czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci?

08.04.09, 11:10
tak mi sie skojarzylo na bazie dyskusji o czytaniu metoda domana, rozwijaniu
talentow dzieci itp.

wiadomo, ze dzieci sa w jednym dzialaniu lepsze, w innym gorsze. kazde
(chyba?) ma jakies "slabe punkty", rzeczy ktore umie zrobic gorzej, lub prawie
wcale.

i zastanawiam sie, czy takie slabe punkty dzieci nalezy po prostu zostawic w
spokoju, swojemu biegowi, czy jakos je rozwijac, wspomagac? a jesli tak, to
jak? chodzi mi o dzieci male, przedszkolne lub jeszcze mlodsze.

nasz starszy synek zupelnie nie umie rysowac czegos, co przypomina
rzeczywistosc. rysuje chetnie, calkiem sporo, ale sa to na ogol "gryzmoly".
choc on dokladnie wie, co to jest i pamieta "na zawsze". jak sie pytam po
tygodniach, czy miesiacach, co to jest, pokazujac na pomazana kartke, to
spokojnie mowi: to jest koszula, a to jest babcia. choc to ani jednego, ani
drugiego nie przypomina.
mial ponad 4 lata, gdy narysowal po raz pierwszy cos, co przypominalo
czlowieka (mialo glowe, oczy, usta, rece i brzuch, ale nog juz nie wink). u
pediatry, na "bilansie czterolatka" tez nie potrafil narysowac ludzika, gdy
zostal o to poproszony. tzn narysowal, oczywiscie, ale cos, co ludzika nie
przypominalo... ale wzoru odtworzyl dobrze (krzyzyki, kolka, prostokaty), a
jak dostal za modela erniego z ulicy sezamkowej oraz kilka podpowiedzi, to i
to narysowal. ale sam z siebie - nie.

i nie chodzi tutaj o malo sprawne palece, czy rece. synek potrafi pieknie i
dokladnie wycinac, uwielbia to! wycina po liniach obrazki z wycinanek dla
dzieci, robi takie serwetki skladane na kilka czesci, dobrze operuje
nozyczkami, nie ma problemu z trzymaniem kredek czy flamastrow. poza tym
slicznie wykleja, z przedszkola przynosi bardzo ladne rzeczy, zrobione przez
siebie.

i tak sobie mysle - dac mu spokoj, czy jakos go stymulowac, zeby zaczal
"normalnie" rysowac? i jak? pewnie jakos przez zabawe, ale nie mam pomyslu
jak, bo on rysuje i lubi i nic z tego nie wychodzi wink

to tylko przyklad, pytanie jest bardziej ogolne. bo zawsze sa takie rzeczy,
ktore nasze dzieci umieja gorzej. i nie chodzi mi o dazenie do doskonalosci,
ale wlasnie o takie rzeczy, ktore juz raczej "powinno sie robic". nie mam
cisnienia, zeby moje dzieci robily wszystko swietnie, tylko sie zastanawiam,
czy moze nie warto im jakos pomoc, postymulowac je troche? co myslicie?
    • verdana Re: czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci? 08.04.09, 11:19
      Moim zdaniem, warto ingerować w "słabsze punkty" w dwóch wypadkach
      (które własciwie, po namysle , sprowadzają sie do jednego).
      U bardzo małych dzieci nieharmonijny rozwój moze być przeszkodą w
      dalszym, normalnym zyciu. Stymulowanie, a nawet rehablitacja, są w
      takim wypadku wręcz koniecznoscią.
      U starszych dzieci ingerowałabym takze tylko w przypadkach,
      gdy "słabszy punkt", moze czemuś w przyszłosci zagrazać - i to
      czemuś waznemu. Jesli dziecko ma sprawne raczki, to nie ma sensu
      zmuszać go do rysowania, ale jeśli ma opóźniona sprawność manualną -
      na pewno trzeba coś z tym robić.
      Czym dalej, tym chyba mniej trzeba zwracać uwagę na "słabe punkty",
      a bardziej zachęcać do tego, aby dziecko robiło to, co lubi i robi
      dobrze. Sama mam dzieci, ktore reedukowane przez całą szkołę z
      powodu dysortografi nie nauczyły się pisać poprawnie, za to nauczyły
      się, ze ich najwazniejsza cechą są własnie "słabe punkty", a nie to,
      w czym są dobre.
      • kura17 Re: czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci? 08.04.09, 11:59
        Verdana, ja nie musze zmuszac do rysowania, on bardzo lubi smile tylko nie umie,
        hehe...

        ale madrze piszesz - trzeba u dziecka podkreslac to, co robi dobrze, a nie
        uwypuklac braki! bardzo mi sie to podoba smile

        a na rehabilitacje chodzilam z mlodszym, bo mial klopoty z napieciem miesniowym,
        a teraz jest swietnie rozwiniety fizycznie wlasnie. i czasem sie zastanawiam,
        czy tak sam z siebie, czy dzieki rehabilitacji?

        moja rehabilitantka powiedziala mi ciekawa i wazna rzecz. okazuje sie, ze dosc
        czesto klopoty dzieci na poczatku szkoly, z koncentracja, pisaniem, uczeniem sie
        generalnie, wynikaja z przyczyn FIZYCZNYCH! a nie z "umyslowosci" dziecka.
        dziecko moze zwyczajnie nie umiec pisac, bo ma zla postawe, ktora uniemozliwia
        poprawne trzymanie dlugopisu, a zle trzymanie (cala reka, nie tylko dlon)
        powoduje dyskomfort i trudnosci. albo ze brak koncentracji bierze sie z
        nieprawidlowosci fizycznych (miesniowo-kostnych, wad postawy itp) i ze to
        normalnie mozna rehabilitowac i przynosi super rezultaty.

        warto o tym wiedziec, jesli zaczynaja sie jakies klopoty w szkole. ja na pewno
        bede pamietac wink
        • szarsz Re: czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci? 08.04.09, 13:25
          kura17 napisała:
          > i czasem sie zastanawiam,czy tak sam z siebie, czy dzieki
          > rehabilitacji?

          Mi rehabilitantka mówiła zawsze, że najtrudniejsze w pracy
          rehabilitanta jest wyczucie, co dziecko nadrobi samo, a co wymaga
          korekty. Bo rehabilitant wie, jak powinno być i chciałby często,
          żeby to już, tu i teraz. A czasem wystarczy poczekać i dziecko samo
          nadrobi. Pytanie które stawiasz jest imho nietrywialne smile
          • kura17 Re: czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci? 08.04.09, 13:39
            akurat w naszym przypadku jestem szczesliwa, ze nie czekalismy wink
            i nie wynika to z ladnego rozwoju fizycznego dziecka.
            po prostu syn byl niesamowicie placzliwy, gdy trafilismy na rehabilitacje. a
            wystarczyl jeden tydzien cwiczen, instrukcji, wyjasnienia mi, co bylo zle, aby
            nagle zamilkl smile nie wyobrazasz sobie mojego szczescia, hehe... wink
            ladny rozwoj fizyczny to byl dla mnie bonus...

            a w mojej rehabilitantce cenilam jeszcze to, ze ona zawsze tlumaczyla, co jest
            zle, co wymaga cwiczen. pokazywala jego slaba strone (doslownie wink, kazal mi
            obserwowac dziecko. i z tego wszystkiego wyciagala wnioski i decyzje co do
            dalszej rehabilitacji. i ja przez caly rok wiedzialam co sie dzieje, rozumialam,
            widzialam w swoim dziecku zmiany. i musze przyznac, ze mimo nieprzyjemnej metody
            rehabilitacji (vojta) bardzo mnie to do synka zblizylo. znalam go bardzo dobrze
            po tym roku.
        • stypkaa Re: czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci? 08.04.09, 13:48
          >ja nie musze zmuszac do rysowania, on bardzo lubi smile tylko nie umie,
          > hehe...

          Ale dlaczego nie umie? To jest tylko twoje zdanie wink Sama napisałaś,
          że dokładnie wie co narysował nawet po b. długim czasie.
          Jakby tak przyjrzeć się dziełom różnych znanych malarzy to też b.
          często nie przypominają niczego zw. z rzeczywistością big_grin
          Może rośnie Ci artysta? smile)
    • ik_ecc Re: czy i jak rozwijac "slabe punkty" dzieci? 08.04.09, 16:52
      Opis "rysunkowosci" Twojego syna skojarzyl mi sie z "rysunkowowscia"
      mojego ojca. Ojciec za skarby swiata nie potrafi narysowac nic co by
      przypominalo jakis przedmiot czy osobe, natomiast wlasnie linie,
      krzyzyki, kwadraty itp - jak najbardziej. Ma doktorat z matematyki i
      fizyki.

      W tym wypadku nie naciskalabym - pewnie chlopak ma inne uzdolnienia
      i, tak jak piszesz, nie kazdy musi wszystko umiec tylko dlatego ze
      ktostam stwierdzil, ze kazde dziecko "powinno". Ja osobiscie
      "naciskalabym" wylacznie na zachowania silnie antyspoleczne czy
      jakostam utrudniajace codzienne funkcjonowanie w zyciu (nie mylic z
      ocenami z plastyki).
Pełna wersja