zabawki militarne

31.12.08, 13:44
dajecie dzieciom?
pozwalacie się bawić?

Nie daję i nie będe dawać. Tak samo jak nie dam do zabawy
zestawu 'mały grabarz' czy też mini- szubieniczki.

Przyznaję- w dzieciństwie miałam pistolet na kapiszony, ale wtedy
jakoś inaczej się dzieci chowało.
    • gryzelda71 Re: zabawki militarne 31.12.08, 13:51
      A są takie zestawy jak mały grabarz?Tak na marginesie,czy grabarz robi komuś
      krzywdę?
      Tak syn na karabin maszynowy.Zabawka jak inna.Może oprócz dawania zabawek warto
      też dziecko co nieco wytłumaczyć.
      • morgen_stern Re: zabawki militarne 31.12.08, 13:54
        Jako dziecko lubiłam rysować groby.. z kwiatami i krzyżami wink
      • cathy1976 Re: zabawki militarne 31.12.08, 13:55
        dla mnie nie jak kazda inna- bo atrapa czegos co służy do zabijania.

        a czemu zakładasz, że daję zabawki i nie tłumaczę? napisałam coś
        takiego?
        • id.kulka Re: zabawki militarne 31.12.08, 13:58
          Mój 3,5 latek póki co nie przejawił zainteresowania militariami,więc
          nie mam zamiaru go tym uszczęśliwiać i wystopowałam babcię, która
          chciała wink
          Co będzie później, zobaczymy.
          Ale trochę zszokował mnie ostatnio widok - na oko -
          półtoraroczniaka, który zasuwał z pistoletem po placu zabaw. Mówić
          nie umie, ale strzelać już tak wink
          • beata985 Re: zabawki militarne 31.12.08, 14:02
            dopóki dziecko ma 3-4 lata mozna zabranieć , nie kupować...
            ale
            zawsze znajdą sie kochane babcie, wujkowie itp
            kiedy dziecko juz ma 10-12 to trudno zabraniać a nawet jak juz
            zabronimy to pamiętajmy, że zakazany owoc najlepiej smakuje.
        • gryzelda71 Re: zabawki militarne 31.12.08, 14:03
          Bo dla mnie zabawka tak po prostu.Bawić się nią można na wiele sposobów.No,ale
          można nie dać i może sobie z kijka zrobić.
          A z tym nietłumaczeniem samo mi przyszło do głowy.
          • ciociacesia a niech sobie z kija zrobi 06.01.09, 15:20
            przynajmniej do zabawy wyobrazni wiecej zaangazuje smile
        • krzysztof-lis Re: zabawki militarne 31.12.08, 14:07
          > dla mnie nie jak kazda inna- bo atrapa czegos co służy do zabijania.

          Dziecko nie uczy się zabijania od zabawy z kolegami z karabinem na kulki czy
          kapiszonem.

          Ja też długo nie miałem karabinów czy pistoletów i miałem "karabiny" z patyków.
          A teraz mam sześć działających atrap, strzelających plastikowymi kulkami i co
          tydzień jeżdżę "zabijać" kolegów korzystających z takich samych atrap.
    • michalinka75 Re: zabawki militarne 31.12.08, 14:02
      Ja kiedys, mając jeszcze jednego syna też wyszlam z załozenia ze moje dzieci nie beda się bawić żadnymi militarnymi zabawkami, jak na złośc każdy praktycznie prezent od cioć i wujków, to był jakis karabin albo czołg...juz nie miałam siły z tym walczyc i chować tych zabawek...a poddałam się kompletnie kiedy mając dwóch synów zauwazyłam że z braku odpowiednich gadżetów potrafia sobie zbudowac broń z tego co im w rece wpadnie: kijów od szczotek, klocków, sztućców itd...i tak bawią się w wojnę ....
      • verdana Re: zabawki militarne 31.12.08, 15:03
        Dawno, dawno temu, gdy byłam mloda i piekna, oraz przekonana, ze
        istnieja jakiekolwiek jedynie słuszne "metody wychowawcze"
        zapowiedzialam, ze synek ma sie nie bawić żadnymi zabawkami
        militarnymi. Rodzina jest zdyscyplinowana, moje dziecko nie miało
        zadnych pistoletow, karabinów, czołgów, a ze w dodatku bylo pod tym
        wzgledem dzieckiem skrajnie nietypowym, nigdy nie poprosilo, aby mu
        cos kupić.
        Innymi słowy - idylla.
        Do dnia, kiedy moj, 3,5 roczny synek leżąc w łóżeczku przed
        zasnieciem rozmarzony zaczął usmiechac się sam do siebie. Podeszłam
        i zapytałam, o czym takim fajnym mysli, o czym marzy.
        "O karabinie maszynowym" - padła natychmiastowa odpowiedź.
        Nastepnego dnia nabylam karabin maszynowy - nie dlatego, aby spelnić
        marzenie dziecka, ale dlatego, ze zrozumiałam, iz osiagnęlam cel
        dokladnie odwrotny do zamierzonego. Sprawilam, ze zabawki, ktorych
        nie chciałam dziecku dac, staly się dla niego czymś niezwykle
        ważnym, upragnionym - a nie o to przeciez chodziło.
        Dzieciak pobawił się karabinem, rzucił w kąt - i tyle. Ciekawe, co
        by się stalo, aby tak marzył jeszcze parę lat...
    • katrio_na Niestety to nie takie proste 31.12.08, 15:46
      W czasach gdy bylam piekna, mloda i w glowie mialam tylko
      idealistyczna wizje swiata oraz przekonanie, ze cos jest albo biale
      albo czarne, a moje dziecko wlasnie przyszlo na swiat rowniez
      mowilam NIE dla zabawek militarnych.
      Gdy moje dziecko mialo 4-5 lat spotkala mnie identyczna sytuacja jak
      Verdane i otrzezwialam.
      Moje dziecko ma zolnierzyki (bawilo sie 2 razy jak do tej pory), ma
      karabin (fascynuje go swiatelko w laserze) i kilka mieczy - mysle,
      ze nie sztuka jest zabraniac. Sztuka wlasciwie wykorzystywac.
      Moje dziecko jest chlopcem dodam, niezbyt agresywnym.
      • katrio_na Mały grabarz 31.12.08, 15:50
        A na czym polega ta zabawka??? Przyznam sie, ze sie nie spotkalam.
        Porownanie wydaje mi sie jednak malo fortunne.
        O ile czesto spotyka sie chlopcow bawiacych sie w wojne o tyle
        chlopcy bawiacy sie w grabarzy to chyba dosc osobliwy przypadek?
        I dosc niebezpieczny jest zabawa polega na tym czym mysle crying
        Choc zawod przydatny i godny uznania - jak malo.


    • lolinka2 Re: zabawki militarne 31.12.08, 15:54
      militarnych absolutnie, ale grabarz... czemu nie? osobiście grzebałam
      wszystkie napotkane zdechliny w dzieciństwie... posiadania sprzętu
      ułatwiłoby proceder smile
    • malamadre Re: zabawki militarne 31.12.08, 17:05
      Nie kupuję dziecku zabawek militarnych, nie dostaje od innych w prezencie. I co
      z tego? Strzela z wiertarki, łopatki i patyków, kuzyn buduje mu z klocków
      czołgi. Gdy będzie starszy i będzie przejawiał zainteresowanie militariami to
      zabiorę go na strzelnicę, żeby przekonał się, że strzelanie to nie zabawa, na
      razie jest za mały, żeby w to uwierzyć.
      • gryzelda71 Re: zabawki militarne 31.12.08, 17:36
        malamadre napisała:
        Gdy będzie starszy i będzie przejawiał zainteresowanie militariami to
        > zabiorę go na strzelnicę, żeby przekonał się, że strzelanie to nie zabawa, na
        > razie jest za mały, żeby w to uwierzyć.

        Na strzelnicy przekona się,że strzelanie to nie zabawa?Ciekawe...
        • malamadre Re: zabawki militarne 31.12.08, 18:04
          No dobrze, to może być zabawa (o strzelaniu myślę, nie o zabijaniu), źle się
          wyraziłam. Chodziło mi o to, że strzelanie z prawdziwej broni nie jest takie
          łatwe i wesołe jak w grach komputerowych na przykład.
      • jakw Re: zabawki militarne 06.01.09, 22:58
        Imho strzelanie na strzelnicy to świetna zabawa.
    • mama_kotula Re: zabawki militarne 31.12.08, 17:41
      Dajemy, pozwalamy się bawić, tłumaczymy, że nie wolno strzelać do ludzi i do zwierząt i że zabijanie generalnie jest złe.

      Można strzelać do złych nanibowych potworów, można też je kroić na kawałki mieczem (mieczy ci u nas dostatek, ale i te przyjmujemy... dostatek to sztuk 6 plus sztylecik).

      Oczywiście, jak dzieci były w powijakach, to zarzekałam się, że żadnych militariów, żadnych anorektycznych barbie, żadnych różowych kucyków... potem puknęłam się w głowę i stwierdziłam, że militarna zabawka nie zrobi z mojego dziecka psychopaty a anorektyczna lalka barbie nie zrobi z dziecka czegoś dodopodobnego.
      • alyeska Re: zabawki militarne 31.12.08, 20:51
        Jak pisalam w innym poscie. Nie kupuje niczego zwiazanego z militariami, nie
        pozwalam bawic sie w zadne komputerowe gry zwiazne z zabijaniem ludzi/zwierzat.
        Moje dzieci dwoch chlopcow 6 i 3 lata jakos nie przejawiaja ochoty do strzelania
        z patykow ani z konstrukcji z klockow. Jak widze jakies zapedy to tlumacze,
        tlumacze, tlumacze... Na razie dziala i nie zauwazylam coby ktorys cierpial z
        tego powodu. Oczywiscie nie uwazam aby kazde dziecko bawiace sie pistoletem
        wyroslo na morderce itp. Jednakze nie pozwalam innym dzieciom mierzyc z
        pistoletow zabawek do moich potomkow. Ufam, ze synkowie wyniosa z domu
        przekonanie , ze wojna i strzelanie to nie zabawa, mam nadzieje, ze nie beda tez
        polowac. Jak juz wczesniej pislam mieszkam chwilowo w Izraelu, gdzie co drugi
        obywatel nosi bron, a co piaty karabin maszynowy na plecach , codziennie sie
        dowiaduje o takiej a takiej ilosci ofiar. Bron nie jest do zabawy, bron sluzy do
        zabijania i ranienia o o tym moje dzieci juz wiedza. Co z nich wyrosnie
        zobaczymy.
        • domowy_przedszkolak czy chciałybyście żyć w kraju bez wojska? 06.01.09, 13:58
          broń służy też do obrony, przed takimi którzy jej używają, a na
          świecie wojny, zło i zabijanie będą zawsze

          nie chciałabym, żeby moi synowie byli żołnierzami, ale nie
          chciałabym też żyć w kraju, w którym nie ma wojska

          świat ma coraz bardziej kobiecą twarz, ale czy będzie kiedyś tak, że
          obrona militarna nie będzie konieczna?

    • camel_3d mały grabarz'?? ..ale jazda:) 06.01.09, 22:23
      jak to wyglada?

      zakopuje sie ludzika??
      odprawia maly pogrezbik?

    • jakw Re: zabawki militarne 06.01.09, 22:55
      I tak ci to nic nie da, jeśli młody będzie miał ciągoty w tym
      kierunku.
    • allija Re: zabawki militarne 07.01.09, 02:01
      jak swiat światem chłopcy bawili się "w wojne", z tych chłopców
      pewnie jedynie nikły procent brał udział w wojnie prawdziwej i
      pewnie równie nikły znęcał się nad rodzina i zwierzetami bedąc
      dorosłym i wcale nie musiało mieć to związku z owymi zabawami.
      Można zakazywać ale nie przypuszczam, że to coś da, sześciolatkowi
      można nie kupic zabawki, szesnastolatek zrobi co zechce, badzie grał
      z kolegami /gry komputerowe/ w kawiarence w najgorszym przypadku.
      Moim chłopcom rózne karabiny itd przynosiły babcie, najbardziej
      przecież łagodne istoty pod słońcem. Jakos nie widziały w tym nic
      złego. Ja też. Bo tak naprawdę, czemu taki zakaz ma służyć? Jeśli
      chcesz aby dziecko miało moralny kręgosłup to chyba nie tędy droga,
      trzeba nauczyć go odróżniać dobro od złego i to dobro pokazywać,
      uwrażliwiać na krzywdę. Unikanie tego rodzaju zabawek to unikanie
      problemów z którymi dziecko i tak sie zetknie, chociażby w szkole.
      • pam_71 Re: zabawki militarne 07.01.09, 08:14
        W zasadzie wszystko juz napisałyście wink
        Pamietam jak dzis, że za dzieciaka biegaliśmy po lesie i
        uprawialiśmy reguralne wojny wink Pistolety z patyków, desek,
        gwoździ ... szyszki jako granaty. Dzisiaj wszyscy dorośli mają
        własne dzieci i jakoś nikt sie "nie wykoleił" wink
        Z militariów mamy w domu dwa zestawy plastikowych żołnierzy, zestaw
        agenta z pistoletem i miecz świetlny wink Ostatnio zapanowała moda na
        zabawę w czołg (choć "pancernych" dawno juz nie oglądali) ...
        rzadko "strzelają" - chyba najwiekszą frajdę sprawia im zapakowanie
        wszystkich pluszków i siebie na kanapę i przykrycie kocem ;-/ Mają
        7i9lat.
        Bardziej niż plastikowy karabin w rekach 5-latka przeraża mnie 15-
        latek przed kompem z grami w stylu "zabili go i uciekł" wink
        Pozdr
        Pam
        • blekitnykoralik Re: zabawki militarne 07.01.09, 13:22
          dokładnie, ja też długo nie kupowałam, do czasu, kiedy mały zbudował
          karabin z klocków lego. Poza tym policjant też ma broń, a chyba jest
          postacią pozytywną wink
    • kurczak1 Re: zabawki militarne 07.01.09, 14:46
      Nie kupuję. Broń to nie zabawka, nawet jeśli nie ma w niej naboi (w
      sumie zabawki niewiele się róznią od prawdziwych). Jeśli dostaje od
      kogoś to jego prezent trudno - niech ma. Syn ma prawie 9 lat i jakoś
      nie zauważyłam, żeby strzelał z czegokolwiek prócz tych kolorowych
      zabawek na wodę. Jak chce może sobie patyka wystrugać - ja do tego
      ręki nie przyłożę. Młody Interesuje się historią, chodzimy po
      muzeach wojska, Powst. Warszawskiego itp. Ale to są zupełnie różne
      sprawy. Jak bedzie chciał uczyć się strzelać w odpowiednim wieku to
      się zgodze. Ale nie wyobrażam sobie żeby celował do kolegi z
      pistoletu podczas slonecznego dzionka na podwórku. Niedawno na jego
      prośbę pozwoliłam mu obejrzeć film o prawdziwej wojnie. Nie stracił
      zapału do historii, ale zrobiło na nim wrażaenie. Zdał sobie sprawe
      z tego jaką grozą jest przyłożony do głowy pistolet
    • blekitnykoralik a co na to ojcowie chłopcow? 07.01.09, 16:58
      czy oni mają jakieś w tym temacie zdanie? W większości, wypowiadamy
      się tak, jakbyśmy tylko my decydowały o tym, co może wpłynąć
      negatywnie na psychikę chłopca. Myślę, że warto popatrzeć na to z
      męskiego punktu widzenia, ojcowie znają temat z autopsji.
    • ss098 Re: zabawki militarne - jestem zA! 29.07.09, 14:56
      Odseparowywanie dzieci od zabawek militarnych to jeden z wielu przykładów
      tworzenia sztucznych konstruktów wychowawczych polegajacych na próbie
      odizolowania młodego człowieka od rzeczywistosci. Niestety nawet w pokojowych
      czasach mamy liczne gry komputerowe w których symuluje się konflikty zbrojne,
      cięzko jest znaleźć film w którym nie ma przedstawionego aktu użycja
      jakiejkolwiek broni, na lekcjach Historii większosc tematów tyczy się konfliktów
      zbrojnych. Rówieśnicy takze posiadaja zabawki militarne. Więc nie ma
      wychowawczej i fizycznej, kulturowej, społecznej mozliwosci, na to zeby dziecko
      nie miało kontaktu z "militaryzmem".To poprostu niewykonalne. Powstaje też
      pytanie - czy wychowanie militarne jest czyms złym?
      Dziś żyjemy (Polska)w czasach pokojowych, jednak w wielu państwach tocza się
      krwawe konflikty zbrojne. Nik tez nie jest w stanie zapewnic czy w przyszłosci
      konflikt nie obejmie takze Polski, tym bardziej ze Historia mówi nam ze takie
      wydazenia często gościły na naszych ziemiach. W zwiazku z tym powstaje pytanie:
      Czy w Przyszłosci nie bedziemy potrzebowali dorosłych ludzi - dzis dzieci do
      stawienia czoła najeźdzcy? jeżeli nie bedzie wychowania militarnego kto bedzie
      za wolnosc walczył? Polska jak kazdy inny kraj potrzebuje armii więc bez
      wychowania militarnego się nie obejdziemy. Oczywiscie musi byc ono
      przeprowadzone odpowiednio.
      Nie łudźmy się że gdy nie damy do zabawy dziecku karabinu w przyszłości znikną
      wojny, i przesada jest pogląd że dajac do ręku pistolet na kulki nasz
      wychowanek za parę lat stanie się psychopatycznym mordercą...
    • jaad33 Re: zabawki militarne 30.07.09, 10:11
      Póki co mój dwulatek nie ma takich zabawek, a co będzie potem - nie wiem. Pewnie będzie miał, choćby dlatego, że inni chłopcy będą mieli i będą się bawić w wojnę. Czy to źle? Też nie wiem. Ja uwielbiałem bawić się w wojnę, miałem zabawkową broń, kompanię żołnierzyków, jak była wojna to cały pokój był areną. Z tekturowych pudełek robiłem bunkry, opancerzałem zwykłe samochodziki, z rurek po długopisach konstruowałem działa itd. Ale nigdy nie wolno mi było celować do ludzi, na to oboje rodziców reagowało zdecydowanie. Oczywiście do kolegów na podwórku "w walce" się jakoś tam celowało, ale... jakoś wszyscy żyją smile
      Robiło się i łuki i proce, strzelało się do czego popadnie, mniej lub bardziej legalnie (rodzice). Jak sobie wymajstrowałem procę, to ojciec mi ją zabrał żebym sobie krzywdy nie zrobił i poszedł ze mną do lasu po przyzwoite widełki, pokazał jak wiązać porządnie gumy i jak strzelać żeby trafiać w cel a nie w paluchy. Gdy byłem starszy, kupił wiatrówkę, którą uwielbiałem się bawić.
      I co? I wyrosła ze mnie pacyfistyczna jednostka z wpisem "szeregowy rezerwy" w książeczce wojskowej.

      Nie wiem jaką by tu konkluzję napisać. Może taką, że każda zabawka powinna być dawana w odpowiednim wieku. W przypadku zabawek militarnych myślę, że to głównie ojciec powinien zająć się wytłumaczeniem co to jest, do czego w rzeczywistości służy, jak wolno, a jak nie wolno się tym bawić. Wiatrówka? Miecz? Proszę bardzo, może będzie kiedyś olimpijczyk? Żołnierzyki? Baw się dziecko drogie ile wlezie, przynajmniej przed telewizorem mniej będziesz siedział a wyobraźnię za to rozwijał. Chcesz się zapisać na karate? Idź synu, masz pełne poparcie. Że to sport a nie militaria? Kiedy sport to sport, a kiedy broń, to inna rzecz. I tak jak pistoletu też można używać do zabijania.

      Wszystko jest dla ludzi, broń też. Zawsze była i zawsze będzie bo tacy są ludzie. Nawet w bajkach dla dzieci jest, i to w Kreciku, nie mówiąc o całej masie durnych produkcji. Jak ktoś chce komuś zrobić krzywdę to i kamieniem zrobi, też broń, pistoletu nie potrzeba.
      Dlatego jak mój synek będzie przejawiał taką ochotę, zapewne będzie miał zabawki militarne. Ale odpowiednio do wieku i z odpowiednim wprowadzeniem. Mam nadzieję, że dam radę smile

      P.S. Hmmm... Chętnie bym sobie z czegoś postrzelał big_grin
    • ga-ti Re: zabawki militarne 30.07.09, 15:29
      Stara ta dyskusja, ale aktualna.
      Ja unikałam dla syna zabawek militarnych dośc długo i nawet nie wiem kiedy sam sobie zaczął robic "strzele" (nie wiedział nawet, jak to się dokładnie nazywa) z klocków, patyków i wszystkiego co zdatne.
      Ma pistolet, żołnierzyki, samochody bojowe, bawi się nimi, ale nie za często. Za to uwielbia miecze (ma drewniany, plastikowe, i świetlny smile ) i zabawy w piratów. Wciągnął w nie nawet 1,5 roczną siostrę. Rysuje też przeróżna statki (kosmiczne też) z bąbami, armatami i rozrysowuje toczące się między nimi bitwy.
      Jakoś tak samo to się potoczyło...
      Oglądał też kilka razy "Czterech pancernych" i dużo rozmawiamy o wojnie, jej okrucieństwie i cierpieniu. Wie, że to złe, ale też, jak jego tata, wujek, dziadek, pewnie za chwilę będzie z chłopakami bawił się w strzelanie.
      • lejdi111 Re:mały grabarz 30.07.09, 21:14
        napiszcie co to bo ja też pierwsze słyszę o takiej grze. Na czym ona polega?
    • figrut Re: zabawki militarne 03.08.09, 03:06
      Jasne, że daję i nawet sama kupuję. Moi mają bzika na ich punkcie i niczym tak
      zgodnie się nie bawią, jak żołnierzykami. Każdy czołg jest jedyny w swoim
      rodzaju. Jest Tygrys i coś na Ab... cośtam, bo to podobno lepszy model od
      Tygrysa big_grin Są jeszcze inne które zawsze muszą przegrywać z tymi Tygrysami i
      Ab... cośtam. Najwięcej mają samolotów i helikopterów wojskowych. Starszy (7
      lat) niemal nie uznaje innych ubrań jak militarne, młodszy (5 lat) ubierze
      cokolwiek. Na podwórku mają wielką tarczę styropianową, do której strzelają z
      wiatrówek ASG (oczywiście tylko pod nadzorem dorosłych, bo i plastykową kulką
      można oko wybić). Starszy zapytany kim będzie jak dorośnie, odpowiada "pilotem
      śmigłowca, będę bohaterem i będę ratował ludzi jak będzie powódź". Młodszy
      "będzie".... lekarzem i znajdzie lekarstwo na wszystkie choroby tongue_out
      Jako dziecko sama robiłam sobie łuki, kusze i biegałam z zabawkowymi karabinami
      chowając się za balkonami i krzycząc "tratatata". Jako dorosła użalam się nad
      każdym wyrzuconym w czasie wakacji stworem szukającym tropu na ulicy. Nie
      zostałam żołnierzem ani myśliwym, a marynarzem i ciągnie mnie na weterynarię.
      Łuki, karabiny, kusze, proce nie zaszkodziły ani mnie, ani moim braciom, ani też
      moim kolegom. Mam wojskowych w rodzinie, ale jeden z nich zapowiadał się na
      świetnego kucharza i nie interesowały go militaria, a drugi to mój kuzyn, który
      bawił się ze mną w dom i szył ubranka dla lalek.
      • kocianna Re: zabawki militarne 03.08.09, 09:15
        Moja córka (lat 4,5) nie została wpuszczona na taras widokowy Okęcia, bo nie
        chciała wypuścić karabinu maszynowego z ręki (a uznany został za atrapę broni,
        takie zwykłe chińskie badziewie bez możliwości załadowania czymkolwiek).
        Młoda wie, że nie wolno strzelać do zwierząt i ludzi. Strzela do złych robotów
        albo do nieożywionych celów typu klocki. Wie, że do ludzi musieli strzelać
        żołnierze na wojnie, że Policja nosi broń, ale jesli musi jej użyć, to powinna
        strzelać w nogi.
        Moje dziecię nosi się militarnie i zamierza po przedszkolu zdawać do Dęblina smile

        I co ja na to poradzę?
    • martamdm Re: zabawki militarne 04.08.09, 11:05
      tez bylam takiego zdania jak autorka watku, ale przyszedl moment zetkniecia z
      rzeczywistoscia. Maly poszedl do przedszkola i tak chlopcy bawia sie w bandytow
      i policjantow bez broni skladaja lapki w charakterystycznym gescie. Podczas
      wizyty u kolegi jak moj syn zobaczl jego sklad broni ze swiatelkami, wydajace
      dzwieki byl bardzo zachwycony uncertain. Zabawa karnawalowa moje dziecko przebrane za
      policjanta zamiast pistoletu robie mu w domu taki lizak jak z drogowki,
      przychodzimy na zabawe a tam... chlopcy poprzebierani za kowboji,
      antyterrorystow z bronia w reku. Morał z tego taki ze chlopcy zawsze bawili sie
      w takie zabawy i pewnie sie to nie zmieni. To chyba taka walka z wiatrakami.
      Wazne zeby dziecko umialo rozroznc zabawe od zycia, jesli jest dobrze wychowane
      to zaden pistolet zbawka tego nie popsuje.
      • morekac Re: zabawki militarne 04.08.09, 11:39
        do tej pory pamiętam jak moje dziewczyny - nie posiadające ani jednej zabawki
        militarnej - bawiły się z kuzynem lalkami Barbie i dzidziusiami. Barbie były
        komandosami a dzidziuś siedział w okopie i strzelał do nich...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja