per-vers
24.12.08, 09:17
Wszystko jest na "nie". Nie dość tego towarzyszą temu jakieś
kosmiczne pokłady emocji - nerwów/smutku i pretensji. Nie chce
wstawać rano, nie chce się ubierać, wychodzić do przedszkola, do
sklepu, na dwór - ogólnie nie chce tego, czego my
chcemy/potrzebujemy. Nie chodzi tylko o polecenia, ale też o zwykłe
stwierdzenia czy plany na najbliższy czas. Buntuje się, gdy czegoś
się jej nie pozwoli, odmówi - oo, wtedy jest już sajgon. Chodzi
nawet o takie pryszczowate sprawy jak "czy mogę otworzyć to pudełko"
i z jakichś względów nie może.
Gdy coś się nie udaje - zapięcie buta - od razu jest płacz, niemoc i
pomóż mi i w ogóle świat się wtedy staje do niczego.
Gdy np zapomnę że ona chciała jakąś pojedynczą kolorowankę
pokolorować u babci i powiem "o, może tę pokolorujesz", to ona w
płacz, że przecież mi mówiła, że chce ją pokolorować u babci i
czasem nakręca się na histerię...
Pomóżcie mi proszę zrozumieć, z czego to wynika i powiedzcie, jak to
wytrzymać albo jak temu zaradzić...