jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ekspert

14.12.08, 20:19
Moj MALY od prawie samego poczatku jest lulany w bujaczku(inaczej w
dzien nie zasnie),zaczelo sie to lulanie od wystapienia
plesniawek,wtedy by go uspokoic bujalismy go..w nocy do tej pory
zasypia sam,po kapieli dostaje mleko i po polozeniu w lozeczku
zasypia po gora 15minutach..w dzien nie ma takiej mozliwosci by
polozyc go do lozeczka i by sam zasnal..czy jest na to jakas rada??
czy poprostu poczekac az mu samo minie??nie ukrywam ze wolelibysmy
by zasypial sam ale niewiemy co mozemy zrobic..po za tym maly po
zasieniu spi od 30 do 60 minut i sie budzi(chyba ze jestem w poblizu
i go pobujam to spi dalej)-czy i na to jest jakas rada??prosze o
odp..
    • maja-pl Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 23.12.08, 19:06
      A ile dziecko ma,bo to duze znaczenie do metod zasypianiasmile
      • anu-la7 Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 26.12.08, 00:56
        maly ma 4-miesiace..teraz doszedl problem ze snem w nocy..budzi sie
        kolo 1-2 w nocy,dam mu smoczka i spi do 4-6..wczesniej spal caly
        czas do 4-6 a zasypial kolo 20:00..w dodatku bardzo sie wierci
        • maja-pl Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 27.12.08, 07:23
          Ja swoje dziecko nauczylam zasypiac samo w łozeczku w ten sposob,że
          po kapieli dalam mu jesc,wzielam do odbicia,dalam mu smoczek
          pieluszke tetrowa zeby sie do niej przytulil i odchodzilam od
          lozeczka.Na poczatku bylo ciezko maly plakal wiec dawalam mu 2,3
          minuty zeby poplakal jak sie nie uspokalaj szlam sprawdzic czy ma
          smoczka w buzi i czy jest przytulony do pieluszki.Czasem to trwalo
          okolo 20,30 minut az sie w koncu zmeczyl i zasnal.Teraz ma pol
          roczku i bez problemu zasypia-choc przyznam,ze na poczatku bylo
          bardzo ciezko no ale sie przemeczylam i mam juz wieczor dla
          siebie.Trzymam kciuki za wytrwanie,bo nie bedzie lekko.Pozdrawiamsmile
          • aga.1234 Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 27.12.08, 23:42
            A czy na spacerze zasypia? Moja córka też nie chciała spać w dzień.
            Jedynie na spacerze zasypiała. Wtedy też była zima, tak jak teraz.
            Więc żeby zasnęła w dzień, ubierałam ją trochę cieplej, wkładałam
            do wózka i wystawiałam do korytarza (mieszkaliśmy wtedy w starym
            domu i w korytarzu było znacznie chłodniej niż w pokoju). Młoda
            spała w ten sposób 2-3 godziny bez problemu.
          • martasz123 Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 28.12.08, 13:12
            maja-pl napisała:

            > Ja swoje dziecko nauczylam zasypiac samo w łozeczku w ten
            sposob,że
            > po kapieli dalam mu jesc,wzielam do odbicia,dalam mu smoczek
            > pieluszke tetrowa zeby sie do niej przytulil i odchodzilam od
            > lozeczka.Na poczatku bylo ciezko maly plakal wiec dawalam mu 2,3
            > minuty zeby poplakal jak sie nie uspokalaj szlam sprawdzic czy ma
            > smoczka w buzi i czy jest przytulony do pieluszki.Czasem to trwalo
            > okolo 20,30 minut az sie w koncu zmeczyl i zasnal.Teraz ma pol
            > roczku i bez problemu zasypia-choc przyznam,ze na poczatku bylo
            > bardzo ciezko no ale sie przemeczylam i mam juz wieczor dla
            > siebie.Trzymam kciuki za wytrwanie,bo nie bedzie lekko.Pozdrawiamsmile

            Strasznie to jest egoistyczne podejście, "czas dla siebie". Biedne
            dziecko przytulało się do pieluszki zamiast do mamy. Nierozumiem
            takiego podejścia. I dopiero jak się zmeczył to zasnął. Straszne. I
            to jeszcze takie maleństwo sad
            • maja-pl Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 28.12.08, 17:39
              Nie jestem egoistka.Jezeli chcesz dziecko nauczyc samo zasypiac to
              najlepiej od samego poczatku.Mam jeszcze jedno dziecko wiec musze
              jednakowo poswiecac czas a maz pracuje do pozna.Tu nie chodzi o czas
              dla siebie ale o to zeby dziecko sie samo nauczylo spac a ja zebym
              miala czas poprasowac,zrobic kolacje itd.nie na odpoczynek a na
              dalsze obowiazki,ktorych nie zdazylam zrobic przez caly dzien.A
              jezeli Ty masz przy sobie babcie itd.to sie nie dziwie,ze nie musi
              Twoje dziecko samo zasypiac ale wspolczuje za 2,3 lata jak wtedy
              dziecko bedziesz uczyla aby samo zasnelo.Powodzenia
              • jola_ep Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 28.12.08, 22:17
                Nie miałam babci pod ręką.
                Nie uczyłam samodzielnego zasypiania.

                Współczuć nie musisz. Każde z moich dzieci nauczyło się w swoim
                czasie samodzielnie zasypiać. Młodszy potrafił to już około 18-tego
                miesiąca życia (i niczego go nie uczyłam). Choć jako niemowlę
                natarczywie domagał się mojej obecności.

                Fakt, czasem nie było poprasowane, prace domowe ograniczone do
                minimum.

                Ale patrząc z perspektywy czasu wiem, że było warto smile

                To Twój wybór, Twoje dzieci. Proszę tylko, abyś nie rozpowszechniała
                nieprawdziwych informacji. Nie strasz, że samodzielnego zasypiania
                koniecznie trzeba uczyć w niemowlęctwie kosztem płaczu dziecka - bo
                potem będzie ciężko. To fałsz. Jak zawsze: jeśli poczekasz aż
                dziecko dojrzeje okaże się, że cała "nauka" będzie nie tylko prosta,
                ale nawet może okazać się niepotrzebna.

                Pozdrawiam
                Jola
              • martasz123 Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 28.12.08, 22:30
                Każde dziecko ma swoje potrzeby w określonym wieku. Takie maleństwo
                napewno pragnie, aby mama była blisko, aby czuć się bezpiecznie. A
                napewno samo dorosnie do momentu kiedy bedzie samo zasypialo,
                narazie ma roczek i nadal klade sie z nia i usypiam, ale to są takie
                momenty kiedy mozemy sie poprzytulac, wiec nie uwazam tego za jakis
                przymus.
                • mama-123 Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 29.12.08, 04:21
                  kazdy wybiera, co mu pasuje. NIe jest prawda, ze dziecko jest
                  samotne, bo mama je zostawia. Tak, na poczatku moze troszke placze,
                  ale chodzi o to, zeby maluch wiedzial, ze mama jest blisko i ze
                  zawsze moze przyjsc. Dziecko wiec nie jest zostawiane godzinami zeby
                  plakalo. Jesli dziecko nauczy sie samodzielnego usypiania, to wtedy
                  mama moze miec czas dla siebie ( a kazda mam tego potrzebuje), mama
                  moze miec czas na spokoje porozmawianie z mezem, na nauke, na inne
                  dowolne prace. Nie koniecznie jest to wiec egoizm. Z moich
                  obserwacji wynika (a mam trojke dzieci), ze w okolicach roczku mazna
                  dziecko zaczac uczyc samodzielnego usypiania i dziecko jest w stanie
                  zrozumiec, ze mama jest np obok w pokoju i ze nic zlego sie nie
                  dzieje. I tez mialam przy kazdym dziecku mnostwo czasu na
                  przytulanie i wspolne zabawy. Wlasnie tego niem nie brakowalo. Jesli
                  dziecko potrafi samodzielnie usypiac, to wlasnie mama zaoszczedza
                  sporo czasu kazdego dnia i jest w stanie zrobic to, co potrzebuje
                  szybko i ma wtedy wiecej czasu dla dziecka.
                  Taka mala dygresja: gdy bywam u mojej siostry to wlasnie widze
                  skutki tego, ze jej dzieci sa usypiane. Widze jak wszyscy sie mecza
                  i zawsze ktorys z rodzicow musi isc z dzieckiem do lozka. Moje
                  dzieci z kolei potrafia samodzielnie usypiac i to obojetnie gdzie,
                  bo wiedza, ze przeceiz jestem blisko. Mozna to zrozumiec tylko
                  wtedy, gdy sie tego doswiadczy. Nie bede Cie Marto przekonywac, bo
                  oczywiscie wolisz swoja opcje. Chce natomiast Cie utwierdzic w
                  przekonaniu, ze samodzielne usypianie ma wiele zalet zarowno dla
                  dziecka jak i dla rodzicow.
                  • maja-pl Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 29.12.08, 06:28
                    Wlasnie o to mi chodzilo-widze,ze popierasz moje sposoby.Ja rowniez
                    nie narzekam ze swoim dzieckiem na brak przytulania.To,ze zasypia
                    samo nie oznacza ze nie biore na rece i nie przytulam czy sie z nim
                    nie bawie.Dodam ze mam jeszcze 4 latka i on tez chce abym poswiecila
                    mu czas,by go spedzic troche razem bez mlodszego brata.Kazdy
                    wychowuje jak uwazasmile
                    • donkaczka Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 01.01.09, 19:17
                      Ty nie narzekasz, ale skad pewnosc, ze Twoje dziecko tez jest zaspokojone?

                      takie male dziecko nie rozumie abstrakycjnego pojecia czasu, nie ma poczucia, ze
                      poszlas, ale wrocisz
                      nie ma Cie, gdy Cie potrzebuje - jest dramat i tyle

                      a ze przestanie plakac? owszem, ale nie dlatego ze zrozumie
                      dlatego ze nauczy sie ze placz nic nie daje

                      straszne rzeczy piszecie

                      sama mam dzieci 2,5 roku, rok i 4 miesiace i lada dzien urodze trzecie
                      mieszkam za granica, nie mam nikogo do pomocy i zyje
                      mam czas dla siebie, na kawe, na gotowanie, na zabawy, ale gdy byla potrzeba,
                      bylam non stop dla dziecka, kosztem domu, drugiego - one to jakos rozumieja
                      tylko takie okresy ani nie trwaja bez konca, ani nie zdarzaja sie czesto, ot
                      przeczekac trzeba

                      spaly z nami i jakos same powoli dorosly i do zasypiania po odlozeniu i spania w
                      swoim lozeczku, same od cyca odpadly, same nauczyly sie bawic

                      tylko za dzieckiem trzeba isc a nie dopasowywac je do swoich wyobrazen i planow

                      alegrie mam na stwierdzenia, ze matka musi miec czas dla siebie, ze musi odpoczac
                      dziecko to nie zabawa, trzeba sie liczyc z tym, ze sie siebie stawia na koncu,
                      ale to po jakims czasie procentuje
                      tylko o ile na samodzielnego i malo absorbujacego dwulatka pracuje sie od
                      pierwszych dni jego narodzin, to wymaganie by kilkumiesieczniak byl taki to duze
                      nieporozumienie... bo o ile maluch zasnie zmeczony placzem, to roczniaka i
                      poltoraroczniaka nie splawisz tak latwo

                      a dzieci brutalnie odklejane i usamodzielniane odbijaja to sobie z nawiazka..
    • martasz123 Re: jak nauczyc maluszka by sam zasypial?-do p.ek 29.12.08, 13:14
      ok dziewczyny, zgadzam sie z wami, kazdy ma swoj sposob usypiania i
      wychowywania dziecka i moze kazdy jest dobry, ale najbardziej mi sie
      nie spodobało jak Maja napisała cyt:
      Na poczatku bylo ciezko maly plakal wiec dawalam mu 2,3
      minuty zeby poplakal jak sie nie uspokalaj szlam sprawdzic czy ma
      smoczka w buzi i czy jest przytulony do pieluszki.Czasem to trwalo
      okolo 20,30 minut az sie w koncu zmeczyl i zasnal.
      Ten sposob dla mnie jest wręcz straszny, aby dziecko usneło ze
      zmeczenia, co takie maleństwo musiało wtedy czuć i wtedy napewno nie
      czulo sie bezpiecznie i do tego mnie nie przekonacie.
      I wcale nie zamierzam, aby moje dziecko za 2 3 lata kładlo sie samo
      i zasypiało, bo i wtedy zamierzam poswiecic mu czas np czytajac
      bajke do snu.
      • maja-pl Re: martasz123 29.12.08, 13:49
        Jezeli takiego maluszka chcesz nauczyc samego zasypiac nie powiesz
        mu a teraz idz spac.Jak wczesniej podkreslalam mam jeszcze jedno
        dziecko,ktore mnie rowniez potrzebuje a sie przeciez nie rozerwe a
        nie mam kolo siebie kogos bliskiego aby mi pomogl itd.wiec nie
        mialam innego wyjscia.Starszemu dziecku tez czytam bajki a pozniej
        sam zasypia.Jak maly urosnie to tez mu bede bajki czytala.To ze
        nauczylam male dziecko samo zasypiac to nie znaczy,ze jestem
        egoistka-kocham swoje dzieci,a za kazdym razem gdy dziecko placze
        zagladam tak aby ono nie zawsze mnie widzialo-poprostu sprawadzam
        czy mu nic nie jest.A jezeli Ty masz czas wiec usypiaj dziecko.Nie
        wiem czy masz jedno czy wiecej ale z tego co tak piszesz to chyba
        narazie jedno-wiec jak ci sie powiekszy rodzina i nie bedziesz miala
        pomocy z zadnej strony to sie sama przekonasz jak to jest.Pozdrawiam
        • martasz123 do maja-pl 29.12.08, 14:01
          Moze masz racje w tym wszystkim, bo narazie mam jedno dziecko i
          staram sie jak mogę, wiem ze napewno jak jest juz dwoje to jest
          całkiem inaczej. Z tego co wiem jak pojawia sie drugie dziecko to
          troche inaczej podchodzi sie do wychowywania, do macierzynstwa, niz
          przy pierwszym dzieckusmile pozdrawiam
          • maja-pl Re: do martasz123 29.12.08, 14:13
            Tak kochana jest troche inaczejsmileJak mialam jedno dziecko to tez
            usypialam ale teraz jest troche inaczejsmile
          • kawa08 Re: do maja-pl 29.12.08, 14:34
            Ja mam dwoje dzieci, przy pierwszym się nacudowałam i umęczyłam,
            przy drugim było inaczej. I to nie tylko dlatego, że się człowiek
            nie rozdwoi, bo ma dwójkę, która wymaga uwagi, ale i dla komfortu
            nas wszystkich, całej rodziny. Można powiedziec, że pojawienie się
            synka w naszej rodzinie nie wywaliło nam wszystkiego do góry nogami,
            po prostu uczył się od początku, jak to wszystko wygląda, jak się
            je, jak i gdzie się śpi etc.
            Teraz ma ukończony rok i jestem szczęśliwa, widząc jak świetnie daje
            sobie radę w róznych sytuacjach. Jest dosyc samodzielny i bystry. Do
            zaśnięcia potrzebuje wyłacznie łóżeczka i świętego spokoju.
            Wszystko się da, tylko trzeba dac dziecku szansę smile
            • maja-pl Re: do maja-pl 29.12.08, 14:46
              Nie rozumiem co napisalas???Ja poprostu nauczylam dziecko samo
              zasypiac.nie wiem czy przeczytalas wczesniejsze watkismile?
              • mruwa9 Re: do maja-pl 29.12.08, 15:00
                tylko , ze Twoje dziecko musialo byc latwym niemowlakiem, jesli tak
                bez bolu nauczylo sie zasypiac samo. A nei akzde niemowle jest
                takie. Poza tym wiele niemowlat jest bezsmoczkowych i wowczas metoda
                na smoczek tez nie zadziala. Kazde dziecko jest inne, niektore
                dzieci latwo przyzwyczjaja sie do lozeczka, inne walcza jak lew i
                proba sil bylaby nieuzasadnionym okrucienstwem wzgledem wlasnego
                dziecka.
                Mam trojke dzieci, wszystkie bezsmoczkowe, wszystkie zasypialy przy
                piersi, wszystkie spaly ze mna w czasie, gdy karmilam piersia i
                wszystkie bez jednej lzy nauczyly sie samodzielnie zasypiac we
                wlasnych lozkach, gdy dorosly do takiej samodzielnosci.Da sie. i to
                niekoniecznie kosztem litrow wylanych lez i przeplakanych godzin.
                • maja-pl Re: do maja-pl 29.12.08, 15:15
                  Moje dziecko nie wylało litrow lez ani nie przeplakalo kilka godzinsmile
                  • mruwa9 Re: do maja-pl 29.12.08, 15:50
                    toz pisze, ze masz latwe w obsludze dziecko i nigdy nie zrozumiesz
                    tych, ktorych dzieci sztywnieja i dostaja autentycznej histerii na
                    sama probe zblizenia sie do lozeczka, czy odlozenia, niezaleznie od
                    pory dnia, zmeczenia i nastroju.
                    • maja-pl Re: do maja-pl 29.12.08, 17:05
                      Moze masz racje ale przez 2miesiace byl niespokojnym
                      dzieckiem.dopiero po 2 miesiacach jak mu przeszly placzki zaczelam
                      go uczyc zasypiacsmile
                    • mama-123 Re: do maja-pl 29.12.08, 21:06
                      Ja mam trojke dzieci i tylko drugie zaskoczylo od razu z
                      samodzielnym zasypianiem. Pozostala dwojke trzeba bylo nauczyc, ale
                      udalo sie to bez wiekszych problemow. Wg mnie jest to kwestia
                      nastawienia, tudziez zobaczenia, ze tak mozna. W moim domu mama nas
                      zawsze usypiala i tak tez czyni niestety moja siostra. Widze jak sie
                      meczy. JA z kolei widzialam w Niemczech jako au-pair jak mozna
                      nauczyc dziecko samodzielnego usypiania, jak sie to technicznie
                      robi. Moje nastawienie wiec bylo calkiem pozytywne. Ja nawet
                      widzialam w Niemczech dziecko, ktore prawie codziennie po obiedzie
                      mowilo do mamy, ze jest zmeczone i chce isc do lozka. Zadnych
                      fochow, zadnych lez. Pewnie to tylko nasze pokolenie, tudziez
                      pokolenie naszych rodzicow nie potrafi sobie tego jeszcze wyobrazic,
                      ze spanie wcale nie musi byc problemem.
                      • mruwa9 Re: do maja-pl 29.12.08, 21:09
                        napisz lepiej, jak uczylas dzieci zasypiania, ile czasu to zajelo i
                        ile lez poplynelo. Jesli dziecko jest latwe w obsludze, to nie
                        problem. Jesli nie placze, a steka, grymasi. Jesli dziecko na widok
                        lozeczka drze sie jak obdzierane ze skory, do zsinienia i spazmow,
                        to jak widzisz nauke zasypiania?
                        Nie wiesz, jak uczono zasypiania niemieckie dzieci, nie wiesz, ile
                        godzin one przeplakaly pozostawione same w lozeczku. Widzialas efekt
                        po latach.
                        • mama-123 Re: do maja-pl 29.12.08, 21:15
                          Dobrze, napisze pozniej, bo maz potrzebuje kompa. Napisalam wszakze,
                          ze widzialam jak sie to technicznie robi, wiec nie widzialam tylko
                          efektow. Opisze pozniej.
                          • joannaiwa Re: do maja-pl i mama 123 30.12.08, 02:12
                            NIGDY nie pozwoliłabym, aby 4-miesięczne maleństwo pół godziny płakało, aż się zmęczy i zaśnie, nawet gdybym miała 5 dzieci. Ciekawe ile połączeń nerwowych w mózgu utraciło Twoje dziecko wskutek tego przeżycia - niezłą szykujesz mu przyszłość (najnowsze badania). Nic dziwnego, że drugie dzieci są często słabiej rozwinięte intelektualnie i emocjonalnie - skoro rodzice nie mają dla nich czasu i serca. I po co decydować się na drugie dziecko skoro ma radzić sobie samo bo rodzice nie mają dla niego czasu? I dla mnie to jednak jest egoizm i wygodnictwo.
                            • maja-pl Re: joannaiwa 30.12.08, 07:07
                              Nie musisz czytac moich postow ani stosowac moich metod
                              wychowawczych skoro Ci sie nie podoba,ale tez nie zycze sobie
                              krytyki pod moim adresem.Ja swojemu dziecku szykuje nie zla
                              przyszlosc-najnowsze badania???
                              Co do badan to one z roku na rok sa inne wiec nie baw mi sie tu w
                              filozofa,a jak juz chcesz sie w niego bawic to nie odpisuj na moje
                              watki czy tez posty i najlepiej zmien forumsmilePewnie masz jedno
                              dziecko wiec nie rozumiesz,a po co sie decydowalam na 2 to juz moja
                              sprawa i nie bede Ci sie tlumaczylasmile
                            • mama-123 Re: do maja-pl i mama 123 30.12.08, 14:33
                              Ja tez nigdy bym nie pozwolila, aby moje dziecko przez pol godziny
                              plakalo. Gdzie Ty to wyczytalas? PEwnie jakas nadinterpretacja.
                        • mama-123 Re: do maja-pl 30.12.08, 20:34
                          Juz pisze. Ogolnie techniki sa dwie:
                          1). tzw stopniowego oddalania sie,
                          2). gwaltownego powrotu.
                          My zaczelismy od drugiej. Zaczelismy, gdy dzieci mialy ok 12
                          miesiecy, tak nam radzila jakas ksiazka (chyba E. Fenwick, ale moze
                          i nie ta). Otoz cala ceremonia polega na stopniowym wyciszeniu
                          dziecka pod wieczor, tzn zadnej glosnej zabawy, tylko raczej
                          spokojniesze, potem kapiel i ksiazka. Dziecku sie mowi, ze zaraz
                          pojdzie spac. Lozeczko nalezy przygotowac tak, aby rzeczywiscie bylo
                          wygodne, swizo - pachnace, mozna wlozyc ulubiona zabawke. Dziecku
                          nalezy tez wspomniec o tym, ze idzie spac do lozeczka, a mama i tata
                          beda w pokoju obok. Swiatelko tez oczywiscie mozna zostawic. Gdy juz
                          sie dziecko polozy do lozeczka, oczywiscei po usciskach i buziakach
                          mowi sie dobranoc i wychodzi. Mozna tez pokrecic sie jeszcze w
                          poblizu tak, zeby dziecko wiedzialo, ze mama jest blisko. OCzywiscie
                          sukces mozna osiagnac od razu, ale wazne jest zeby dziecko bardzo
                          pozytywnie do sprawy nastawic. Dziecko w tym wieku juz bardzo duzo
                          rozumie, a dodam, ze moje drugie dziecko zalapalo to od razu , gdy
                          skonczylo 6 miesiecy. NIe nalezy zatem watpic w to, czy dziecko
                          zrozumie, ze idzie spac, a mama jest blisko.
                          Jesli dziecko zaczyna plakac to mozna najpierw cos powiedziec z
                          pokoju. Jesli to nie pomaga, to po pieciu minutach powrocic do
                          pokoju, upewnic dziecko, ze mama jest blisko. Polozyc je i odejsc.
                          Glos oczywiscie spokojny, stonowany, niewiele mowienia i oczywiscie
                          bez wyciagania z lozeczka. Potem jesli ziecko jeszcze nie usnelo a
                          zaczyna plakac to znowu za kilka minut powrocic, polozyc,
                          powiedziec, ze sie jest blisko i wyjsc. To sie powtarza az do skutku.
                          U nas przy pierwszym dziecku od razu to jednak nie wyszlo. Pamietam,
                          ze po pierwszym tygodniu corka nie chciala samodzielnie usypiac i
                          sprawe odstawilismy na 2 tygodnie. Potem , gdy powrocilismy do tego,
                          to zaczelismy pierwsza metode stosowac, tzn stopniowego oddalania
                          sie. Opisze to w nastepnej wypowiedzi.
                          • mama-123 cd 30.12.08, 20:43
                            Tym razem coreczke polozylam do lozka (wszystko wczesniej tak jak
                            opisalam w poprzednim poscie) i usiadlam na krzesle metr od
                            lozeczka. Coreczka zasnela bez problemow. Nastepnego dnia usiadlam
                            troche dalej itd az juz corka mnie prawie nie widziala. Wtedy juz
                            przeszlismy do konkretow, czyli coreczka szla spac i juz wiedziala,
                            ze nie jestem w pokoju, ale obok.
                            Przy drugim dziecku zastosowalismy technike te pierwsza, czyli
                            objasnilismy co bedzie. Wszystkie czynnosci najpierw jak juz
                            opisalam, czyli spokojna zabawa, kapiel, czytanie ksiazeczki i do
                            lozka. Zaskoczylo od razu.
                            Przy trzecim dziecku stosowalismy technike druga czyli gwaltownego
                            powrotu.
                            Zawsze bardzo uwazalam, zeby dziecko nigdy sie za bardzo nie
                            rozplakalo. To jest wazne, bo wtedy dziecko nie ma nieprzyjemnych
                            skojarzen z chodzeniem do lozka i dlatego ta czynnosc, nie jest
                            wogole stresujaca dla dziecka. Nie ma wiec pozniej ani placzow, ani
                            krzykow. Chodzenie do lozka jest traktowane na rowni z jedzeniem,
                            myciem, czy zabawa.
                            Jesli dziecko krzyczy za bardzo, to mysle, ze ta druga technika
                            bylaby lepsza. Dziecko wtedy widzi, ze mama jest blisko, wiec nie
                            powinno byc az tak duzego z tym problemu. Dodam tez, ze my
                            staralismy sie zawsze o to, zeby nasze dzieci spaly osobno, a nie z
                            nami, choc oczywiscie nie zawsze to wychodzilo, ale ogolna zasada
                            byla taka, ze my w naszym lozku, a dzieci, tam, gdzie mialy spac. W
                            naszym przypadku bylo to w tym samym pokoju, bo mielismy wtedy tylko
                            jedna sypialnie, wiec choc mialy i one i my swoje lozka.
                            • joannaiwa Re: cd - mama 123 30.12.08, 20:51
                              mamo 123 to co opisujesz to nie jest do końca samodzielne usypianie dziecka, bo sama przyznajesz, że wszystko działo się w jednym pokoju, a tylko dziecko miało osobne łóżeczko. Rzeczywiście moja uwaga co do półgodzinnego płaczu dotyczyła tylko maja, Ty nie dopuszczałaś do płaczu dziecka i nie zostawiałaś go samego aż się wypłacze np. w drugim pokoju (tak robiła moja sąsiadka, a dziecko płakało godzinami - dosłownie). A pisać na forum każdy może i gdzie chce, więc jak ktoś opisuje głupie metody to niech się spodziewa krytyki ( to do maja).
                              • mama-123 Re: cd - mama 123 30.12.08, 20:57
                                Joannaiwo,
                                tak, to bylo samodzielne usypianie, ale jak napisalam bylo to
                                stopniowe oddalanie sie od dziecka w pierwszym przypadku, w drugim
                                od razu poszlo samo spac i juz. W trzecim z kolei dziecko polozylam
                                do lozka i wychodzilam z pokoju. Aha, pisza jedna sypialnie , mialam
                                tez na mysli, ze ja bylam z mezem w pokoju goscinnym. Tak wiec byla
                                to nauka samodzielnego usypiania.
                              • maja-pl Re: cd - mama 123 31.12.08, 10:25
                                Ja tez mam jeden pokoj i dziecka nie zostawialam na pastwe losu.Nie
                                byl to placz polgodzinny non stop a ja do Niego nie podchodzilam.Zle
                                mnie zrozumialas.Ja rowniez zagladalam do mojego placzacego dziecka
                                ale zanim zasnal pierwszy raz powtarzalam to przez 30min.Pozniej
                                bylo juz lepiej.A teraz sa tego efekty i bez placzu sam zasypiacsmile
                            • mama-123 Re: cd 30.12.08, 21:22
                              Przyszlo mi jeszcze do glowy to, ze nalezy rozgraniczyc placze
                              dziecka. Jesli jest to tylko takie sobie poplakiwanie, marudzenie to
                              oczywiscie nie jest to tak powazne jak placz, gdzie dziecko dostaja
                              spazmow. Na rozne placze bowiem, nalezy roznie reagowac.
                              • joannaiwa Re: cd 30.12.08, 22:46
                                zaręczam Ci że płacze córki mojej sąsiadki to nie było marudzenie, to był rozpaczliwy krzyk na wysokim przerażonym tonie, z naprzemiennym wołaniem mamo, tato. Marudzenia nie usłyszałabym pewnie tak wyraźnie przez ścianę. I byłabym ostrożna z tym rozróżnianiem płaczy i odmiennymi reakcjami na nie. To że Ty cicho, wręcz bezgłośnie płaczesz po pogrzebie bliskiej Ci osoby nie oznacza że nie jesteś w rozpaczy, prawda?
                                • mruwa9 syty glodnego nie zrozumie 30.12.08, 23:11
                                  a mamy spokojnych niemowlat nie potrafia sobie wyobrazic, ze
                                  istnieja niemowleta, ktore nie potrafia grymasic, czy cichutko
                                  stekac, ale zawsze dra sie, jakby byly wrzatkiem oblewane. I ze
                                  niektorych niemowlat nie da sie odlozyc nawet na minute do lozeczka,
                                  bez dzikiego wrzasku. I ze nie musi to byc efekt rodzicielskiego
                                  lenistwa czy nieudolnosci, ale moze wynikac np. z zaburzen
                                  integracji sensorycznej niemowlecia czy innej niepelnosprawnosci. I
                                  ze niektore niemowleta wrecz nie powinne spac same, bo wymagaja (w
                                  ramach rehabilitacji) maksymalnej stymulacji, bodzcowania, a
                                  bliskosc mamy, piersi, dotyk i przytulanie sa IMHO jednym z
                                  wazniejszych sposobow stymulacji niepelnosprawnego dziecka. I ze nie
                                  kazda regulka da sie zastosowac w przypadku kazdego dziécka, bo
                                  kazde jest inne.
                                  • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 31.12.08, 01:38
                                    mruwa,
                                    nie wiem, czy dobrze rozumiem Twoja wypowiedz. Pewnie, ze nie kazda
                                    regula pasuje do kazdego dziecka. Te reguly, o ktorych napisalam z
                                    pewnoscia sprawdzaja sie w wiekszosci przypadkow. Dzieci
                                    niepelnosprawne sa jednak w zupelnie innej sytuacji i chyba obie
                                    rozumiemy, ze moga potrzebowac innego podejscia czy tez moga miec
                                    inne potrzeby. O tym wszelako najpierw nie pisalas, wiec nie wiem
                                    jakich rad konkretnie potrzebujesz jesli wogole potrzebujesz.
                                    • mruwa9 Re: syty glodnego nie zrozumie 31.12.08, 10:35
                                      ja zadnych rad nie potrzebuje, mojed zeici zasypiaja same, za to
                                      rada, jakiej ja sama moge udzielic, to taka, aby jednak sluchac
                                      rowniez wlasnych dzieci,a nie jedynie poradnikow i madrych mam
                                      bezproblemowych dzieci. Bo ja nie wiem, czy twoje rady sprawdzaja
                                      sie w wiekszosci ,czy w polowie, czy w mniejszosci przypadkow.
                                      Jednak uwazam,ze dziecko ma prawo dorstac w swoim wlasnym tempie i
                                      ze nie zawsze, za wszelka cene nalezy przyspieszac pewne etapy. Bo
                                      przeciez wczesniej czy pozniej wszystkie dzieci naucza sie spac
                                      samodzielnie, co ma za znaczenie w ostatecznym rachunku, czy naucza
                                      sie tego w wieku 6 miesiecy, czy 16 czy 24?
                                      • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 31.12.08, 12:11
                                        mruwa, rozumiem, ze sama nie wiesz czego potrzebujesz. NAjpierw
                                        piszesz zebym wszystko opisala, teraz ze zadnych rad nie
                                        potrzebujesz.
                                        • mruwa9 Re: syty glodnego nie zrozumie 31.12.08, 14:23
                                          bo pytam z ciekawosci, jak wygladaja takie metody, a nie dlatego, ze
                                          sama ich potrzebuje. Ja juz mam wszystkie dzieci na tyle odchowane,
                                          ze problem bezposrednio mnie nie dotyczty. Myslalam tylko, ze dowiem
                                          sie czegos nowego, co dziala w przypadku tych oporniejszych
                                          niemowlat i malych dzieci, tych, ktore walcza jak lew o
                                          niesamodzielne zasypianie. Tymczasem podalas kolejna recepte, ktora
                                          bedzie skuteczna , jak kazda inna,w przypadku latwych niemowlat,
                                          ktore bez walki i tak latwo nauczyc spania w lozeczku. Niemniej
                                          dzieki za wlozony wysilek w opisanie metody, moze innym sie przyda,
                                          w koncu zaglada tu wiecej osob, niz tylko ty i ja, nieprawdaz?
                                          • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 31.12.08, 17:14
                                            Owszem, te rady dzialaja w wiekszosci przypadkow. Trzeba tylko je
                                            umiejetnie zastosowac. NIe uwazam zebym miala wyjatkowo grzeczne
                                            czy spokojne dzieci.
                                            • mruwa9 Re: syty glodnego nie zrozumie 31.12.08, 18:13
                                              mama-123 napisała:

                                              > Owszem, te rady dzialaja w wiekszosci przypadkow. Trzeba tylko je
                                              > umiejetnie zastosowac. NIe uwazam zebym miala wyjatkowo grzeczne
                                              > czy spokojne dzieci.


                                              Czyli sugerujesz, ze jestem "nieumiejetna" matka, podfobnie, jak np.
                                              gryzun:
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=89089530&a=89134757??
                                              Nie chodzi o przepychanki slowne, ale szkoda (choc wlasciwie dobrze,
                                              bo ja nikomu zle nie zycze), ze nie mialas takiego dziecka, jak ja
                                              czy gryzun, ciekawe, jak wtedy podzialalyby Twoje metody, oczywiscie
                                              umiejetnie stosowane?
                                              Twoj komentarz, niestety, potwierdza moja wczesniejsza teze, ze syty
                                              glodnego nie zrozumie, a rodzic spokojnego dziecka uwaza, ze taki
                                              jest standard zachowania u wszystkich, reszta to efekt nieudolnosci
                                              rodzicielskiej (lub lenistwa).
                                              • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 01.01.09, 11:19
                                                Mysle, ze nie kazda metoda jest dobra dla 100 %. o chyba jest
                                                oczywiste. Metody, ktore opisalam pasuja do wiekszosci dzieci.
                                                Dzieci natomiast, ktore maja dodatkowe problemy, oczywiscie wymagaja
                                                innych metod albo moga okreslone umiejetnosci osiagnac pozniej albo
                                                i nigdy.
                                                Mam trojke dzieci, dlaczego wyciagasz wnioski, ze kazde jest
                                                spokoje, wiec mi bylo latwo ich nauczyc samodzielnego spania? Wiesz,
                                                sa mamy, ktore maja same trudne dzieci, ale moim zdaniem prawie
                                                nikt tak nie ma. Chodzi tylko o umiejetnosci, no i coczywiscie o to,
                                                ze niektore rodziny maja dodatkowe problemy, ktore utrudniaja
                                                sytuacje. NIektore mamy sa np nerwowe, stad i ich dzieci maja
                                                wieksza szanse (dizwnie ta szansa tu brzmi, ale mysle, ze rozumiesz,
                                                o co mi chodzi) na bycie nerwowym. Sa rodziny, ktore maja problemy
                                                finansowe i wtedy nerwy na pewno beda rzutowac na to, ile rodzic
                                                jest w stanie poswiecic swemu dziecku.
                                                NIe, nie mysle, ze to lenistwo, choc oczywiscie zdarzaja sie i takie
                                                przypadki. W watku, do ktorego podalas linka tez napisalam o
                                                znajomej mi mamie, ktorej pierwsze dziecko nigdy nie chcialo spac
                                                przed polnoca. Pomyslalam wtedy, ze taki urok jej dziecka. Gdy ta
                                                sama mama powiedziala mi pare lat, ze jej drugie dziecko nie chce
                                                spac przed polnoca, to juz bylo dla mie jasne, ze takie ta mama
                                                miala nastawienie. Byloby to prawie niemozliwe, ze trafily jej sie
                                                dwie corki, ktore po prostu nie chcialy chodzic spac przed polnoca.
                                                Podobnie jest z rodzinami, ktore swietnie sobie radza. Ja patrzac na
                                                te mamy i ich mezow widze, jak potrafia swietnie radzic sobie ze
                                                swoimi dzieci i nie jest to wynik tylko tego, ze maja spokojne
                                                dzieci. Tak samo, moje dzieci czesto sie kloca i jest to wynik moich
                                                brakow, a nie brakow moich dzieci, bo ja nie potrafilam ich nauczyc
                                                do tej pory bawienia sie bez klotni. Wprawdzie nie kazde dziecko
                                                jest takie samo, ale w znakomitej wiekszosci bedzie ono takie, jak
                                                jest sobie wychowamy (dla bezpieczenstwa odejmijmy tu przypadki
                                                szczegolne typu: choroby, itp).
                                                • jola_ep Re: syty glodnego nie zrozumie 01.01.09, 13:50
                                                  Wychowanie odgrywa dużą rolę.
                                                  Ale równie wielką geny.

                                                  Moja dwójka wychowywana była podobnie. A mimo to córa wyrosła mi na
                                                  śmiałego ekstrowertyka, a syn na wycofanego introwertyka.
                                                  Które z nich zasypiało same już w drugim roku życia zamiast w
                                                  piątym? Które nie wymagało ciągłej mojej obecności, nieskończonego
                                                  przytulania, kołysania w niemowlęctwie? Które było stosunkowo
                                                  samodzielne jako niemowlę i parolatek? Oczywiście to drugie smile

                                                  Mam wrażenie (przynajmniej obserwując moją dwójkę) że jeśli uczymy
                                                  dzieci samodzielnego usypiania, to mamy korzyści "tu i teraz" - np.
                                                  spokojny wieczór, który można przeznaczyć na prace domowe. Rzecz
                                                  niewątpliwie cenna (nie miałam babci do pomocy, pracowałam, a maż
                                                  często wyjeżdżał). Naprawdę trudno oprzeć się takiej pokusie.

                                                  Jeśli jednak zaspokajamy wszystkie emocjalne potrzeby naszej
                                                  bliskości, przytulamy do woli (jeśli ktoś twierdzi, że nawet
                                                  samodzielne usypiające dziecko przutula równie wiele, to skąd
                                                  dodatkowy wolny czas, gdy dziecko robi to samo?) nie rozgraniczając
                                                  zbyt mocno na dzień i noc, czekamy aż SAMO dojrzeje do takiej
                                                  samodzielności, to nasze korzyści są bardziej długoterminowe.

                                                  Większa więź z dzieckiem (uczymy się reagować i odczytywać wszystkie
                                                  jego sygnały). Dajemu mu dużo ciepła i poczucia bliskości. To
                                                  wszystko procentuje na przyszłość. Są badania wskazujące, że dzieci,
                                                  którym to zostało zapewnione, są śmielsze. Choć całkiem możliwe, że
                                                  zależność jest odwrotna: osobniki asertywne, umiejące walczyć o
                                                  swoje potrzeby, już w niemowlęctwie potrafią wymusić na rodzicach
                                                  dużo uwagi, także podczas zasypiania smile

                                                  Są niemowlęta, które niemal od urodzenia potrafią same zasypiać. Tak
                                                  jak mój synek. Choć ja go "zepsułam", bo usypiałam przy piersi.
                                                  Mogłabym jednak naczyć go samodzielnego zasypiania. Wystarczało
                                                  zastosować metodę, w której go zostawiam, on marudzi, ja to
                                                  ignoruje, za jakiś czas przychodzę, pokazuję się itd. (nazw na taką
                                                  technikę jest wiele). Czego jednak uczy się w ten sposób dziecko?
                                                  Ano tyle, że w pewnych okolicznościach na mamę nie może liczyć.
                                                  Jeśli dajemu mu pieluszkę i smoczek, to nie jest to samodzielność,
                                                  tylko zastępowanie ciepła matki jej bawełniano-gumowym
                                                  odpowiednikiem. Nie oskarżam tu, po prostu takie są fakty.

                                                  Jedne dzieci przyjmują to ze spokojem. Inne jednak buntują się.
                                                  Bardzo często powody takiego intensywnego buntu są natury
                                                  somatycznej: alergia, nietolerancja pokarmowa, która objawia się
                                                  dyskomfortem, które czuje niemowlę w pozycji leżącej. Ciepło i
                                                  bliskość matki sprawia mu fizyczną wręcz ulgę. Czasem są jakieś
                                                  dysfunkcje z zakresu integracji sensorycznej. Takie drobne problemy
                                                  zdarzają się dość często.

                                                  Dramat (według mnie) zaczyna się wtedy, gdy matka naczyta się, że
                                                  każde niemowlę powinno... że jak nie nauczy teraz, to zniszczy wręcz
                                                  mu przyszłość (bo już się nie nauczy). Naczyta się, nasłucha i
                                                  przestaje słuchać SWOJEGO DZIECKA. Płacze? Ależ ono tylko
                                                  manipuluje, terroryzuje, nie ma prawa, nie wolno mu na to pozwolić sad

                                                  Czytałam o badaniach, wskazujące, że statystycznie rzecz biorąc
                                                  dzieci potraktowane takim "treningiem samodzielnego zaspiania" jako
                                                  osoby dorosłe gorzej radzą sobie ze stresem.

                                                  >moje dzieci czesto sie kloca i jest to wynik moich
                                                  > brakow

                                                  Hm... nie wiesz, że kłótnie w rodzeństwie są NORMALNE i nie są
                                                  niczym złym? Ważne jest, jak reagują na "zagrożenie zewnętrzne".
                                                  Czy są opiekuńcze względem siebie? Moje kłócą się nieustannie.
                                                  Trenują w ten sposób rozwiązywanie konfliktów w praktyce. W
                                                  bepiecznym środowisku domowym uczą się jak reagować na problemy w
                                                  środowisku równieśniczym. Przyjrzyj się dobrze swoim dzieciom. Ja
                                                  widzę, że moje nie tylko się kłócą, ale bardzo troszczą się o siebie
                                                  nawzajem.

                                                  Ja jestem osobą mało konfliktową, mój mąż zaś to uosobienie spokoju.
                                                  Niby po kim moje miałyby mieć tę skłonność do kłótni?

                                                  Pozdrawiam
                                                  Jola
                                                  • martasz123 jola_ep 01.01.09, 13:57
                                                    Super to wszystko ujełas, popieram w 100 procentach to co napisałassmile
                                                  • wiola_wd Re: jola_ep 02.01.09, 02:55
                                                    ja również popieram!!!
                                                  • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 01.01.09, 22:14
                                                    Mam nadzieje, ze tym razem ten moj post pojdzie, bo juz wczesniejszy
                                                    gdzies mi sie zapodzial.
                                                    1) jola napisala: Mam wrażenie (przynajmniej obserwując moją dwójkę)
                                                    że jeśli uczymy
                                                    > dzieci samodzielnego usypiania, to mamy korzyści "tu i teraz" -
                                                    np.
                                                    > spokojny wieczór, który można przeznaczyć na prace domowe. Rzecz
                                                    > niewątpliwie cenna (nie miałam babci do pomocy, pracowałam, a maż
                                                    > często wyjeżdżał). Naprawdę trudno oprzeć się takiej pokusie.

                                                    Ja mam wrazenie odwrotne. korzysci mam wlasnie na dluzej, bo mam
                                                    sily, by zrobic pewne prace domowe albo i odpoczac bez problemow,
                                                    wiec regeneruje sie szybciej i na drugi dzien mam wiecej sil dla
                                                    dzieci.

                                                    2). Jola napisala: Są niemowlęta, które niemal od urodzenia potrafią
                                                    same zasypiać. Tak
                                                    > jak mój synek. Choć ja go "zepsułam", bo usypiałam przy piersi.
                                                    > Mogłabym jednak naczyć go samodzielnego zasypiania. Wystarczało
                                                    > zastosować metodę, w której go zostawiam, on marudzi, ja to
                                                    > ignoruje, za jakiś czas przychodzę, pokazuję się itd. (nazw na
                                                    taką
                                                    > technikę jest wiele). Czego jednak uczy się w ten sposób dziecko?
                                                    > Ano tyle, że w pewnych okolicznościach na mamę nie może liczyć.
                                                    > Jeśli dajemu mu pieluszkę i smoczek, to nie jest to samodzielność,
                                                    > tylko zastępowanie ciepła matki jej bawełniano-gumowym
                                                    > odpowiednikiem. Nie oskarżam tu, po prostu takie są fakty.

                                                    Mam inne wrazenie. Z mojej trojki tylko jedno nauczylo sie
                                                    bezproblemowo. Dwojke musialam nauczyc. Nauczylam jednak z
                                                    ograniczonym placzem. Jesli przeczytasz moja wczesniejsza wypowiedz,
                                                    to wlasnie zobaczysz, ze dzieci uczyly sie samodzielnego spania bez
                                                    nadmiernego placzu. Mialy juz wtedy okolo roczku, wiec i rozumialy i
                                                    ja tez nie pozwolilam na placz.

                                                    3). jola napisala:
                                                    Jedne dzieci przyjmują to ze spokojem. Inne jednak buntują się.
                                                    > Bardzo często powody takiego intensywnego buntu są natury
                                                    > somatycznej: alergia, nietolerancja pokarmowa, która objawia się
                                                    > dyskomfortem, które czuje niemowlę w pozycji leżącej. Ciepło i
                                                    > bliskość matki sprawia mu fizyczną wręcz ulgę. Czasem są jakieś
                                                    > dysfunkcje z zakresu integracji sensorycznej. Takie drobne
                                                    problemy
                                                    > zdarzają się dość często.


                                                    Dlatego wlasnie moje dzieci mialy ok roczku. W tym mniej wiecej
                                                    czasie przestawalam karmic, wiecd nie bylo juz takiego fizycznego
                                                    uwiazania.

                                                    4). Jola napisala: Dramat (według mnie) zaczyna się wtedy, gdy matka
                                                    naczyta się, że
                                                    > każde niemowlę powinno... że jak nie nauczy teraz, to zniszczy
                                                    wręcz
                                                    > mu przyszłość (bo już się nie nauczy). Naczyta się, nasłucha i
                                                    > przestaje słuchać SWOJEGO DZIECKA. Płacze? Ależ ono tylko
                                                    > manipuluje, terroryzuje, nie ma prawa, nie wolno mu na to
                                                    pozwolić sad


                                                    No ja mam doswiadczenie opieki nad czworka rodzenstwa, plus jako au-
                                                    pair na trojka, wiec ksiazki tylko dodaly do mojej wiedzy i
                                                    umiejetnosci. Mysle, ze kazda mama wie, ze to, co sie przeczyta
                                                    nalezy dostosowac do swoich dzieci, czasem zmodyfikowac. Nie
                                                    wszystkie metody sa takie od A do Z. Naprawde moje doswiadczenie
                                                    jako au-pair bylo nieocenione. Wtedy zobaczylam wlasnie, ze mozna
                                                    nauczyc dzieci bezproblemowo wlasnie zasypiania i okazac im tyle
                                                    milosci, ze jeszcze nigdy nie widzialam, ze mozna az tak wiele
                                                    poswiecic czasu dzieciom.

                                                    5). Jola napisala: Hm... nie wiesz, że kłótnie w rodzeństwie są
                                                    NORMALNE i nie są
                                                    > niczym złym? Ważne jest, jak reagują na "zagrożenie zewnętrzne".
                                                    > Czy są opiekuńcze względem siebie? Moje kłócą się nieustannie.
                                                    > Trenują w ten sposób rozwiązywanie konfliktów w praktyce. W
                                                    > bepiecznym środowisku domowym uczą się jak reagować na problemy w
                                                    > środowisku równieśniczym. Przyjrzyj się dobrze swoim dzieciom. Ja
                                                    > widzę, że moje nie tylko się kłócą, ale bardzo troszczą się o
                                                    siebie
                                                    > nawzajem.


                                                    Klotnie kontrolowane sie zdarzaja, wiem tez, ze w niektorych
                                                    rodzinach dzieci ida nawet za daleko. U nas wychodzi to mniej wiecej
                                                    po srodku. CHodzi mi natomiast o to, ze sa rodzice, ktorzy potrafia
                                                    nauczyc dzieci wlasnie umiarkowanych konfliktow. NIe sadze, ze ktos
                                                    mial az takie szczescie, ze jego dzieci sie same z siebie nie kloca.
                                                    To po prostu umiejetnosc, ktora jedni rodzice maja inni nie. Jedni
                                                    potrafia stworzyc atmosfere pelna milosci, inni troche mniej, a
                                                    jeszcze inni sami wstrzynaja klotnie. Ja naleze raczej do grupy po
                                                    srodku i uwazam, ze to tylko i wylacznie moje braki, nie moich
                                                    dzieci.

                                                    6). Ja jestem osobą mało konfliktową, mój mąż zaś to uosobienie
                                                    spokoju.
                                                    > Niby po kim moje miałyby mieć tę skłonność do kłótni? Pozdrawiam


                                                    Calkowita zgoda. Wlasnie tacy, jakimi jestescie bedziecie stwarzali
                                                    raczej pogodna atmosfere i nie bedziecie krzyczec. Inna sprawa, ze
                                                    dzieci odziedzicza i tak tez spokoj po Was.
                                                    tez pozdrawiam smile
                                                  • jola_ep Re: syty glodnego nie zrozumie 02.01.09, 09:26
                                                    > Ja mam wrazenie odwrotne. korzysci mam wlasnie na dluzej, bo mam
                                                    > sily, by zrobic pewne prace domowe albo i odpoczac bez problemow,
                                                    > wiec regeneruje sie szybciej i na drugi dzien mam wiecej sil dla
                                                    > dzieci.

                                                    To są właśnie korzyści krótkoterminowe o których pisałam.

                                                    > dzieci uczyly sie samodzielnego spania bez
                                                    > nadmiernego placzu.[...]
                                                    > ja tez nie pozwolilam na placz.

                                                    Trochę nie rozumiem, w końcu był płacz, czy nie? Ale mniejsza z
                                                    tym smile Moja wypowiedź była ogólna i nie dotyczyła tylko Ciebie.

                                                    > 3). jola napisala:
                                                    > Jedne dzieci przyjmują to ze spokojem. Inne jednak buntują się.
                                                    > > Bardzo często powody takiego intensywnego buntu są natury
                                                    > > somatycznej: alergia, nietolerancja pokarmowa, która objawia się
                                                    > > dyskomfortem, które czuje niemowlę w pozycji leżącej.

                                                    > Dlatego wlasnie moje dzieci mialy ok roczku.
                                                    Nie wiem, jaki to ma związek z tym, co napisałam? Problemy typu
                                                    nietolerancje bardzo często zaczynają się właśnie w tym okresie.
                                                    Dziecko poszerza dietę, czasem zaczyna reagować na to, co jadł
                                                    wcześniej itp.
                                                    Polecam ciekawe wypowiedzi Iwpal:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=88885203&a=88953714

                                                    > W tym mniej wiecej
                                                    > czasie przestawalam karmic, wiecd nie bylo juz takiego fizycznego
                                                    > uwiazania.

                                                    Wiele dzieci właśnie w okolicy roczku przeżywa jeszcze lęk
                                                    speracyjny. Zaczyna się w okresie mniej więcej 8 miesięcy lub
                                                    później i trwa do roku lub trochę dłużej. W tym okresie dziecko
                                                    orientuje się, że mama jest bytem niezależnym od niego. Ponieważ nie
                                                    ma jeszcze jej "wewnętrznego obrazu", to każde jej zniknięcie jest
                                                    przyjmowane z niepokojem i nie ma znaczenia, czy jest to tylko parę
                                                    minut. Nauka zasypiania która łączy się z zostawianiem dziecka
                                                    samego własnie w tym okresie jest głupim pomysłem. Wystarczy czasem
                                                    poczekać parę miesięcy.
                                                    (prawdopodobnie w przypadku swoich dzieci wybierałaś moment, gdy ten
                                                    okres lęku separacyjnego mijał, mam rację?)

                                                    > > każde niemowlę powinno... że jak nie nauczy teraz, to zniszczy
                                                    > wręcz
                                                    > > mu przyszłość (bo już się nie nauczy). Naczyta się, nasłucha i
                                                    > > przestaje słuchać SWOJEGO DZIECKA. Płacze? Ależ ono tylko
                                                    > > manipuluje, terroryzuje, nie ma prawa, nie wolno mu na to
                                                    > pozwolić sad

                                                    >Wtedy zobaczylam wlasnie, ze mozna
                                                    > nauczyc dzieci bezproblemowo wlasnie zasypiania i okazac im tyle
                                                    > milosci, ze jeszcze nigdy nie widzialam, ze mozna az tak wiele
                                                    > poswiecic czasu dzieciom.

                                                    Tak naprawdę masz całkiem spore doświadczenie, ale tylko ze swoją
                                                    trójką smile Bo tylko z nimi wchodziłaś w głębsze relacje. Obserwacje z
                                                    bok, gdy nie jesteś osobą najbliższą nie mają aż takiego znaczenia.
                                                    Czy byłaś obecna przy wszystkich etapach nauki samodzielnego
                                                    zasypiania? Nie jesteś w stanie określić ich wzajemnych relacji.
                                                    Ważna jest nie tyle ilość poświęcanego czasu, co poświęcanie go
                                                    wtedy, gdy dziecko tego najbardziej potrzebuje.

                                                    Ale znowu nie odpisałaś mi "na temat". Bo pytam, co się stanie, gdy
                                                    dziecko nie chce się wpasować w przeznaczone mu ramki?

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 02.01.09, 14:28
                                                    jole napisala:
                                                    Ale znowu nie odpisałaś mi "na temat". Bo pytam, co się stanie, gdy
                                                    > dziecko nie chce się wpasować w przeznaczone mu ramki?

                                                    Napisalam juz to wczesniej w innej wypowiedzi. Przy pierwszej corce
                                                    nauka nie byla taka latwa i odlozylismy nauke na kilka tygodni, bo
                                                    nie wychodzila nam ta nauka wczesniej i coreczka plakalaby zbyt
                                                    duzo. Gdy powrocilismy do nauki po dwoch tygodniach, nuie bylo juz
                                                    problemow. Tak wiec nauka odbyla sie bez wiekszego placzu i odbyla
                                                    sie wtedy, gdy dzieci byly na to gotowe. Skoro nauczyly sie bez
                                                    placzu (nie zadnego, ale bez powaznego), tzn ze byly gotowe, ze
                                                    czas, gdy to przeprowadzilismy i metody byly wlasciwe.
                                                  • kukulka11 Re: syty glodnego nie zrozumie 03.01.09, 11:25
                                                    mamo 123, czas na obowiązki domowe mozna miec, nosząc dziecko w chuście. ja tak
                                                    robię.
                                                  • mama-123 Re: syty glodnego nie zrozumie 04.01.09, 23:54
                                                    Moze i mozna. Jeszcze kilka lat temu hust nie bylo, wiec nigdy ich
                                                    nie uzywalam. Inna sprawa, to ja pisze o dziecku, ktore skonczylo
                                                    roczek - nie wiem, czy takie dzieci jeszcze sie nosi w hustach. NIe
                                                    wiem, jak np mozna byc na kolanach dajmy na to i myc podloge, noszac
                                                    malucha. Chyba nie byloby to dobre dla naszych kregoslupow. A poza
                                                    tym, z czasem, z wiekiem, czy nawet z kolejnym dzieckiem, mama moze
                                                    bardziej potrzebowac takiej chcili, gdy nie koniecznie zajmuje sie
                                                    dzieckiem. Z kazda ciaza kregoslup i cale cialo sa troche slabsze,
                                                    wiec i odpoczynku wiecej potrzeba. Tak przynajmniej u mnie jest.
                                                  • mruwa9 priorytety, priorytety... 05.01.09, 00:16
                                                    jak wazne jest to mycie podlog, ze trzeba je przeprowadzac z
                                                    dzieckiem na reku czy w chuscie? Szukasz na sile kontrargumentow,
                                                    tylko Ci slabo wychodzi...
                                                  • pam_71 Priorytety, priorytety... choć może nie na temat 05.01.09, 09:25
                                                    Ostatnio weekendowe porządki zakończyliśmy właśnie owym "myciem
                                                    podłóg" grubo po 17:00 w niedzielę.
                                                    Spadł śnieg i zamiast odkurzacza wyciągneliśmy sanki i łyżwy ... i
                                                    dawaj w plener (w końcu nie wiadomo na ile aura jeszcze pozwoli).
                                                    Mój priorytet to usmiech i radość dzieciaków.
                                                    A jak mawia mój Teść kochany: "Dom nie muzeum."
                                                    Pozdrawiam
                                                    Pam
                                                  • mama-123 Re: priorytety, priorytety... 05.01.09, 12:45
                                                    w syfie nie lubie mieszkac, wiec posprzatane miec mniej wiecej
                                                    musze. MOze Tobie brud nie przeszkada az tak bardzo. Sprawa innych
                                                    priorytetow. Ja z porzadkami nie szaleje, ale gdy mam balagan czy
                                                    bardzo brudno to zle sie czuje, a i dla dzieci w miare czysto jest
                                                    lepiej niz brud.
                                                    Poza tym jak sama wiesz, moje dzieci nauczone byly samodzielnego
                                                    usypiania w wieku 12 miesiecy i tez nigdy nie uzywalam husty, bo jej
                                                    wtedy po prostu nie bylo. Sprawa mycia podlog z niemowleciem w
                                                    huscie mnie wiec zupelnie nie dotyczy.
                                                    Zakladajac jednak, ze mialabym huste i jej uzywala, to nie sadze
                                                    zebym nosila dziecko non stop. Wczesniej czy pozniej to musialoby
                                                    odbic sie na kregoslupie. Przy trojce dzieci, to juz wogole byloby
                                                    niezdrowe - takie noszenie przez trzy lata - nawet jesli husty sa
                                                    tak uszyte, ze jak najmniej szkodza na kregoslup.
                                • mama-123 Re: cd 31.12.08, 01:40
                                  Lacz nalezy odroznic i mysle, ze kazda mama zna na tyle swoje
                                  dziecko. Opisany przez Ciebie przypadek sasiadki, moze acz nie musi
                                  byc przypadkiem zaniedbania dziecka czy wrecz przemocy. Za malo
                                  jednak faktow znamy zeby cokolwiek przesadzac.
                                  • joannaiwa Re: cd 31.12.08, 09:01
                                    Faktów znam juz więcej, bo był tam MOPS i policja, a płacze się skończyły. Generalnie jestem przeciwna metodzie w której zostawia się płaczące dziecko i wychodzi do drugiego pokoju (metoda Fabera bodajże) - uważam (i znalazłam na to poparcie w literaturze, o czym pisałam już we wcześniejszych swoich wątkach tu i na Małym Dziecku), że przynosi to wiele szkody psychice dziecka, zwłaszcza małego dziecka, które traci w ten sposób poczucie bezpieczeństwa, czyli jedną z najważniejszych rzeczy która jest mu w wieku co najmniej do 3 lat i dłużej bardzo potrzebna.
                                    • joannaiwa Re: polecam autorce wątku 01.01.09, 17:13
                                      poniższy link.
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=84789727&v=2&s=0
                                      Prezentuje on i wypowiedzi w nium zawarte zupełnie odmienne podejście do usypiania dzieci niż pseudoporadniki dot. uczenia samodzielnego zasypiania i związanej z tym pseudokonsekwencji w wychowaniu (ocierającej się u niektórych o znęcanie się nad dzieckiem).
                                      • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 01.01.09, 22:59
                                        Moje dziecko nigdy nie zasypiało przy piersi. Zresztą przy piersi mała spędzała
                                        maksa 10 minut, zdarzało jej sie za to zasypiać podczas odbijania ale
                                        najczęściej zasypiała w swoim łóżeczku głaskana przeze mnie. Od małego była
                                        dziewczyną z charakterem więc podejrzewam , że gdyby ta forma usypiania jej nie
                                        pasowała dałaby o tym głośno znać.
                                        Co do tych "pseudo poradników" uważam, że pozwalają rodzicom zrozumieć różnicę
                                        miedzy snem dziecka, a dorosłego.
                                        To czy dziecko zasypia samo i kiedy do tego dorasta w dużej mierze zależy od
                                        jego charakteru i cech osobowościowych i nasza cierpliwość ma tu niewiele do
                                        gadania, bo ewentualnie zmienimy jeden skutek ale nie przyczynę.

                                        Nie popieram i nie uznaję podawania piersi jako metody na usypianie dziecko.
                                        • jola_ep Re: polecam autorce wątku 02.01.09, 08:51
                                          > Nie popieram i nie uznaję podawania piersi jako metody na
                                          usypianie dziecko.

                                          Aha. Czyli jak dziecko zaśnie przy piersi, to budzić?
                                          Albo na wszelki wypadek nie karmić wieczorem i w nocy?

                                          I dlaczego dopuszczasz głaskanie jako formę uspokojenia/ukojenia
                                          przed snem, a karmienie piersią już nie?

                                          Pozdrawiam
                                          Jola
                                          • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 02.01.09, 23:22
                                            Aha. Czyli jak dziecko zaśnie przy piersi, to budzić?
                                            > Albo na wszelki wypadek nie karmić wieczorem i w nocy?
                                            >

                                            Nie, oznacza to że nie popieram podawania piersi jako środka nasennego, czym
                                            innym jest gdy dziecko uśnie pod koniec jedzenia, ale pierś dostało bo było
                                            głodne , a czym innym podawanie piersi w celu uśpienia malucha. Nie wiem czy
                                            zauważasz tą subtelną różnicę w pierwszym przypadku podajesz pierś dziecku bo
                                            jest głodne, w drugim podajesz żeby je uśpić.
                                          • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 02.01.09, 23:25
                                            za szybko poszło. Nie napisałam że nie popieram karmienia przed snem, raczej
                                            jest ono nawet wskazane, ale podanie piersi aby dziecko sie najadło , a podanie
                                            piersi aby dziecko potraktowało ja jak smoczek uspokajacz to jednak duża różnica.
                                            • akaef Re: polecam autorce wątku 02.01.09, 23:53
                                              makurokurosek napisała:

                                              > za szybko poszło. Nie napisałam że nie popieram karmienia przed
                                              snem, raczej
                                              > jest ono nawet wskazane, ale podanie piersi aby dziecko sie
                                              najadło , a podanie
                                              > piersi aby dziecko potraktowało ja jak smoczek uspokajacz to
                                              jednak duża różnic
                                              > a.

                                              Pewnie, zawsze lepiej podać smoczek niż pierś. To bardziej wypada w
                                              naszych ucywilizowanych czasach, nie? No i te smoczki takie ładne,
                                              kolorowe, niektóre nawet świecące... nie to co taka zwykła pierś.
                                              Albo kawałek pieluchy lepiej podać, żeby sobie ją dziecko possało
                                              zamiast piersi. Najlepiej takiej flanelowej, kolorowej, bo
                                              ładniejsza od zwykłych tetrowych. Dziecko lepiej będzie wyglądał niż
                                              nie daj boże przy piersi.
                                              No i matka go usypiać nie musi, zaśnie błogo, szczęśliwe, żując
                                              kawałek gumy/szmaty...
                                              Ech, wy matki...
                                              • ciociacesia smoczek - szataństwo :P 03.01.09, 00:13
                                                > No i matka go usypiać nie musi, zaśnie błogo, szczęśliwe, żując
                                                > kawałek gumy/szmaty...
                                                > Ech, wy matki...
                                                ja akurat usypiam przy piersi, ale czasami doprowadza mnie to do lekkiego szału
                                                smile zapchało by sie paszcze silikonem i poszło cos zjesc/umyc gary/wysikac sie.
                                                najlepsza jazda była kiedy kilka tygodni po porodzie urodziłam kamyczek. malutki
                                                był, ale wysiedziec karmiąc to była prawdziwa jazda - gdyby to trwało dłuzej
                                                pewnie przeszłabym na butelke i smoczek
                                                • akaef Re: smoczek - szataństwo :P 03.01.09, 00:20
                                                  ciociacesia napisała:

                                                  > ja akurat usypiam przy piersi, ale czasami doprowadza mnie to do
                                                  lekkiego szału
                                                  > smile zapchało by sie paszcze silikonem i poszło cos zjesc/umyc
                                                  gary/wysikac sie.

                                                  Słowo Ci daję, że jako matka trójki dzieci doskonale rozumiem, taki
                                                  stan na pograniczu szaleństwa. smile Ale to przecież właśnie w takich
                                                  sytuacjach okazuje się jak bardzo matka dojrzała/nie dojrzała do
                                                  posiadania i wychowywania dziecka.
                                                  • makurokurosek Re: smoczek - szataństwo :P 03.01.09, 00:37
                                                    Jeżeli dla ciebie tylko to czy matka stosuje smoczek czy nie, czy długo karmi
                                                    piersią czy nie jest wyznacznikiem dojrzałości kobiety do bycia matką to
                                                    współczuję ograniczonych horyzontów. Sama znam kobietę która karmiła, az dziecko
                                                    się odstawiło ale nigdy bym o niej nie powiedziała, że jest osobą dojrzałą do
                                                    roli matki.
                                                  • akaef Re: smoczek - szataństwo :P 03.01.09, 01:24
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Jeżeli dla ciebie tylko to czy matka stosuje smoczek czy nie, czy
                                                    długo karmi
                                                    > piersią czy nie jest wyznacznikiem dojrzałości kobiety do bycia
                                                    matką to
                                                    > współczuję ograniczonych horyzontów. Sama znam kobietę która
                                                    karmiła, az dzieck
                                                    > o
                                                    > się odstawiło ale nigdy bym o niej nie powiedziała, że jest osobą
                                                    dojrzałą do
                                                    > roli matki.

                                                    Jak zawsze spłycasz problem (tym razem do kawałka gumy).

                                                    Chodzi mi o to, że w takich chwilach, kiedy wydaje nam się, że mamy
                                                    dość, że najchętniej cisnęłybyśmy nasze dziecko w kąt i uciekły
                                                    gdzie pieprz rośnie (niezależnie od tego, czy dziecko ma 5 miesięcy,
                                                    5 lat, czy 15 lat) okazuje się właśnie na ile jesteśmy dojrzałe do
                                                    roli matki. Bo niestety, trzeba wtedy opanować własne złe emocje lub
                                                    też chęć ułatwienia sobie życia kosztem dobra dziecka.

                                                    I to dotyczy nie tylko karmienia/niekarmienia piersią czy
                                                    podawania/niepodawania smoczka, ale właściwie każdego momentu naszej
                                                    opieki nad dzieckiem.

                                                    Miłość to troska a mądra troska (niestety) wymaga wielu wyrzeczeń.
                                                    Troska o dziecko wymaga stawiania jego potrzeb na pierwszym miejscu,
                                                    przed potrzebami matki, bo po pierwsze ono nie jest w stanie samo
                                                    tych potrzeb zaspokoić a po drugie ono się na świat nie prosiło,
                                                    tylko zaprosiła je tu właśnie matka (rodzice). Dlatego śmiem
                                                    twierdzić, że matka, której nie stać na rozmaite wyrzeczenia dla
                                                    własnego dziecka nie dojrzała do roli matki. Matka, która nie
                                                    rozumie, że jej maleńkie dziecko bezwzględnie potrzebuje jej
                                                    bliskości, poczucia bezpieczeństwa, wtulenia się w nią, czucia jej
                                                    zapachu i bicia jej serca, nie dojrzała do roli matki. Matka, która
                                                    przyzwala na płacz niemowlęcia po to, żeby nauczyło się samo
                                                    zasypiać w osobnym łóżeczku/pokoju, z dala od jej ramion, bo ma
                                                    takie widzimisię, nie dojrzała do roli matki. Matka, która na siłę
                                                    odstawia dziecko od piersi, gdy ono jeszcze rozpaczliwie tę pierś
                                                    potrzebuje ssać, bo już jej się nie chce karmić, nie dojrzała do
                                                    roli matki.

                                                    Macierzyństwo, a zwłaszcza jego początki, to bardzo trudny okres dla
                                                    kobiety. Znacznie ułatwia go jednak zaakceptowanie faktu, że nasze
                                                    maleńkie dziecko może nas potrzebować bez przerwy przez pierwszy rok-
                                                    dwa-trzy swojego życia. Bez przerwy i bezwzględnie. Im szybciej się
                                                    z tym pogodzimy i z im większą miłością odpowiemy na tę potrzebę,
                                                    tym wspanialszy będzie to dla nas okres w życiu. Okres relatywnie
                                                    bardzo przecież krótki wobec długości naszego życia.
                                                  • makurokurosek Re: smoczek - szataństwo :P 03.01.09, 11:54
                                                    Tak masz racje macierzyństwo to zejście na dalszy plan potrzeb matki a
                                                    wysuniecie na pierwszy plan potrzeb dziecka i jest to bardzo trudne świadczące
                                                    faktycznie o dojrzałości, ale to coś więcej niż tylko smoczek i pierś. Wbrew
                                                    temu co głosisz decyzja matki o rezygnacja z karmienia piersią nie musi być
                                                    traumatyczna dla dziecka, decyzja o użyciu smoczka również nie skreśla matki
                                                    jako niedojrzałej, bo potrzeby dziecka to nie tylko ssanie, a bycie matką to nie
                                                    tylko bycie jadłodajnią, gdyby tak było razem z końcem karmienia zerwałaby sie
                                                    nić miedzy matką a dzieckiem. Właśnie to czy matka ma więź z dzieckiem, czy
                                                    potrafi podążać za jego tempem rozwoju, czy potrafi go słuchać, czy potrafi
                                                    rozmawiać i widzieć indywidualność każdego ze swoich dzieci świadczy o jej
                                                    dojrzałości. Smoczek i butelka są produktami zastępczymi tak jak i jedzenie w
                                                    słoiczku, pieluch jednorazowe, jedzenie w restauracji czy teatr telewizji.
                                                  • ciociacesia stanowczo niedojrzała 03.01.09, 00:38
                                                    w takim razie jestem tongue_out
                                                    mnie sie jednak wydaje ze takie poglady to pokłosie swiatopogladu szeroko
                                                    pojetego, spojrzenia na zycie bardziej niz dojrzałosci badz nie. ja nie
                                                    wyobrazam sobie nie nosic na rekach, nie przytulac w nocy, bardzo by mnie bolało
                                                    gdyby nie udało mi sie karmic piersia, ale przyjmuje do wiadomosci istnienie
                                                    matek ktore obrzydza karmienie piersia, ktore uwazaja za nieprawidłowe spanie z
                                                    dzieckiem czy karmienie w miejscu publicznym. o ile one nie atakuja mojego
                                                    sposobu wychowania, moge im nawet pomachac i zyczyc udanego rodzicielstwa -
                                                    zapewne sa dla swoich dzieci najlepszymi matkami, nie mnie oceniac
                                              • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 03.01.09, 00:32
                                                Akurat moje dziecko często usypiało bez podania smoczka, jak również nie
                                                traktowało piersi jak smoczek,po prostu najadało się i nie miało ochoty jej
                                                dalej ssać. Nie bierzesz pod uwagę ze dzieci sa różne sa dzieci wiszące przy
                                                piersi 24h na dobę i takie które potrzebuję jej do najedzenia się, ze jedne
                                                dzieci potrzebują noszenia non stop a każda próba odłożenia kończy sie płaczem,
                                                a innym wystarczy zdecydowanie mniejsza ilość pieszczot a poczucie
                                                bezpieczeństwa zostaje zaspokojone poprzez dotyk matki.

                                                "Najlepiej takiej flanelowej, kolorowej, bo
                                                > ładniejsza od zwykłych tetrowych. Dziecko lepiej będzie wyglądał niż
                                                > nie daj boże przy piersi. "

                                                Pieluchy również nie potrzebowałam do usypiania dziecka, za to moje dziecko
                                                zaczęło ją wykorzystywać do tworzenia sobie intymnego nastroju podczas robienia
                                                kupy.

                                                "No i matka go usypiać nie musi, zaśnie błogo, szczęśliwe, żując
                                                > kawałek gumy/szmaty...
                                                > Ech, wy matki..."

                                                Kurcze, zastanawiam sie dlaczego w takim razie jeszcze usypiam mała o holenderka
                                                kiedy ma ciężką noc to nawet się przenoszę do jej łóżka, ale to za pewne z
                                                mojego wygodnictwa.
                                                Dla twojej informacji kiedy mała czuła potrzebę przytulenia się do mnie,
                                                zaśnięcia na moim brzuchu to zawsze ją zaspakajałam, jezeli natomiast w szpitalu
                                                nie przeszkadzało jej spanie w osobnym łóżeczku, to nie widziałam potrzeby
                                                zmieniania tego.
                                                Uważam, że o takie samo wygodnictwo można posądzić matki które śpi z dziećmi,
                                                bliskość matki to jedna rzecz, a to że dziecko zaspokaja samo swoje potrzeby i
                                                nie ma konieczności, wstawania i rozbudzania się to druga rzecz
                                                • joannaiwa Re: polecam autorce wątku 03.01.09, 05:51
                                                  Makurokurosku, akurat Ty nie powinnaś w ogóle wypowiadać się o zasypianiu przy piersi, bo karmiłaś tak krótko, że równie dobrze mógłby ślepy o kolorach gadać. Nie masz o tym zielonego pojęcia.

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=88893087&a=88929419
                                                  A poza tym skoro samo karmienie piersią Cię zniesmacza to o czym my w ogóle rozmawiamy.

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=68627161&a=68646274
                                                  Nota bene piszesz, że Twoja córka ma astmę.

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=85256176&a=85691146
                                                  Z artykułu który przytoczyłaś (z almamedii - link powyżej w Twoim poście) jednoznacznie wynika, że protekcyjne działanie karmienia piersią powyżej 6 miesięcy zapobiega występowaniu astmy dziecięcej, a zapewne znacząco łagodzi jej skutki w przypadku wystąpienia. Czy w takim razie nie za wcześnie odstawiłaś i przez to nie naraziłaś swojego dziecka na chorobę? I czy to nie jest właśnie wygodnictwo i egoizm?

                                                  A co do samodzielnego usypiania to sama swojemu dziecku w głowie namieszałaś, najpierw na siłę ucząc je samodzielnego zasypiania (idiotyczny poradnik, który powinno spalić się w piecu przed przeczytaniem), a później odstępując od niego - bo tak Ci akurat pasowało.

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1035&w=79459590&a=79699312
                                                  Mój syn 2 lata zasypiał przy piersi, w trzecim roku życia sam z tego zrezygnował i po najedzeniu się odwraca się do mnie plecami, prosi "mama opowiedz o rolniku" i w trakcie bajeczki usypia. Nie musiałam z nim walczyć, tresować go, narażać na niepotrzebne płacze. Sam do tego dorósł, do pełnego odstawienia też mi właśnie pięknie dorasta (3 latka). Nie ma astmy, AZS, alergii pokarmowych ani skórnych i w ogóle nie chorował poza 3-dniówką. Z perspektywy czasu wiem jako matka, że długie karmienie to była mądra decyzja i inwestycja w jego przyszłość, a zasypianie przy piersi w niczym mu nie zaszkodziło i jest bardzo dobrym sposobem aby pomóc dziecku przejść z jawy do snu. Znacznie lepszym niż zaśnięcie ze zmęczenia płaczem!!! Ciekawe ile matek stosujących takie metody chciałoby płakać choćby kilka dni przed zaśnięciem, aby usnąć - potworny brak wyobrażni i zaufania do własnego dziecka, iż samo w swoim czasie się tego nauczy gdy do tego dojrzeje oraz egoizm i wygodnictwo.
                                                  • pam_71 Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 09:19
                                                    Brawo Joanno ! wink
                                                    Własnie dokonałaś jedynego słusznego podziału na wzorowe supermamy
                                                    karmiące piersią do upadłego i te wszytlie POTWORY sięgające prędzej
                                                    czy później po butelkę(a kysz ....) .. jakąż one krzywdę robią swoim
                                                    dzieciom wink
                                                    Odrobinę TOLERANCJI ...
                                                    Pozdrawia
                                                    Mama Butelkowa - Pam
                                                  • maja-pl Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 10:19
                                                    Nie kazda mama może karmic piersiasadI nie stosuj tutaj podzialu
                                                    matki,ktora karmi piersia jest lepsza od butelkowej mamy-bo wierz
                                                    mi,ze niektore matki,ktore karmia piersia gorzej robia krzywde
                                                    dziecia niz te co karmia butlasadPamietaj,ze sa matki palace i
                                                    te,ktore naduzywaja alkoholu-oczywiscie tu na forum zadna sie nie
                                                    przyzna do tego i kazda zgrywa idealna mamusie-w co nie chce mi sie
                                                    wierzyc ze nie pijecie pol lampki wina-chocby na swietasmileZaraz
                                                    pewnie pod moim adresem znajde mnustwo obelg ale ja mam to gdzies....
                                                  • pam_71 Maju ;-) 05.01.09, 13:20
                                                    maja-pl napisała:
                                                    > Nie kazda mama może karmic piersiasad
                                                    Ja byłam własnie taką Mamą z butelką w rece (butelką mleka ... nie
                                                    wina- żeby nie było wink). Co więcej - ogólna "nagonka" i jedyny
                                                    słuszny styl karminia piersią doprowadziły mnie do depresji
                                                    poporodwej i potężnego poczucia winy po urodzeniu pierworodnego.
                                                    Dzisiaj moje pociechy są już w szkole i jakoś nie widać po nich tak
                                                    zgubnego wpływu sztucznego karminia (Duży ma alergię "opanowaną" -
                                                    do astmy mu daleko - choć w rodzinie mamy przypadki - ja sama z AZS
                                                    od urodzenia ... akurat w przypadku alergii więcej chyba ważą
                                                    skłoności dziedziczne niż forma karmienia)... pewnie niższe IQ będą
                                                    mieć wink (czego dzisiaj nie widać, bo z ostatniego sprawdzianu z
                                                    matematyki Duży najlepiej z klasy wypadł ;-P).
                                                    Wracając do głównego tematu - moje dzieci samodzielnie zasypiały
                                                    dość późno(2-3latka). Pamiętam, że okołu 2lat można już było Dużego
                                                    zostawić samego w pokoiki z ulubioną bajką z magnetofonu (po
                                                    uprzednim odprawieniu rytuałów czytania, przytulania, wyciszania
                                                    etc). Ogólnie ciązki zawodnik z nigo był wink Gdy juz ogłosiliśmy
                                                    pełen sukces - dzieciaki poszły do przedszkola i z racji częstych
                                                    chorób cały misterny plan samodzielnego zasypiania legł w gruzach -
                                                    chorego z gorączka przecież nie zostawię a na dodatek Duży potrafił
                                                    wymiotować przez sen !!! Dzisiaj(9 i 7lat) zasypiają sami ...uf ..
                                                    choć zdarza się czasami,że któreś po ciężkim dniu prosi żebym
                                                    posiedziała z nimi aż nie usną ... Gdy mieli 4mc byli noszeni,
                                                    bujani, ziuziani ... wink
                                                    Jak dla mnie niemowlak jest zdecydowanie za mały na naukę
                                                    samodzielnego zasypiania ..a dzieci są różne. Córa(3latka) mojej
                                                    kumpeli od zawsze brała ulubioną poduszkę po pachę i oznajmiała "Ide
                                                    pac ..." i zasypiała sama(tak wieczorem jak i w południe).
                                                    Pozdr
                                                    Pam
                                                  • martasz123 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 14:21
                                                    A kto powiedział, ze jak karmi sie piersią to nie można wypic pol
                                                    lampki wina. Ja się przyznam, ostatnio wypilam nawet całą lampkę
                                                    wina, a karmie piersią. Palić paliłam, ale do czasu kiedy zaczelismy
                                                    planowac ciąze, 3 miesiace przed zajsciem zuciłam palenie i do tej
                                                    pory nawet o tym nie myslę bo wiem, ze to moze zaszkodzic dziecku,
                                                    ale nie troche winasmile
                                                  • pam_71 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 14:31
                                                    No ale wszystko co zje/wypije matka karmiąca jakby nie było ląduje w
                                                    jej mleku ... alkohol również. Przypuszczam,że tak mała dawka nie
                                                    będzie mieć wpływu ... ale wink Bądźmy konsekwentne w tym co
                                                    robimy ..
                                                    Pozdr
                                                    Pam
                                                  • martasz123 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 15:18
                                                    A co ma konsekwencja do lampki wina, czy jezeli ja wypije lampkę
                                                    wina tzn, ze nastepnym, razem sie schlam. A zebys wiedziala, ze
                                                    lampka wina nie szkodzi dziecku, tymbardziej, ze ja jezeli mam
                                                    zamiar juz ją wypic to robię to przed samiutkim karmieniem, gdzie
                                                    jeszcze wino nie dostaje sie do mleka matki, lub odrazu po
                                                    karmieniu.
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • ciociacesia doradka laktacyjny 06.01.09, 15:24
                                                    na moje marudzenie, powiedziała ze spokojnie mozna małe słabe piwo zaraz po
                                                    karmieniu, wiec od okazji do przypadku pozwalam sobie na pare łyczków i wyrzutów
                                                    nie miewam tongue_out
                                                  • pam_71 Re: doradka laktacyjny 06.01.09, 15:43
                                                    tak .. tak już wiem wink Sorki ! Dokształciłam się właśnie w
                                                    necie ... swoją drogą na stare lata ciekawych rzeczy się człowiek
                                                    może dowiedzieć dzieki forumowym dyskusjom.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Pam
                                                  • pam_71 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 15:25
                                                    A pomiędzy odciągasz pokarm i do zlewu wink
                                                    Jakaś trochę naciagana ta teoria wink
                                                    Pozdro
                                                    Pam
                                                    Ps:A z konsekwencją to chodziło mi o "piłeś - nie jedź" , "karmisz -
                                                    nie pij" wink
                                                  • martasz123 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 15:43
                                                    pam_71 napisała:

                                                    > A pomiędzy odciągasz pokarm i do zlewu wink
                                                    > Jakaś trochę naciagana ta teoria wink
                                                    > Pozdro
                                                    > Pam
                                                    > Ps:A z konsekwencją to chodziło mi o "piłeś - nie
                                                    jedź" , "karmisz -
                                                    > nie pij" wink


                                                    Powiem Ci, ze zanim dziecko nie skonczylo poł roku nie tknełam ani
                                                    deka alkoholu (poprostu pomijając to ze karmiłam to nawet nie mialam
                                                    ochoty) pozniej tak jak pisalam od czasu do czasu lampka wina i to
                                                    tez nie za czesto, poprostu nawet za winem nie przepadam, tylko tak
                                                    dla rozluznienia. A pokarm ściagalam tylko przez pierwsze 3
                                                    miesiace. A teraz kiedy dziecko ma 14 m-cy, to przerwy są juz
                                                    dłuzsze miedzy karmieniami, wiec rowniez nie mam wyrzutow sumienia.
                                                    A Wy juz chyba nie macie argumentów, to musicie się do tego nawet
                                                    przyczepicsmile zaraz zrobicie z matek karmiących alkoholiczki, ktore
                                                    na dodatek trują swoje dzieci.
                                                    brawo
                                                  • pam_71 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 15:46
                                                    Dokształciłam się wink Przeprosiłam wyżej wink
                                                    Co więcej ... bić pokłony ??? hihi
                                                    Pam
                                                  • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 11:41
                                                    Z artykułów, które przytoczyłam wynika, że NIE MA ŻADNYCH BADAŃ jednoznacznie
                                                    potwierdzających lub eliminujących wpływu karmienia na astmę.

                                                    Ciekawa jestem na co zrzucisz winę za astmę, czy alergie dzieci karmionych do 3
                                                    roku życia, a jak widać na DKP nie jest to jakaś anomalia. Rozumiem że według
                                                    ciebie wszystkie matki których dzieci mają astme czy alergię zapewne popełniły
                                                    jakiś błąd. Może najpierw poczytaj czym jest astma i z czym jest związana, bo
                                                    jak widać karmienie piersią było dla ciebie jedyną i najważniejsza rzeczą stąd
                                                    zapewne takie luki w innych dziedzinach.

                                                    "Ciekawe ile matek stosujących takie metody chciałoby płakać
                                                    > choćby kilka dni przed zaśnięciem, aby usnąć - potworny brak wyobrażni i zaufan
                                                    > ia do własnego dziecka, iż samo w swoim czasie się tego nauczy gdy do tego dojr
                                                    > zeje oraz egoizm i wygodnictwo"

                                                    Rozumiem, ze dla ciebie nie jest możliwe nauczenie samodzielnego zasypiania bez
                                                    płaczu.

                                                    "A co do samodzielnego usypiania to sama swojemu dziecku w głowie namieszałaś, n
                                                    > ajpierw na siłę ucząc je samodzielnego zasypiania (idiotyczny poradnik, który p
                                                    > owinno spalić się w piecu przed przeczytaniem), a później odstępując od niego -
                                                    > bo tak Ci akurat pasowało."

                                                    Rozumiem , że nie bierzesz pod uwagę, ze dostosowałam sie do potrzeb dziecka,
                                                    rozumiem że dla ciebie człowiek niezależnie czy maly czy duży zawsze ma takie
                                                    same potrzeby.

                                                    Co do poradnika, jak sama fizula stwierdziła nocne karmienia dziecka ponad
                                                    rocznego nie wynikają z potrzeby zaspokojenia głodu, może gdyby matki
                                                    długokarmiace przeczytały ten poradnik, nie jako poradnik jak nauczyć dziecko
                                                    spać tylko jako poradnik jak zrozumieć sen dziecka, zrozumiały by że dziecko ma
                                                    więcej faz snu a kazda kończy sie rozbudzeniem

                                                    Dla ciebie egoizmem i wygodnictwem jest moja postawa dla mnie tym samym jest
                                                    twoja postawa
                                                  • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 11:50
                                                    Można tylko współczuć takiego ograniczenia.
                                                    Macierzyństwo to nie tylko karmienie, może dla ciebie proces wychowawczy jak i
                                                    więź miedzy matką a dzieckiem skalda sie tylko z karmienia i spania, dla mnie
                                                    jest to coś więcej, na co człowiek pracuje przez całe swoje życie, a nie tylko
                                                    przez pierwsze trzy lata.
                                                    Zastanów się nad swoimi priorytetami, bo przy takim skupieniu na jedną konkretną
                                                    rzecz może ci umknąć wiele mniejszych lecz nie koniecznie mniej ważnych rzeczy
                                                  • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 11:56
                                                    ciekawe czemu nie podałaś tego drugiego artykuły. Czyżby dlatego, że eliminuje
                                                    wpływ karmienia piersią na astmę, jak również zmniejsza wagę wpływu karmienia na
                                                    alergię pokarmowe

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=88893087&a=88929514
                                                  • joannaiwa Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 12:51
                                                    Podałam artykuł który sama przytoczyłaś - wnioski w nim zawarte są
                                                    jednoznaczne, po co go podawałaś - bo Ci pasował w innej dziedzinie?

                                                    A prawda w oczy kole i tyle.
                                                  • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 05.01.09, 14:56
                                                    jak byś przeczytała cały artykuł, a nie tylko jego streszczenie to wiedziałabyś,
                                                    że on również nie potwierdza wpływu karmienia piersią na występowanie astmy
                                                    oskrzelowej. Podając link do tego artykułu sama napisałam, że ze względu na zbyt
                                                    małą grupę poddanych badaniu poszukam artykuł bardziej miarodajny i za chwilę
                                                    podałam link do drugiego artykułu, który jednoznacznie podał że NIE MA ŻADNYCH
                                                    badań potwierdzających lub eliminujących wpływ karmienia piersią na występowanie
                                                    astmy oskrzelowej
                                                  • joannaiwa Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 11:57
                                                    Można się pewnie tak przerzucać artykułami jeszcze długo. Widzę, że
                                                    masz swoją teorię i czujesz się z nią dobrze - w porządku, to
                                                    przecież Twoje dziecko, a konsekwencje wystąpienia astmy Ty jako
                                                    matka również ponosisz wstając 5 razy w nocy, no i trudno. Wiem, że
                                                    gdyby moje dziecko miało predyspozycję w kierunku astmy a
                                                    widziałabym choć cień szansy, że karmienie piersią może pomóc (a jak
                                                    widać lekarze i naukowcy nie są w tej kwestii zgodni) - karmiłabym
                                                    do upadłego. Pisałaś mi już kiedyś o różnych przyczynach
                                                    zewnętrznych, które to spowodowały (samotna matka, nowa praca itd),
                                                    być może były one tak determinujące, że nie byłaś już w stanie
                                                    dłużej karmić. Niemniej jednak irytuje mnie, gdy o karmieniu piersią
                                                    i zasypianiu przy piersi mówi matka, która ma tak mizerne
                                                    doświadczenie w tej kwestii jak Ty. Właściwie ta dyskusja jest
                                                    poboczna, bo główny wątek dotyczy samodzielnego usypiania dziecka i
                                                    jak widać z postu Pam 71 wyżej mamy butelkowe też podchodzą do tego
                                                    ostrożnie (gwoli wyjaśnienia - nie robię tu żadnych podziałów mamy
                                                    piersiowe lepsze- mamy butelkowe gorsze, jeśli mamy butelkowe
                                                    odniosły takie wrażenie to chyba tylko dlatego że są sfrustrowane i
                                                    obarczone czasem niepotrzebnie poczuciem winy, a jakie są tego
                                                    powody to już nie wiem i nie wnikam bo to pewnie temat na dłuższą
                                                    dyskusję). I właśnie w kwestii samodzielnego usypiania, jak sama
                                                    przyznajesz, najpierw uczyłaś dziecko samodzielnie zasypiać
                                                    korzystając z wątpliwej jakości poradników, a później przerzuciłaś
                                                    się ponownie w usypianie dziecka (i bardzo dobrze swoją drogą). I
                                                    nie czarujmy się, że to tak potrzeby dziecka się zmieniły (nie
                                                    uwierzę, że niemowlak ma taką straszną potrzebę samodzielnego
                                                    zasypiania), to Twoje potrzeby się zmieniły w tym zakresie, stąd
                                                    zmiana - na szczęście na lepsze dla Twojego dziecka. I tu apel:
                                                    kobiety bądźcie ostrożne i krytyczne wobec typowych amerykańskich
                                                    poradników - już jeden profesor od bezstresowego wychowania po 20
                                                    latach przepraszał za bzdury które wypisywał, a Spock - wielki niby
                                                    autorytet miał zerowy kontakt ze swoimi dziećmi, przecież to biznes
                                                    i kasa, kto by się przejmował skutkiem jaki to wywrze na dzieci - w
                                                    książce jest zawsze masę zastrzeżeń ograniczających ewentualną
                                                    odpowiedzialność prawną.
                                                  • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 13:16
                                                    jeżeli tak uważnie czytałaś moje posty to na pewno zauważyłaś, że moja córka
                                                    zaczęła samodzielnie zasypiać w wieku 1,5 roku. Czym innym jest samodzielne
                                                    zasypianie czym innym spanie w łóżeczku stojącym przy łóżku matki.
                                                    O powrocie do wspólnego zasypiania zadecydowało kilka rzeczy:
                                                    - przejście na dorosłe łóżko
                                                    - nasilenie ataków astmy, więc konieczność podania leków zaraz po zaśnięciu
                                                    - mniejsze zestresowanie z mojej strony
                                                    - potrzeba przytulenia się chorego dziecka

                                                    Poradnik" Każde dziecko może samo spać" posłużmy mi jako książka wyjaśniająca
                                                    sen dziecka, i bardzo sie cieszę, że ją przeczytałam bo dzięki temu lepiej
                                                    zrozumiałam funkcjonowanie własnego dziecka.

                                                    "Niemniej jednak irytuje mnie, gdy o karmieniu piersią
                                                    > i zasypianiu przy piersi mówi matka, która ma tak mizerne
                                                    > doświadczenie w tej kwestii jak Ty."

                                                    Dlatego, że przedstawiam inny sposób na życie? czy może dlatego że nie masz
                                                    żadnego argumentu na poparcie teorii o zbawiennym wpływie karmienia, jak i
                                                    teorii o egoizmie i znieczulicy matek butelkowych. Mleko matki jest najlepszym
                                                    pokarmem, i nie zamierzam podważać tego. Natomiast jego pozostałe właściwości
                                                    spadają wraz z wiekiem dziecka, i tak naprawdę po roku mleku pozostają już tylko
                                                    właściwości pokarmowe.

                                                    Wracając do artykułów odnośnie astmy, wiesz dlaczego nie ma jednoznacznej
                                                    odpowiedzi na wpływ karmienia piersią na występowanie astmy, bo takie badania
                                                    musiały by trwać co najmniej 20 lat,badaniu powinny zostać poddana
                                                    kilkutysięczna grupa dzieci, pochodząca z tego samego miasta w wieku
                                                    wczesnoszkolnym ( wówczas pamięć matek jeszcze nie szwankuje smile), natomiast
                                                    zakończenie badania stanu zdrowia powinien zostać ukończony w wieku 30 lat, gdy
                                                    ci ludzie rozpoczną pracę. To że dziecko nie ma oznak astmy w wieku siedmiu lat
                                                    nie oznacza, że astma nie ujawni się np w chwili gdy chłopak zostanie wystawiony
                                                    na pracę w miejscu o dużym zapyleniu.
                                                  • makurokurosek Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 13:43
                                                    jeszcze na zakończenie dyskusji, która i tak nie ma sensu. Zastanawia mnie
                                                    dlaczego dla ciebie najważniejsze jest karmienie i nie uwzględniasz opcji że są
                                                    różne sytuacje, różnie wpływające na nasz stan psychofizyczny, że często
                                                    ważniejsze od karmienia, usypiania jest to by matka była wesoła, szczęśliwa, by
                                                    cieszyła się macierzyństwem.
                                                    Poczytałam sobie trochę forum długo karmiące i dla mnie osobiście to forum jest
                                                    smutne i to nie dlatego że nie ma tam poparcia i wiary w sensowność karmienia,
                                                    ale dlatego że z wielu wypowiedzi można wyczytać, że matki męczą się z całą tą
                                                    sytuacją, są zmęczone ciągłym karmieniem, ciągłymi nocnymi pobudkami, wspólne
                                                    spanie z dzieckiem wynika z faktu, że umożliwia to samoobsługę dziecka, w wyniku
                                                    czego karmienie staje się mniej męczące. I dla mnie osobiście to nie reklamy
                                                    zrażają do karmienia tylko wasza postawa, nie wiem czy oprócz założycielki tego
                                                    forum ktoś jeszcze tam jest tak całkowicie zachłyśnięcie karmieniem, że nie
                                                    traktuje go jako poświęcenie tylko jako coś całkowicie normalnego. Wybacz ale
                                                    jeżeli czytam post matki, która narzeka na nocne karmienie i nocne pobudki co
                                                    1,5 h, która aby dalej karmić potrzebuje wsparcia bo zarówno psychicznie jak i
                                                    fizycznie już nie wyrabia, to gdzie w tym poście widzisz radość z bycia matką,
                                                    radość z każdej chwili spędzonej z dzieckiem, radość z karmienia.
                                                    Osobiście uważam, że macierzyństwo to nie bycie męczennicą, lecz bycie
                                                    szczęśliwą z tego że można kogoś kochać i dać mu siebie. Matka nie musi być
                                                    przez cale życie mila i uśmiechnięta, ale to co daje powinno być szczere i
                                                    wychodzić z potrzeby jej serca, i nie ważne czy z miłością będzie podawała
                                                    dziecku pierś czy butelkę.
                                                  • martasz123 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 14:32
                                                    Ja karmie piersia 14ty miesiac i zamierzam jeszcze pokarmic troche.
                                                    Wcale nie jestem nieszczesliwa, jestem bardzo szczesliwa, bo daje
                                                    dla dziecka, oczywiscie oprocz wielkiej miłosci to co jest
                                                    najzdrowsze, czyli mleko matki. a tak wogole jezeli sztuczne mleko
                                                    jest zalecane do 3 roku zycia, to chyba normalne, ze i matka (o ile
                                                    chce) karmi do 3 roku zycia.
                                                  • pam_71 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 14:38
                                                    > najzdrowsze, czyli mleko matki. a tak wogole jezeli sztuczne mleko
                                                    > jest zalecane do 3 roku zycia, to chyba normalne, ze i matka (o
                                                    ile
                                                    > chce) karmi do 3 roku zycia.

                                                    Myślę, że jest to jak najbardziej naturalne wink Oczywiście o ile
                                                    rzeczywiście chce,a nie ulega modzie, presji etc.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Pam
                                                  • joannaiwa Re: polecam autorce wątku - do makurokurosek 06.01.09, 15:18
                                                    no ja własnie widzę, że czytasz to forum o długim karmieniu piersią
                                                    i nic nie rozumiesz (bo i skąd miałabyś coś rozumieć skoro nie
                                                    jesteś z długokarmiących). Nie rozumiem tylko po co czytasz to
                                                    smutne forum i pogłębiasz swoją depresję? Co do astmy - skoro nie ma
                                                    takich wiarygodnych długoletnich badań - skąd wiesz jaki
                                                    rzeczywiście jest wpływ długiego karmienia piersią lub
                                                    przedwczesnego odstawienia na tę chorobę? Dalsza dyskusja jest
                                                    rzeczywiście bez sensu - proponuję pozostać każdy przy swoim zdaniu.
                                                    Za ileś tam lat pewnie okaże się kto miał rację.
                                                  • anu-la7 dziekuje wszystkim za porady!!! 15.01.09, 21:28
                                                    bardzo dziekuje za porady,zaluje ze wczesniej nie moglam tutaj
                                                    zajzec..ale moj problem sie skonczyl,maly juz ma prawie 5
                                                    miesiecy,dalej go lulam w bujaczku albo zasypiua na spacerze,a
                                                    piosze ze problem sie skonczyl bo musialam wsluchac sie w moja
                                                    malenstwo by je zrozumiec,dziecko potzrebowalo wiecej milosc-dostalo
                                                    ja i jest ok!!!
                                                  • martasz123 Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 15:22
                                                    pam_71 napisała:

                                                    > > najzdrowsze, czyli mleko matki. a tak wogole jezeli sztuczne
                                                    mleko
                                                    > > jest zalecane do 3 roku zycia, to chyba normalne, ze i matka (o
                                                    > ile
                                                    > > chce) karmi do 3 roku zycia.
                                                    >
                                                    > Myślę, że jest to jak najbardziej naturalne wink Oczywiście o ile
                                                    > rzeczywiście chce,a nie ulega modzie, presji etc.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > Pam


                                                    No jasne, ze nie nalezy ulegać modzie i myślę, ze większosc nie
                                                    ulega tylko chodzi imo dobro dziecka. No przynajmniej ja nie ulegam.
                                                  • jola_ep Re: polecam autorce wątku 06.01.09, 15:42
                                                    > zrażają do karmienia tylko wasza postawa, nie wiem czy oprócz założycielki tego
                                                    > forum ktoś jeszcze tam jest tak całkowicie zachłyśnięcie karmieniem, że nie
                                                    > traktuje go jako poświęcenie tylko jako coś całkowicie normalnego.

                                                    O mnie zapomniałaś smile
                                                    Próbowałam Ciebie przekonać, że karmienie starszego dziecka jest fajne, ale mi
                                                    nie wyszło wink

                                                    Na forach zwykle pisze się o problemach. Owszem, zdarzają się przy długim
                                                    karmieniu, ale oprócz tego dzieje się cała masa dobrych rzeczy. O nich pisze się
                                                    mniej, bo i tak to wszyscy wiedzą.
                                                    Podobnie jak problemy mają matki karmiące butelką (także te z nocnymi pobudkami)

                                                    Odnoszę jednak wrażenie, że masz już ugruntowane poglądy i widzisz tylko to, co
                                                    Ci do nich pasuje. To podobno dość naturalne zjawisko.

                                                    Karmienie piersią nie jest wyłącznie poświęceniem. Ma swoje wady, ale i zalety.
                                                    Wspólne spanie zwykle wynika z tego, że dziecko się budzi i chcemy je łatwiej
                                                    "obsłużyć". Ale niesie też ze sobą całą masę innych emocji. A dla mnie było -
                                                    naturalne. Podobnie jak długie karmienie. Te zresztą zaczęło mi się podobać
                                                    dopiero, gdy moje pierwsze dziecko miało rok. Wcześniej to było ... właśnie ....
                                                    poświęcenie. Ale NATURALNE - bo chciałam dać mu wszystko co najlepsze. Moja
                                                    strata nie wydawała mi się aż tak wielka w porównaniu z tym, co zyskiwało moje
                                                    dziecko. Czas, gdy jest malutkie i bezbronne nie trwa w nieskończoność smile

                                                    Poświęcenie to może złe słowo. Lepszym będzie miłość, która czasem bywa trudna
                                                    smile Ale WARTO
                                                    Warto było długo karmić, poczekać aż dziecko samo dojrzeje do rozstania z
                                                    piersią. Warto było usypiać, przejściowo spać z dzieckiem. Dla mnie to było
                                                    takie NATURALNE. Nawet jeśli momentami trudne.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja