policja u mnie w domu

24.03.09, 00:42
dzisiaj moja corka wpadla w straszna histerie ...placz nie do
opanowania. kiedy chcialam ja przytulic odganiala mnie ale kiedy
odchodzilam placz byl bardzo silny i glosno wolala ''mama'', po czym
rytual odgniania mnie rozpoczynal sie od nowa...ostatnio
takie''akcje''dzieja sie u niej czesciej. ale to odrebny problem.
po dzisiejszej takiej histerii zapukala do mnie policja. mniemam ze
ktorys z sasiadow zadzwonil co oczywiscie popieram bo niestety
sasiedzi mogli to inaczej odebrac. rozumiem to.
wpuscilam policjantow do domu nie chcac rozmawiac na klatce.
poszlam z nimi do drugiego pokoju by nie rozmawiac o tym przy malej
i nie potrzebnie jej nie stresowac. wytlumaczylam panu policjantowi
o co chodzi ,przedstawilam sytuacje z dzisiaj . zrozumial. zostalam
spisana .
teraz czuje sie jak ta najgorsza matka ,zdarzylo sie to pierwszy
raz i czuje sie ochydnie .mam ogolne pproblem z dzieckiem i takie
rzeczy jak owa histeria zdarzaja sie i choc sobie z tym juz nie
radze to szukam pomocy u psycholog dzieciecego.czy ktos moze mi
powiedziec ...jesli sytuacja sie powtorzy i znowu zapuka do mnie
policja co moze sie stac jesli chodzi o dziecko. boje sie .....mam
dziwne mysli ze zostanie mi odebrane albo cos podobnego . moze ja
jestem przewrazliwiona ale mam taki strach. dziecko nie jest ani
karane ani nie jest bite w zaden sposob. mam tylko ten problem
wychowawczy z nia i niewiem co mam teraz myslec. ciagle szkam pomocy
u psychologow tzn. narazie jestem na etapie szukania jakiegos
dobrego i jestem na etapie tego by ja przekonac zeby poszla ze mna .
poniewaz ona nie chce. chociaz po dzisiejszym zaczelam z nia
rozmawiac to powiedziala ze pojdzie ze mna ale do pani czyli
kobiety ...wiec takiej bede szukala.
chcialabym tylko wiedziec czy po takiej interwencji policji cos moze
mi grozic?????ja rozumiem ze musza interweniowac sama bym sie tak
zachowala ale tu byla jedynia ta histeria dziecka i boje sie ze
jesli to sie znowu powtorzy , nowu mnie odwiedzi policja ....i co
wtedy???/ przepaszam za dlugosc watku ale jestem zdruzgotana i
niewiem co o tym myslec . czy jestem zla matka????? bo juz nawet
tak mysle...sad((((
    • figrut Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 02:11
      Nie jesteś złą matką smile Mój średniak też miał takie fazy i sąsiedzi też wzywali
      policję. Kończyło się na ocenie sytuacji, oględzinach i..... bombonierce dla
      sąsiadów (mam dużo znajomych w policji i wyciągnięcie od nich kto dzwonił nie
      stanowi dla mnie problemu). Średniak bunt przechodził od około roczku do ponad
      trzech lat. Wszystko było na NIE. Nawet stąpnięcie nie na tą płytkę chodnikową
      kończyło się histerią.
      Sąsiedzi dostali bombonierę i podziękowania. Wiem, wiem, dziwaczna jestem, ale
      ucieszył mnie fakt, że nie mam bezdusznych ludzi wokół siebie. Wiem też, że
      gdyby coś się działo w ich otoczeniu, nie pozostaliby obojętni na krzywdę
      dzieci. Mojemu krzywda się nie działa, ale jak ktoś mieszkający po drugiej
      stronie ulicy miał to wiedzieć ? Interweniował, bo słyszał straszny płacz.
      • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 07:16
        dzieki troche mnie uspokoilas. owszem ja tez rozumiem sasiada choc
        niewiem kto to . i w pelni popierm to co zrobil, przeciez slyszy sie
        tyle o tych roznych tragediach ze czlowiekowi az sie wlos jezy.
        wystraszylam sie bo nigdy nie mialam takiej sytuacji i mam nadzieje
        ze to sie zmieni a przynajmniej musze sie postarac zeby wkoncu to
        ustalo. dlatego zabieram sie do tego od strony medycznej bo nie daje
        sobie rady.
      • agazuchwa Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 07:24
        uffffffffffffff
        a ja po dzisiejszej nocy myslałam że coś u nas nie tak
        ale to jest strasznie smutne jak własne płaczące dziecko nie chce
        sie przytulić...sad u nas na szczeście mija po około 10 minutach ale
        to jest straszne 10 minut
        jak myślicie to wynika z czegoś i mozna temu zapobiec????
        • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 09:52
          u mnie to moze tez byc uwarunkowane sytuacja w domu choc moze nie do
          konca...wlasnie wrocilam od lekarza ogolnego , chcialam skierowanie
          do pani psycholog ale okazalo sie ze nie trzeba miec skierowania.
          pediatra wyjasnila mi ze dziewczynki w jej wieku (ma 8 lat)
          przechodza cos takiego i jest to uwarunkowane hormonami bo tez
          organizm przygotowuje sie do okresu dojrzewania typu miesiaczka itp.
          MATKO!JESTEM W SZOKU!!!!!a u dziewczynek to zaczyna sie wczesniej.
          doradzila mi pojscie do psychologa dzieciecego ,ktory porozmawia
          najpierw ze mna potem z corka.nawet jest mozliwosc tego ze przepisze
          jej jakies leki zeby to wyciszyc za wczasu ....bo takie rzeczy nie
          trwaja miesiac i wrecz przeciwnie potrafia sie nasilic ,wiec chce
          dzialac jak najszybciej. choc nie opieram sie tylko na tym. bo wiem
          ze problem moze tkwic tez w naszej sytuacji ....rozstalam sie z
          mezem niby ponad rok ale mysle ze tez moze to byc powodem.
          nie tylko my sie borykamy z takimi problemami....i wiem ze wielu
          rodzicom jest z tym ciezko.
          moja tez nie chce sie przytulic ,przytula sie dopiero uuuuu dlugo po
          takim placzu . to moze wynikac z wlasnie z sytuacji w domu ,lub
          niewiem cos musi byc tego przyczyna ....dziecko z histeria sie nie
          rodzi .ech a mnie boli taki placz bo choc bardzo chce to niewiem jak
          jej pomoc tymbardziej ze w domu ma raczej spokoj . kiedys z bylym
          jak bylam nie miala tego sad(( wiec kolejny punkt zeby znalezc powod
          tego.
          jestem tylko ciekawa jak wyglada taka rozmowa....z psychologiem
          • ania19771 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 11:22
            spokojnie -psycholog to najlepsze rozwiązanie zwłaszcza gdy nie wiemy jak
            własnemu dziecku pomóc
            Najpierw zostaniesz poproszona na wizytę sama -opiszesz wszystko tak jak Ty to
            widzisz jak to rozumiesz czego się boisz dopiero potem będą rozmawiać z twoją
            córeczką -naprawdę oni mają takie metody "wyciągnięcia " z dziecka wszystkich
            bolączek ze raczej mała niczego nie ukryje(choć tego nie można zagwarantować)
            Taki psycholog po jednej może kilku rozmowach zacznie Ci przedstawiać zarys tego
            co widzi -czasami możesz być wielce zdziwiona jakbyś nie znała własnego dziecka
            - ale to zdarza się nawet w najlepiej prosperującej rodzinie .
            Życzę Wam powodzenia bo nie ma większego bólu nad tym jak dziecko płacze a Ty
            nie wiesz dlaczego...
            pozdr
            • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 12:27
              oczywiscie spodziewam sie tego ze dotrze do niej w fachowy sposob bo
              ja nie umiem. staram sie jak moge ale czasami jest to tak trudne ze
              sama najchetniej bym od tego uciekla...ale nie moge . byc moze tez
              ja gdzies popelnilam blad wychowawczy , i jestem tego w pelni
              swiadoma , ale tego niewiem .mam nadzieje ze wkoncu moja corka sie
              uspokoi i to jej pomoze ....
      • aduerin Re: policja u mnie w domu 01.04.09, 21:56
        (mam dużo znajomych w policji i wyciągnięcie od nich kto dzwonił nie
        > stanowi dla mnie problemu)
        przerazajace
        zenujace
        bez komentarza
        w jakim kraju my zyjemy...
    • epreis Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 11:35
      po 1. NAPEWNO NIE JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ!
      po.2 mam tylko jedno "ale" do tego co napisałaś, ty prosisz 8latkę by poszła z tobą do psychologa?
      masz znią problem, to ją zabierasz i tyle...
      moim zdaniem chyba pozwalasz sobę jej manipulować...a mała to wykorzystuje

      powodzenia!
      • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 12:31
        kochana to nie jest tak ze ja ja prosze ..poprostu nie chce przed
        nia takiego czegos ukrywac . nie chce sytuacji gdzie stane przed
        gabinetem a ona sie zaprze i koniec ...albo calkiem mi sie
        zablokuje. rozmawialam z nia , tlumaczylam ze to nic zlego bo
        wiadomo ze dla dzieci cos nowego to jak rzucic je na gleboka
        wode .smile
        odczucie ze jestem zla matka ...jezu to jakos przyszlo samo niewiem
        moze dlatego ze moze ja wlasnie sama jakos szukalam odpowiedzi tej
        sytuacji i moze to ja gdzies tez popelnilam blad w jej wychowaniu.
        i moze dlatego tak sobie pomyslalam. jestem przygnebiona ale po
        dzisiejszej rozmowie z pediatra troche inaczej do tego podeszlam.
        • monika19782 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 14:30
          Nie martw się, spoko sąsiedzi że reagują, u nas kiedyś starsza córka
          też miała takie jazdy i któregoś dnia zaraz po jej histerii
          przyszedł dzielnicowy, był to zbieg okoliczności bo akurat przyszedł
          w sprawie włamania do sklepu na dole ale jak córka go zobaczyła
          myślała że to do niej. Nie wyprowadziłam jej z błędu tylko
          powiedziałam że następnym razem jak zacznie trzaskać drzwiami i
          wrzszczeć na cały blok i przyjdzie policja sama będzie się
          tłumaczyć. Tylko że moja starsza dużo była. Od tego momentu zmiana
          kolosalna. Wiem że Twój problem jest inny ale policja od tego jest
          żeby reagować jak coś się dzieje, oby więcej czujnych sąsiadów,może
          pogadaj z nimi naświetl sytuację że córka jest w trudnym wieku.
          • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 16:10
            wiesz co nie bede z sasiadami o tym rozmawiala , nie bede sie
            tlumaczyla przed nimi . bez sensu .nie boje sie policji ...fakt ze
            mnie to wystraszylo ,ale to im sie tlumaczylam.pozatym chyba bym
            musiala isc do kazdego z kolei i sie tlumaczyc bo przeciez niewiem
            kto zadzwonil.
            heh o dziwo dzis corka jest w jakims dziwnym nastroju tzn. bardzo
            dobrym. wczoraj kiedy wyszli z domu rozbeczala sie i powiedziala
            ze ''zabiora mi ciebie''....wytlumaczylam jej spokojnie ze nie
            zabiora ale tak nie moze byc ,ze musimy to zmienic . i ze ten kto
            zadzwonil mial prawo do tego a pan policjant musi na takie wezwania
            reagowac i ze nic zlego sie nie dzieje ....i tu wyszla miedzy mna a
            nia rozmowa o psychologu . zaczela byc przychylna do tego ale
            warunkiem a raczej bardzo mnie poprosila zeby ta pani psycholog to
            byla kobieta .
            • epreis Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 21:30
              no ok, to musi być ktoś kto umie wzbudzić zaufanie..
              ale zaskocyzło mnie to trochę, moze źle zinterpretowałam to co napisałaś ale zabrzmiało to tak jakby własne dzieck cię zterroryzowało, twoja córka ma 8 lat za zachowuje się jak rozhisteryzowany 2-3latek, tak nie powinno być..

              moim zdaniem, własnie dlatego że jesteś wspaniałą matką i tak ci na niej zalezy ona wiej jak może tobą manipulowac, grac na twoich emocjach..oczywiście są sytuacje gdy z dzieckiem trzeba rozmawiać, tłumaczyć ale myślę, że nie jest to "histeria"

              czy gdy ją boli gardło to też przed pójściem do lekarza pytasz/prosisz/tłumaczysz???
              ja bym postawiła jej ultimatum "albo histerię się skończą, albo pódziesz zn ią do specjalisty bo takie zachowanie dziecku w tym wieku nie przystoi"

              twoje odczucia rozumiem, też czasem się tak czuję z różnych powodów..ale właśnie dlatego jeszcze raz powtórzę- JESTEŚ CUDOWNĄ MATKĄ, tylko może za bardzo uległą dla swojego dziecka,

              no chyba, ze twoja córka jest chora, ma problemy z osobowością-ale nic takieog nie pisałaś...
      • solejrolia Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 18:36
        Moim zdaniem, to dobrze, że mama pyta swoją 8letnią córkę, czy będzie chciała
        iść do psychologa. od jej chęci współpracy z panią psycholog wiele zalezy.

        ja tez pytałam córkę (6latkę) czy pójdzie ze mną do pani Agnieszki.
        po drugiej wizycie moja mała powiedziała- mamo, nie zawoź mnie tam już, ja nie
        chcę rozmawiać z obcymi o naszych sprawach.
        mam z małą problem, ale nie zawiozę jej na siłę, bo stracę zaufanie dziecka, a
        nic z tej wizyty nie skorzystamy. i jeszcze zabierzemy czas pani psycholog,
        która w tym czasie mogłaby pomóc komuś innemu.
        teraz jeżdżę sama porozmawiać z psychologiem, dziecka już nie ciągam.

    • mrs.solis Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 16:33
      Wspolczuje sytuacji. Nie sadze,zeby ktos ci zaraz odbieral dziecko.
      Najpierw pewnie robi sie wywiad srodowiskowy, sprawdza czy dziecko
      nie ma sladow pobicia i rozmawia z dzieckiem. Jest na tyle duza,ze
      przeciez powiedzialaby,ze jej nie bijesz. Bardziej bym sie bala
      gdyby dziecko bylo na tyle male,ze nie mogloby nic powiedziec.
      W twojej sytuacji pozostaje sie cieszyc,ze nie masz obojetnych
      sasiadow.
      • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 16:53
        ciesze sie bo to o nich to swiadczy ...owszem ze nie mam nic
        przeciwko . nie jestem przeciez nawet zla .
        hmm...jesli chodzi o wywiad srodowiskowy to wydaje mi sie ze to
        musialoby byc z czyjegos polecenia a nie ze policja tak chce .
        tymbardziej ze nie ma podstaw do tego. dziecko uspokoilo sie ,
        sladow pbicia nie bylo i nie bedzie bo nie bije .bardziej obawiam
        sie tego ze jesli to sie powtorzy to jesli bedzie drugie wezwanie
        (odpuc) wtedy napewno sie tym zainteresuja. co popre i wcale nie
        bede miala nic przeciwko . nie mam nic do ukrycia. z tym ze jest to
        nie mile ...tylko tyle dlatego poczulam sie jak zla matka,choc to
        nie ja j doprowadzilam do histerii zaczelo sie od glupiego sporu z
        siostra ...ech .
        mam nadzieje ze psycholog mi pomoze , bo choc sie staram , zaciskam
        zeby zeby tylko byc cierpliwa ale nie radze sobie tak czy
        inaczej.... w sumie byly maz nawet mi niczego nie ulatwia. kiedy ja
        powiem cos na ''tak'' on to neguje na ''nie'',kiedy widzi sie z
        nimi , sama widze i slysze jak mowia ze tata maci im w glowie, ta
        ktora wpadla mi w ta histerie dobrze pamieta kazdy moment kiedy to
        nawalal nie przychodzil i inne podobne rzeczy ....a kiedy mowie zeby
        powiedziala tacie co ja boli, co jej sie nie podoba w jego
        zachowaniu to ona mi mowi ze ona sie boji ze tata nakrzyczy ...tez
        sie nad tym zastanawiam . dlatego czym predzej chce zglosze sie do
        psychologa . mam wrazenie ze ona jest strasznie na cos zla w srodku
        i tak to uzewnetrznia ...sad(( a strasznie chce jej pomoc.
    • lolinka2 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 16:53
      wiesz karola, mam córkę w wieku twojej, pokieraną też na wszystkie
      strony smile
      Jedna rzecz jednakowoż nigdy by mi nawet do głowy nie przyszła:
      namawiać dziecko, by uprzejmie wyraziło zgodę na podjęcie przeze mnie
      działania zmierzającego do uratowania/ polepszenia mu życia. A idź ty
      w życiu! 8-latka, czy 10-latka, nawet 17-latka to dzieciak.
      Dzieciakiem z mocy prawa zawiaduję ja. Jeśli uznaję, że ma problem
      natury psychicznej, albo ja sobie po prostu z tymże dzieciakiem nie
      radzę, idę do psychologa. Sama lub z dzieckiem (zależnie od
      sytuacji). I guzik mnie interesuje, że dzieciątku to nie w smak.
      Dzieciątkom zabiegi operacyjne, szczepienia, pobrania krwi i gorzkie
      leki też są nie w smak. I czy w związku z tym ktoś się od tego
      powstrzymuje? Tak, ludzie którzy odpowiedzialność rodzicielską wolą
      scedować na dziecko, by potem na koniec własnego życia oskarżyć je o
      zmarnowanie żywota sobie i rodzicom... Nie mam ochoty należeć do tej
      grupy. Pojawienie się dziecka to moja decyzja, zatem zarówno laurki
      jak i cięgi na garb pokornie przyjmę, odpowiedzialność również.
      • karola-7 Re: policja u mnie w domu 24.03.09, 22:30
        nazywasz mnie nieodpowiedzialna matka bo rozmawiam z dzieckiem o
        takich rzeczach?? ja jej nie pytalam czy pojdziemy lub czy mmy pojsc
        i nie potrzebuje na to jej zgody ......poinformowalam ja tylko o tym
        a to ogromna roznica. pozatym ona ma tez prawo zeby wyrazic swoja
        opinie i tak samo ma prawo do tego by wiedziec o pewnych sprawach ,
        nie traktuje swojego dzieck przedmiotowo ale otwarcie . o tym co
        chce jej powiedziec to mowie jesli uznaje ze nie musi o czyms
        wiedziec poprostu nie mowie o tym.....
        chyba ze ty traktujesz swoje dziecko jak wlasnosc'' ty musisz bo mi
        sie tak chce!!!''
        gratuluje ci w przyszlosci swietnego kontaktu z
        corka ....pozdrawiam .smile
        • anet-ta Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 11:22
          Ze swojego doświadczenia radzę zabrać córkę do psychologa wtedy, kiedy będzie to
          naprawdę konieczne. To dla niej niepotrzebny stres i mysli, że jest coś z nią
          nie tak, że mama chce ja do psychologa zaprowadzić (moja przynajmniej tak
          miała). Spróbuj uporać się z tym sama, korzystając ze wsparcia psychologów.
          Byłam w podobnej sytuacji. Rozwiodłam się trzy lata temu i moja córcia jeszcze
          teraz do końca się z tym nie pogodziła. Rozwód to ogromna trauma dla dziecka.
          Ważny jest też regularny kontakt z ojcem. Nie wiem jak jest z tym u Ciebie?
          • karola-7 Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 14:48
            do psychologa ide wlasnie po to bo to jest ostatecznosc ,borykam sie
            z jej problemem dosc sporo czasu. temat dotyczyl tego co opisalam a
            nie tego czy mam z nia isc czy nie ...dlatego nie opisywalam tego co
            sie dzieje. i nie pytalam ''czy mam z nia isc czy nie?'' a skoro
            mam rozwiazac problem przy wsparciu psychologa to najpierw musze sie
            do nich zglosic, wiem ze pierwsza rozmowa bedzie tylko ze mna . a co
            lekarz ustali to ustali. jesli bedzie chcial rozmawiac
            corka ,prosze bardzo. narazie mala sama mowi ze chce....wiem ze moze
            zmienic zdanie i jesli to zrobi to nie bede ja do tego zmuszala.
            kontakt z ojcem ma i to dobry. z tym nie mam problemow.
            • meaby Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 21:58
              coś chyba jednak u Was jest nie tak
              może sama przejdź się do tego psychologa?
              • karola-7 Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 23:54
                w sensie???? ze to ze mna jest cos nie tak???? bo nie
                rozumiem.....ale jesli takie cos wysuwasz w moja strone to raczej
                sie nie wypowiadaj jesli mozesz . nie wiesz o co chodzi bo nawet nie
                opisalam dokladnie zachowania dziecka a chodzilo mi tylko o sytuacje
                z policja ale to tak jest jak sie czyta nie dokladnie albo
                pobierznie ...
                a jesli chodzi ci o dziecko to owszem pojde. u mnie w domu jest
                wlasnie wszystko na tak....dziecko ma spokoj , kiedys go nie miala
                (ojciec dziecka byl powodem), dziecko nie chodzi brudne ani glodne,
                i co najwazniejsze nie jest bite w zaden sposob, nie dostaje nawet
                zadnych kar ...wiec jedyne co moe byc nie tak to cos zwiazanego z
                tym jak bylam jeszcze z bylym mezem...byc moze to sie nasilalo .
                niewiem . w kazdym razie po wizycie policji dziecko nagle sie
                uspokoilo....brak jakiejkowliek histerii ,zlosci nic ....nawet z
                siaostra sie dogaduje nie kloca sie ... to jest tez dla mnie
                dziwne . tak jakby potrzebowala jakiegos szoku ???
                • lolinka2 Re: policja u mnie w domu 26.03.09, 08:08
                  to ciekawe, karola, co piszesz...
                  Ja odniosłam się do moich prywatnych poglądów podkreślając, że są
                  m.o.j.e, z czego ty momentalnie wydedukowałaś jakieś zarzuty pod
                  swoim adresem i zaczęłaś (w ramach obrony czy dla dodania
                  animuszu...?) odnosić się do opłakanego stanu mojego dziecka przy
                  posiadaniu takiej matki, powyżej kolejna forumka wpisuje jedno
                  zdanie, na co ty masz kilka kolejnych z tysiącem znaków zapytania i -
                  oczywiście - wydedukowałaś, że ktoś ci znów coś zarzuca. Strasznie
                  drapieżnie się bronisz przed wszelką dyskusją, z czego ja tym razem
                  dedukuję, że nie jesteś pewna swoich kompetencji rodzicielskich, o
                  czym dodatkowo świadczy fakt, że prosisz dziecko o zgodę w kwestiach,
                  w których decydować powinni dorośli. Ta twoja obrona z doszukiwaniem
                  się ataków i problem, który opisałaś, dość mocno się ze sobą łączą. I
                  dlatego uważam, że dobrze ci zrobi psycholog, ewentualnie jakieś
                  warsztaty typu szkoła dla rodziców itp.
      • anaj75 Re: policja u mnie w domu 27.03.09, 13:28
        Jeżeli nie uzgodniasz ważnych spraw z 17-latkiem, to 18-latek z
        pewnością samodzielnie nie zadecyduje o sobie.
        Kiedyś pewna matka dzwoniła, próbując umówić się na rozmowę z
        psychologiem,chciała też przyprowadzić syna. Na pytanie: "A w jakim
        wieku jest dziecko?", odpowiedziała - "Ma 23 lata"uncertain
        Cóż, 17-latka możesz nawet na siłę umieścić w szpitalu
        psychiatrycznym ale z 18 - latkiem już to nie jest niemożliwe (bez
        zgody sądu, oczywiście).
        Ja rozumiem, że Autorka nie prosiła o zgodę, tylko starała się
        umotywować dziecko do współpracy a to najrozsądniejsze, co można
        zrobić. Zastrzyk można zrobić na siłę ale współpracy z psychologiem
        w taki sposób nie uzyskasz.
      • asia_i_p Re: policja u mnie w domu 29.03.09, 10:08
        Lolinka psycholog to nie jasnowidz. Jak się dziecko zatnie, że nie
        chce rozmawiać, rysować itd., to raczej sobie marnie wyobrażam
        diagnozę i terapię.
        Na szczepieniu przytrzymasz dziecko siłą, gorzkie lekarstwo
        wciśnisz - ale raczej trzylatce niż ośmiolatce, z ośmiolatką już
        pogadasz, prawda?
        Tak czy siak szczepienie czy lekarstwo nie wymagają współpracy
        dziecka, leczenie u psychologa tak. I zrazić dziecko do sytuacji od
        początku, lekceważąc jego zdanie, to kiepski pomysł.
        • lolinka2 Re: policja u mnie w domu 29.03.09, 14:41
          Och wiem, wiem
          Natomiast tu psycholog potrzebny jest głównie matce, więc dlaczego ma
          prosić dziecko o zgodę na konsultację???
          Poza tym 2ga wizyta u psychologa to zazwyczaj pokazanie dziecka i
          jego sprzeciw też specjaliście trochę powie o relacjach panujących na
          linii matka - córka lub (czego nie życzę, aby się potwierdziło)
          rodzaju zaburzeń, na które dziecko cierpi.
          I jeszcze raz: dziecka się nie zraża nie pozwalając mu o tak ważnej
          sprawie decydować. Można je informować, ale nie wolno obarczać
          decyzją (idziemy albo nie, jeśli się nie zgodzisz), bo delikatna
          psychika i emocje dziecka nie udźwigną ciężaru odpowiedzialności.
          Wszystko.
          • anaj75 Re: policja u mnie w domu 29.03.09, 18:14
            Z tym się zgadzamsmile
            Miałam na myśli własnie wzbudzenie, na ile to mozliwe, motywacji
            współpracy, wskazanie korzyści także dla dziecka z tej wizyty.
    • smerfeta7 Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 22:39
      karola-7 mam podobną sytuacje, ale to nie dojrzewanie, nawet
      psycholog nic nie zaradzi.
      Corka ma srednio 2 razy w tygodniu czasami raz, bardzo silne bole,
      wtedy bardzo głosno krzyczy mamusiu strasznie placząc przy tym. I co
      mam tlumaczyć.
      Takze wezwano policję, jeszcze kiedy byla mlodsza, akurat przyszli w
      momencie krzyku corki, pomogli mi, przeprosili i do tej pory na tym
      sie skończylo, a krzyk pozostał do dzisiaj, nawet w nocy wybudza sie
      ze snu z płaczem i krzykiem. Ale jokoś nikt do tej pory nie dzwoni
      na policję.
      Nie podziękowalam sasiadom, i nic nie tłumaczyłam.
      Nie uwazam, abym byla zobowiązana do tłumaczenie dlaczego dziecko
      krzyczy, czy dziekowania czekoladkami.
      Może jak by do mnie zapukał sasiad i zapytal, co sie stało i czy
      może pomoc, to bym wyjaśniła, ale anonimowe donosy do niczego mnie
      nie zobowiązują.
      • karola-7 Re: policja u mnie w domu 25.03.09, 23:44
        dokladnie o tym samym mysle . uwazam ze nie musze sie
        tlumaczyc,owszem gdyby ktorys z sasiadow grzecznie zapytal co
        takiego sie stalo itp. odpowiedzilabym .proste . ale mysle podobnie
        jak ty.....
        • verdana Re: policja u mnie w domu 27.03.09, 15:35
          Mozna nie uzgadniać z dzieckiem szczepienia czy wizyty u pediatry,
          tylko zaprowadzić i przytrzymać w razie czego. Wizytę u psychologa
          TRZEBA uzgodnić z dzieckiem - bo bez zgody i współpracy dziecka
          psycholog nic nie zrobi. W dodatku dziecko musi wiedzieć, że
          psycholog ma prawo ja pytac o sprawy, ktore sa drażliwe, ze nie
          zostanie to wykorzystane przeciw niemu, ani nikomu powtorzone.
          Nieprzygotowane dziecko u psychologa to czysta strata czasu.
    • psycho.tata Re: policja u mnie w domu 28.03.09, 02:10
      Karola, jestes wspanialą matką! Przede wszystkim dlatego ze jestes ze swoja
      corka i troszczysz sie o nia najlepiej jak potrafisz - chocby szukasz rozwiazan
      problemow w necie.

      Co do "zyczliwosci" sasiadow to rzeczywiscie mogliby sami sie pofatygowac do
      samotnej matki zamiast nasylac na nia policje.. Moim zdaniem to skandaliczne
      zachowanie spowodowalo tylko ze masz dodatkowe zmartwienie, zreszta bezpodstawne
      bo dziecka Ci na pewno nie odbiora. (aczkolwiek przed bylym mezem nie ma sie
      czym chwalicsmile
      Ja to bym policji w ogole nie wpuszczal do domu chyba ze by jacys wyjatkowo mili
      byli smile

      Do Psychologa idz w ostatecznosci bo dla dziecka moze to byc przykre przezycie,
      a na pewno w jakis sposob odzialywujace na Twoje relacje z córą.
      Niepotrzebne kontakty z psychologiem moga wrecz pogorszyc sprawe (oni mają takie
      metody "wyciągnięcia " z dziecka wszystkich bolączek ze raczej mała niczego nie
      ukryje!)
      Ostatecznie, kto lepiej zna Twoje dziecko niz Ty sama. moze pojdz tropem: "mam
      wrazenie ze ona jest strasznie na cos zla w srodkui tak to uzewnetrznia"...

      Moim zdaniem jesli chcesz pomoc dziecku w takiej sytuacji (rozwod itp) to
      zamiast zajmowac sie histeria skup sie na ulepszaniu srodowiska w ktorym dorasta
      i jak to zwykle - zacznij od siebie smile
      Odnioslem wrazenie ze jestes troche jakby przestraszona i nie wierzysz w siebie.
      Dziecko potrzebuje miec w Tobie oparcie wiec nie dziel sie z nim desperacja i
      oddawaniem w rece "fachowcow".

      Serdecznie pozdrawiam i zycze powodzenia smile
    • asia_i_p Re: policja u mnie w domu 29.03.09, 10:01
      Nic ci się nie stanie. Spisali między innymi po to, żeby wiedzieć,
      że jesteś normalną matką z histerycznym dzieckiem, a nie mieć tylko
      odnotowane w papierach, że tam już jeździli. To spisanie działa na
      twoją korzyść.
      Jeżeli się bardzo denerwujesz, przejdź się do sąsiadów. Wyjaśnij, że
      dziecko ma okres buntu, że pracujesz nad metodami uspokajania, ale
      to chwilę potrwa. Zaznacz od razu, że nie masz pretensji o wezwanie
      policji, ale wytłumacz jasno, że dziecka nie bijesz i nie
      zamierzasz, więc na przyszły raz niech najpierw zajrzą, czy ten
      płacz u ciebie, a dopiero potem dzwonią.
      Rozumiem twój stres, ale za takie sytuacje dziecka ci nie zabiorą
      ani nie wyznaczą kuratora.
    • faq nie przytulaj, jak nie chce 29.03.09, 15:17
      ale niech sie to nie rowna, ze odchodzisz. Moja corka tez jest niedotykalska,
      ale nie zamierzam jej na sile lamac, nie chce tonie, ale nie zostawiam siadam
      bok smile z policja problemu nie rozwiaze, ale moze z dzieckiem smile
      • faq Re: nie przytulaj, jak nie chce 29.03.09, 15:29
        o-o dopiero doczytalam, ze corka ma lat 8.. rzeczywiscie sugerowalabym wizyte u
        psychologa, w tym wieku z emocjami dzieci sobie juz jako tako radza, acz
        podtrzymuje to co napisalam wczesnie smile
Pełna wersja