metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku

22.03.09, 09:28
... dwojka wystarczy wink

zauwazyliscie, ze duzo metod wychowawczych najlepiej nadaje sie dla rodzicow
jednego dziecka, lub takich, ktore zawsze pod reka maja kogos, kto moze zajac
sie "tym drugim", w momencie stosowania tych metod? bo potrzeba albo sporo
czasu i niepodzielnej uwagi (na przyklad wszelkie metody typu "podnies-poloz"
superniani) - a co wtedy z innymi dziecmi, albo trzeba miec mozliwosc
zastosowania metody ponoszenia konsekwencji wlasnych dzialan - a to moze byc
niesprawiedliwe dla innych dzieci.

chocby proste "nie chcesz sie ubierac, to zostajemy w domu", "sypiesz piaskiem
na dzieci, to idziemy z placu zabaw" itp, sa, wg mnie, na dluzsza mete nie do
stosowania - bo krzywdza drugie dziecko, ktore wszak na kare nie zasluguje (a
ja dostaje niejako "z automatu").owszem, czasem, w nadzwyczajnych sytuacjac
mozna to zrobic, ale nie uwzam tego za dobra (tj sprawiedliwa) metode na stale.

wlasnie zaczelam sie nad tym zastanwiac, bo i sytuacje takie zdarzaja sie
coraz czesciej (potrzeba jakiejs sankcji dla jednego tylko dziecka), no i
sezon piaskownicowy tez sie zaczal wink

wydaje mi sie, ze wystarczajaco "niespeawiedliwosci" spotyka dzieci, bo jest
ich wiecej, niz jedno (chocby koniecznosc opuszczenia placu zabaw, bo w
pieluszce jednego z nich jest kupa wink, zeby jeszcze dodawac do tego
odpowiedzialnosc za wybryki drugiego dziecka.

na placu zabaw mozna probowac odsuniecie od zabawy - "lawka jako karny
jezyk"... ale to pewnie bedzie powodowalo wrzaski, dluzsze niz porzy zabraniu,
bi wszak dziecko wciaz plac zabaw widzi... no i to klopotliwe dla otoczenia,
taki dracy sie dzieciak...

jakie Wy macie sposoby przy dwojce lub wiecej dzieci? takie, ktore radza sobie
z rozbrykanym dzieckiem, jednoczesnie NIE karzac tego, ktore akurat sie
zachowuje przyzwoicie. ot chocby zabieranie zabawek, ktorych sie nie szanuje,
lub ktorych sie nie chce poskladac... czemu zabierac przyjemnosc bawienia sie
temu drugiemu dziecku???...

aha, zakladam z gory, ze wylaczamy wszelakie kary cielesne.

bede wdzieczna za podzielenie sie ze mna radami i Waszymi doswiadczeniami smile
    • epreis Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 09:40
      też jestem ciekawa, też dotarło do mnie niedawno, ze "cierpliwość rodzi się z czasem"

      że nie mogę sobie pozwolić na spokojne przeczekanie ataku histerii gdy starszak jest ubrany i gotowy do wyjścia,m ze nie mogę anulowac wyjścia żeby go nie rozczarować...

      no i rzeczywiście ciężko znaleźc tyle czasu, żeby powtarzane "nie wolno" do skutku znalazło zastosowanie bo...starszak się nudzi
      • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 09:46
        dokladnie!
        chyba lepiej i krocej napisalas dokladnie to, co i mnie ostatnio gnebi smile
    • majarzeszow Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 15:57
      Sama chetnie poczytam Wasze opinie. u nas roznica 3,5 roku. Starszak przewaznie
      grzeczny, ale swoje zagrywki miewa.
      Mam nazieje, ze latem bedzie lepiej, bo u nas spiecia rodza sie w momencie
      ubierania i wyjscia z domu. ciuchow duzo, mala moze sie spocic, ja z pospiechu
      narzucam tylko polarek i potem marzne. a starszak robi teatry smile

      no i moze ktos doswiadczony sie wypowie w kwestii wydzierania zabawek
      mlodszakowi.... (rzeczone zabawki byly/ wlasciwie SA wlasnoscia starszaka, ale
      dawno z nich wyrosl).
    • donkaczka Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 18:34
      ja tez sie chetnie dowiem, choc u mnie moze byc sprawiedliwiej, bo obie faze
      buntu maja, wiec raz jedna raz druga zawini i skonczy sie piaskownica.

      z tlumaczeniem do skutku tez nie jest wesolo, do kiedy mam tlumaczyc starszej ze
      sie nie odpycha brutalnie mlodszej od zabawe czy stolika az tamta fikolka robi?
      do pierwszej krwi?
      ja zalatwilam sprawe brutalnie, poskutkowalo ale niesmak mi zostal
      no i mysl ile razy jeszcze nietypowo bede musiala sobie radzic..

      na razie jak sadze bede zapinac mlodsza w wozku i odstawiac gdzies na granicy
      slyszalnosci jesli sie bedzie prula, nic madrzejszego mi nie przychodzi do glowy
      • epreis Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 18:42
        kurcze, widze, że u was odmiennie- ja nie mam problemów ze starszakiem- on jest usłuchany, grzeczny i "rozumny"..

        z naucvzeniem podstawowych i zasad tej młodej mam problem- niepokorny typ mi się trafił ;/
      • asia.sthm Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 18:57
        ciekawy watek, he he
        najlepsza rada, jakiej moge udzielic jest ta: wszystkiemu
        przeciwdzialamy zawczasu (piekne slowo) zawczasu.
        Nikt nam nie dal dwojga, trojga dzieci naraz, chyba ze rodzimy
        dwojaczki lub trojaczki. Wtedy mamy wymowke ze ich za duzo i
        naturalnie jakas pomoc z zewnatrz sie przydarzy.
        Jesli zas rodzimy te dzieci po kolei i mamy troche czasu na
        dostosowanie sie do nowej roli, to udac sie musi, bo zwyczajnie
        innego wyjscia nie ma.
        Dlatego "zawczasu" jest genialna metoda. Nie ma ksiazki istrukcji
        jak do telewizora, nie ma madrych jak obslugiwac dwojke - trojke
        malych dzieci jednoczesnie. Przewidywac, glowkowac, i nie dac sie
        stlamsic chwilowym katastrofom. Przejdzie... i bedzie dobrze.
        • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 22.03.09, 19:14
          ja w doope daje mlodsze, to nie bardzo jest czas na "zawczasu"...

          ja do dzis z bolem serca wspominam pierwszy rok zycia mlodszego, ktory byl wtedy
          koszmarnie wymagajacy, co doprowadzalo do (niechcianego) zaniedbania (jednak)
          starszego sad

          nie bardzo chce powtarzac ten schemat. bez wzgledu na to, w stosunku do ktorego...
          • donkaczka zawczasu, dobre sobie 22.03.09, 23:21
            sie ubawilam, kolezanka ma dzieci w ogole? metodami wychowawczymi mozna pewne
            trudnosci zlagodzic, ale uniknac stuprocentowo wrzaskow buntow i histerii sie
            nie da, chocby matka byla wcieleniem idealu, chodzaca cierpliwoscia i spokojem

            moja najstarsza przezywa burzliwy bunt dwu/trzylatka i na topie jest "ja sama i
            "to moje" "nie"
            srednia w bunt wchodzi, poki co wrzask i rzut na glebe
            sila rzeczy spodziewam sie z nadchodzaca wiosna i chocby dlugim przebywaniem na
            dworze dylematow wychowawczych, bo w domu latwiej je ogarnac..
            • allija Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 02:30
              zawczasu to bardzo dobra metoda, przynajmniej tak jak ja
              zrozumiałam. Otóż któż lepiej zna nasze dzieci od nas? łatwo
              przwidziec jak które dziecko zachowa sie w konkretnej sytuacji np.
              podczas ubierania czy sprzatania, trzeba przwidziec i tak pokierować
              sytuacją żeby przebiagła w miarę bezkonfliktowo. Pewnie, że
              wszystkiego uniknąć się nie da jednak po pierwsze, mamy poczucie, że
              w ogóle cos robimy w tym kierunku a po drugie, mimo wszystko wiele
              da się tą metodą osiągnąć. Po prostu trzeba być dobrym taktykiem.
              • eda111.0 Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 07:42
                Ja z przerażeniem myślę o lecie bo starsza uwielbia bawić sie z
                koleżankami na dworze ( zawsze jest przy tym grzeczna i usłuchana),
                natomiast młodsza buntowniczka najlepiej lubi wydzierać dzieciom
                zabawki i mieć wyłączność na huśtakę ( nawet jak ona się nie huśta
                to inne dziecko nie ma prawa z niej skorzystać smileKończy się więc
                tak, że po kilkunastu upomnieniach wracam z rozwścieczoną trzylatką
                i szlochającą po cichutku Boga ducha winną siedmiolatką do domu.Co
                powinna zrobić matka idealna? nie wiem, po prostu nie mam
                pojęcia !!!!!!!!!!!jakby nie było ktoś zasze będzie pokrzywdzony.
                • figrut Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 09:10
                  > natomiast młodsza buntowniczka najlepiej lubi wydzierać dzieciom
                  > zabawki i mieć wyłączność na huśtakę ( nawet jak ona się nie huśta
                  > to inne dziecko nie ma prawa z niej skorzystać smile
                  Nie martw się, taki bunt nie trwa wiecznie. W tym roku możesz być miło
                  zaskoczona diametralną zmianą wink
                  Ja stosuję "kto pierwszy, kto najdłużej wytrzyma, kto szybciej posłucha" itd.
                  Moi lubią rywalizować i tylko dzięki temu daję sobie z nimi jakoś radę.
                  Metoda "zawczasu" big_grin nie wiem czy jej autorka miała do czynienia z dwójką małych
                  dzieci na raz, skoro ma takie złudzenia, że tak się da big_grin
                  • donkaczka Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 09:28
                    figrut dzieki, bo ju zwatpilam w siebie
                    przewidywanie zachowan haha
                    owszem, jestem dobra w pacyfikowaniu buntow i nie nakrecaniu dziecka, wiec w
                    zasadzie starsza poza drobnym fikaniem "nie te spodnie" "nie bede sie ubierac"
                    "daj mleka, nie, daj soku, nie, daj kakao" nie szaleje, ale juz widze ze siostra
                    bedzie lepsza, ma charakterek i z nia na pewno ciezki histeri beda, skoro juz
                    teraz rzuca sie na glebe i rozpacza, jesli sie jej nie pozwoli zamoczyc pilota w
                    dzbanku z herbata albo zjesc tabletek do zmywarki

                    wiec jak mi numer raz i drugi na placu zabaw odwinie, to nie bede sie zwijac do
                    domu kosztem starszej..

                    niestety, juz czuje, ze to co stosuje z powodzeniem na codzien to raczej nie sa
                    metody, ktore beda sie sprawdzac w takich sytuacjach jak kura opisala, gdy
                    bedzie to mialo wplyw na drugie dziecko - "ok, to nie idziemy" "ok, to wracamy
                    do domu" itp
                    poteoretyzowac to sobie kazdy moze, nam chyba bardziej chodzilo i konkretne
                    patenty..
                  • asia.sthm Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 13:42
                    > Metoda "zawczasu" big_grin nie wiem czy jej autorka miała do czynienia z
                    > dwójką małych dzieci na raz, skoro ma takie złudzenia, że tak się
                    > da big_grin

                    Miala wlasna dwojke malych (jednego aniolka, a drugi skaranie
                    boskie) oraz okresowo dodatkowo dwojke lub czworke cudzych w ramach
                    tzw wspolpracy sasiedzkiej.
                    Nie pisalam, ze jest latwo. Oczy nalezy miec dokola glowy, trzecia
                    reka, prawem ewolucji, sama wyrasta. Glowkowania duzo i wytrenowane
                    przechytrzanie malych geniuszow. Da sie, bo musi.
                    Zreszta czas posiadania malych dzieci leci jak z bicza. Duzo
                    trudniej jest pozniej, kiedy nie mamy calodobowej kontroli nad
                    malolatami, a odpowiedzialnosc przytlaczajaca.
                    Przyslowie: male dzieci - maly klopot , duze dzieci .....tralalala
                    przypomniec, czy nie trzeba? big_grin
                    • kura17 Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 14:50
                      Asia, ale konkretne porady poprosimy, skoro masz duze doswiadczenie i w dodatku
                      z sukcesami smile

                      - piaskownica. jedno dziecko bawi sie swietnie, drugie rozrabia. na ultimatum
                      nie reaguje (rozrabianie przeszkadza innym, chocby klasyczne "rzucanie
                      piaskiem"). co robimy?

                      - wojny o ta sama zabawke... zdarzaja nam sie coraz czesciej i nie bardzo wiem,
                      jak reagowac... najchetniej skasowalabym sporny przedmiot, ale to czesto
                      niesprawiedliwe, bo jedno dziecko jest jednak na ogol agresowrem (a czasem
                      zwyczajnie NIE WIEM, co sie dzieje, bo nie widze calej sytuacji)
                      • donkaczka Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 15:16
                        no wlasnie to co kura mialam napisac, konkrety drogie panie, bo ogolne zasady sa
                        jasne

                        ja dorzuce:
                        starsza bawi sie czyms, nie sprzata, zmusic jej sie nie da
                        kara jest sprzatanie przeze mnie i schowanie zabawki
                        ale mlodsza chce sie tym pobawic i co? mam nie dac i jej, mam dac i stac jak
                        cerber pilnujac zebys starsza nie ruszyla? mlodsza chce sie z siostra tym
                        pobawic, wiec ryczy, starsza jesli bede ja gonic zacznie robic histerie, mnie od
                        myslenia o tym juz glowa od wrzasku jednej i drugiej boli
                        to jak karac za nie sprzatanie, skoro scenariusz dalej jest niekorzystny?

                        jak dyscyplinowac na placu zabaw, jesli powrot do domu nie wchodzi w gre, a
                        odizolowac na lawce sie nie da, bo histerii dostaje? ja juz pisalam, ze bede
                        robic karnego jezyka zapinajac w wozku chyba, ale co jesli to starsza narozrabia?
                      • asia.sthm Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 15:23
                        He he, dobrze

                        > - piaskownica.

                        Rzucanie piachem nie jest az takie niebezpieczne jak to wyglada.
                        Dzieci potrafia na czas zamknac oczy. Zreszta po zabawie trzeba
                        towarzystwo i tak wytrzepac. Jesli jedno dziecko uporczywie
                        przeszkadza drugiemu to jestem zwolennikiem dzikich pomyslow.
                        Zdarzylo mi sie zerwac z nozki but takiego sypacza i zakopac glebiej
                        niz przypuszczal. Zglupial od tego tak, ze jak se buta odkopal to
                        zapomnial dalej sypac z przepracowania.
                        Mozna tez zawczasu zaproponowac gotowanie zupy z mokrego piachu i
                        trawki. Pozwolic sie sypaczowi ubrudzic. Malym dzieciom nalezy
                        czasem sterowac zabawe.

                        > - wojny o ta sama zabawke...

                        ciezki orzech, ale da rade przechytrzyc. Nalezy miec w pogotowiu
                        ukryty arsenal atrakcyjnych przedmiotow, niekoniecznie zabawek.
                        Przy troszke starszych, kumatych dzieciach u mnie dzialalo: Jakescie
                        sie sami pozarli, to teraz sami sie pogodzcie. Napewno wyjdzie wam
                        to lepiej niz jak ja sie wtrace.
                        Przyznanie sie do niemoznosci wydania sprawiedliwego werdyktu, to
                        zaden wstyd. Nie bylo mnie przy tym kto zaczal, to nie moge
                        sprawiedliwie konfliktu rozwiazac. Dzieci ucza sie szybko, jak im
                        sie pokaze co lepiej sie oplaca smile
                        • donkaczka Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 15:45
                          niebezpieczne moze i nie jest, ale innym dzieciom i ich rodzicom nie musi sie
                          podobac..
                          naprawde sie staram, ale jakos mi Twoje rady nie pomagaja
                        • kura17 Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 16:34
                          ja sie SWOIM dzieciom daje pobrudzic, z tym akurat nie mam problemow wink

                          bardziej chodzi i inne dzieci. i o fakt, ze piachem sie NIE sypie jednak - czyli
                          o to, ze chcialabym dzieciom jakies zasady wdrozyc. a nie non stop unikac tylko
                          konfliktow.

                          owszem, moze to i dziala (unikanie) w konkretnej sytuacji, "tu i teraz", ale ja
                          bym chciala, zeby one nie sypaly piachem, bo wiedza, ze tak sie nie robi (to
                          przyklad, chodzi mi generalnie o nieporzadane, niebezpieczne, wstretne zachowania).

                          ja nie chce tylko unikac konfliktow, ja chce dzieci wychowac (nauczyc).

                          ale ta uwaga ze zrobieniem czegos niestandardowego jest fajna. ja czesto
                          rozsmieszam swoje dzieci, zeby zapobiec lub stlumic histerie.

                          ale zachowania nieporzadane dla mnie pod to nie podchodza. powody opisalam
                          wyzej. choc metoda sama w sobie fajna, chocby w sytuacji "nie ubiore
                          bucikow!!!!" wink ja czesto wtedy mowie (starszemu, z mlodszym, 1.5 roku, raczej
                          nie dyskutuje, tylko ubieram mimo protesotw) "to buciki ubiora ciebie!" i na
                          ogol zaraz zaczyna sie dyskusja, jak one to zrobia, spryciule... wink
                          • asia.sthm Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 16:56
                            > bym chciala, zeby one nie sypaly piachem, bo wiedza, ze tak sie
                            > nie robi (to przyklad, chodzi mi generalnie o nieporzadane,
                            > niebezpieczne, wstretne zachowania).

                            Generalnie naucza sie tego w koncu, przez obserwacje i trenowanie.
                            Nie wytlumaczysz roczniakowi dlaczego nie mozna piachem po oczach.
                            po prostu nie dajesz mu szansy na powrorke z rozrywki. Dwulatkowi
                            cos dotrze z tlumaczenia. Trzylatek i juz dobrze kapuje jak piach
                            smakuje.
                            • kura17 Re: zawczasu, dobre sobie 23.03.09, 17:40
                              no ja mam 19-miesieczniaka i 4-latka, wiec chcialabym juz wychowywac, a nie
                              tylko unikac klopotow wink
    • stypkaa Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 10:33
      Tak, też ostatnio mam takie przemyślenia. I to, że o wiele łatwiej
      jest być konsekwentnym przy jednym dziecku.
      Bo jak wyegzekwować np. pozbieranie rozsypanych kredek przez jedno,
      kiedy drugie akurat włazi na stół? smile Takich sytuacji codziennie są
      dziesiątki.
      Albo Młodszy chce iść na spacer a Starszy nie chce? big_grin Staramy się
      osiągać jakieś kompromisy, więc raz robimy to co chce Starszy, innym
      razem to co chce Młodszy. No chyba, że coś nie jest negocjowalne to
      wtedy kompromisów nie ma.
      Ja największy problem chyba mam z konsekwencją właśnie w takich
      sytuacjach kiedy trzeba coś wyegzekwować od dziecka przypilnowaniem
      go. Bo np. rozleje sok - no to stoje przy nim aż zetrze. Rozrzuci
      kredki - czekam az pozbiera. A przy dwójce często nie ma czasu na
      to "czekam".
      Druga sprawa - zabawki. Wiadomo, że są takie z których Starszy
      wyrósł więc bawi się Młodszy. NO ale czyje one są? Czy Starszego czy
      Młodszego? Z prezentami sprawa jest prostsza, bo co który dostał -
      to święte i on jako pierwszy ma do tego prawo. Tylko co robić w
      sytuacji gdy np. Młodszy weźmie coś Starszego, czym akurat się nie
      bawi w danej chwili? Staramy się uczyć, żeby o najbardziej "kochane"
      zabawki pytać czy można wziąć? Ale w życiu to nie zawsze jest
      możliwe, czasem Starszaka nie ma, czasem jest akurat w innym pokoju,
      mało realne żeby z każdym byle samochodzikiem Młodszy leciał i pytał
      czy może sobie chwilę pojeździć.
      Nie wiem jak to rozgrywać... Uczymy i egzekwujemy jednej bardzo
      ważnej zasady - nie wyrywamy zabawek, chcesz się bawić tym czym
      akurat brat się teraz bawi? Spytaj go, poproś, zamień się - ale nie
      wyrywaj. I to powoli przynosi efekty, bo czasem to serce rośnie jak
      się wymieniają zabawkami smile
      Ale wojny są i na pewno będą. Jak robić, żeby było ich jak najmniej?


      • epreis stypka 23.03.09, 17:49
        na zabawki sposób znalazłam,
        każdy ma swoje- w osobnych pojemnikach ale bawią się nimi wspólnie
        i zasada jest jedna "NIC NIKOMU NIE ZABIERAMY", czyli jeśli leży samochód kacpra i on się nim nie bawi, ona go bierze to on jej już go nie ma prawa zabrać, ma poczekać aż go odłoży.

        to samo jest w drugą stronę, małej pannicy nie wolno dostać wszystkiego co sobie zamarzy- i tu jest trudniej, bo kacper jest pod pantoflem małej cwaniary i ona ma sposoby jak od niego wydębić to co chce...ale w razie "w", mimo "dobrych rad życzliwych" nigdy nie stosowałam zasady "ustąp młodszemu bo jesteś starszy" "daj jej ty jesteś większy i mądrzejszy aona malutka"
    • undomestic_goddess Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 11:20
      Zrezygnowalam z kar, nic nie dawaly. Jeno siebie karalam brakiem bajki, czy
      wyjscia, bo im odpalalo, a ja pilnowac musialam odbycia kary. Na dodatek,
      zachowanie nie ulegalo znaczacej poprawie. No chyba ze kara jest gderanie matki,
      dla mnie raczej naturalnej konsekwencja glupawki potomstwa jest.

      Co dziala:
      - w przypadku rekoczynow i zeboczynow dzieciecych, trzeba tulic poszkodowanego,
      ignorujac sprawce. Dziala nawet w przypadku dziecka w wieku <18msc.
      - odeslac do pokoju lub w odosobnienie na przemyslenie swojego zachowania, do
      lat dwoch trzeba przypilnowac 2 minut przemysliwania swojego zachowania.
      - poszkodowany nie sprzata, bo go boli, sprzata reszta dziatwy.
      - na bunty - rozmowa, albo 'z terrorystami nie negocjujemy'
      - przy zalach i placzach, utulic, przytulic, zapytac o co chodzi, czasem mozna
      ustapic, czy cos sie w koncu stanie, gdy w tym samym t-shircie dzieci pojdzie do
      przedszkola trzeci dzien z rzedu
      - konsekwencja i stanowczosc
      - ograniczanie ewentualnych strat, czyli, jesli nie chce mi sie pilnowac
      slicznego dzbanuszka, chowam go z zasiegu lapek, stawiajac ten nielubiany, zeby
      dzieci sie uczyly jednak, ze nie wolno niszczyc dobr rodziny, a jak stluka, coz,
      nigdy go nie lubilam wink
      - angazowac w zajecia domowe i nie dopuszczac do nudy, wybiegac i wykrzyczec
      poza domem
      - nie trzymac ciagle na dworze, np w wozku, ale pozwolic w domu sie klockami
      pobawic czasem
      - miec czas tylko dla jednego dziecka raz na jakis czas
      - raz na jakis czas pozwolic sie uswinic na maxa, a potem doszorowac, albo
      zrobic nowe wink
    • tylna.szyba Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 14:17
      A ja jestem ciekawa jak robia to panie przedszkolanki obarczone np.
      pietnastka takich maluchow? Czy nie warto tam troche podpatrzyc?
      • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 14:47
        sluchaj, ja nie mam pojecia, jak one to robia, ale cos w tym jest smile
        jak obserwuje, jakie karne sa dzieci w "naszym" przedszkolu, to mi gul lata, bo
        tez tak bym chciala smile

        "janek, chcesz siku" - pytam tuz przed wejsciem do sali w przedszkolu, bo widze
        nerwowy "taniec nozkami"... "nie!!! nie chce!!!". wchodzimy do sali, pani wola
        "zaraz sniadanie, teraz idziemy siusiu, kto potrzebuje?"
        ... moje dziecko zglasza sie pierwsze i leci do kibelka big_grin

        troche gadalismy z paniami w przedszkolu o takim zachowaniu. dlaczego w
        przedszkolu aniolek, a w domu diabelek? ponoc to bardzo czeste zjawisko (dziala
        w obie strony, generalnie dzieci zachowuja sie przeciwnie w domu i przedszkolu).
        grzeczne w przedszkolu dzieci GDZIES musza wyladowac emocje, nadmiar wrazen itp.
        poza tym - chca miec niepodzielna uwage rodzicow, jak juz sa z nimi w domu, a z
        doswiadczenia wiedza, ze zle zachowanie im taka uwage niezmiennie zapewnia wink

        nasze panie w przedszkolu nie stosuja jakis spektakularnych metod (pytalam). ale
        moga sobie zawsze pozwolic na to, ze jak sie jedno-dwoje dzieci zle zachowuje,
        to ktos z nimi zostaje i sie nimi zajmuje, a reszta "robi swoje". a jak jestem
        sama w domu z dwojka (lub wiecej), to juz tej mozliwosci nie mam.

        ps. w naszym przedszkolu taka "instancja odwolawcza" jest dyrektor manfred
        (mieszkam w niemczech, stad to imie). jak ktos "ma problem" (zle zachowanie, lub
        zly humor, placze, chandre, atak histerii), to sie "idzie do manfreda" lub
        "dzwoni po manfreda"... ale NIE w negatywnym znaczeniu, to nie jest straszenie
        dzieci dyrektorem! po prostu on wtedy znajduje czas i zajmuje sie takim
        maluchem, ktory akurat ma problem, a panie moga z reszta kontynuowac zajecia smile
        bardzo mi sie takie zaangazowanie dyrekcji podoba, widzialam go w akcji i
        wrazenia swietne.
        • donkaczka Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 15:22
          no dokladnie
          o pierwsze dzieci w grupie sie bawia w podgrupach i nie maja czasu na glupoty i
          bunty, po drugie jak panie sa dwie, to jedna zabiera delikwenta, druga nadzoruje
          grzeczna gromade i one nie cierpia na rozrobach jednostki


          kura, ja tez sie nie ceregiele czasami, z helena w ogole nie dyskutuje w kwestii
          ubierania itp, na maniute dzialaja bezblednie grozby wyjscia bez niej
          w sumie to tez teoretyzuje, bo poki co jest ok, ale widze zblizajace sie
          wielkimi krokami problemy z hela, dziecko jest uparte i charakterne, zaczna sie
          wyjscia wielogodzinne na basen i plac zabaw i musze sie jakos teoretycznie
          przygotowac na rozne sytuacje, zeby sie nie wkopac jakas glupia reakcja
          • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 16:39
            hehe, Donka, ja tez sie bardziej obawiam bastka, niz starszego... ze starszym
            pogadam, ponegocjuje...

            ale bastek to typ "rzucacza"! zaczal, jak mial 10 miesiecy chyba... ostatnio
            bylam na wyjezdzie sluzbowym 5 dni, wracam a maz mi mowi "ty! on sie rzuca na
            ziemie, jak mu cos nie pasuje, tak ja mowilas!" ... no nie moglam sie
            powstrzymac przed "a nie mowilam!" big_grin

            ja tez wole cos wymyslic "na zapas".
            zwlaszcza, ze mnie niemal fizycznie "boli", jak musze byc niesprawiedliwa... (w
            stosunku do ktoregokolwiek).

            ostatnio wreszcie zrobilo sie slonce, poszlismy do piachu, zabawa przednia,
            super-hiper-miod-malina...

            no i niestety mlodszy zrobil kupe w pieluszke... trzeba bylo isc do domu zmienic
            (teraz zaczne nosic ze soba). bardzo mi bylo szkoda starszego sad nie chcial isc,
            a musial... nie mam zamiaru im tego fundowac "bo brat przeskrobal". uwazam to za
            bardzo nie fair i chce ograniczaqc do absolutnego minimum. oni na razie swiata
            poza soba nie widza, ale po takich regularnych historiach to by sie moglo zmienic...
            • donkaczka Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 17:11
              hela tez sie kladzie albo "allaha" robi tzn na kolanach wali glowa w podloge ;D
              ale starsza tez daje w palnik, potrafi sie rozhisteryzowac z nadmiaru emocji,
              niestety odwracania uwagi, rozsmieszanie itp nie dziala, po prostu musi sie
              wybuczec i jej mija
              czasem na pytanie "czy chcesz pic" wybucha placzem jakbym jej cos zrobila

              co do rzucania piachem, to widuje trzylatki zlosliwie ciskajace piachem i
              kopiace kamyki tak zeby strzelaly w ludzi, wiec zakladam ze i moje moze podlapac
              roczniakowi sypiacemu piachem sie wybaczy, taki etap, ale mnie bardziej chodzi
              wlasnie o celowe dzialania dziecka, wymagajace twardego chowu i nauki zasad, bo
              jak sie zacznie odpuszczanie bo drugiego dziecka szkoda, to bedzie wychowawcza
              porazka
    • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 14:56
      hehe, widze, ze na razie wiecej zainteresowanych radami, niz samych rad smile

      ja dodam tylko, ze w prostych sytuacjach (typu odpowa ubrania sie na spacer lub
      do przedszkola) wykorzystuje jednak swoja sile i robie cos na sile (ale nie
      krzywdzac dziecka, rzecz jasna). zdarzalo mi sie ubierac wierzgajace dziecko,
      wyjace "nie! nie!"...
      ... wycie ustawalo zaraz po wystawieniu ubranego na zewnatrz wink

      i jeszcze jedno - staram sie NIE przypisywac winy. np prosze o sprzatniecie
      balaganu, a jak slysze "to nie ja", to mowie, ze nie interesuje mnie, kto
      nabalaganil, tylko prosze, zeby obaj posprzatali. robie tak nawet wtedy, jak
      WIEM, ze jedno zawinilo, ale nie jest to jakas wielka sprawa - mowie wyraznie,
      ze ma byc porzadek, ale nie obchodzi mnie, kto nabalaganil. i widze, ze dzieciom
      to sie podoba. to znaczy ten brak oceny, brak obwiniania. sprzataja wtedy
      chetniej i bez protestow.
      nie stosuje tego w sytuacjach, kiedy balagan powstal ewidentnie specjalnie, na
      zlosc, spowodowany byl wywalaniem zabawek "na pokaz". wtedy sprzata winny, a
      drugiego pytam, czy pomozemy? na ogol pomagamy smile tzn ja pomagam zawsze, jak
      jest chec sprztania, a drugie dziecko tez na ogol, bo w koncu to tez fajna
      zabawa moze byc wink

      staram sie nie stosowac odpowiedzialnosci zbiorowej, za to propaguje "akcje
      zbiorowe" - robimy cos razem, bo w koncu jestesmy rodzina wink nawet, jak sa to
      rzeczy nie-naj-przyjemniejsze... i zawsze wtedy zaznaczam, ze NIE MA winowajcy,
      po prostu jest "sprawa do zalatwienia".

      to takie moje malenkie "sposoby", moze sie komus przydadza.
      • undomestic_goddess Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 18:32
        No przepraszam, udzielilam sie konkretnie wyzej i jeszcze narzekasz, ze nikt nic
        nie radzi.

        Chcesz wiecej - przy spornym przedmiocie, zabieram go poki sie nie dogadaja.
        Potrafia, nawet z najmniejszym dzieciem. Jak im zalezy szybko sie dogaduja.
        Gdy sobie nagadaja i dochodzi do lez, zamykam w pokoju pogniewana pare i maja
        sie dogadac, ale tez wczesniej uczylam, ze musza umiec przeprosic, gdy zawinia.
        Sypanie piaskiem - zabieram na bok, mowie, ze nie wolno, w przypadku recydywy
        przytrzymuje chwile przy sobie, albo samo odsiadke ma na lawce.
        • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 18:44

          > No przepraszam, udzielilam sie konkretnie wyzej i jeszcze
          > narzekasz, ze nikt nic nie radzi.

          no przepraszam, napisalam ze wiecej jest osob czekajacych na rady, niz tych,
          ktorzy ich udzielaja. nic nie ma o tym, ze NIKT nie radzi...
          oczywiscie za rady dziekuje, musze przemyslec, dopasowac do siebie i naszych
          sytuacji.

          a ze prosze o wiecej? to przeciez oczywiste smile im wieksze doswiadczenie (im
          wiecej rad), tym potem latwiej sobie poradzic. zalezy mi tez na roznych
          spojrzeniach na problem.

          > Chcesz wiecej - przy spornym przedmiocie, zabieram go poki sie nie
          > dogadaja.

          ale jak jedno wyrywa, to zabranie jest niesprawiedliwe wzgledem tego drugiego,
          nie chce tak robic. ktos na ogol mial zabawke pierwszy i jest ona "jego" w tej
          chwili.

          > Gdy sobie nagadaja i dochodzi do lez, zamykam w pokoju pogniewana
          > pare i maja sie dogadac, ale tez wczesniej uczylam, ze musza umiec
          > przeprosic, gdy zawinia.

          tez ucze przeprosin, uwazam, ze to bardzo wazne!

          > Sypanie piaskiem - zabieram na bok, mowie, ze nie wolno, w
          > przypadku recydywy przytrzymuje chwile przy sobie, albo samo
          > odsiadke ma na lawce.

          no mialam podobny pomysl.
          a co robic, jak "odsiadujacy" stasznie ryczy na tej lawce? zaklocajac sposoj
          wszystkim w okolicy? moje potrafia strasznie glosno i dlugo... a place zabaw
          miedzy blokami, pewnie nie jedno dziecko w domu spi akurat... jakos mi glupio
          takie wrzaski wywolywac... szukam wiec lepszego (w tej sytuacji) sposobu...
          • undomestic_goddess Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 20:27
            No dobra, dobra smile

            1. Jak wyrywaja, kazac sie dogadac, nie wchodzic w role sedziego. U mnie to
            zadzialalo, okazalo sie, ze sami potrafia byc i asertywni, i altruistyczni. Albo
            mowie, ze kto inny pierwszy ja wzial i tyle. Czasem sie wrzasku nie uniknie.
            2. Jak wyje, ignorowac, no bez przesady, kiedys sie wywrzeszczec musi. Ja nie
            reaguje na wrzaski, a jeszcze czasem uprzedzam, ze wycie, a nie myslenie o swoim
            zachowaniu, powoduje dluzsza odsiadka celem przemyslenia tegoz zachowania.
            • kura17 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 23.03.09, 21:05
              no ja tez staram sie nie sadzic, kto zawinil.
              ale u na na razie prosby o dogadanie sie samemu nie koncza sie dobrze wink 1.5
              roku i 4 lata, moze mlodszy za maly?
              ale bede probowac.

              z drugiej strony - jak jeden EWIDENTNIE wyrywa drugiemu zabawke, to szczerze
              mowiac, nie widze powodu, zeby akurat ten co ma zabawke, mial ustapic i sie
              dogadywac... ja raczej temu co "chce" proponuje jakies negocjacje, wymiane, itp.
    • epreis a wogóle 23.03.09, 17:53
      polecam książkę "rodzeństwo bez rywalizacji"- świetna, czytałam ..
      może dla starszych trochę dzieci ale i co nieco dla maluchów da radę "wyściubić" z niej wink
      • donkaczka Re: a wogóle 23.03.09, 20:43
        znamy mamy czytamy, podobnie jak sterte innych

        undo, ja z ciekawoscia przeczytalm co napisalas, stosuje podobna taktyke minimum
        ingerencji i nie spinanie sie zbytnie

        tylko szczerze mowiac to troche rady obok glownego pytania sa,
        dotycza ogolnej koncepcji "jak wychowac i nie oszalec", ale jakos kwestii
        glownej "jak wychowywac nie krzywdzac procesem wychowawczym rodzenstwa
        wychowywanego" nie poruszylas - zreszta w tym temacie operowanie ogolnymi
        zasadami sie nie sprawdza, raczej konkretne przyklady i na takie liczylam w tym
        watku
        • undomestic_goddess Re: a wogóle 23.03.09, 21:26
          Donka, niestety, u mnie jest tak, ze jak broja, to rzadko jest jeden, ktory
          przewinil, ale staram sie rozdzielac i pogawedke z winowajca sobie ucinam i/albo
          ponosi konsekwencje swoich czynow.

          Ale nie uniknie sie zupelnie niekrzywdzenia rodzenstwa tymi naturalnymi
          konsekwencjami. No bo jesli sie mlodsze dokona sabotazu rozrywki starszego przez
          umyslnie wykonany haft lowicki na swoim odzieniu, to z rzeczonego placu czy
          innego przybytku raczej do domu wrocisz. I pretensje beda, ale chyba lepiej
          uczyc dzieci, ze pewne rzeczy/sytuacje sie zdarzaja niz na sile wszystko po
          rowno, byle pyszczki zatkac, by nie darly sie z niezadowolenia? Tzn, ja wychodze
          z takiego zalozenia, ze dzieciak ma prawo wyrazac swoje niezadowolenie. I nie
          wszyscy dostaja po rowno, zeby im przykro nie bylo, tylko, ile komu trzeba, ale
          o tym tez wiesz.

          Z konsekwencjami przykrych zachowan jest tak, ze tez nie da sie idealnie i w
          idealnej separacji rozdzielajac nazwijmy to 'konsekwencje zachowan roznych'
          wychowac kazde z rodzenstwa. Po to sa rodzenstwem, zeby rozne sytuacje razem
          przezywali.

          A druga rzecz, kto powiedzial, ze trzeba w 100% bezstresowo? Nie da sie, wiec
          nawet, jesli rodzenstwo bedzie mialo sluszny zal do siebie o to, ze w efekcie
          jakiegos zachowania jednego z dzieci, rodzic zabral ich wszystkich z placu
          zabaw, to czy im sie cos strasznego stanie? No przeciez nie da sie zabrac
          jednego? Czasem tak bywa. Ale wg mnie powinno byc ostatecznoscia, a metoda
          wychowawcza. Kilka gorzkich slow od brata czy siostry jeszcze nikomu nie
          zaszkodzilo. A do tego te slowa padaja w rodzinach wiecej niz jednodzietnych.
          Dlatego lepiej nauczyc dzieci rozmawiac ze soba na trudne tematy, niz unikac
          trudnych sytuacji i za wszelka cene prostowac ich relacje.

          Znow obok odpowiadam wink No ale majac poltoraroczne nie dasz rady stac i bujac
          starszego, skoro to mniejsze biegac chce i na placu zabaw wymaga jeszcze
          nadzoru. I czy pilnujac mlodszego krzywdzisz starszego, bo on tak bardzo chce,
          zebys go bujala? Albo gdy jedno sie potlucze i trzeba wracac do domu, to czy
          krzywdzisz reszte wracajac do domu? Zdarzylo sie. Tak samo zdarzaja sie sytuacje
          niegrzecznosciowe. To tak z drugiej beczki.

          W tej chwili stosuje zasade pogadanki najczesciej, chyba sie odstresowalam o
          tyle, ze widze, ze nic innego nie dziala i tak naprawde musze pewne rzeczy
          powtorzyc 200 razy, zeby zapamietali i wdrozyli. Trudno, taka mam role.
    • kanna Rodzeństwo bez rywalizacji, A Faber. E Mazlish n/t 26.03.09, 14:13
      bardzo polecam smile
      • donkaczka Re: Rodzeństwo bez rywalizacji, A Faber. E Mazlis 26.03.09, 14:57
        ta tak, znam i pewnie mamy z tego watku tez znaja jak je znam wink

        faber i mazlish, unell i wyckoff mam wszystkie, gordona tez, cala polke madrych
        ksiazek o dzieciach
        nie powiem, daja duzo do myslenia i ukladaja sie w glowie rozne sprawy, ale mimo
        wszystko to nie sa gotowce rozwiazan roznych problemow..
        • kanna Re: Rodzeństwo bez rywalizacji, A Faber. E Mazlis 26.03.09, 22:50
          Bo gotowców nie ma - dziecko to nie pralka smile

          Ale, generalnie, im więcej masz pomysłów jak różne sytuacje
          rozwiązac, tym łatwiej cos wybrac, jak trudność się pojawia.
          • donkaczka Re: Rodzeństwo bez rywalizacji, A Faber. E Mazlis 26.03.09, 23:40
            jesli przeczytalas watek, to na gotowce tu liczymy, coby pobudzic wyobraznie i
            uwerzyc ze sie da..
            bo widze ze wszystkie czasem stoimy przed podobnymi dylematami

            a ja powoli dochodze do wniosku, ze czasem sie nie da ehh

            wieczna, ja tez chyba mam fajne dzieci, ale kurde wiekowo blisko siebie i
            niestety spodziewam sie ze sie im rozne bunty i rozbuchanie emocjonalne
            zazebia.. a wtedy chyba bede z frustracji tynk zgryzac ze sciany, zeby nie
            pozabijac ich albo siebie
            oby mlody byl typem kontemplacyjnym jak tatus, bo zesrednia da czadu to juz dzis
            widze
    • wieczna-gosia Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 26.03.09, 22:57
      z dziecka na dziecko rosnie we mnie podejrzenie ze to nie ja mam fajne metody
      wychowawcze tylko mam fajne dzieci, a metody wychowawcze to taki pic na wode
      zeby sie rodzicom wydawalo ze cos moga.
      • benita30 Re: metody wychowawcze przy wiecej niz 1 dziecku 29.03.09, 16:18
        myślę tak : skupić się na dzieciach a nie na metodach smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja