inne dziecko po szpitalu

27.03.09, 14:19
witam mam problem z córką (niecałe 2 latka). Miesiąc temu spędziła dwa
tygodnie w szpitalu,pobyt obfitował raczej w częste bardzo bolesne zabiegi. Po
powrocie dziecko jest zupełnie inne. Uznaje tylko mnie do tego stopnia ze cały
dzień noszę ją na rekach w ten sposób robie jej kanapki usypiam i wszystko
innenawet tak musze jej zmieniac pieluchę. KAżde postawienie jej powoduje
wrzask i tłuczenie głową w podłogę czego właśnie staram się uniknąć. Od pobytu
w szpitalu minęło już sporo czasu zresztą nie zauważyłam żeby (nawet gdy tam
była) odbierała to jakoś traumatycznie. Wcześniej przesypiała całą noc teraz
budzi się ok 10 razy i tylko ja mogę ją brać i nosic az zasnie. Już nie mam
siły i pomysłów co robić
    • oldrena1 Re: inne dziecko po szpitalu 27.03.09, 15:31
      free-yayco napisała:

      > witam mam problem z córką (niecałe 2 latka). Miesiąc temu spędziła
      dwa
      > tygodnie w szpitalu,pobyt obfitował raczej w częste bardzo bolesne
      zabiegi. Po
      > powrocie dziecko jest zupełnie inne.

      Nic dziwnego. Nawet jeśli Tobie się wydaje, że córeczka nie
      odbierała pobytu w szpitalu "traumatycznie", to ja jestem pewna, że
      mocno to przeżyła. Znalazła się w kompletnie obcym miejscu,
      wykonywano na niej bolesne zabiegi, zaburzono jej poczucie
      bezpieczeństwa. Takie przeżycia powodują u dziecka uwstecznienie,
      zaczyna reagować jakby było sporo młodsze.
      Wprawdzie minął miesiąc, ale wspomnienia i lęk przed rozstaniem mogą
      być ciągle żywe. Nie wiem, jak długo potrwa u Twojego dziecka ten
      stan, ale myślę, że Twoja (domowników) cierpliwość i zapewnianie o
      miłości da efekty.
      Spróbuj w nocy jej nie nosić, lecz położyć się lub usiąść przy niej
      i głaskać, opowiedzieć szeptem bajeczkę lub zaśpiewać kołysankę. A w
      ciągu dnia, gdy np. gotujesz - posadź bardzo blisko siebie, żeby w
      każdej chwili mogła Cię dotknąć. Mów do niej przy tym, uprzedź, co
      za chwilę zrobisz. Jeśli się nie uda natychmiast, to za którymś
      kolejnym razem.
      Nie zdziw się też, jeśli będzie reagowac paniką na fartuch lekarski
      (lub coś, co go przypomina).
      • free-yayco Re: inne dziecko po szpitalu 27.03.09, 16:43
        to o uwstecznieniu się to fakt, rzeczywiście. Wcześniej sama jadła piła z
        normalnego kubka a teraz nawet nie próbuje wziąć widelca do rączki, będę czekać
    • mruwa9 Re: inne dziecko po szpitalu 28.03.09, 08:02
      a bylas/byles z dzieckiem w szpitalu caly czas, czy dziecko bylo
      pozostawione samo? Powinnas wydrukowac i rozeslac swoj post do
      szpitali dzieciecych, zeby uswiadomic personelowi, czym sie konczy
      przedmiotowe traktowanie malego pacjenta sad Czy towarzyszylas
      dziecku w gabinecie zabiegowym (gdy bylo to mozliwe)? Czy dziecko
      bylo przygotowywane do zabiegow, czy oklamywane tekstem "nie bedzie
      bolalo"?
      Mysle, ze musisz raczej przywrocic dziecku zaufanie do siebie i
      swiata, chociazby poprzez spelnianie owych zachcianek (karmienie,
      usypianie), zeby zapewnic dziecko o swojej bliskosci i obecnosci, ze
      nie jest opuszczone.
      • to_wlasnie_cala_ja Re: inne dziecko po szpitalu 28.03.09, 12:43
        byłam z nią cały czas dzień i noc ale do gabinetu zabiegowego był wstęp
        wzbroniony zresztą zrobiłam z tym szumu trochę po tym jak przez pół godz stałam
        pod drzwiami słuchając pisku dziecka (żyły nie mogły znaleźć )
        • fossetta Re: inne dziecko po szpitalu 29.03.09, 20:36
          to_wlasnie_cala_ja napisała:


          > byłam z nią cały czas dzień i noc ale do gabinetu zabiegowego był
          wstęp
          > wzbroniony zresztą zrobiłam z tym szumu trochę po tym jak przez
          pół godz stałam
          > pod drzwiami słuchając pisku dziecka (żyły nie mogły znaleźć )

          Masz prawo być przy dziecku zwłaszcza w gabinecie zabiegowym. Na
          pewno to jest niewygodne dla personelu, ale masz takie prawo.
          Kiedy z pierwszym dzieckiem wylądowałam w szpitalu, do zabiegowego
          nie weszłam, wyprosili mnie. Nie wiedziałam, że mogę zaprotestować.
          Moja mała córeczka (ok.roku)..bardzo długo dochodziła do siebie po
          odseparowaniu jej od mamy i robieniu bolesnych zabiegów. Po wyjściu
          ze szpitala przez długi czas bała sie wizyt u lekarza.
          Nie tak dawno byłam z drugą córką w szpitalu (dwa latka).
          Pielęgniarka powiedziała,że zabiera dziecko do zabiegowego. Ponieważ
          to sterylne miejsce, więc ja nie mogłam tam wejść. Nie zgodziłam
          się. Powiedziałam, że wiem że mogę być przy swoim
          dziecku..pielęgniarka była niezadowolona, ale po kosultacji z
          pediatrą prowadzacą przyszła ze sprzętem na salę i pobrała krew od
          córki, która siedziała na moich kolanach..mocno byłyśmy przytulone.
          Dzięki temu nie było żadnej poszpitalnej traumy.
          Potrzeba czasu, żeby dzieciątko zaczęło funkcjonować jak przed
          pobytem w szpitalu. Na pewno ten pobyt był dla dziecka ogromnym i
          nieprzyjemnym przeżyciem..ale będzie dobrze..życzę powodzeniasmile
        • meaby - fuck - 01.04.09, 22:28
          zamknęły na klucz, że nie weszłaś czy jak?
          dlaczego na to pozwoliłaś???????????/
          eh
    • free-yayco Re: inne dziecko po szpitalu 28.03.09, 12:47
      ten wyżej to mój post - zalogowałam się siostrą przypadkowo smile
    • allija Re: inne dziecko po szpitalu 28.03.09, 14:59
      mój syn byl w szpitalu majac 5 lat, wówczas nie mozna było
      tam "mieszkać", mąż siedział z nim po kilka godzin dziennie /ja
      zajmowałam sie mlodszym dzieckiem/ ale to było wszystko. Syn nie
      miał jakis specjalnych dramatycznych zabiegów ale dla małego dziecka
      pewnie takie były. Po szpitalu także zmienil się, często powtarzał,
      że on juz bedzie bardzo grzeczny tylko żebym go nie oddawała do
      szpitala chociaz wcale nie był niegrzecznym dzieckiem i nie
      przypominam sobie żebym mu to wyrzucała czy w ogóle jakos w ten
      sposób do niego mówiła. Najwyraźniej tak to sobie wytłumaczyl i
      najwyraźniej było to dla niego duże przeżycie.
      U mnie to było tak, że dzieci zabrała do siebie babcia, "na
      rekonwalescencję", która zdenerwowała się całą sytuacją, chorobami
      dzieci /poszły właśnie do przedszkola/ zakonczone szpitalem,. Babcia
      mieszkała pod miastem, blisko lasu, ze świeżym powietrzem i
      stwierdziła, że ona postwai dzieci na nogi. I to był dobry pomysł,
      dzieci wcześniej czesto tam bywały, znały i były zwiazane z babcia i
      dziadkiem a ci ostatni mieli wiele serca dla wnuków i byli im
      całkowicie oddani. Zmiana środowiska i dużo serca zrobiły swoje, syn
      wrócił do normy. Nie mniej do dzisiaj nie jada galaretki, ktorą był
      skarmiany codziennie w szpitalu.
      • fogito Re: inne dziecko po szpitalu 29.03.09, 20:55
        Z ta sterylnością pokoju zabiegowego to gruba przesada. Ja zawsze
        towarzyszyłam dziecku w zabiegowym i nawet nikt nie próbował mnie
        wyprosić. Jedynie w czasie pobytu na OIOMie musiałam zostawiać
        dziecko na noc, bo tam niestety nie można spać na podłodze. W
        efekcie po 3 dobach moje dziecko bało się rozłąki tak bardzo, że
        przez następny miesiąc zasypiało tylko na rękach albo na brzuchu
        taty. Po około miesiącu powoli wszystko wracało do normy. Synek miał
        wtedy dwa latka i przeżyliśmy to strasznie.
        • gyokuro free_yayco 29.03.09, 22:47
          Wiesz, normalnie zszokował mnie Twój post... To się po prostu w głowie nie
          mieści - ja bym chyba napisała jakaś skargę. Masz prawo być przy swoim dziecku w
          gabinecie zabiegowym. Zdaje się, że zabiegi reanimacyjne, ratujące życie i
          generalnie zabiegi na sali operacyjnej, to takie, przy których mogą rodzica
          wyprosić. Ale normalnie w szpitalu powinnaś być zawsze z dzieckiem. Ja byłam z
          synem na wycinaniu migdałków (dwa razy), raz na repozycji nosa, raz na
          nawadnianiu po rotawirusie. I zawsze wszelkie zabiegi były przy mnie lub przy
          mężu. Zakładanie i zdejmowanie wenflonu synek miał siedząc na moich kolanach, a
          pielęgniarkom nawet do głowy nie przyszło, by mnie wypraszać. Same zapraszały,
          by z dzieckiem usiąść.
          Teraz musisz być bardzo cierpliwa, żeby córeczce odbudować to poczucie
          bezpieczeństwa. Śpij z nią, jeśli trzeba i zawsze bądź blisko. To noszenie może
          dasz radę ograniczyć tłumacząc jej, że jest jednak ciężka, i proponując coś
          zastępczego, np. właśnie siedzenie tuż koło Ciebie, na wyciągnięcie ręki. Dużo
          mów do córeczki, śpiewaj jej, opowiadaj coś i ciągle, setki razy dziennie
          zapewniaj, że ją kochasz. Przytulaj jak najczęściej, w przelocie dotykaj -
          choćby pogłaszcz po główce... Będzie lepiej, tylko potrzeba czasu. Innym
          dzieciom mniej, innym więcej - zależy od wrażliwości dziecka. Powodzenia smile
    • free-yayco Re: inne dziecko po szpitalu 30.03.09, 12:46
      Bardzo wszystkim dziękuję za rady, jest już troszke lepiej zaczęła się uśmiechać
      i mniej płakać. Tyle że wróciła do smoczka z którego nie chce zrezygnować -
      nawet nie próbuję jej zabierac i znowu sika w pieluchę ( przed szpitalem sikała
      do nocnika), nadal boi się ludzi sad.
      Chciałabym zaapelować do wszystkich mam których dzieci będą musiały być
      hospitalizowane. Nie dajcie robić z siebie głupków jak ja dałam zrobić z siebie,
      może gdybym się postawiła i weszła do tego zabiegowego to dziecko nie byłoby
      pokłute jak sitko i teraz nie cofnęłaby sie w rozwoju o pół roku. Sprawa dotyczy
      wydaje mi się większości małych powiatowych szpitali, bo w dużych jest już
      inaczej. Pilnujcie wszystkiego, dopytujcie ile możecie i na własną rękę wszystko
      sprawdzajcie. Kiedy ja zapytałam co to za dodatkowy lek mała dostała to
      otrzymałam informację że nie powinno mnie to interesować. To nie jest szpital na
      XXI wiek... Walczcie z bezdusznością o swoje dzieci
      • mruwa9 Re: inne dziecko po szpitalu 30.03.09, 13:19
        wiesz, dlaczego nie wpuszcza sie matek do gabinetow zabiegowych
        podczas np. zakladania wkluc? Bo matka sama moze wpasc w
        panike,ktora udzieli sie dziecku,bo nie wie, jak trudno czasem wkluc
        sie w zyle malutkiego dziecka i to, ze dziecko jest poklute jak sito
        nie jest efektem zamierzonego okrucienstwa pielegniarek, ale
        rzeczywistych trudnosci z wkluciem sie. To, co matka jednakze jest w
        stanie sprawic, to pomoc przejsc dziecku przez trudna sytuacje,
        przytulic, okazac bliskosc. Idealnie byloby, gdyby dziecko bylo
        przed przykrym zabiegiem przygotowane, gdyby mu wytlumaczono, jaki
        jest cel i jak przebiegac bedzie sam zabieg, lacznie z informacja,
        ze niektore zabiegi sa nieprzyjemne, ale konieczne. Wiedza
        oczywiscie dostosowana do wieku i mozliwosci dziecka, ale bez
        oszukiwania, ze cos nie bedzie bolalo, gdy wiadomo, ze bedzie.
        Moje dziecko wielokrotnie bylo hospitalizowane, zawsze przy nim
        bylam, i podczas wkluc, gdy czasem udalo sie zalozyc wenflon dopiero
        po kilkunastu probach, i przy punkcjach ledzwiowych, i przy
        intubacji. I na OIOMie. Bogu dzieki, zadnej traumy dziecko ze swoich
        rozlicznych pobytow w szpitalu nie wynioslo.
        • free-yayco Re: inne dziecko po szpitalu 30.03.09, 13:35
          to że jest się trudno wbić to akurat wiem. Moje dziecko było przed tym
          przypadkiem hospitalizowane 2 razy w innym szpitalu w którym zawsze byłam w
          zabiegówce i nigdy nie zemdlałam - powiem Ci że już bardziej byłam skłonna
          zemdleć pod tymi zamkniętymi drzwiami. Uważam ze personel powinien dbać o
          dziecko i jego uczucia a nie tylko odbębniać swoje obowiązki aby szybciej
          • mruwa9 Re: inne dziecko po szpitalu 30.03.09, 17:43
            Mam doswiadczenia ze szpitalami polskimi i niepolskimi. I sprawnosc,
            kompetencje pielegniarek sa podobne w wiekszosci szpitali,
            natomiast to, rozni szpitale najbardziej, to podejscie do malych
            pacjentow. W polskich szpitalach, niestety, dziecko traktuje sie jak
            niemyslace i nieczujace skupisko tkanek, ktore nalezy poddac obrobce
            (leczeniu). Poza Polska- do dziecka sie mowi, nawet, jesli dziecko
            lezy nieprzytomne pod respiratorem. Dziecko przygotowane, traktowane
            podmiotowo, lepiej wspolpracuje i ma mniejsza traume poszpitalna,
            niz dziecko, ktore bez slowa bierze sie pod pache i zanosi z
            lozeczka do zabiegowego, bez mamy.
      • fossetta Re: inne dziecko po szpitalu 31.03.09, 19:17
        free-yayco napisała:

        > Nie dajcie robić z siebie głupków jak ja dałam zrobić z siebie
        > może gdybym się postawiła i weszła do tego zabiegowego to dziecko
        nie byłoby
        > pokłute jak sitko i teraz nie cofnęłaby sie w rozwoju o pół roku.
        Sprawa dotycz
        > y
        > wydaje mi się większości małych powiatowych szpitali, bo w dużych
        jest już
        > inaczej.

        Niekoniecznie. Z bezdusznym traktowaniem dziecka spotkałam się w
        jednym ze znanych, warszawskich szpitali..
        • atrida Re: inne dziecko po szpitalu 02.04.09, 10:49
          Ja na szczęście nie miałam okazji być z małym na dłuższy pobyt w szpitalu,
          zaliczyliśmy tylko konsultację na ortopedii. Mimo tego mały po leczeniu w
          poradni dermatologicznej miał traumę i potem bał się lekarzy. Ale dzięki temu,
          że pozwalam mu zabierać na każdą wizytę swojego ukochanego misia teraz nie ma
          problemów.
          Wracając do Twojej Księżniczki - idźcie razem do sklepu z zabawkami i wybierzcie
          razem pluszaka. Powiedz małej, że misio jest chory i potrzebuje czułości. Pozwól
          małej zbadać pluszaka, razem podawajcie mu "leki", słowem niech ona będzie jego
          opiekunką. Zauważyłam obserwując swojego Smoka, że kiedy on ciężko choruje to
          lżej mu jest jeśli poprzez taką "opiekę nad mniejszym" mniej myśli o tym co jego
          męczy. I tak jak pisały mnóstwo czułości, całe morze. Nie bój się, ona w tym nie
          utonie wink ... I wiele spokoju dla Ciebie...
    • mariefurie Re: inne dziecko po szpitalu 02.04.09, 11:26
      Duzo przytulać, pieścić i dać małej troche czasu.
      Moje dzięcie jak miało cos ponad roczek trafiło do szpitala, z tym że, ja nie
      mogłam tam być, mało tego, nawet nie mogłam wejsc do niego(podobno z powodu
      kwarantanny jakiejs), o noclegu nie wspomnę. Po tygodniu nie wytrzxymałam,
      zrobiłam potworny raban ordynatorowi.
      skończyło sie tym, ze na drugi dzien wypisał moje dziecko ze szpitala.
      Nie musze mówic, ze dziecka nie poznałam. Walenie w podłogę glową bylo na
      porządku dziennym, o ile tez juz wtedy zaczął był chodzic, to po szpitalu nie
      trzymał sie na nogach. Jak sie go nbrało na ręce, to wyginał się tak, ze o mało
      nie łamał sobie kregosłupa i tez walił głową w moje ramię, w moja głowę. Słowem
      - koszmar.
      Cos chyba z miesiąc trwało zanim doprowadziłam go do względnego spokoju. Ale
      tylko cierpliwościa, zwiększoną ilościa kontaktu, pieszczeniem, całowaniem,
      przytuleniem itp. Inaczej się nie da.
      Na samo wspomnienie robi mi sie niedobrze, co to dziecko musiało przeżyc w
      szpitalu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja