toolateforyou
10.11.03, 01:07
zbierałam się do napisania tego postu już dość długo, ale zdarzenie sprzed
kilku dni zdopingowało mnie.Otóż nie mogę nadziwić się, dlaczego ludzie tak
bezmyślnie straszą swoje dzieci??Obserwowałam to wielokrotnie, ale kilka dni
temu dotknęło mnie to bezpośrednio.Otóż było tak:szłam sobie z wózeczkiem na
spacer,przy drodze była kupka zgarniętych liści, przy niej klęczał "na oko"
3latek.kilka kroków dalej stała babcia(opiekunka?) i wołała małego. On
zajęty obserwacją nie przychodził, więc babcia wypaliła:"Chodź, chodź, bo
cię ta pani z wózkiem zabierze!".Chłopiec spojrzał na mnie wielkimi oczami,
więc uśmiechnęłam się i powiedziałam ,że wcale nie zabiorę go.A do babci
grzecznie powiedziałam, aby nie straszyła mną dziecka.babcia się obruszyła,
że wtrącam się do jej metod wychowawczych i że inaczej ten smark jej nie
posłucha!(słowa autentyczne!!).Poszłam więc dalej, a babcia coś burczała
ciągnąc małego za rękę.
dlaczego tak postepuje wiele osób?Z bezsilności pewnie i braku innych
argumentów na zachęcenie dziecka;bo takie wystraszone zaraz przyjdzie, czy
zrobi to na czym nam zależy.Ale... no właśnie-potem rodzice dziwią się ,że
ich dziecko jest takie nieufne, że wszystkich i wszystkiego się boi.A jak ma
się nie bać, gdy raz po raz słyszy, że zabierze je pan z workiem, policjant,
kominiarz, baba jaga?Dziecko święcie wierzy w słowa dorosłych!Często mamy
dziwią się, że dziecko nie chce iść z początku do przedszkola albo zostać z
mało znaną ciocią i nie zdają sobie sprawy, że dla dziecka spełnia się
najgorszy scenariusz:mama tyle razy mówiła, że je zostawi i faktycznie
zostawia!!!A ono nie wie za co i rozpacza!I ja mu się nie dziwię...
Z drugiej strony dziecko słuszy raz,drugi, trzeci, że ktoś je zabierze,
porwie itd, a nic takiego nie ma miejsc(na szczęście), więc uczy się olewać
te słowa, wie, że nie mają pokrycia w rzeczywistości, więc nie trzeba się bać
(choć podświadomie ten lęk na pewno dziecku towarzyszy).Uczymy je kłamać po
prostu, a za kilka lat się dziwimy, że nie mówi nam prawdy..
mnie na szczęście nigdy nie zdarzyło się straszyć dziecka
porwaniem ,zostawieniem, zamknięciem w piwnicy itp.Moja mama wyrwała się
kiedyś do mojej córki, że ją zostawi jak zaraz do niej nie podejdzie(na
rynku)i mówiła mi potem, że chyba nigdy nie zapomni lęku w jej oczach, gdy
do niej przybiegła

i w końcu przecież nie chcielibyśmy, aby naprawdę pan z workiem czy
policjant zabrał nasze dziecko...więc po co gadać takie głupoty?
A może ja jestem przewrażliwiona?co sądzicie o tej sprawie?
Monika-mama nie straszonej Eli

)i dzidziusia Alexa