anettia28
14.01.09, 21:15
Od pewnego czasu mam problem ze swoją córką. Jako dwuletnia dziewczynka była typem rządzicielki. Wszystko musiało być poustawiane wedle jej ustaleń, nad wszystkimi chciała mieć przewagę. Myślałam że się nie zmieni i trochę się nawet cieszyłam że w takim wieku potrafi już mieć swoje zdanie. Nie chodzi do przedszkola, lecz posyłam ją na cotygodniowe zajęcia do miejscowego Klubu Malucha (2 godziny raz w tygodniu).Zaobserwowałam że nie ma wogóle kontaktu z dziećmi i nawet jej na tym nie zależy. Przeważnie stoi sama gdzieś z boku. Na polecenia pani reaguje ostatnia. Nie przywiązuje wagi do tego żeby nauczyć się śpiewać. Sprawia wrażenie zasmuconej.
Przez całą drogę do przedszkola dziecko aż kipi radością że tam idzie, wszystko pęka gdy już jesteśmy na miejscu. Po przyjściu do domu opowiada babci, jak to fajnie było dzisiaj w przedszkolu i cały tydzień wypytuje kiedy znowu pójdziemy. Na pytania typu dlaczego nie chcesz bawić się z dziećmi, nie chce odpowiadać, od razu zmienia temat. Dodam jeszcze że w domu jest bardzo żywiołowym dzieckiem. chętnie bawi się, rysuje i tańczy. Ma też dobry kontakt z córką mojej koleżanki. Co mam więc mysleć? Czy jest jakaś szansa/metoda aby córka nauczyła się współżyć w grupie?