A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o rady

12.03.09, 17:29
Mam trzyletnią córkę, która jest mądrą dziewczynką, ale od kiedy urodził się jej brat nie bardzo daję sobie z nią radę.
Córka potrafi uderzyć brata, który jeszcze jest noworodkiem. Normalnie zawsze przy tym jestem, bo pilnuję syna jak oczka w głowie, więc szybko jakoś opanowuję sytuację. Dzisiaj jednak nie było mnie w pokoju. Mój syn leżał w łóżeczku, a starsza córka do niego weszła. Nagle usłyszałam straszny płacz synka. Po wyjęciu dziecka z łóżeczka szybko odkyłam powód jego płaczu. Jego rączka była pogryziona, niemal do krwi. Był to naprawdę straszny i bolesny dla mnie widok.
No i tu pytanie. Jak mam reagować w podobnych sytuacjach? Nie chciałam robić niczego w nerwach, więc wyszłam z płaczącym synem w pokoju, żeby zastanowić się co zrobić. Nawet nie wspomniałam córce o tym, że wiem, że pogryzła brata. Uspokoiłam się, ale nie wymyśliłam co mam w tej sytuacji zrobić. Wróciłam i powiedziałam tylko córce, że pewnie wstyd jej, że tak bardzo pogryzła brata. Powiedziała, że tak i na tym rozmowa się skończyła.
Jak następnym razem powinnam się zachować w podobnej sytuacji?
    • srebrnarybka Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 17:52
      Córka czuje się odtrącona i jest zazdrosna o brata. Musisz znaleźć
      czas tylko dla niej i pokazać jej, że ona jest dla Ciebie bardzo
      ważna. Inaczej brata znienawidzi. Ona ma tylko 3 lata, a tu raptem
      ktoś zabrał jej mamusię. Nie możesz jej tylko karcić. To elementarz.
      • monika19782 Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 19:05
        Miałaś szczęście że tylko ugryzła, mogła mu zrobić większą krzywdę
        wchodząc do łóżeczka, musisz być bardziej czujna, Twója córka bardzo
        potrzebuje zapewnienia że nadal jest dla Ciebie tak samo ważna
        jednak nie zgodzę się z poprzedniczką, moim zdaniem powinnaś
        zareagować ostrzej żeby wiedziała żę to co zrobiła mogło skończyć
        się tragicznie, mam na myśli dłuższą pogadankę. Między moimi córkami
        też jest 3 lata różnicy i na początku bywało ciężko jednak kilka lat
        pracy doprowadziło do tego że bardzo się kochają. Moim zdaniem
        podstawa to identyczne i sprawiedliwe traktowanie dwójki dzieci, nie
        wymagania od starszego żeby był wiecznie odpowiedzialniejszy, żeby
        ustąpił żeby poczekał i dużo dużo miłości a Ty napewno to potrafisz.
        Głowa do góry.
        • koza_w_rajtuzach Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 19:37
          > zareagować ostrzej żeby wiedziała żę to co zrobiła mogło skończyć
          > się tragicznie

          no właśnie, ale jak?
          Wcześniej reagowałam ostrzej. Wynosiłam ją do łazienki i musiała tam siedzieć przez trzy minuty. Czasem krzyczałam na nią, choć to żaden sposób. Tłumaczyłam jej na różne sposoby jak bardzo źle może skończyć się uderzenie brata, że może skończyć się to dla niego pobytem w szpitalu itd.
          Jak córka zamachnie się na syna (przeważnie widzę kiedy chce to zrobić i reaguję w porę), to gdy zwracam jej na to uwagę, to się uśmiecha w taki dziwny sposób. Wcześniej irytowało mnie to, uważałam, że jest okropna. Teraz myślę, że pod uśmiechem stara się ukryć to, że tak naprawdę jest zażenowana.
          Ona rozumie, ale mimo wszystko to robi. A ja nie umiem temu zaradzić. Moje dotychczasowe sposoby nie zadziałały, więc teraz potrzebuję nowych, bo czuję się bezradna. Trzeba mi konkretnych rad.
          • ik_ecc Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 20:12
            > Jak córka zamachnie się na syna (przeważnie widzę kiedy chce to
            > zrobić i reaguję w porę), to gdy zwracam jej na to uwagę, to się
            > uśmiecha w taki dziwny sposób

            Koza, strasznie mi przykro ze tak sie pokrecilo... uncertain Twoja corka
            na prawde brzmiala na fajne dziecko - i dalej jest fanym dzieckiem,
            tylko sobie wyraznie nie radzi z nowa sytuacja...

            Ja tylko teoretycznie (bo sama mam jedna sztuke) sie wypowiem w
            kwestii usmiechu - wyczytalam gdzies (zrodlo angielskie) ze to nie
            usmiech tylko cos co by sie przetlumaczylo jako 'grymas' - wyglada
            podobnie, ale uczucia za nim sa zupelnie inne - wstyd, niepewnosc,
            strach, itd.

            Znajoma stosowala odwrotna (od krzyczenia) technike w podobnych
            przypadkach. Mowila obojgu (czyli tez agresorowi) ze przeprasza ze
            jej nie bylo, ze nie przyszla wczesniej ich 'uratowac'. Ze wie, ze
            agresor zrobil to bo sobie nie radzil z emocjami i przeprasza, ze
            nie pomogla agresorowi sobie z nimi poradzic inaczej. Twierdzi ze
            chwile trwalo, ale zadzialalo. Duzo mowila starszemu dziecku (nawet
            jesli wydawalo sie ze nie slucha czy nie rozumie) ze jest jej
            przykro, ze jest mu tak trudno. Innymi slowy - mnostwo empatii,
            nawet w trudnych momentach.

            A moze tez, przy okazji, przekierowywac te emocje na cos innego? 3-
            latka juz powinna sporo zrozumiec, moze jej powiedziec "jesli
            chcesz bardzo kogos uderzyc, uderz poduszke"? My tak robilismy z 2-
            latka, ktora namietnie tlukla chlopaka mojej siostry (bila, kopala,
            rzucala w niego czym popadnie), ale to byla inna ranga problemu,
            wiec latwiej bylo zachowywac sie spokojnie. U nas zadzialalo dosyc
            szybko - kop kanape, uderz poduszke, a rzucaj balonem - nawet jako
            dwulatka potrafila sie zamachnac, ale zmienic zdanie i przekierowac
            sie obok.

      • koza_w_rajtuzach Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 19:25
        Wiem, że jest zazdrosna o brata i pewnie czuje się odtrącona, choć w sumie nie
        ma do tego podstaw. Staram się poświęcać jej dużo czasu, często powtarzam, że ją
        kocham itd. Gdy wróciłam ze szpitala w ogóle nie odstępowała mnie na krok,
        ciągle domagała się mojej uwagi. Mały miał od urodzenia kolki i w pierwszych
        tygodniach życia zatykałam go smoczkiem, bo wiedziałam, że mimo wszystko córka
        bardziej mnie potrzebuje. Córka już mnie tak nie pilnuje, potrafi zająć się sama
        sobą, a ja wywaliłam ten smoczek i porządniej zajmuję się synem. Nie mogę do
        końca jego życia zatykać go smoczkiem, jednak też musi być zaspokojony
        emocjonalnie, żeby dobrze się rozwijał.
        Córka twierdzi, że kocha braciszka. Potrafi się do niego przytulić mówiąc jaki
        jest wspaniały, a po chwili walnąć go w łeb. Poza tym codziennie płacze bez
        powodu takim wymuszonym płaczem. Nigdy nie była płaczliwa.
        • monika19782 Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 19:41
          Może ktoś mógłby pomóc przy opiece nad synkiem w trudnym dla córki
          okresie, np wyjść z nimna spacer a Wy miały byście czas na jakieś
          szleństwo, u nas to nazywało sie babski wieczór, mała szła spać a ja
          ze starszą obecnie ponad 7 letnią robimy dobre jedzenia włączamy
          fajny film i gadamy o różnych sprawach, ona wie że piątek wieczór
          jest tyko jej, młodsza pewnie za jakiś czas dołączy. Może wymyśl coś
          podobnego szalonego tylko dla niej żeby nić cie nie mogło oderwać, 3
          lata to niby dużo ale jeszcze tak naprawdę bardzo mało i nie wiemy
          do końca co się w takiej małej głowce dzieje, napewno sie starasz
          jednak ten okres może ukształtować jej relacje z bratem. Jak synek
          będzia miał ok roku możesz wymyślać im juz wspólne zabawy. Pozdrawiam
    • kontaminacja Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 19:33
      Moja corka tez gryzla brata (roznica 2 lata). Wydawalo mi sie, ze nie powinna sie czuc odtracona - moj maz mial miesiac urlopu po urodzeniu syna, zawsze z nia ktos byl, wspolne wyjscia, itd. Poza tym syn byl bardzo spokojny w pierszym okresie zycia, jadl i spal, zajmowal sie sam soba. Moja opieka nad nim ograniczala sie do karmienia i przewijania. Mimo tego, nie umielismy sobie poradzic z gryzieniem, az do momentu, w ktorym ja tez ja ugryzlam... Wiem, ze to bardzo drastyczne i pewnie sie posypia gromy, ale u nas nic innego nie skutkowalo, a ten sposob wyeliminowal ten problem na dobre.
      • allija Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 12.03.09, 19:50
        nie, no, fantastyczny sposób!
        do dzis jak horror wspominam podobne zachowania mojej "babki",
        właściwie drugiej żony dziadka co moze troche tłumaczyc jej
        bezduszność, która miała w zwyczaju takie właśnie zachowania. Kiedy
        ja i brat cokolwiek zrobiliśmy /zazwyczj niechcący/ jej małej
        córeczce, a tamta zaraz darła sie wniebogłosy, to potem czekało to
        nas. Dla przykładu brat kiedyś niechcący przyciął małej palec
        drzwiami. Oczywiście natychmiast miał przycięty drzwiami swój palec
        przez naszą ulubiona babcię.
        Nie muszę mówić jak bardzo kochaliśmy swoją babcię i jak ją
        wspominaliśmy, to chyba oczywiste.
    • ja_janka Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 00:12
      Niestety musisz sama wypracować jakąś metodę. Ja na szczęście nie miałam takiego
      problemu bo bracia od początku się pokochali co oczywiście nie wyklucza scen
      zazdrości (u mnie 2,5 roku różnicy). Napiszę więc tylko jakie mi się nasuneły
      refleksje. Spotkalam się z takim twierdzeniem że dla dzieci "negatywna" uwaga
      rodziców jest tylko odrobinę mniej atrakcyjna niż "pozytywna" uwaga (co rozumowo
      rzecz biorąc jest niedorzeczne) W każdym razie wolą być karcone niż pozostawione
      w spokoju. Ja wiem że w miarę możliwości poświęcasz córce czas i uwagę ale na
      pewno mniej niż przed pojawieniem się brata. Przekładając to na opisaną sytuację
      to może nawet dobrze że wyszłas z maluchem z pokoju... Żelazną zasadą jest
      skupianie w przypadku konfliktu na ofierze a nie na agresorze. Jeszcze przez
      kilka miesięcy ofiara zawsze będzie młodsze ale role zaczną się zamieniać
      prędzej niż myślisz. Ja w takiej sytuacji ratowałabym młodego nawet dłużej niż
      byłoby to potrzebne a pogadankę odłożyłabym na później. Dobrze jest połączyć ja
      z rozmową o emocjach a nie tylko kłaśc dziecku do głowy jak źle sie zachowało. U
      mnie starszy czasami ciągnął mlodszego za włosy czy ucho ale raczej bez złości
      tylko w ramach eksperymentu. Wtedy rozmawiałam z nim o tym - czy lubi jak
      braciszek płacze (mówił że lubi ale jakoś tak z przekory chyba) czy lubi jak
      mama płacze albo koleżanka z przedszkola, mowiłam ze ja strasznie nie lubię jak
      któryś z moich synków płacze bo wydaje mi się że jest im wtedy źle, pytałam jak
      myśli co czuł braciszek, czy go bolało czy tylko się przestraszył, mowiłam że
      starszy ma fajnie bo mógłby np. uciec a ten niemowlak to nic nie może tylko się
      rozpłakac... No co Ci tam przyjdzie do głowy tylko absolutnie nie to ze ona jest
      starsza, odpowiedzialna i powinna się opiekowac braciszkiem.
      No a tak wogole to mam nadzieję że sytuacja się nie powtórzy. Niestety musisz
      jeszcze bardziej pilnować maleństwo.
      Co do agresji której jesteś świadkiem to tak jak mówisz trzeba przytrzymac i
      krotko stwierdzić "nie wolno nikogo bić" (mam nadzieję że to zasada uniwersalna
      w waszym domu) Bez przydługich kazań i tłumaczenia (czyli "negatywnej" uwagi).
      Z mojego doświadczenia moge Ci jeszcze podpowiedzieć że pomagało nam czasem
      traktowanie młodego jak intruza i jak nieporadnego malucha. Oczywiście z umiarem
      żeby starszy się za bardzo nie wczuł. Tzn. np. jak młody budził się po
      półgodzinnej drzemce mówilam coś w stylu "eeech same kłopoty z tymi maluchami,
      przecież mial teraz spać a on już płacze..." albo mowilam niezmiernie zdziwiona
      (jakbym opowiadała o trzygłowym smoku) wiesz Jerzyku... takie maluchy to
      zupełnie nie potrafią same usnąc tylko trzeba je usypiac" albo "wiesz... on
      nawet nie wie że zaraz zrobi kupę, dopiero ja zrobi to placze i trzeba go
      przewinąć żeby go pupa nie piekła..."
      W każdym razie głowa do góry - będzie lepiej. Widzę że masz dużo milości dla
      córki i to zaprocentuje. Acha... tylko nie daj się zwieść tym że Ona juz się
      trochę zajmuje soba. W dalszym ciągu jest to dla Niej trudna i nowa sytuacja.
      Dwa miesiące to naprawdę bardzo malo. Ale myśle ze za kilka kolejnych zapomni że
      kiedys była jedynaczką i przestanie się buntowac z tego powodu.
      Pozwodzenia
    • koza_w_rajtuzach Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 09:45
      Dziękuję Wam za rady. Wypróbuję różnych metod. Na pewno zrezygnuję z krzyczenia,
      przynajmniej postaram się. Postaram się też być bardziej empatyczna niż byłam do
      tej pory.
      Może uda mi się czasem komuś podrzucić synka, żeby spędzić kilka godzin tylko i
      wyłącznie z córką.

      Dziś po obudzeniu się córki posadziłam ją na krzesło, wzięłam do rąk jej balon
      napełniony helem i zaczęłam po nim pisać. Córka była zainteresowana tym co
      piszę, ale kazałam jej chwilkę poczekać. Potem wytłumaczyłam jej, że na tym
      balonie napisane są zasady, które będą obowiązywać w naszym domu i przeczytałam:
      "Nie bijemy. Nie krzyczymy. Nie gryziemy". Potem puściłam balonik, który wzbił
      się do sufitu i który od tej pory będzie "czuwać" nad nami wink.
      Oczywiście te zasady mają obowiązywać wszystkich w naszym domu. Wiem, że balonik
      niedługo opadnie w dół, ale jeśli w czymś to pomoże, to te zasady umieszczę w
      jakimś bardziej trwałym miejscu.

      Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej.
    • epreis Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 10:53
      ja mam podobną różnicę wieku między dziećmi (2,5 roku) ale u mnie nie było takiego proglemu WOGÓLE.

      przygotowywałaś córkę na pojawienie się rodzeństwa? my dużo z kacperkiem rozmawialiśmy o mojej ciąży, o tym co będzie i co może się zmienić "po", mowiłam mu, że on jest dużym chłopcem i umie mówić o swoich potrzebach, hania zanim nauczy się ówić, będzie płakała bo inaczej nie umiepowiedziec, ze nas potrzebuje.
      efgekt był taki, że on gdy tylk osłyszał jak ona płacze krzyczał na mnie, że mam iśc ją przytulić itp
      do dzisiaj stoi za nią murem, i ona za nim też.
      czasem gdy na nią krzyknę on myśląc, że nie widze i nie słyszę idzie ją pocieszać, albo gdy ona coś broi to on idzie "ratowac ją przede mną"

      nie jest różowo..nie chodzi mi o to by cię zdołować dogłębnie, nie mam dla niego czasu prawie wcale, młodsza córka to istny diabełek- jest okropnie zazdrosna i ubzdurala sobe, że nmoże mieć mnie na wyłączność, mój mąż jest marynarzem- dużo jestem z nimi sama...o ile czas dla nej mogę zagospodarować gdy on idzie nakilka dni do jednej lub drugiej babci, to odwrotnie się nie da- na palcach jednej ręki mogę policzyć dni kiedy miał mnie tylko dla siebie.
      ale staram się jak mogę tłumaczyć mu wszystkie trudne chwile- tysiąc razy dzienniepowtarzam, że go kocham.
      czasem rzucam tekst w stylu "rany jaki ty jesteś duży, nie to co hania- zobacz jak ona nic nie rozumie"
      to mu chyba pomaga..i czasem takie gesty/prezenty które ta jego nagłą przemianę z "małego" w "dużego" chłopca zmieniają w coś pozytywnego....
      • epreis Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 10:58
        a jeszcze dodam, ty masz trudniejszą sytuację bo mały ma kolki- mnie przy obojgu dzieci ta przyupadłość na szczęscie pominęła.

        hania na początku niebyła absorbującym dzieckiem, to też miało wpływ- miała w sypialni rozłożoną mate ileżała na niej bawiąc się i zasypiając, karmiłąm ją tylko i przebierałam

        jeszcze coś mi przyszło do głowy, pomogły też babcie- przezpierwszy miesiąc-2, zabierały codziennie kacperka na spacer.
        przychodziły codziennie po południu- raz jedna, raz druga i fundowały mu jakieś atrakcje- zabierały na spacery, potem bawiły się z nim tak długo aż ja wykąpałami polożyłam spać hanię.

        życzę ci duuużo, duużo sił i cierpliwości...będzie ci potrzebna!
      • koza_w_rajtuzach Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 11:50
        Przygotowywałam córkę na pojawienie się brata. Bardzo dużo na ten temat
        rozmawiałyśmy.
        Córki zachowanie pogorszyło się wtedy kiedy poszłam do szpitala. Dwa tygodnie
        leżałam w szpitalu. Tydzień przed porodem i tydzień po porodzie, gdzie przez ten
        drugi tydzień w ogóle nie widziałam córki, bo dzieciom nie wolno wchodzić na
        oddział.
        Jak poszłam do szpitala, to córka tym się nie zmartwiła, bo wiedziała, że tak
        będzie. Przez trzy pierwsze dni zachowywała się normalnie. W czwarty dzień
        zaczęły być problemy z jej zachowaniem. Nie płakała, nie okazywała tęsknoty za
        mną, tylko zachowywała się źle. Wszystkim rzucała, wszystko rozwalała, zbiła
        wszystkie szklanki rzucając je o podłogę. Jak wróciłam do domu to poświęcałam
        jej mnóstwo uwagi i ona z czasem wyraźnie uspokoiła się, przestała tak broić,
        rzucać przedmiotami, tylko te napady agresji wobec brata nadal są i wciąż płacze
        przez sen.
        To tak jakby były dwie dziewczynki. Jedna dobra, miła, uśmiechnięta, która kocha
        brata, chce go całować, przytulać i krzyczy "uratuj go", gdy ten zapłacze, a
        druga nieposłuszna i złośliwa.
        Córka jest wrażliwym dzieckiem. I tak zrobiłyśmy duże postępy! Gdyby nie ta
        agresja wobec brata to bym nie narzekała, choć wiem, że i tak dużo jeszcze
        brakuje do tego, aby była taka jak wcześniej.
        • verdana Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 14:46
          To ja sie wyłamie.
          Uwazam, ze jednej rzeczy chyba zaniedbalaś przed urodzeniem drugiego
          dziecka - to znaczy przywyczajenia dziecka, ze może Cie nie być. Nie
          zawsze jest to mozliwe, nie zawsze da się dziecko na pare dni oddac
          dziadkom, czy wyjechac i zostawic dziecko z ojcem - zreszta nie ma o
          czym mowic, bo teraz jest za późno. Trudno się dziwić, ze corka ma
          mieszane uczucia wobec brata - on spowodował już raz, ze mama
          znkinęła, może to zrobić jeszcze raz. No i zabiera czas i uwagę.
          Jestem oczywiscie za jak najwieksza mozliwą iloscia czasu poswiecona
          córeczce, za zabawa, czy najlepiej wyjsciem tylko z nią. Ale - i tu
          jest ten wyłom - jestem również za bardzo urowym karaniem za krzywde
          zrobioną bratu. Nie biciem, nie gryzieniem, ale na przyklad
          odseparowaniem - i to nie na pięć minut - w innym pokoju, bo nie
          może być z bratem w tym samym, skoro go krzywdzi. Albo ukaraniem
          własnie odwołaniem przyjemnosci - moja mama , gdy ciężko zawinilam,
          nie czytała mi wieczoem i to byla bardzo dobra kara. Za to, gdy
          pogladzi brata, cos mu poda - nagradzać.
          Wydaje mi sie,z e nie mozna tu dzialać bez kar ze wzgledu na
          bepieczenstwo dziecka. Tym razem nic się zlego nie stało - ale już
          silne uderzenie klockiem w oko może się źle skonczyć.
          • monika19782 Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 13.03.09, 15:08
            Może Cie jeszcze pocieszę, dziś z koleżankami w pracy wspominałyśmy
            swoje rodzeństwa i tak naprawdę w każdej rodzinie ten problem
            istniał tylko kiedyś rodzice nie przywiązywali do tego wagi, uczucia
            dziecka nie były tak naprawdę na pierwsym miejscu. Z bratem i
            siostrą naprawdę łączyła nas silna więź, zawsze nawzajem przed
            innymi sie broniliśmy, ale jak się biliśmy to do krwismile Twój problem
            napewno sie rozwiąże , powiedz córce ile zyskała mając brata, że jak
            bedzie go dobrze traktować to kiedyś może być jej największym
            przyjacielem.
    • ik_ecc kozo_w_rajtuzach 13.03.09, 22:03
      Kozo, napisalam do Ciebie na priva.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: kozo_w_rajtuzach 14.03.09, 01:49
        3 letnie dziecko nie robi swiadomie krzywdy swojemu bratu.Ty nie mozesz jej
        karac za to, musisz sie bardziej skupic na sobie i zmienic cos, co wyraznie nie
        gra.Musisz sie skupic na jej dobru, na zrozumieniu jej.
        Przeciez takie male dziecko nie mysli jak dorosly.Gryzac brata, ona nie zrobila
        tego, aby go zabolalo.
        My nie mozemy karac takich malych dzieci, my mamy tlumaczyc, pokazywac, kierowac!
        Bardzo popularny na calym swiecie jest "time out", czyli izolacja dziecka od
        wszystkiego!W tym czasie w dziecku wyrabia sie poczucie winy i tego, ze jest
        niedobre, niegodne, a to nie ma nic wspolnego z czynem ktory popelnilo.
        Super nianie i w Ameryce i Polsce stosuja te metode, jako zloty srodek, ktory
        jest bardzo krzywdzacy.
        W przeszlosci chcialam zastosowac ta metode 2 razy dla mojej malenkiej coreczki,
        ktora w tym czasie dostawala histerii.
        Z miom dzieckiem chodze do "play center" gdzie wszystko skupia sie na dobru
        dziecka, na tym ze kazde dziecko jest dobre!
        i probuja rozpowszechnic to, co jest takie popularne i nawet zalecane w
        telewizji, ze time out jest naprade krzywdzacy
        my zrzucamy w tym czasie odpowiedzialnosc i kare na dziecko, za ktore sami
        powinnismy odpowiadac
        jeszcze raz-tlumaczyc, pokazywac, zmienic swoje metody
        a mama ktora gryzie swojego maluszka i kaze mu rozumowac jak dorosly, to brak mi
        slow
        • koza_w_rajtuzach chyba zażegnaliśmy już problem 14.03.09, 09:55
          Zgadzam się z Tobą. Również nie podoba mi się metoda stosowana przez supernianię. Dziecko, które jest odizolowanie nie zastanawia się głębiej nad swoim zachowaniem, tylko ma poczucie skrzywdzenia. Ale tu sytuacja jest wyjątkowa, bo chodzi o bezpieczeństwo mojego młodszego dziecka. Wcale nie tak trudno jest wyrządzić mu poważną krzywdę, bo to dopiero noworodek. Jeśli mam wybierać między nieco nadszarpniętą psychiką córki, a pogruchotanymi kościami syna, to wybieram jednak to pierwsze. Wczuwanie się w emocje nie zawsze działa, przynajmniej mi się to nie udaje, szczególnie, że ja nie wiem dlaczego córka tak postępuje. To chyba jest eksperymentowanie, ponieważ kocha brata (tak mówi), tęskni za nim gdy go nie widzi, okazuje mu czułość, mówi jak się cieszy, że ma braciszka, a po chwili nie wiadomo czemu potrafi go skrzywdzić.
          Nie odizolowałabym córki gdyby chodziło o wylewanie picia na podłogę (musiałaby to zmyć i tyle), gdyby chodziło o zniszczenie jakiegoś przedmiotu itd. Nawet jeśli to ja gdzieś zawaliłam i przeze mnie córka gryzie syna, to chodzi tu o jego zdrowie, także kilka razy zdarzyło mi się zastosować metodę superniani uncertain, która tak jak i wczuwanie się w emocje nie pomogła.
          • koza_w_rajtuzach Re: chyba zażegnaliśmy już problem 14.03.09, 10:30
            Aha, chciałam jeszcze napisać o tym, że chyba zażegnaliśmy już problem. Niestety w drastyczny sposób, ale mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz kiedy sięgnęliśmy po podobnego typu metodę.

            Wczoraj nosiłam synka na rączkach. Córka podbiegła do mnie i się przytuliła. Naprawdę nie wiem kiedy podczas tego przytulania chapnęła brata i ugryzła go w rączkę. Synek zaszedł się z płaczu, nie mógł złapać oddechu. Gdy tylko opanowałam sytuację wyprosiłam córkę z pokoju. Mąż przyglądający się temu wpadł na pomysł. Posmarowaliśmy synowi rączkę ketchupem. Przyszliśmy do córki i pokazaliśmy, że braciszek strasznie krwawi. Nie krzyczeliśmy na nią ani nic tego rodzaju. Widziałam po niej, że ma poczucie winy. Powiedziałam jej, że w tej sytuacji muszę zabrać synka do szpitala. Córka rozpłakała się, a ja wyszłam z synem z domu mówiąc do córki, że wrócę i mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj wypuszczą nas ze szpitala. Poszłam do mamy ochłonąć. Wróciłam po dwóch godzinach. Opowiedziałam córce, że pan lekarz strasznie na mnie nakrzyczał za to, że w naszym domu bije się Stasia. Mała powiedziała, że całe szczęście już wrócimy. Od wczoraj całymi dniami tuli braciszka. Mówi do niego "mój dobry, wspaniały braciszku" i w ogóle inaczej się zachowuje.
            Od dzisiaj ma zadanie smarować codziennie rączki braciszka. Gdy ślady od ugryzień się wygoją wtedy zgarnie pochwały i może dostanie medal za to, że jest świetną siostrą wink. Mam nadzieję, że już nie wróci do starych nawyków.
            • monika19782 Re: chyba zażegnaliśmy już problem 15.03.09, 22:04
              Mocne, ale może tak obrazowe pokazanie sytuacji zmieni zachowanie
              córki wobec brata. Mam nadzieję że sie uda.
    • figrut Re: A co mogę zrobić w takiej sytuacji? Proszę o 18.03.09, 01:17
      Koza, między moimi młodymi jest nie całe 2 lata różnicy. Od samego początku
      przed urodzeniem najmłodszego powtarzałam sobie jak mantrę, co muszę robić, aby
      nie było zazdrości. Nie czytałam żadnych książek, poradników, tylko wzięłam
      naukę z własnego dzieciństwa (mam dwóch braci). Przeanalizowałam to, czego nie
      mogłam nigdy wybaczyć mojej Mamie, przeanalizowałam też fakt, dla czego mój
      starszy brat zawsze jawił mi się jako najbardziej pokrzywdzony (ja jestem w
      środku). Co się okazało. Moja Mama zawsze nam powtarzała, że kocha nas tak samo
      i że wszystkich traktuje równo. To było kłamstwo które wmawiała sobie moja Mama.
      Młodszy brat zawsze był tym, któremu trzeba było poświęcić więcej czasu, tym,
      któremu trzeba było ustępować i tym, na którego Mama NIE KRZYCZAŁA. Wyciągnęłam
      wnioski. Na początku nie było różowo. Starszy wchodził do łóżeczka młodszego,
      więc młodszy był albo w chuście, albo w leżaczku zawsze obok mnie. Kiedy starszy
      coś sobie zrobił, młodszego odkładałam do łóżeczka i mógł płakać wniebogłosy,
      ale w tym momencie starszy mnie potrzebował bardziej. Wyrobiłam w sobie nawyk
      nie biegania do młodszego jak tylko zapłacze, nie wymagania od starszego, aby
      wciąż był ostrożny bo na młodszego trzeba uważać. Choćby nie wiem jak bardzo mi
      się nie chciało, dla starszego musiałam znaleźć choć minutkę, aby go połaskotać,
      aby być TYLKO dla niego. Starszemu dawałam odczuć, że jest tym bardziej
      dorosłym, bardziej odpowiedzialnym na zasadzie pytań "jak uważasz, powinniśmy
      iść z młodym na spacer ? myślisz, że jest teraz głodny ? może ty wiesz, dlaczego
      on płacze, bo ja nie mam pojęcia ?". Może to głupio wygląda, ale zamierzony
      efekt osiągnęłam. Starszy czuje się ważny, odpowiedzialny i o dziwo mimo teraz
      nie całych siedmiu lat "robi" za tego wielkiego brata dla niespełna pięciolatka.
      Tłuką się oczywiście jak to rodzeństwo, ale bardzo się kochają. Jeśli
      krzyczałam, to na dwójkę równo i nie było, że młodszy ma roczek, a starszy
      prawie trzy lata. Teraz jestem na etapie uczenia ich, że obydwaj stają się
      "dorośli". Jest dobrze, choć wiele osób krytykowało mnie za moje podejście do
      młodszego. Uważali, że wywyższam starszego kosztem młodszego, bo zamiast
      poświęcić młodszemu więcej czasu jak to zwykle poświęca się niemowlętom, ja w
      zasadzie więcej poświęcałam starszemu.
Pełna wersja