samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką

13.11.08, 01:34
Witam. Mam problem ze swoja 5-letnia córeczką, tracę kontakt i kontrolę i nie
wiem jak sobie teraz poradzić. Zawsze chciałam stworzyć przyjacielskie
relacje, chciałam i marze o tym by nie zamykała się przede mną, by wiedziała,
że zawsze może do mnie przyjść a ja będę. Pewnie każda mama o tym marzy , ale
mnie w szczególności skłoniły do tego moje doświadczenia z moją matką, kiedy w
najtrudniejszych chwilach swojego dorosłego życia, usłyszałam: „to są twoje
problemy, musisz poradzić sobie sama”.
Kiedyś potrafiłam sobie z córcia poradzić, teraz już nie, ale od tamtego czasu
wydarzyło się wiele w naszym życiu. Od roku jestem sama ze swoją córcia,
Martą. Rozstałam się z jej ojcem i było to drastyczne cięcie. Dla malej
dziewczynki było to bardzo trudne, bo z dnia na dzień straciła tatę, którego w
domu już nie zobaczyła. Wymagała tego sytuacja. Od tamtej chwili spotyka się z
nim poza domem, wcześniej co dwa tygodnie teraz co tydzień. Nie mogę ich
zostawić samych, ja musze być zawsze obecna. Zdaje sobie sprawę, że było to
bardzo trudne dla niej, ale obie wiele przeszłyśmy w ciągu tego roku. W
rezultacie stałam się bardzo nerwowa, straciła cierpliwość, nawet do swojego
dziecka, chociaż teraz najwięcej jej właśnie trzeba. Zaczęłam popełniać
błędy. Córcia jest bardzo krnąbrna, nie słucha się mnie i nie chce.
Miałam pewne zasady, które stosowałam, byłam konsekwentna, np. liczyłam do
pięciu i jak czegoś nie zrobiła, albo się nie uspokoiła kiedy zachowywała się
nieodpowiednio to dostawała karę, np. nie mogła oglądać bajek przez trzy dni.
Teraz to nie działa. Wyliczanki nie robią efektu, a groźba nie oglądania bajek
nie jest przerażająca, jej odpowiedź na taka karę jest taka: „…no ale na
czwarty dzień będę mogła oglądać?” Kiedy zwracam jej na coś uwagę, kiedy
pouczam, daje rady to natychmiast jest rozjuszona jak byk, marszczy brwi,
wścieka się, złości na mnie, i mówi bym dała jej spokój, bym przestała i w
żaden sposób nie da sobie nic powiedzieć, ścina mnie. Jak nie daje jej tego
spokoju to zaczyna popłakiwać, jęczeć, że jest bardzo zmęczona i żebym ją
zostawiła w spokoju, bo ona tego słuchać nie chce. Skoro tak mówi jako
5-latka, to co będzie jak będzie miała lat 10? Czuje się wówczas totalnie
bezradna. A takie sytuację ostatnio kończą się bardzo źle. Ja krzyczę na nią a
ona na mnie. Ja jej, że nie wolno na mnie krzyczeć, ona, że nie mogę na nia
krzyczeć. Ja mówię, że krzyczę, bo kiedy do niej mówię to nie dociera i tak
się to wszystko nakręca. W zasadzie jest tutaj bezsens, bo tłumacze jej, że
nie wolna krzyczeć, ale sama na nią krzyczę, bo na prawdę, w inny sposób nie
idzie z niej niczego wydusić. Chciałabym ją za coś nagradzać, a nie tylko
karać, ale brak takich sytuacji, albo jest ich tak mało, że nie zdążę
nagrodzić a Marta znowu daje mi do wiwatu. Stawia się niemal na wszystko co
mówię, albo co bym chciała od niej. Doszło już do tego, że z tej bezsilności
„dałam jej w tyłek” z czego się wcale nie cieszę, i uważam to za okropne i
nigdy tego nie chciałam. Jechałam później do pracy i płakałam, wiele bym dała
by cofnąć czas, ale się nie da, a ona już tego nie zapomni. Stałam się matką
jaką nie chciałam się stać. Często mówimy sobie, że się kochamy, ale jest
między nami dużo zgrzytów i to boli. Natomiast tatuś to jest kochany, no bo
przecież on nie krzyknie kiedy widzi córeczkę raz na tydzień, tylko urozmaica
jej czas na spotkaniach, a nie daj boże bym chciała coś córce wówczas
powiedzieć, wtrącić się, czy właśnie skarcić jak zaczyna przesadzać, albo za
bardzo fochy pokazywać, czy nawet czapkę poprawić, od razu brwi zmarszczone i
rozjuszony byk zamiast mojej córki. Myślę, że wyżywa się na mnie, za to
wszystko, że nie ma swojego taty itp. Tak na prawdę jest skryta, bo w ciągu
tego roku, rzadko w sposób jawny pokazała, że brakuje jej taty, tak na pozór
to wygląda, jakby bardzo dobrze sobie z tym radziła. Oczywiście mówi, że
tęskni za nim, ale wydaje się, że w jakiś tam sposób zaakceptowała ten stan,
ale może tak naprawdę męczy to ją, tylko trzyma to w sobie, a bardzo kocha
swojego tatę, była i jest z nim zżyta. Córcia jest bardzo żywa, towarzyska i
gadatliwa, buźka jej się nie zamyka, do tego lubi dominować i ustawiać innych.
Chociaż ma 5 lat, to chodzi od 20 sierpnia do szkoły ( od 9-15, 6 godzin
dziennie), do pierwszej klasy, bo mieszkamy w Wielkiej Brytanii a tutaj w tym
wieku dzieci zaczynają szkołę. Nie mamy tu żadnej rodziny, tylko ja, córcia i
jej tata. W szkole radzi sobie bardzo dobrze, jest często chwalona, problemów
z nią nie ma. W zasadzie uświadomiła sobie, że od kiedy poszła do szkoły to
mamy mało czasu dla siebie w tygodniu a weekendy kręcą się wokół spotkań z tatą.
Postanowiłam napisać tu na forum, bo za bardzo nie mam z kim porozmawiać, a od
swojej matki usłyszałam: „ …takie są efekty bezstresowego wychowania!
(chociaż stresu nie brakowało jej w ciągu roku wink …pewnie za dużo ma
wszystkiego, pochowaj jej połowę zabawek i w tyłek czasami tez powinna
dostać…” - dziękuje za takie rady.

Wiem, wyszło bardzo długie, ale może macie jakieś refleksje albo rady jak
sobie radzić w tej trudnej sytuacji, jak tu zbudować dobre relacje z ta mała
istotką, która jest mi najbliższa.

Pozdrawiam
    • malinova14 Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 13.11.08, 18:30
      Nie walcz z wlasna corka,ona jest jeszcze malutka i mam wrazenie ze
      za duzo od niej wymagasz .Zamiast kar ktore zle sie kojarza wprowadz
      system nagrod one bardziej mobilizuja do posluszenstwa a na
      drobne przewinienia czasem lepiej przymknac oko.
      Kara nieogladanie bajek przez 3 dni wydaje mi sie okrutna ,ja moim
      dzieciom najdluzej jeden dzien .Czasem mysle ze karanie moze
      przyniesc odwrotne efekty tak bylo chyba u nas a nagrody motywowaly
      do lepszego sprawowania.
      pozdr
      I ta szkola od 5 lat!!!! -wydaje mi sie straszne tak malutkie
      dziecko na sile edukowac wczesniej crying ale na to akurat nie masz
      wplywu mieszkajac W Angli .
    • chalsia Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 13.11.08, 21:46
      po pierwsze przeczytaj sobie książkę o rozwoju emocjonalnym dzieci
      w wieku do lat 10, to zrozumiesz pewne typowe zachowania związane z
      wiekiem (oraz co lepiej wtedy działa na dziecko) np. klasyczne jest
      to, że córka się stawia jak jej chcesz czapkę poprawić.
      po drugie - warto byś porozmawiała sobie z psychologiem dziecięcym -
      pomoże ci pewne kwesti zrozumieć , znaleźć lepsze sposoby
      postepowania, itp
      po trzecie - jak już jesteś obecna na spotkaniach ojca z córką (po
      kiego licho - to nie wiem), to za wszelką cenę powstrzymaj sie od
      wszelkich ingerencji w to, co się dzieje. Idź sobie usiądź 200
      metrów od nich i NIE REAGUJ (o ile facte nie leje małej).
    • nangaparbat3 Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 14.11.08, 09:17
      Bardzo Ci wspolczuje, bo wiem z doswiadczenia, jak trudne jest wychowywanie
      jeden na jeden. Tez przechodziłysmy z corka kryzys w rok po rozstaniu z jej tatą
      - poszlam wtedy do znajmowej psycholozki, gadalam przez dwie godziny, ona
      udzielila tylko dwoch prosciutkich wskazowek - i pomoglo.
      Mnie sie zdaje, ze za duza wagę przykladasz do kar i nagrod, one wcale w
      wychowaniu nie są potrzebne (chociaz ich nie unikniesz - Twoje zadowolenie i
      duma z dziecka już są nagrodą, niezadowolenie czy gniew - karą). Podobnie jak
      Chalsia namawiam do czytania ksiażek o dzieciach, no i ściągnij sobie książeczki
      duetu Faber Mazlish o tym jak sobie radzic z dziecmi, są świetne i skuteczne,
      naprawdę.
      Tez jak Chalsie nie pojmuję, dlaczego musisz byc przy widzeniach z ojcem - jeśli
      już naprawdę w żaden sposób nie da sie tego uniknąc, to po prostu siedź jak
      najdalej i nie wtrącaj się w ogole.
      • gabcio_1 Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 14.11.08, 15:21
        Tez mam 5 letnią córeczkę. Masz sytuację niełatwą i rozumiem co
        przezywasz próbując wychowywac córkę sama, to nie jest proste! Ale
        takie podejście donikąd nie prowadzi, to co teraz stworzysz ze swoją
        córką zaprocentuje, bądź nie w przyszłości!!! Dlatego uważam, że
        powinnaś bardziej skupić się na pozytywnych stronach Twojej córki i
        przede wszystkim chwalić ją za najdrobniejsze rzeczy. Kary stosuj
        tylko wtedy kiedy to konieczne. Niech ona czuje, że ją kochasz, że
        jesteś z niej dumna, że zawsze jesteś przy niej. Dziecko straciło
        ojca, to jest dla niej wielki stres, a mama ciagle jest z niej
        niezadowolona. Trzymam kciuki za Was obydwie.
    • alabama8 Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 14.11.08, 15:33
      Przestań patrzeć na siebie z perspektywy samotnej matki. Większość
      dzieci wychowywanych było i jest tylko przez matki. Ojce jak są to
      na kanapie albo w robocie (oczywiście są wyjątki - chlubne - te
      czasami piszą na etata smile
      Trochę ją tresujesz, trochę zachowujesz się jak strażnik. Staraj się
      więcej rozmawiać, więcej wyjaśniać, odpuszczać sobie pierduły
      (czapka), zachować więcej spokoju. Jesteś chyba za sztywna, więcej
      relacji przyjacielskich, nawet każdego opornego łobuza można złamać
      żartem, łaskotaniem, pochwałą i wygłupami (u mnie to działa, a w
      wygłupach jestem mistrzem).
    • sylwia.n Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 14.11.08, 18:33
      Popieram rady dziewczyn.
      Może lepiej byś zrobiła aby ten czas który córka spędza z tata poświęciła sobie. Idź na basen, siłownię zadbaj o swój spokój i relaks idź do kina, fryzjera. Niech tata pobędzie z nią sam na sam, może wtedy córka poczuje się lepiej wiedząc, że nie kontrolujesz jej spotkań z ojcem. A tobie nie będzie ciężko widząc jaki tata ma dobry kontakt z córką a ty masz ciągle pod górkę.
      Jak będziesz spokojniejsza w zrelaksowana to córka też będzie się czuła lepiej.
      Życzę powodzenia i głowa do góry, wszystko będzie ok.
    • aniko16 Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 19.11.08, 09:14
      Biedna mała. Powinnaś być dla niej opoka i wsparciem a nie
      przeciwnikiem w walce. Wasze relacje rokują jak najgorzej,
      prawdopodobnie powielisz schemat relacji z własną matką. Jak może
      czuć bliskość i zaufanie skoro tyle od niej wymagasz, stosujesz kary
      i krzyczysz? Liczenie do 5 i kara?! Toż to jakiś obóz karny a nie
      dom. Mam syna prawie 9 letniego, który nigdy nie był ukarany. Jakoś
      nie było takiej potrzeby. Jest mądry, kochany i dobry a ja
      codziennie daję mu odczuć że właśnie taki jest. Mam jeszcze 1,5
      roczną córeczkę i tym bardziej nie ma mowy o jej karaniu.
    • pacia25 Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 19.01.09, 13:34
      Witam. Mam 5 letnia Ole. Jest dokładnie taka sama jak opisujesz.
      Mysle ze to kolejny etap w jej rozwoju i mam cicha nadzieje ze jej
      to przejdzie. Jak słysze głupia mama ja juz cie nie kocham to
      kontruje to tym ze ja zawsze Cie bede kochac i Cie kocham. W
      wiekszosci takich przypadkow mowie ze jest mi przykro i ze sie
      gniewam na nia ze tak mowi ... na to mowi ze przeprasza i juz nigdy
      wiecej nie bedzie ... i wkółko to samo. Mysle ze to przejdzie, choc
      wielokrotnie trace cierpliwosc i krzykne czasami.... zycze Tobie i
      sobie wytrwałości w tym nie ukrywam ciezkim samotnym wychowywaniu
      dziecka... pozdrawiam
      • verdana Re: samotna mama a problem wychowawczy z 5-latką 19.01.09, 14:14
        Dla dziecka rozwod to taki stres jak smierć jednego z rodzicow.
        Dziecko jest w żalobie - potrzebuje wsparcia. W tym okresie ma prawo
        byc niegrzeczne, ma prawo miec nieuzasadnione pretensje do rodziców
        (to ich wina, ze jej życie sie rozsypało). Tymczasem Twoja córka nie
        otrzymała od Ciebie wsparcia w tym okresie - uznałas, ze skoro Tobie
        jest trudno, to malutkie dziecko powinno to jakos zrozumieć i być
        grzeczne. Kary i to bardzo surowe, stosowane stale powoduja, ze
        dziecko zaczyna je lekcewazyc, bo i tak ich nie uniknie - dom staje
        sie koszarami.
        Jak najszybciej zgloś sie do psychologa - sama. I zapytaj, co mozesz
        zrobic, aby lepiej wychowac dziecko.
Pełna wersja