nie dziala, nic
      nie da. Ma to chyba zwiazeke z dazeniem do samodzielnosci dzieci, juz jestm taki
      duzy, ja to potrafie.

      Zalezy co robi nie tak, jezeli cos niszczy, to powiedziec, ze jezeli jeszcze raz
      tak zrobi, to odbierzesz i odbierasz, albo stanowczo odciagnac dziecko i samemu
      wyjsc do innego pokoju.
      Jak cos rozleje, musi wytrzec itp.
      Nie karalabym nie odzywajac sie pol godziny, to zbyt surowa kara.
      Nawet jezeli sie ukarze dziecko, to po chwili trzeba mu okazac, ze i tak jest
      kochane przez rodzicow a nie "boczyc sie" nie wiem jak dlugo.
      Ach, wyrosna z tego, jeszcze bedziemy tesknic za tym, zeby znowu byli tacy mali.
      Najwazniejsze to zachowac spokoj.
      • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 13:08
        Na pewno nie karac za to, ze cos chiał, a zrobil kto inny - ryki
        mozna ignorowac, ale karać - za co? Ukarany pare razy zrozumie tylko
        jedno - nie wolno wyrazac swoich pragnień, bo za to jest się
        ukaranym. Nie zrozumie, ze chodzi o forme, jest za mały.
        Dla mnie idea, aby miec jakis "system" kar jest jakoś obca. Bo
        czasem za to samo przewinienie nalezy sie surowa kara, czasem -
        dyskretne udawanie, ze się nic nie stalo. Bo dziecko nie co dzień
        jest w tej samej formie, a dom to nie koszary, gdzie jest regulamin.
        Czasem trzeba odeslac do pokoju, zakazać lub odebrac jakąś
        przyjemność, czasem trzeba pokrzyczeć, a czasem tylko przytulic...
        • komyszka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 13:47
          lekko bez sensu wg mnie ta rada- "Bo > czasem za to samo przewinienie nalezy sie
          surowa kara, czasem -> dyskretne udawanie, ze się nic nie stalo." czego uczy
          dziecko sytuacja kiedy za to samo przewinienie rodzic raz wstawi do kąta a raz
          UDA ze nie widzi ( a dzieci z reguły swietnie wiedza kiedy rodzic widzi, kiedy
          nie a jeszcze kiedy udaje)? uczy tego ze warto robic dalej cos niewlasciwego (a
          atrakcyjnego dla dziecka) bo istnieje duza szansa ze tym razem mama tylko
          pogrozi paluszkiem albo wrecz przytuli. zgadzam sie zaś że dom to nie koszary
          lecz mimo tego- jesli jest taka koniecznosc naturalnie- system kar i nagrod
          powinien istnieć i być jak najbardziej sprecyzowany- i to wlasnie w dobrze
          rozumianym interesie dziecka.
          • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 14:29
            Teoretycznie masz racje - ale teoretycznie. Bo dzialanie typu to
            samo przewinienie- ta sama kara nie dziala nawet w KK.
            Powiedzmy dla przykladu - dziecko wraca do domu, rzuca kurtke na
            lawe, zamiast ją powiesic, buty zostawia na środku przedpokoju -
            wie, ze ma tego nie robić, ostro razy przypominano - zostaje ukarane.
            dziecko wraca ze spaceru, ktory był stanowczo za dlugi -
            przesadziliśmy najwyraxniej. Dziecko ledwo idzie, nie marudzi, jest
            dzielne, w przedpokoju pada , rzuca rzeczy gdzie bądż - mam ukarac?
            Nie, dyskretnie odwieszę.
            Nie zwracanie uwagi na okolicznosci, stan dziecka, jego humor -
            tylko walenie kary równo, bo zawinił - to nie jest wychowanie tylko
            pruski dryl.
            • komyszka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 14:49
              Słaniające się ze zmęczenia dziecko to przyklad skrajny i inna jest tez zupełnie
              geneza niewlasciwego zachowania (kurtki nie odwiesił nie dlatego ze taki miał
              kaprys,nie odwiesił bo nie był w stanie,nie udało mu się ze zmęczenia). Chyba
              czymś naturalnym jest ze w tego typu sytuacjach (duze zmeczenie, choroba) kar
              się nie stosuje- myślałam mówiąc szczerze że to oczywiste. Co do systemu typu
              dane przewinienie- dana kara- jak najbardziej działa, stosuje prywatnie i
              państwowo (że się tak wyrażę)i zawsze uzyskuje pozytywne rezultaty (patrz-
              wygaszenie zachowania niepoządanego). Oczywiście- nie jest to jedyna słuszna
              opcja, jest wiele innych, także skutecznych metod. I nikt- a przynajmniej ja -
              nie napisał, że kary należy "walić równo, bo zawinił".
          • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 14:37
            > jesli jest taka koniecznosc naturalnie- system kar i nagrod
            > powinien istnieć i być jak najbardziej sprecyzowany

            A ja się nie zgadzam. Moim zdaniem powinny być jasne reguły postępowania. Aby
            było wiadomo, co jest dobre, a co złe.

            Moje dzieci, jak były małe, zachowywały się czasem "niegrzecznie" bo testowały
            mnie, albo nie zgadzały się z moimi argumentami (pilnowały, czy nie widzę), a
            czasem po prostu miały zły dzień. Do dziś pamiętam, jak moja córa (miała wtedy
            prawie 5 lat) zachowywała się wyjątkowo nieznośnie (szczegółów nie pamiętam) i w
            zasadzie zabierałam się do karcenia... Tylko zauważyłam cień smutku w jej
            oczach. Długo próbowałam do niej dotrzeć (pomogła wspólna kąpiel, usypianie i
            tulenie) i okazało się, że miała poważny problem-smutek (przynajmniej dla niej
            poważny) i to całe nieznośne zachowanie było takim trochę rozpaczliwym wołaniem
            o uwagę.

            Więc zgadzam się, że czasem trzeba ostro, czasem mniej, a czasem najszybciej
            osiągniemy efekt, gdy przytulimy smile

            Pozdrawiam
            Jola
            • komyszka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 14:52
              oj- a mnie zawsze wydawało się że system kar-nagród jest ZAWSZE powiązany z
              jasnymi regułami postępowania.
              • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 15:16
                Nie istnieja "jasne" reguły na wszystko. Bo życie jest zlozone.
                Dziecko stale cos gubi - dostaje kare. dziecko zgupi ukochanego
                misia - ukarac?
                Dziecko ma nie brac pierwsze z talerza - sa jego urodziny, jest
                podniecone goscmi, wzięło. Ukarac?
                Jest Wigilia, dziecko tuz wczesniej zrobilo coś, czego mu absolutnie
                nie wolno? Ukarac w Wigilie?
                Dziecko zrobilo cos karygodnego i widać, ze żaluje, naprawde żaluje -
                a my pomijamy skruche i dowalamy karę. Bo za TO sie nalezy.
                Nikt tak nie postepuje nawet w stosunku do zatwardzialych
                przestepcow, a już na pewno nie w stosunku do dorosłych. Tylko psa
                tresuje sie w ten sposób.
                Jasne reguły postępowania nie istnieją, zawsze jest ogromne pole na
                swobodna interpretację. I co więcej reguly jasne dla rodzica
                zazwyczaj nie sa do konca jasne dla dziecka, bo rozwoj moralny
                dzieci jest wolniejszy od intelektualnego.
                • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 15:19
                  > Dziecko stale cos gubi - dostaje kare. dziecko zgupi ukochanego
                  > misia - ukarac?

                  Ja to rozumiem tak: nie powinno się nic gubić - stała reguła.
                  A już sposób naszej reakcji zależy od okoliczności.
                  itp.

                  Pozdrawiam
                  Jola
                • komyszka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 05:41
                  Odnosnie okolicznosci karania napisalam juz powyżej-powtarzac mi się nie chce.
                  Natomiast widze,że masz jakąś straszną fiksację na temat "dyscypliny", "rygoru",
                  "karonści", często powtarzasz te słowa choć, nikt tutaj nic takiego nie sugeruje.
                  Odnośnie jasnych reguł-wg mnie istnieją tylko nalezy dostosowywac sensownie ich
                  "złożoność" do "złożoności" życia, etapu rozwoju dziecka etc. Też wydawało mi
                  się to oczywiste- ale jak widać, chocby po tym watku- są rozmaite "oczywistości".
              • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 15:16
                > oj- a mnie zawsze wydawało się że system kar-nagród jest ZAWSZE powiązany z
                > jasnymi regułami postępowania.

                Chodziło mi o to, że jasne reguły postępowania są najważniejsze. A _system_ kar
                i nagród jest nie zawsze potrzebny. I jeśli nie ma jasnego systemu kar i nagród,
                to nie stanie się nic złego, o ile te reguły są stałe (oczywiście uwzględniając
                wyjątkowe sytuacje).

                Osobiście nie lubię pytań typu "jak karać". Lepiej jest rozmawiać o konkretnych
                przykładach zachowań. Bo może się okazać, że zamiast skupiać się na karaniu,
                można dany problem rozwiązać szybciej, stosując inne techniki.

                Kiedyś walczyłam z wycinaniem dziur w ubrankach przez mojego trzylatka. Jak
                zauważyłam - konsekwentnie karałam. Doradzono mi (w necie), że mam mu dać
                ubranka do cięcia. A przecież mały ciął kartki, gazety i co tam chciał. Swoim
                karaniem osiągnęłam tyle, że wycinał te dziurki sama-nie-wiem-kiedy. Jak po
                miesiącu spokoju znowu znalazłam dziurkę, wściekłam się, zaprowadziłam małego do
                szafy, pokazałam, gdzie trzymam ubranka z których wyrósł, takie w gorszym
                stanie, i powiedziałam, że jak najdzie go ochota na cięcie, ma ciąć te. Pierwsze
                ubranko poszło w strzępy wink Ale dziurki odkrywane w czasie prasowania przestały
                się pojawiać.

                Skupiając się na karaniu, przestałam dostrzegać inne możliwości rozwiązania.
                Osiągnęłam tyle, że mój mały stał się mistrzem w ukrywaniu tego, że broi...
                (inna sprawa, że to bardzo konsekwentne dziecko)

                Pozdrawiam
                Jola
                • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 15:23
                  Reguły moralne i podstawowe zasady zachowania powinny byc stałe,
                  choć przy tych drugich - nie niewzruszone. Dziecko powinno wiedzieć,
                  kiedy robi źle. Ale system kar i nagrod to zupełnie inna bajka....
                  • kag73 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 15:37
                    zgadzam sie z przemysleniami verdany.

                    Oprocz tego, ze to tylko dzieci, my dorosli/rodzice tez jestesmy tylko ludzmi a
                    nie robotami albo zandarmeria, czasami warto dla swietego spokoju przymnknac
                    oko, albo podejsc do czegos z humorem.
                    • dagmama No hmmm. 31.10.08, 18:05
                      Ja się głównie kieruję intuicją, więc argumenty Verdany, że za to
                      samo różnie się karze, a czasem nie karze w ogóle. Nie karzę dziecka
                      zmęczonego, chorego czy w Wigilię. Przecież to oczywiste.
                      Żadnych koszar u nas nie ma.

                      No i pisalam, że w 90 procentach skutkuje powtórzenie drugi raz, czy
                      groźba.
                • komyszka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 05:49
                  Oczywiście ze nagroda-kara nie zawsze są potrzebne. Lecz jeśli już istnieją
                  muszą na czymś bazować, czyli najlepiej na jasnych zasadach postępowania. To
                  miałam na myśli.
      • stoprasizmowi debilni rodzice wychowuja malych debili.... 09.11.08, 18:18
        pasek w reke i po klopocie, raz dostanie, drugi i wiecej tego nie
        zrobi...a jak chcesz dziecko wychowac bezstresowo to zobacz co sie
        dzieje w UK, co drugi nastolatek nosi nóż do szkoły...a Ty nigdy nie
        dostalas paskiem po dupie za kare?? tu nie chodzi o znecanie sie,
        tylko o karanie, jesli inne metody nie pomagaja.
        • mama303 Re: debilni rodzice wychowuja malych debili.... 10.11.08, 21:13
          stoprasizmowi napisał:

          >a Ty nigdy nie
          > dostalas paskiem po dupie za kare??

          Ja - nigdy od nikogo nie dostała ani paskiem ani niczym innym ani po
          dupie ani po niczym innym.
          Jakoś żyję, mam sie dobrze i innych nie biję.
    • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 14:21
      > Zbiegło się to z pojawieniem się w naszym domu dorosłego psa.
      > Mały znęca się nad psem. A może to nie znęcanie? Przytula za mocno,
      > aż pies się dusi, ciągnie za ogon, ma pomysły w stylu "przywiążę
      > Funię do stołu".

      Raczej bawi się. Wy pokazujcie granice między zabawą, a znęcaniem się. Moja
      suczka warczała ostrzegawczo, jak dzieci przekraczały granicę. I to było
      najlepsze smile

      > Ale są inne sprawy. Wkręcanie się, że mama zapaliła światło na
      > klatce, a on chciał. Mama odpięła smycz psu, a on chciał, tata
      > wyłączył DVD, a on chciał.

      Chłopak chce być samodzielny. Pozwolić mu na tę samodzielność. Jak się da,
      spytać wcześniej, czy chce zapalić światło itp. Jak zacznie ryczeć, to zamiast
      karać po prostu wyjaśnić, że jak chce coś zrobić sam, to powinien spokojnie
      zaproponować to wcześniej. Powiedz mu, co ma zrobić następnym razem (poprosić,
      spytać, zaproponować). Albo spytaj go, co zrobi następnym razem, aby mógł to
      światło sam zapalić.
      Byle krótko. Jak się akurat nie da dogadać, powiedz, że porozmawiasz jak się
      uspokoi. (z zasady wrzasków nie słucham, propozycje na spokojnie uznaję, nawet
      jestem skłonna pozwolić, aby jeszcze raz zapalił to światło - o ile zrobi to
      spokojnie). Możesz powiedzieć, że widzisz, jak bardzo jest zdenerwowany, więc
      poczekasz aż się uspokoi i dopiero wtedy porozmawiacie.

      > Mąż jest za tym, że "mama nie odezwie się do ciebie przez pół
      > godziny"

      Moim zdaniem bez sensu.

      Pozdrawiam
      Jola
      • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 17:59
        jola_ep napisała:

        Raczej bawi się. Wy pokazujcie granice między zabawą, a znęcaniem
        się. Moja
        > suczka warczała ostrzegawczo, jak dzieci przekraczały granicę. I
        to było
        > najlepsze smile

        Nasza suczka nie warczy. Jest przerażona zmianą warunkow - ze wsi do
        miasta - chodzi z ogonem podkulonym i zachowuje się, jakbyśmy ją
        bili. Od niej mały nie dowie sie, kiedy przesadza. Stąd taki wazny
        ten pies. To my musimy mu pokazywać, kiedy postępuje źle.

        Chłopak chce być samodzielny. Pozwolić mu na tę samodzielność. Jak
        się da,
        > spytać wcześniej, czy chce zapalić światło itp. Jak zacznie
        ryczeć, to zamiast
        > karać po prostu wyjaśnić, że jak chce coś zrobić sam, to powinien
        spokojnie
        > zaproponować to wcześniej. Powiedz mu, co ma zrobić następnym
        razem (poprosić,
        > spytać, zaproponować). Albo spytaj go, co zrobi następnym razem,
        aby mógł to
        > światło sam zapalić.

        Tak robimy, tylko, ze czlowiek czasem odruchowo zapali swiatło a
        potem ma pół godziny mędzenia. 'Mamo, dlaczego to zrobiłaś? Przecież
        ja chciałem?" W kółko pół godziny z zegarkiem w ręku.

        Stąd był pomysł o nieodzywaniu się. Ile razy można mówić, że się nie
        chce już słuchać?
        • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 18:01
          Ja bym nie mowiła "za kare nie bede się odzywac", tylko
          powiedziala "Juz mowiłam Ci, dlaczego zapalilam światlo, koniec
          dyskusji" i dalsze marudzenie po prostu kompletnie ignorowala. To
          tez kara, ale zupelnie inna, bo jej zakonczenie zalezy od dziecka.
          Jak zacznie mowic o czym innym, to pogadasz - poprzedni temat jest
          zakonczony i już.
          • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 18:12
            Dokładnie tak smile
            Tu nie chodzi o "nieodzywanie się", tylko o zamnięcie tematu.
            Koniec. Kropka.

            Poza tym z doświadczenia wiem, że wszelka dyskusja ze zdenerwowanym
            (rozhisteryzowany, rozwścieczonym itp.) dzieckiem nie ma
            najmniejszego sensu. Próby tłumaczenia mogą ewentualnie doprowadzić
            do tego, że rodzcie stracą w końcu cierpliwość.

            > tez kara, ale zupelnie inna.

            Kara? Powiedziałabym, że to instykt samozachowawczy rodziców wink

            Pozdrawiam
            Jola
          • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 18:15
            Ignorowanie nic nie daje, serio. Chyba bym musiała go zakneblować.
            Nie odzywam się, ale mam ochotę uciec. Zwłaszcza z samochodu.
            Ostatnio w supermarkecie mąż go zabrał ode mnie i sam z nim jeździł
            po innych działach.

            To tak, jakbyśmy nie mieli autorytetu. Każę przestać o tym rozmawiac
            i nic. Ględzi. Zagroziłam, że nie kupimy puzzle'i. W ogóle sie nie
            przejął.
            • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 18:47
              A co odpowiadasz na pierwsza pretensję?
              • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 19:05
                Na pierwsza pretensję odpowiadam, że nic nie mowił, że chce włączyć,
                więc nie wiedziałam, że włączyłam odruchowo i przepraszam, że nie
                pomyslałam, ze on chciał i następnym razedm bedę pamiętała.
                I faktycznie takie błędy robimy jeden, dwa razy po tym, jak się mały
                zastrzeże, że "on chciał".
                • verdana Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 19:12
                  Spróbuj powiedzieć "Ja tez chciałam". I nic nie obiecywac.
                  • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 19:58
                    Dobra.
                    • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 21:14
                      Ja się wcale nie dziwię Twojemu synowi, że ględzi i marudzi, bo
                      pomijanie go przy takich czynnościach, które go cieszą i dają mu
                      satysfakcję, że jest samodzielny i robi dorosłe rzeczy, jest bardzo
                      poważnym lekceważeniem jego osoby. Dla dorosłych jest to zupełnie
                      obojętne, kto zapali światło albo odepnie smycz - dla dziecka, które
                      uczy się życia - niezwykle ważne i niezrozumienie tego przez
                      rodziców jest poważnym błędem. A poza tym dopuszczanie dziecka do
                      takich czynności ma dla rodziców sporą korzyść: dziecko szybciej się
                      nauczy "samoobsługi" i będzie wymagało coraz mniej czynności
                      technicznych od Was. Jeżeli jednym Waszym problemem wychowawczym
                      jest to, że dziecko koniecznie chce zapalać światło, to macie złote
                      dziecko. Dlatego radziłabym bardzo uważać i zapraszać go do
                      wszystkich takich czynności. A w końcu nie wymaga to aż tak wiele
                      wysiłku, wymaga tylko zauważenia faktu, że dziecko to normalna osoba
                      ze swoimi aspiracjami i ambicjami, a nie ukochana maskotka i oczko w
                      głowie, ale w głowie rodziców.
                      Moja opinia jest wyraźnie nietypowa, jak na mnie - na ogół jestem za
                      surowym, tzn. konsekwentnym wychowywaniem dzieci i nie uważam, że
                      dziecko jest pępkiem świata i całym życiem rodziców Ale uważam, że
                      dziecko powinno być traktowane poważnie jako osoba, a nie jako
                      bardzo nawet rozpieszczona laleczka.
                    • nisar Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 21:17
                      Chryste, chyba jestem potworem, ale nie wyobrażam sobie w ogóle tego
                      typu problemu. Słowo. Chciałeś nacisnąć guzik od windy a ja
                      wcisnęłam pierwsza? Naciśnij sobie jeszcze raz taki już naciśnięty.
                      Nie chcesz? Twój problem. Chciałeś wejść pierwszy do domu? Masz
                      pecha, nie wszedłeś. Może jutro wejdziesz pierwszy.
                      A gdyby mędził na pewno nie zwracałabym uwagi. A niech mędzi na
                      zdrowie, w sumie nie da się wychować średnio gadatliwego dziecka
                      słuchając ZAWSZE tego co mówi, nawet jak nie mędzi i zachowując
                      zdrowe zmysły. Słuchanie wybiórcze jest niestety niezbędne do
                      prawidłowego funkcjonowania mojej psychiki.
                • mama303 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 31.10.08, 22:32
                  dagmama napisała:

                  > Na pierwsza pretensję odpowiadam, że nic nie mowił, że chce
                  włączyć,
                  > więc nie wiedziałam, że włączyłam odruchowo i przepraszam, że nie
                  > pomyslałam, ze on chciał i następnym razedm bedę pamiętała.


                  No to wreszcie może czas brać pod uwagę potrzeby dziecka. Nie znacie
                  swojego dzieciaka? nie nauczyliście się że on chce pierwszy włączyc
                  to nieszczęsne światło. Wyraźnie domaga sie barania pod uwagę jego
                  osoby. Doceni Was jeśli wyprzedzicie jego "potrzeby" - naprawdę.
                  • nisar Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 10:59
                    Wszystko dobrze, jeśli chodzi o jedną czy dwie sprawy, np. moja już
                    czternastoletnia córka lubi wciskać guziki w windzie (może dlatego
                    że nigdy nie mieszkała w budynku z windą) i ja o tym pamiętam. Ale
                    to jest JEDNA rzecz, a u Dagmamy odnoszę wrażenie, że nie chodzi tak
                    naprawdę o coś konkretnego, tylko o to, żeby pomarudzić. Wtedy
                    dziecko zawsze znajdzie pretekst: pierwszy nacisnąć guzik, pierwszy
                    wejść do domu, przytrzymać siatkę za ucho gdy mama pakuje zakupy,
                    odpiąć psu smycz, sam przenieść kubek z herbatą na stół... tak można
                    w nieskończoność. I nie radziłabym dać się wciągnąć w tę zabawę. Do
                    niczego ona nie prowadzi.
                    • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 11:37
                      to nie jest zabawa, tylko traktowanie dziecka jako pełnoprawnego
                      członka rodziny i dostrzeganie tego, że on chce w życiu rodziny
                      uczestniczyć na miarę swych możliwości. W życiu dorosłym, a nie
                      tylko w wyznaczonej sobie sferze zabawowo-opiekuńczej. Uważam tego
                      rodzaju szanowanie indywidualności dziecka za dużo ważniejszy wyraz
                      jego akceptacji, niż uleganie wszystkim jego zachciankom, pobłażanie
                      niewłaściwym, tzn. nieszlachetnym zachowaniem w imię jakiejś
                      fałszywie pojętej solidarności z dzieckiem czy unikanie rozstawania
                      się z dzieckiem, bo przecież dziecka nie można zostawić na 3
                      godziny, by pójść do teatru. Sądzę, że pomijanie dziecka w takich
                      sprawach jest dla niego dużo większym problemem, niż to, że się je
                      czasem zostawi pod opieką babci albo przyjaciółki i pójdzie do kina.
                      • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 11:49
                        Ale Ty przesadzasz rybkasad
                        Nikt nie pomija dziecka celowo.
                        Zaznaczyłam, że czasem robimy coś odruchowo, a potem jest dramat.
                        Czytaj uważniej.
                        Mąż specjalnie zwraca uwagę na zapraszanie dziecka do różnych
                        czynności: robienie karmnika, skręcanie nowego mebla. Bo sam był
                        pomijany.
                        Po prostu nie zawsze panuje się nad odruchami, nie uważasz?
                        • kag73 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 14:06
                          dagmama, jak ktos takiej sytuacji nie przezyl, albo ma zupelnie inne dziecko,
                          nie potrafi sobie niektorych rzeczy wyobrazic i wczuc sie w sytuacje, niestety.U
                          mnie tez sie zdarzaja takie rzeczy jak u Ciebie, czasem zupelnie nowe i w ogole
                          bym nie pomyslala, ze to bedzie problem, bo do tej pory tego robic nie chcial.
                          Uwaza, ze jak on robi tak i tak i wszystko pasuje, mysli, ze u innych tez tak jest.
                        • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 15:46
                          Wybacz, ale z Twoich postów wynika po pierwsze, że zdarza to się
                          bardzo często, skoro widzisz w tym poważny problem, a po drugie - że
                          kompletnie nie rozumiesz, jak to jest ważne dla dziecka.Dużo
                          ważniejsze, niż kupić kolejne lody albo wyrzec się zostawienia
                          dziecka na 3 godziny.
                          • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 23:34
                            srebrnarybka napisała:

                            > Wybacz, ale z Twoich postów wynika po pierwsze, że zdarza to się
                            > bardzo często, skoro widzisz w tym poważny problem, a po drugie -
                            że
                            > kompletnie nie rozumiesz, jak to jest ważne dla dziecka.Dużo
                            > ważniejsze, niż kupić kolejne lody albo wyrzec się zostawienia
                            > dziecka na 3 godziny.

                            Wybaczam.
                            Jeśli coś piszę, to znaczy, że jest to poważny problem, to się
                            zgadza.
                            Jak co jest ważne dla dziecka?
                            Halo, czy ktoś mnie słyszy?
                            Lody i zostawienie dziecka na 3 godziny wzięłaś nie wiem skąd -
                            chociaż może byś sprawdziła, co czytasz, bo u mnie akurat nie
                            wyczytałaś.
                            Generalnie wiedz, że to ważna sprawa i nie mam czasu i cierpliwości
                            na pierdoły.
                            • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 00:57
                              Lody i zostawienie dziecka na 3 godziny wzięłaś nie wiem skąd -
                              > chociaż może byś sprawdziła, co czytasz, bo u mnie akurat nie
                              > wyczytałaś.

                              - istotnie nie od Ciebie. Pewna forumowiczna napisała mi, że jestem
                              oziębła uczuciowo, dlatego, że moja wyrodna, niepracująca matka
                              zostawiała mnie w dzieciństwie mniej więcej raz na miesiąc na trzy
                              godziny pod opieka babci, mieszkającej pod jednym dachem i szła do
                              teatru. Ten karygodny zwyczaj miał mnie okaleczyć uczuciowo na całe
                              życie. Całe forum roi się od wypowiedzi matek, które wzajemnie
                              wytykają sobie zaniedbania, a przede wszystkim oskarżają się
                              wzajemnie, jeśli któraś od czasu do czasu zrobi coś dla siebie albo
                              poświęci chwilę sobie, a nie dziecku. Ja chciałam zwrócić uwagę na
                              co innego: moim zdaniem problemem nie jest ILOŚĆ CZASU poświęconego
                              dziecku i stopień uwiązania przy nim, ale to, na ile się widzi w
                              dziecku OSOBĘ i na ile wchodzi się z nią w kontakt. Z OSOBĄ, a nie z
                              maskotką, której się robi przyjemności Kontakt z OSOBĄ, gdyby był
                              prawdziwy, nie zostawiałby wątpliwości, że trzeba dziecko dopuszczać
                              do tych czynności dorosłych, do których ono chce i może być
                              dopuszczane. Bo sądzę, że dziecko nie chce być żadnym oczkiem w
                              głowie, tylko normalnym członkiem rodziny i dlatego chce robić to,
                              co robią rodzice. I przyjemność typu dopuszczenie do zapalania
                              światła można zrobić dziecku zerowym kosztem. I ono zresztą dlatego
                              marudzi, że wie o tym, że zaspokojenie tej jego potrzeby wymaga od
                              Ciebie wyłącznie tego, byś traktowała ją poważnie, i niczego więcej,
                              więc nie rozumie, dlaczego jej nie spełniasz. Myślę, że łatwiej
                              zrozumiałby, że nie kupiłaś mu ukochanych lodów, bo nie miałaś
                              akurat przy sobie pieniędzy, nie stać Cię na to, by kupować mu je
                              codziennie. albo nie chciało Ci się specjalnie po nie wychodzić. To
                              jest dla dziecka logiczne. Ale jeżeli matka odmawia mu czegoś, co
                              jest dla niego bardzo ważne, a matki nic nie kosztuje, to znaczy
                              nie, że nie miała pieniędzy, albo wolała odpocząć, ale, że dziecko
                              jest dla niej nieważne.
                              • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 01:37
                                A , no to co innego.

                                srebrnarybka napisała:




                                > - istotnie nie od Ciebie. Pewna forumowiczna napisała mi, że jestem
                                > oziębła uczuciowo, dlatego, że moja wyrodna, niepracująca matka
                                > zostawiała mnie w dzieciństwie mniej więcej raz na miesiąc na trzy
                                > godziny pod opieka babci, mieszkającej pod jednym dachem i szła do
                                > teatru. Ten karygodny zwyczaj miał mnie okaleczyć uczuciowo na całe
                                > życie. Całe forum roi się od wypowiedzi matek, które wzajemnie
                                > wytykają sobie zaniedbania, a przede wszystkim oskarżają się
                                > wzajemnie, jeśli któraś od czasu do czasu zrobi coś dla siebie albo
                                > poświęci chwilę sobie, a nie dziecku.

                                W sumie nie ma to związku z tematem, ale dziękismile
                                I sorry, jeśli ktoś Cię niesprawiedliwie potraktował.
                                Czy dajesz mi do zrozmienia, że na tym forum nie ma co się dopytywać
                                o rozwiązanie problemów, w razie problemów?
                                Bo będę skrytkowana i będzie wykorzystane cokolwiek, co kiedykolwiek
                                napisałam o sobie?

                                Co do mojego dziecka. Myślę, że jest pełnoprawnym członkiem rodziny,
                                taką, wiesz, jedną trzecią rodziny, ważną jedną trzecią. I staramy
                                się zaspokajać potrzeby tej jednej trzeciej.
                                Staramy się pamiętać, że chce zapalić cholerne światło. Bo ma do
                                tego prawo, albo, chwilowo, wyobraża sobie, że na tym polega to prawo
                                I staramy się traktować dziecko poważnie.
                                Co nas nic nie kosztuje.
                                I nawet, kiedy nas kosztuje, te jakieś lody, o których piszesz, no
                                to, sorry, zwalczymy sprawę.
                                • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 17:45
                                  To było częściowo generalnie w związku z tematem, a częściowo nie.
                                  Generalnie chodziło mi o to, że dla dziecka ważne jest nie tylko to,
                                  ile wysiłku i wyrzeczenia matka włoży w opiekę nad nim, tylko to, na
                                  ile czuje się zauważane i traktowane poważnie. I że poważny wysiłek
                                  (np. rezygnacja z tego cholernego teatru albo wydanie ostatnich
                                  groszy na lody, których dziecko wcale nie chciało) może przejść w
                                  ogóle niezauważone przez dziecko, a nic niekosztujące dopuszczenie
                                  do zapalania światła może być bardzo ważne.
                                  Oczywiście forum służy do rozwiązywania problemów i dyskusji na
                                  tematy wychowawcze, ale bardzo częste jest, że piszące tu matki (ub
                                  ojcowie) przede wszystkim oskarżają sie wzajemnie o zaniedbywanie
                                  dzieci i licytują się tym, ile sami ponoszą wyrzeczeń dla dziecka.
                                  Zaś matki, które czują się zmęczone opieką nad dziećmi, zamiast
                                  uczciwie przed sobą przyznać, że obowiazki macierzyńskie nie zawsze
                                  są łatwe (ale i całe życie w ogóle łatwe nie jest), że mają dość,
                                  ale robią to dla dobra swych dzieci, oskarżają się o to, że są złymi
                                  matkami, skoro czują się zmęczone macierzyństwem. Matkom
                                  oskarżającym inne matki lub siebie dobro dziecka jakoś umyka w tej
                                  licytacji ...
                                  Zaś konktretnie radziłabym: 1. pamiętać o dopuszczaniu dziecka, do
                                  czego się da i dać mu do zrozumienia, że ROZUMIECIE tę jego
                                  potrzebę, a nie traktujecie jej jako ansurdanej fantazji, takiej jak
                                  bajka albo fantazjowanie dziecka, 2. jak się zapomni, przepraszać w
                                  taki sposób, by dziecko odczuwało p-kt. 1, 3. jeżeli po takich
                                  przeprosinach dalej marudzi - trudno, nic wiecej zrobić nie można,
                                  marudzeniem się nie przejmować.
                                  A myślę, że jeśli będzie miał głębokie przekonanie, że poważnie
                                  traktujecie tę jego potrzebę, to zdarzające się rzadko zapomnienie
                                  łatwiej odpuści.
                                  • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 18:20
                                    W sumie jestem dość rozczarowana tym forum i dawno tu nie pisałam.
                                    Czemu to nie jest forum z ekspertem?
                                    Nie jest miło czytać samą krytykę i dziwne wnioski, które ktoś
                                    wysnuwa na podstawie tego, co napisałam.
                                    Dowiedziałam się między innymi, że nie ma sie co dziwic mojemu
                                    dziecku, że w mojej rodzinie nie ma równowagi, że moje dziecko nie
                                    bedzie umiało wyrażać pragnień i tak dlalej.
                                    Trochę sie rzuciłam, żeby tłumaczyć, ale co to w sumie daje?
                                    Dobrze przynajmniej, że nikt nie zalecał klapsów.

                                    Ja naprawdę się przejmuję dzieckiem, nawet marudzeniem, i staram się
                                    je dobrze wychować. Uważam, że trzeba szanować - i przepraszać,
                                    jeśli trzeba - a kiedy indziej być twardym. Wyczuwam sytuacje, kiedy
                                    należy być twardym, a kiedy przeprosić, dać spokój i nie robić
                                    śledztwa i przesłuchania. Ale wiele sytuacji jest tak pośrodku.
                                    Wtedy trudno mi wybrać.
                                    Kieruję sie intuicją, no i nie robię tego, co moi rodzice. Stosowali
                                    kary fizyczne i chyba psychiczne - zastraszanie.
                                    Na pewno błądzę, jak wszyscy (chociaż z tego wątku wynika, że tylko
                                    ja).
                                    • nangaparbat3 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 18:48
                                      > Dobrze przynajmniej, że nikt nie zalecał klapsów.

                                      Alez zdecydowanie lepszy klaps nie "nieodzywanie sie do synka przez poł godziny".
                                      • broceliande Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 19:39
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > > Dobrze przynajmniej, że nikt nie zalecał klapsów.
                                        >
                                        > Alez zdecydowanie lepszy klaps nie "nieodzywanie sie do synka
                                        przez poł godziny
                                        > ".

                                        Nie doczytałaś, że nie stosujemy ani tego ani tego?
                                        Dżizas.
                                        • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 21:35
                                          > > Alez zdecydowanie lepszy klaps nie "nieodzywanie sie do synka
                                          > przez poł godziny
                                          > > ".
                                          >
                                          > Nie doczytałaś, że nie stosujemy ani tego ani tego?

                                          Nangaparbat3 nie oskarżała Was o stosowanie ani tego, ani tego.
                                          Porównała. W pierwszym poście padła propozycja "nieodzywanie sie do
                                          synka przez poł godziny". Czyli w rodzinie ktoś ją jednak rozważał
                                          (to, że "kara wydaje się ciężka" nie jest jednoznaczne z tym, że nie
                                          będzie nigdy stosowana, wydaje mi się, że rozumiem intencje, ale
                                          przecież my, czytelnicy na forum, nie widzimy intencji, tylko
                                          napisane słowa)

                                          Pozdrawiam
                                          Jola
                                    • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 19:19
                                      > Czemu to nie jest forum z ekspertem?

                                      Z ekspertem jest forum Wychowanie bez porażek.

                                      Ale czasem lepsze są porady innych matek. Bo ekspert stara się pisać
                                      w sposób jak najbardziej ogólny, aby na podstawie ogólnych danych
                                      nie wyciągać złych wniosków.
                                      A nie-eksperci mają prawo do luźnych refleksji na temat tego, jak
                                      zrozumieli to, co napisałać.

                                      Nie chodzi o to, aby doznać krytyki, albo wszystko brać do siebie.
                                      Bo przecież nie wszyscy krytykowali (ja na przykład nie miałam
                                      takiego zamiaru).

                                      Chodzi o to, aby z tej burzy mózgów umieć odkryć coś, co naprowadzi
                                      Ciebie na sposób rozwiązania Twojego problemu. Bo to Ty ostatecznie
                                      musisz swój problem rozwiązać. Choćby dlatego, że to Ty znasz
                                      najlepiej swoje dziecko.

                                      Jak dla mnie kluczem jest zazwyczaj zrozumienie działania dziecka.
                                      Czy domaga się tego zapalania światła, bo bardzo ważna jest dla
                                      niego samodzielność? A jeśli potem marudzi, to dlatego, że chciał
                                      sam, czy odrobinę dlatego, że musi pomarudzić TOBIE? I w sumie każda
                                      inna okazja byłaby równie dobra.

                                      Dlaczego nie jesteś w stanie przyjąć tego marudzenia ze spokojem?
                                      Jeśli rozważasz nieodzywanie się do dziecka przez pół godziny, to
                                      może nie reagowanie wyłącznie na marudzenie nie byłoby aż tak
                                      trudne? A jeśli jest, to jak to zmienić? Może jesteś akurat
                                      zdenerwowana, śpieszysz się itp. Może pomogłaby chwilowa izolacja
                                      (np. wyjść do innego pokoju). A może Twoje dziecko lubi marudzić, bo
                                      odkryło, że w ten sposób może Tobą manipulować? (niekoniecznie
                                      zyskiwać coś, raczej zyskać moc wpływania na Twoje uczucia i uwagę)

                                      Moim zdaniem nie ma uniwersalnej metody, która zawsze, wszędzie i z
                                      każdym dzieckiem zadziała. Więc chyba nie możesz jej oczekiwać.

                                      Karanie? W przypadku mojego synka, jakby za długo i przesadnie
                                      marudził (w miarę dobrze odróżniałam rzeczywisty żal od prób
                                      wymuszenia) najlepiej byłoby kazać mu posiedzieć w jakmiś ciemnym
                                      (spokojnym) kącie, aż się wymarudzi. W przypadku córy byłoby to
                                      niemal ocieranie się o maltretowanie dziecka i na pewno bym się na
                                      to nie zdecydowała.

                                      Mój syn marudziłby, bo chce sam i bardzo lubi podejmować własne
                                      decyzje i ich się twardo trzymać. Córa marudziłaby, bo w ten sposób
                                      zyskiwałaby moją uwagę, ale też i dlatego, że ona lubi marudzenie
                                      jako takie ...

                                      Pozdrawiam
                                      Jola
                                      • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 19:52
                                        No własnie, u nas izolowanie, to już prawie maltretowanie. Trzeba
                                        słuchać marudzenia.

                                        Wlaśnie miałam nadzieję, ze ktoś napisze coś konstruktywnego. To
                                        znaczy konstruktywnego dla mnie, tak w praktyce. Bo dla tych ktosiów
                                        to na pewno są konstruktywne rzeczy.
                                        To ma być burza mózgów?

                                        Dlaczego wyszło, że ja chcę karać konkretnie za marudzenie po
                                        zrobieniu czegos za niego, pojąć nie mogę.

                                        Nikt o nic nie zapytał - poza verdaną, a to zresztą było tylko jedno
                                        pytanie - żeby lepiej poznać sytuację, żeby naprawdę spróbować mi
                                        pomóc.
                                        Nie, zaraz krytyka i dorabianie mi jakiejś łatki, pod którą zresztą
                                        nie podpadam. Vide sprawa dopytania.
                                        W innych watkach też tak mogę atakować ludzi, którzy mają problem.
                                        Tylko po co?
                                        • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 21:31
                                          > Dlaczego wyszło, że ja chcę karać konkretnie za marudzenie po
                                          > zrobieniu czegos za niego, pojąć nie mogę.

                                          Pytałaś jak karać i podałaś przykład z psem, a zaraz potem z
                                          marudzeniem.

                                          > Nikt o nic nie zapytał - poza verdaną

                                          Jak myślisz, czym jest spowodowane jego zachowanie? Dążeniem do
                                          większego samostanowienia (i wtedy niech jeszcze więcej sam robi lub
                                          pomaga, np. w czasie gotowania), czy raczej to próba zwrócenia na
                                          siebie uwagi (wtedy zadać o lepszy kontakt, gdy jest spokojny). A
                                          może cieszy się trochę tym, że ma na Ciebie "haka", taką jakby
                                          przewagę (w jego odczuciu), bo jak marudzi, to widzi, jak silnie na
                                          Ciebie wpływa?

                                          O tym, jak reagować tuż po fakcie wyprzedzenia dziecka, pisali już
                                          inni i parę propozycji padło.

                                          Ja w każdym razie usiłowałam Ci pomóc. A jeśli odbierasz to
                                          wyłącznie jako dokopanie... cóż, Twoje prawo.

                                          Pozdrawiam
                                          Jola
                                          • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 21:54
                                            Może przesadzam, że tak nikt nie pomaga a dokopuje.

                                            Pisałam, że "robi inne rzeczy" - oprócz psa i marudzenia. Marudzenie
                                            miało być tylko przykładem, ze to taki wiek, żeby było wiadomo, co
                                            to za facet. Nie wiem, czemu sie to takie istotne zrobiło.

                                            Powtarzam, że zwykle wiem, kiedy odpuścić, rozumiem, co powoduje
                                            dzieckiem.
                                            Ale czasem odpuścić nie można, dziecko powinno czuć, że rodzice to
                                            zadne mięczaki, którymi mozna manipulować, jak się chce.

                                            Nie no, naprawdę mam wrażenie, że wszystko, co napiszę, może byc
                                            wykorzystane przeciwko mniesad
                                            • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 22:05
                                              > Pisałam, że "robi inne rzeczy" - oprócz psa i marudzenia.
                                              Marudzenie
                                              > miało być tylko przykładem, ze to taki wiek, żeby było wiadomo, co
                                              > to za facet. Nie wiem, czemu sie to takie istotne zrobiło.

                                              Łatwiej się rozmawia o konkretach. Podałaś dwa, więc dyskusja poszła
                                              w tym kierunku. Ja zrozumiałam, że masz problem z marudzeniem.

                                              Bo ogólnie to o czym dyskutować? O takich oczywistościach, że nie
                                              można dać się manipulować dziecku? wink
                                              Czego oczekujesz? Że podamy, jak karzemy?

                                              Pozdrawiam
                                              Jola
                                              • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 03.11.08, 10:36
                                                jola_ep napisała:

                                                > Bo ogólnie to o czym dyskutować? O takich oczywistościach, że nie
                                                > można dać się manipulować dziecku? wink
                                                > Czego oczekujesz? Że podamy, jak karzemy?

                                                Nie mogę oczekiwać, zresztą wszyscy by się na taką osobę rzucili.
                                                Ale, zauważ kara była w tytule wątku.
                                                Nikt nie karze? Tylko mnie wydaje się, ze czasem kara to rzecz,
                                                którą trzeba zrobić, ale nie chce skrzywdzić dziecka?
                                                No, chyba sie utopię.
                                                • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 03.11.08, 18:04
                                                  > Nikt nie karze? Tylko mnie wydaje się, ze czasem kara to rzecz,
                                                  > którą trzeba zrobić, ale nie chce skrzywdzić dziecka?

                                                  Nie wiem jak inni.
                                                  Ja dzieci w tym wieku nie karałam.

                                                  To znaczy np. jak marudziły za bardzo w sklepie, to wychodziłam bez
                                                  zakupów (i nie miałay np. nawet ulubionych czereśni). Albo kazałam
                                                  młodszemu poczekać w kąciku, aż się uspokoi (w wydaniu Superniani to
                                                  kara, u nas sposób na uspokojnienie się, który w przypadku mojego
                                                  syna działał). Jak rozlały - to wycierały. Jak młody nie chciał
                                                  wyjść (mimo przypominania) z domu ulubionej koleżanki, to wynosiłam
                                                  go siłą (raczej próbowałam, bo on zdecydowanie wolał sam,
                                                  wystarczyło tylko pokazać, że jak chcę, to mogę wink ) itp. Czyli
                                                  jeśli już, to ponosiły konsekwencje swojego zachowania. Albo
                                                  zwyczajnie pilnowałam, aby zrobiły to, co miały zrobić. Myślę, że w
                                                  takim przypadku można mieć pewność, że nie krzywdzimy dziecka.

                                                  Podobnie postępujesz z psem. To nie kara: nie umie się bawić z psem?
                                                  na jakiś czas go odcinasz, a potem dajesz kolejną szansę. Z czasem
                                                  załapie smile


                                                  Pozdrawiam
                                                  Jola
                                                  • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 03.11.08, 20:42
                                                    Ja nie jestem przeciwniczką karania dzieci, oczywiście sensownie,
                                                    ale wtedy, gdy robią coś żle i powinny zapoamiętać, że jest to złe.
                                                    Nie widzę powodu karania dziecka, kiedy źle zrobił rodzic,
                                                    zapominając o radości, jaką dziecko czerpie z udziału w dorosłych
                                                    czynnościach, albo wtedy, gdy z najlepszą intencją bawi się z psem,
                                                    okazując mu zbyt silnie czułość. Wtedy oczywiście trzeba dziecko
                                                    odciąć od psa, ale nir rozumiem, dlaczego karać?
                                                  • jola_ep Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 04.11.08, 15:13
                                                    > Wtedy oczywiście trzeba dziecko
                                                    > odciąć od psa, ale nir rozumiem, dlaczego karać?

                                                    O ile dobrze zrozumiałam, karą miało byc właśnie czasowe odcięcie od psa. (ja nazwałabym to raczej naturalną konsekwencją)

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • srebrnarybka Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 04.11.08, 23:06
                                                    Między karą i konsekwencją jest pewna drobna różnica: konsekwencja
                                                    jest obojętna moralnie i może nastąpić także wtedy, gdy czyn dziecka
                                                    nie zasługuje na potępienie, np. przekłujesz piłkę - nie będziesz
                                                    miał, podczas gdy przez karę rozumiem taką konsekwencję, która ma
                                                    uzmysłowić dziecku, że jego postępowanie jest naganne. Nie tylko
                                                    niebezpieczne albo bezsensowne, ale naganne. I niektóre zachowania
                                                    4,5 latka moga być naganne. Z wymienionych w tym poście tylko
                                                    przywiązywanie psa do stołu, bo 4,5 letnie dziecko powinno wiedzieć,
                                                    że sprawia psu krzywdę. Natomiast zbyt wylewna czułość dla psa i
                                                    domoganie się najsłuszniejszego prawa udziału w czynnościach
                                                    domowych nie są naganne. Jeśli chodzi o czułość wobec psa, to nie ma
                                                    powodu karać, tylko trzeba takie zachowania uniemożliwić, jeśli
                                                    męcza psa, jeśli chodzi o marudzenie po niedopuszczeniu do zapalenia
                                                    światła, należy dziecko przeprosić i na drugi raz pamiętać, żeby je
                                                    dopuścić. Bo to się dziecku należy jak psu miska. Ukarać należy
                                                    rodziców.
                        • mama303 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 20:21
                          dagmama napisała:


                          > Zaznaczyłam, że czasem robimy coś odruchowo, a potem jest dramat.
                          > Czytaj uważniej.

                          Bardziej sie pilnujcie z tymi odruchami, i nie piszę tego złośliwie.
                          To szczera rada gdyz miałam podobnie z moja córką.
                • lolinka2 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 21:16
                  Boże, psychodelizm jakiś....

                  Przepraszać dziecko, że nie włączyło światła jako pierwsze??!!

                  Dla mnie chore. Moje dzieci są na szczęście nauczone praw dżungli w
                  tym względzie - nie jesteś pierwszy, to płacisz gapowe w drodze
                  naturalnej konsekwencji. Pamiętam, jak Dużej parę miesięcy temu
                  zależało na wciskaniu guzika w windzie. Nie zdążała i robiłam to ja.
                  Próbowała odstawiać manewr w stylu opisywanego synka. Skwitowałam
                  krótko "Nie będę czekała w nieskończoność aż ci przyjdzie do głowy,
                  że masz akurat taką zachciankę dziś. Możesz potencjalnie uchylić
                  otwór gębowy albo się pospieszyć". Akcja z nienadążaniem trwała ok.
                  tygodnia, moje komentarze identyczne. Po tygodniu przy wyjściu z domu
                  padł okrzyk "lecę łapać windę" i już wiedziałam, że zaczaiła....
                  • dagmama Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 01.11.08, 23:40
                    W sumie słusznie.
                    W niewktórych sprawach opanował prawo dżungli, inne sprawy są
                    otwarte.
                    Podziwiamy opanowanie sprawy w ciągu tygodnia.
                    My jakoś nie możemy.
                    Ale bywa, tak?
                    Czy zero tolerancji?
                    • lolinka2 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 16:06
                      nie zero tolerancji, tylko "ku pokrzepieniu serc" miało być smile
                      Ale... gdybym wdawała się z pyskatą dziewczynką (a to wyjątkowo
                      trafne określenie mojej Dużej córki) w dyskusje na temat jej jęków
                      (nie uzasadnionych zastrzeżeń tylko jęku dla jęku) albo przepraszała
                      ją co gorsza, że ona jest - sorry, będzie dosadnie - ciapowata, bo
                      się o swoje nie upomnie w stosownym momencie, to nie wiem, ile by nam
                      zeszło. Z pewnością daleko dłużej niż tydzień. I tak z różnymi
                      historiami, opisałam najświeższą.
                      Ten mój komentarz to był JEDYNY komentarz do sprawy. I więcej na jęk
                      nie reagowałam (no chyba, że krótkim żołnierskim "zejdź mi spod nóg,
                      bo chcę przejść").
                • firmenell Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 06.11.08, 10:30
                  przepraszasz dzieciaka, za to, ze smialas zapalic swiatlo i bylas na
                  tyle bezczelna, ze nie zapytalas wczesniej czy aby Maly Ksiaze nie
                  ma na to ochoty? Nie dziwie sie, ze dziecko sie tak zachowuje przy
                  takiej mamusi
    • nangaparbat3 Re: Jak karać? Dziecko cztery i pół roku. 02.11.08, 09:13
      1. Nie karac.
      Miec na oku i uniemozliwiac dręczenie psa, no i spokojnie tłumaczyc,
      uruchamiajac wyobraźnie mlodego.
      2. Nie karac. Docenic dażenie do samodzielnosci. Powiedziec: jestes wsciekły, ze
      zapalilam swiatlo, a ty bardzo chciałeś to zrobic. JAk się troche wyciszy,
      umówic się, ze wychodzac z domu czy wchodząc do bramy bedzie Ci przypominała, ze
      to on włącza światło.
      I tak dalej.
      3. Nigdy nie straszyc karą - ale to juz zrobiliscie.
      Zamiast grozic karami za ponowne zrobienie tego samego, stwierdzac: nie
      wiedzialeś, że tak jest źle, wiecej już na pewno tego nie zrobisz.
      Działa smile
      • mruwa9 ja sie zgadzqam z nisar 02.11.08, 09:33
        Na moje wyczucie, to ani dziecko dagmamy nie jest pelnoprawnym
        czlonkiem rodziny, albo odwrotnie- rodzice nimi nie sa, bo boja sie
        wlasnego dziecka, niemal terroryzujacego rodzicow, a w efekcie
        probuja realizowac swoje rodzicielstwo nieadekwatnie do zaistnialego
        bodzca (karanie w sytuacjach, ktore niekoniecznie tego wymagaja).
        Tak mi sie wydaje, ze brakuje wzajemnego zrozumienia: empatii ze
        strony rodzicow, wczucie sie w sytuacje dziecka, a jednoczesnie
        asertywnosci, uczenia dziecka, ze rodzice rowniez maja swoje prawa.
        czyli- IMHo brakuje po prostu rownowagi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja