córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie!

14.01.09, 07:52
Witam, córcia jest 2 grupie trzylatków, od początku września
praktycznie nic nie je, choruje przeważnie raz w miesiącu i wtedy ją
podkarmię ale jak jest od 8 rano do 16 to tragedia-pół pązka, albo
kawałek racuszka, to ostatnie dania dnia w ciagu dwóch tygodni..od
Pań z przedszkola żadnej pomocy...jedynie słowa, ze moze się
przełamie i zacznie jesć.Jestem podłamana i martwie się, już w
szatni córcia pyta co mam dla niej do jedzenia, zjada po drodze
rogala, badż bułke a w domu obiad...jest troche grymaśna co do
jedzenia ale bez przesady,dlatego zwracam się z prosba do mam które
miały podobny kłopot z niejadkiem o fachową pomoc, radę.
    • monika19782 Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 14.01.09, 11:56
      Moja bratowa jest przedszkolanką i u niej w trzylatkach panie maja
      obowiązek pomagać w jedzeniu dzieciom,nie karmić na siłę oczywiście
      ale jeżli poprosiłabyś to napewno karmiły by twoje dziecko, z
      czasemwymaga sie od dzieci więcej samodzielności. Trzylatem nie
      musi!!! umieć samodzielnie zjeść posiłku. Wiem że moja młodsza córka
      też by nic nie jadła, nie dość że wybredna to jeszcze leńsmile W domu
      narazie z tym walczymy. Powiedz paniom aby pomogły jej bo wychodzi
      głodna. Może zrobi im się głupio.
    • green_land Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 14.01.09, 19:37
      Moja też poszła do przedszkola w takim wieku i tak samo, jak Twoje
      dziecko, nie chciała jeść. Panie przedszkolanki próbowały ją karmić,
      ale bezskutecznie. Tak więc pierwszy rok był "dietetyczny"smile Ale że
      normalnie przybierała na wadze, więc nie panikowałam. Dosyć mocno mi
      chorowała wtedy, a pediatra wiedząc o moich kłopotach, nie zalecił
      żadnego dokarmianiasmile
      Teraz też je niewiele /trzeci rok w przedszkolu/, żadnych serów,
      szynek, ale rozwija się prawidłowo, więc stwierdziłam, że widać nie
      potrzebuje więcej.
      • mamaula30 Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 20.01.09, 13:18
        dziekję za odpowiedzi...faktycznie unas jest tak , ze Panie próbją
        karmić dzieci i sama córcia mi o tym mówi...już conieco sie ruszylo
        ponieważ zastosowałam polecony system nagradzania za jedzenie-
        aklejamy słoneczka...narazie działa, jest jz jakis sukces.
        • camel_3d Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 20.01.09, 13:28

          > ponieważ zastosowałam polecony system nagradzania za jedzenie-
          > aklejamy słoneczka..


          o ja pierdziele.....
    • camel_3d a chudnie? 20.01.09, 13:27
      > już w
      > szatni córcia pyta co mam dla niej do jedzenia, zjada po drodze
      > rogala, badż bułke a w domu obiad...

      no to fajnie...a po jakiego druta kupujesz jej tego rogala i bulke?
      jak ma w przedszkolu jesc, skoro wie ze jej przyniesiesz jedzenie, a domu
      jeszcze obiad... (o ktorej jest ten obiad?)

      A poza tym, to panie przedszkolankipowinny jej (jak juz wyzej wspomnialy mamy)
      pomoc sie przelamac.A ty powinnas przestac jej jedzenie do przeszkola przynosic.
    • eryk2601 Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 04.02.09, 18:54
      Mój syn tez jest w trzylatkach, jest niejadkiem i jada tylko swoje ulubione
      potrawy.W przedszkolu nie je prawie nic, na śniadanie panie dają mu suchą bułkę,
      obiadu nie jada, czasem na podwieczorek jakiś owoc lub pączka.W momencie kiedy
      panie próbowały go zmuszać do jedzenia po okresie aklimatyzacji w przedszkolu,
      zdarzało mu się zwymiotować i i zaczął histeryzować w drodze do
      przedszkola.Odpuściłam, daję mu zupę zaraz po powrocie do domu,potem jakieś
      owoce, kolację.Dziecko rozwija się normalnie.
      • bozka2371 Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 05.02.09, 12:33
        Miałam bardzo podobna sytuację.Dziecko przychodziło z przedszkola i pedziło na
        obiad, głodne jak nieszczęście. Popytałam w przedszkolu i okazało sie że dzieci
        nie chcą jeść. Jedno dziecko wrzaśnie na cały głos : fuj!!!!!!ohyda!!!!! i juz
        jest koniec jedzenia. Panie próbuja na wszystkie sposoby przekonać do jedzenia
        ale bezskutecznie. Porozmawiałam z córką, zrobiłam kilka teatralnych fuj!!!!!! w
        domu kiedy ona jadła swoja ulubioną potrawę. Patrzyła na mnie jak na kosmite
        twierdząc: przeciez to jest pyszne. I jakos z duzym trudem poskutkowało. W tej
        chwili podobno bardzo ładnie zjada w przedszkolu twierdząc ze nie wszystkim musi
        wszystkim smakować. Grunt to mieć pełny brzuszek smile
    • szarsz Re: córeczka nic nie jew przedszkolu-pomóżcie! 05.02.09, 13:39
      mamaula30 napisała:
      > mam które miały podobny kłopot z niejadkiem

      Ja mam, dzięki idiotycznemu systemowi żywienia w przedzszkolu.

      > tragedia-pół pązka, albo kawałek racuszka,

      Mój w przedszkolu czasem je tak samo. Po co ma jeść zupkę, jak po
      zupce dostają deser? Przesłodkie danonki, wafelki w czekoladzie albo
      pączki?

      > już w szatni córcia pyta co mam dla niej do jedzenia, zjada po
      > drodze rogala, badż bułke a w domu obiad...

      suchego rogala? Suchą bułkę? Wszystkie dzieci uwielbiają suche bułki
      i są dla nich bardziej atrakcyjne niż przedszkolny obiad.
      Ja miałam opiekunkę, która karmiła Młodego suchymi bułkami i
      kupowała mu batoniki (wyszło wszystko oczywiście wtedy, jak już nie
      była opiekunką) - był chudy, chorowity i nic nie chciał jeść. Co w
      niedzielę trochę lepiej (bo od piątku był z nami i dostawał normalne
      jedzenie), to od poniedziałku od nowa sad

      Jedno co mogę podpowiedzieć, to staranne studiowanie menu i rozmowa
      z dzieckiem o tym, co danego dnia było do jedzenia. Ja już teraz
      wiem na przykład, że jak na drugie danie w menu jest ryż z
      warzywami, to muszę szybko robić obiad, bo młodzież tego nie ruszy
      (nie lubi) i jest głodny.


      Sprawdziła się u nas zasada (dłuuugo nie mogliśmy dojść do ładu ze
      słodyczami) - że jak się je normalne posiłki, to można sobie
      pozwolić na wszystko, i ciacho, i batona i cukierka czasem. Ale
      słodycze nie są nagrodą ani regularnym posiłkiem typu podwieczorek,
      bo on cały czas czekał. I mamy absolutny zakaz jedzenia suchych buł.
      I od jakiegoś czasu, trochę więcej jedzeniowego spokoju smile
Pełna wersja