czy robię coś źle?

09.04.09, 15:47
od pewnego czasu kompletnie nie układa mi się z moją 17to letnią córką.Jest
wobec mnie ordynarna, agresywna i arogancka. Za powód swojego zachowania
podaje, że nie doceniam jej, nie chwalę i 'zawsze jest tą złą'. Według niej
wszystko co zrobi sumują jako złe, brak poprawy, negatywne. Nie wiem co robić
żeby złapać z nią jakąkolwiek więź. Jestem surową matką, nie toleruję
alkoholu, papierosów, późnych powrotów do domu (po 21, w wyjątkowych
sytuacjach 22). Dzisiejsza sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi. Zostawiłam
ją z malarzami w domu, miała ich pilnować. poszła na górę a malarz chodził po
dole i zaglądał do szafek. Skarciłam ją za to, a ona wybuchła, że była tam
gdzie jest najwięcej wartościowych rzeczy a w 2 miejscach na raz być nie może
zarzekając się, że kursowała góra dół siedząc raz tu raz tu.

Powiedzcie mi, czy ja naprawdę nie doceniam swojej córki?
czy naprawdę powinnam ją częściej chwalić, mówić że zrobiła coś dobrze?

często wypomina mi ten dialog:
'wg ciebie wszystko robię źle'
'TO ZACZNIJ ROBIĆ DOBRZE'
    • lola211 Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 15:50
      Bylo wartosciowe rzeczy zamknac na klucz, a nie oczekiwac, ze bedzie
      pilnowac pomieszczen i patrzec ludziom na rece.

      > czy naprawdę powinnam ją częściej chwalić, mówić że zrobiła coś
      dobrze?
      >
      Sama sobie odpowiedz- chwalisz ja kiedykolwiek czy tylko wytykasz
      bledy?
    • szarsz Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 16:13
      zagubionamatka napisała:
      > Jestem surową matką, nie toleruję alkoholu, papierosów,

      Chodzisz za swoją córką jak cień? Masz ją na oku przez 24/dobę?
      Co złego jest w tym, że 17-latka wypije piwo czy lampkę wina?

      > późnych powrotów do domu (po 21, w wyjątkowych sytuacjach 22).

      Dlaczego?

      Czy Twoja córka wybiera się na studia? I będzie mieszkać za dwa lata
      w obcym mieście całkiem sama?
      Ja miałam na roku kilka takich osób. Takich pilnowanych.
      Wszystkie zachowywały się jak psy pierwszy raz spuszczone ze smyczy.
      Alkohol, imprezy, seks, kłamstwa przez telefon "taktak, Marzenka
      jest, tylko się kąpie", a Marzenki od trzech dni nikt w akademiku
      nie widział.
      Żadna z tych osób nie przeszła przez pierwszy rok.

      Tego chcesz dla swojego dziecka?

      > Powiedzcie mi, czy ja naprawdę nie doceniam swojej córki?

      Na pewno. Nikt nie jest w 100% zły.
      • kasiak37 Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 18:20
        troche za pozno bierzesz sie za budowanie wiezi z corka i nie zbudujesz jej
        jezeli nie bedzie zaufania.Jezeli chcesz pogadac to zapraszam na priv,ja juz
        przeszlam te okresy,dzieci maja 20(syn) i 19 lat(corka) wiec moge Ci wiele doradzic.
      • tijgertje Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 21:13
        szarsz, widocznie ja stanowie wyjatek potwierdzajacy regule. studia
        skonczylam bardzo dobrze, ale idac na nie wybralam kierunek wbrew
        rodzicom i caleszczesciewink Imprezowa nigdy nie bylam, ale na
        studiach zaczelam sie uczyc dla siebie i cieszylam sie, ze wybrana
        przeze mnie dziedzina jest na szarym koncu zainteresowan mamywink Tez
        mnie tak pilnowala, z domu na amen wynioslam sie po studiach, od
        razu wyjechalam 1500km od domu i od tego czasu tylko sie od mamy
        oddalam. Mimo,ze od 9 lat sama decyduje co robie ze swoim zyciem, to
        nadal usiluje mi mowic co i jak mam robic, bo ja nawet w garnku w
        nieodpowiednia strone mieszam (mieszam faktycznie "pod prad"). Tez
        tylko krytyke cale zycie slysze i nigdy zadnej pochwalysad Oj,
        przepraszam, pamietam, jak mnie mama pochwalila za zdanie na studia
        z najwieksza liczba punktow, ale mimo usilnych staran nic innego mi
        do glowy nie chce przyjsc. Zawsze wszystko robilam zle. Mam
        nadzieje, ze swojego syna tak nie wychowam, choc na razie sie nie
        zanosi, pomna na wlasna rzeszlosc chwale go na kazdym kroku za
        najdrobniejszy sukces, chocby jedna rowna kreske w kolorowancewink
        • szarsz Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 22:37
          tijgertje napisała:
          > widocznie ja stanowie wyjatek potwierdzajacy regule.

          A może miałaś/masz na tyle mocny charakter, że się nie dałaś
          rodzicom "wychować"? smile
      • czar_bajry Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 19:30
        szarsz napisała
        Co złego jest w tym, że 17-latka wypije piwo czy lampkę wina?

        to że jest jeszcze nieletnia a nasze prawo zabrania picia alkocholu
        przez małolatów.

        > późnych powrotów do domu (po 21, w wyjątkowych sytuacjach 22).
        >
        > Dlaczego?

        dlatego że ma jeszcze czas na nocne powroty i jak już bedzie na
        studiach to wtedy będzie prowadzić nocny tryb życia.
        I jak wyżej jeszcze jest nieletnia.

        Autorko w pełni Cię rozumiem mam 20- latke i 16-stkęsmile
        Ale chwalić trzebasmile
        • verdana Re: czy robię coś źle? 19.04.09, 19:39
          Rozumiem, ze 17 lat to o wiele za mało, by iść bez mamusi do teatru
          czy kina.
          I ze niebezpieczenstwa póxniejszych powrotow cudownie mijaja w dzień
          18 urodzin lub zdania na studia. I wtedy można już bezpiecznie,
          dotychczas pilnowana jak 10-latke córke puscić na calonocna
          popijawę. A przedtem tylko za raczke z mamusią. Na kreskowki.
    • asia.sthm Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 21:04
      > często wypomina mi ten dialog:
      > 'wg ciebie wszystko robię źle'
      > 'TO ZACZNIJ ROBIĆ DOBRZE'

      I ma swiete prawo wypominac. Nie ma czlowieka, ktory wszystko
      robilby zle.
      Zacznij od szczerego przeproszenia corki. Bez zadnego "ale".
      Przepros i przyznaj sie do maniackiego koncentrowania na tym co zle.
      Daj corce czas aby przetrawic. (bo to, ze ona zdebieje ze
      zdziwienia, to pewnik)
      Nastepnie zrob liste tych cech, ktore chcialabys aby ktos (twoi
      rodzice) docenil, kiedy Ty bylas w jej wieku.
      Teraz skup sie na przetlumaczeniu swoich dobrych cech z mlodosci na
      to, co widzisz u corki.
      Widzisz juz?
      Daj sobie to przetrawic.
      Teraz powiedz o wszystkim corce.

      Teraz uda ci sie zdobyc choc troche zaufania corki albo nigdy ci sie
      to nie uda.

      PS.
      17-latka wraca do domu o 21, w wyjatkowych wypadkach o 22?
      Masz super podporzadkowana sobie corke,...., a wiezi brak, zimno jak
      w trupiarni. Nie ma co sie dziwic ze jak napisalas:
      > Jest wobec mnie ordynarna, agresywna i arogancka.
    • ik_ecc Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 21:47
      zagubionamatka napisała:

      > Zostawiłam ją z malarzami w domu, miała ich pilnować. poszła na
      > górę a malarz chodził po dole i zaglądał do szafek. Skarciłam ją za
      > to, a ona wybuchła, że była tam gdzie jest najwięcej wartościowych
      > rzeczy a w 2 miejscach na raz być nie może
      > zarzekając się, że kursowała góra dół siedząc raz tu raz tu.

      No i racje miala, co, miala siedziec na tych malarzach? Trzeba bylo
      samej pilnowac.

      > często wypomina mi ten dialog:
      > 'wg ciebie wszystko robię źle'
      > 'TO ZACZNIJ ROBIĆ DOBRZE'

      Uuuchhhh... Na prawde tak jej odpowiadasz? To sie jej nie dziwie...
      Nie jestes w stanie NIC docenic? Znalezc czegokolwiek dobrego? Moj
      ojciec taki byl - i dalej jest - przychodzi i szuka, szuka, szuka co
      by tu skrytykowac. Bez wzgledu jak bardzo sie staralam, ZAWSZE
      znalazl cos zeby mi wytknac. Zapewniam ze motywacja do robienia
      czegokolwiek bardzo po czyms takim spada. Po co mam sie wysilac jesli
      i tak mi cos zawsze wytknie? Niech sobie sam robi skoro robi wszystko
      najlepiej.

      Masz szczescie, ze corka w ogole chce z Toba rozmawiac i konkretnie
      mowi Ci co jej w Waszym ukladzie nie odpowiada.
    • mariefurie Re: czy robię coś źle? 09.04.09, 22:51
      zagubionamatka napisała:

      > 'wg ciebie wszystko robię źle'
      > 'TO ZACZNIJ ROBIĆ DOBRZE'

      Noooo. to jest takie znamienne bardzo i nośne... dla takich "niegrzecznych"
      dzieci wink)

      Mogłabym uzupełnić dodatkowo:
      -dziecko ze szkoły wraca i radośnie mówi , że dostalo czwóre. Matka: a dlaczego
      nie piatkę?
      - dziecko posprzatało, jak umiało. matka: a tam w rogu to co? Posprzątać po
      ludzku nie potrafisz?
      -dziecko mówi, ze dostało piątkę w szkole. Matka: a inni co dostali? a ile
      jeszcze piątek było? A widzisz, skoro 10 na 15, to znaczy , że to latwe było.
      - dziecko idzie z lista zakupów do sklepu. Zapomina kupic jedną rzecz z tej
      listy. Matka: czytać nie potrafisz? nigdy na ciebie liczyć nie można!
      - dziecko podejmuje pierwsze próby samodzielnego gotowania. Udało się, i chce
      zaskoczyć matkę. Matka: no, nawet jak sie postarasz, to coś ci wyjdzie. Ale
      posprzątać to juz nie mogłas?


      ..mogłabym tak w nieskończoność, ale nie chce mi się dalej przytaczać tych jakże
      "życzliwych" i "budujących" uwag...uncertain
      • nangaparbat3 Maryś 18.04.09, 21:13
        wszystko co wymienilas robila moja babcia.
        Ale moja mama - nie. I to jest cud, ktoremu wciaz nie moge sie nadziwic. smile
        • mariefurie Re: Maryś 18.04.09, 22:44
          Mam się tez pochwalić takim "cudem".?
          Bo wszystko to i wiele innych (o wiele gorszych)rzeczy przeżylam na własnej
          skórze. (a raczej- psychice).
          Ale wiem, że NIGDY nie zrobię czegoś takiego swojemu dziecku. Nigdy.
          Ciesz się, że miałaś TYLE szczęścia.
          Córka autorki wątki najwyraźniej tego "cudu" nie zaznała.
          Przykre to.
    • crazyrabbit Re: czy robię coś źle? 10.04.09, 01:03
      Polecam książkę "Toksyczni rodzice". Poczytaj, znajdź tam siebie,
      wyciągnij wnioski, zmień swoje postępowanie...

      Bo przypominasz mi moją matkę... A to bardzo źle...
    • asia_i_p Re: czy robię coś źle? 10.04.09, 08:54
      Jeżeli twoja córka twierdzi, że jej nie doceniasz, to jej nie
      doceniasz. To nie znaczy, że to twoja wina, że jesteś
      niesprawiedliwa, itp. Znaczy tyle, że w kontaktach z tobą czuje się
      niedoceniona. To nie zarzut wobec ciebie, to stwierdzenie faktu.
      Rzeczywiście, podobno, żeby kontakty między rodzicem a dziećmi były
      do zniesienia (a podejrzewam, że w ogóle każde kontakty
      międzyludzkie), jedna krytyka powinna przypadać na kilka wyrazów
      uznania.
      Poza tym, może córka buntuje się z powodu niepasujących już do jej
      wieku ograniczeń? Usiądźcie razem i renegocjujcie zasady pasujące w
      waszym domu. Tak, żeby pasowały obu stronom, niech każdy wybroni to,
      co dla niego najważniejsze.
      Dialog rzeczywiście przykry - jeśli byłaś wkurzona, OK, też jestem
      furiat i rozumiem, jeśli to było na zimno i z przekonaniem, to
      obniżasz poczucie wartości córki i to jest większym problemem niż
      jej zachowanie.
      A zachowanie też przesadnie oceniasz, bo jeśli ta scenka z tobą po
      malarzach to szczyt jej możliwości, to nie nazwałabym tego
      ordynarnością, agresją ani arogancją. Po prostu domaga się praw
      dorosłej osoby. Kiedy miałam 17-ście lat, ojciec (mama już nie żyła)
      dyskutował ze mną, mówił co mu się nie podoba, kłócił się nawet ze
      mną, ale mnie nie karcił.
      Może poczytaj "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać,
      żeby dzieci do nas mówiły" Faber, Mazlisch, albo "7 nawyków
      szczęśliwych rodzin" Stephena Coveya.
    • efidorek Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 10:23
      hmm, mama mówi jej, że jest zła, więc na pewno jest zła i już nie
      musi się starać.
      Ciekawa jestem, co dobrego możesz powiedzieć o swojej córce. Bo na
      razie wiemy tylko tyle, że jest "ordynarna, agresywna i arogancka",
      nie potrafi przypilnować malarzy i wypomina ci dialog z przeszłości.
      Ani jednego pozytywu? Twój post sam jest odpowiedzią na Twoje
      pytanie: "czy ja naprawdę nie doceniam swojej córki?".
      Życzę powodzenia. I nie daj sobie wmówić, że już jest za późno na
      budowanie więzi z córką. Nigdy nie jest za późno. Kochasz ją? Więc
      zawalcz o to, zeby jej nie stracić, zeby Ci nie uciekła.
    • echtom Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 11:09
      Moja 17-letnia córka przez ostatnie 2 lata dała mi nieźle popalić.
      Wagarowała, ciągnęło ją do średnio porządnego towarzystwa, była
      ordynarna, agresywna i arogancka. Powoli z tego wyrasta, ale
      do "dobrze" jeszcze trochę jej brakuje. Czy mam ją za co chwalić?

      - jest śliczna
      - ma ciekawy styl ubierania się - potrafi za grosze wyszperać
      cudeńka w lumpeksie i sama je poprzerabiać
      - chętnie pomaga mi w kuchni, lubi robić podwieczorki-niespodzianki
      na Dzień Matki
      - czasem na zryw i sama z siebie posprząta łazienkę
      - jest inteligentna
      - jest odważna - potrafi wypowiadać własne zdanie i bronić słabszych

      ...i tak dalej. Może w swojej córce też znajdziesz coś pozytywnego?
      Pozdrawiam i życzę porozumienia, bo fajnie pogadać czasem w domu z
      młodą kobietą.
      • verdana Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 12:22
        Bardzo dobrze, że Twoja corka jest agresywna i arogancka - moze jest
        jeszcze nadzieja, ze nie do konca ja stlamsilaś. Gdyby na takie
        odzywki matki jak "To zacznij robic dobrze" odpowiadala grzecznie i
        potulnie nalezaloby zastanowic się, czy bedzie w stanie prowadzić
        kiedykolwiek normalne zycie - czy pozostanie uzalezniona, jako
        dorosla osoba od oceny niezadowolonej ze wszystkiego mamusi. Co do
        malarzy - racje i to 100% miala ona. A w sprawie godzin powrotu
        czytalam dwa razy i nie wierzylam wlasnym oczom - prawie dorosla
        dziewczyna, ktora musi byc o 21 w domu? To po prostu smieszne, taka
        godzine powrotu u mnie mialy 13 latki, a zdarzaly się i poxniejsze.
        Masz w domu niemal dorosłą kobietę, a nie male dziecko. Daj jej
        troche wplnosci, zanim ja stracisz.
        • echtom Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 16:03
          Ok, Verdana, ale czemu pode mnie się podpięłaś? Moje córki mają aż za dużo swobody wink Uczę je odróżniać dobro od zła, ale często ryzykuję, bo nie chcę, żeby jedynym motorem ich życiowych wyborów był strach przed gniewem matki.
          • verdana Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 16:06
            Nie pod Ciebie, tylko po prostu ostatnia bylaś - to kontynuowałam
            dyskusję. Z postem załozycielki.
    • inguszetia_2006 Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 14:04
      Witam,
      Surową matka jesteś? Raczej,zapomniał wół jak cielęciem był.
      Nie tolerujesz alkoholu, papierosów, późnych powrotów do domu itp.?
      A sama też byłaś taka świętoszka jak miałaś 17 lat?
      Poza tym po co miała pilnować tych malarzy? Czego ty ją uczysz?
      Że każdy Polak to złodziej?
      Miałaś uzasadnione podejrzenia, że to złodziejaszki, a nie zwyczajni
      robotnicy? To trzeba było ich wylegitymować, zapisać dane w
      kajeciku,a potem ścigać. A nie zostawiać 17-latkę samą w domu z
      robotnikami. To mogli być też gwałciciele, nie pomyślałaś tak?
      Dziwna z ciebie kobieta. Zostawiłaś córkę samą z obcymi chłopami,
      najprawdopodobniej złodziejami(tak sugerowałaś córce), a na imprezę
      jej nie pozwalasz pójść? Kazałaś jej pilnować drogocenności kosztem
      własnego życia? A jakby się okazało,że dla tych złotek sa w stanie
      zabić?
      Nie rozumiem cię.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • kasiak1004 Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 16:15
      witam
      prawdopodobnie jestes odbiciem mojej mamy i jesli rzeczywiscie tak
      jest powinnas szybka zaczac robic cos co zmieni ta sytuacje.
      niewiem czy masz inne dzieci ale ja mam 3 braci z czego 2 zawsze
      bylo lepszych i byli lepiej traktowani ode mnie i od mojego 3 brata.
      najgorsze bylo ze moj mlodszy brat mogl wszystko, mial wszystko co
      chcial, zadnych obowiazkow domowych,wszystko za niego robila mama a
      ja mialam ograniczony czas wyjsc, wszystko robilam zle. skonczylam
      18 lat i moja mama powiedziala mi ze pewnie wydaje mi sie ze teraz
      bede mogla robic co chce. ja nic nieodpowiadalam bo po co. ale
      skonczylam liceum i chcialam sie usamodzielnic, jak najszybciej
      wyjsc, wyprowadzic sie z domu obojetnie gdzie. znalazlam prace ale
      niestety wtedy nie starczylo mi wlasnych pieniedzy na to zeby sie
      wyprowadzic bo postanowilam studiowac i jeszcze przeczekac.
      spedzalam coraz mniej czasu w domu, bralam wszystkie mozliwe zmiany
      w pracy, na zjazdach, bo studiowalam zaocznie spedzalam cale
      weekendy, spalam u kolezanek, gdzie sie dalo, zeby tylko nie wracac
      do domu. w domu tez ciagle byly klotnie, bo jak juz mowilam wedlug
      mojej mamy wszystko zle, zle posprzatane, zle ze studia zaoczne, zle
      ze praca, zle ze nie ma mnie w domu, zle ze nie jem co ona gotuje,
      zle bo daje za malo pieniedzy na dom,zle bo mam znajomych jakich
      mam,zle sie odezwalam
      ciagle slyszalam ZLE i nieprzesadzam
      w zwiazku z tym przestalam sie starac mialam przekonanie ze i tak
      bedzie zle to po co ja mam sie chociaz troche wysilac. przestalam
      sie klocic, czasem nawet odzywac zeby nie zaczynac klotni-uwaga tez
      ZLE
      zaraz po studiach powiedzialam ze wyjezdzam, ile placzu bylo
      proszenia ze jedyna corka to przy matce powinna byc.
      tydzien pozniej juz mnie w domu niebylo.
      teraz juz mam 24 lata i mam wlasna rodzine.mieszkam za granica. moja
      mama po jakims czasie dopiero powiedziala mi ze zrobila duzo bledow,
      ze starala sie ale mlodszy brat byl zawsze jej oczkiem bo byl
      majmlodszy a ode mnie wymaghala bo jestem dziewczyna. dla mnie to
      troche dziwne tlumaczenie.
      teraz juz jest lepiej koltnie nie sa takie straszne jak wszesniej, w
      sumie to juz nie klotnie tylko mocna wymiana zdan. chociaz moze tu
      zaskocze moze nie nadalprawie wszystko, a teraz jeszcze doszla
      opieka nad dzieckiem, a wiec nadal prawie wszystko ZLE.
      ale ja juz teraz nauczylam sie milczec bo wiem ze moja mama juz sie
      niezmieni
      alez sie rozpisalam
      przepraszambig_grin
      ZYCZE TOBIE ZEBYS JAK NAJSZYBCIEJ WYCIAGNELA WNIOSKI Z WLASNEGO
      POSTEPOWANIA, NIGDY NIE JEST ZA POZNO. DAJ JEJ WIECEJ SWOBODY;
      PRZEDE WSZYSTKIM NIEKRYTYKUJ; DAJ JEJ PODEJMOWAC SAMODZIELE DECYZJE
      I CHWAL KIEDY SIE DA I ZA CO TYLKO SIE DA
      ZYCZE POWODZENIA
      • kasiak1004 Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 16:26
        aha moja mama nigdy nie widziala swoich wad tylko nasze. ona zawsze
        do tej pory wszystko robi dobrze i wie najlepiej i ze ona to byla
        idealnym dzieckiem i nie krzywdzila swojej mamy tak ja ja:-\
        no ale jak juz mowilam statarm sie przemilczec niektore sprawy
        chociaz czasami nie jest latwo
    • wana Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 16:17
      Dziewczyny dobrze Ci radzą. Ja miałam taką babcię (tak się złożyło,
      że przejęła rolę matki), właśnie surową i wymagającą. I co? Efekt
      jest taki, że nieraz, żeby żyć normalnie, jak każda nastolatka,
      oszukiwałam ją, no, może nie dokładnie, ale nauczyłam sie
      przemilczania (nie mogłam się zwierzyć, bo babcia zgani, nie mogłam
      przyznać sie do błędu i poprosić o radę - bo babcia zgani i zrobi
      awanturę, zamiast pomóc, itp. Miałam problemy mniejsze i większe,
      jednakże NIGDY nie udałam sie do niej po pomoc. Czytała moje listy,
      kontrolowała rozmowy telefoniczne, chodziła za mną po parku (kryjąc
      się za drzewami), kiedy, jako mężatka i matka 2-letniej dziewczynki
      (sic!) byłam na spacerze, a jak zobaczyła, że spotkałam kolegę,
      który miał pecha przechodzić przez park i zatrzymać się, zeby ze mną
      porozmawiać, wyskoczyła zza krzaka i zrobiła mu awanturę.
      IOczywiście, nie było mowy, żebym zrobiła coś dobrze. Zawsze byla
      krytyka i uwagi. Zero pochwał. No, może za ocenę, ale musiała być
      najwyższa. Przestałąm się chwalić, rozmawiać, dzielić czymkolwiek.

      Chcesz wiedzieć, jaki jest tego efekt?

      Mam, nie chwaląc się 35 lat, męża i 2 dzieci. Mieszkamy z babcią, bo
      ona sama nie może mieszkać (zdrowie), ale... Takie życie to koszmar.
      Babcia się nie zmieniła, do tej pory obwąchuje szklanki, czy aby nie
      piłam alkoholu, czatuje i sprawdza, o której wracam do domu.
      Nadal wszystko robię źle, źle wychowuję dzieci, one są
      nieszczęśliwe, jestem złą żoną, itp.
      Ja mam męża i dzieci. Moja babcia jest starą, zgorzkniałą kobietą,
      której nikt z rodziny z własnej woli nie odwiedza. Mieszkamy razem,
      ale jak otwiera drzwi do swojego pokoju, to ja (mój mąż również)
      kulę się i staram się zająć jak najmniej miejsca, może mnei nie
      zauważy. Może się nie przyczepi. Może nie będzie krytykować.
      Może się uda. Może.


      Chcesz skończyć tak samo?
      • kasiak1004 Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 16:34
        a no wlasnie ja tez nie przychodzilam do mojej mamy z problemami,
        ktore mialam jak kazda chyba normalna nastolatka. dlaczego? bo balam
        sie ze zostane skrytykowana. nigdy tez nie prosilam o rade, bo bylo
        by to oznaka mojej slabosci, a nie chcialam zeby mama wiedziala ze
        sobie z czyms nie radze. z sukcesami tez nie chodzilam do niej.
        problemy, porazki, sukcesy zachowywalam dla siebie, albo dzielilam
        je z kolezanka, kolezankami. i jak po czasie moja mama sie o tym
        dowiadywala to musialam sluchac czemu do niej nie przyszlam. hm.. no
        CZEMU?
      • szarsz Re: czy robię coś źle? 16.04.09, 22:05
        wana napisała:
        > Mieszkamy razem, ale jak otwiera drzwi do swojego pokoju, to ja
        > (mój mąż również) kulę się i staram się zająć jak najmniej
        > miejsca, może mnei nie zauważy. Może się nie przyczepi. Może nie
        > będzie krytykować. Może się uda. Może.

        Dziewczyno, mi włosy dęba na głowie stanęły, jak to przeczytałam...
        Jesteś dla mnie bohaterką, ale nie chciałabym Cię naśladować.
        Jesteś młoda, masz 35 lat i boję się o Ciebie, że właśnie
        przegrywasz swoje życie.
        • wana Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 18:00
          Dzięki smile
          Wiem... Tak się ułożyło, co zrobić... Nie skarżę się, chciałam tylko
          pokazać, do czego może doprowadzić brak miłości, czułości i
          nadmierny krytycyzm.
          Staram się nie popełniać takich samych błędów w stosunku do swoich
          dzieci... jak na razie się udaje smile
          • triss_merigold6 Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 19:33
            Weź nie bądź szlachetną męczennicą i wywal babcię do domu opieki.
            Odetchniecie i przestrzen się zwolni. Twoich dzieci szkoda, żeby
            żyły pod jednym dachem z toksyczną osobą.
            • wana Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 21:57
              Na to potrzeba zgody babci, wiesz? Złośliwa i werdna jest, ale
              zdrowa na umyśle też.
              Z resztą nie skarżę się, poprostu tak wyszło. Chodziło mi jedynie o
              to, jak można zniszczyć sobie relacje z rodziną.
          • szarsz Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 20:19
            wana napisała:
            > Dzięki smile

            Nie masz za co dziękować, bo ja Cię podziwiam, ale nie popieram smile
            Podziwiam i żałuję, że marnujesz sobie życie. Że skazujesz siebie i
            swoją rodzinę. Że obudzisz się po śmierci babci, jak będziesz mieć
            50 - 60 lat i już nie będziesz młoda sad

            > Wiem... Tak się ułożyło, co zrobić...

            Co należy zrobić? Babcia ma inną rodzinę? To niech się nią teraz na
            jakiś czas zajmie kto inny. Dlacego tylko Ty masz cierpieć w
            milczeniu?

            > Staram się nie popełniać takich samych błędów w stosunku do swoich
            > dzieci... jak na razie się udaje smile

            Popełniasz wobec nich imho bardzo ciężki grzech. Uczysz, że liczy
            się męczeństwo, uczysz, że ich potrzeby się nie liczą, uczysz
            bezradności i poddaństwa znęcaniu psychicznemu.
            • verdana Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 20:56
              ja nie podziwiam i nie popieram, choc współczuję. Ale zapominasz
              chyba o tym, ze masz większe zobowiązania wobec dzieci niz babci.
              Fundujesz im traumatyczne dziecinstwo w imie czego? Bycia w porzadku?
              Nie jestes w porzadku zmuszajac dzieci do mieszkania z osoba, ktora
              niszczy Wam wszystkim życie. Jesli planowalas poswięcic sie dla
              babci nie trzeba bylo wychodzic za mąż i wplatywac w ta sytuacje
              niewinnego faceta i wlasnych dzieci.
              • wana Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 22:08
                Rany, nie kamieniujcie mnie - nie mam ochoty tłumaczyć, dlaczego tak
                jest, ale jest. Sytuacja jest bardzo skomplikowana, nie mam za
                bardzo wyboru. Zresztą dzieje się to za zgodą męża.
                Nie to jest tematem, ja się nie skarżę, nie proszę o radę, tylko
                podaję przykład, jak można zniszczyć relacje rodzinne.
                Zejdźcie ze mnie, ok?
                • echtom Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 22:14
                  Marne dla Ciebie pocieszenie, ale jestem w trochę podobnej sytuacji - mieszkam z
                  3 dzieci i "toksyczną" mamą. Trudno, matka to matka, więc jej tak po prostu nie
                  oddam - najgorsze jest to, że ona w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi
                  źle, i ma do nas wieczne pretensje, że jesteśmy dla niej niedobre. Pozdrawiam.
                  • wana Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 15:44
                    Jak masz ochotę, możemy się na privie powymieniać sprawdzonymi
                    sposobami wink
                • szarsz Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 11:29
                  wana napisała:
                  > Zejdźcie ze mnie, ok?

                  ok, ale pod warunkiem, że pomyślisz o swoich dzieciach i o tym,
                  jakie życie im fundujesz. One na to nie zaslużyły, tak jak i Ty nie
                  zaslużyłaś w dzieciństwie na takie wychowanie.
                  • wana Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 15:20
                    Myślę o swoich dzieciach.
                    Naprawdę nie mam ochoty wdawać się w szczegóły, dlaczego tak jest,
                    ale taki został dokonany wybór przeze mnie i mojego męża.
                    Nie oceniaj mojej sytuacji czy sytuacji moich dzieci na podstawie
                    strzępków informacji. Nie ja jestem tu wątkiem, ja o radę ani ocenę
                    nie proszę.
                    Życie ma więcej barw niż biel i czerń, serio....
              • echtom Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 22:16
                Verdana, czy to nie Ty pisałaś parę lat temu o smutnym losie staruszków oddanych
                przez rodziny do domu opieki?
                • verdana Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 22:43
                  Zdecydowanie nie ja.
                  Zawsze uwazalm, że czlowiek na swoj los zasługuje sobie przez cale
                  zycie. I ze pierwszym obowiazkiem rodzicow jest chronic dzieci, a
                  nie opieka nad toksycznymi rodzicami i dziadkami.
                  Co innego, jesli problem jest zdrowotny - ale tu wynika, ze całe
                  zycie babcia poświęcila na marnowanie zycia innym. Jak można
                  skazywac na to wlasne dzieci - nie rozumiem. poswięcac wolno
                  siebie, nie innych.
                  Mąz się nie skarzy - to dobrze, to dorosly czlowiek, ma prawo
                  marnowac sobie życie. Ale poswiecanie dla babci wlasnych dzieci -
                  nie, tego nie rozumiem.
                  • echtom Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 23:13
                    A to sorry, pomyłka. Wydawało mi się, że pisałaś w jakimś wątku o babci z
                    Alzheimerem, która myła twarz w sedesie, ale pewnie coś mi się pomerdało. A tak
                    praktycznie - wywaliłabyś własną toksyczną matkę do DPS-u?
                    • mariefurie Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 23:47
                      A to chyba jest różnica- matka z alzheimerem a toksyczna matka?
                      Nie uważasz?
                      No i ciekawe sformułowanie swoją drogą "czy wywaliłabyś".
                      Sorki ze się wtrącam w rozmowę, ale zjadliwe to jest nieco,się tak mi wydaje.
                      wink
                      • echtom Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 08:06
                        > A to chyba jest różnica- matka z alzheimerem a toksyczna matka?

                        Z punktu widzenia komfortu życia rodzinnego chyba niespecjalna.
                    • verdana Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 09:49
                      Jesli bylaby toksyczna od dziecinstwa, marnowała moje zycie, a
                      teraz zatruwała zycie moich dzieci - oczywiście i bez wahania. Nie
                      zasluzyla bowiem, zeby dla niej poswiecac zycie paru osob.
                      Co innego choroba. Zupełnie co innego.
                  • wana Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 15:35
                    Post mi się skasował - jakby cudem jednak się zapisał - sorry za
                    powtórkę.
                    Jest problem zdrowotny. Proszę, nie oceniaj sytuaci na podstawie
                    kilku zdań, mających ilustrować inny problem. Kto wie, może w mojej
                    sytuacji tez podjęłabyś taką, a nie inną decyzję. Nie mam ochoty ani
                    potrzeby opowiadać o swojej sytuacji, nie proszę o radę ani się nie
                    żalę. Decyzja została podjęta między innymi ze względu na dzieci.
                    Powtarzam - nie ja jestem tematem wątku.
      • wana Re: czy robię coś źle? 19.04.09, 19:25
        K'woli wyjaśnienia: to, że dzieci są nieszczęśliwe, to jest zdanie
        mojej babci - są nieszczęśliwe, bo wychowuję je inaczej, niż ona
        sądzi, jak powinno się to robić.
    • triss_merigold6 Re: czy robię coś źle? 17.04.09, 19:35
      Tak, w zasadzie wszystko robisz źle w stosunku do córki.
      Wybitnie podporządkowane dziecko, że w wieku 17 lat wraca do domu o
      21.
    • ca.melia Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 18:10
      a czy według Ciebie córka dobrze oddycha? czy też masz zalpanowany
      jakiś określony schemat, do którego ma sie dostosować?

      szkoda, że spieprzyłaś dziewczynie psychikę. Bo słuchać przez 17 lat
      jakim sie jest do kitu niestety człowiek niszczy.

      Jak się z tym czujesz? Jak się czujesz, z tym, że zburzyłas
      dziecku poczucie wartości? Jak się czujesz jako zła matka?

      Bo taką się okazałaś. Idz do łazienki, spójrz w lustro i zapytaj
      się czy jesteś z siebie dumna?

      Bo że córka na Ciebie w duchu patrzeć nie może to już wiadomo.

      Skąd się bierze taka patologia
    • ada828 Re: czy robię coś źle? 18.04.09, 22:36
      Wybacz. Ale imprezowanie i pilnowanie robotników jest nieadekwatne. Imprezować
      można codziennie i dlatego trzeba wypracować żelazne normy. A jeśli chodzi o
      roboty budowlane, to cóż każdy uczy się na własnych błędach.
Pełna wersja