spacery pełne zagadek

25.10.03, 23:30
Witam,

Chciałam Wam opisać mój dzisiejszy (sobotni) spacer z synkiem (15.5
miesiąca), po którym mam wyrzuty sumienia. Jest on zadziwiająco podobny do
naszych spacerów w poprzednie weekendy i różni się od spacerów z nianią.

Mały wstał wcześnie (jak na niego), bo o 7.00. O 10.00 już jesteśmy na
dworze. Po drodze pomarudził, że chce na ręce, ale już się przyzwyczaiłam, że
musi sobie ponarzekać, chociaż przyjemnie mi nie jest. Idziemy na huśtawki,
nawet całkiem sprawnie. Na huśtawce huśta się 5 min, 10 min. (dosyć niezwykłe
jak na niego, ale może dawno się nie huśtał), w końcu go stamtąd zabieram bo
zmarznie. Protest, no i potem popsuty humor i on chce na ręce. Musiałam go
bardzo, bardzo przekonywać perspektywami zobaczenia a to może kotka, a to
pieska, a to wycieczki do jarzębinek, żeby chciał brzydko mówiąc "ruszyć
dupsko", a w pewnym momencie po prostu wziełam go pod pachy i tak
prowadziłam. Potem już szedł sam, nawet jeżeli niekoniecznie za rękę. Potem
pod koniec spaceru bawił się w cieniu, a ja chciałam, żeby był na słońcu, a
on nie chciał i znowu go tak prowadziłam pod pachy a on sie opierał, a potem
go wziełam na ręce, a potem to już szedł sam znowu do huśtawek, no i prawie
natychmiast mi zasnął na tej huśtawce.

Wiem, że źle się zachowałam z tym prowadzeniem pod pachy, przynajmniej za tym
drugim razem i powinnam znaleźć w sobie tyle cierpliwości, żeby coś wymyśleć,
żeby go z tego cienia odciągnąć, ale nie mogłam, bo tam go pasjonowało
wchodzenie na schodki i nie mogłam zastosować metody: to ja sobie idę sama,
bo by mi się z tych schodów sturlał i potłukł.

Jedno co mnie zadziwia i dlatego piszę ten post, to dlaczego kiedy idzie na
spacer z nianią, to przemierza całe "kilometry" na własnych nóżkach, a
dlaczego jak wychodzi na spacer ze mną to prawie od razu chce na ręce, a
potem, kiedy staram się mu nie ulegać i nie niosę go na tych rękach tylko
biorę na chwilę i stawiam z powrotem na ziemię, to się okazuje, że on był już
od dłuższego czasu (tzn. od prawie początku spaceru) strasznie zmęczony i
senny, czyli byłam niesprawiedliwą sekutnicą każącą iść słaniającemu się ze
zmęczenia dziecku.

Ja nie mogę zrozumieć tej zagadki, dlaczego jak wychodzi ze mną na spacer, to
jemu się prawie natychmiast chce spać, co się objawia proszeniem o wzięcie na
ręce.

Dodam, że ma świetną nianię (ja sama mam wobec niej kompleksy, że mi się tak
nie chce, albo nie potrafię tak się zająć małym), ale ze spaceru z nią wraca
stęskniony za mną. Muszę też dodać, że na spacerze nie wkładam rąk do
kieszeni i nie patrzę w niebo oddając się rozmyślaniom, tylko staram się
jakoś z małym rozmawiać, nawet jeżeli idzie mi to nienajlepiej. Nie jestem na
tych spacerkach za szczęśliwa, bo podświadomie boję się, że będzie chciał na
ręce za często, a ja będę musiała go wychowywać. Może dzieci wyczuwają takie
rzeczy? A na spacerach z nianią nie dosyć, że zachowuje się wzorowo, to
jeszcze się dobrze bawi. I chce na ręce tylko wtedy, kiedy jest naprawdę
zmęczony.

Przykro mi i czuję, że byłam dziś niedobra dla niego. Z drugiej strony nie
mogę mu ulegać, bo bardzo szybko to wykorzystuje. Jak raz w zeszłym tygodniu
wziełam go na ręce idąc do sklepu (bo chciałam, żeby było szybko, bo było już
ciemno i zimno), to nie chciał w ogóle z tych rąk zejść, aż do samego domu, a
wtedy wcale nie był zmęczony.

Ciekawa jestem, co o tym sądzicie.

Pozdrawiam,

joanna (i Arturek)
    • licia Re: spacery pełne zagadek 25.10.03, 23:42
      Jesteś wystarczająco dobrą mamą!!! I ukochaną mamą - więcej luzu. Mam wrażenie,
      że usiłujesz "wykonać plan" na spacerze. Może niepotrzebnie? Podejdź do tego
      może w ten sposób, że co będzie to będzie. Jeśli syn będzie zmęczony -
      wracajcie do domu. Jeśli będzie chciał sie bawić - bawcie. Jeśli będzie
      marudny, zapytaj, co chciałby robić. Może lepiej dac mu zostac w cieniu przez
      jakiś czassmile

      Powodzeniasmile Na pewno oceniasz się gorzej, niż faktycznie jestsmile)))
    • odalie Re: spacery pełne zagadek 26.10.03, 15:36
      Hej!

      On Ciebie sparwdza smile

      Na moje to tak - spróbuj go utulić, wyściskać, pocałować - ale żeby on stał na
      nóżkach, Ty przy nim kucnij - wiesz, z okrzykami "kocham cię syneczku!!!"

      Rób to często.

      Potem ruszajcie, moża na zasadzie - kto pierwszy do...?

      Ja zachce na rączki nie odmawiaj, owszem weź ale od razu zaznacz, "mausia
      poniesie do tej latarni/drzewka/kosza". Weź go tylko na chwilkę o zdecydowanie
      odstaw w ustalonym miejscu. Jak będzie marudził że za krótko, powiedz że albo
      tak, albo wcale.

      Można pobawić się w "duuuuży chłopak" - z podniesieniem mu łapek do góry, albo
      przy jakimś słupku zmierzyć - przyłożyć dłoń do słupka - o pokazać mu: "o tu
      sięgasz!!! ale jesteś duży"

      Doskonale działa też "czarowanie" czyli np. "pobawmy sie w ptaszki, fru, fry,
      fru, machamy skrzydłami o taaak, no i kto pierwszy doleciał? a kto śmieszniej
      macha?!"

      Już nie pamiętam kiedy to stosowałam na młodej smile))) mam nadzieję, że Twój za
      mały nie jest.

    • libra.alicja Re: spacery pełne zagadek 26.10.03, 20:02
      jogo2 napisała:
      > Idziemy na huśtawki,
      > nawet całkiem sprawnie. Na huśtawce huśta się 5 min, 10 min. (dosyć niezwykłe
      > jak na niego, ale może dawno się nie huśtał), w końcu go stamtąd zabieram bo
      > zmarznie. Protest, no i potem popsuty humor i on chce na ręce.

      Protest i popsuty humor - nic dziwnego, chciał się huśtać, może trzeba go
      cieplej ubrać i pozwolić by bawił się tak jak chce (oczywiście bez przesady
      typu kładzenie się w kałuży czy grzebanie w śmietniku).


      > Potem
      > pod koniec spaceru bawił się w cieniu, a ja chciałam, żeby był na słońcu, a
      > on nie chciał i znowu go tak prowadziłam pod pachy a on sie opierał.

      Może raziło go słońce, a może po prostu dla niego to miejsce było ciekawsze.
      Spacer ma być dla dziecka przyjemnością, powinno mieć trochę swobody i samo
      wybierać, że np. teraz się trochę pohuśta, a potem wejdzie do piaskownicy.
      Nie próbuj na siłę organizować mu zabawy, pozwól choć trochę decydować. Albo
      zaproponuj coś co wyda się dziecku ciekawe i samo będzie chętne bez ciągnięcia
      za ręce, czy prowadzenia pod pachy.
    • antonina_74 Re: spacery pełne zagadek 26.10.03, 22:37
      cześć,
      znam problem smile miałam podobne spacerki z przedszkola z trzylatkiem rok temu...
      spróbuj wyluzować smile To co, że idzie w cieniu, że zmarznie. To jego spacer,
      jego przyjemność. Niech wejdzie na schodki 150 razy, aż mu się znudzi. Jeśli to
      spacer dla przyjemności a nie pilna wyprawa do sklepu/lekarza itp. to niech on
      rządzi smile Przecież nigdzie Wam się nie spieszy, nie musicie iść konkretną drogą
      w konkretne miejsce. Po prostu postaraj się z małym dobrze bawić a nie
      stresować że nie robicie akurat tego co według Ciebie byłoby dla niego
      najlepsze. U nas podziałało - stwierdziłam że tak naprawdę przecież nigdzie nie
      spieszymy się iwobec tego możemy postać przy furtce i 150 razy ją otworzyć wink
      Miłych spacerków!
      A.
    • redorek Re: spacery pełne zagadek 27.10.03, 08:03
      A co w sytuacji gdy dziecko na dworze chce cały czas by je nosić, a jak nie
      wyrażam na to ochoty to klęka i kładzie się na chodniku co 3 kroki i nie chce
      iść??? Mam ja tak nosić w nieskończoność, czy patrzeć jak tarza się po ziemi???
      Dodam że patrze nie tylko ja ale przechodnie też mają przedstawienie.
      W domu natomiast włazi wszędzie, biega jak szalona choc tez lubi poprzytulać
      się wzieta na ręce.
      I co teraz?? Moje tłumaczenia, że duża i ma nogi do chodzenia - ma w "głębokim
      poważaniu"....
      • odalie Re: spacery pełne zagadek 27.10.03, 11:34
        Zobacz co napisałam wyżej - może się przydać. Na moje wyczucie, w podobnych
        sytuacjach córeczce nie chodziło o noszenie jako takie, tylko o przytulenie,
        ukochanie. Aha - i jeszcze nóżki. Akurat u nas była niewykryta wada
        ortopedyczna (dłuuuga o tym historia, kiedyś już zresztą opisana przeze mnie na
        forum) i gdy mała dostała wkładki, to rzeczywiście leżej się jej chodziło.
        • k1234561 Re: spacery pełne zagadek 27.10.03, 13:16
          Hej!
          A może skoro przy Tobie robi się taki senny,to wykorzystaj to i połącz
          przyjemne z pożytecznym i bierz na spacer wózek.Rozłóż oparcie,połóż małego na
          poduszece,nakryj kocykiem i niech śpi na dworze,a Ty będziesz sobie jeżdzić po
          alejkach.Ja osobiście bardzo bym tego chciała zamiast gonić za rozszalałą
          dziwczynką po parku,bo na spacerze przecież być musi.Pozdrawiam Anika
          • anma Re: spacery pełne zagadek 28.10.03, 20:53
            A widzisz jak to róznie jestsmile) Ja zawsze starałam się tak utrafić ze spcerem
            zeby przypadkiem nie wypadł na spanie! Bo wolałam pouganiać się za moim
            urwisem do upadłego, ale żeby mi potem w domu na trochę zasnął. Miałam wtedy
            czas żeby coś w domu zrobić, a jakby mi sie wyspał na spacerze to potem w
            domu....szaleństwosmile) No ale jak to ze wszystkim, różnie bywasmile
    • anma Re: spacery pełne zagadek 27.10.03, 09:58
      Generalnie zgadzam się z poprzedniczkami. Spacer to ma być przyjemność i
      rozrywka dla dziecka. Niech idzie tam gdzie chce, robi co chce - oczywiscie w
      granicach rozsądkusmile A Ty podążaj za nim i okazuj ze to co robi bardzo Ci się
      podoba, pochodź z nim po tych schodkach, poganiajcie się trochę. To działa, bo
      dziecko czuje, ze jesteś z nim a nie obok niego. Nie jesteś tu po to ,żeby go
      pilnować tylko żeby spędzić z nim miło czas. Dzieci to świetnie wyczuwają.
      I jedno pytanie, ktore mi się od razu nasunęło: czy z takim maluchem nie
      bierzesz na spacer wózka? Zwłaszcza jak idziesz do sklepu, ale i na zwykły
      spacer. Pomijając już to, ze mozesz go tam w krytycznej chwili posadzić, to
      wszystkie autka i inne klamoty jadą wózkiem a nie są noszone w rękach. Teraz
      jak zimno potrzebny byłby do wózka kocyk, ale myślę ze warto.
      Pozdrawiam i życzę udanych wyprawsmile
    • kassik Re: spacery pełne zagadek 28.10.03, 19:48
      Spacer to przyjemność i dla mojego synka (14 miesięcy) i dla mnie. Zwłaszcza
      jak pies zostaje w domu i idziemy bez wózka. Fakt, że jeśli chcę kupić np.
      bilet w kiosku to nigdy nie wiem czy tam dojdziemy, ale to nic. Mały ogląda się
      za każdym samochodem. Dzisiaj stojąca olbrzymia ciężarówka tak go
      zafascynowała, że stał kilka minut i wpatrywał sie w nią. Każdy krzaczek,
      drzewko, lampa to fajna rzecz i koniecznie trzeba tego dotknąć a potem zawrócić
      bo po co iść ciagle do przodu. Jeśli koniecznie chcę iść w jakimś kierunku to
      mówię mu, że poszukamy jakiegoś pieska (zawsze coś się znajdzie)to działa, bo
      dla małego piesek to taka duża przytulanka (no, obcych nie przytula ale gdybym
      mu pozwoliła to by tak robił). Ja go sobie obserwuję i zastanawiam się jak
      zwykły słupek uliczny może być taaaki ciekawy, świat dziecka jest naprawdę
      dziwny i ciekawy. Często zastanawiam się co ten mój maluch sobie myśli
      poklepując kolejny słupek czy latarnię. To jest naprawdę fajne. Ja się podczas
      takich spacerów relaksuję.
Pełna wersja